logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10179

XVI CHARYTATYWNY ROTARIAŃSKI TURNIEJ GOLFOWY

Po raz szesnasty pole Sierra Golf Club w Pętkowicach pod Wejherowem było areną Charytatywnego Rotariańskiego Turnieju Golfowego. Na zaproszenie Klubu Rotary Gdańsk-Sopot-Gdynia wspieranego przez Pracodawców Pomorza odpowiedziało blisko 120 gości. Wszyscy zagrali dla poszkodowanych w nawałnicy, która kilka tygodni temu siała spustoszenie na Pomorzu.
- Kiedy drukowaliśmy zaproszenia na turniej, byliśmy przekonani, że tak jak w latach poprzednich dochód z tego wydarzenia zasili konto naszej akcji „Pomóżmy zobaczyć świat rękoma”. Sytuacja po katastrofalnej wichurze w województwie pomorskim skłoniła nas do zmiany planów. Wsparcie dedykujemy mieszkańcom, którzy najbardziej odczuli przejście nawałnicy. Jesteśmy w stałym kontakcie z samorządami Brus i Czerska. Do tych dwóch gmin trafi nasza pomoc. Niezależnie od tego, co przyniesie dzisiejsze wydarzenie, rotarianie zadeklarowali wpłatę na rzecz poszkodowanych 10 tysięcy złotych. Nasz klub jest także inicjatorem alertu ogólnopolskiego. Otwieramy specjalne konto SOS Rotary, zachęcając do wsparcia poszkodowanych w wichurze nasze koleżanki i kolegów z całej Polski – mówi Antoni Wierciński, past prezydent Rotary Club Gdańsk-Sopot-Gdynia i główny organizator imprezy w Pętkowicach.
Do najbardziej potrzebujących trafią środki uzyskane ze sprzedaży zaproszeń oraz z towarzyszącej zmaganiom golfistów loterii fantowej. O atrakcyjne fanty zadbali partnerzy turnieju, wśród nich m.in. Citi Handlowy, Land Rover, Ziaja, Art of Golf czy Stena Line. Nabywając kupon o wartości 25 złotych, można było wygrać rejs promem do Szwecji, pobyt w hotelu czy kolację dla dwóch osób. Jerzy Dudek przekazał na loterię dwa egzemplarze swojej najnowszej książki „nieREALna kariera", w której opowiada o latach spędzonych w Liverpoolu, a także grze w Realu Madryt i piłkarskiej reprezentacji Polski. - Bardzo dużo wniósł także gospodarz turnieju – Sierra Golf Club, umożliwiając golfistom grę za darmo – dodaje Antoni Wierciński. Do turnieju głównego przystąpiło ponad 60 gość spośród blisko 120, którzy przybyli do Pętkowic. Wśród panów najlepiej radził sobie Daniel Sadoch, a rywalizację pań wygrała Anna Steinert-Dymecka. W konkursach na najdalej uderzoną piłkę brylowali Dariusz Dymecki – mistrz Polski lekarzy w golfie i 17-letnia Marta Ciesiołkiewicz zajmująca piąte miejsce w rankingu juniorek Polskiego Związku Golfa. Większość gości próbowała sił w Akademii Golfa. Pod okiem instruktorów odwagi nie brakowało także tym, którzy kij golfowy trzymali w ręku po raz pierwszy. Liczyły się odległość i celność. Mimo deszczowej aury frekwencja dopisała. 10.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

55. BIEG WESTERPLATTE. MAREK KOWALSKI OBRONIŁ TYTUŁ

Blisko 3,5 tysiąca osób wystartowało w 55. Biegu Westerplatte. To rekord najstarszej imprezy ulicznej w Polsce. 10-kilometrową trasę z Westerplatte przez kładkę nad Motławą do Europejskiego Centrum Solidarności najszybciej pokonał Marek Kowalski. Reprezentant GKS Żukowo minął linię mety po 31 minutach i 8 sekundach, broniąc tytułu zdobytego przed rokiem. – Satysfakcja jest duża, bo po raz kolejny wygrałem. Wynik szału nie robi. Rok temu pobiegłem tutaj minutę szybciej, życiówkę mam jeszcze lepszą, ale jestem też po ciężkiej kontuzji i wracam do treningów. Na tym etapie jestem bardzo zadowolony. Najważniejsze, że udało mi się wygrać i obronić zwycięstwo z zeszłego roku – podsumował drugą z rzędu wygraną w tej imprezie Marek Kowalski, medalista mistrzostw Polski na dystansie 10 km. Drugie miejsce zajął Łukasz Kujawski (Studio S7 Banino – Żukowo) z czasem 31:13, a trzeci był Sebastian Wąsicki z Redy (32:40). Najszybszą z pań okazała się Aleksandra Brzezińska z Bydgoszczy, która przekroczyła linię mety z czasem 34:15, plasując się w ścisłej czołówce klasyfikacji open.– Już od pierwszych metrów wiedziałam, że największą rywalką będę dla siebie ja sama. Chciałam złamać dzisiaj 34 minuty. Niestety nie udało mi się, ale byłam blisko. Jestem bardzo zadowolona, ponieważ się zmęczyłam – podsumowała swój start zwyciężczyni. Obok bydgoszczanki na podium stanęły Maria Maj-Roksz z Wejherowa – 37:59 oraz reprezentująca LKS Zantyr Sztum Małgorzata Tuwalska – 38:59. 10.09.2017 fot. Agata Masiulaniec / KFP

ZMARŁ PROFESOR JERZY MŁYNARCZYK

Nie żyje profesor Jerzy Młynarczyk, poseł na Sejm IV kadencji oraz prezydent Gdańska w latach 1977-1981. Był profesorem prawa i sportowcem – reprezentantem Polski w koszykówce. Cieszył się powszechną sympatią i szacunkiem. Zmarł w sobotę 9 września wieczorem. Miał 86 lat.
Jerzy Młynarczyk urodził się w Wilnie 2 sierpnia 1931 r. W 1954 r. ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Od 1958 r. uczył w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Sopocie, a 12 lat później rozpoczął pracę na na Wydziałe Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 80. kierował Instytutem Morskim. Wykładał też na Uniwersytecie Morskim w Malmö i Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie. Do ostatnich dni był rektorem Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni. Od 1976 do rozwiązania należał do PZPR. W latach 1977-1981 pełnił funkcję prezydenta Gdańska. Sprawował też mandat posła na Sejm IV kadencji (wybrany w okręgu gdańskim z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej). Pracował w Komisji Ustawodawczej. W młodości uprawiał koszykówkę. Ponad sto razy wystąpił w reprezentacji Polski, brał udział w Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie. 10.09.2017 / fot. KFP

HISTORIA OPERY LEŚNEJ. NOWA WYSTAWA W SOPOCKIM AMFITEATRZE

Monumentalne spektakle teatralne i operowe, festiwale muzyki klasycznej i rozrywkowej, koncerty międzynarodowych gwiazd estrady, legendarni konferansjerzy, kulisy muzycznych uczt, a do tego archiwalne dokumenty prezentujące projekty scenografii, kostiumów czy programów. Jedną z perełek jest plakat z pierwszego spektaklu z 11 sierpnia 1909 roku – „Obozu nocnego w Grenadzie" Conradina Kreutzera. Otwarta w sobotę nowa wystawa plenerowa przy wejściu do Opery Leśnej to ponad 200 czarno-białych i kolorowych zdjęć opowiadających o historii sopockiego amfiteatru. Na 28 planszach znalazły się fotografie ze zbiorów Muzeum Sopotu, Biblioteki Gdańskiej PAN, Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie, Bałtyckiej Agencji Artystycznej BART, Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Fotograficznej Kosycarz Foto Press. Do najatrakcyjniejszych należą reprodukcje z albumu George'a i Friedy Potrek z lat 30. XX wieku, który sopockie muzeum zakupiło kilka lat temu. Obrazom towarzyszą opisy w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Ekspozycję można oglądać na terenie Opery Leśnej przez cały rok. Jak zapowiada dyrektor Muzeum Sopotu Karolina Babicz, wspólne przedsięwzięcie muzealników, Bałtyckiej Agencji Artystycznej i Urzędu Miasta Sopotu będzie się rozrastać. – Planujemy rozbudowę ekspozycji na terenie całego obiektu. W wybranych miejscach zamierzamy rozwijać poszczególne wątki z historii Opery, np. dotyczące festiwalowych plakatów czy tego, co się działo przy garderobach – mówi dyrektor Babicz.
Opera Leśna to jeden z najpiękniejszych obiektów amfiteatralnych w Europie, którego historia sięga 1909 roku. U źródła jej powstania spoczywa idea stworzenia w Sopocie miejsca unikatowego, doskonałego pod względem akustycznym teatru pod gołym niebem, będącego z jednej strony „świątynią sztuki”, z drugiej - atrakcją przyciągającą do Sopotu tłumy kuracjuszy. Przed wojną zyskała międzynarodową sławę głównie dzięki prezentowanym na jej deskach operom Ryszarda Wagnera. Na leśnej scenie występowali wówczas światowej sławy śpiewacy i dyrygenci. Powojenna historia sopockiego amfiteatru to przede wszystkim Międzynarodowy Festiwal Piosenki. Śpiewali tutaj m.in. Charles Aznavour, Boney M., Demis Roussos, Jose Feliciano, Annie Lennox, Paul Young, James Brown, Chris Rea, Whitney Houston, Bryan Adams, Zucchero, Garou czy Paul Anka. 9.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

WIECHA ZAWISŁA NA WYSPIE SPICHRZÓW

Długo nie miała szczęścia do inwestorów, za kilka lat ma być wizytówką Gdańska. Wyspa Spichrzów zyskuje drugie życie. Przebudowa północnego cypla ruszyła 1,5 roku temu. W otoczeniu odrestaurowanego spichlerza Deo powstają tutaj apartamenty mieszkalne, czterogwiazdkowy hotel oraz strefa handlowo-usługowa z restauracjami i kawiarniami. Do dyspozycji mieszkańców i gości będzie dwupoziomowy parking podziemny z ponad 200 miejscami. Kompleks zajmujący ponad 7 tys. metrów kwadratowych nazywa się Deo Plaza. W piątek nad obiektami hotelowymi wznoszonymi od maja ubiegłego roku zawisła wiecha. Prace mają zakończyć się tutaj w pierwszej połowie przyszłego roku. Równolegle trwa budowa części apartamentowej, która będzie gotowa sześć miesięcy później. – Idzie coraz lepiej. Mam nadzieję, że na początku przyszłego roku wiecha zawiśnie także na apartamentowcu – mówił podczas dnia otwartego Deo Plazy Zbigniew Nowak, pomorski przedsiębiorca, który do prac przy inwestycjach na północnym cyplu Wyspy Spichrzów powołał firmy SOW Apartamenty 10 oraz SOW Hotel. – Nie da się zagospodarować północnej części wyspy bez współpracy. Dziękuję, że współpracujecie, że jest to współpraca prawdziwa, autentyczna, efektowna i efektywna – podkreślał podczas uroczystości prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przypominając, że tereny te czekały na zagospodarowanie ponad 70 lat. – A teraz zbliżamy się dużymi krokami do końca tej inwestycji. Dzisiejsza wiecha na kamienicach jest rozpoczęciem finiszu – dodawał. Z usług hotelu Deo pierwsi goście skorzystają jeszcze przed wakacjami. – Będzie tam dosłownie wszystko - przekonywał w piątek Leszek Mięczkowski, prezes firmy Dobry Hotel, zarządca obiektu. - W hotelu będzie 368 pokoi, czyli ok. 760 miejsc oraz centrum konferencyjno-bankietowe o powierzchni 1,5 tysiąca mkw., w tym dziewięć sal konferencyjnych. Największa z nich ma pomieścić 900 osób. Poza tym planowane są dwie sale restauracyjne na 340 osób, lobby bar, basen ze strefą saun, niezależny fitness z salą do ćwiczeń kardio. Powstanie tu także salon kosmetyczno-fryzjerski, dziewięć gabinetów zabiegowych, klinika medycyny estetycznej oraz sala zabaw dla dzieci. 8.09.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

WYSTAWA I NAGRODY GDAŃSK PRESS PHOTO 2017

Wystawa Gdańsk Press Photo 2017 otwarta. Wernisażowi w galerii Nadbałtyckiego Centrum Kultury towarzyszyła uroczystość wręczenia nagród zwycięzcom XXI Pomorskiego Konkursu Fotografii Prasowej im. Zbigniewa Kosycarza. Kilkadziesiąt najciekawsze zdjęć autorstwa 14 fotoreporterów z województw pomorskiego i zachodniopomorskiego będzie można oglądać w Ratuszu Staromiejskim do 22 października. Wystawa zagości także w innych pomorskich miastach. Wstęp wolny.
Grand Prix i pierwszą nagrodę w kategorii „życie i świat wokół nas” za fotoreportaż zatytułowany „Świnoujście. Ratowanie bielika” odebrał w czwartek Marcin Bielecki. Fotoreportera szczecińskiego oddziału PAP uhonorowali marszałek pomorski Mieczysław Struk (nagrodę wręczał Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego) i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. – Niesamowita historia, świetnie opowiedziana. Bielik był poza wszelką konkurencją – oceniali jurorzy XXI GPP fotograficzną opowieść o akcji ratowania młodego drapieżnika, który w lipcu ubiegłego roku wpadł do błotnistej mazi w okolicach rezerwatu Karsiborskie Paprocie (powiat Świnoujście), około 100 metrów od stałego lądu. – Pierwszą część fotoreportażu wykonałem w dniu wolnym od pracy. W imieniny mojej żony pojechaliśmy nad morze do Międzyzdrojów. Leżałem sobie na plaży, kiedy zadzwonił telefon. Padło hasło: ratujemy bielika. Ptaka ratował Krzysztof Chomicz, fotograf przyrody. Kiedy zobaczył, co się dzieje, rzucił sprzęt i ruszył bielikowi z pomocą. Akcja trwała wiele godzin. No i się udało. Potem była już tylko konsekwencja w robieniu zdjęć: bielik u weterynarza, czyszczenie skrzydeł i wypuszczenie na wolność. Wszystko skończyło się dobrze – dla bielika i dla mnie też – opowiadał dziś w NCK o kulisach podwójnego sukcesu Marcin Bielecki.
Jury obradujące w składzie: Tomasz Nowak – fotoedytor dziennika „Rzeczpospolita”, Aleksander Kęplicz – fotoreporter Associated Press i Wojciech Druszcz (Klub Fotografii Prasowej, ZAiKS) ocenili 1246 prac nadesłanych przez 72 autorów z województw pomorskiego i zachodniopomorskiego. W konkursie mogli brać udział zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Nagrody odebrali dzisiaj także Krzysztof Mystkowski – za fotoreportaż pt. „Czarny Protest” zgłoszony do konkursu w kategorii „wydarzenie”, Karol Makurat za pracę pt. „Koncert Watain” (kultura), Piotr Manasterski za „Vilde – norweską emigrantkę” (ludzie), Rafał Wojczal za fotoreportaż pt. „Maszer” (fotografia spoza regionu) i Mirosław Pieślak za fotoreportaż pt. „Ironman” (sport). Wyróżnienia trafiły do Renaty Dąbrowskiej („Open'er Festival 2016”), Benjamina Jackmana („Contemplation”) oraz Macieja Moskwy („Chrześcijanie w Iraku” i fotoreportaż „Somalia na krawędzi katastrofy”). Do pokonkursowej wystawy prezentowanej w Ratuszu Starego Miasta jury wybrało ponadto kilkadziesiąt innych zdjęć, których autorami są: Marcin Bielecki, Łukasz Dejnarowicz, Daniel Frymark, Grzegorz Mehring, Maciej Moskwa, Krzysztof Mystkowski, Mirosław Pieślak, Jan Rusek i Adam Warżawa. Podczas czwartkowego wernisażu wyróżnienie spotkało także Stefana Kraszewskiego. Wieloletni fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej oraz Polskiej Agencji Prasowej został uhonorowany przez prezes Ludmiłę Mitręgę złotą odznaką ogólnopolskiego Stowarzyszenia Fotoreporterów.
Organizatorami konkursu GPP są Nadbałtyckie Centrum Kultury i Kosycarz Foto Press, patronami i fundatorami nagród – marszałek województwa pomorskiego oraz prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni. 7.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WAŁĘSA I BALCEROWICZ: WSPÓLNIE DLA POLSKI

– Społeczeństwo obywatelskie powinno przybierać bardziej zorganizowaną formę, by móc skutecznie bronić wolności i państwa prawa w Polsce – stwierdzili na konferencji prasowej w Europejskim Centrum Solidarności były prezydent Lech Wałęsa i były wicepremier Leszek Balcerowicz. Politycy wydali wspólne oświadczenie nawiązujące do czterech spraw, które ich zdaniem są najważniejsze w obecnej sytuacji kraju. Zdaniem Wałęsy i Balcerowicza opozycja, zarówno obywatelska, jak i partie polityczne, powinna bardziej ze sobą współpracować, jeśli chodzi o rejestrowanie i powstrzymywanie destrukcji wolności i państwa prawa w Polsce. "Byłoby jednak szkodliwą utopią wierzyć, że opozycja obywatelska może zastąpić opozycję polityczną" –stwierdzają, zaznaczając, że zatrzymać zmiany wprowadzane przez rząd można tylko poprzez wybory. "Należy wzmocnić struktury, które będą rejestrować i podawać do opinii publicznej wszystkie przypadki łamania i nadużywania prawa przez funkcjonariusz państwa i działaczy partyjnych" - uważają były prezydent i były wicepremier. Według nich sprawcy takich czynów nie powinni pozostawać anonimowi. Na koniec autorzy stwierdzają, że "równolegle należy  rozwinąć  i wzmocnić struktury ochrony i pomocy dla osób, które padałyby ofiarą takich czynów".
– Kiedy ja byłem prezydentem, na początku proponowałem Polsce system prezydencki i dekrety. I też mi utrudniali życie: i opozycja , i Trybunał, i sądy. Ale ja mówiłem tak: mój dekret przechodzi przez parlament, który ma najwyżej dziesięć dni i albo musi puścić mój dekret, albo go poprawić. Natomiast Kaczyński wyciągnął wniosek: co przeszkadza, to usuwać. I usuwa po kolei wszystko, co mu utrudnia życie. I to jest ten wielki błąd i ta wielka różnica. Ja chciałem tego samego, ale w układzie demokratycznym. A Kaczyński likwiduje demokrację. To się tak nie da w XXI wieku. Na to trzeba zwrócić uwagę, na to pozwolić nie wolno – mówił podczas konferencji po spotkaniu z profesorem Balcerowiczem Lech Wałęsa. – W państwie prawa orzeczenia sądów bywają krytykowane – oby tylko merytorycznie i przez specjalistów – ale wyroki sądu są respektowane. W państwie bezprawia nie ma niezależnych sądów, a w drodze od państwa prawa do państwa bezprawia likwiduje się niezależność sądów. Albo się ją sabotuje, jeżeli nie można zlikwidować, jak w przypadku tego, co robi minister Szyszko z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które nakazywało wstrzymanie wycinki puszczy. Nawiasem mówiąc, to jest precedens w Unii Europejskiej – sabotowanie orzeczeń Europejskiego Trybunału – komentował sytuację w Polsce Leszek Balcerowicz. 7.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

FORUM GDAŃSK. SPÓR O KANAŁ

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi postępowanie sprawdzające, czy na budowie Forum Gdańsk może dojść do zniszczenia średniowiecznego zabytku. Kompleks handlowo-usługowy powstaje w centrum miasta po obu stronach przekopu Raduni. Otwarcie galerii planowane jest na wiosnę przyszłego roku. Projekt zakłada, że na 90-metrowym, zadaszonym odcinku kanał wytyczony w czasach krzyżackich zostanie przykryty betonowymi płytami, na których powstanie atrapa cieku wodnego. Prace już się rozpoczęły. Bulwar nad przykrytym przekopem Raduni stanowiący integralną część kompleksu ma być dostępny dla mieszkańców przez całą dobę. Dzięki podwójnemu dnu gościom bulwaru pod dachem nie będą dokuczały przykre zapachy wydobywające się z kanału po intensywnych opadach deszczu.
– Nakładka pozwoli na utrzymanie kontaktu wzrokowego z wodą. Jest to zgodne z opinią Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Prace wokół kanału mają odtworzeniowy charakter. Prowadzone są na podstawie archiwalnych rycin z przełomu XIX i XX wieku w uzgodnieniu z konserwatorem. Przeszklone zadaszenie nad częścią powstającego tu bulwaru pozwoli na aktywność nad kanałem bez względu na pogodę – podkreślają przedstawiciele spółki Forum Gdańsk. Jak zauważa dyrektor Magdalena Gibney, zakupy są ważną składową naszego życia, ale miejsce, w którym kupujemy, musi być wyjątkowe. – Forum takie jest. Bardzo zależało nam na stworzeniu dużych, interesujących przestrzeni publicznych, miejsca, w którym można posiedzieć, wziąć udział w wydarzeniu kulturalnym czy rozrywkowym – mówi dyrektor Forum Gdańsk.
Działania prokuratury mają związek z niedawną wypowiedzią byłego pomorskiego konserwatora zabytków Mariana Kwapińskiego opublikowaną na łamach „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. „Bez wątpienia kanał powinien na całej długości być eksponowany w niezmienionej formie. To dobro publiczne. Każdy powinien mieć dostęp do zabytku, dziedzictwo kulturowe nie jest prywatną własnością, mimo że ma prywatnych właścicieli” – przekonywał na łamach „Gazety” Kwapiński, przypominając, że w 2011 roku właśnie z tych powodów nie zgodził się na zadaszenie kanału. Po odwołaniu wniesionym przez miasto i spółkę Multi Development Poland (partnerstwo publiczno-prywatne) generalny konserwator zabytków zgodził się na zadaszenie. – Nie miałem prawa kontestować tego stanowiska. Później mój następca, Dariusz Chmielewski, wydał opinię pozwalającą na wybudowanie podwójnego dna – dodał Kwapiński. Sprawa nabrał rozgłosu przed miesiącem, kiedy jako pierwsi o planach przykrycia historycznego kanału betonową płytą poinformowali opinię publiczną aktywiści z Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej (FRAG). „Gdy wydawało się, że od początku krytykowana przez nas inwestycja nie może być jeszcze gorsza, inwestor (czyli także władze miasta) uświadomiły nam, że jesteśmy w błędzie” – napisali przedstawiciele FRAG na Facebooku. Niedługo po publikacji wywiadu z Marianem Kwapińskim sprawie przykrycia kanału zaczęła się przyglądać Prokuratura Regionalna w Gdańsku. 28 sierpnia przekazana została do „okręgówki”. Jak informuje Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej, czynności sprawdzające potrwają około 30 dni. – W tym czasie zdecydujemy, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa – zapowiada prokurator.
Gdański magistrat zapewnia, że nie doszło do złamania prawa, a wszystkie prace na budowie Forum Gdańsk są prowadzone w uzgodnieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. "Kanał dwudzielny pozostaje kanałem, jego historyczna struktura nie zostanie naruszona. Dolne koryto pozostanie bez zmian i służyć będzie do odprowadzenia tzw. wielkich wód w przypadku nawalnych deszczy. Górne koryto swoją formą nawiązuje do historycznej konstrukcji. Ma około 6 metrów szerokości, czyli tak jak obecny kanał. Taki wygląd kanału będzie na długości 90 metrów" – czytamy w komunikacie z Urzędu Miejskiego. 7.09.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

KONIEC SEZONU WYCIECZKOWCÓW W GDYNI

To już koniec sezonu wycieczkowców w Gdyni. Na przestrzeni czterech ostatnich miesięcy pływające hotele cumowały tutaj 40 razy. Wśród nich znalazły się m.in. największy i najdłuższy statek pasażerski w historii polskich portów – „Norwegian Getaway” czy największy żaglowiec wycieczkowy na świecie – „Wind Surf”. W środę rano jako ostatni w tym roku przypłynął do Gdyni stary znajomy – „Costa Pacifica”. Wycieczkowiec pływający pod włoską banderą w sierpniu aż trzykrotnie odwiedzał nasz port. Bywał tu także w poprzednich latach. W gronie pasażerskich kolosów „Costa Pacifica” uchodzi za najbardziej umuzykalnioną jednostkę. Wnętrzami i rozwiązaniami architektonicznymi nawiązuje tu do różnych gatunków muzycznych, a pasażerowie, którzy mają wokalne ciągoty, mogą na pokładzie tego statku spełnić marzenie o profesjonalnie nagranej płycie. Oprócz studia nagrań na pokładach wycieczkowca znajdują się m.in. cztery baseny (w tym dwa z rozsuwanym dachem), wielofunkcyjne boisko sportowe, trasa do joggingu, centrum urody i pielęgnacji ciała wraz z siłownią,teatr Stardust usytuowany na trzech pokładach, kasyno, dyskoteka, a nawet symulator Formuły 1. mierzy 290,2 m długości i jest jednym z największych statków wycieczkowych, które w tym roku zawitały do Gdyni. Jego załoga liczy 1100 osób, a na pokład może wejść maksymalnie 3800 pasażerów. Został wybudowany w 2009 roku stoczni Fincantieri we Włoszech. „Costa Pacifica” mierzy ponad 290 m długości i jest jednym z największych statków wycieczkowych spośród tych, które w tym roku zawitały do Gdyni. Załoga jednostki liczy 1100 osób, a na jej pokład może wejść 3800 pasażerów. Statek został zbudowany w 2009 roku przez włoską stocznię Fincantieri. Jego portem macierzystym jest Genua. 6.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ROZPOCZĄŁ SIĘ MONTAŻ PRZĘSEŁ MOSTU NA WYSPĘ SOBIESZEWSKĄ

Budowa mostu zwodzonego na Wyspę Sobieszewską wkracza w decydującą fazę. Przeprawa wznoszona od stycznia przez polsko-czeskie konsorcjum firm Metrostav, Vistal Gdynia i Vistal Infrastructure ma być gotowa w pierwszym kwartale 2018 roku. Od kilku dni trwa montaż przęseł stałych. Do operacji układania stalowych belek na filarach usytuowanych od strony Wiślinki i Sobieszewa zaangażowany został olbrzymi dźwig wodny. Rozpiętość przęseł dojazdowych, których elementy przypłynęły do Sobieszewa na wielkiej barce, wynosi 25 metrów. Składają się one z 20 stalowych belek w kolorach błękitnym i białym. Każda z nich waży 25 ton. Na belkach zamontowanych na filarach przez dźwig z poziomu wody wylana zostanie betonowa płyta stanowiąca podstawę do ułożenia nawierzchni bitumicznej. Poza montażem przęseł na terenie budowy wciąż trwają prace nad umocnieniem brzegów oraz roboty mostowe związane m.in. ze zbrojeniem ław fundamentowych i betonowaniem kolejnych podpór przeprawy.
Zwodzony most na Wyspę Sobieszewską stanowi część drogi wojewódzkiej nr 501. Zastąpi on przestarzały most pontonowy, który od wielu lat utrudnia życie nie tylko kierowcom, ale i licznym żeglarzom. Długość obiektu wynosić będzie 173 metry, a ze skrzydłami - 181,5 m. Poza wiaduktem i nową, blisko 1-kilometrową drogą, powstanie tutaj budynek służący do obsługi mostu. Inwestor zaplanował także przebudowę skrzyżowania ulic Nadwiślańskiej i Turystycznej z drogą 501 oraz przebudowę skrzyżowania ulic Sobieszewskiej, Łąkowej i Piaskowej. Prezydent Gdańska zaproponował niedawno, by nowy most nosił nazwę 100-lecia Niepodległości. - Zanim podejmiemy konkretne działania, chciałbym skonsultować tę propozycję z mieszkańcami Sobieszewa, z tamtejszą radą dzielnicy i oczywiście z radnymi Gdańska – zapowiada Paweł Adamowicz. 5.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10179
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP