logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10746
Trio to jeden z ulubionych składów w twórczości Wojciecha Karolaka. Pierwszą autorską płytę nagrał w 1962 r. z Romanem Dylągiem i Andrzejem Dąbrowskim (The Karolak Trio). Lata 80. to czas jego owocnej współpracy ze Zbigniewem Wegehauptem (kontrabas) i Czesławem Bartkowskim (perkusja). Potem były m.in. legendarny album „Time Killers” (Karolak/Bartkowski/Szukalski) i okazjonalne trio Niemen/Urbaniak/Karolak. W sobotnim maratonie z cyklu Jazz by Jeppesen na scenie Starego Maneżu wirtuozowi organów Hammonda towarzyszyli Tomasz Grzegorski (saksofony) i Adam Czerwiński (perkusja). Wojciech Karolak Trio grało standardy i bluesy. Było też kilka oryginalnych kompozycji jedno z największych polskich muzyków jazzowych. Tego wieczoru Wojciech Karolak wystąpił przed publicznością z trzema projektami muzycznymi. Z Piotrem Baronem (saksofony), Markiem Napiórkowskim (gitara), Antonim Dębskim (gitara basowa) i Adamem Czerwińskim zagrał koncert poświęcony twórczości zmarłego przed pięcioma laty Jarosława Śmietany, najwybitniejszego polskiego gitarzysty jazzowego. Artysta pozostawił po sobie ogromny dorobek w postaci ponad stu kompozycji i niezliczonej ilości nagrań, które stały się inspiracją dla wielu wykonawców. W sobotę można było posłuchać utworów z różnych okresów jego twórczości w najlepszym wykonaniu. Zagrali najbliżsi współpracownicy i przyjaciele Jarka Śmietany. Trzecią część maratonu w Starym Maneżu wypełnili Excentrycy. To tytuł filmu, którego głównym bohaterem jest muzyka. Ścieżkę dźwiękową do obrazu Janusza Majewskiego stworzył Wojciech Karolak. Pojawia się na ekranie jako pianista w barze Hotelu Związkowego. Swingowe szlagiery Glenna Millera, Duke’a Ellingtona czy Cole’a Portera zagrał w filmie Big Collective Band. Co ciekawe, wszystkie partie wokalne popisowo wykonali sami aktorzy. W Starym Maneżu zaśpiewała Sonia Bohosiewicz. Filmowej Wandzie towarzyszyli Jan Ptaszyn Wróblewski, Piotr Baron, Tomasz Grzegorski, Marek Napiórkowski, Antoni Dębski, Adam Czerwiński, Wojciech Karolak i Przemek Dyakowski, który tego wieczoru był także przewodnikiem po historii polskiego jazzu. 10.03.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Szczypiornistkom GTPR Gdynia nie udał się finał sezonu zasadniczego. W 22. kolejce PGNiG Superligi podopieczne Marcina Markuszewskiego przegrały przed własną publicznością z AZS Koszalin 18:19 (6:9). Kilka miesięcy temu na boisku rywalek też była jednobramkowa porażka, jednak nikt nie mógł narzekać na skuteczność obu zespołów (25:26). W sobotę piłka nie chciała wpadać nawet do pustej bramki. Wynik na dwie minuty przed końcem meczu ustaliła Aneta Łabuda. Gdynianki miały jeszcze dwie szanse na odrobienie straty, ale to nie był ich dzień. Porażka sprawiła, że do gry o medale w 6-zespołowej grupie mistrzowskiej GTPR przystąpi z piątej pozycji. Czwarte miejsce w tabeli szczypiornistki z Gdyni straciły na rzecz dzisiejszych rywalek.
GTPR: Kordowiecka - Kozłowska 4, Machado-Matieli 4, Łabuda 3, Zych 3, Szarawaga 2, Pękala 1, Gutkowska 1, Janiszewska, Śliwińska, Uścinowicz, Błaszkowska. 10.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Sopoccy strażnicy miejscy zaprosili w sobotę mieszkanki kurortu na kurs samoobrony. Nie żeby miało się zaraz coś szykować... W opinii mieszkańców Sopot jest bezpiecznym miastem. Trzygodzinne szkolenie było prezentem z okazji Dnia Kobiet. Na zajęcia w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 7 przy ul. Haffnera przybyło blisko trzydzieści pań. Obok dwudziestolatek z ekspertami ćwiczyły damy w wieku balzakowskim tudzież 50+. Zajęcia prowadzili Filip Horała, instruktor z centrum szkolenia walki wręcz i samoobrony Krav Maga Pomorze oraz jego klubowy kolega Adam Wrzesiński, na co dzień strażnik operator monitoringu. – Panie uczyły się, jak należy postępować wobec osoby, która jest agresywna, a więc przede wszystkim zachowania w sytuacji kryzysowej i odpierania ataków. Zaangażowanie uczestniczek szkolenia było ogromne. Nie szczędziły zdrowia, nie odpuszczały ani na chwilę. Co więcej, namawiały nas na kolejne takie zajęcia. Podjęliśmy wyzwanie. Chcielibyśmy poprowadzić szkolenie nie tylko dla pań, ale również dla mężczyzn. Mam nadzieję, że ten projekt znajdzie duże poparcie. Chcemy go wpisać do budżetu obywatelskiego, aby mieszkańcy mogli szerzej wypowiedzieć się w tej sprawie. Przydałyby się też jakieś środki na szkolenie. Zajęcia te traktujemy jako fajny sposób na spędzenie wolnego czasu. O bezpieczeństwo w mieście jestem spokojny – mówi Tomasz Dusza, komendant Straży Miejskiej w Sopocie Najbliższe zajęcia z samoobrony planowane są jeszcze przed wakacjami. Po sezonie będzie kontynuacja. 10.08.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Jazdy próbne zaczęły się w lutym. 8 marca odświeżona przez nowych najemców Stacja Deluxe oficjalnie włączyła się do ruchu klubowo-gastronomicznego. Kilkumiesięczna przerwa wyszła jej na dobre. Pub zaaranżowany przed kilkunastoma laty w jednej z pierwszych w Gdańsku stacji benzynowych zyskał na komforcie jazdy, odchudził nieco kuchnię, a do tego serwuje teraz trochę lżejszą muzykę. Zniknął wprawdzie ze Stacji Deluxe wmontowany przed trzema laty w ścianę frontową brytyjski double-decker, jednak tu nadal najważniejsze są tradycje motoryzacyjne. Stary żółty dystrybutor znowu zaprasza do odwiedzenia tego miejsca. – Do późnego popołudnia jesteśmy lunch barem, wieczorami prowadzimy pub, a w weekendy także klub muzyczny – mówi Marcin Nande, jeden z nowych zarządców Stacji.
Stacja benzynowa spółki Baltoil - Oleje Mineralne i Materiały Pędne przy przy dzisiejszej al. Grunwaldzkiej 22 ruszyła w 1932 roku. Po wojnie gospodarzem była tu Centrala Produktów Naftowych (w 1999 r. przekształcona w PKN Orlen). Podupadający obiekt w latach 90. trafił w prywatne ręce. Dawna stacja na jakiś czas zamieniła się w magazyn. Do życia wróciła w 2005 roku za sprawą Tomasza Wróblewskiego – dziennikarza, menedżera i restauratora. Motoryzacyjny pub urządzał tu wspólnie z projektantem Tomaszem Krupińskim. „Kiedy z jeszcze innym Tomkiem, Nadolnym, wymyśliliśmy, że zrujnowany CPN przy ruchliwej Grunwaldzkiej we Wrzeszczu stanie się knajpą, wybór twórcy wyglądu Stacji Deluxe był oczywisty. Bar w kształcie rury wydechowej, cygara czy sterowca (według niektórych gigantycznego wibratora), zachowany kanał warsztatowy (łącznie z odnalezionym kluczem francuskim), kanapy z samochodowych i autobusowych foteli – to wtedy, kilkanaście lat temu, była bardzo odważna inwestycja” – wspominał kilka miesięcy temu na łamach portalu trojmiasto.pl założyciel Stacji Deluxe.
W ciągu kilkunastu lat najemcy lokalu zmieniali się trzykrotnie. Teraz jest ich czterech. – Tworzymy konsorcjum dwóch spółek, z których każdą reprezentuje dwóch udziałowców. Mamy też inne lokale w Gdańsku. Zaczynałem w 2007 roku od Red Light Pubu na Chlebnickiej. Dziś jesteśmy na Piwnej. Od samego początku Stacja de Luxe była dla nas niedoścignionym wzorem. Należę do osób, które ciepło myślą o tym miejscu. Dlatego wzięliśmy Stację. Ostanie lata nie były dla niej najlepsze. Każdy z naszych poprzedników miał swoją wizję i modyfikował lokal. Chcemy wrócić do formy, którą temu miejscu nadali założyciele. Dzisiaj taki industrialny wystrój lokalu jest dość popularnym rozwiązaniem, ale kilkanaście lat temu to był bardzo odważny projekt. Słyszałem, że projektanci z całej Polski przyjeżdżali do Gdańska, żeby to zobaczyć. Stacja pozostanie stacją. Przyda jej się jedynie nowa dawka energii. Tego jej najbardziej brakowało w poprzednim wydaniu – mówi Marcin Nande. Nowi najemcy postanowili lokal rozjaśnić. Dlatego odjechał autobus. Otwierają o godzinie 12, wcześniej niż poprzednicy. W sezonie letnim, kiedy pojawi się tu zielony ogródek, śniadanie będą serwowane od godziny 9. Co jeszcze się zmieniło? – Z mini morrisa została połowa, czyli tył ikony brytyjskiej motoryzacji lat 60. eksponowany na ścianie pokrytej czarno-białą mozaiką. Z przodu, który stanowił didżejkę, zrezygnowaliśmy. Akurat z tym gadżetem nie jestem emocjonalnie związany. Dystrybutory oczywiście zostały. Wnętrze jest teraz bardziej przytulne. Pojawiły się wygodne kanapy, wcześniej były tu siedzenia z autobusu i samochodów. Komfort jazdy się poprawił, choć część mebli została. Chcemy, żeby stacja żyła własnym życiem. Jej znakiem rozpoznawczym ma być dobra muzyka elektroniczna. 8 marca na syntetyzatorach, samplerach i automatach perkusyjnych zagrał duet producencki Janka, czyli Daniel Drumz i Hatti Vatti. Można też było spróbować smaku naszej odchudzonej nieco kuchni. Potrawy mają być lekkie, świeże i smaczne. Codziennie proponujemy co najmniej dwa dania lunchowe, w wersji wegetariańskiej i klasycznej. Na otwarciu Stacji były tapasy, bagietki mięsne i wegetariańskie, tapenada – pasta z czarnych oliwek z warzywami, hummus – oczywiście z ciecierzycy, udka z kurczaka zawijane w plastry boczku... Z okazji Dnia Kobiet był też koktajl powitalny dla pań – Aperol Sauer. Z niecierpliwością czekamy na sezon. Zamierzamy urządzić przed Stacją zielony ogródek z dużą ilością roślin, z wygodnymi siedzeniami i leżakami. Na początek maja powinniśmy być gotowi – zapowiada Marcin Nande. 10.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Profesor nauk humanistycznych i historyk sztuki Małgorzata Omilanowska, malarz i muralista Mariusz Waras oraz kompozytor Stefan Wesołowski laureatami prestiżowej Nagrody Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury Splendor Gedanensis. Laury za wybitne osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej i upowszechniania kultury wręczone zostały już po raz czterdziesty piąty. Podczas uroczystej gali w Teatrze Wybrzeże poznaliśmy również zdobywcę tytułu Mecenasa Kultury Gdańska. Nagroda za rok 2017 przypadła firmie Ziaja wspierającej działania artystyczne Teatru Wybrzeże. Jej współzałożyciel i właściciel Zenon Ziaja już po raz trzeci uhonorowany został zaszczytnym tytułem.
Do tytułów Splendor Gedanensis kandydowało tym razem 12 gdańszczan. Statuetki i nagrody finansowe w wysokości 20 tys. złotych trafiły do rąk przedstawicieli sztuk plastycznych, muzyki, historii sztuki, nauk humanistycznych i architektury. Te trzy ostatnie dziedziny są domeną Małgorzaty Omilanowskiej, b. minister kultury i dziedzictwa narodowego w rządzie Ewy Kopacz. Profesor Uniwersytetu Gdańskiego uhonorowana została przez kapitułę Nagrody Gedanensis za nieustającą działalność na rzecz kultury. W nominacji przywołano m.in. jej ostatnią książkę pt. „Budowanie nad Bałtykiem. Studia architektury i sztuki Gdańska, Pomorza i Żmudzi”. – Jestem gdańszczanką z wyboru. Trafiłam tu za sprawą kontaktów zawodowych z Uniwersytetem Gdańskim 10 lat temu i to miasto skradło moje serce. Moment, kiedy moje wysiłki w popularyzowaniu gdańskiej kultury i gdańskiego dorobku architektonicznego zostały docenione tak niezwykłą nagrodą, jest ukoronowaniem dla mnie tych 10 lat pracy – powiedziała laureatka.
Mariusz Waras dostał nagrodę (po raz drugi w karierze) za stworzenie niezwykłej galerii społecznego muralu. Jeszcze do niedawna komentował naszą polityczną rzeczywistość, tworząc malowidła na ścianie budynku nieistniejącej już galerii WL4 Przestrzeń Sztuki przy ul. Wiosny Ludów. Całe miasto dyskutowało o jego cebuli startującej w kosmos na hasło „Polexit”, „Samosądzie” pisanym ręką większości parlamentarnej, trofeum myśliwskim z twarzą ministra środowiska Jana Szyszki, faraonie – wicepremierze Piotrze Glińskim spoglądającym na rosnącą nieopodal piramidę (Muzeum II Wojny Światowej) czy „Małym modelarzu” Antonim Macierewiczu. Najmłodszym laureatem 45. „Splendorów” jest kompozytor, skrzypek i producent muzyczny Stefan Wesołowski. Gdańszczanin tworzy muzykę do spektakli i instalacji artystycznych. Skomponował m.in. główny motyw muzyczny filmu „Listen to Me Marlon”. Ścieżka dźwiękowa do obrazu opowiadającego o Marlonie Brando nominowana była do nagrody Bafta i znalazła się na short liście do Oscara. Nagrodę Splendor Gedanensis muzyk otrzymał za płytę „Rite of the End” (2017 r. ) uhonorowaną tytułem Album Roku w plebiscycie „Gazety Wyborczej”. Wesołowski był za nią nominowany także do Paszportu „Polityki”. Nie tak dano mogliśmy go posłuchać na festiwalu Dni Muzyki Nowej w Klubie Żak, gdzie wraz z Piotrem Kalińskim prezentował utwory z ich wspólnej płyty pt. “Nanook of The North”. Dodajmy jeszcze, z okazji 45-lecia nagrody Splendor Gedanensis miasto wydało album „Twarze gdańskiej kultury” poświęcony laureatom tego prestiżowego wyróżnienia. Premiera miała miejsce podczas piątkowej gali. 9.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Piłkarze Lechii przygotowują się do niedzielnego (godz. 18) meczu z Legią Warszawa pod wodzą nowego trenera. Od dwóch dni drużynę prowadzi Piotr Stokowiec. Do pierwszego spotkania szkoleniowca z zawodnikami doszło we wtorek rano. Na treningu pojawili się także jego najbliżsi współpracownicy: drugi trener Łukasz Smolarow, trener bramkarzy Jarosław Bako i trener przygotowania motorycznego Mariusz Szymkiewicz, który w ostatnim czasie związany był z Ruchem Chorzów. Ze Stokowcem współpracował już wcześniej, kiedy ten był coachem Zagłębia Lublin (2014-2017). W Lechii Szymkiewicz będzie pracować z dotychczasowym szkoleniowcem od przygotowania motorycznego Damianem Korbą. W ciągu ostatnich trzech lat na tym stanowisku najczęściej dochodziło do zmian w sztabie szkoleniowym biało-zielonych. – Zależy nam na pracy od podstaw, jeśli chodzi o filozofię i strukturę przygotowania motorycznego w całym klubie. Trzeba wprowadzić taki model także w akademii - deklaruje Piotr Stokowiec, mówiąc o długofalowych planach dla Lechii. Pierwszym jego zadaniem jest jednak utrzymanie Lechii w ekstraklasie. – Podejmuję się dużego wyzwania. Nie boję się tego. Najważniejsze będzie mentalne odbudowanie drużyny. Nie chcę wychodzić z gotowym pomysłem, co w tej drużynie nie funkcjonuje, bo teoria to jedno, a praktyka drugie. Spróbujemy znaleźć receptę na poprawę wyników Lechii. Mamy trudny terminarz. To dobra okazja do oceny zespołu, bo z jednej strony czekają nas wymagające pojedynki, a z drugiej, ciekawe piłkarsko, w których można się pokazać i przełamać. Opieram się na kulcie pracy. Sam lubię pracować, lubię zawodników pracowitych i zaangażowanych. Tego będą wymagać. W najbliższym okresie będą zwracał uwagę na te cechy. Będziemy wspólnie to oceniać i wybierać najlepszy wyjściowy skład. Na pewno mentalność wszędzie jest ważna. Głowa może pomóc, ale i może przeszkadzać – mówi nowy trener Lechii Gdańsk. 7.03.2018 / fot. Grzegorz Radtke / 058sport.pl / KFP
„Ach, kobietą być nareszcie, a najczęściej o tym marzę, kiedy piorę ci koszule albo... naleśniki smażę...” - śpiewała głosem polskich kobiet Alicja Majewska w 1977 r. Był w PRL-u nawet taki specjalny dzień, w którym kobiecość występowała jako cecha lub synonim pracy. Dzień Kobiet. Podobno kobietami w dniu swojego święta - Matronaliów (1 marca) – mogły czuć się starożytne Rzymianki, a potem istniał już tylko Dzień Kobiet pracujących. W czasach swojej świetności sprowadzony do wymiaru święta pracy socjalistycznej, takiego mniejszego 1 Maja. Oba świąteczne dni łączyła obfitość goździków. Różniły się tym, że 8 marca było więcej par rajstop, a 1maja dominowały sztandary. No i Dzień Kobiet obchodziło się przede wszystkim w zakładzie pracy. Na płeć piękną jako parę rąk do pracy zwracały uwagę tytuły 8-marcowych gazet: “Kobiety w szeregach ORMO podejmują zobowiązania dla uczczenia swego święta”, “Tysiące kobiet stają w szeregach przodowników pracy”, “Kobiety uczczą swoje święto wzmożonym współzawodnictwem pracy”, „Kobiety wiejskie postanowiły wzmóc walkę o podniesienie plonów z hektara”. Nic dziwnego, że przestarzałą „Satyrę na leniwych chłopów” wyprzeć musiała w końcu satyra na kobiety pracujące. Humorystyczny symbol podszytej ideologią emancypacji kobiet wykreowali w latach 70. twórcy „Czterdziestolatka”, mężczyźni - Jerzy Gruza i Krzysztof Teodor Toeplitz. Po mistrzowsku żadnej pracy się nie bała Irena Kwiatkowska. Filmową rolą Kobiety Pracującej odciążyła kobietę na traktorze. 7.03.2018 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Sąd Okręgowy w Gdańsku po raz kolejny odroczył wydanie wyroku w sprawie, w której posłanka PO Agnieszka Pomaska (PO) pozwała gdańską radną Annę Kołakowską (PiS) za słowa: "Trzeba to coś ogolić na łyso". Kolejna rozprawa 20 marca. 6.03.2018 / fot. Wojciech Stróżyk / REPORTER / KFP
Uroczystość przekazania 24 pojazdów oraz sprzętu pożarniczego w użytek pomorskich jednostek PSP i OSP. Pomocą jednostki PSP i OSP wsparły tez: Fundacja Orlen Dar Serca, BP oraz Grupa Enaerga. 6.03.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdańsk, Teatr Wybrzeże. Gala wręczenia Pomorskich Sztormów 2017 w kulturze sporcie i biznesie., przyznawanych w plebiscycie "Gazety Wyborczej Trójmiasto". 5.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10746
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP