logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10863
Pełnili wachty, zgłębiali tajniki okrętowej siłowni, uczyli się określać położenie za pomocą sekstansu. Na wodach Morza Śródziemnego złożyli hołd tragicznie zmarłemu generałowi Władysławowi Sikorskiemu oraz 13 członkom załogi zatopionego w czerwcu 1942 r. u wybrzeży Malty polskiego niszczyciela eskortowego ORP „Kujawiak”. Po ponad 70 dniach rejsu do Gdyni powróciło kilkudziesięciu podchorążych Akademii Marynarki Wojennej, którzy na pokładzie ORP „Wodnik” odbywali specjalistyczne praktyki astronawigacyjne tudzież marynarskie. Okręt przebył w tym czasie ponad 17 tys. mil morskich, zawijając do Iraklionu, Dohy, Kuwejtu, Limassolu i Ceuty.
Po raz pierwszy w takim szkoleniowym rejsie w rejon Morza Śródziemnego uczestniczyli zagraniczni studenci AMW z Kataru, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej. W przyszłości na tych wodach prowadzić będą działania w składzie macierzystych marynarek wojennych. Polscy marynarze przygotowują się tutaj do pełnienia misji w zespołach sojuszniczych. Praktyki okrętowe są elementem programu nauczania wszystkich podchorążych AMW. Podczas zakończonego właśnie rejsu byli oni podzieleni na grup szkoleniowe ze względu na rok studiów. Marynarze z Polski Kuwejtu i Kataru zdobywali tutaj doświadczenia z zakresu astronawigacji. 15 podchorążych z Arabii Saudyjskiej odbywało w tym samym czasie praktykę marynarską, podczas której uczyli się podstaw funkcjonowania na okręcie, takich jak systemy wachty morskiej, prowadzenie obserwacji wzrokowej oraz sterowanie jednostką. Było to ich pierwsze starcie z morzem.
Przyszli oficerowie z Arabii Saudyjskiej, Kataru i Kuwejtu kształcą się Akademii Marynarki Wojennej od 3 lat. Uczeni są podstaw marynarskiego rzemiosła, wojskowej dyscypliny, języków obcych oraz umiejętności technicznych. Aktualnie 104 zagranicznych studentów wojskowych kształci się pod czujnym okiem kadry dydaktycznej AMW. 27.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
W 1988 roku „Czas Skorpiona” (Krajowa Agencja Wydawnicza) autorstwa Michała Pruskiego i Zbigniewa Żukowskiego był hitem nie tylko na wybrzeżowym rynku książkowym. Reporterzy „Głosu Wybrzeża” dostali sprawę Pawła Tuchlina na wyłączność. Po 30 latach od tamtej premiery historia jednego z najbardziej krwawych seryjnych morderców w dziejach polskiej kryminalistyki ponownie trafiła na karty książki napisanej przez dziennikarza z Trójmiasta. „Skorpion” Krzysztofa Wójcika (Wydawnictwo Muza) od 25 kwietnia dostępny jest w księgarniach. Na premierowe spotkanie z autorem Empik zaprosił czytelników w czwartkowy wieczór do Galerii Bałtyckiej.
Krzysztof Wójcik przygodę z dziennikarstwem rozpoczynał w 1994 w „Wieczorze Wybrzeża”. Był także reporterem gdańskiego oddziału „Gazety Wyborczej”, gdzie zajmował się dziennikarstwem śledczym, a obecnie związany jest zawodowo z Wirtualną Polską. Na koncie ma kilka książek, z których najbardziej znaną pozycją jest „Mafia na wybrzeżu” – rzecz o krwawych zbrodniach i słynnym procesie „klubu płatnych zabójców”. Tym razem dziennikarz analizuje działania milicji, która prowadząc śledztwa w sprawie jednego z najgłośniejszych polskich seryjnych morderców nie popełniła wiele błędów. Między innymi nie wykorzystała faktu, że Paweł Tuchlin już podczas pierwszego morderstwa zgubił charakterystyczne narzędzie zbrodni, a miała wtedy szansę błyskawicznie rozpracować mordercę. Krzysztof Wójcik nie tylko przejrzał wielotomowe akta sprawy, w których znajdują się wstrząsające i drobiazgowe zeznania Tuchlina, ale też rozmawiał z żyjącymi świadkami jego zbrodni, m.in. milicjantami prowadzącymi śledztwo. Wspominali np., że sprawca nawet po aresztowaniu potrafił się tak zapomnieć, opowiadając o swoich zbrodniach, że podczas wizji lokalnych musieli zastępować narzędzie zbrodni atrapą ze styropianu, aby nie zabił odgrywającej rolę ofiary policjantki.
W latach 1975–1983 Paweł Tuchlin atakował kobiety, uderzając je młotkiem w głowę. Najczęściej wtedy, gdy wieczorem wracały z pracy czy ze spotkania z przyjaciółmi. Potrafił się przyczaić, śledzić swoją ofiarę i dopaść ją dosłownie na ostatnich metrach przed jej domem. Zamordował w ten sposób 9 kobiet. 11 ocalałych z napadu zostało kalekami. Ciężkie urazy czaszki spowodowały, że straciły słuch, mowę i pamięć. Tylko nielicznym udało się wrócić do normalnego życia, jak 19-letniej Jadwidze, która cudem przeżyła atak Skorpiona, chociaż dostała jedenaście ciosów młotkiem. Wyszła za mąż, urodziła córkę i wyjechała za granicę.
Krzysztof Wójcik spogląda na dawne wydarzenia zarówno oczami mordercy, jak i bliskich jego ofiar czy próbujących rozwikłać zagadkę śledczych. „Skorpion” to nie tylko dokumentalny zapis sporządzony przez dziennikarza, ale także poruszająca psychologiczna opowieść o jednym z najgroźniejszych morderców, który przez kilka lat paraliżował życie kobiet w okolicach Trójmiasta. Odetchnęły, gdy na Pawle Tuchlinie wykonano wyrok śmierci. 26.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło kandydatów na prezydentów w miastach wojewódzkich na zbliżające się wybory samorządowe. W Gdańsku o fotel prezydenta powalczy Kacper Płażyński, syn Macieja Płażyńskiego, tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej wojewody gdańskiego i marszałka Sejmu. O Warszawę z Rafałem Trzaskowskim z ramienia PiS bić będzie się Patryk Jaki, a w wyborach w Krakowie wystartuje Małgorzata Wassermann. Nazwiska 18 kandydatów ogłosił prezes Jarosław Kaczyński po dzisiejszym posiedzeniu Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości.
Kacper Płażyński ma 29 lat, jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Specjalizuje się w zakresie prawa gospodarczego i administracyjnego. Od czerwca ubiegłego roku pracuje jako menedżer w spółce Energa. W Prawie i Sprawiedliwości od 2015 roku. Angażuje się w Gdańsku w rozwój społeczeństwa obywatelskiego, aktywnie wspiera organizacje pozarządowe i ruchy miejskie. Członek Związku Legionistów Polskich oraz porucznik Związku Piłsudczyków RP. 26.04.2018 / fot. KFP
W sobotę 28 kwietnia wracają sezonowe opłaty za wejście na sopockie molo. Bilety wstępu będą obowiązywać do 30 września. Cennik jest taki sam jak w roku ubiegłym. Za jednorazowe wejście na najdłuższy drewniany pomost Europy turysta zapłaci 8 złotych (ulgowy 4 PLN). Bilety rodzinne kosztują od 18 do 20 złotych, a karnety na 15 wejść – 85 złotych (ulgowe 40 PLN). Mieszkańcy Sopotu przez cały rok mogą spacerować po molu za darmo. Z opłat zwolnieni są ponadto rezydenci przystani jachtowej usytuowanej przy głowicy pomostu (za okazaniem karty rezydenta i dowodu tożsamości). Podobnie jak w poprzednim sezonie, na pomost spacerowy będzie można wejść z czworonożnym pupilem. Pies wchodzi na bilet opiekuna, wyłącznie na smyczy, a w przypadku ras dużych (bojowych) także w kagańcu. W kasach Molo oraz na stronie smart-tour.pl i w aplikacji SmartTour na Androida można zakupić bilety nocne obowiązujące od 28 kwietnia do 17 czerwca z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę w godz. 23-8, w długie weekendy – majowy (od 28 kwietnia do 6 maja – osiem nocy) i czerwcowy (od 30 maja do 3 czerwca – cztery noce) oraz od 22 czerwca do 2 września w godz. 23-8. Kąpielisko Morskie Sopot przypomina, że na pomoście spacerowym obowiązuje zakaz wnoszenia i spożywania alkoholu. Przy wejściu można spodziewać się kontroli. 26.04.2018 / fot. KFP
Od 25 kwietnia do 27 maja można oglądać wystawę Josefa Koudelki, Inwazja Praga 68 w Europejskim Centrum Solidarności. Trzydziestoletni Josef Koudelka przyjechał do Pragi dzień przed inwazją wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w sierpniu 1968 roku. Wrócił z Rumunii, gdzie fotografował Romów – tą tematyką, podobnie jak fotografią teatralną, zajmował się od kilku lat, porzuciwszy udaną karierę inżyniera lotnictwa. Chociaż nigdy wcześniej nie zajmował się wydarzeniami z pierwszych stron gazet, zdjęcia jego autorstwa, wykonane w ciągu siedmiu niezmiernie dramatycznych sierpniowych dni, stały się symbolem walki o wolność. Fotoreportaż Inwazja. Praga 68 doczekał się dziewięciu wydań książkowych, w tym czeskiego. Inwazja. Praga 68, złożony z niemal 250 fotografii wybranych przez Koudelkę i nigdy wcześniej niepokazywanych, dokumentuje wydarzenia z sierpnia 1968 roku, które na wiele lat tragicznie zmieniły życie Czechosłowacji. 25.08.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Karol Nawrocki już oficjalnie nie jest kandydatem PiS na prezydenta Gdańska. Poinformował o tym dziennikarzy na konferencji prasowej dotyczącej sporu, jaki rozgorzał między dyrekcją Muzeum II Wojny Światowej a władzami Gdańska o półwysep Westerplatte.
Przed tygodniem media obiegła informacja, że dyrektor Muzeum II Wojny Światowej złożył władzom Gdańska ofertę zakupu za 2 miliony złotych 9-hektarowego terenu Westerplatte ze wzgórzem, na którym stoi pomnik Obrońców Wybrzeża. Chce tam wybudować muzeum plenerowe i ma na to pieniądze z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz odpowiedział dyrektorowi:„Westerplatte nie jest na sprzedaż, Monte Cassino nie jest na sprzedaż, ale i pole bitwy pod Grunwaldem nie jest na sprzedaż. To jest własność nas wszystkich...”. W poniedziałek gdańscy radni podjęli uchwałę upoważniającą prezydenta do przekazania „Pola bitewnego na Półwyspie Westerplatte” w formie darowizny Muzeum Gdańska, które od blisko 40 lat prowadzi na Westerplatte swój oddział – Wartownię nr 1. Muzealne plany co do tego miejsca mamy poznać latem. – Rozpatrujemy różne możliwości. Przede wszystkim chcemy uporządkować rejon w pobliżu Nowych Koszar, wprowadzając tam szerszą narrację historyczną. Zastanawiamy się nad potraktowaniem w podobny sposób rejonu w pobliżu Wartowni nr 3 – zapowiada Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska. Polityczny spór o przyszłość miejsca - symbolu polskiego heroizmu nabiera tempa. W odpowiedzi na najnowsze doniesienia z miasta dyrektor Karol Nawrocki zaprosił dziś media do MIIWŚ na konferencję prasową. – Na uchwałę Rady Miasta może zareagować wojewoda. Na razie czekamy na dokończenie całego procesu legislacyjnego, potem będziemy zastanawiać się nad dalszymi krokami. Kwota 2 mln była próbą wejścia w negocjacje. To mogłoby być równie dobrze 5 czy 8 milionów. Jeśli pan prezydent Adamowicz nie rozumie kwestii patriotycznych i rozmowa o wartościach nie jest z nim możliwa, odwołujemy się do pieniędzy – mówił dziś dziennikarzom Nawrocki. 25.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Sopot. Dom Pracy Tworczej ZAiKS. Trzecia rocznica smierci Wladyslawa Bartoszewskiego. Zlozenie kwiatow pod tablica upamietniajaca pobyty Wladyslawa Bartoszewskiego w Sopocie. N/z Jacek Taylor. 24.04.2018 fot. Jerzy Bartkowski / KFP
Spotkanie z profesorem Stanisławem Cioskiem, ambasadorem w ZSRR i Rosji w latach 1989-1996 na Uniwersytecie Gdańskim. W wystąpieniu pt. „Jaka przyszłość czeka Rosję?” profesor opowiadał o tegorocznych wyborach w Federacji Rosyjskiej oraz sytuacji geopolitycznej na świecie. 24.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Na pięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek Ekstraklasy Lechia ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Byłoby ich siedem, gdyby biało-zieloni znaleźli dziś sposób na strzelenie gola Cracovii. Bliski tego był w 15. minucie Flavio Paixao, ale VAR pokazał, że Portugalczyk posłał piłkę do siatki, będąc na pozycji spalonej. Lechia walczy dalej o utrzymanie w elicie, Cracovia po dzisiejszym remisie na Stadionie Energa Gdańsk ma to już za sobą.
Lechia Gdańsk - Cracovia 0:0. Widzów: 8722.
LECHIA: Zelenika – Nunes (61' Oliveira), Vitoria, Nalepa, Wawrzyniak (76' Mladenović) – Borysiuk, Sławczew – Haraslin (84' Krasić), Lipski, Peszko – F. Paixao. 23.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ ponownie spotkali się Radomir Szumełda i Młodzież Wszechpolska, która w prywatnym akcie oskarżenia zarzuca liderowi pomorskiego KOD popełnienie przestępstwa zniesławienia. Powodowie domagają się od niego przeprosin i nawiązki w kwocie co najmniej 10 tys. zł na rzecz fundacji Orle Gniazdo, która promuje pamięć o żołnierzach wyklętych. Michał Białek i Michał Urbaniak twierdzą, że szef pomorskiego KOD zniesławił ich organizację, mówiąc, że 28 sierpnia 2016 roku podczas uroczystości pogrzebowych Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” został napadnięty na placu przed Bazyliką Mariacką przez członków MW. Faktycznie dzień po incydencie Radomir Szumełda i Maja Augustynek złożyli w gdańskiej prokuraturze zawiadomienie, w którym poinformowali że zostali „napadnięci przez grupę ok. 30 faszystów z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR”. Słowa te cytowały media. Sprawa „MW kontra Szumełda” ciągnie się już od wielu miesięcy. Finału nie przyniosły ani posiedzenie pojednawcze, ani mediacja pomiędzy stronami sporu, którą rok temu zarządził gdański sąd. Dzisiaj w Gdańsku zeznawali kolejni świadkowie, m.in. członkowie MW. Wyrok w tej sprawie może zapaść najwcześniej w czerwcu. – Jeżeli będzie on po naszej myśli, to zmieni sporo w Polsce. Nie będzie można już bezkarnie nazywać normalnych nacjonalistów faszystami i nazistami. Niech niektórzy ludzie przestaną używać słów, których najwyraźniej nie rozumieją – podkreśla w rozmowie z Onetem Michał Urbaniak. Kolejna rozprawa odbędzie się 14 maja. 23.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10863
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP