logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10332

NAPIS GDAŃSK STOI NA OŁOWIANCE

Każda z sześciu liter ma 2,4 metra wysokości, ustawione obok siebie w linii prostej rozciągają się na blisko 15 metrów, razem ważą prawie 7,5 tony. Przy Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance stanął napis GDAŃSK. Osłonięciu nowej atrakcji miasta towarzyszyły biało-czerwone iluminacje zapowiadające Narodowe Święto Niepodległości, a przy okazji także mecz kadry Adama Nawałki z Meksykiem, który czeka nas w poniedziałek na Stadionie Energa. – Dzisiaj imię naszego ukochanego miasta, jednego z najpiękniejszych miast, będzie cudownie oświetlone. Nie wiem czy wiecie, ale warto to przypomnieć: w tym roku mija 1020 lat od chwili, kiedy nazwa naszego miasta została napisana ludzką ręką. Uczynił to benedyktyn Jan Kanapariusz, spisując żywot św. Wojciecha – mówił w piątek prezydent Gdańska Paweł Adamowicz tuż przed włączeniem iluminacji. Konstrukcja będzie się mienić w biało-czerwonych światłach do końca listopada. Ale nie tylko jej widok ma przynosić ludziom radość. – Idea jest taka, żeby przynajmniej dzieci mogły na nią wchodzić, choć myślę, że dorośli również. Nie chcemy, żeby napis był niszczony, ale ma być otwarty dla ludzi. Chodzi o to, żeby przynosił radość mieszkańcom i turystom. GDAŃSK będzie podświetlany regularnie z okazji świąt. Zainstalowane tu oświetlenie ma możliwość generowania wielu kolorów. W zależności od wydarzenia, napis będzie przybierać różne barwy – mówił podczas odsłonięcia atrakcji Jacek Bendykowski, prezes Fundacji Gdańskiej, która wyszła z pomysłem umieszczenia konstrukcji w przestrzeni miejskiej. Potem był konkurs, na który wpłynęło 50 prac. Zwycięzców poznaliśmy w maju. Wygrał projekt autorstwa Kai Pobereżny i Michała Podgórczyka – piękny i – jak pokazał czas – trudny dla wykonawców. Realizacja wymagała zatrudnienia aż 8 firm. – Wydawało się, że prace zajmą kilka tygodni, ale w trakcie inwestycji okazało się trzeba zmienić koncepcję. Ciężką, trudną w gięciu i brudzącą blachę kortenową musieliśmy zastąpić sklejką szkutniczą pokrytą żywicą i kompozytem kortenu. Znaleźliśmy na Żuławach jedyną firmę w kraju, która maluje metalem. Efekt jest świetny, bo napis wygląda jak zardzewiały, a nie brudzi i jest bezpieczny dla osób, które będą chciały sobie zrobić przy nim zdjęcie – wyjaśniał Paweł Buczyński z Fundacji Gdańskiej, pomysłodawca napisu. 10.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ATRYBUTY PATRIOTY OD IPN I RADIA GDAŃSK

Na dwa dni przed Narodowym Świętem Niepodległości plac przed pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Gdańsku zdominowały biało-czerwone barwy. Atrybuty patrioty rozdawali tu gdańszczanom w czwartkowe południe pracownicy Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN oraz Radia Gdańsk, które od kilku dni prowadzi w Trójmieście doroczną akcję Tydzień z Flagą. Jutro o 12 wóz rozgłośni z biało-czerwonymi symbolami zaparkuje przed gdyńskim Infoboxem. - Flaga jest atrybutem prawdziwego patrioty, ale takim atrybutem jest także kokarda narodowa, potocznie nazywana kotylionem. Powinniśmy się tym chwalić. Komuniści, którzy po 1 maja szybko zdejmowali je, żeby nie wisiały na Święto Narodowe Trzeciego Maja, sprawili, że społeczeństwo wstydzi się flag. Nie wstydźmy się barw narodowych - podkreślał w rozmowie z Radiem Gdańsk Krzysztof Drażba, naczelnik Oddziału Biura Edukacji Narodowej gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Były więc dziś na placu przy pomniku i flagi, i kokardy, a na stoisku IPN można było otrzymać bawełnianą torbę z unikalnymi motywami związanymi z Niepodległą oraz folder o bohaterach narodowych – patronach naszych ulic i placów. W sobotę ulicami Gdańska przejdzie XV Parada Niepodległości. Spotykamy się o godzinie 9 przy Podwalu Staromiejskim. 9.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

SĄD OSTATECZNY. PREMIERA W OPERZE BAŁTYCKIEJ

Mroczne tajemnice, niebywała chciwość, żądze posiadania i gwałtu wpisują się w 550-letnią historię tryptyku Hansa Memlinga „Sąd ostateczny". Wszyscy chcieli go mieć. Zrabowany przez wojska napoleońskie trafił do Luwru, skradziony przez Niemcy powędrował do Berlina, a złupiony przez Rosjan wylądował w Moskwie, skąd przez Warszawę w 1958 r. powrócił do Gdańska. Burzliwe, owiane mistycyzmem losy jednego z najcenniejszych w polskich zbiorach malowideł zachodnioeuropejskich stały się kanwą najnowszej opery Krzysztofa Knittla pod tym samym tytułem. Dzieło cenionego kompozytora muzyki współczesnej miało tego wieczoru swoją premierę na scenie Opery Bałtyckiej (przedstawienie rozpoczęło się z 15-minutowym opóźnieniem z powodu strajku pracowników). Autorem libretta „Sądu Ostatecznego" jest Mirosław Bujko. Dwuaktową operę wyreżyserował Paweł Szkotak, kierownictwo muzyczne objął Szymon Morus, scenografię przygotował Damian Styrna, a kostiumy Anna Chadaj. W rolach solowych występują Robert Gierlach (Hans Memling), Piotr Lempa (Ojciec Arago), Jan Jakub Monowid (Tommaso Portinari), Anna Mikołajczyk (Katarzyna Tanagli / Baron Denon) oraz Magdalena Chmielecka (Archanioł).
- Od opowieści o powstaniu arcydzieła Hansa Memlinga i niezwykłych losach tego wielokrotnie grabionego obrazu ważniejsze są dla mnie wynikające z niej przesłanie i ostrzeżenie dla tych wszystkich, którzy bezpiecznie żyjąc w swoich bańkach społecznych nie chcą widzieć powszechnej w świecie biedy, głodu, braku leków... Jeśli nie zauważą tych niemych tłumów potrzebujących pomocy i nie zaczną dzielić się swoimi dobrami, to nic dobrego nie czeka ani ich, ani nas wszystkich w niedalekiej przyszłości - mówi Krzysztof Knittel, kompozytor „Sądu Ostatecznego". Dwuaktowa opera ukazuje losy słynnego tryptyku Hansa Memlinga - od zamówienia dzieła aż do powrotu malowidła do Gdańska w połowie XX wieku. Szesnaście scen dramatu stanowi ciąg oddalonych w czasie i przestrzeni obrazów, których różnorodność potęguje odmienna w każdej scenie warstwa brzmieniowa - od statycznych akordów, poprzez niespokojne glissanda, klastery, powtarzane figury melodyczne. Słychać tutaj nawiązania do muzyki cerkiewnej, chorałów gregoriańskich czy też rytmów południowoamerykańskich. Duży aparat wykonawczy wzbogacony został o rozbudowaną sekcję perkusyjną i elektronikę. Postaciom dramatu towarzyszy proroczy chór, zapowiadając na dźwiękach kilkukrotnie powtórzonej melodii nadejście Sądu Ostatecznego. W pierwszym akcie poznajemy świat Hansa Memlinga, nie tylko malarza, ale też żołnierza, który ma za sobą ciemną przeszłość. Pełen symboliki obraz potraktować można więc jako próbę odkupienia przez niego win. W drugiej części, bardziej dynamicznej, obserwujemy wiele krótszych scen. Opowieść prowadzona przez twórcę libretta jest wielowątkowa. - Trudno, żeby było inaczej, skoro sam tryptyk jest nasycony tak wielką liczbą znaczeń. To jest fascynujące, ile można upakować w jedno dzieło różnych kontekstów, odniesień kulturowych, intelektualnych i estetycznych - mówi Mirosław Bujko.
„Sąd Ostateczny" jest trzecim i zrazem ostatnim dziełem z cyklu „Opera Gedanensiss" skomponowanym na specjalne zamówienie Opery Bałtyckiej pod mecenatem prezydenta miasta Gdańska. Pierwszą realizacją była muzyczna opowieść o Marii Skłodowskiej Curie „Madame Curie" Elżbiety Sikory. Prapremiera tego dzieła miała miejsce w listopadzie 2011 roku w siedzibie UNESCO w Paryżu. Drugim dziełem, które powstało w tym cyklu była "Olimpia z Gdańska". Prapremiera na scenie Opery Bałtyckiej w listopadzie 2015 roku uświetniła obchody 80-lecia śmierci Stanisławy Przybyszewskiej. 8.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PROTOLAB. PIERWSZA TAKA UCZELNIANA PROTOTYPOWNIA NA POMORZU

W Centrum Obsługi Technicznej Politechniki Gdańskiej rozpoczęła działalność prototypownia ProtoLab. Studenci, pracownicy naukowi uczelni oraz uczestnicy zespołów pracujących nad zagadnieniem zwiększenia zastosowania rozwiązań cyfrowych w administracji i gospodarce (projekt e-Pionier) będą mogli tu bez nadzoru i przez 24 godziny na dobę rozwijać swoje pomysły na nowoczesnych urządzeniach i maszynach. Operatorem prototypowni jest spółka celowa PG – Excento, która realizuje projekt e-Pionier współfinansowany ze środków Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. Z laboratorium w szczególności będą mogli korzystać ci naukowcy, którzy tworząc propozycje rozwiązań, wykorzystują technologie ICT. Do ich dyspozycji oddano tu m.in. profesjonalne stanowiska do projektowania i wykonywania obwodów PCB, testowania elektroniki i oprogramowania czy projektowania i wykonywania elementów automatyki i mechaniki. Prototypownia została wyposażona w oscyloskopy, generatory i mierniki, nie brakuje tu również stanowisk lutowniczych, narzędzi czy drukarki 3D. Użytkownicy ProtoLab będą mieli dostęp do najnowszych technologii pomiarowych wykorzystywanych chociażby w fabrykach samochodów Tesla w USA. Jednocześnie będzie mogło tu pracować do 25 osób. – To nowe podejście do kształcenia inżynierów. Staramy się uzupełniać teorię praktyką. Wzorujemy się na najlepszych doświadczeniach światowych. Pozwalamy przyszłym inżynierom realizować własne pomysły i wykorzystywać w praktyce wiedzę zdobytą podczas wykładów. Promujemy pracę twórczą w interdyscyplinarnych zespołach. Dzięki wsparciu ze środków UE pozyskanych z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju finansujemy tworzenie projektów zmierzających do rozwiązywania istotnych problemów społeczno-gospodarczych wymagających wykorzystania technologii ICT – mówi Krzysztof Malicki, prezes spółki Excento. Podczas uroczystego otwarcia prototypowni zaprezentowane zostały dwa projekty z bazy e-Pionier: „System precyzyjnego lądowania na niestabilnej platformie dla jednostki bezzałogowej” oraz „Ocena jakości powietrza atmosferycznego pod kątem spełnienia kryteriów w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska ustanowionych w celu ochrony zdrowia ludzi”. Warto przypomnieć przy tej okazji, że w październiku br. przedstawiciele spółki Excento, Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku i Związku Gmin Pomorskich podpisali list intencyjny w sprawie długoterminowej współpracy przy poszukiwaniu rozwiązań umożliwiających szybsze wykrywanie i ostrzeganie o zagrożeniach pogodowych. 9.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ZMARŁ JANUSZ KŁOSIŃSKI

W wieku 96 lat zmarł Janusz Kłosiński, przed laty jeden z z najpopularniejszych polskich aktorów drugiego planu. Pochodził z Łodzi. W mieście rodzinnym ukończył studia na PWST. Od 1947 występował w tutejszych teatrach, a w latach 1964-1970 był dyrektorem Teatru Nowego. W 1970 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie występował między innymi w Teatrze Narodowym. Zagrał w wielu filmach i serialach. Widzowie zapamiętali go przede wszystkim z roli Stanisława Włodka w „Niespotykanie spokojnym człowieku”. Na dużym ekranie wystąpił także w takich filmach jak „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1964 r.), „Lalka” (1968 r.) czy „Nie ma mocnych” (1974 r.). Zagrał w kilkunastu serialach, między innymi w „Czterech pancernych i psie” (jako Czernousow), „Janosiku”, „Czterdziestolatku” (jako dyrektor Wincenty Wardowski), „Przygodach Marka Piegusa”, „Lalce”, a także w serialu „Dom”. Po raz ostatni w filmie pojawił się w 2007 roku. Zagrał postać księdza we „Wszystko będzie dobrze”. Od 50 lat kreował postać Józefa Jabłońskiego w powieści radiowej „W Jezioranach”. W 1981 roku poparł decyzję władz PRL wprowadzającą stan wojenny. Był wówczas sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR w Teatrze Narodowym. Za poparcie reżimu bojkotowany przez publiczność. 9 stycznia 1982 roku został wyklaskany przez widzów podczas przedstawienia „Wesela”. Po tym zdarzeniu zrezygnował ze wszystkich ról. 9.11.2017 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP

SAMOCHÓD NA 15. URODZINY WOJEWÓDZKIEGO INSPEKTORATU TRANSPORTU DROGOWEGO W GDAŃSKU

– Dbacie o bezpieczeństwo, eliminujecie nieuczciwą konkurencję, zawsze jesteście na czas. Cieszy, że inspekcja ma szerokie perspektywy rozwoju – mówił podczas uroczystości z okazji 15-lecia Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Gdańsku wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Jubilaci otrzymali w prezencie od wojewody samochód marki Renault Master z tzw. wyposażeniem biurowym o wartości ponad 200 tys. złotych. Tym samym flota samochodowa WITD zwiększyła się do 11 specjalistycznych pojazdów. W zestawie urodzinowym znalazła się również waga platformowa służąca do ważenia kontrolowanych samochodów. Do końca roku inspekcja otrzyma jeszcze dwa takie urządzenia. Ich zakup sfinansuje Pomorski Urząd Wojewódzki. – Przeładowane samochody stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale również niszczą drogi. Dlatego tak istotną funkcją tego samochodu jest możliwość ważenia zarówno ciężkiego transportu, jak i pojazdów do 3,5 tony, w sposób dynamiczny, co znacznie skraca procedury kontrolne. Kontrole są szybsze, a przez to także wygodniejsze dla użytkowników samochodów – podkreślał wojewoda Drelich podczas uroczystości, która odbyła się na terenie Muzeum II Wojny Światowej. Za prezenty dziękowali p.o. szefa gdańskiej WITD Janusz Staniszewski i dyrektor Biura Nadzoru Inspekcyjnego Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Hubert Jednorowski. – Każdego roku wykonujemy blisko 10 tysięcy kontroli drogowych transportu ciężkiego, czyli tego, który generuje najpoważniejsze naruszenia w ruchu drogowym, ale również naruszenia transportowe. Skupiamy się na trzech zagadnieniach: czasie prowadzenia pojazdu – bo chcemy, żeby kierowcy mieli odpowiednie warunki pracy i aby pracowali zgodnie z normami – stanie technicznym pojazdów oraz ich wadze. Pojazdy do 3,5 tony również ważymy. W tym obszarze notujemy blisko 90-procentową skuteczność kontroli... czyli 9 na 10 zatrzymanych samochodów jest przeciążonych. Tzw. dostawczaki generują dosyć duże zagrożenie w ruchu drogowym. Dla samochodów do 3,5 tony powszechnie wykorzystywanych przez przedsiębiorców jako ciężarówki nie ma norm czasu prowadzenia pojazdu. Wielu kierowców zwraca się do nas z prośbą o kontrolę. Twierdzą, że są zmuszani przez przedsiębiorców do długiej i ciężkiej pracy w przeciążonych samochodach. Inny trend to coraz więcej urządzeń w rękach kierowców zakłócających pracę tachografów cyfrowych. Chodzi o wyłączniki elektroniczne, bardzo dobrze ukryte w pilotach samochodowych. Wiedza inspektorów musi być cały czas uaktualniania, żebyśmy mogli zwalczać ten dość trudny do ujawnienia proceder –– mówi Janusz Staniszewski kierujący WITD w Gdańsku. – Kiedy 15 lat temu rozpoczynaliśmy pracę jako Inspekcja Transportu Drogowego, mieliśmy do czynienia z serią wypadków polskich autobusów za granicami naszego kraju. Zginęły dziesiątki osób, a przyczynami tragedii były naruszenia przepisów mówiących o czasie pracy kierowców. Kierowcy praktycznie w ogóle nie stosowali się do nich. Tak samo było z pojazdami przeciążonymi. Spotykaliśmy samochody ciężarowe, które miały wielokrotnie podwyższane burty, żeby na skrzynię można było załadować jak najwięcej, a zamiast resorów miały kołki, które dawały możliwość przewiezienia tak ogromnego ładunku. Oczywiście dużo pracy jeszcze przed nami, bo wciąż stwierdzamy wiele naruszeń, ale tak drastyczne przypadki zostały już wyeliminowane – dodaje Hubert Jednorowski z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie. 8.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WYSTARTOWAŁY GDAŃSKIE DEBATY OBYWATELSKIE. GOŚCIEM ADAM MICHNIK

We wtorek odbyła się pierwsza Gdańska Debata Obywatelska, to cykl spotkań z czołowymi intelektualistami na 100-lecie niepodległości. Gdańszczanie na początku mogli spotkać się z Adamem Michnikiem, redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej. Gość mówił przede wszystkim o polskich problemach z przestrzeganiem zasad demokracji. Jego zdaniem zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski zasługiwali na szacunek jako twórcy odrodzenia Polski, a jednak doszło do brutalizacji życia społecznego i politycznego II Rzeczpospolitej. Każdy z obozów, skupionych wokół tych wielkich liderów uważał, że “wszystko mu się należy”. Doszło też do incydentu. Ledwie Michnik zaczął wygłaszać swój esej mówiony “Dwie Niepodległości - 1918/1989 - wyzwania i bilans”, z boku sali rozległa się komenda: “Wszyscy Wszechpolacy do mnie!”. Chwilę później grupka młodych podeszła do gościa spotkania, by wręczyć mu wiaderko ze smołą. 7.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WYBRZEŻE GDAŃSK - PGE VIVE KIELCE 26:32

Szczypiornistom Wybrzeża Gdańsk nie udało się pokonać drużyny PGE Vive Kielce. Mistrzowie Polski po pierwszych 22 minutach wyrównanej walki przyśpieszyli grę zdobywając bezpieczną przewagę, którą utrzymali do końca. Mecz zakończył się wynikiem 32:26 dla drużyny z Kielc. 7.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

TYDZIEŃ Z FLAGĄ. MARSZAŁEK POMORSKI MIECZYSŁAW STRUK ROZDAWAŁ FLAGI

"Biało-czerwona dla każdego" - to coroczna akcja Radia Gdańsk, podczas której mieszkańcom Gdańska rozdawane są flagi. Ruszyła w poniedziałek i potrwa cały tydzień z okazji zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości. W okolicach Bramy Wyżynnej we wtorek marszałek pomorski Mieczysław Struk rozdawał flagi przed Świętem Niepodległości. Kolejna okazja, by otrzymać flagę już nie tylko Polski, ale także i Gdańska będzie w piątek (10 listopada) o godz. 18.00 na parkingu Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Tego wieczoru po raz pierwszy zobaczyć będzie można nową atrakcję turystyczną naszego miasta - wielki napis GDAŃSK. Z okazji Święta Niepodległości będzie podświetlony na biało-czerwono. Dla uczestników wydarzenia przygotowano łącznie 1000 flag Polski i Gdańska. 7.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

GDAŃSK. DODATKOWE GŁOSOWANIE NAD BUDŻETEM OBYWATELSKIM 2018

Prezydent Gdańska zapowiedział dodatkowe głosowanie nad gdańskim budżetem obywatelskim 2018. Z tego prawa będzie mogło skorzystać 11 414 mieszkańców, których głosy nie zostały zliczone w wyniku błędu systemu informatycznego. Dogrywka ma dotyczyć wszystkich zgłoszonych projektów. Na poniedziałkowym spotkaniu konsultacyjnym z autorami projektów prezydent Paweł Adamowicz zadeklarował zwiększenie kwoty budżetu obywatelskiego o 2 miliony złotych (z 14 do 16 mln). Ma to być forma rekompensaty za dyskomfort ponownego głosowania. – Ta kwota da szansę w tej dogrywce przebicia się większej liczbie projektów, niż w tej rutynowej procedurze. Słusznie padały tu głosy o wiarygodności głosowania, o zaufaniu do budżetu obywatelskiego. Chcemy więc pokazać, że traktujemy te ponad 11 tysięcy osób poważnie. Dajemy więcej środków finansowych do tej puli - argumentował Adamowicz.
W budżecie obywatelskim Gdańska na 2018 rok mieszkańcy głosowali na 297 projektów. Głosy oddało prawie 44,7 tys. osób – około 11 procent uprawnionych. Jak się okazało po ogłoszeniu wyników, system informatyczny do głosowania przygotowany przez olsztyńską firmę Implyweb nie zliczył głosów oddanych przez 11 tys. 414 mieszkańców. – Na przełomie listopada i grudnia w ciągu dwóch tygodni nastąpi dogłosowanie. Ponad jedenaście tysięcy osób głosujących na budżet obywatelski, których głosy zostały źle policzone, będzie proszonych o powtórne zajęcie stanowiska. Ich głosy zostaną doliczone do głosów trzydziestu trzech tysięcy osób. Po dodaniu powstanie ostateczna lista rankingowa zwycięzców w dzielnicach i na szczeblu ogólnomiejskim – zapowiedział Paweł Adamowicz, przyznając, że pomysł z „dogłosowaniem” nie jest idealny. – Jak sami państwo mówiliście: w tej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Mi też jest bardzo przykro, że do tej pomyłki doszło – dodał prezydent Gdańska.
Co na to wnioskodawcy? Szymon Andrzejewski nie ukrywał, że obawia się w „dogłosowaniu” myślenia, że skoro dany projekt nie miał szans w poprzednim głosowaniu, to nie ma sensu oddawać na niego głosu. – Nie będzie więc zasady równości wyborów – argumentował. Krystian Kłos, radny dzielnicy Wrzeszcz Dolny i jednocześnie jeden z wnioskodawców, uznał, że ponowna kampania promocyjna może zniechęcić wnioskodawców. Emilia Lodzińska, radna Gdańska i wnioskodawczyni, nie wyobraża sobie, by osobom, które zostały ogłoszone jako zwycięzcy, miasto powiedziało: "przykro nam, ale firma się pomyliła". – Uważam, że projekty ogłoszone jako zwycięskie powinny przejść do realizacji – podkreślała radna. W ocenie Mateusza Błażewicza, autora projektu ogólnomiejskiego, żaden z wariantów, czyli ponowne głosowanie lub „dogłosowanie”, nie jest dobry, bo w każdym, jego zdaniem, będą pokrzywdzeni. – Moja propozycja jest taka, by miasto wygospodarowało środki na realizację zwycięskich projektów, a także zabezpieczyło środki na realizację każdego projektu, który nie przeszedł, choć zdobył dużą liczbę punktów – proponował Błażewicz. Nie brakowało też głosów, że najlepszym wyjściem z kryzysowej sytuacji byłaby realizacja wszystkich 297 zgłoszonych projektów. – Pochłonęłyby one ponad 49 mln złotych. To przeogromna kwota. Myślę, że nie jest to istotą budżetu obywatelskiego, by wpadać w pewną przesadę - komentował tę propozycję prezydent Adamowicz. 6.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10332
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP