logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10079

W RYTLU TRWA WIELKIE SPRZĄTANIE PO NAWAŁNICY

„Żywioł dokonał nieprawdopodobnych spustoszeń. Jadąc leśnymi drogami, pośród straszliwie sponiewieranych i pokaleczonych drzew, człowiek po prostu milknie… Wokół tylko martwy, cichy las. Przerażające doznanie. Czasami zakracze jakiś zbłąkany kruk... Ale nie poddajemy się nastrojowi. Niesiemy konkretną pomoc i nadzieję. Zobaczycie, jeszcze tu będzie piękny las!” - czytamy w czwartkowy wieczór na profilu facebookowym Solidarni z Rytlem. Mieszkańcy sołectwa w gminie Czersk wspierani przez setki wolontariuszy, strażaków i żołnierzy mają za sobą szóstą dobę walki ze skutkami nawałnicy. Wierzą, że najgorsze już za nimi. W południe udało się przywrócić prąd w większości domostw. Za trzy lub cztery dni powinni mieć go wszyscy poszkodowani. Trwa wielkie sprzątanie po wichurze. - Zaczynamy nowy rozdział. Piły zamieniamy na miotły, grabie i łopaty. Kochani, jeśli chcecie nam także w ten sposób pomagać, zapraszamy. Mamy opanowaną sytuację, jeśli chodzi pilarzy. Wykonali dotychczas gigantyczną pracę, bardzo często w ekstremalnych warunkach. Nie bacząc na trudności, udrażniali kanał Brdy, dzięki czemu stał się on już w części spławny. Najpilniejsze, niecierpiące zwłoki prace zostały wykonane – mówi sołtys Rytla Łukasz Ossowski. Mieszkańcom wsi nie brakuje sprzętu do wycinki, odzieży i żywności. Dziękują za wsparcie strażakom, przedsiębiorcom i ludziom dobrej woli wciąż gotowym do niesienia pomocy. - Darów mamy już bardzo dużo. Chcemy roztropnie rozdysponować wśród potrzebujących to, co otrzymaliśmy, także wśród poszkodowanych mieszkańców z innych sołectw. Nie chcemy, by cokolwiek się zmarnowało. Będziemy w dalszym ciągu prosić o konkretną pomoc, bo skala zniszczeń jest przeogromna. Prosimy zatem o śledzenie profilu Solidarni z Rytlem. Przed nami mrówcza praca związana z odbudową domostw i gospodarstw oraz lokalnej infrastruktury. Cały czas funkcjonuje nasz telefon - 733 362 296, pod którym można zgłaszać deklaracje pomocy oraz uzyskać informacje o rodzaju pomocy, której potrzebują mieszkańcy. Wszystkim wam dziękujemy. Nawet nie wiecie, ile znaczy wasza pomoc – mówi sołtys Łukasz Ossowski. Jak podkreśla, kiedy Rytel już znowu będzie piękny, wszyscy, którzy pomagali przy jego odbudowie, powinni pamiętać, że to także ich zasługa. 17.08.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

SCHETYNA W GDAŃSKU: ŻĄDAMY WPROWADZENIA STANU KLĘSKI ŻYWIOŁOWEJ

– Pomoc wolontariacka nie wystarczy, żeby doprowadzić tereny, które ucierpiały od kataklizmu, do normalnego funkcjonowania. Uważamy, że potrzebna jest pomoc systemowa dla wszystkich mieszkańców. To nie jest tylko jedna wieś czy jeden powiat – to jest 40 tysięcy hektarów lasu i spora część trzech powiatów bardzo mocno dotkniętych przez tę katastrofę. Żądamy uznania tego stanu za klęskę żywiołową. To jest apel do premier Szydło – mówił dziś Grzegorz Schetyna na konferencji prasowej przed budynkiem Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Szefowi Platformy Obywatelskiej towarzyszyli m.in. marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, posłanka Agnieszka Pomaska, prezydent Sopotu Jacek Karnowski i wicestarosta chojnicki Marek Szczepański. Schetyna zapowiedział, że jego ugrupowanie będzie się zwracać do wszystkich samorządów, żeby tak jak Gdańsk czy Sopot pomagały potrzebującym finansowo. Nie tylko do pomorskich samorządów, ale do całego kraju, bo – zdaniem lidera PO – ta sprawa przekracza granice lokalności. – Jeżeli Urząd Wojewódzki w Gdańsku nie będzie wykonywać swoich obowiązków, koordynacją będzie zajmować się Pomorski Urząd Marszałkowski. To jest coś oczywistego, ponieważ nie można płynącej pomocy zostawić bez konkretnych adresatów i bez koordynacji – podkreślił lider PO. Samorząd wojewódzki już podjął działania w tym kierunku. Marszałek Mieczysław Struk powołał wczoraj koordynatora pomocy dla osób poszkodowanych przez wichurę. Funkcję tę pełni Michał Szczupaczyński (tel. 502 757 496, e-mail: m.szczupaczynski@pomorskie.eu). – Apel o solidarność kieruję dzisiaj nie tylko do samorządowców województwa pomorskiego, ale także do samorządów w całym kraju. Był taki czas, kiedy pomorskie samorządy wspomagały potrzebujących na Dolnym Śląsku, kiedy ci tracili dach nad głową. Dziś potrzebują pomocy tysiące ludzi na Pomorzu, którzy po nawałnicy stracili swój dobytek i źródło utrzymania. To jest wielka katastrofa dla gmin czterech powiatów województwa pomorskiego. Podjąłem się koordynacji wszystkich działań zmierzających do niesienia pomocy. Wczoraj powołany został sztab kryzysowy, który wspomaga samorządy, przyjmuje informacje o tym, gdzie są jakiekolwiek potrzeby w zakresie dostarczania agregatów prądotwórczych, żywności, wody czy zagospodarowania odpadów w postaci złomu budowlanego i eternitu. To także pomoc udzielana rolnikom i właścicielom lasów. Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą pomóc mieszkańcom terenów najbardziej dotkniętych przez nawałnicę, aby się zgłaszali do samorządu województwa – zachęcał marszałek Mieczysław Struk. O ogłoszenie stanu klęski żywiołowej zaapelował w imieniu mieszkańców dotkniętych katastrofą także wicestarosta chojnicki Marek Szczepański. – Koordynowanie akcji na terenie kilku powiatów jest niemożliwe z perspektywy jednego samorządu lokalnego. W powiecie kartuskim czy kościerskim ta pomoc jest również potrzebna. Marszałek przejmuje rolę wojewody, bo nie jesteśmy w stanie koordynować tej akcji, by każdy dostał należytą pomoc. Jak wygląda obraz dzisiaj? W miejscowości Rytel mamy 60 żołnierzy i 1000 wolontariuszy. Nieporozumieniem jest wysyłanie tak małych sił do ratowania tak cennych przyrodniczo obszarów jak Rezerwat Biosfery Bory Tucholskie. Tek kilkadziesiąt tysięcy hektarów lasu, który za moment zniknie z powierzchni ziemi, trzeba będzie odbudowywać przez dziesiątki lat. Pomoc ze strony organów państwowych jest dziś w zasadzie taka, że przysłano nieliczne jednostki wojskowe. I to jest wszystko – podkreślił wicestarosta Marek Szczepański. 17.08.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

ODDZIAŁ UDAROWY W SZPITALU IM. KOPERNIKA PO MODERNIZACJI

Zmodernizowany oddział udarowy w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku ponownie otwarty. Przebudowa trwała 12 miesięcy, pochłaniając ponad 6 milionów złotych. Środki na tę inwestycję pochodziły z rezerwy celowej Ministerstwa Zdrowia, budżetu pomorskiego samorządu oraz z kasy spółki Copernicus Podmiot Leczniczy. Głównym celem modernizacji było zapewnienie mieszkańcom Pomorza dostępności wysokospecjalistycznych, kompleksowych świadczeń zdrowotnych w profilaktyce, diagnostyce, leczeniu oraz rehabilitacji po udarach niedokrwiennych mózgu. Przebudowany oddział liczy 20 łóżek udarowych, w tym 4 intensywnego nadzoru medycznego. Sale chorych wyposażone zostały w niezbędne urządzenia - kardiomonitory, respiratory, ssaki czy pompy infuzyjne, a także specjalistyczne łóżka i instalacje. - To wszystko ma niebagatelne znaczenie dla tego, jak ta jakość życia po udarze będzie wyglądała. Cieszę się, że na tym odcinku mają państwo tak doświadczoną kadrę, tak dobre wyposażenie i tak dobrze przygotowany oddział. Myślę, że w tym momencie możemy dać Pomorzanom takie bezpieczeństwo, że jeśli trafią do tego szpitala, to otrzymają najlepszą jak to tylko możliwe opiekę i będą mieli szansę, żeby wrócić do jak najpełniejszej sprawności – mówił podczas dzisiejszej uroczystości otwarcia oddziału Paweł Orłowski, członek zarządu województwa pomorskiego. Za modernizację dziękował inwestorom doktor Waldemar Fryze, kierownik oddziału neurologicznego z pododdziałem udarowym w Szpitalu im. Kopernika. – W Polsce mamy 75 tysięcy udarów rocznie. Jest to trzecia w kolejności przyczyna zgonów i główna przyczyna niepełnosprawności pacjentów po 40. roku życia. Do naszego oddziału trafia co roku około 650 pacjentów. 20 procent z nich otrzymuje najnowocześniejsze leczenie trombolityczne. Jest to najwyższy odsetek pacjentów otrzymujących takie leczenie w województwie pomorskim i jeden z lepszych w kraju. Przygotowujemy się także do zabiegów mechanicznego udrażniania tętnic mózgowych. Liczymy, że procedurę tę będzie finansować Narodowy Fundusz Zdrowia. Na razie jest ona finansowana przez zarząd naszej spółki, za co również bardzo dziękuję – podkreślał szef oddziału neurologicznego. 16.08.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

MOBILIZACJA W RYTLU I NA KASZUBACH

Rytel jest dziś na ustach całej Polski. Miejscowość położona w sercu Borów Tucholskich na terenie gminy Czersk najbardziej ucierpiała podczas nawałnic, które nawiedziły Pomorze w nocy z piątku na sobotę. Usuwanie skutków wichury potrwa tutaj wiele miesięcy. We wsi nie ma prądu, brakuje wody, od żywiołu ucierpiało około 100 domostw. Wichura zniszczyła w tej okolicy blisko 8 tysięcy hektarów lasu. Mieszkańcy zaapelowali o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Pomoc niosą im od kilku dni strażacy, mieszkańcy sąsiednich miejscowości, harcerze i wolontariusze. Żołnierze i ciężki sprzęt są tutaj od północy. O ich wsparcie wnioskował wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Wojsko pomaga w likwidowaniu wiatrowałów na drogach dojazdowych. Priorytetem jest jednak usunięcie setek drzew, które po nawałnicy runęły do Brdy i tamują przepływ wody. – Na tę chwilę nie ma zagrożenia powodziowego – poinformował we wtorek po południu st. kpt. Łukasz Płusa, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku.
Do Rytla przyjechała wieczorem premier Beata Szydło. Po południu dotarli tutaj także ministrowie Antoni Macierewicz i Jan Szyszko. – Jesteśmy przygotowani do tego, żeby uruchomić jeszcze dodatkowe siły. Tam gdzie jest taka potrzeba, wojsko jest gotowe, ażeby dotrzeć i pomagać – zapewniła dziś premier Szydło. Szefowa rządu rozmawiała nad Brdą ze strażakami i przedstawicielami miejscowych władz, a następnie ruszyła w objazd do miejscowości położonych nad rzeką, aby przyjrzeć się skutkom nawałnicy. 15.08.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Krzysztof Mania / KFP, Maciej Kosycarz / KFP

PREMIER BEATA SZYDŁO W CZYCZKOWACH

– Zdajemy sobie sprawę, że ta praca będzie trwała tu bardzo długo, ale będziemy na pewno wspierać wszystkich państwa – i samorządy, i te rodziny, które ucierpiały – po to, żeby przywrócić normalne życie na tym terenie – zapowiedziała premier Beata Szydło podczas wieczornego spotkania z dziennikarzami w Czyczkowach k. Brus. Szefowa rządu odwiedziła we wtorek dotknięte nawałnicą miejscowości w powiecie chojnickim. Rozmawiała m.in. z mieszkańcami Rytla, Brus i Zalesia, zapewniając, że służby będą działać do końca, aż wszystkie szkody zostaną usunięte. Na Pomorze przyjechali także ministrowie Antoni Macierewicz i Jan Szyszko. Ten pierwszy wyjaśnił podczas konferencji prasowej, że wojsko weszło tutaj do akcji w poniedziałek po powiadomieniu przez wojewodę. – Wojsko działa na żądanie władz cywilnych. To władze cywilne oceniają, czy jest taka potrzeba. I tak będziemy działali na każdym terenie, który będzie tego wymagał. W Pomorskiem żołnierze skupiają się na udrożnieniu cieków wodnych, głównie kanału Brdy i samej rzeki. To jest gigantyczna praca, która już doprowadziła do oczyszczenia kilkunastu kilometrów Brdy – mówił Macierewicz. Premier Szydło zapytana, czy w powiecie chojnickim powinien być ogłoszony stan klęski żywiołowej, odpowiedziała, że takie decyzje podejmowane są na wniosek wojewody. Jak wyjaśniła, wojewoda pomorski nie widzi obecnie takiej potrzeby. – Możemy powiedzieć dzisiaj tak: po tym, co zobaczyliśmy w województwie pomorskim, nie ma w tej chwili potrzeby, w mojej ocenie, prowadzenia akcji w inny sposób, ponieważ jest prowadzona wzorowo. Wszystkie służby działają, jak należy. Środki finansowe docierają. Wszystko to co jest potrzebne, jest w tej chwili użyte w akcji – zapewniała premier Beata Szydło. 15.08.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Krzysztof Mania / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP

ŻNIWA NA POMORZU

Trwają żniwa na Pomorzu. Kombajn podczas pracy na polu w miejscowości Stare Polaszki (gmina Stara Kiszewa) na pograniczu Kaszub i Kociewia. 15.08.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

MINISTER MACIEREWICZ ZAKOPAŁ SIĘ W RYTLU

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz po godzinie 15 wylądował w Rytlu, miejscowości, która najbardziej ucierpiała w piątkowo-sobotniej nawałnicy. Od północy mieszkańcom sołectwa położonego w gminie Czersk pomagają żołnierze. Wizytujący swoich podwładnych szef MON przesiadł się ze śmigłowca do wojskowego honkera. W drodze nad Brdę pojazd utknął na kilka minut w błocie. Z pomocą ministrowi przyszli mieszkańcy kolonii Konigort. 15.08.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

XXIII ENERGA MARATON SOLIDARNOŚCI

Blisko tysiąc zawodników i zawodniczek z 29 państw wystartowało w XXIII Energa Maratonie Solidarności. Trasa biegu rokrocznie organizowanego dla uczczenia pamięci ofiar Grudnia’70, a zarazem nawiązującego do wydarzeń Sierpnia'80, prowadziła spod pomnika Poległych Stoczniowców 1970 w Gdyni z na gdański Długi Targ. Najszybciej do mety dotarł Benard Kipkorir Talam z Kenii, który na pokonanie 42 kilometrów i 195 metrów potrzebował 2 godzin 27 minut i 56 sekund. Na drugim miejscu finiszował jego rodak Karim Kwenomi (2:28:04). Najlepszy z Polaków - Kamil Kunert był trzeci z czasem 2:37:32. Jako czwarty rywalizację na maratońskiej trasie ukończył Antoni Grabowski z Gdańska (2:44:59), a na piątym miejscu finiszowała najlepsza wśród kobiet Arleta Meloch z Grudziądza (2:49:15). „Srebrna” Kenijka Hellen Jepkosgei Kimutai straciła do zwyciężczyni ponad 12 minut. 15.08.2017 / fot. Paweł Marcinko / KFP

PUCHAR POLSKI STRONG MAN 2017 NA TARGU WĘGLOWYM

Siłacze opanowali w poniedziałkowy wieczór Targ Węglowy. Zawody Pucharu Polski Strong Man to już klasyka Jarmarku św. Dominika. Najsilniejsi ludzie w Polsce toczyli tutaj boje po raz ósmy. Były uściski Herkulesa, zmagania z wagą płaczu i zegarem, a także jedna z najbardziej widowiskowych konkurencji w rywalizacji Strong Man - ciągnięcie tira na dystansie 20 metrów (po kostce brukowej). W zmaganiach z kilkutonowym ciągnikiem najlepiej radził sobie Grzegorz Szymański, który w ostatecznej klasyfikacji uplasował się na trzecim miejscu. Pochodzącemu z Trzebiatowa zawodnikowi mocno po piętach deptał Tomasz Lademann. Strongman z Rozewia wygrał gdańskie zawody, zdobywając w sześciu konkurencjach 28 punktów. Na drugim miejscu z 25 „oczkami” na koncie uplasował się Sławomir Toczek z Kościerzyny. Szymański przegrał z nim o 3 punkty. Kolejne miejsca zajęli Bartłomiej Bąk (17,5), Mariusz Dorawa (17) i Marcin Wlizło (15,5). 14.08.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

SULMIN. RUSZAMY, BY PORUSZYĆ ŚWIAT MILENKI

Motocykliści wystartowali z Kartuz, rowerzyści z Żukowa, amazonki z Niestępowa, a biegacze i miłośnicy nordic walking pokonali trasę ze startem i metą na stadionie w Sulminie. Po południu wszyscy spotkali się tutaj na festynie pod hasłem „Ruszamy by, Poruszyć Świat Milenki”. Cały dochód z akcji zorganizowanej przez społeczników z Kaszub zasili konto niespełna 4-letniej mieszkanki Żukowa, której los nie szczędzi cierpień. Milenka choruje m.in. na porażenie kończyn dolnych. Czekają ją operacje. Potrzebny jest też nowy wózek inwalidzki. W niedzielę wszyscy ludzie o wielkich sercach połączyli siły, by pomóc w leczeniu i rehabilitacji dzielnej żukowianki, sprawić, by mogła stanąć na własnych nóżkach. – Dużo było już akcji charytatywnych dla mojej córeczki, ale skalą i rozmachem tej dzisiejszym jestem zszokowany. Nie spodziewałem się, że aż tyle osób weźmie w niej udział. Każda pomoc i każdy grosz się dla nas liczy – mówił wzruszony Michał Plichta, który wraz z Milenką dziękował za pomoc z estrady na stadionie. Bohaterom towarzyszyli główni animatorzy wydarzenia – przedsiębiorca z Banina i były radny Żukowa Jacek Miąskowski oraz sołtys Sulmina Lidia Cendrowska. – To miała być mała akcja, dodatek do naszego festynu rodzinnego. Jacek stanął na wysokości zadania, uruchomił wszystkich znajomych i zrobiła nam się akcja ogólnokrajowa. Dzięki zaangażowaniu Jacka, tylko z samych puszek i prowadzonych przez niego licytacji udało się zebrać dla Milenki około 20 tysięcy złotych. To jeszcze nie jest wszystko. Podliczamy wyniki loterii. Na konto potrzebującego dziecka trafią również pieniążki wpłacane przez uczestników konkurencji sportowych. Za cegiełki wszyscy otrzymywali koszulki z nadrukiem „Ruszamy by, Poruszyć Świat Milenki”. To jest niesamowite, że przyjechali do nas ludzie z odległych zakątków Polski, tylko po to, żeby wziąć udział w samym biegu bądź marszu. Niektórzy zaraz potem gonili dalej, bo mieli swoje obowiązki. Za te chwile spędzone z nami i za serce jesteśmy im wszystkim bardzo wdzięczni – mówi sołtys Lidia Cendrowska. 13.08.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10079
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP