logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10392

XV PARADA NIEPODLEGŁOŚCI W GDAŃSKU

Orzeł biały, flagi, kokardy i szaliki w narodowych barwach, zabytkowe pojazdy, żołnierze z różnych epok historycznych na czele z legionistami Piłsudskiego – tradycyjnie już w roli marszałka Florian Staniewski – i tysiące mieszkańców wiwatujących na cześć niepodległej ojczyzny. Mimo przeciwności aury Gdańsk był dziś radosny i biało-czerwony. O godzinie 10 z Podwala Staromiejskiego ruszyła XV Parada Niepodległości, by ulicami Podmłyńską, Wielkie Młyny, Rajską, Heweliusza, Korzenną i Kowalską dotrzeć pod pomnik Króla Jana III Sobieskiego przy Targu Drzewnym. – Parada Niepodległości jest wielka, radosna, pokojowa i otwarta dla wszystkich, a nie zwrócona przeciwko komuś. To bardzo ważne, że w Gdańsku świętujemy w taki radosny, nowoczesny i pokojowy sposób – mówił Lech Parell ze stowarzyszenia Sum Gdańska, które wspólnie z miastem zaprosiło nas do świętowania 99. urodzin Niepodległej. U stóp największego wodza XVII-wiecznej Europy gdańszczanie odśpiewali pieśń I Brygady Legionów Polskich dowodzonych przez Józefa Piłsudskiego. Kiedy na zakończenie uroczystości rozległy się słowa i dźwięki Mazurka Dąbrowskiego, chmury na chwilę się rozstąpiły i nad miastem zaświeciło słońce. W rozpromienione niebo wzbiło się 99 gołębi pocztowych. – Drodzy gdańszczanie, Polki i Polacy, bardzo dziękuję wam za tak liczny udział po raz 15. Paradzie Niepodległości. 99 lat temu tymczasowy naczelnik państwa Józef Piłsudski wszystkich przyjmował do armii, wszystkich łączył. Nie dzielił. Wiedział, że Polska potrzebuje jedności. Warto wracać do źródeł niepodległości. Warto przypominać sobie, że wtedy i narodowi demokraci pod wodzą Dmowskiego, i socjaliści pod wodzą Daszyńskiego czy Piłsudskiego, i ludowcy pod wodzą Witosa, i chrześcijańscy demokraci, i konserwatyści – wszyscy zebrali się, by odbudować po 123 latach zaborów wspólną, jedną ojczyznę. Pamiętajmy o tym: Polska jest jednością w różnorodności, jest otwarta na wszystkich, którzy chcą się czuć Polakami – podkreślał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przemawiając pod pomnikiem Jana III Sobieskiego. Po zakończeniu części oficjalnej uczestnicy święta wraz z rekonstruktorami historycznymi i grupami zmotoryzowanymi przenieśli się Na Targ Węglowy. Jedną z atrakcji czekających w tym miejscu na gości była awionetka Aeroklubu Gdańskiego. Sprzęt i umiejętności prezentowali tutaj także strażnicy miejscy oraz pracownicy spółek miejskich, m.in. z Gdańskich Autobusów i Tramwajów czy Zakładu Utylizacyjnego. Finałowym akcentem święta był koncert pieśni patriotycznych. 11.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

WIESŁAW ŚMIGIEL BISKUPEM TORUŃSKIM

Ojciec Święty przyjął rezygnację biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego i mianował na jego następcę dotychczasowego biskupa pomocniczego w Pelplinie Wiesława Śmigla. O decyzjach papieża Franciszka poinformowała w sobotę przed południem Nuncjatura Apostolska w Warszawie. Papieska nominacja zastała biskupa Śmigla w trakcie wykonywania pasterskiej posługi w Sierakowicach. Rozmawiając o swej nominacji z Radiem Watykańskim, duchowny zapewnił, że nowa diecezja jest mu dobrze znana, albowiem w przeszłości terytorium diecezji chełmińskiej sięgało aż po Toruń. – Pan Bóg lubi zaskakiwać… i świadczy o tym ta dzisiejsza nominacja. Najważniejsza dla mnie w posłudze biskupiej jest bliskość z księżmi i z wiernymi, a w tej bliskości rozpoznawanie ludzkich pragnień, tęsknot i tej gleby, na którą ma paść słowo Boże. Priorytetami dla mnie są ewangelizacja i duszpasterstwo. Innych priorytetów nie mam. Cała moja praca będzie wokół tego skoncentrowana. Tworzenie struktur i troska o dobra doczesne diecezji są ważne, ale w centrum musi być ewangelizacja – przekazał biskup-nominat diecezji toruńskiej w dzisiejszej rozmowie z Katolicką Agencję Informacyjną.
Biskup Wiesław Śmigiel ma 48 lat. Pochodzi ze Świecia. Studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Po święceniach był wikarym w Kościerzynie, a następnie sekretarzem bp. Jana Szlagi. W 1998 r. rozpoczął studia specjalistyczne na KUL w Instytucie Teologii Pastoralnej. Uzyskał tam doktorat, a następnie habilitację. W latach 2011–2014 był kierownikiem Katedry Teologii Pastoralnej Szczegółowej KUL. Jednocześnie wykładał w seminarium w Pelplinie oraz w instytucie teologicznym w Tczewie. W 2012 r. Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym diecezji pelplińskiej. Biskup Śmigiel jest członkiem Rady Stałej Episkopatu Polski. 11.11.2017 / fot. Krzysztof Mania / KFP

NAPIS GDAŃSK STOI NA OŁOWIANCE

Każda z sześciu liter ma 2,4 metra wysokości, ustawione obok siebie w linii prostej rozciągają się na blisko 15 metrów, razem ważą prawie 7,5 tony. Przy Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance stanął napis GDAŃSK. Osłonięciu nowej atrakcji miasta towarzyszyły biało-czerwone iluminacje zapowiadające Narodowe Święto Niepodległości, a przy okazji także mecz kadry Adama Nawałki z Meksykiem, który czeka nas w poniedziałek na Stadionie Energa. – Dzisiaj imię naszego ukochanego miasta, jednego z najpiękniejszych miast, będzie cudownie oświetlone. Nie wiem czy wiecie, ale warto to przypomnieć: w tym roku mija 1020 lat od chwili, kiedy nazwa naszego miasta została napisana ludzką ręką. Uczynił to benedyktyn Jan Kanapariusz, spisując żywot św. Wojciecha – mówił w piątek prezydent Gdańska Paweł Adamowicz tuż przed włączeniem iluminacji. Konstrukcja będzie się mienić w biało-czerwonych światłach do końca listopada. Ale nie tylko jej widok ma przynosić ludziom radość. – Idea jest taka, żeby przynajmniej dzieci mogły na nią wchodzić, choć myślę, że dorośli również. Nie chcemy, żeby napis był niszczony, ale ma być otwarty dla ludzi. Chodzi o to, żeby przynosił radość mieszkańcom i turystom. GDAŃSK będzie podświetlany regularnie z okazji świąt. Zainstalowane tu oświetlenie ma możliwość generowania wielu kolorów. W zależności od wydarzenia, napis będzie przybierać różne barwy – mówił podczas odsłonięcia atrakcji Jacek Bendykowski, prezes Fundacji Gdańskiej, która wyszła z pomysłem umieszczenia konstrukcji w przestrzeni miejskiej. Potem był konkurs, na który wpłynęło 50 prac. Zwycięzców poznaliśmy w maju. Wygrał projekt autorstwa Kai Pobereżny i Michała Podgórczyka – piękny i – jak pokazał czas – trudny dla wykonawców. Realizacja wymagała zatrudnienia aż 8 firm. – Wydawało się, że prace zajmą kilka tygodni, ale w trakcie inwestycji okazało się trzeba zmienić koncepcję. Ciężką, trudną w gięciu i brudzącą blachę kortenową musieliśmy zastąpić sklejką szkutniczą pokrytą żywicą i kompozytem kortenu. Znaleźliśmy na Żuławach jedyną firmę w kraju, która maluje metalem. Efekt jest świetny, bo napis wygląda jak zardzewiały, a nie brudzi i jest bezpieczny dla osób, które będą chciały sobie zrobić przy nim zdjęcie – wyjaśniał Paweł Buczyński z Fundacji Gdańskiej, pomysłodawca napisu. 10.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ATRYBUTY PATRIOTY OD IPN I RADIA GDAŃSK

Na dwa dni przed Narodowym Świętem Niepodległości plac przed pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Gdańsku zdominowały biało-czerwone barwy. Atrybuty patrioty rozdawali tu gdańszczanom w czwartkowe południe pracownicy Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN oraz Radia Gdańsk, które od kilku dni prowadzi w Trójmieście doroczną akcję Tydzień z Flagą. Jutro o 12 wóz rozgłośni z biało-czerwonymi symbolami zaparkuje przed gdyńskim Infoboxem. - Flaga jest atrybutem prawdziwego patrioty, ale takim atrybutem jest także kokarda narodowa, potocznie nazywana kotylionem. Powinniśmy się tym chwalić. Komuniści, którzy po 1 maja szybko zdejmowali je, żeby nie wisiały na Święto Narodowe Trzeciego Maja, sprawili, że społeczeństwo wstydzi się flag. Nie wstydźmy się barw narodowych - podkreślał w rozmowie z Radiem Gdańsk Krzysztof Drażba, naczelnik Oddziału Biura Edukacji Narodowej gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Były więc dziś na placu przy pomniku i flagi, i kokardy, a na stoisku IPN można było otrzymać bawełnianą torbę z unikalnymi motywami związanymi z Niepodległą oraz folder o bohaterach narodowych – patronach naszych ulic i placów. W sobotę ulicami Gdańska przejdzie XV Parada Niepodległości. Spotykamy się o godzinie 9 przy Podwalu Staromiejskim. 9.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

SĄD OSTATECZNY. PREMIERA W OPERZE BAŁTYCKIEJ

Mroczne tajemnice, niebywała chciwość, żądze posiadania i gwałtu wpisują się w 550-letnią historię tryptyku Hansa Memlinga „Sąd ostateczny". Wszyscy chcieli go mieć. Zrabowany przez wojska napoleońskie trafił do Luwru, skradziony przez Niemcy powędrował do Berlina, a złupiony przez Rosjan wylądował w Moskwie, skąd przez Warszawę w 1958 r. powrócił do Gdańska. Burzliwe, owiane mistycyzmem losy jednego z najcenniejszych w polskich zbiorach malowideł zachodnioeuropejskich stały się kanwą najnowszej opery Krzysztofa Knittla pod tym samym tytułem. Dzieło cenionego kompozytora muzyki współczesnej miało tego wieczoru swoją premierę na scenie Opery Bałtyckiej (przedstawienie rozpoczęło się z 15-minutowym opóźnieniem z powodu strajku pracowników). Autorem libretta „Sądu Ostatecznego" jest Mirosław Bujko. Dwuaktową operę wyreżyserował Paweł Szkotak, kierownictwo muzyczne objął Szymon Morus, scenografię przygotował Damian Styrna, a kostiumy Anna Chadaj. W rolach solowych występują Robert Gierlach (Hans Memling), Piotr Lempa (Ojciec Arago), Jan Jakub Monowid (Tommaso Portinari), Anna Mikołajczyk (Katarzyna Tanagli / Baron Denon) oraz Magdalena Chmielecka (Archanioł).
- Od opowieści o powstaniu arcydzieła Hansa Memlinga i niezwykłych losach tego wielokrotnie grabionego obrazu ważniejsze są dla mnie wynikające z niej przesłanie i ostrzeżenie dla tych wszystkich, którzy bezpiecznie żyjąc w swoich bańkach społecznych nie chcą widzieć powszechnej w świecie biedy, głodu, braku leków... Jeśli nie zauważą tych niemych tłumów potrzebujących pomocy i nie zaczną dzielić się swoimi dobrami, to nic dobrego nie czeka ani ich, ani nas wszystkich w niedalekiej przyszłości - mówi Krzysztof Knittel, kompozytor „Sądu Ostatecznego". Dwuaktowa opera ukazuje losy słynnego tryptyku Hansa Memlinga - od zamówienia dzieła aż do powrotu malowidła do Gdańska w połowie XX wieku. Szesnaście scen dramatu stanowi ciąg oddalonych w czasie i przestrzeni obrazów, których różnorodność potęguje odmienna w każdej scenie warstwa brzmieniowa - od statycznych akordów, poprzez niespokojne glissanda, klastery, powtarzane figury melodyczne. Słychać tutaj nawiązania do muzyki cerkiewnej, chorałów gregoriańskich czy też rytmów południowoamerykańskich. Duży aparat wykonawczy wzbogacony został o rozbudowaną sekcję perkusyjną i elektronikę. Postaciom dramatu towarzyszy proroczy chór, zapowiadając na dźwiękach kilkukrotnie powtórzonej melodii nadejście Sądu Ostatecznego. W pierwszym akcie poznajemy świat Hansa Memlinga, nie tylko malarza, ale też żołnierza, który ma za sobą ciemną przeszłość. Pełen symboliki obraz potraktować można więc jako próbę odkupienia przez niego win. W drugiej części, bardziej dynamicznej, obserwujemy wiele krótszych scen. Opowieść prowadzona przez twórcę libretta jest wielowątkowa. - Trudno, żeby było inaczej, skoro sam tryptyk jest nasycony tak wielką liczbą znaczeń. To jest fascynujące, ile można upakować w jedno dzieło różnych kontekstów, odniesień kulturowych, intelektualnych i estetycznych - mówi Mirosław Bujko.
„Sąd Ostateczny" jest trzecim i zrazem ostatnim dziełem z cyklu „Opera Gedanensiss" skomponowanym na specjalne zamówienie Opery Bałtyckiej pod mecenatem prezydenta miasta Gdańska. Pierwszą realizacją była muzyczna opowieść o Marii Skłodowskiej Curie „Madame Curie" Elżbiety Sikory. Prapremiera tego dzieła miała miejsce w listopadzie 2011 roku w siedzibie UNESCO w Paryżu. Drugim dziełem, które powstało w tym cyklu była "Olimpia z Gdańska". Prapremiera na scenie Opery Bałtyckiej w listopadzie 2015 roku uświetniła obchody 80-lecia śmierci Stanisławy Przybyszewskiej. 8.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PROTOLAB. PIERWSZA TAKA UCZELNIANA PROTOTYPOWNIA NA POMORZU

W Centrum Obsługi Technicznej Politechniki Gdańskiej rozpoczęła działalność prototypownia ProtoLab. Studenci, pracownicy naukowi uczelni oraz uczestnicy zespołów pracujących nad zagadnieniem zwiększenia zastosowania rozwiązań cyfrowych w administracji i gospodarce (projekt e-Pionier) będą mogli tu bez nadzoru i przez 24 godziny na dobę rozwijać swoje pomysły na nowoczesnych urządzeniach i maszynach. Operatorem prototypowni jest spółka celowa PG – Excento, która realizuje projekt e-Pionier współfinansowany ze środków Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. Z laboratorium w szczególności będą mogli korzystać ci naukowcy, którzy tworząc propozycje rozwiązań, wykorzystują technologie ICT. Do ich dyspozycji oddano tu m.in. profesjonalne stanowiska do projektowania i wykonywania obwodów PCB, testowania elektroniki i oprogramowania czy projektowania i wykonywania elementów automatyki i mechaniki. Prototypownia została wyposażona w oscyloskopy, generatory i mierniki, nie brakuje tu również stanowisk lutowniczych, narzędzi czy drukarki 3D. Użytkownicy ProtoLab będą mieli dostęp do najnowszych technologii pomiarowych wykorzystywanych chociażby w fabrykach samochodów Tesla w USA. Jednocześnie będzie mogło tu pracować do 25 osób. – To nowe podejście do kształcenia inżynierów. Staramy się uzupełniać teorię praktyką. Wzorujemy się na najlepszych doświadczeniach światowych. Pozwalamy przyszłym inżynierom realizować własne pomysły i wykorzystywać w praktyce wiedzę zdobytą podczas wykładów. Promujemy pracę twórczą w interdyscyplinarnych zespołach. Dzięki wsparciu ze środków UE pozyskanych z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju finansujemy tworzenie projektów zmierzających do rozwiązywania istotnych problemów społeczno-gospodarczych wymagających wykorzystania technologii ICT – mówi Krzysztof Malicki, prezes spółki Excento. Podczas uroczystego otwarcia prototypowni zaprezentowane zostały dwa projekty z bazy e-Pionier: „System precyzyjnego lądowania na niestabilnej platformie dla jednostki bezzałogowej” oraz „Ocena jakości powietrza atmosferycznego pod kątem spełnienia kryteriów w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska ustanowionych w celu ochrony zdrowia ludzi”. Warto przypomnieć przy tej okazji, że w październiku br. przedstawiciele spółki Excento, Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku i Związku Gmin Pomorskich podpisali list intencyjny w sprawie długoterminowej współpracy przy poszukiwaniu rozwiązań umożliwiających szybsze wykrywanie i ostrzeganie o zagrożeniach pogodowych. 9.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ZMARŁ JANUSZ KŁOSIŃSKI

W wieku 96 lat zmarł Janusz Kłosiński, przed laty jeden z z najpopularniejszych polskich aktorów drugiego planu. Pochodził z Łodzi. W mieście rodzinnym ukończył studia na PWST. Od 1947 występował w tutejszych teatrach, a w latach 1964-1970 był dyrektorem Teatru Nowego. W 1970 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie występował między innymi w Teatrze Narodowym. Zagrał w wielu filmach i serialach. Widzowie zapamiętali go przede wszystkim z roli Stanisława Włodka w „Niespotykanie spokojnym człowieku”. Na dużym ekranie wystąpił także w takich filmach jak „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1964 r.), „Lalka” (1968 r.) czy „Nie ma mocnych” (1974 r.). Zagrał w kilkunastu serialach, między innymi w „Czterech pancernych i psie” (jako Czernousow), „Janosiku”, „Czterdziestolatku” (jako dyrektor Wincenty Wardowski), „Przygodach Marka Piegusa”, „Lalce”, a także w serialu „Dom”. Po raz ostatni w filmie pojawił się w 2007 roku. Zagrał postać księdza we „Wszystko będzie dobrze”. Od 50 lat kreował postać Józefa Jabłońskiego w powieści radiowej „W Jezioranach”. W 1981 roku poparł decyzję władz PRL wprowadzającą stan wojenny. Był wówczas sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR w Teatrze Narodowym. Za poparcie reżimu bojkotowany przez publiczność. 9 stycznia 1982 roku został wyklaskany przez widzów podczas przedstawienia „Wesela”. Po tym zdarzeniu zrezygnował ze wszystkich ról. 9.11.2017 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP

SAMOCHÓD NA 15. URODZINY WOJEWÓDZKIEGO INSPEKTORATU TRANSPORTU DROGOWEGO W GDAŃSKU

– Dbacie o bezpieczeństwo, eliminujecie nieuczciwą konkurencję, zawsze jesteście na czas. Cieszy, że inspekcja ma szerokie perspektywy rozwoju – mówił podczas uroczystości z okazji 15-lecia Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Gdańsku wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Jubilaci otrzymali w prezencie od wojewody samochód marki Renault Master z tzw. wyposażeniem biurowym o wartości ponad 200 tys. złotych. Tym samym flota samochodowa WITD zwiększyła się do 11 specjalistycznych pojazdów. W zestawie urodzinowym znalazła się również waga platformowa służąca do ważenia kontrolowanych samochodów. Do końca roku inspekcja otrzyma jeszcze dwa takie urządzenia. Ich zakup sfinansuje Pomorski Urząd Wojewódzki. – Przeładowane samochody stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale również niszczą drogi. Dlatego tak istotną funkcją tego samochodu jest możliwość ważenia zarówno ciężkiego transportu, jak i pojazdów do 3,5 tony, w sposób dynamiczny, co znacznie skraca procedury kontrolne. Kontrole są szybsze, a przez to także wygodniejsze dla użytkowników samochodów – podkreślał wojewoda Drelich podczas uroczystości, która odbyła się na terenie Muzeum II Wojny Światowej. Za prezenty dziękowali p.o. szefa gdańskiej WITD Janusz Staniszewski i dyrektor Biura Nadzoru Inspekcyjnego Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Hubert Jednorowski. – Każdego roku wykonujemy blisko 10 tysięcy kontroli drogowych transportu ciężkiego, czyli tego, który generuje najpoważniejsze naruszenia w ruchu drogowym, ale również naruszenia transportowe. Skupiamy się na trzech zagadnieniach: czasie prowadzenia pojazdu – bo chcemy, żeby kierowcy mieli odpowiednie warunki pracy i aby pracowali zgodnie z normami – stanie technicznym pojazdów oraz ich wadze. Pojazdy do 3,5 tony również ważymy. W tym obszarze notujemy blisko 90-procentową skuteczność kontroli... czyli 9 na 10 zatrzymanych samochodów jest przeciążonych. Tzw. dostawczaki generują dosyć duże zagrożenie w ruchu drogowym. Dla samochodów do 3,5 tony powszechnie wykorzystywanych przez przedsiębiorców jako ciężarówki nie ma norm czasu prowadzenia pojazdu. Wielu kierowców zwraca się do nas z prośbą o kontrolę. Twierdzą, że są zmuszani przez przedsiębiorców do długiej i ciężkiej pracy w przeciążonych samochodach. Inny trend to coraz więcej urządzeń w rękach kierowców zakłócających pracę tachografów cyfrowych. Chodzi o wyłączniki elektroniczne, bardzo dobrze ukryte w pilotach samochodowych. Wiedza inspektorów musi być cały czas uaktualniania, żebyśmy mogli zwalczać ten dość trudny do ujawnienia proceder –– mówi Janusz Staniszewski kierujący WITD w Gdańsku. – Kiedy 15 lat temu rozpoczynaliśmy pracę jako Inspekcja Transportu Drogowego, mieliśmy do czynienia z serią wypadków polskich autobusów za granicami naszego kraju. Zginęły dziesiątki osób, a przyczynami tragedii były naruszenia przepisów mówiących o czasie pracy kierowców. Kierowcy praktycznie w ogóle nie stosowali się do nich. Tak samo było z pojazdami przeciążonymi. Spotykaliśmy samochody ciężarowe, które miały wielokrotnie podwyższane burty, żeby na skrzynię można było załadować jak najwięcej, a zamiast resorów miały kołki, które dawały możliwość przewiezienia tak ogromnego ładunku. Oczywiście dużo pracy jeszcze przed nami, bo wciąż stwierdzamy wiele naruszeń, ale tak drastyczne przypadki zostały już wyeliminowane – dodaje Hubert Jednorowski z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie. 8.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WYSTARTOWAŁY GDAŃSKIE DEBATY OBYWATELSKIE. GOŚCIEM ADAM MICHNIK

We wtorek odbyła się pierwsza Gdańska Debata Obywatelska, to cykl spotkań z czołowymi intelektualistami na 100-lecie niepodległości. Gdańszczanie na początku mogli spotkać się z Adamem Michnikiem, redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej. Gość mówił przede wszystkim o polskich problemach z przestrzeganiem zasad demokracji. Jego zdaniem zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski zasługiwali na szacunek jako twórcy odrodzenia Polski, a jednak doszło do brutalizacji życia społecznego i politycznego II Rzeczpospolitej. Każdy z obozów, skupionych wokół tych wielkich liderów uważał, że “wszystko mu się należy”. Doszło też do incydentu. Ledwie Michnik zaczął wygłaszać swój esej mówiony “Dwie Niepodległości - 1918/1989 - wyzwania i bilans”, z boku sali rozległa się komenda: “Wszyscy Wszechpolacy do mnie!”. Chwilę później grupka młodych podeszła do gościa spotkania, by wręczyć mu wiaderko ze smołą. 7.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WYBRZEŻE GDAŃSK - PGE VIVE KIELCE 26:32

Szczypiornistom Wybrzeża Gdańsk nie udało się pokonać drużyny PGE Vive Kielce. Mistrzowie Polski po pierwszych 22 minutach wyrównanej walki przyśpieszyli grę zdobywając bezpieczną przewagę, którą utrzymali do końca. Mecz zakończył się wynikiem 32:26 dla drużyny z Kielc. 7.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10392
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP