logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10332

WYKLUCZONY Z PiS RADNY ŁUKASZ HAMADYK ZAPOWIADA ODWOŁANIE

Gdański radny Łukasz Hamadyk został wykluczony z szeregów Prawa i Sprawiedliwości. Niejednokrotnie różnił się ze swoimi partyjnymi kolegami w głosowaniach, mówił nawet, że rozważa zawieszenie swojego członkostwa w PiS, jednak na wieść o sobotniej decyzji zarządu pomorskich struktur partii zapowiedział złożenie odwołania. Jego zdaniem decyzja zarządu była bezpodstawna. Jak wyjaśniał, chodziło o pretekst do pozbycia się aktywnego radnego przed grudniowymi wyborami wewnętrznymi w pomorskich strukturach partii. Hamadyk zamierzał kandydować do zarządu PiS na Pomorzu.
- To był sąd kapturowy, bezprawna decyzja (...) Atakowali mnie głównie koledzy z ław z Rady Miasta. Jestem w PiS od 10 lat. Uczestniczyłem w kampaniach na mrozie, deszczu, w upałach. Robiłem wszystko, żeby PiS było silne nie tylko w Gdańsku. Dlatego zgłosiłem swoją kandydaturę w wyborach na prezydenta miasta, zaproponowałem prawybory, co również nie spodobało się zarządowi. Nie zamierzam odpuścić, nie mam sobie nic do zarzucenia – mówił gdański radny podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Za absurdalne uznał stwierdzenie, że głównym powodem jego usunięcia z PiS były zaległości w opłacaniu składek członkowskich. – Gdyby tak było, to pewnie połowa koleżanek i kolegów miałaby problem. Osób aktywnych nie wyrzuca się za niepłacenie składek – komentował ostatnie wypowiedzi posła Janusza Śniadka. Szef pomorskiego PiS w „Rozmowie kontrolowanej” na antenie Radia Gdańsk przyznał, że radny Hamadyk został wydalony z partii, bo w sposób uporczywy, pomimo upomnień nie miał uregulowanych składek, a ponadto swoją aktywnością publiczną i polityczną nie zachowywał dyscypliny partyjnej. – Traktował to zbyt dowolnie. Na naszym spotkaniu wyjaśniał, że stara się być lojalnym wobec siebie, a nie innych podmiotów. Jeżeli występujemy pod sztandarem partii, to jesteśmy drużyną. Jego lojalność i dyscyplina partyjna, którą niejednokrotnie łamał na sesjach rady miasta, jest powodem do podziękowania mu za obecność w strukturach naszej partii. Jeżeli uważa, że robi dobre rzeczy, to niech wykonuje je, ale nie pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości – podkreślił szef PiS na Pomorzu.
Hamadyk zapowiedział, że nie zamierza rezygnować z mandatu radnego. Do czasu rozpatrzenia odwołania będzie radnym Klubu PiS. Jeśli centrala przychyli się do stanowiska władz regionu partii, to zostanie radnym niezależnym. Inaczej widzi to Kazimierz Koralewski, szef klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska. – To radni zdecydują, co dalej z kolegą, który został relegowany, choć jeszcze nieprawomocnie, z szeregów PiS – mówi na łamach „Dziennika Bałtyckiego” Kazimierz Koralewski, dodając, że Hamadyk w dużej mierze zaszkodził sobie wypowiedziami dotyczącymi jego przyszłości w partii. – Na pewno negatywnie ocenione zostały publiczne deklaracje wystąpienia z klubu, czy kontestowanie samej polityki klubowej - stwierdził Koralewski. 6.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP, Mateusz Ochocki / KFP

NIE ŻYJE MAREK FRĄCKOWIAK

Zmarł Marek Frąckowiak, popularny aktor teatralny i filmowy, znany między innymi z kreacji w serialach „Alternatywy 4”, „Zmiennicy”, „Plebania”, „Czas honoru” czy "Czterdziestolatek. 20 lat później”. Artysta odszedł w poniedziałek rano po długiej chorobie. Miał 67 lat. Od 2013 r. walczył z nowotworem kręgosłupa, przez dłuższy czas poruszał się na wózku inwalidzkim. Mimo choroby i osłabienia organizmu po kilkukrotnym leczeniu wciąż pozostawał czynny zawodowo. W przyszłym roku do kin wejdzie film „Kamerdyner”, w którym Frąckowiak wcielił się w żandarma pruskiego. Zdjęcia do obrazu Filipa Bajona (scenariusz: Mirosław Piepka, Michał Pruski, Marek Klat) powstawały m.in. w Gdańsku, Helu, Pucku, Piaśnicy i Wejherowie.
Do ostatnich dni Marek Frąckowiak grał w teatrze. W swojej ponad 40-letniej karierze artystycznej związany był z warszawskimi teatrami: Nowym (1974–1977), Współczesnym (1977–1981), Na Woli (1985–1987), Rozmaitości (1987–1990), Adekwatnym (od 1993) oraz Teatrem Rampa (od 1999). Zagrał w ponad stu produkcjach filmowych i telewizyjnych oraz użyczył głosu 92 animowanym postaciom. Od kilkunastu lat występował w warszawskim Teatrze Rampa, gdzie stworzył niezapomniane role w spektaklach, które powstały na podstawie twórczości Szekspira, Singera czy ostatnio w musicalu „Jeździec Burzy”. Był częstym gościem Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 6.11.2017 / fot. Andrzej J. Gojke / KFP

NIE WIERZĘ W ŚMIERĆ

Przedstawienie pt. „Nie wierzę w śmierć” wyreżyserowane przez Tomasza Kaczorowskiego na podstawie tekstu jezuity, poety i publicysty o. Wacława Oszajcy otworzyło w niedzielę nowy sezon premier w gdańskim Teatrze Miniatura. Spektakl poprzedziło spotkanie autorskie poświęcone Gdańskowi jako przestrzeni inspiracji, pasji tworzenia i roli sztuki w życiu codziennym. Z ojcem Wacławem Oszajcą rozmawiał dyrektor Miniatury Romuald Wicza-Pokojski.
Czy głęboka i żarliwa wiara może być usprawiedliwieniem zabójstwa? Czy w konsumpcyjnej współczesności możliwe jest bezwarunkowe przebaczenie i miłość? „Nie wierzę w śmierć” to otwarty i szczery dialog o granicach sztuki i kultu religijnego prowadzony przez człowieka Kościoła oraz osobę niewierzącą. Jako punkt wyjścia do tej rozmowy autor i reżyser wybrali gdańską legendę o niespotykanej ekspresji konającego Chrystusa z krucyfiksu, który stanowi jeden z elementów pochodzącej z XV wieku Grupy Ukrzyżowania w Bazylice Mariackiej. To opowieść o rzeźbiarzu, który zabił swojego modela, żeby w wiarygodny sposób oddać wyraz cierpienia i męki umierającego. Przedstawienie łączy plan aktorski z nietypowymi formami lalkowymi wykonanymi z drewna. Scenografię i lalki zaprojektowała gdańszczanka Agnieszka Wielewska, która ma na swoim koncie współpracę z Teatrem Współczesnym w Szczecinie, Teatrem im. J. Kochanowskiego w Opolu czy Nowym Teatrem im. Witkacego w Słupsku. Autorem muzyki jest Miłosz Sienkiewicz, multiinstrumentalista zafascynowany muzyką średniowiecza. 5.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

UKRAIŃCY ZDOMINOWALI 4. AMBEREXPO PÓŁMARATON GDAŃSK

Ukraińcy Mykoła Jachymczuk i Oksana Raita zwycięzcami AmberExpo Półmaratonu Gdańsk 2017. Czwarta edycja biegu z metą w hali Centrum Wystawienniczo-Kongresowego przy ul. Żaglowej zgromadziła na starcie (przed halą) blisko 6 tysięcy uczestników. To rekord imprezy. Trasa licząca 21 km i 97,5 m prowadziła z Letnicy przez Śródmieście, Wrzeszcz, Oliwę i Przymorze, skąd Drogą Zieloną i ul. Marynarki Polskiej biegacze wracali na Żaglową. Na pokonanie tego dystansu zwycięzca potrzebował godziny sześciu minut i 11 sekund, o dwie sekundy więcej aniżeli przed trzema laty, kiedy finiszował w pierwszym AmberExpo Półmaratonie na trzecim miejscu. W niedzielę za prowadzącym od startu do mety Mykołą Jachymczukiem znaleźli się jego rodak Dmytro Didovodiuk (1:07:37) oraz Łukasz Oskierko z Warszawy (1:08:28). Czwarte miejsce zajął gdynianin Daniel Formela, a jako szósty finiszował mieszkaniec Żukowa Marek Kowalski. Rywalizację pań zdominowała Oksana Raita (1:16:36). Przed Ukrainką do mety dobiegło jedynie 14 mężczyzn. Za nią były dwie biegaczki z Pomorza. Ewelina Paprocka reprezentująca GKS Tęcza Nowa Wieś Lęborska straciła do zwyciężczyni 45 sekund, a brązowa medalistka Dominika Nowakowska (LKB Braci Petk Lębork / Akademia Bgowa Kiełpino) – minutę i 21 sekund. Kilkuset biegaczy spośród blisko 6 tysięcy, którzy o godz. 9 w niedzielę ustawili się na linii startu, wybrało trasę 5-kilometrową. Rywalizację na tym dystansie wygrali Mateusz Niemczyk ze Starogardu Gdańskiego (15:12) i Mariola Sudzińska z Olsztyna (18:11). 5.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

OGNIWO SOPOT – BUDOWLANI ŁÓDŹ 18:19

Rugbiści Ogniwa Sopot zagrają o mistrzowski tytuł z Budowlanymi 11 listopada w Łodzi. O miejscu spotkania finałowego Ekstraligi zdecydował wynik dzisiejszego starcia tych zespołów na sopockim Stadionie im. Edwarda Hodury. W meczu przełożonym z 9. kolejki podopieczni Karola Czyża ulegli łodzianom 18:19 (8:13), tracąc na rzecz gości pozycję lidera. Zwycięzcy sezonu zasadniczego wystąpią w roli gospodarza meczu o złoto. – Mecz był godny finału. O wszystkim zdecydował jeden punkt, ale za tydzień nie będzie miało to znaczenia. Jedziemy do Łodzi, żeby wywalczyć tytuł mistrzowski – zapowiada trener sopocian. Ogniwo do końca walczyło o atut własnego boiska w meczu sezonu. Na kilka minut przed końcowym gwizdkiem Wojciech Piotrowicz próbował kopnąć piłkę między słupki niemal z połowy boiska, a chwilę później gospodarze mieli szansę na akcje punktową po wywalczeniu młyna, ale w obu przypadkach ich starania nie przyniosły zdobyczy.
W małym finale o brązowy medal, który odbędzie się 11 listopada w Siedlcach, miejscowa Pogoń podejmie gdańską Lechię, która pokonała 34:21 (19:21) Budowlanych Lublin i zmieniała na 4. miejscu w tabeli Arkę Gdynia.
Ogniwo Sopot – Budowlani Łódź 18:19 (8:13). Punkty zdobyli: Piotrowicz 8, Hodura 5, Przychocki 5 - Walters 14, Botes 5.
OGNIWO: Marcin Wilczuk, Karol, Shashiashvili - Anuszkiewicz, Piotrowski - Niedźwiedzki, Rogowski, Zeszutek - Plichta - Piotrowicz - Mariusz Wilczuk, Szablewski, Szczepański, Mrowca - Hodura oraz Mokrecow, Graban, Nitschke, Najdul, Przychocki. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

RETRO TEMPO. PIERWSZA W POLSCE LIGA PIŁKI CHODZONEJ

– Nie biegamy! Nie biegamy! Te słowa najczęściej padały z ust arbitrów prowadzących sobotnie spotkanie piłkarskie pod „balonem” na stadionie przy ul. Meissnera. Nie można było biegać, skakać, używać rąk i podbijać futbolówki powyżej pasa. W Gdańsku wystartowała pierwsza w Polsce liga piłki chodzonej Retro Tempo. Wspólne przedsięwzięcie Stadionu Energa Gdańsk, Gdańskiego Ośrodka Promocji Zdrowia oraz Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej adresowane jest osób, które z racji wieku lub przebytych chorób nie mogą grać w tradycyjną wersję piłki kopanej. Retro Tempo to sport dla seniorów, osób mających problemy z poruszaniem, przechodzących rekonwalescencję po wylewach, udarach czy operacjach – dla wszystkich, którzy chcą wrócić do aktywności ruchowej. Inauguracja ligi chodzonej miała miejsce w piątek na Stadionie Energa Gdańsk, a dziś pierwszy trening z kilkunastoosobową grupą adeptów tej gry –zarówno panami, jak i paniami – poprowadzili znani trenerzy Wojciech Łazarek i Józef Gładysz wspierani przez oraz lokalnych animatorów sportu. Po dobrej rozgrzewce miłośnicy „chodzonej” podzielili się na dwa zespoły damsko-męskie. Za nimi pierwszy sparing. – Zależy nam na pokazaniu, że piłka nożna to dyscyplina dla każdego i wszyscy możemy czerpać z niej radość. Sport ma nieoceniony wpływ na zdrowie każdego człowieka - mówi Wojciech Dąbrowski, dyrektor ds. komunikacji i CSR Stadionu Energa Gdańsk. – Nasza liga chodzona to także pole do integracji i możliwość radosnego spędzania czasu – dodaje Marek Jankowski, dyrektor Ośrodka Promocji Zdrowia Miasta Gdańska. Ligowcy będą się spotykać na zajęciach w hali przy Meissnera w soboty (godz. 14-15) i środy (17-18) do końca listopada. 2 grudnia na Zaspie odbędzie się finał projektu. W finałowym turnieju zagrają cztery wyselekcjonowane zespoły, z których wyłoniony zostanie pierwszy mistrz piłki chodzonej. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GÓRA LUIZY. NOWA OŚ WIDOKOWA W GDAŃSKU

Na przestrzeni kilku najbliższych lat w Gdańsku przybędzie kilkadziesiąt punktów widokowych, z których każdy zostanie wyposażony w elementy małej architektury: ławki, barierki czy też platformy obserwacyjne. W sobotnie południe miała miejsce kolejna, dziewiąta już odsłona projektu „Spojrzenie na Gdańsk” autorstwa Witolda Pawła Burkiewicza - „Pana na Widokach” , architekta krajobrazu zatrudnionego w Dziale Ogrodnika Miejskiego Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Pasjonat przywracania historycznych, zapomnianych widoków miasta, ale też pokazywania nowych, które powstają w naturalnym procesie rozwoju tkanki miejskiej, zaprosił tym razem mieszkańców na Górę Luizy usytuowaną u zbiegu ulic Niepołomickiej i Kampinoskiej na Łostowicach, po II wojnie światowej nazywaną także wzgórzem Zielińskiego – od nazwiska właściciela terenu. Odsłonięciu widoku tradycyjnie już towarzyszył minispektakl artystyczny z udziałem muzyków, performerów i rekonstruktorów historycznych.
Projekt „Spojrzenie na Gdańsk" wystartował przed rokiem w Oliwie. W pierwszej odsłonie spoglądaliśmy z Dworów Oliwskich w kierunku morza (oś widokowa na Dworze I przy ul. Polanki 125). Potem były widoki we Wrzeszczu ze wzgórza nad ul. Podleśną i z tzw. Kaczego Dołka nad ul. Jaśkowa Dolina – oba w kierunku Zaspy i morza. Następne osie widokowe powstały w dzielnicy Aniołki – ze wzgórza nad ul. Wronią na tereny stoczniowe, ponownie we Wrzeszczu – z Góry Jana, spod tzw. Ślimaka na Stary Wrzeszcz, Nowy Port i morze oraz w Oliwie – ze Wzgórza Luizy w kierunku Żabianki, Sopotu i morza, spod Pachołka w kierunku Starej Oliwy, Wrzeszcza i terenów stoczniowych oraz z leśnych wzgórz w Dolinie Szwabego. W planach jest wydanie mapy i miniprzewodnika po gdańskich widokach. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

ARKA GDYNIA – LECHIA GDAŃSK 0:1

Była walka, były zapasy, judo, wprawki bokserskie i dużo nerwowych ruchów. Pewnie dlatego przez 90 minut żadnemu z aktorów występujących w 38. piłkarskich derbach Trójmiasta nie udało się zdobyć gola. Kiedy wydawało się już, że w tej wojnie nie będzie zwycięzców, stadion wypełniony ponad 14 tysiącami gdyńskich kibiców zamilkł (gdańscy za karę po poprzednim występie w derbach na Stadionie Miejskim pozostali w domu). W 95. minucie losy najważniejszego jesiennego meczu w Trójmieście rozstrzygnął Flavio Paixao, uderzając piłkę głowę po krótkim rozegraniu rzutu rożnego. Podawał Miloš Krasić. Po tej akcji biało-zieloni powiększyli przewagę w historycznym bilansie derbów Trójmiasta, odnosząc 13. wygraną (14 remisów, 11 zwycięstw Arki), a co dla nich ważniejsze, odsunęli od siebie perspektywę zakończenia pierwszej rundy rozgrywek na miejscu spadkowym. Gdyby Arka nie wyszła dziś na wojnę, tylko na mecz, być może ten bilans wyglądałby jednak inaczej.
Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0). Bramka: Flavio Paixao (90+5').
ARKA: Steinbors - Zbozień, Marcjanik, Danch, Marciniak - Sołdecki – Kun (79' Jurado), Nalepa, Szwoch, Marcus (60' Zarandia) – Siemaszko (46' Piesio).
LECHIA: Kuciak – Stolarski (73' Milos), Wojtkowiak, Augustyn, Nunes - Sławczew, Łukasik - F. Paixao, Krasić, Wolski (88' Balde) – M. Paixao. 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

MYSTIC OPERA: ENEOS W GDAŃSKIM TEATRZE SZEKSPIROWSKIM

Piątek był ostatnim dniem prób przed premierą pierwszej opery powstałej w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. 1,5-godzinne przedstawienie „Mystic Opera: Eneos” w reżyserii i i kompozycji Agnieszki Kamińskiej zacznie żyć pełnią życia teatralnego w sobotę o godzinie 19. Widzowie będą wędrować z aktorami po tym wyjątkowym akustycznie i architektonicznie miejscu, a finałowa scena rozegra się na sali głównej. Przestrzeń teatru stanie się instrumentem grającym kluczową rolę w operze na dziesięć głosów, skrzypce i kontrabas. Historia Eneosa, opowiedziana muzyką, śpiewem, ruchem, słowem i światłem zaprowadzi słuchacza w świat snu, w którym może zdarzyć się wszystko. – Eneos to ten, który nie ma głosu i zagubił swoją tożsamość, ale także ten, który stwarza się na nowo, odradza się, aby ujrzeć pełnię własnego istnienia. Eneos to również stan umysłu, w którym każdy z nas może przejrzeć się jak w lustrze. Zawsze interesowało mnie także budzenie architektury dźwiękiem. Budynek teatru sam z siebie również nie ma głosu czy tożsamości. Dopiero, gdy ktoś go ożywia swoją obecnością, animuje czy w nim śpiewa, miejsce otrzymuje w pewnym sensie nowe życie i duszę mówi – Agnieszka Kamińska, autorka scenariusza, libretta i kompozycji oraz reżyserka opery. Artystka wystąpi również w obsadzie aktorskiej. Obok niej zobaczymy i usłyszymy Natalię Chylińską, Agnieszkę Gliwińską, Agatę Jewstafiew, Michała Juzonia, Paulę Konopczyńską, Sylwię Nosarzewską, Grażynę Ossowską, Wiktora Sieklickiego oraz Michała Zeltmana. Skrzypce: Magdalena Staniszewska, kontrabas: Klaudia Karbowiak, koordynacja i produkcja spektaklu: Michał Juzoń. 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

PRZED NAMI SŁONECZNY WEEKEND

Juro będzie piękny dzień na nadmorskie spacery. Może do torpedowni w Babich Dołach? 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10332
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP