logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 9765

ŚNIADANIE WIELKANOCNE CARITAS W SŁUPSKU

Ponad 700 osób przybyło w sobotę do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Słupsku na śniadanie wielkanocne Caritas - najmniej od jedenastu lat. - Bywało, że podejmowaliśmy po trzy tysiące gości. Widać, że program pięćset plus zrobił swoje. Z jednej strony chciałoby się, żeby było nas tutaj jak najwięcej, z drugiej – cieszę się, że część z nas może już sama o siebie zadbać. Będę tutaj z państwem tak długo, jak długo będziecie przychodzić – mówiła pani Lidia Matuszewska, która wspólnie z Caritasem parafii św. Jacka organizuje te śniadania od początku. Jak zwykle do akcji włączyło się kilkudziesięciu wolontariuszy i wielu hojnych sponsorów. Na wielkanocne stoły trafiło w tym roku ponad cztery tysiące jajek, około stu kilogramów sałatek warzywnych, 160 kilogramów ciast, kilkanaście kilogramów wędlin i mięs, a także słodycze dla dzieci. Restauracja Anna de Croy zadbała, by gościom parfii nie zabrakło tradycyjnego żurku. 8.04.2017 Fot. Krzysztof Tomasik / KFP

X POMORSKI KONGRES OBYWATELSKI

Jak budować pomosty i przełamywać lody w coraz mniej przewidywalnym świecie? Dokąd zmierzamy? Czy Polska i Pomorze mogą wznieść się ponad podziały? Wiele trudnych pytań postawili sobie uczestnicy X Pomorskiego Kongresu Obywatelskiego obradującego w gmachu głównym Politechniki Gdańskiej. Z zaproszenia Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową skorzystało w tym roku kilkaset osób. Jubileuszowemu spotkaniu przyświecało hasło „Pomorze i Polska. Razem wobec trudnego świata”. - Pomorze, jako region historycznie i obecnie wielokulturowy, jest wyśmienitym miejscem do budowania społecznego razem. Miejmy ambicję stworzyć efekt motyla i zainspirować do budowania szerszego razem. Dajmy dobry przykład, pokażmy, że tu, na Pomorzu, potrafimy dobrze spotkać się w różnorodności, w trosce o dobro wspólne. Dajmy też sobie szansę na budowę regionu „na tak” – realizującego ideę wspólnoty obywatelskiej, opartej na wierze we własne siły i możliwości. Każdy z nas może się do tego przyczynić, każdy może wnieść swój osobisty wkład, choćby minimalny, w budowanie pomostów i przełamywanie lodów. Ale zawsze wymaga to pewnego wysiłku – wysiłku rozumu i serca, odrzucenia uprzedzeń, a nawet poczucia krzywdy - podkreślał dr Jan Szomburg, prezes Instytutu badań nad Gospodarką Rynkową, pomysłodawca Kongresu. Zaproszeni do dyskusji naukowcy przestrzegali przed zagrożeniami płynącymi z akcentowania podziałów i zamykania się we własnych małych światach. Jak podkreślali, żyjąc w mikrokapsułkach, nie tylko skazujemy się na samotność, ale też na lęk przed nieznanym, a to on jest największym zagrożeniem dla wspólnoty. - Od tego czy otworzymy się na przybyszów, zależy też nasz sukces gospodarczy. Od tego właśnie zależy, czy uda nam się wyrwać z pułapki średniego rozwoju - wskazywał prof. Michał Bilewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami. A co z wojną polsko-polską? Czy głęboko podzielone społeczeństwo jest zdolne do prowadzenia skutecznych działań na rzecz budowania świata wielu kultur? Zdaniem prof. Anny Cegieły z Zespołu Etyki Słowa RJP PAN, istnieje stała grupa kilkudziesięciu wartości wspólnych dla wszystkich Polaków. I to na nich, a nie na ciągłym akcentowaniu różnic światopoglądowych powinniśmy się skupiać. - Jeżeli będziemy wciąż powtarzali, że nic nas nie łączy, a wartości dzielą, to nic z naszej wspólnoty nie zostanie - podkreślała profesor Cegieła. 8.04.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

TŁUMACZE RENATY DĄBROWSKIEJ

„Zobaczyć tłumacza” to seria portretów tłumaczy literatury wykonanych przez gdańską fotografkę Renatę Dąbrowską. 12 prac ukazujących mistrzów przekładu w ich codzienności zagościło w Domu Daniela Chodowieckiego i Güntera Grassa przy ul. Sierocej w Gdańsku. Wystawa będzie tutaj przez najbliższe dwa tygodnie (wstęp wolny). Dzisiejszy wernisaż nawiązywał do Gdańskich Spotkań Tłumaczy Literatury „Odnalezione w tłumaczeniu” (6-8 kwietnia).
Wystawa gości w Domu Chodowieckiego i Grassa nieprzypadkowo. Pomieszczenia niegdysiejszego sierocińca były do niedawna mieszkaniami. – Fotografując bohaterów, starałam się nie być intruzem, lecz pokazać człowieka. Zdecydowałam się na portret we wnętrzu, w miejscu, w którym tłumacze najbardziej lubią przebywać i gdzie najczęściej pracują. A planując rozmieszczenie i rozmiar fotografii chciałam osiągnąć poczucie, jakby naprawdę wchodziło się do mieszkania tłumaczy – mówi Renata Dąbrowska. Bohaterami jej zdjęć są: Piotr Cholewa (język angielski), Danuta Cirlić-Straszyńska (chorwacki, serbski i macedoński), , Andrzej Jagodziński (czeski i słowacki), Ireneusz Kania (przekłada z 16 języków, w tym z hebrajskiego, portugalskiego, sanskrytu i tybetańskiego), Andrzej Kopacki (niemiecki), Anna Korzeniowska-Bihun (ukraiński), Małgorzata Łukasiewicz (niemiecki) Carlos Marrodana Casasa (francuski, hiszpański i portugalski), Alicja Oczko (niderlandzki i niemiecki) Bogusława Sochańska (duński), Anna Wasilewska (włoski i francuski) oraz Dariusz Żukowski (angielski i perski).
Renata Dąbrowska (ur. 1983) jest wielokrotną laureatką polskich konkursów fotografii prasowej. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W 2012 wydała album z fotografiami pt. "Ja, Renata Dąbrowska - 100 Portretów". Fotografuje m. in. dla „Gazety Wyborczej”, „Dużego Formatu”, „Wysokich Obcasów”, „Newsweek Polska”, „Polityki”, „Wprost” i „Tygodnika Powszechnego”. 7.04.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

PIŁKARSKIE EURO UEFA U21 W GDYNI. PUCHAR JUŻ TU JEST

Za niespełna 11 tygodni piłkarze do lat 21 zagrają w Polsce o mistrzostwo Europy. 12 najlepszych drużyn na kontynencie rywalizować będzie w sześciu miastach. Trzy mecze grupy B odbędą się w Gdyni. Przebojowo zapowiada się spotkanie Hiszpanii z Portugalią. Faworyci zmierzą się na Stadionie Miejskim przy ul. Olimpijskiej 20 czerwca (godz. 20.45). Trzy dni wcześniej Hiszpania zagra z Macedonią, a 23 czerwca przeciwnikami Macedończyków będą Portugalczycy (występująca w tej grupie Serbia wszystkie spotkania MME rozegra w Bydgoszczy). Na 70 dni przed rozpoczęciem UEFA EURO U21 Polska 2017 w Gdyni zaprezentowano puchar, który w czerwcu trafi do najlepszej młodzieżowej reprezentacji Starego Kontynentu. W wydarzeniu Trophy Handover wzięli udział prezydenci wszystkich miast gospodarzy. Szklany kielich wykończony elementami z mosiądzu, niklu i 24-karatowego złota – na co dzień przechowywany w szwajcarskim sejfie – przekazał współorganizatorom turnieju Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. - Z wielkim zaciekawieniem słuchałem, co macie do powiedzenia. Fajną rzeczą jest to, że my nie tylko potrafimy się kłócić, że przy tym projekcie sportowym hasło „Łączy nas piłka" jest prawdziwe i wspaniałe. Chciałem wam za to bardzo serdecznie podziękować, bo robimy coś, co przyniesie sukces i będzie się podobało całej Polsce – mówił w Gdyni szef piłkarskiej centrali wybrany przed kilkoma dniami do Komitetu Wykonawczego UEFA. - Istotą projektu o tak dużej skali i zainteresowaniu jest to, by grać zespołowo. Każde z miast gospodarzy, w tym Gdynia, ma doświadczenie w organizacji dużych wydarzeń, ale rzadko są to tak złożone i szerokie przedsięwzięcia, wymagające kooperacji aż sześciu współorganizatorów – dodawał gospodarz spotkania Wojciech Szurek. Z hotelu Courtyard by Marriott Gdynia Waterfront akcja „Nasze EURO” przeniosła się na skwer Kościuszki. Ciężarówka z hasłem promującym czerwcowy turniej ma się pojawiać we wszystkich sześciu miastach aż do samego finału. Będzie wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego – w najbliższym czasie (10-12 kwietnia) odwiedzi wojewódzki finał turnieju „Z podwórka na stadion” o Puchar Tymbarku w Gdańsku. A już jutro w południe główne trofeum razem z mobilną strefą kibica Euro Truck spodziewane jest w Kielcach 7.04.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

I FESTIWAL WRAŻLIWY W TRÓJMIEŚCIE

Pomysł na połączenie przeglądu twórczości szczególnie wrażliwej z ideą pomagania nieuleczalnie chorym dzieciom wyszedł od Fundacji Zostaw Swój Ślad. - Aż dziwne, że nikt wcześniej na to nie wpadł – podkreślała Grażyna Torbicka, prowadząc w czwartkowy wieczór galę I Festiwalu Wrażliwego w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. We wtorek i środę wydarzenie gościło w Gdyńskim Centrum Filmowym, przyciągając uwagę miłośników reportażu społecznego – filmowego i prasowego – a także tego, co wartościowe w sieci. - Tworząc Festiwal Wrażliwy, chcieliśmy jeszcze uważniej rozejrzeć się wokół. Zobaczyć więcej. I zobaczyć to oczami artystów - filmowców, reporterów, dokumentalistów świata. Wrażliwość to przywilej twórców, a czasem cena, którą płacą za głębsze widzenie i czucie rzeczywistości. Od nich chcemy się uczyć, ale chcemy też uhonorować ich za to, co robią - inspirować się historiami prawdziwych bohaterów. I naprawdę zaangażować w to ludzi, którzy mogą wesprzeć naszą ideę mądrego pomagania - mówiła Paula Rettinger-Wietoszko, dyrektor festiwalu i prezes zarządu Fundacji Zostaw Swój Ślad. Ten festiwal jest po to, żebyśmy wzajemnie mogli inspirować się wrażliwością, ale stoi za nim także bardzo konkretna pomoc. Całkowity dochód z premierowego wydarzenia – m.in. z finałowej aukcji przedmiotów podarowanych przez gwiazdy polskiego i światowego kina – zasili konto podopiecznych pomorskich hospicjów. Za te pieniądze będzie można rozwijać aplikację HospiCare, która wspiera pracę zespołów medycznych z dziecięcych hospicjów domowych w całej Polsce.
Nagrody festiwalu też są wrażliwe, niepowtarzalne, delikatne. Drewniane statuetki wyszły spod ręki zakopiańskiego rzeźbiarza Marcina Rząsy. Decyzją jury listę zdobywców „Oskara Wrażliwości” otworzyli w czwartkowy wieczór: Paweł Łoziński („Werka”) - za reportaż i dokument filmowy w kategorii profesjonaliści (wyróżnienie dla Kingi Wołoszyn, autorki „Dziewcząt z Auschwitz”), Michał Łebski („Dziurawa skarpeta”) - w kategorii debiutanci (wyróżnienie dla Anny Domańskiej za „Kurdyjską kołysankę”), Joanna Gierak-Onoszko („O psie, który uciekł z Aleppo”) - za reportaż prasowy w kategorii profesjonaliści i Anna Śmigulec (cykl 3 reportaży) – w kategorii Twórca Szczególnie Wrażliwy (wyróżnienia dla Magdaleny Nimer i Łukasza Pilipa). Podczas finałowej gali w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim publiczności zaprezentowali się również zdobywcy tytułów Człowiek Wrażliwy. Znamy ich z wielkiego serca. Nagrody otrzymali: Krystyna Cywińska - lekarz i wolontariuszka związana z gdańskim Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC, Jarosław Bieniuk - dyrektor sportowy Lechii Gdańsk, ambasador Funduszu Dzieci Osieroconych Fundacji Hospicyjnej i społecznik, Katarzyna Dobrzyniecka - dyrektor Loży Gdańskiej BCC, współzałożycielka Lions Club Amber Gdańsk, ambasadorka Funduszu Dzieci Osieroconych i programu wsparcia psychologicznego dzieci i młodzieży w żałobie „Tumbo Pomaga”, Wojciech Majewski - profesor hydrolog i filantrop, Elżbieta Skowrońska - przełożona pielęgniarek oddziału stacjonarnego Hospicjum ks. Dutkiewicza  oraz Domowego Hospicjum dla Dorosłych, wojewódzka konsultantka  w dziedzinie pielęgniarstwa opieki paliatywnej, Dorota Kolak - aktorka teatralna i filmowa, reżyser , pedagog, od kilku lat wolontariuszka Fundacji Hospicyjnej i ambasadorka kampanii edukacyjnych, Beata Szewczyk – zawsze gotowa do niesienia pomocy dziennikarka Radia Gdańsk. 6.04.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

CZY W DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA POTRZEBNY JEST NAM RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH?

„Czy w demokratycznym państwie prawa potrzebny jest nam rzecznik praw obywatelskich?” - pytał Klub Myśli Obywatelskiej im. Tadeusza Mazowieckiego, zapraszając gdańszczan w czwartkowy wieczór do Europejskiego Centrum Solidarności na spotkanie z dr. Adamem Bodnarem. Ironia zawarta w pytaniu retorycznym stała się przyczynkiem do refleksji nad stanem polskiej demokracji tudzież obywatelskości. Wyszły więc na jaw nasze lenistwo (strefa komfortu), wieloletnie zaniedbania w edukacji obywatelskiej (socjalizacji obywatelskiej), a w końcu i to, że tak naprawdę Polacy nie zainwestowali w demokrację. - Chyba za bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że jak jesteśmy w Unii, mamy konstytucję, wszystko jakoś tam działa i prowadzone są polityki publiczne, to sprawy zostały już załatwione. Wyjście z tej strefy komfortu jest niestety dość bolesne – mówił w Gdańsku rzecznik praw obywatelskich.
Jeśli idzie o pytanie tytułowe, to doczekało się ono tego wieczoru rozszerzenia utrzymanego w nie mniej ironicznej tonacji. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zapytał wprost: „Jak można podporządkować pana rzecznika suwerenowi? Czyli innymi słowy: Jak można pana odwołać - zastąpić kimś bardziej odpowiadającym suwerenowi?”. Odpowiedź padła. - Konstytucja przewiduje, że rzecznik praw obywatelskich jest organem niezależnym od organów władzy. Jest też niezawisły w swoich działaniach i sądach. I tego się trzymam. Uważam, że w momencie, kiedy rzecznik przestałby mieć te cechy charakteru, nie byłoby najlepiej. Od początku mówię, że nawet gdyby wydarzył się cud, nie będę się ubiegać o możliwość pełnienia drugiej kadencji, ponieważ to już powoduje wejście w jakiś kompromis.
Zgodnie z ustawą rzecznik może być odwołany ze względu na sprzeniewierzenie się ślubowaniu większością 3/5 głosów. Była podjęta próba nakłonienia posłów do odwołania rzecznika przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który zbierał głosy pod petycją w tym kierunku. Petycja odnosiła się do rzekomego nadmiernego zaangażowania rzecznika w sprawy dotyczące osób LGBT – z taką tezą, że rzecznik stał się radykalnym zwolennikiem subkultury LGBT i w ten sposób zakłóca tradycyjne myślenie o rodzinie i wartościach konstytucyjnych. Ale temat nie został podjęty w kierunku odwołania przez polityków i jedyną rzeczą, jaka spotkała mnie w tym kontekście, było dość intensywne odpytanie w Sejmie, kiedy we wrześniu 2016 r. przedstawiałem swoje sprawozdanie roczne. Co do pytania, to są też inne możliwości odwołania rzecznika, ale nie moją rolą jest doradzanie w tym zakresie – odpowiedział Adam Bodnar. 7.04.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

KAROL NAWROCKI: HISTORIĘ PRZEŻYWA SIĘ RAZ, A OPISUJE WIELE RAZY

- Jestem rękojmią tego, że pamiątki znajdą w Muzeum II Wojny Światowej pod moim kierownictwem właściwe miejsce. Mam nadzieję, że będzie ich więcej. Darczyńcy nie mają się czego obawiać. Nie przyszedłem do muzeum, żeby cokolwiek zamykać i zmieniać - deklaruje Karol Nawrocki, od dziś pełniący obowiązki dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. Możliwości wprowadzenia zmian w wystawie głównej jednak nie wyklucza, powołując się na zasadę mówiącą, że świecie nauki obowiązuje otwartość na opinie i recenzje. - Historię przeżywa się raz, a opisuje wiele razy. Nie zamykam się na to, że naukowcy czy opinia publiczna wskażą rzeczy, które należałoby zmienić czy poprawić. Mówienie, że nic nie można tutaj zmienić jest niestosowne. Same zbiory MIIWŚ zmieniły się w ciągu dwóch lat. Dział notacji zebrał nowe materiały, które mogłyby w sposób bardzo dobry uzupełnić wystawę. Na temat wystawy mają prawo wypowiadać się historycy o różnej wrażliwości. Być może pewne fragmenty wystawy mogą zostać zmienione. Ale ja nie przychodzę z zadaniem wprowadzania zmian w wystawie - ja mam dokończyć proces łączenia instytucji, zabezpieczyć funkcjonowanie muzeum. Nie ma żadnych terminów modyfikacji. Jest ogólne moje założenie, że dzieła naukowe się nie kończą, badania naukowe trwają i nie ma na świecie muzeum, które nie zmieniło swojego kształtu – mówi nowy dyrektor MIIWŚ. Wystawę oglądał w styczniu, kiedy nie była jeszcze dziełem skończonym. Chciałby ją obejrzeć od nowa, od samego początku, wsłuchując się w opowiadania twórców muzeum. - Mieliśmy wiele niedomówień, co jest na wystawie, a czego nie ma. Muszę zobaczyć, co naprawdę na niej jest. Zobaczę wystawę na początku przyszłego tygodnia z koordynatorami poszczególnych sekcji. Moja opinia będzie ważna, ale z drugiej strony zostanie wyłoniona nowa rada programowa z autorytetami w dziedzinie II wojny światowej. Otwieram się na zdanie innych. Nie wiem, kto będzie w radzie. To jest prerogatywa pana ministra Glińskiego, to on taką radę wyłania we współpracy ze mną - zapowiada dyrektor Nawrocki. 6.04.2017 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

KAROL NAWROCKI NOWYM DYREKTOREM MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ

Decyzją ministra kultury i dziedzictwa narodowego Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku połączyło się z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Obowiązki dyrektora nowo utworzonej instytucji kultury wicepremier Gliński powierzył dr. Karolowi Nawrockiemu, historykowi z gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Dotychczasowy dyrektor MIIWŚ prof. Paweł Machcewicz oraz jego zastępcy dr Janusz Marszalec i dr Piotr M. Majewski zostali odwołani.
- Przed chwilą muzeum przejął nowy dyrektor. Formalnie jestem tutaj jeszcze pracownikiem. Myślałem, że procedury potrwają trochę dłużej. Zaskoczyło mnie, że to stało się tak z dnia na dzień, ale oczywiście wcale nie jestem tym zdziwiony – komentował w czwartkowe południe tempo zmian były szef MIIWŚ. W komunikacie opublikowanym dziś na stronie internetowej MKiDN czytamy: „6 kwietnia 2017 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego nadał statut nowo utworzonemu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Statut nowej instytucji łączy zadania obu dotychczasowych placówek i przewiduje w jej strukturze oddział pod nazwą Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Tym samym MKiDN stanowczo zaprzecza jakoby Muzeum II Wojny Światowej było likwidowane.
Wszyscy pracownicy obu połączonych muzeów stali się pracownikami Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Obowiązki dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku z dniem 6 kwietnia 2017 r. zostały powierzone dr Karolowi Nawrockiemu – historykowi, absolwentowi Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Dr Nawrocki od 2009 roku jest pracownikiem gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, w którym od 2014 r. zajmuje stanowisko Naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej. Jest autorem i  redaktorem książek oraz artykułów naukowych i publicystycznych z zakresu najnowszej historii Polski. Jest znanym na Pomorzu społecznikiem nagradzanym wieloma odznaczeniami środowisk kombatanckich i patriotycznych. Jest także Przewodniczącym Koalicji na Rzecz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Gdańsku. Za zaangażowanie społeczne, działalność edukacyjną i charytatywną został głosami czytelników „Dziennika Bałtyckiego” wybrany na Osobowość Gdańska i Pomorza roku 2016.
Nowo utworzone Muzeum pod nowym kierownictwem kontynuuje dotychczasową działalność połączonych instytucji i zaprasza do zwiedzania wystawy otwartej 23 marca br. 6.04.2017 / fot. KFP

GALA BIZNESU POMORSKIEGO RZEMIOSŁA

Kilkudziesięciu przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw z województwa pomorskiego odebrało w gdańskim Ratuszu Głównego Miasta listy gratulacyjne za działalność gospodarczą, szkoleniową i społeczną na rzecz rozwoju regionu. Wśród laureatów wyróżnionych przez marszałka Mieczysława Struka oraz doradcę wojewody Ireneusza Szwedę znaleźli się także przedstawiciele szkół zawodowych – mistrzowie i uczniowie – zdobywcy nagród w ogólnopolskich i regionalnych konkursach branżowych. Gala Biznesu Pomorskiego Rzemiosła gościła w Wielkiej Sali Wety. Nie mogło przy tej okazji zabraknąć nagród specjalnych. Pomorski Gryf Gospodarczy trafił do rąk Wiesława Szajdy - prezesa zarządu Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a Platynowa Odznaka Jana Kilińskiego – do Tadeusza Zagórskiego, prezesa Wojewódzkiego Zrzeszenia Handlu i Usług w Gdańsku. 6.04.2017 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PIKIETA PRZED MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ

Nie milkną echa dzisiejszej decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zapalił zielone światło dla rządowego planu połączenia Muzeum II Wojny Światowej z istniejącym jedynie na papierze Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Wieczorem przed muzealną siedzibą spotkali się przeciwnicy politycznych ingerencji w autonomię tej wyjątkowej instytucji kultury. Kilkadziesiąt osób było tu dzisiaj, żeby zamanifestować wdzięczność dla darczyńców i twórców muzeum, a jednocześnie wyrazić sprzeciw wobec zapowiadanych przez ministra kultury zmian w wystawie stałej. - To muzeum nie jest własnością żadnej władzy, jest własnością narodu polskiego. Nie pozwolimy na niszczenie naszej historii i kształtowanie jej według własnego widzimisię - mówił przed siedzibą MIIWŚ wicemarszałek senatu Bogdan Borusewicz. - Nie odpuścimy! Nie odpuścimy! - skandowali zebrani. Na jednym z transparentów można było przeczytać: „Nie łączcie muzeów! Zakładajcie własne!”. Pojawiła się tu dziś również znana z poprzednich manifestacji tablica z hasłem „Politycy, ręce precz od wystawy!”, na której przybyło tego wieczoru kilkadziesiąt kolejnych podpisów. - Dziękuję wszystkim za wsparcie. Dzięki wam czuliśmy, że nie byliśmy sami. Bez państwa byśmy tego muzeum nie otworzyli. Mam nadzieję, że minister Gliński i wiceminister Sellin obejrzą w końcu tę wystawę - podkreślał prof. Paweł Machcewicz, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. 5.04.2017 / fot. Mateusz ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 9765
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP