logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10590
Foki i pingwiny miały dziś niecodzienną zimnolubną konkurencję. Na ten nowy gatunek nawet sowa śnieżna robiła wielkie oczy. W zoo pluskały się się trójmiejskie morsy. Na miłośników zimowych kąpieli czekała tu balia z lodowatą wodą. Ba, spotkaliśmy morsa, który ku uciesze licznej dziatwy zakopał się pod śnieżną pierzynką. Były też sauna, tańce, ekopogadanki i inne atrakcje, a to wszystko za sprawą pikniku łączącego promocję zdrowych aktywności z wiedzą na temat zwierząt stref polarnych. Pokibicować można było i morsom, i fokom – Gice, Rei, Elvisowi i Olkowi, które wspólnie z opiekunami demonstrowały, na czym polega trening medyczny. W programie były też pokazy karmienia pingwinów, prelekcje dedykowane morskim ssakom, wyprawy z przewodnikiem do zimnolubnych mieszkańców zoo i relaks przy wspólnym ognisku na malowniczym wzgórzu pod lasem. 25.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Dwie artystki i dwa twórcze światy w jednym obrazie. Wspólne malowanie to sztuka negocjowania znaczeń. – To także poszukiwanie idealnej formy komunikacji poprzez sztukę i szukanie trzeciej przestrzeni, gdzie język wizualny tworzy się samoistnie – mówi Małgorzata Karczmarzyk – „Zoya”, gdańska malarka i pedagog, pomysłodawczyni „Dialogów malarskich”. Jej akwarele namalowane wspólnie z sopocianką Anitą Cempą zaprezentowała w sobotni wieczór Strefa Sztuki mieszcząca się w gdańskiej galerii wnętrz City Meble. Oprócz kilkunastu prac będących efektem ich 1,5-rocznych twórczych negocjacji można było zobaczyć, jak powstają takie wspólne dzieła. Na oczach publiczności malarki stworzyły dwa obrazy. Tym razem umówiły się na pracę nad aktem kobiecym. Wcześniej eksperymentowały z abstrakcją, były też tematy kwiatowe i wspólne malowanie postaci. Najczęściej posługują się kredkami i farbami akwarelowymi, czasem dodają do tego pastele.
– Każdy artysta coś mi daje. To jest wspólna podróż, więc mam nadzieję, że ja też im coś daję. Wspólnie tworzymy jedną pracę, trudno przewidzieć, co się zdarzy. Zwykle nie mamy tematu, malujemy spontanicznie. Dla artysty to jest bardzo ciekawe doświadczenie, dlatego że w tej przestrzeni wizualno-werbalnej – bo jednak rozmawiamy przy malowaniu – tworzą się inne znaczenia, tworzy się język wizualny, który jest jednocześnie próbą stworzenia dzieła – mówi Małgorzata Karczmarzyk, doktor nauk humanistycznych. Ukończyła malarstwo na ASP i pedagogikę na Uniwersytecie Gdańskim. Pasji twórczych szuka i tu, i tu. Jak mówi o sobie, zawsze jest na pograniczu. Drogę do „Dialogów malarskich” rozpoczęła od napisania doktoratu na temat dialogu rysunkowego dziecka i rodzica. Było też inne publikacje traktujące o wychowaniu przez sztukę, komunikacji wizualnej czy edukacji medialnej. – Od teorii przeszłam do poszukiwania odniesień w praktyce. Zaczęłam od środowiska gdańskiego, a później zaprosiłam do współpracy artystów z całej Polski. Ten projekt jest z jednej strony osobistym działaniem artystycznym, a z drugiej, poszukiwaniem drogi dla idealnej komunikacji z innymi. Wychodząc z założenia, że werbalizacja bywa zbyt zamknięta, staram się odnajdywać przestrzeń, w której znaczenia mogą być polisemiotyczne, negocjowalne, zaprzeczające sobie nawzajem i uzupełniające się wzajemnie – mówi Małgorzata Karczmarzyk.
Stałymi uczestnikami „Dialogów malarskich” są Kinga Łapot-Dzierwa z Krakowa, Anita Cempa z Sopotu, Dorota Markowska z Gdańska, Iwona Murawska z Gdańska, Agata Oryszyn z Warszawy, Katarzyna Banaś z Wrocławia, Krzysztof Ryfa z Ostrowa Wielkopolskiego, Bogdan Olech z Gdańska i Krzysztof Suchomski z Gdańska. 24.02.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Instytucja kultury Gdański Teatr Szekspirowski świętuje swoje 10. urodziny. Scena elżbietańska i poezja jej patrona stały się inspiracją dla młodych artystów, studentów Pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej na Wydziale Malarstwa ASP, którzy z okazji jubileuszu wzbogacili teatralną ofertę o 10 instalacji przestrzennych. Prace podopiecznych profesora Roberta Florczaka możemy podziwiać podczas sobotnio-niedzielnych spacerów (od godz. 17 do 22) śladami Szekspira prowadzących po zewnętrznych przestrzeniach gmachu przy ul. Bogusławskiego. Urodziny stanowią także okazję do odwiedzenia wystawy plakatów teatralnych, archiwalnych zdjęć, kostiumów i rekwizytów z ostatnich 10 lat działalności GTS (Sala Archeo). Wstęp na wystawy jest bezpłatny. Wśród instalacji przygotowanych przez studentów ASP znalazły się prace poświęcone m.in. „Sonetom” i „Wierszom o miłości” Williama Szekspira, a także jego dramatom „Sen nocy letniej”, „Romeo i Julia” oraz wybranym motywom z „Hamleta”. 24.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
8 marca pod hasłami „Myślę. Czuję, Decyduję” ulicami Gdańska przejdzie 14. Manifa Trójmiasto. Atmosferę zbliżającej się demonstracji na rzecz praw kobiet można było poczuć w sobotni wieczór, odwiedzając gdański pub Red Light. Gościem specjalnym zabawy pod nazwą Benefit Manify Trójmiasto był(a) najpopularniejsza polska drag queen Kim Lee. To postać wykreowana kilkanaście lat temu przez pochodzącego z Hanoi mieszkańca Warszawy Andy'ego Nguyena, działacza na rzecz afirmacji osób LGBT, performerem burleski i boyleski. Domeną Andy'ego jest parodiowanie znanych kobiet. Kim uwielbia kokietować publiczność, wcielając się w role artystek. Najczęściej odkrywa przed widownią swoją piosenkarką duszę. Rzadko naprawdę śpiewa, zwykle porusza ustami do słów znanego hitu. Występuje jako Violetta Villas, Kora, Hanna Banaszak, Beata Kozidrak, Kayah, Urszula, Liza Minnelli czy Marilyn Monroe. Objechała wszystkie gejowskie i lesbijskie kluby w Polsce. Heteryckie też. W repertuarze ma ponad 200 piosenek, a w garderobie co najmniej 500 kreacji i ponad 50 peruk. – Tylko jako drag queen co noc jestem inną postacią, z łagodnej gejszy przeistaczam się w ostrą, rockową dziewczynę, a już za chwilę staję się elegancką i wyniosłą damą z dworu Ludwika XVI. Największą za to nagrodą są reakcje rozbawionej publiczności. Tych szerokich uśmiechów z niczym nie da się porównać – mówi o swojej pasji najpopularniejsza polska drag queen. 24.02.2018 / Anna Rezulak / KFP
Tym razem nerwowej końcówki w Gdańsku nie było. Po ubiegłotygodniowym zwycięskim boju ze Stalą Mielec (28:26) Wybrzeże dość pewnie pokonało w sobotę ekipę Meble Wójcik Elbląg 27:22 (13:8). Drużyna Marcina Lijewskiego dominowała od pierwszej akcji i ani na chwilę nie oddała prowadzenia. W drugiej odsłonie kibice miejscowych cieszyli się już nawet z 7-bramkowej przewagi (16:9, 21:14). Między 47. a 53. minutą gościom udało się wprawdzie zmniejszyć straty do trzech trafień (19:22), ale na tym emocje się skończyły. Trzy kolejne trafienia należały do Wybrzeża. O losach meczu przesądziły skuteczne rzuty Krzysztofa Komarzewskiego i Mateusza Wróbla.
WYBRZEŻE: Pieńczewski - Rogulski 6, Prymlewicz 4, Wróbel 4, Kostrzewa 3, Adamczyk 3, Komarzewski 3, Wołowiec 2, Kondratiuk 1, Sulej 1, Bednarek, Kornecki, Marciniak, Podobas.
MEBLE WÓJCIK: Ram - Koper 4, Moryń 4, Grzegorek 3, Kupiec 3, Szopa 2, Adamczak 2, Netz 2, Miedziński 1, Nowakowski 1, Tórz, Załuski. 24.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Tczew zdobyty, twierdza Gdańsk może się szykować na najgorsze. Prusacy znowu skapitulowali. Już po raz siódmy. Żeby złamać ich opór w Gdańsku, najpierw trzeba było oczyścić lewy brzeg Wisły i zająć położony 30 kilometrów na południe Tczew. Miasto wzięły szturmem wojska napoleońskie dowodzone przez generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Generalny organizator wojsk okupił zwycięską batalię raną nogi. „Jenerał Dąbrowski był w tej bitwie pierwszym grenadierem” – donosił z pola boju generał brygady Józef Niemojewski odznaczony za szturm na Tczew Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari. Cesarz Francuzów po raz kolejny przyzna, że to była „pierwsza prawdziwie polska bitwa”. Wydarzenia z 23 lutego 1807 r. odtwarzało w niedzielę na ulicach tczewskiej starówki około dwustu rekonstruktorów. Żołnierze w umundurowaniu z epoki, uzbrojeni w broń z czasów napoleońskich, z Gdańska, Warszawy, Bydgoszczy, Nysy, Rypina, Łowicza, Krakowa, Wrocławia, Grudziądza, Poznania i Płocka. Na inscenizację jednego z najdramatyczniejszych wydarzeń w dziejach miasta zaprosiła mieszkańców Fabryka Sztuk. Zanim pruska obrona załamała się pod ostrzałem artyleryjskim (kapitulacja nastąpiła przy kościele farnym), oddziały junkrów, woltyżerów, grenadierów i fizylierów bratały cię z cywilami w obozowisku na palcu Hallera. Były pokazy musztry i kuchni historycznej (dla wszystkich grochówka), odprawa wojsk, szkoła rekruta i zajęcia dla dzieciaków z mapą, a wcześniej – przemarsz rekonstruktorów ulicami miasta. 24.02.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Zdunek Wybrzeże Gdańsk rozpocznie tegoroczną rywalizację w 1. Nice Lidze Żużlowej 8 kwietnia meczem u siebie z Arge Speedway Wandą Kraków. Celem drużyny prowadzonej przez Lecha Kędziorę jest awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Czy szczęście przyniosą jej nowe kombinezony zaprezentowane kibicom tego wieczoru w gdańskim klubie Parlament, przekonamy się latem. Wzór z dominującym kolorem niebieskim znany z sezonów 2016 i 2017, kiedy gdańszczanom nie udało się wywalczyć awansu, przeszedł do historii. W nowych kombinezonach dominuje czerń podkreślająca zarówno charakter sportu żużlowego, jak i znaki firmowe sponsorów wspierających ekipę Zdunek Wybrzeże Gdańsk, którymi są Surf Burger, LTE oraz Kolanko Transport. Nie brakuje również złotych gdańskich krzyży i korony oraz czerwono-biało-niebieskich barw klubowych. – Po dwóch latach zdecydowaliśmy się na zmianę designu. Dotychczasowy wzór kojarzyć się może z dobrymi, ale nie znakomitymi sezonami w wykonaniu zespołu. Nadszedł czas na odświeżenie kevlarów. Mamy nadzieję, że nowy wzór przypadnie kibicom do gustu – mówi prezes klubu Tadeusz Zdunek. Gdańska drużyna nie po raz pierwszy odświeża wizerunek. W latach 2007-2011 dominowały żółte barwy łączone najpierw z niebieskim, a później z czerwonym kolorem. Następnie przyszedł czas na czerwień (2012), po której nastąpił powrót do bieli z lat 80. Biel pozostała dominującą barwą na latach 2013-2015, acz w tym ostatnim roku pojawił się także kolor szary. Lata 2016-2017 to już wspomniany kevlar w klubowych barwach z przewagą niebieskiego. 23.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Gdański Teatr Szekspirowski jest z nami już 10 lat. Nie mówimy o idei wskrzeszenia w Gdańsku tradycji sceny elżbietańskiej, bo ta zrodziła się w XX wieku, ani też o szekspirowskiej „szkatułce” przy ul. Bogusławskiego, której budowa trwała od marca 2011 roku do września 2014 roku. 10. urodziny świętuje instytucja kultury miasta Gdańska i samorządu województwa pomorskiego założona 20 lutego z inicjatywy Fundacji Theatrum Gedanense kierowanej przez wiele lat przez profesora Jerzego Limona. Z okazji jubileuszu po raz pierwszy na tak dużą skalę w GTS dojdzie do spotkania sztuki architektury i instalacji przestrzennych. Gdańskie królestwo Szekspira wzięli na warsztat studenci Akademii Sztuk Pięknych z Pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej na Wydziale Malarstwa. Kilkunastu artystów pracujących pod kierunkiem profesora Roberta Florczaka „obudowuje” bryłę teatru stworzonymi przez siebie interaktywnymi instalacjami. Efekty ich pracy będzie można podziwiać w sobotę i niedzielę w godzinach 17-22. Wstęp jest wolny. Gospodarze GTS zapraszają na niecodzienny spacer śladami Szekspira prowadzący przez 10 instalacji umiejscowionych w zewnętrznych przestrzeniach teatralnego gmachu, a także na małą retrospektywę w postaci wystawy plakatów teatralnych, archiwalnych zdjęć , kostiumów i rekwizytów z ostatnich 10 lat działalności GTS. Wśród planowanych zdarzeń znajdą się instalacje poświęcone m.in. „Sonetom” i „Wierszom o miłości” Williama Szekspira, a także jego dramatom „Sen nocy letniej”, „Romeo i Julia” oraz wybranym motywom z „Hamleta”. 23.02.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wczoraj w wieku 67 lat zmarł gdański fotoreporter Wojciech Lendzion. Przez wiele lat był fotoreporterem "Wieczoru Wybrzeża", a potem "Dziennika Bałtyckiego". Wcześniej pracował w Krajowej Agencji Wydawniczej. Wraz z córką Agnieszką wydał album "Stary nowy Gdańsk". Był typem rasowego fotoreportera, czyli dziennikarza pracującego za pomocą aparatu fotograficznego, który nie tylko sam zdobywał i przynosił do redakcji ciekawe tematy, ale pisał do nich również teksty i informacje. Od około 15 lat nie był czynny zawodowo, ale był nadal rozpoznawany przez wielu mieszkańców Gdańska. Msza święta w intencji zmarłego zostanie odprawiona w środę 28 lutego o g. 10.30 w kościele św. Brygidy w Gdańsku. Pogrzeb tego samego dnia cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku. O godz. 12.30 wystawienie urny, g. 13.00 uroczystości pogrzebowe . 3.02.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Rada Miasta Gdańska przyjęła w czwartek uchwałę krajobrazową. Prace nad dokumentem wprowadzającym regulacje w zakresie rozmieszczania w przestrzeni publicznej nośników reklamowych trwały ponad dwa lata. Za przyjęciem nowego prawa zagłosowało 22 radnych Platformy Obywatelskiej. Ośmiu radnych Prawa i Sprawiedliwości wstrzymało się od głosu, a jeden był przeciw. Kilka godzin trwało dzisiejsze głosowanie nad 313 uwagami, które nie zostały uwzględnione (w części lub w całości) w projekcie uchwały rekomendowanym przez prezydenta miasta. Ich autorami byli mieszkańcy, firmy prywatne oraz instytucje publiczne. Większością głosów wszystkie uwagi zostały odrzucone.
– Korzyści z wprowadzenia uchwały to uporządkowanie przestrzeni publicznej w Gdańsku i odsłonięcie wartościowych obiektów. Będziemy mogli wreszcie podziwiać nasze piękne miasto – budynki i krajobraz nie będą przesłaniane reklamami. Prace nad uchwałą trwały wiele miesięcy, zawiera ona wiele szczegółowych zapisów i stanowi ważny dokument nie tylko w szerokiej perspektywie dbania o przestrzeń miejską, ale również uwzględnia opinię i oczekiwania mieszkańców – mówi Piotr Grzelak, zastępca prezydenta ds. polityki komunalnej. Zgodnie z zapisami uchwały miasto zostało podzielone na osiem obszarów, dla których opracowano wytyczne dotyczące lokowania m.in. reklam wolnostojących, szyldów, reklam na budynkach oraz obiektów małej architektury. – Wyznaczyliśmy osiem takich stref w Gdańsku. Te najbardziej istotne, o randze światowej, to Główne Miasto i Stocznia Cesarska. Tam zasady są najbardziej restrykcyjne. Dalej są obszary wpisane do rejestru zabytków, obszary tzw. dolnego tarasu, pas nadmorski, aż po obszary Gdańska Południe i obszary przemysłowe, gdzie uprawnienia reklamowe są najszersze – wyjaśnia Michał Szymański, zastępca dyrektora Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Uchwała krajobrazowa to swoisty przewodnik regulujący, co można umieszczać w przestrzeni publicznej, a co nie. Dotąd obok nośników porządnych i legalnych pojawiały się też nośniki nielegalne i nieestetyczne. Uchwała określa m.in., że ekrany świetlne (ledy) mogą pojawiać się tylko na obiektach sportowych (np. Ergo Arena), a tzw. windery (flagi reklamowe) tylko na plażach i wyłącznie w kolorze białym. Najwyższe, bo 20-metrowe formy reklam, mogą stać na obszarach przemysłowych, przy obwodnicach, czy na terenie centrów logistycznych przy drogach szybkiego ruchu.
  Prace nad uchwałą krajobrazową rozpoczęły się jesienią 2015 roku. Powołano wówczas Zespół Konsultacyjny ds. Ochrony Krajobrazu. Proces projektowy trwał w latach 2016-2017. Przez cały ten czas prowadzono konsultacje społeczne oraz opiniowanie wewnętrzne i zewnętrzne. Toczyły się również konsultacje z Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Od 19 września do 9 października 2017 r. dokument był wyłożony do publicznego wglądu w siedzibie Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Wpłynęło 446 uwag. Wszystkie były analizowane, a niemal połowa z nich została uwzględniona w części lub w całości. 22.02.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

Gdańsk wprowadza uchwałę krajobrazową. Koniec z brzydotą i chaosem
  • aktualnych propozycji: 10590
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP