logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10104

FETA 2017. DZIEŃ TRZECI

Feta w Gdańsku trwa. Od dwóch dni długie kolejki ustawiają się przed lunaparkową jurtą na Placu Wałowym, gdzie „Objazdowe nieme kino” urządzili Muzukanti z Gliwic (dziś też będą), a na asfaltowym boisku obok piekarni Ryszarda Majchrowskiego na ul. Dolna Brama niezmiennie bawią publiczność trzej zagubieni panowie w średnim wieku (belgijscy The Primitives w spektaklu „Three of a Kind”). Warto było też wybrać się z działającym od 30 lat w Bilbao zespołem teatralnym Markeliñe (spektakl „Andante”) na nostalgiczną wędrówkę śladami... butów, które niejedno przeszły. Hitem trzeciego festiwalowego dnia była jedna z największych na świecie nadmuchiwanych kaczek przywieziona do Gdańska z Włoch przez Leo Bassiego. Żółty „Pato Gigante” niesiony na rękach setek widzów został zwodowany w sąsiedztwie mostu na Opływie Motławy. Motyw żółtej kaczki pojawił się również w wieczornym przedstawieniu „Utopia” przy ul. Fundacyjnej, podczas którego Bassi wspólnie z publicznością próbował odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego straciliśmy niewinność?”. Do refleksji nad losem uchodźcy skłaniał spektakl „Silence. Cisza w Troi” wystawiony na boisku przy ul. Jałmużniczej przez poznański Teatr Biuro Podróży, zaś uczestnicząc w „Paradzie Steampunku” z katowickim Teatrem Gry i Ludzie można było odbyć podróż do epoki, kiedy rewolucja przemysłowa budziła ufność i nadzieję. 15.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

„MONIKA”. SZCZĘŚLIWY STATEK

Wypłynęły na szerokie wody ponad pół wieku temu. „Joanna” (Podborska z „Ludzi Bezdomnych”) miała pierwszeństwo, „Ewa” (Pobratyńska z „Dziejów grzechu”) wyjątkową elegancją kusiła dygnitarzy, „Helena” (de With z „Popiołów”) uchodziła na Helu za tutejszą, a „Monika” była najprawdziwszą Moniką. Jako jedyna z ośmiu białych dam, które w połowie lat 60. XX wieku zasiliły flotę Żeglugi Gdańskiej, nawiązując swoimi imionami do twórczości i życia Stefana Żeromskiego, znalazła w patronce matkę chrzestną.
Monika Żeromska malowała i pisała pięknie. Zamiłowanie do malarstwa rozwijała pod okiem matki, Anny Salomei Wandy Zawadzkiej. Talent pisarski odziedziczyła po słynnym ojcu. Przez kilkadziesiąt lat była strażniczką pamięci o wielkim pisarzu. O niej myślał Stefan Żeromski, spisując testament i zaznaczając w nim, że konstancińskiego domu nie wolno sprzedawać, „ażeby Monika miała schronienie na świecie”. Ukochanej córce pisarz zadedykował w 1922 roku powieść „Wiatr od morza” – „z gorącem życzeniem, ażeby gdy dorośnie, nie znalazła już śladów Smętka na ulubionem jej wybrzeżu”. Po wojnie Monika odnajdywała tutaj i utrwalała ślady obecności ojca. 15 lipca 1965 roku została matką chrzestną trzeciego z serii ośmiu statków pasażerskich typ Sz-390 zbudowanych przez Gdańską Stocznię Rzeczną (od 1967 roku Stocznia Wisła) dla Żeglugi Gdańskiej. Ceremonia chrztu miała miejsce na przystani obok Zielonej Bramy.
„Mamy już na wodzie „Joannę” i „Natalię” [Orszeńską z „Ludzi Bezdomnych” – przy. red.] – statki naszej białej floty, które noszą imiona bohaterek utworów literackich Stefana Żeromskiego. Wczoraj odbyła się kolejna uroczystość podniesienia bandery na jednostce pasażerskiej, która otrzymała nazwę „Monika” – imię córki wielkiego pisarza, Moniki Żeromskiej (…) W imieniu właścicieli nowego nabytku przemówił dyrektor żeglugi Bronisław Tyburczy, który podziękował stoczniowcom za piękny statek, a później przekazał głos matce chrzestnej (…) Wkrótce potem m/s „Monika” wyrusza w swój dziewiczy rejs gośćmi na pokładzie. W czasie jego trwania przez pewien czas ster trzymała właśnie pani Monika Żeromska. Spotkała się ona z wysoką oceną marynarskich umiejętności ze strony dowództwa statku (…) W najbliższym czasie Żegluga Gdańska wzbogaci się o kolejne jednostki, które otrzymają również imiona bohaterek książek Żeromskiego. „Ewa”, „Helena” i „Salomea” [Brynicka z „Wiernej Rzeki” – przyp. red.] wejdą do eksploatacji jeszcze w br. Każdy z nich będzie mógł zabierać jednocześnie – podobnie jak „Monika” – po 250 pasażerów. Tłok na statkach zostanie niewątpliwie w związku z tym poważnie rozładowany” – pisał następnego dnia „Głos Wybrzeża”. Literacką serię uzupełniły w 1967 roku „Anna” (Stogowska z „Syzyfowych prac”) i „Dorota” (Smugoniowa z dramatu „Uciekła mi przepióreczka”) .
Do końca lat 90. XX wieku portem macierzystym „Moniki” był Gdańsk. W czasach likwidacji państwowej Żeglugi Gdańskiej dzierżawiona kolejno przez kilku prywatnych armatorów służbę na Zatoce Gdańskiej (i Zalewie Wiślanym) kończyła, pływając w barwach Przedsiębiorstwa Usług Morskich Żegluga Gdańska Ltd. Z Gdańska przeniosła się do Szczecina (Żegluga Pomorska sp. z o.o.), a w 2005 roku zasiliła flotę prywatnego przedsiębiorcy z siedzibą w Kołobrzegu (port macierzysty Nowe Warpno nad Zalewem Szczecińskim). Niespełna pięć lat później statek został zarejestrowany w Płocku. Jego właścicielem jest dzisiaj EFB Partner Jerzy Kruczyński z Serocka, a dysponentem – elbląski oddział firmy. – „Monikę” widuję na Zalewie Wiślanym. Nawet chciałem ją kupić rok temu. Kadłub miała już chyba ze trzy razy wymieniany. Ducha i sylwetkę zachowała z czasów służby w barwach Żeglugi Gdańskiej. Pływała wtedy najczęściej na linii Sopot – Hel. To był nasz szczęśliwy statek. Przez te wszystkie lata nic złego mu się nie przytrafiło. Zawsze bezpiecznie dopływał do portu – mówi Jerzy Latała, prezes spółki Żegluga Gdańska.
W tym sezonie „Monika” trochę się spóźnia na spotkanie z turystami. Statek jest jeszcze w Stoczni Elbląg, gdzie od czerwca przechodzi przegląd klasowy. Standardowa procedura wynikająca z konieczności odnowienia świadectwa zdolności żeglugowej powtarza się co pięć lat. - Ten okres właśnie minął, więc musieliśmy zrobić pełny przegląd. Przygotowania silnika i kadłuba do odbiorów nieco nam się przedłużyły. Teraz to już jest tylko dopieszczanie. Można powiedzieć, że przegląd klasowy dobiegł końca. W drugiej połowie przyszłego tygodnia wypłyniemy na linię – zapowiada Jacek Dworzyński, menedżer w firmie EFB Partner, której domeną są roboty z dziedziny inżynierii wodnej i budownictwa hydrotechnicznego, ale również przewozy pasażerskie. Rodowity elblążanin uspokaja, że za chwilową nieobecnością „Moniki” na Zalewie Wiślanym nie kryje się nic niepokojącego. W porównaniu do tego, czym była w 2009 roku, trafiając w ręce obecnego właściciela, dzisiaj jest w świetnej formie. – Remont generalny przeprowadziliśmy w 2011 roku. Statek był piaskowany aż do bólu. Zobaczyliśmy wtedy, co jest pod grubą warstwą farby. Stalowe poszycie kadłuba trzeba było częściowo wymienić. „Monika” zmieniła też nieco swój wygląd. Zupełnie inny standard jest dziś w salonie głównym. Ponadto zrobiliśmy pod pokładem salę konferencyjną z miejscami dla 60 osób. Dawna „Monika” miała tylko jeden pokład słoneczny, po przebudowie pasażerowie otrzymali do dyspozycji dwie takie platformy. Na linii Krynica Morska – Frombork jesteśmy jedyną jednostką, na pokładzie której turystom zawsze towarzyszą przewodnicy. Podczas rejsu przez pół godziny opowiadają o regionie. O wszystkim, co warto tutaj zwiedzić – mówi Jacek Dworzyński.
Statek zabiera dzisiaj nieco mniej pasażerów niż w 1965 roku. Oficjalnie na pokład może wejść ich 211. Każdego roku „Monika” gości około 20 tysięcy turystów. Załogę stanowią cztery osoby. W sezonie biała dama codziennie wypływa w rejs liniowy. Podróż rozpoczyna się o godzinie 10.15 w Krynicy Morskiej. Do przystani we Fromborku stateczek przybija o 11.45. – Przez kolejne trzy godziny pozostajemy do dyspozycji turystów. Jeśli są chętni, to wypływamy w rejs po zalewie. O 14.45 statek wyrusza w podróż powrotną do Krynicy Morskiej. Na miejscu jest o 16.15. Oprócz tego mamy jeden, a czasem dwa rejsy wieczorowe. Pływamy pod Tolkmicko. Wycieczka trwa około 45 minut. Jeśli ktoś chce wyczarterować „Monikę”, to również jesteśmy otwarci. Cztery lata temu uzyskaliśmy licencję Ministerstwa Transportu Federacji Rosyjskiej na pływanie po Zalewie Kaliningradzkim i nawet odbyliśmy podróż z Fromborka do Bałtijska. To nie był rejs wolnocłowy, tylko klasyczny czarter. „Monika” pokonała wtedy około 200 kilometrów. To była jej najdłuższa podróż w ostatniej dekadzie, a kto wie, czy nie w całej jej historii – dodaje Jacek Dworzyński.
Monika Żeromska zmarła 5 października 2001 roku. Miała 88 lat. Pochowana została obok rodziców na cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie. 15.07. 2017 / KFP

ARKA GDYNIA 2017/18 NA GÓRCE PRZY EJSMONDA

Bez leczącego kontuzję Austriaka Dominika Hofbauera (nr 10), za to z kilkunastoma nowymi piłkarzami i zdobytym przed kilkoma dniami Superpucharem Arka Gdynia zaprezentowała się swoim fanom przed inauguracją sezonu 2017/18. W VI Spotkaniu Międzypokoleniowym Kibiców na słynnej „Górce” przy Ejsmonda uczestniczyło 27 zawodników z pierwszego zespołu żółto-niebieskich. W niedzielę o godzinie 15.30 gdynianie rozpoczną nowe rozgrywki meczem u siebie ze Śląskiem Wrocław. - To jest najbardziej utytułowana drużyna w Trójmieście i najbardziej utytułowany zespół Arki w historii. Niejednego psiuka jeszcze wam sprawimy - obiecuje kapitan żółto-niebieskich Krzysztof Sobieraj. Miejsce w pierwszej ósemce na koniec rundy zasadniczej to byłoby coś. - Wszyscy o to grają, Arka również. Jednak celem jest utrzymanie – mówi trener Leszek Ojrzyński.
Do gdyńskiej drużyny dołączyli w ostatnich tygodniach m.in. bramkarz Krzysztof Pilarz (poprzedni klub: Bruk-Bet Termalica Nieciecza), obrońcy - Tomas Kosut (1. FC Slovacko) i Adam Danch (Górnik Zabrze), pomocnicy - Patryk Kun, Paweł Wojowski (Stomil Olsztyn), Alvaro Rey (Panetolikos GFS), Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna) i Filip Jazvić (Universitatea Craiova) oraz napastnicy Szymon Lewicki (Podbeskidzie Bielsko-Białą) i Hiszpan Rubén Jurado (Atlético Baleares). 14.05.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

21. FETA ROZPOCZĘTA

To święto jest dla dzieci, dla dorosłych i w dużej części dla całych rodzin. Dwoma spektaklami wystawionymi późnym wieczorem w czwartek rozpoczął się 21. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Gdańskie Dolne Miasto i Stare Przedmieście aż do niedzieli będą wielką sceną działań artystycznych. W ciągu czterech dni publiczności zaprezentuje się ponad 20 teatrów z 10 krajów, m.in. z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec, Czech i Polski. W programie znalazło się 60 spektakli.
- Nasz festiwal w dużo większej części niż poprzednich latach gości tym razem na terenach Dolnego Miasta. Oczywiście Plac Wałowy i Bastion św. Gertrudy tętnić będą życiem przez cały czas trwania święta, ale to Dolne Miasto gra pierwsze skrzypce w tej edycji. Tak jak obiecaliśmy naszym widzom w ubiegłym roku, kiedy to program Fety składał się w zasadzie ze spektakli, które pokazywane były już w Gdańsku przez 19 lat, 21. edycja jest świeża w stu procentach - mówi Szymon Wróblewski, szef Klubu Plama, organizator festiwalu.
Na otwarcie zobaczyliśmy „Mane, tekel, fares” - spektakl gdańskiego Teatru Feta inspirowany „Sądem Ostatecznym” Hansa Memlinga. Widzowie tłumnie zbierali się przed sceną na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych już na kilkadziesiąt minut przed pierwszą odsłoną. Jako drudzy zaprezentowali się w Gdańsku Hiszpanie z teatru Markeliñe. Ich kabaretowy „Carbón Club” urządzony na placu pod Bastionem św. Gertrudy oczarował publiczność metaforą i środkami artystycznej ekspresji (muzyka, światła, fajerwerki i miotacz płomieni). Spektakl opowiada o historii kopalni i losach pracujących w niej górników, z których wielu ginie podczas wypadków w pracy. To z jednej strony wzruszający momentami hołd dla anonimowych bohaterów, a z drugiej - znajdująca się przy kopalni dyskoteka, za sprawą której całość utrzymuje się w rytmie kabaretu. Spektakl będzie można zobaczyć także w piątek. Początek o godzinie 22.30. 13.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

KOLIZJA AUTOKARÓW POD CZŁUCHOWEM

Na drodze krajowej 25 niedaleko Człuchowa doszło dziś przed południem do kolizji dwóch autokarów należących do firmy z powiatu koszalińskiego. Jak ustalili policjanci, jeden z znich zatrzymał się w miejscowości Nowosiółki za skręcającym samochodem osobowym. Drugi z kierowców nie zachował należytej odległości i nie zdążył zahamować, w wyniku czego uderzył w tył poprzedzającego go autobusu. Autokary wiozły wycieczki na wakacje. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 14.07.2017 / fot. Aleksander Knitter / KFP

RANDKA Z FEMINISTĄ

Komedię romantyczną „Randka z feministą” Samanthy Ellis w reżyserii Michała Derlatki wystawi w sobotę Teatr Wybrzeże w Gdańsku na swojej Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. To pierwsza inscenizacja w Polsce sztuki, która premierę miała w 2016 roku w Londynie. W piątek (godz. 19) przedstawienie zagości na Scenie Kameralnej w Sopocie. Powstały dwa spektakle, w dwóch różnych obsadach: Anna Kociarz (Kate, Morag, Carina) i Maciej Konopiński (Steve, Joe, Ross) oraz Joanna Kreft-Baka (Kate, Morag, Carina) i Krzysztof Matuszewski (Steve, Joe, Ross). Choć oparte na tym samym tekście, są to z pewnością dwie różne randki z feministą. Michał Derlatka zaprasza tym razem widzów na komedię romantyczną, w której dwoje aktorów wciela się jednocześnie w zakochaną parę tuż przed ślubem, byłych kochanków i niechętnych małżeństwu rodziców. Zmieniając wcielenia jak rękawiczki artyści dokonują wiwisekcji na emocjach bohaterów a zarazem opowiadają historię relacji zdawać by się mogło niemożliwej: przecież Ona lubi złych mężczyzn, a On jest feministą... Przezwyciężyć wszystkie przeszkody może jedynie, jak to w komediach romantycznych bywa, miłość, miłość, miłość. Przekładu sztuki Samanthy Ellis dokonała Elżbieta Woźniak, a opracowaniem tekstu na potrzeby spektaklu zajął się Michał Kurkowski. Za scenografię w spektaklu odpowiada Magdalena Gajewska. 13.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

ŚMIERTELNY WYPADEK NA "BERLINCE"

W czwartek ok. godz. 16.00 na drodze krajowej 22 tzw. „berlince" w okolicach Chojnci doszło do kolejnego wypadku śmiertelnego. Jak wstępnie ustalili policjanci, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, że kierujący oplem astrą jadąc w kierunku Czerska podjął na skrzyżowaniu manewr skrętu w lewo w kierunku miejscowości Krojanty, a w tym samym czasie jadący za nim 26-letni motocyklista zaczął wyprzedzać ten pojazd i uderzył w tylny lewy bok tego samochodu. W wyniku bardzo silnego uderzenia motocykl przełamał się, a motocyklista został odrzucony na kilkanaście metrów. 26 letni kierujący jednośladem w wyniku tego zderzenia pomimo podjętej reanimacji poniósł śmierć na miejscu. 55-letni kierujący oplem mieszkaniec Otwocka został przebadany na zawartość alkoholu; był trzeźwy. Na szczęście trzem osobom podróżującym osobowym autem nic się nie stało. Kilka dni temu, również na drodze krajowej 22, kilka kilometrów dalej na obwodnicy Chojnic, doszło do innego tragicznego wypadku, w którym zginęły trzy osoby. 13.07.2017 Fot. Aleksander Knitter/KFP

TELEWIZJA ARTE KRĘCI W GDAŃSKU FILM O GRASSIE

Francusko-niemiecka telewizja Arte nagrywa w Gdańsku zdjęcia do filmu o Günterze Grassie. O nobliście opowie telewidzom Mieczysław Abramowicz, pisarz, historyk teatru i reżyser teatralny. Program jednego z najpopularniejszych w Europie kanałów poświęconych kulturze zostanie wyemitowany jesienią.
W czwartek na Wyspie Spichrzów Mieczysław Abramowicz rozmawiał z Agnieszką Ziarek, polską dziennikarką pracującą we Francji. Opowiadał o historii Polaków i Niemców w Gdańsku oraz o życiu Güntera Grassa. Kamera telewizyjna była również w Brzeźnie, gdzie pisarz pokazywał autorom programu pozostałości po bunkrach przeciwlotniczych. - Młody Grass służył tu w młodzieżowych jednostkach pomocniczych w czasie wojny. Później, niestety dla nas, jako niemiecki patriota, zgłosił się na ochotnika do wojska. Trafił do Waffen SS. Był wtedy nastolatkiem. Dużo nie postrzelał, wojna zaraz się skończyła – mówi Abramowicz.
- Nie traktowano go tutaj, jako pomnikową postać literatury, noblistę. Traktowaliśmy Grassa, a on to chyba lubił, jako kogoś spośród nas, niemal sąsiada z Wrzeszcza. Pisząc przewodnik po Gdańsku śladami Güntera Grassa i bohaterów jego książek, zobaczyłem w nim mieszkańca ulicy Lelewela, kogoś, kto chodził tymi samymi ulicami i prawie że w tych samych sklepach robił zakupy. A co najważniejsze, uwiecznił to w literaturze - mówi Abramowicz. Historyk podkreśla, że to właśnie Grass w swojej literaturze zafundował współczesnym mieszkańcom Gdańska "wielokulturowe niemiecko-polsko-żydowsko-kaszubskie miasto, jakim był przed wojną". 13.07.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

LECH WAŁĘSA WYSZEDŁ ZE SZPITALA

Lech Wałęsa opuścił w środę przed południem Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku. W szpitalu przebywał od soboty 8 lipca. Problemy kardiologiczne nie pozwoliły byłemu prezydentowi RP na udział w poniedziałkowej kontrmiesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. "Władku jestem z Tobą. W każdej decyzji złej czy dobrej i wszelkimi konsekwencjami. Na chwilę los mnie wyłączył, ale zaraz wracam" - napisał 10 lipca na Facebooku pacjent oddziału kardiochirurgii UCK. W środę po porannym obchodzie lekarskim otrzymał wypis ze szpitala. Jak poinformował dyrektor biura Lecha Wałęsy Adam Domiński, prezydenta czeka kontrola medyczna w późniejszym terminie. - Jeszcze nie wiemy dokładnie, co to było - powiedział dziś po godzinie 10 Wałęsa reporterom TVN24, wsiadając do auta przed szpitalem. 11.07.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

POŻEGNANIE PROFESORA ANDRZEJA CHODUBSKIEGO

Na gdańskim cmentarzu Garnizonowym pożegnaliśmy dzisiaj profesora Andrzeja Chodubskiego. Wybitny politolog, humanista i niezwykle lubiany wychowawca młodzieży studenckiej odszedł 6 lipca w wieku 65 lat. - Umiał słuchać innych, doradzać i w piękny sposób przekazywać swoją jakże bogatą i wszechstronną wiedzę. Człowiek uczciwy i prawy, geniusz słowa, tekstów i żartu – wspominają zmarłego naukowca przyjaciele. W 2001 roku profesor Chodubski otrzymał nazywaną lubelskim Noblem Nagrodę im. Ireny i Franciszka Skowyrów na KUL. Od czasu skończenia studiów historycznych w 1976 r. wykładał na swojej macierzystej uczelni – Uniwersytecie Gdańskim. Pracę rozpoczynał od stanowiska asystenta w Instytucie Nauk Politycznych. Jego słuchaczami byli studenci wielu polskich uczelni, m.in. Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej oraz Ateneum Szkoły Wyższej. W 1981 roku obronił dysertację na temat przemian kulturalnych na Kaukazie. Stopniowo poszerzał krąg zainteresowań badawczych i w 1986 roku został doktorem habilitowanym, czego efektem była w 1987 roku docentura, a następnie uniwersytecka profesura nadzwyczajna.W 1996 roku uzyskał tytuł profesora nauk humanistycznych.
Na dorobek naukowy profesora Chodubskiego składa się ponad 1260 publikacji naukowych, z których wiele zostało uhonorowanych nagrodami naukowymi. Jest autorem takich książekjak „Wstęp do badań politologicznych”, „Nauka, kultura i sztuka w Wolnym Mieście Gdańsku” czy „Polacy w Azerbejdżanie”. W obszarze jego zainteresowań badawczych znajdowały się metodologia badań, politologia, globalizm, lokalizm, mniejszości narodowe i zbiorowości polonijne, zjawiska i procesy cywilizacyjne w kontekście przemian społecznych i politycznych. Pracowite życie Andrzeja Chodubskiego nie ograniczało się do stricte naukowych przedsięwzięć – był on członkiem prestiżowych gremiów naukowych, m.in. Komitetu Nauk Politycznych PAN, Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych, Płockiego Towarzystwa Naukowego, Instytutu Kultury Słowiańskiej w Londynie, Towarzystwa Chrystusowców w Poznaniu, Towarzystwa Badań Biograficznych „Who is Who” w Wiedniu, American General Benevolent Union (USA), Stowarzyszenia Uniwersytetu III Wieku w Gdańsku, a także komitetów redakcyjnych wielu czasopism naukowych. Profesor był promotorem rozpraw doktorskich i recenzentem przewodów habilitacyjnych oraz nominacji profesorskich. Cieszył się wielkim zaufaniem i sympatią w środowisku akademickim. Propagował dobre obyczaje i niestrudzenie przypominał o standardach godnego postępowania w murach wyższej uczelni. - Był człowiekiem niezwykle życzliwym, oddanym innym. To dzięki niemu wiele osób zainspirowanych zostało nie tylko do prowadzenia badań naukowych, ale także do osiągania kolejnych stopni naukowych. Był z pewnością najbardziej rozpoznawalnym profesorem Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego. Bez niego Instytut nie osiągnąłby takiej pozycji w Polsce. Lubili go i cenili przede wszystkim studenci. Głównie za niekonwencjonalny sposób prowadzenia zajęć, inspirowanie do samodzielnego myślenia i niezwykłą życzliwość. Instytutowi Politologii UG oraz politologii w Polsce poświęcił całe swoje życie – wspominają zmarłego naukowca koleżanki i koledzy z uczelni. 12.07.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10104
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP