logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10746
Blisko 22,5 tysiąca uczniów z 419 pomorskich szkół przystąpiło do egzaminów gimnazjalnych. Najwięcej arkuszy egzaminacyjnych trafiło do Gdańska, gdzie tegoroczne testy pisze 3634 trzecioklasistów. W Gdyni jest ich ponad 2300, w Sopocie – 226. Dla wszystkich uczniów z województwa pomorskiego Okręgowa Komisja Egzaminacyjna Gdańsku zamówiła ponad 132,6 tys. arkuszy. Na trzy dni. W środę gimnazjaliści zmagali się z zadaniami z nauk humanistycznych, dzisiaj rozwiązują zadania z przedmiotów przyrodniczych (godz. 9) i matematyki (godz. 11), a w piątek czeka ich sprawdzian z języka obcego – najpierw dla wszystkich w wersji podstawowej, a potem – obowiązkowo dla uczniów kontynuujących naukę języka ze szkoły podstawowej, a także dla chętnych – w wersji rozszerzonej. Około 91 proc. gimnazjalistów z województwa pomorskiego wybrało angielski. Niemal tyle samo będzie zdawać egzamin językowy zarówno na poziomie podstawowym, jak i rozszerzonym. Wyniki gimnazjaliści poznają 15 czerwca. Razem ze świadectwem zdecydują one o przyjęciu do wybranego liceum. W roku szkolnym 2018/2019 gimnazjalny maraton odbędzie się po raz ostatni, zaś uczniów podstawówek czeka pierwszy egzamin ósmoklasisty.
Na naszych zdjęciach: uczniowie klas gimnazjalnych w gdańskiej SP 43 piszą egzamin z przedmiotów przyrodniczych. 19.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Portugalska „Astoria” zainaugurowała nowy sezon wycieczkowców w Porcie Gdańsk. 160-metrowej długości jednostkę zabierającej na pokład blisko pół tysiąca witała na nabrzeżu Westerplatte orkiestra. W tym roku wyjątkowo często będziemy gościć pływające hotele. W poprzednich sezonach odwiedzało nas około 30 jednostek rocznie, w 2017 r. wycieczkowce przypływały do nas 64 razy, a w tegorocznym kalendarzu widnieją aż 74 takie wizyty. – Statki pasażerskie są coraz istotniejszym elementem portowego krajobrazu. Z zawinięć wycieczkowców korzyści płyną nie tylko do Portu, ale przede wszystkim do miasta i regionu. Według statystyk turysta schodzący na ląd zostawia ok. 80 euro, które przeznacza na gastronomię, atrakcje czy pamiątki – mówi Łukasz Greinke, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Największą jednostką awizowaną w tym sezonie będzie „Marina” pływająca pod banderą Wysp Marshalla. Statek ma 239 m długości. Do Gdańska (Westerplatte) zawinie 20 czerwca. Nie zabraknie także statków Viking Cruises. W tym roku przy gdańskich nabrzeżach pojawią się wszystkie cztery jednostki. Najnowsza z nich – „Viking Sun” została oddana do użytku pod koniec 2017 r. Sezon wycieczkowy w Porcie Gdańsk 20 października zamknie 176-metrowy „Marco Polo”. – Zainteresowanie Gdańskiem wśród zagranicznych turystów wciąż rośnie, dlatego przygotowujemy się do tworzenia infrastruktury, która pozwoli nam przyjmować wycieczkowce częściej. Chcemy, by do gdańskich nabrzeży zawijały jeszcze większe jednostki – mówi Marcin Osowski, wiceprezes ZMPG ds. infrastruktury. 18.04.2018 / fot. Wojciech Stróżyk /Reporter / KFP
Na otwarcie tego obiektu czekają mieszkańcy Oruni, czekają też uczniowie tutejszego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2. Od blisko roku przy ul. Smoleńskiej 5/7 powstaje pływalnia z 25-metrowym, czterotorowym basenem, brodzikiem dla najmłodszych i strefą rekreacyjną, w której znajdą się takie atrakcje jak masaż, gejzer, ławeczka podwodna czy jacuzzi. To będzie także miejsce przyjazne osobom niepełnosprawnym. Wzorem dla projektantów była ciesząca się dużą popularnością  pływalnia w Pozytywnej Szkole Podstawowej przy ul. Azaliowej w Kokoszkach. Budowa na Oruni powinna zakończyć w maju. Otwarcie planowane jest na początek wakacji. Mury i dach są  gotowe. Ekipy budowlane z bydgoskiej firmy EBUD-Przemysłówka koncentrują się obecnie na pracach w środku pływalni. Trwa profilowanie niecki dużego basenu, montowane są system wentylacji, instalacje (sanitarna i elektryczna) oraz sufity w sali basenowej. Dobiegają też końca montaż okien i układanie elementów na elewacji budynku. Inwestycję za blisko 13,5 mln złotych nadzoruje Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska. 19.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Na ulicach Warszawy o tym zrywie przypominać będą jutro tysiące papierowych żonkili. 19 kwietnia mija 75 lat od wybuchu powstania w warszawskim getcie, pierwszego miejskiego powstania w Europie okupowanej przez Rzeszę Niemiecką. Do instytucji i organizacji, które upamiętniają uczestników zbrojnego wystąpienia żydowskich formacji podziemnych dołączyły w tym roku sopocki magistrat i tutejsze muzeum miejskie. W przeddzień rocznicy na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Malczewskiego rozbrzmiewały słowa modlitwy w językach hebrajskim i polskim. Hołd powstańcom getta złożyli dziś na nekropolii przedstawiciele władz miasta – na czele z wiceprezydent Joanną Cichocką-Gula, pracownicy Muzeum Sopotu oraz członkowie Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gdańsku. Sopocka inicjatywa uczczenia pamięci powstańców warszawskiego getta wpisuje się w szerszy program skupiający się na przypomnieniu zapomnianej nieco karty historii kurortu, a więc dziejów miejscowej społeczności żydowskiej z XIX i XX w. Z okazji obchodzonej niedawno 50. rocznicy Marca '68 sopocianie mogli wysłuchać wykładu naukowego profesora Jacka Tebinki. W kurorcie odbyły się także specjalne projekcje filmów „Dworzec Gdański” i „Marcowe migdały”. Jesienią nie zabraknie tu wydarzeń nawiązujących do 80. rocznicy spalenia sopockiej synagogi. Na wrzesień planowane jest m.in. otwarcie wystawy prezentującej historię sopockiej wspólnoty żydowskiej od końca XIX w. do roku 1968 r. Ekspozycja powstaje we współpracy z Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Instytutem Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem oraz przy wsparciu osób prywatnych. 18.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Ponad 500 miejsc na składanych trybunach, podłoga Neoshok – taka sama, na jakich grają koszykarze NBA, najazdowe kosze, ledowe wyświetlacze, profesjonalny system nagłośnienia, automatycznie opuszczane rolety... Pelplińscy sportowcy i kibice mają powody do radości. Na taki obiekt miasto czekało całe wieki. Rozpoczęta pod koniec 2016 roku przebudowa sali gimnastycznej przy Zespole Kształcenia i Wychowania nr 1 na ul. Sambora przyniosła nadspodziewany efekt. Od dziś Pelplin ma swoją Halę Sportową. – To będzie nasz dom dobrych emocji. Mamy wspaniałych koszykarzy, siatkarki, zapaśników i lekkoatletów, a jednak od wielu lat infrastruktura sportowa nie nadążała za sukcesami naszych sportowców. Właściwie to jest hala wybudowana na nowo. Nie było to łatwe. W ubiegłym roku w remontowanej sali doszło do pożaru. Inwestycja stanęła pod znakiem zapytania, ale udało się – mówił podczas uroczystego otwarcia burmistrz Patryk Demski. Na nowy obiekt cieszą się także uczniowie ZKiW nr 1, największej w gminie placówki oświatowej. – Nowoczesna hala jest ziszczeniem wieloletnich marzeń całej szkolnej społeczności. Nikt chyba nawet nie wyobrażał sobie, że będzie aż tak duża i tak ładna – podkreślała dyrektor ZKiW nr 1 Lucyna Bielińska. Aż trudno uwierzyć, że inwestycja pochłonęła tylko 4 mln złotych. Blisko połowę tej kwoty stanowiła dotacja z Ministerstwa Sportu i Turystyki. – Serce się raduje, kiedy widzę obiekt, w którym dzieciaki będą mogły w cywilizowanych warunkach uprawiać sport. Cieszy też fakt, że udało się osiągnąć taki efekt za stosunkowo niewielkie pieniądze – mówił podczas otwarcia wiceminister Jarosław Stawiarski. Hala została wyposażona w kotary, dzięki którym można podzielić ją na mniejsze przestrzenie i prowadzenie jednocześnie zajęcia lekcyjne na trzech boiskach (całkowita powierzchnia: 1220, 41 mkw; przed rozbudową: 746,94 mkw.). Pierwszą poważną próbę pelpliński obiekt przejdzie w najbliższą sobotę, kiedy o awans do do I ligi będą tu walczyć koszykarze Decki Pelplin. 18.04.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
KOD organizuje Obywatelską Kontrolę Wyborów, która ma zapobiec manipulacjom w w jesiennych wyborach samorządowych oraz w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Do pełnienia tej misji zgłosiło się już blisko 4 tys. wolontariuszy. Inicjatywę popiera Lecha Wałęsa. – Potrzeba nam 60 000 wolontariuszy, ponieważ mamy ok. 30 000 komisji obwodowych. One obradują w dwóch składach, więc w każdej z nich będzie nam potrzebny obserwator, który będzie czuwał, czy wszystko przebiega zgodnie z procedurami. Nie sądzimy, aby do dużych manipulacji doszło przy okazji wyborów samorządowych, ale będzie to dobra rozgrzewka dla obywateli przed wyborami parlamentarnymi, bo tam ta kontrola będzie niezwykle potrzebna. Mam nadzieję, że będziemy współpracować z Platformą Obywatelską, która ma inicjatywę Wolontariusze Wolnych Wyborów – mówi Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD. Podczas wtorkowej konferencji przed przed bramą Stoczni Gdańskiej liderzy ruchu zachęcali do udziału w demonstracji „Demokratyczny Gdańsk mówi NIE dla nacjonalizmu i faszyzmu!”. Manifestacja będąca odpowiedzią na niedawny marsz zwolenników Obozu Narodowo-Radykalnego wyruszy w sobotę o godz. 12 spod Ratusza Głównego Miasta. – Nie ma niczego złego, jeśli w przestrzeni publicznej maszerują legalne stowarzyszenia. Niepokojące jest jednak to, że tyle osób maszeruje pod flagą falangi – mówił Szumełda. Przewodniczący pomorskiego KOD odniósł się również do słów posła PiS Janusza Śniadka, który w rozmowie z Radiem Gdańsk powiedział, że bardziej niż sobotnie spotkanie ONR w Sali BHP zmartwił go ubiegłoroczny wiec KOD na Placu Solidarności. – Pan poseł Śniadek nie wie albo udaje, że nie wie, że ONR został zdelegalizowany przez władze II RP jako organizacja faszystowska, a twórca ONR Bolesław Piasecki współpracował z Sowietami przy instalowaniu w Polsce najgorszej, bo stalinowskiej wersji komunizmu. Myślę, że obecna NSZZ Solidarność ma problem z wartościami, podobnie jak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które udostępniło narodowcom historyczną salę BHP, w której podpisano przełomowe dla polskiej wolności porozumienia sierpniowe 1980 roku – przypominał Radosław Szumełda. 17.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Cyfrowa transformacja dotyka każdego z nas, w każdej dziedzinie życia, od codziennej komunikacji i rozrywki, poprzez edukację i pracę, aż po skomplikowane procesy biznesowe. Czy jesteśmy na nią gotowi? Jaki ma na nas wpływ? Jak w pełni wykorzystać możliwości, które nam daje w sferze edukacyjnej, akademickiej, biznesowej i osobistej? Odpowiedzi na te pytania poszukają eksperci uczestniczący w dwudniowej konferencji „Konkurencyjna edukacja. Uczelnia-idea: cyfrowa transformacja”, łączącej wykład, power speech, debatę oksfordzką i lożę mentorów. We wtorek uczestników konferencji podejmował Hotel Sopot. Dziś przed południem dyskusja z udziałem publiczności, wśród której nie brakuje przedstawicieli środowisk naukowych, biznesowych czy organizacji pozarządowych, przeniosła się na Dziedziniec Fahrenheita w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej. Jednym z głównych prelegentów „Konkurencyjnej edukacji...” jest profesor Jerzy Hausner, polityk i ekonomista. Pomysłodawca koncepcji zarządzania przedsiębiorstwem „Firma-idea” mówił w Sopocie o nowym podejściu do wartości w biznesie oraz sytuacji i perspektywach polskiej gospodarki. Em jego dzisiejszego wykładu na PG jest „Uczelnia-Idea”. Tradycyjnym, uroczystym elementem programu będzie wręczenie dyplomów absolwentom studiów MBA Politechniki Gdańskiej. W tym roku wyjątkowy charakter tej uroczystości podkreśli obecność wśród zaproszonych gości dyrektorów studiów MBA z innych polskich uczelni. Partnerem merytorycznym konferencji jest inicjatywa Open Eyes Economy Summit. 17.04.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Plakat reklamowy z mściwymi „glizdami” wisi przy ul. Dmowskiego od piątku. Będzie tu przez dwa tygodnie. Wychodząc z Galerii Bałtyckiej na dworzec PKP we Wrzeszczu, nie sposób go nie zauważyć. Wystarczy oderwać oczy od ekranu osobistego iPhone'a, a szare komórki dostaną zajęcie jak się patrzy. O co tu chodzi? Spod ziemi wychodzą dżdżownice. Najjaśniejsza glista, a zarazem najwyżej zadzierająca część głowową krzyczy: „Wołyń pomścimy!!!”. Spoczywający na leśnym poszyciu metalowy orzełek nie pozostawia wątpliwości, o którym Wołyniu jest tu mowa. Podejrzliwość co do intencji autora plakatu wzbudza jednak napis widniejący u dołu. Pod obrazem podpisało się Stowarzyszenie Glizdy dla Ojczyzny. Recz w tym, że glizdy nie ma ani w słowniku, ani w żadnym z rejestrów stowarzyszeń. – Ale mogłaby być. Nie miałem ochoty na mówienie językiem prostym. Zależało mi na podyskutowaniu z pewnymi faktami w przestrzeni publicznej. Błędna pisownia jest tutaj elementem naprowadzającym widza. Zrobiłem akcję artystyczną po to, żeby zmusić ludzi do myślenia. Glizdy z plakatu to przejaw mojego protestu przeciwko temu, że w Polsce do głosu dochodzą elementy, które pod „bezrozumnymi” hasłami, bezrefleksyjnie wprowadzają zmiany skutkujące pogorszeniem naszych relacji z innymi narodami – wyjaśnia nam dr hab. n. med. Maciej Śmietański, wybitny specjalista w leczeniu przepuklin, ordynator oddziału chirurgii ogólnej w Szpitalu Puckim sp. z o.o.
Autor plakatu jest nie tylko znanym chirurgiem, od 20 lat zajmuje się również sztuką. Dusza artysty podpowiedziała mu, że powinien zrobić coś niebanalnego dla siebie – doktora Śmietańskiego, ale też dla wszystkich, którym leży na sercu dobra współpraca środowisk medycznych Polski i Ukrainy. Poprzez swoją pracę dba o to, żeby nasza kraj był na świecie pozytywnie odbierany. Od dziesięciu lat prowadzi na Ukrainie misje humanitarne. Wspólnie z kolegami lekarzami założył Ukraińską Szkołę Chirurgii Przepuklin. Szkolił specjalistów z Kijowa i Lwowa. – Kolejnym krokiem było założenie Ukraińskiego Towarzystwa Przepuklinowego. Ponieważ przez dwie kadencje byłem członkiem zarządu Europejskiego Towarzystwa Przepuklinowego, pomogłem naszym ukraińskim przyjaciołom wejść do struktur międzynarodowych. Dostałem od nich za to tytuły doktora honoris causa Narodowej Akademii Medycznej Szkolenia Podyplomowego w Kijowie i Akademii Medycznej w Iwano-Frankowsku, naszym dawnym Stanisławowie. Niestety, przez to, co robią obecnie polskie władze, te relacje się psują. Ukraińcy zaczynają patrzeć na nas już nie jak na przyjaciół. Takim bezpośrednim sygnałem dla mnie, że trzeba zabrać głos, było to, że nasi przyjaciele odwołali Polsko-Ukraińskie Dni Chirurgiczne, które miały się odbyć 15 czerwca br. w Lublinie. Decyzja zarządu Towarzystwa Chirurgów Ukrainy zapadała na początku marca, po wejściu w życie nowej ustawy o IPN-ie. Ukraińcy napisali do nas, że choć tego żałują, muszą jakiś gest wykonać. Pan profesor Grzegorz Wallner, który współorganizował to spotkanie ze strony polskiej, wydał oświadczenie, że też jest przeciwko tej ustawie. Ale pisanie listów do rządu nie przynosi skutku. Pomyślałem więc sobie, że zrobię akcję artystyczną – kontynuuje doktor Śmietański.
I jakie są pierwsze wrażenia? Ludzie nie mówię, że stowarzyszenie glizd chce naprawdę tej zemsty za rzeź wołyńską? – pytamy autora. – Byłem tam w piątek. Obserwowałem reakcje przez 40 minut. Połowa osób przechodzących tamtędy patrzyła w swoje telefony. Masakra. Mniej więcej jedna na dziesięć zwracała uwagę na plakat. Trzy osoby wyciągnęły komóreczki i zrobiły zdjęcia. Jeden starszy pan stanął, podniósł laskę i krzyknął „Hańba!”, ale nie wiem, co miał na myśli. Jestem ciekaw, czy tą pracą mogę sprowokować jakąkolwiek dyskusję, czy też ludziom jest już po prostu wszystko jedno. Sprawa może wyglądać na osobistą, bo to są moje zawodowe kontakty, i to ja widzę, jak one się psują. Przypuszczam, że 95 procent Polakw myśli, że ta ustawa ich nie dotyczy. Może się jednak okazać, że konsekwencje będą większe – mówi Maciej Śmietański. 15.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
4. Gdańsk Maraton zakończył się bezapelacyjnym zwycięstwem Rafała Czarneckiego z Bliżyna. Przed rokiem też nie dał szans rywalom. Czas uzyskany przez reprezentanta STS Skarżysko-Kamienna – 2:23:37 – jest lepszy od jego ubiegłorocznego rekordu trasy o 55 sekund. – Trochę się bałem tego startu, bo na rozbieganiu miałem ciężkie nogi. Nie wiedziałem, że będzie aż tak dobrze, ale postanowiłem powalczyć o ten wynik. Zależało mi na złamaniu bariery 2 godzin i 24 minut. Rok temu mieliśmy lepsze warunki pogodowe, było chłodniej. Dziś tempo trochę spadło. Praktycznie cały dystans pokonałem samotnie. Gdyby była chociaż jedna osoba do pomocy, to na końcówce można by było urwać jeszcze ze 35 sekund – komentował na gorąco swój występ Rafał Czarnecki. Drugie miejsce zajął dziś Paweł Kosek z czasem 2:34:36, a na trzecim miejscu finiszował Marcin Rakoczy (2:34:46). Najszybsza z pań, Justyna Śliwiak na pokonanie pond 42-kilometrowej trasy potrzebowała 2 godzin 53 minut i 59 sekund. Co ciekawe, kiedy w ubiegłym roku warszawianka stawała w hali AmberExpo na drugim stopniu podium, jej rezultat był o blisko 2 minuty lepszy. Jako druga na metę przybiegła tym razem Alena Shumik (2:56:47), a na trzecim miejscu zawody ukończyła Małgorzata Tuwalska (2:59:21). Na starcie 4. Gdańsk Maratonu stanęło ponad 2700 uczestników. 15.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Opera Bałtycka wyruszyła w niedzielne przedpołudnie w podróż po świecie teatralnych trików. Wraz z artystami do „Teatralnego wehikułu...” zasiadło liczne grono najmłodszych widzów i towarzyszących im opiekunów. W najnowszym spektaklu familijnym z cyklu „Opera Tu! Tu!” życiowe role zgrały... scenografia, sztankiet, oświetlenie i projekcje multimedialne. Oczywiście, jak na sezon francuski przystało, nie mogło na scenie Opery Bałtyckiej zabraknąć primadonny i dzieła paryskiego kompozytora.
„Opera Tu! Tu!” to propozycja dla rodzin z dziećmi w wieku od 4 do 10 lat. Całość została zaaranżowana z myślą o tym, by najmłodsi melomani mogli poznać świat instrumentów, głosów oraz najsłynniejszych oper i przedstawień muzycznych. Razem z głównymi bohaterami - rodzeństwem Giovannim (Bartosz Żołubak) i Giuliettą (Marzena Ostryńska) - dzieciaki odkrywają operę od podstaw, uczestnicząc w rozwiązywaniu zadań proponowanych przez artystów. Czym jest partia, a czym jest libretto? Czy w operze zawsze się tylko śpiewa? Odpowiedzi czekają w niedzielne przedpołudnia na scenie Opery Bałtyckiej. Opiekę reżyserską nad spektaklami sprawuje Tomasz Valldal-Czarnecki. 15.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10746
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP