logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10593
63. koncert z cyklu „Metropolia jest Okey” w Radiu Gdańsk wypełniły klimaty trójmiejskiej sceny alternatywnej. Dla publiczności zasiadającej w Studiu im. Janusza Hajduna i dla słuchaczy zgromadzonych w niedzielny wieczór przy radioodbiornikach zagrał zespół Lastryko (wcześniej znany jako Walrus Alphabet). Artur Bieszke (gitary – czarna i czerwona, wokal), Wojtek Lacki (bas) i Jacek Rezner (perkusja) tworzą muzykę z pogranicza psychodelii, krautrocka i rocka alternatywnego. W twórczości grupy słychać nadmorskie pochodzenie oraz inspiracje rodzimym science fiction.
Na debiut Lastryko na scenie Radia Gdańsk złożyły się utwory z... debiutanckiego albumu wydanego we wrześniu ubiegłego roku przez gdyńską oficynę Music Is The Weapon pod wiele mówiącym tytułem „Lastryko”. Zabrzmiało też kilka nowych kawałków, które mają szansę trafić na drugą płytę. Niedzielny koncert poprzedziła chwila muzycznych wspomnień. W poniedziałek minie sześć lat, odkąd cykl „Metropolia jest Okey” trwa na antenie Radia Gdańsk. – Organizujemy go wspólnie z Nadbałtyckim Centrum Kultury. Wystartowaliśmy 26 lutego 2012 roku i od sześciu lat pracujemy w tym samym składzie. To są ludzie, których państwo na co dzień nie widzą. Miksuje Maciej Bogusławski. Koncerty w studiu realizuje Janek Mróz z NCK. Przez pewien czas współpracował z nami także Łukasz Dąbrowski. Technika studia to Marek Iwanowski, technika studia i światła to Marcin Malinowski, a zdjęcia z naszych koncertów niezmiennie od sześciu lat przygotowuje Michał Biliński. Nadbałtyckie Centrum Kultury to także współpracujący z nami Radek Jachimowicz i Tomasz „Lipi” Lipski. Sześć lat temu na tej scenie pojawiła się grupa Towary Zastępcze. Do dzisiaj uważam, że to był wspaniały zespół. Bardzo żałuję, że już nie istnieje. A wtedy uważaliśmy, że dobrze będzie, jeśli taki mocny kolektyw ten cykl rozpocznie. Na dobrą wróżbę. „Metropolia” promuje artystów lokalnych. Przez sześć lat grali u nas tylko wykonawcy z Pomorza, głównie z Trójmiasta. Nasz cykl pokazuje, jak silną scenę tu mamy– mówi Kamil Wicik, dziennikarz muzyczny Radia Gdańsk, współtwórca radiowej „Metropolii”. 25.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Renata Przemyk, Halina Mlynkova, Olga Szomańska, Marika, Kasia Malejonek, Lilu, Mona, Zespół Dziewczyny oraz Darek Malejonek & Maleo Reggae Rockers wystąpili w niedzielny wieczór na scenie Muzeum II Wojny Światowej z koncertem promującym album „Panny Sprawiedliwie wśród Narodów Świata”. Płyta ta jest kontynuacją projektu „Panny Wyklęte”, który zaowocował dotychczas krążkami „Morowe Panny”, „Panny Wyklęte”, „Panny Wyklęte/Wygnane Vol1” i „Panny Wyklęte/Wygnane Vol2” tudzież wieloma koncertami w całej Polsce. Najnowsze wydawnictwo muzyczne z 5-płytowego cyklu przybliżającej słuchaczom historię powstania warszawskiego, losy żołnierzy wyklętych i tragizm wojennej gehenny opowiada o mrocznej rzeczywistości niemieckiego ludobójstwa na narodzie żydowskim oraz niezwykłej odwadze Polaków ratujących uciekinierów z getta przed zagładą. O trudnych wyborach i wielkich emocjach śpiewają gwiazdy polskiej sceny. O najwyższą wartość artystyczną albumu ponownie zadbał Darek Malejonek z zespołem Maleo Reggae Rockers. Na płycie znalazły się utwory opowiadające wiele poruszających historii – tych zapomnianych i tych, o których wciąż pamiętamy. Wszystkie są o Polkach narażających życie swoje i swoich najbliższych  dla ratowania żydowskich braci i sióstr. To seria niezwykłych portretów ludzi, którzy przeciwstawili się złu, podejmując walkę z polityką zagłady. Płyta „Panny Sprawiedliwe” w sposób szczególny przybliża rolę kobiet, ich heroizm i poświęcenie udowodnione w najstraszliwszej próbie. To także opowieść o istocie człowieczeństwa i prawdziwej miłości, silniejszej niż strach przed śmiercią i sama śmierć. Obok Darka Malejonka współwydawcą albumu jest Narodowe Centrum Kultury. Serię z „Pannami” finansuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 25.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Foki i pingwiny miały dziś niecodzienną zimnolubną konkurencję. Na ten nowy gatunek nawet sowa śnieżna robiła wielkie oczy. W zoo pluskały się się trójmiejskie morsy. Na miłośników zimowych kąpieli czekała tu balia z lodowatą wodą. Ba, spotkaliśmy morsa, który ku uciesze licznej dziatwy zakopał się pod śnieżną pierzynką. Były też sauna, tańce, ekopogadanki i inne atrakcje, a to wszystko za sprawą pikniku łączącego promocję zdrowych aktywności z wiedzą na temat zwierząt stref polarnych. Pokibicować można było i morsom, i fokom – Gice, Rei, Elvisowi i Olkowi, które wspólnie z opiekunami demonstrowały, na czym polega trening medyczny. W programie były też pokazy karmienia pingwinów, prelekcje dedykowane morskim ssakom, wyprawy z przewodnikiem do zimnolubnych mieszkańców zoo i relaks przy wspólnym ognisku na malowniczym wzgórzu pod lasem. 25.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Premiera opery Poławiacze Pereł Georges Bizeta w reżyserii Tomasza Podsiadłego w gdańskiej Operze Bałtyckiej. Kolejne wydarzenie, które zgromadziło koneserów sztuki w Gdańsku. Nie od dziś wiadomo, że bywanie premierach należy do dobrego tonu. I tym razem spektakl zrealizowany stosunkowo niewielkimi środkami finansowymi oklaskiwano na stojąco, po czym jak zwykle świętowano i rozmawiano o nim w foyer Opery Bałtyckiej. 24.02.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Dwie artystki i dwa twórcze światy w jednym obrazie. Wspólne malowanie to sztuka negocjowania znaczeń. – To także poszukiwanie idealnej formy komunikacji poprzez sztukę i szukanie trzeciej przestrzeni, gdzie język wizualny tworzy się samoistnie – mówi Małgorzata Karczmarzyk – „Zoya”, gdańska malarka i pedagog, pomysłodawczyni „Dialogów malarskich”. Jej akwarele namalowane wspólnie z sopocianką Anitą Cempą zaprezentowała w sobotni wieczór Strefa Sztuki mieszcząca się w gdańskiej galerii wnętrz City Meble. Oprócz kilkunastu prac będących efektem ich 1,5-rocznych twórczych negocjacji można było zobaczyć, jak powstają takie wspólne dzieła. Na oczach publiczności malarki stworzyły dwa obrazy. Tym razem umówiły się na pracę nad aktem kobiecym. Wcześniej eksperymentowały z abstrakcją, były też tematy kwiatowe i wspólne malowanie postaci. Najczęściej posługują się kredkami i farbami akwarelowymi, czasem dodają do tego pastele.
– Każdy artysta coś mi daje. To jest wspólna podróż, więc mam nadzieję, że ja też im coś daję. Wspólnie tworzymy jedną pracę, trudno przewidzieć, co się zdarzy. Zwykle nie mamy tematu, malujemy spontanicznie. Dla artysty to jest bardzo ciekawe doświadczenie, dlatego że w tej przestrzeni wizualno-werbalnej – bo jednak rozmawiamy przy malowaniu – tworzą się inne znaczenia, tworzy się język wizualny, który jest jednocześnie próbą stworzenia dzieła – mówi Małgorzata Karczmarzyk, doktor nauk humanistycznych. Ukończyła malarstwo na ASP i pedagogikę na Uniwersytecie Gdańskim. Pasji twórczych szuka i tu, i tu. Jak mówi o sobie, zawsze jest na pograniczu. Drogę do „Dialogów malarskich” rozpoczęła od napisania doktoratu na temat dialogu rysunkowego dziecka i rodzica. Było też inne publikacje traktujące o wychowaniu przez sztukę, komunikacji wizualnej czy edukacji medialnej. – Od teorii przeszłam do poszukiwania odniesień w praktyce. Zaczęłam od środowiska gdańskiego, a później zaprosiłam do współpracy artystów z całej Polski. Ten projekt jest z jednej strony osobistym działaniem artystycznym, a z drugiej, poszukiwaniem drogi dla idealnej komunikacji z innymi. Wychodząc z założenia, że werbalizacja bywa zbyt zamknięta, staram się odnajdywać przestrzeń, w której znaczenia mogą być polisemiotyczne, negocjowalne, zaprzeczające sobie nawzajem i uzupełniające się wzajemnie – mówi Małgorzata Karczmarzyk.
Stałymi uczestnikami „Dialogów malarskich” są Kinga Łapot-Dzierwa z Krakowa, Anita Cempa z Sopotu, Dorota Markowska z Gdańska, Iwona Murawska z Gdańska, Agata Oryszyn z Warszawy, Katarzyna Banaś z Wrocławia, Krzysztof Ryfa z Ostrowa Wielkopolskiego, Bogdan Olech z Gdańska i Krzysztof Suchomski z Gdańska. 24.02.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Instytucja kultury Gdański Teatr Szekspirowski świętuje swoje 10. urodziny. Scena elżbietańska i poezja jej patrona stały się inspiracją dla młodych artystów, studentów Pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej na Wydziale Malarstwa ASP, którzy z okazji jubileuszu wzbogacili teatralną ofertę o 10 instalacji przestrzennych. Prace podopiecznych profesora Roberta Florczaka możemy podziwiać podczas sobotnio-niedzielnych spacerów (od godz. 17 do 22) śladami Szekspira prowadzących po zewnętrznych przestrzeniach gmachu przy ul. Bogusławskiego. Urodziny stanowią także okazję do odwiedzenia wystawy plakatów teatralnych, archiwalnych zdjęć, kostiumów i rekwizytów z ostatnich 10 lat działalności GTS (Sala Archeo). Wstęp na wystawy jest bezpłatny. Wśród instalacji przygotowanych przez studentów ASP znalazły się prace poświęcone m.in. „Sonetom” i „Wierszom o miłości” Williama Szekspira, a także jego dramatom „Sen nocy letniej”, „Romeo i Julia” oraz wybranym motywom z „Hamleta”. 24.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
8 marca pod hasłami „Myślę. Czuję, Decyduję” ulicami Gdańska przejdzie 14. Manifa Trójmiasto. Atmosferę zbliżającej się demonstracji na rzecz praw kobiet można było poczuć w sobotni wieczór, odwiedzając gdański pub Red Light. Gościem specjalnym zabawy pod nazwą Benefit Manify Trójmiasto był(a) najpopularniejsza polska drag queen Kim Lee. To postać wykreowana kilkanaście lat temu przez pochodzącego z Hanoi mieszkańca Warszawy Andy'ego Nguyena, działacza na rzecz afirmacji osób LGBT, performerem burleski i boyleski. Domeną Andy'ego jest parodiowanie znanych kobiet. Kim uwielbia kokietować publiczność, wcielając się w role artystek. Najczęściej odkrywa przed widownią swoją piosenkarką duszę. Rzadko naprawdę śpiewa, zwykle porusza ustami do słów znanego hitu. Występuje jako Violetta Villas, Kora, Hanna Banaszak, Beata Kozidrak, Kayah, Urszula, Liza Minnelli czy Marilyn Monroe. Objechała wszystkie gejowskie i lesbijskie kluby w Polsce. Heteryckie też. W repertuarze ma ponad 200 piosenek, a w garderobie co najmniej 500 kreacji i ponad 50 peruk. – Tylko jako drag queen co noc jestem inną postacią, z łagodnej gejszy przeistaczam się w ostrą, rockową dziewczynę, a już za chwilę staję się elegancką i wyniosłą damą z dworu Ludwika XVI. Największą za to nagrodą są reakcje rozbawionej publiczności. Tych szerokich uśmiechów z niczym nie da się porównać – mówi o swojej pasji najpopularniejsza polska drag queen. 24.02.2018 / Anna Rezulak / KFP
Tym razem nerwowej końcówki w Gdańsku nie było. Po ubiegłotygodniowym zwycięskim boju ze Stalą Mielec (28:26) Wybrzeże dość pewnie pokonało w sobotę ekipę Meble Wójcik Elbląg 27:22 (13:8). Drużyna Marcina Lijewskiego dominowała od pierwszej akcji i ani na chwilę nie oddała prowadzenia. W drugiej odsłonie kibice miejscowych cieszyli się już nawet z 7-bramkowej przewagi (16:9, 21:14). Między 47. a 53. minutą gościom udało się wprawdzie zmniejszyć straty do trzech trafień (19:22), ale na tym emocje się skończyły. Trzy kolejne trafienia należały do Wybrzeża. O losach meczu przesądziły skuteczne rzuty Krzysztofa Komarzewskiego i Mateusza Wróbla.
WYBRZEŻE: Pieńczewski - Rogulski 6, Prymlewicz 4, Wróbel 4, Kostrzewa 3, Adamczyk 3, Komarzewski 3, Wołowiec 2, Kondratiuk 1, Sulej 1, Bednarek, Kornecki, Marciniak, Podobas.
MEBLE WÓJCIK: Ram - Koper 4, Moryń 4, Grzegorek 3, Kupiec 3, Szopa 2, Adamczak 2, Netz 2, Miedziński 1, Nowakowski 1, Tórz, Załuski. 24.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Tczew zdobyty, twierdza Gdańsk może się szykować na najgorsze. Prusacy znowu skapitulowali. Już po raz siódmy. Żeby złamać ich opór w Gdańsku, najpierw trzeba było oczyścić lewy brzeg Wisły i zająć położony 30 kilometrów na południe Tczew. Miasto wzięły szturmem wojska napoleońskie dowodzone przez generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Generalny organizator wojsk okupił zwycięską batalię raną nogi. „Jenerał Dąbrowski był w tej bitwie pierwszym grenadierem” – donosił z pola boju generał brygady Józef Niemojewski odznaczony za szturm na Tczew Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari. Cesarz Francuzów po raz kolejny przyzna, że to była „pierwsza prawdziwie polska bitwa”. Wydarzenia z 23 lutego 1807 r. odtwarzało w niedzielę na ulicach tczewskiej starówki około dwustu rekonstruktorów. Żołnierze w umundurowaniu z epoki, uzbrojeni w broń z czasów napoleońskich, z Gdańska, Warszawy, Bydgoszczy, Nysy, Rypina, Łowicza, Krakowa, Wrocławia, Grudziądza, Poznania i Płocka. Na inscenizację jednego z najdramatyczniejszych wydarzeń w dziejach miasta zaprosiła mieszkańców Fabryka Sztuk. Zanim pruska obrona załamała się pod ostrzałem artyleryjskim (kapitulacja nastąpiła przy kościele farnym), oddziały junkrów, woltyżerów, grenadierów i fizylierów bratały cię z cywilami w obozowisku na palcu Hallera. Były pokazy musztry i kuchni historycznej (dla wszystkich grochówka), odprawa wojsk, szkoła rekruta i zajęcia dla dzieciaków z mapą, a wcześniej – przemarsz rekonstruktorów ulicami miasta. 24.02.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Zdunek Wybrzeże Gdańsk rozpocznie tegoroczną rywalizację w 1. Nice Lidze Żużlowej 8 kwietnia meczem u siebie z Arge Speedway Wandą Kraków. Celem drużyny prowadzonej przez Lecha Kędziorę jest awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Czy szczęście przyniosą jej nowe kombinezony zaprezentowane kibicom tego wieczoru w gdańskim klubie Parlament, przekonamy się latem. Wzór z dominującym kolorem niebieskim znany z sezonów 2016 i 2017, kiedy gdańszczanom nie udało się wywalczyć awansu, przeszedł do historii. W nowych kombinezonach dominuje czerń podkreślająca zarówno charakter sportu żużlowego, jak i znaki firmowe sponsorów wspierających ekipę Zdunek Wybrzeże Gdańsk, którymi są Surf Burger, LTE oraz Kolanko Transport. Nie brakuje również złotych gdańskich krzyży i korony oraz czerwono-biało-niebieskich barw klubowych. – Po dwóch latach zdecydowaliśmy się na zmianę designu. Dotychczasowy wzór kojarzyć się może z dobrymi, ale nie znakomitymi sezonami w wykonaniu zespołu. Nadszedł czas na odświeżenie kevlarów. Mamy nadzieję, że nowy wzór przypadnie kibicom do gustu – mówi prezes klubu Tadeusz Zdunek. Gdańska drużyna nie po raz pierwszy odświeża wizerunek. W latach 2007-2011 dominowały żółte barwy łączone najpierw z niebieskim, a później z czerwonym kolorem. Następnie przyszedł czas na czerwień (2012), po której nastąpił powrót do bieli z lat 80. Biel pozostała dominującą barwą na latach 2013-2015, acz w tym ostatnim roku pojawił się także kolor szary. Lata 2016-2017 to już wspomniany kevlar w klubowych barwach z przewagą niebieskiego. 23.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10593
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP