logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10179

ROZPOCZĄŁ SIĘ 42. FESTIWAL POLSKICH FILMÓW FABULARNYCH W GDYNI

Aż 155 filmów zobaczą przez sześć dni widzowie 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do walki w konkursie głównym o Złote Lwy stanęło 17 obrazów, w tym dziesięć polskich premier i osiem debiutów. Święto polskiego kina rozpoczął poniedziałkowy pokaz w Multikinie i Gdyńskim Centrum Filmowym „Wyklętego” w reżyserii Konrada Łęckiego. Wieczorem podczas uroczystej gali otwarcia 42. FPFF w Teatrze Muzycznym stawkę poniedziałkowych premier uzupełnił długo wyczekiwany przez publiczność „Twój Vincent” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana - pierwsza pełnometrażowa animacja wyprodukowana techniką malarską.
Tuż przed wieczorną ceremonią miała miejsce uroczystość nadania imienia Andrzeja Wajdy traktowi pieszemu na placu Grunwaldzkim. – Jesteśmy szczęśliwym pokoleniem, które mogło spotkać na swojej drodze wspaniałych, wybitnych ludzi. Ludzi obdarzonych mądrością, wrażliwością, autorytetem, a jednocześnie pełnych życzliwości, ciepła, zawsze chętnych, by dzielić się swoimi przemyśleniami i talentem z młodym pokoleniem. Takim człowiekiem jest, bo trudno mówić „był”, Andrzej Wajda – powiedział a poniedziałkowej uroczystości prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. Aleja najwybitniejszego polskiego reżysera znalazła w miejscu symbolicznym dla Gdyni, ale też dla Polski filmowej - między pałacem filmowym, w który każdego roku zamienia się gdyński Teatr Muzyczny, a Gdyńskim Centrum Filmowym. Rada Miasta Gdyni podjęła decyzję o nadaniu alei imienia Andrzeja Wajdy w listopadzie 2016 roku, krótko po śmierci twórcy. W zeszłym roku reżyser obchodził na Festiwalu w Gdyni swoje 90. urodziny. Świętował także zrealizowanie 40. filmów fabularnych, w tym ostatniego – „Powidoków”. W poniedziałkowych uroczystościach uczestniczyli m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski, dyrektorka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdalena Sroka, przewodniczący Rady Programowej Festiwalu Jerzy Marczewski oraz reżyser Jerzy Gruza, który w sobotę odbierze Platynowe Lwy za całokształt twórczości. Ważnym wydarzeniem pierwszego dnia FPFF była także prapremiera pierwszej biografii zmarłej przed trzema laty Anny Przybylskiej. Na spotkanie z „Anią” autorstwa Grzegorza Kubickiego i Macieja Drzewickiego przybyli rodzina i przyjaciele aktorki. Fragmenty książki czytała Anna Dereszowska. – I płaczę, i śmieję się. Zaufałam autorom bezgranicznie i nie żałuję. Jestem im wdzięczna za spokój i wyrozumiałość. Ta książka pomogła nam znów spotkać się z Anią, moją córeczką, małą i zarazem dojrzałą – mówi Krystyna Przybylska, mama Ani. 18.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PO ŚRUTOWANIU NA SŁOWACKIEGO BĘDZIE BEZPIECZNIEJ?

Leśny fragment ul. Słowackiego w sierpniu został poddany śrutowaniu. Operacja uszorstnienia nawierzchni na 2-kilometrowym odcinku jezdni prowadzącej w kierunku Wrzeszcza ma sprzyjać poprawie bezpieczeństwa użytkowników. Na jednej z głównych dróg wjazdowych do Gdańska dochodziło dotychczas do największej liczby zdarzeń drogowych. Tylko w ubiegłym roku policja była wzywana tutaj ponad 330 razy do wypadków i kolizji.
Śrutowanie zostało przeprowadzone w ciągu dwóch nocy za pomocą samobieżnego urządzenia, które z dużą siłą wyrzuca z siebie niewielkie cząstki metalu. Uderzając w nawierzchnię jezdni, śrut tworzy jej nową makro- i mikrostrukturę. Technologia ta była po raz pierwszy stosowana przez Gdański Zarząd Dróg i Zieleni. Jeśli się sprawdzi, niewykluczone, że w najbliższej przyszłości znajdzie zastosowanie także na innych miejskich drogach. Po zakończeniu robót specjalne urządzenie sprawdziło ich jakość, dokonując pomiaru i oceny szorstkości jezdni. Badanie wykonała firma niezależna od wykonawcy śrutowania. Efekt jest zadowalający. Zmierzony współczynnik tarcia wyniósł około 0,8. Wartość ta jest niemal dwukrotnie większa od minimum określonego w wytycznych GDDKiA (0,41). Wykonawca udzielił 4-letniej gwarancji na wykonane prace. W tym czasie GZDiZ będzie dokonywać kolejnych pomiarów. Niezależnie od tego, że poprawiła się przyczepność jezdni, zarządca gdańskich dróg apeluje do kierowców o przestrzeganie znaków ograniczenia prędkości i zachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami. Lekceważenie przepisów jest główną przyczyną wypadków na tym odcinku ul. Słowackiego. – Po upływie trzech miesięcy od śrutowania nawierzchni dojdzie do naszego spotkania z policją. W konfrontacji ze statystyką zdarzeń drogowych na tym odcinku spróbujemy ocenić, czy cel śrutowania został osiągnięty, a mianowicie, czy spadła liczba wypadków i kolizji. W zależności od wyciągniętych wniosków, w przyszłym roku będziemy rozważać możliwość zastosowania technologii śrutowania na innych odcinkach gdańskich. Dziś nie mamy wytypowanych lokalizacji – mówi Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy GZDiZ. 18.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WOODKID PROJECT NA GDAŃSKIEJ SCENIE NOT

Muzyka Woodkida wypełniała w niedzielny wieczór gdańską scenę NOT. Utwory francuskiego artysty łączący orkiestralne brzmienia z elektroniką zagrało 13 młodych muzyków. Mistrz jakiś czas temu ogłosił zakończenie swojej działalności koncertowej. To był bodziec dla jego utalentowanych fanów. Postanowili złożyć twórczy hołd idolowi. Inspiratorem i sercem przedsięwzięcia nazwanego Woodkid Project jest 17-letni Kuba Niwiński z Gdańska, multiinstrumentalista, wokalista i fotograf. Uczeń klasy maturalnej w III LO. Marzenie o usłyszeniu na żywo muzyki Yoanna Lemoine (znanego bardziej jako Woodkid) towarzyszyło mu od lat.
– Artysta ten stworzył dzieła, będące połączeniem brzmienia orkiestralnego z elektroniką. Mimo pozornego dysonansu synteza ta daje niesamowity efekt i powiew świeżości. Niestety, z wielu względów nigdy nie udało mi się usłyszeć go na żywo. Teraz, gdy muzyk całkowicie przestał koncertować, wydawać by się mogło, że nie spełnię mojego marzenia już nigdy. Ale moja miłość do jego muzyki nie zmalała ani trochę, a wieść o zakończeniu działalności zmotywowała do czegoś, co w tym momencie jest całym moim życiem – do stworzenia ogromnego muzycznego przedsięwzięcia – mówi Kuba Niwiński.
  Woodkid Projekt tworzy 13 osób w wieku od 16 do 29 lat z różnym doświadczeniem muzycznym. Uczniowie szkół muzycznych I i II stopnia, studenci Akademii Muzycznej i samoucy przez ponad rok spotykali się na intensywnych próbach. Zawiesili sobie poprzeczkę bardzo wysoko, rozpisując 14 utworów mistrza ze słuchu. Łącznie ponad 170 linii melodycznych. Całość wzbogacili o własne aranżacje. – Utworzenie tak dużego zespołu instrumentalnego było nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że potrzebni byli ludzie, których nie zniechęciłaby wizja rozpisania wszystkich utworów dla poszczególnych sekcji albo – jak w przypadku perkusistów – samodzielnego zmontowania instrumentów. Pragnienie wzięcia udziału w czymś tak nowatorskim, nietypowym i oddanie się temu całkowicie wzięło górę i motywuje każdego z nas do stawiania kolejnych kroków. Projekt ten sprawił, że staliśmy się sobie bliscy jak rodzina – wyznaje Kuba Niwiński. 17.09.2017 / fot. Konrad Kosycarz / KFP

VII OLIMPIADA OSÓB GŁUCHONIEWIDOMYCH W KONKURENCJACH PRZERÓŻNYCH

W skoku w dal nie ma belki. I nie ma tu skoków spalonych. Liczy się odległość mierzona od miejsca odbicia do ostatniego śladu pozostawionego na piasku. – Inaczej ta konkurencja nie miałaby sensu – mówią uczestnicy niezwykłych zmagań. W wyścigu na nartach pięcioosobowych wychodzi, czym jest jedność w zespole. Liderzy idą jak błyskawica, podczas gdy mniej zgrana ekipa podnosi się z tartanowej bieżni po drugim czy już trzecim upadku, żeby wspólnie zrobić kolejny wielki krok. To najbardziej widowiskowa i najweselsza konkurencja. W największym stopniu intryguje strzelectwo bezwzrokowe, a bieg z fajerką (żeliwną obręcz znaną z dawnych pieców kuchennych zastąpiła obręcz rowerowa popychana białą laską) ma tutaj status rywalizacji sentymentalnej. Podobnie jak przeciąganie liny, które w niedzielne popołudnie zakończy trzydniowe zawody. W Gdańsku trwa VII Olimpiada Osób Głuchoniewidomych w Konkurencjach Przeróżnych. Po piątkowych zmaganiach w obiektach Spółdzielni Niewidomych Sinol przy ul. Bażyńskiego rywalizacja sześcioosobowych drużyn przeniosła się w sobotę na stadion Gdańskiego Ośrodka Sportu przy al. Grunwaldzkiej.
– To są zawody regionalne dla osób z dysfunkcjami wzroku i słuchu. Startuje 36 zawodników podzielonych na sześć drużyn. W każdym zespole są cztery osoby głuchoniewidome, wolontariusz i tłumacz-przewodnik, a zarazem kapitan drużyny. Gros naszych olimpijczyków wywodzi z Trójmiasta, ale bawią się tutaj także reprezentanci Chojnic, Sztumu, Gniewu, Suchego Dębu czy malutkiego Brachlewa położonego w gminie Kwidzyn. Zarówno olimpiada, jak i każda konkurencja mają swoje regulaminy. W niektórych startuje jeden przedstawiciel drużyny, a są też takie jak karaoke, gdzie może rywalizować cały zespół. W wyścigu tendemów na rowerach współpracują osoby pełnosprawne z głuchoniewidomymi. Żeby niewidomi mieli równe szanse, zawodnicy słabowidzący zakładają opaski – wprowadza nas w atmosferę olimpiady Anna Jurkowska, pełnomocnik Jednostki Pomorskiej Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym i koordynatorka zawodów.
Pierwsza taka olimpiada odbyła się u nas w 2009 roku. To był rzut spontaniczny, całkowita praca społeczna. Impreza debiutowała na stadionie Uniwersytetu Gdańskiego, za rektoratem przy ul. Bażyńskiego. Na obiektach Gdańskiego Ośrodka Sportu podopieczni TPG rywalizują po raz drugi. Startowali tutaj cztery lata temu, jeszcze przed remontem stadionu – na czarnej bieżni. – W tym roku mamy najlepsze warunki. Podczas zawodów prowadzimy audiodeskrypcję. Opowiadamy uczestnikom olimpiady, jak ten piękny stadion dzisiaj wygląda. Dzięki temu osoby niewidome mogą poczuć obecność tej wspaniałej tablicy, na której wyniki pojawiają się z chwilą ukończenia rywalizacji. Po raz pierwszy mamy elektroniczny pomiar czasu. Do tej pory korzystaliśmy z tablicy ręcznej. Wpisywaliśmy rezultaty mazakiem. Tutaj jest mnóstwo udogodnień. Po raz nie wiem który dziękuję panu Andrzejowi Wypaskowi, szefowi kompleksu sportowego przy al. Grunwaldzkiej, za to, że możemy korzystać z tych obiektów i urządzeń. Dziękujemy też za pomoc techniczną pracownikom GOS. Jutro w hali sąsiadującej ze stadionem hali PSB zagramy turniej piłki dźwiękowej. Na co dzień w niej trenujemy. Całości dopełnia fakt, że nasi olimpijczycy spoza Trójmiasta, nocują w tutejszym, pięknie wyremontowanym Szkolnym Schronisku Młodzieżowym. Lepszych warunków nie mogliśmy sobie wymarzyć – dodaje Anna Jurkowska.
Olimpiada osób głuchoniewidomych łączy pokolenia. Obok trzydziestolatków startują osoby w wieku 60+. Najmłodsi są wolontariusze. Na każdym kroku widać współpracę między tłumaczami-przewodnikami a zawodnikami, ale też między olimpijczykami a sędziami noszącymi na głowach białe czapeczki (ba, tutaj spikerzy biegną razem ze sportowcami). Zespoły dzielą się na żółtych, zielonych, niebieskich, pomarańczowych, czerwonych i czarnych. – Staramy się zestawiać drużyny w taki sposób, żeby siły rozkładały się równomiernie. Ostatnią konkurencją olimpiady jest przeciąganie liny. Trudno wyobrazić sobie po jednej stronie pięciu panów, a po drugiej pięć pań. Ale musimy brać pod uwagę zarówno siły fizyczne, jaki i stopień niepełnosprawności. W każdej drużynie jest jedna osoba, która posługuje się językiem migowym. Od samego początku stawiamy na zabawę i pracę zespołową. Olimpiada to możliwość nabycia umiejętności, które przydają się później w życiu. Chodzi o współpracę, wzajemną odpowiedzialność, niesienie pomocy czy też umiejętności przegrywania i wygrywania, co się potem przekłada na życie zawodowe i rodzinne. Zabawa zabawą, ale są też cele poważne. Po raz drugi uzyskaliśmy dofinansowanie z rządowego programu Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014–2020. Jedną z wcześniejszych olimpiad wspierał samorząd pomorski, a zaczynaliśmy tę przygodę, licząc wyłącznie na własne siły – mówi pełnomocnik Jednostki Pomorskiej Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym. 17-18.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSK. AKCJA SPRZĄTANIA ŚWIATA Z SUPER SORTEREM

Blisko 500 osób ruszyło w sobotnie przedpołudnie do akcji Sprzątania Świata współorganizowanej w Gdańsku przez Urząd Miejski i ZHP. Przez dwie godziny w pięciu rejonach miasta wskazanych przez GZDiZ gdańszczanie zebrali 1,5 tony odpadów resztkowych, 160 kilogramów papieru, 50 kilogramów tworzyw sztucznych i ponad 300 kilogramów szkła. Ten podział był bardzo istotny. Akcja zbiegła się z początkiem kampanii edukacyjno-informacyjnej poświęconej nowemu systemowi segregacji odpadów wprowadzonemu przez Ministerstwo Środowiska, który w Gdańsku zacznie obowiązywać 1 kwietnia przyszłego roku. W mieście należącym na tym polu do krajowej czołówki rewolucji nie będzie. Zmiany mają charakter ewolucyjny. Zbieramy już odpady suche, szkło i frakcję mokrą, która w nieco tylko zmienionym składzie będzie trafiać do pojemników z napisem „bio”. „Szkło” pozostanie szkłem", a frakcja sucha stanie się frakcją resztkową. W altanach śmietnikowych pojawią się ponadto pojemniki w kolorze żółtym na metale i tworzywa sztuczne oraz niebieskie kubły na papier. – Dzisiaj również segregujemy wszystkie śmieci na papier, szkło, metal i plastik. Od harcerek otrzymacie worki w kolorach odpowiadających poszczególnym frakcjom, a do tego rękawiczki i materiały informacyjne. Regulamin każdy musi poznać. Nie zbieramy stłuczonego szkła, żeby się nie pokaleczyć. Pod wiatą namiotową znajdziecie ponadto kącik z workami na niebezpieczne odpady, takie jak baterie. Mam nadzieję, że każdy z was zostanie Super Sorterem. To bohater naszej kampanii promującej nowy system segregacji odpadów, który będzie obowiązywać od kwietnia przyszłego roku. Już dzisiaj zaczynamy wam o tym mówić, żebyście powoli się do tego przygotowywali. A po sprzątaniu serdecznie zapraszam wszystkich do Centrum Hewelianum na festyn rodzinny. Będzie pizza, samochód śmieciarka i mnóstwo atrakcji recyklingowych. Udanych łowów – zachęcała dziś uczestników akcji w rejonie Doliny Samborowo przy ul. Abrahama Izabela Małuszek, kierownik referatu rozwoju lokalnego w Wydziale Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego. Koordynatorkami sprzątania tej części Lasów Oliwskich były harcerki z Hufca ZHP Gdańsk-Śródmieście. Odpady zbierało tutaj i segregowało kilkudziesięciu uczniów ze szkół podstawowych 27 i 39. Dołączyli do nich m.in. harcerze z 28 Gdańskiej Drużyny ZHR, a także uczestnicy pikniku ekologicznego zorganizowanego przez pobliską parafię. 16.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

3. PKO BIEG CHARYTATYWNY W GDAŃSKU

2320 okrążeń pokonali uczestnicy 3. PKO Bieg Charytatywnego rozegranego w sobotę na stadionie AWFiS Gdańsk. Pięcioosobowe drużyny startowały dziś o tej samej porze w 12 polskich miastach. Liczyło się każde kółko. Wraz z pokonywanym dystansem rosła skala pomocy. W zamian za  zaangażowanie i wysiłek uczestników wydarzenia Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże pieniądze na posiłki dla najbardziej potrzebujących dzieci, a do tego sfinansuje budowę siłowni plenerowych – po jednej dla wszystkich miast-gospodarzy biegu. Najwięcej okrążeń – 2729 pokonała Bydgoszcz. Gdańsk zajął w ósme miejsce. Na starcie stanęło u nas 70 ekip. Bieg miał charakter sztafety. Zawodnicy i zawodniczki tworzący pięcioosobowe zespoły mieli godzinę, aby przebiec jak najwięcej okrążeń. Do wyniku uzyskanego przez dorosłych biegaczy doliczone zostały okrążenia wybiegane przez uczestników rozgrywanego po raz pierwszy PKO Biegu Charytatywnego Młodych. Dzieciaki biegały na 400, 600 i 800 metrów. Ambasadorką biegu na stadionie AWFiS była Anna Rogowska, mistrzyni świata i brązowa medalistka olimpijska w skoku o tyczce. Co prawda skręcona kostka podczas zabawy z dziećmi na trampolinie wykluczyła naszą utytułowaną lekkoatletkę ze startu w 3. PKO Biegu Charytatywnym, ale nie przeszkodziło jej to w przeprowadzeniu profesjonalnej rozgrzewki dla uczestników imprezy. 16.09.2017 / fot. Paweł Marcinko / KFP

3. ULTRAMARATON KASZUBSKA PONIEWIERKA

- To był hardcore. Nie wiem kto wymyślił ten bieg i tę trasę. Umarłam na pierwszym kilometrze. Zmartwychwstałam na drugim. Później chyba jeszcze 10 razy umierałam – dzieliła się wrażeniami jedna z uczestniczek 3. Ultramaratonu Kaszubska Poniewierka. – To jest gorsze niż Bieg Rzeźnika – dodawał jeden z zawodników. Nie wszystkim z blisko 150 śmiałków, którzy o godz. 2 stanęli na starcie biegu przełajowego na 100 kilometrów u podnóża Łysej Góry w Sopocie, udało się dotrzeć na metę zlokalizowaną w Centrum Aktywnego Wypoczynku Koszałkowo-Wieżyca. Do punktu kontrolnego w Kartuzach w regulaminowym czasie dobiegło 116 zawodników. Potem trzeba była jeszcze zbiec miniobwodnicą do poziomu Jeziora Karczemnego, a następnie wspiąć się po schodach na punkt widokowy Ławka Asesora, by podążyć lasami przez Kosy, Smętowo Chmieleńskie, Ramleje, Brodnicę Dolną i Ostrzyce do Szymbarku. Najpóźniej o 18 biegacze musieli dotrzeć do Koszałkowa. Jako pierwszy, niemal po jedenastu godzinach 100 kilometrów pokonał Piotr Rolbiecki z Kościerzyny. Na drugim stopniu podium stanął Marek Klimowicz z Jeleniej Góry, a na trzecim Piotr Knop reprezentujący Opoczno Sport Team. Dla nieco mniej odważnych miłośników ekstremalnych wyzwań organizatorzy z gdańskiego stowarzyszenia Aktywni w Trójmieście przygotowali trasę 30-kilometrową. Start Biegu Kaszubska Poniewierka usytuowany był u podnóża szczytu Wieżyca. Na krótszym dystansie pobiegło około 300 osób. 16.09.2017 / fot. Paweł Marcinko /KFP

II OTWARTE MISTRZOSTWA GDAŃSKA W SCRABBLE

To gra dla każdego, kto lubi bawić się słowami, a do tego liznął trochę logiki i strategii. W gościnnych progach Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego trwają II Otwarte Mistrzostwa Gdańska w Scrabble. Do dwudniowego turnieju przystąpiło 80 graczy z całej Polski. Jedną trzecią stawki stanowią reprezentanci województwa pomorskiego. W pierwszych takich mistrzostwach z udziałem krajowej czołówki, które odbyły się u nas przed pięcioma laty, triumfował Krzysztof Mówka z Warszawy. Ósmy obecnie zawodnik w rankingu Polskiej Federacji Scrabble nie broni tytułu. Do Gdańska przyjechał za to nr 1 krajowych list – Michał Alabrudziński z Włocławka. O czołowe miejsca w słownych potyczkach na planszy powalczą zapewne warszawianie Kacper Zegadło, Stanisław Rydzik, Grzegorz Kurowski i Paweł Jackowski oraz reprezentujący Konojady Grzegorz Łukasik. To krajowa elita. Zwycięzców poznamy w niedzielne popołudnie. Organizatorami mistrzostw są Uniwersytecki Klub Scrabble F16 oraz Wydziałowa Rada Samorządu Doktorantów i Koło Naukowe Ochrony Środowiska Wydziału Chemii UG. 16.09.2017 fot. Mateusz Ochocki / KFP

ORUNIA GÓRNA BĘDZIE DZIELNICĄ

Siedem lat temu, kiedy wchodził w życie nowy podział administracyjny Gdańska, nie udało im wyjść z Chełmu. Teraz, przed wyborami samorządowymi 2018, mają na to znacznie większe szanse. Mieszkańcy Oruni Górnej nie identyfikują się z największą dzielnicą miasta. Tworząc odrębną jednostkę pomocniczą, będą mogli skuteczniej zadbać o swoje sprawy.
Nie chodzi tylko o pieniądze. W dzielnicy liczącej więcej mieszkańców niż Starogard Gdański (ponad 50 tys.) argumenty 10-tysięcznej Oruni Górnej mają zwykle niewielką siłę przebicia. W sprawie podziału jest akurat inaczej. Za inicjatywą mniejszości w radzie dzielnicy opowiedział się niemal cały Chełm. Już w zeszłym tutejsi radni wystąpili z wnioskiem o utworzenie 35. dzielnicy do Rady Miasta Gdańska. Tylko tam może zapaść decyzja. W sprawę zaangażował się m.in. Adam Nieroda, miejski radny PO z okręgu nr 2. Przed kilkoma dniami, w imieniu radnych klubu Platformy Obywatelskiej złożył dwa projekty uchwał, z których jeden dotyczy podziału dzielnicy Chełm na dzielnice Chełm i Orunia Górna, a drugi – przeprowadzenia konsultacji społecznych w sprawie zaproponowanego rozwiązania. Miałyby się one odbyć w grudniu br. – Bardzo zależy nam na poznaniu opinii najbardziej zainteresowanych. My, jako klub Platformy Obywatelskiej, popieramy tę inicjatywę. Ewentualne zmiany wejdą w życie od przyszłej kadencji Rady Miasta Gdańska. Wiosną 2019 r. mogłyby się odbyć wybory do Rady Dzielnicy Oruni Górnej – mówi Adam Nieroda. Dobre strony proponowanego podziału widzą także przedstawiciele Chełmu. Według nich, są spore szanse na to, że po odłączeniu Oruni wzrośnie (procentowo) frekwencja w wyborach do Rady Dzielnicy Chełm, a im więcej mieszkańców w nich uczestniczy, tym większe środki płyną do rady z miasta. Przy niewielkim zainteresowaniu mieszkańców Oruni Górnej wyborami na Chełmie trudno byłoby liczyć na wzrosty... - Chcemy, by mieszkańcy utożsamiali się ze swoją dzielnicą. A tak nie jest w przypadku osób z Oruni Górnej. My nie zawsze rozumiemy potrzeby mieszkańców z Chełmu, a Chełm nie zawsze rozumie nasze. Tutaj nie ma nawet żadnego punktu łączącego te dwie części miasta. Kiedy chcieliśmy zorganizować dzielnicowy festyn, to musieliśmy zrobić to... aż trzy razy, i za każdym razem w innym miejscu – mówi na łamach portalu gdansk.pl Zenobia Glac-Ściebura, radna dzielnicy Chełm.
W projekcie uchwały złożonej przez klub PO czytamy, jak miałyby przebiegać granice „nowego” Chełmu: „Granica biegnie ul. Świętokrzyską od al. Havla do ul. Małomiejskiej. Potem kieruje się na północ do ul. Ptasiej, przecinając Madalińskiego, a następnie na wschód między Ptasią i Hebanowskiego do ul. Zamiejskiej. Tam granica skręca na północ i między ogródkami działkowymi a ul. Kolonia Anielinki przecina ulicę Cienistą na wysokości końca ulicy Bitwy Pod Lenino. Następnie za ulicą Cmentarną dochodzi do ulicy Stoczniowców, gdzie podnóżem Biskupiej Góry dochodzi do alei Armii Krajowej. Potem tą aleją na zachód do skrzyżowania z ulicą Łostowicką. Tam skręca na południe i aleją Havla dochodzi do ul. Świętokrzyskiej”.
Obszar Oruni Górnej wyznacza granica administracyjna miasta od ul. Świętokrzyskiej do Obwodnicy Południowej. Wzdłuż niej linia podziału biegnie na wschód. Przed Traktem św. Wojciecha skręca na północ i na tyłach budynków z adresem do Traktu św. Wojciecha dochodzi do Parku Oruńskiego, a następnie między ulicami Diametową i Platynową oraz Granitową i Działyńskiego (podnóżem wzgórza) do ul. Małomiejskiej (bez tej ulicy) i dalej Świętokrzyską do skrzyżowania z aleją Havla. Stąd planowaną Nową Świętokrzyską prowadzi na południowy zachód do ul. Wielkopolskiej, gdzie zmienia kierunek na północno-zachodni do granicy miasta na ulicy Świętokrzyskiej. 15.09.2017 / fot. KFP

NOWE GEPARDY W OLIWSKIM ZOO

Na lądzie nie ma szybszych od nich zwierząt. Każdy osobnik to indywidualista mogący osiągać prędkość ponad 100 kilometrów na godzinę. Na krótkim dystansie nawet 120. Ale i tak nie nadążają za zmianami, jakie na Ziemi wywołuje człowiek. Cętkowanym sprinterom grozi wyginięcie. Światowa populacja gatunku Acinonyx jubatus wynosi dziś niewiele ponad 7 tysięcy osobników. Gepardy zamieszkują obecnie ledwie 9 procent terytorium, na którym żyły kiedyś. Naukowcy alarmują: jeśli nie poprawimy ich ochrony, te piękne dzikie koty czeka zagłada.
Gdański Ogród Zoologiczny zakłada właśnie nowe stado. Dwa dwuletnie samce o imionach Akin i Thabo przyjechały do nas z Rostocka. Dziś mogliśmy podziwiać nowych lokatorów oliwskiego zoo na wybiegu za motylarnią i pawilonem gadów. Dotychczas mieszkał tu dwunastoletni samiec Ngandu – przybysz z Holandii, ale został przeniesiony na pobliski wybieg, który niegdyś należał do jego partnerki Rafy. Potomstwa z tego związku nie było, nie brakowało za to zwad między drapieżnikami. Jakiś czas temu samica odeszła... – Nasze nowe gepardy zamieszkują w Gdańsku przestronne wybiegi i pawilon przebudowany ze starego budynku stajni. Mamy nadzieję, że te eleganckie koty poczują się u nas dobrze i wkrótce po powiększeniu stada o kolejne osobniki i samicę będziemy cieszyć się przychówkiem – mówi Michał Targowski, dyrektor gdańskiego zoo. 14.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10179
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP