logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10753
Francuskie gokarty Sodi RSX z silnikami elektrycznymi najnowszej generacji, jedyny w kraju tor z niezwykle przyczepną nawierzchnią włoskiej firmy PGK i duża dawka adrenaliny produkcji krajowej. Reprezentanci trójmiejskich mediów testowali w boju otwarty przed trzema tygodniami w gdańskim centrum handlowym Morena kryty tor gokartowy KartCenter. To trzeci trójmiejski obiekt firmy działającej na polskim rynku od 2008 roku – pierwszy halowy, pierwszy całoroczny. „Wózki” elektryczne to też nowość w KartCenter. – Sprowadziliśmy najnowszy model Sodi RSX. W styczniu tego roku miał premierę na targach we Frankfurcie. Wyważenie pojazdu i zamontowane w nim systemy absorpcji uderzeń sprawiają, że poziom bezpieczeństwa jazdy modelem RSX jest maksymalnie wysoki. Gokart ma też kilka poziomów prędkości. Żeby dobrze poznać nitkę toru i samochód, zaczynamy jazdę na tym najniższym, a na kolejnych kółkach wchodzimy w wyższe zakresy. Na głównej prostej pojazd rozwija prędkość ok. 60 km/h – wprowadza nas w świat nowinek gokartowych Maciej Ciosek, współwłaściciel firmy KartCenter. Unikatem na skalę ogólnopolską jest też nawierzchnia 300-metrowego toru. Gdańsk jako pierwszy w Polsce jeździ po asfalcie nafaszerowanym gumą i innymi substancjami stanowiącymi tajemnicę włoskiej firmy PGK. Nawierzchnia ma znacznie większą przyczepność niż klasyczne tory asfaltowe. – Aż się klei do opony – mówili uczestnicy wtorkowego turnieju trójmiejskich mediów. Do rywalizacji stanęło siedem zespołów – ponad 20 zawodników i zawodniczek. Najpierw były eliminacje, w których każdy z kierowców miał dwie sesje treningowe. Najlepszy czas okrążenia był brany pod uwagę przy wyliczaniu średniej całej drużyny, ta zaś decydowała o pozycji startowej w wyścigu finałowym. Każda drużyna wystawiał do najważniejszej próby jedynie swojego lidera. Finaliści mieli do przejechania 25 okrążeń. Jako pierwszy linię mety minął Paweł Modzelewski z ekipy trojmiasto.pl. Za zwycięzcą finiszował nasz redakcyjny kolega Mateusz Ochocki z teamu Fakt (Katarzyna Paluch) / KFP, przedzierając się po zaciętej walce na podium z zajmowanego na starcie czwartego miejsca. Puchar za trzecią lokatę odebrał Wojciech Luściński z redakcji sportowej Radia Gdańsk (gwoli prawdy, między nami a radiem zmieścił się jeszcze Wojciech Bosak z drugiego zespołu trojmiasto.pl). Z przyjemnością odnotowujemy, że rekordzistą mistrzostw został przedstawiciel agencji KFP, pokonując 300-metrowy dystans w 21,425 sekundy. – Mateusz radził sobie na naszym torze wyśmienicie. W porównaniu z czasami osiąganymi przez kierowców, dla których gokarty stanowią chleb powszedni, jego wyniki są bliskie najlepszych osiągnięć. Już dziś zapraszam go serdecznie do startu w cyklu Sodi World Series. Gokartowe mistrzostwa świata zaczynają się od walki o punktu na szczeblu krajowym. Najlepsi pojadą pod koniec roku do Francji na wielki finał. Pierwsze zawody w CH Morena odbędą się 7 kwietnia. Organizujemy po 10 eliminacji w Gdańsku i Sopocie. Rywalizacja toczy się w Polsce na 15 torach. Na świecie jest takich miejsc ponad 300 – mówi Maciej Ciosek. 20.03.2018 / fot. KFP
Gdańska radna Anna Kołakowska skazana za wpis o posłance Agnieszce Pomaskiej. Radna musi zapłacić grzywnę stu stawek dziennych w wysokości 10 zł. Anna Kołakowska zapowiedziała apelację od wyroku sądu. 20.03.2018. fot. Wojciech Stróżyk / Reporter / KFP
Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego rozpoczęła się dziś największa i zarazem najstarsza w regionie pomorskim edukacyjna impreza targowa – Akademia 2018. Impreza z ponad 20-letnią tradycją adresowana jest przede wszystkim do uczniów, którzy w najbliższym czasie podejmować będą decyzje w sprawie dalszej ścieżki kształcenia. Zdecydowani mogą upewnić się tutaj, czy wybrane przez nich kierunki studiów i uczelnie są najwłaściwszą drogą do spełnienia życiowych marzeń. Oferty dla tegorocznych maturzystów prezentuje w Bałtyckim Kampusie UG kilkudziesięciu wystawców z całej Polski. Dominują szkoły wyższe. Stoiska targowe można odwiedzać w poniedziałek i wtorek od. godz. 9 do 14. Oprócz uczelni, szkół pomaturalnych i językowych oraz firm oferujących kursy maturalne na targach spotkamy przedstawicieli Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Gdańsku. Eksperci odpowiadają na pytania dotyczące tegorocznego egzaminu dojrzałości, a przede wszystkim doradzają, w jaki sposób najlepiej przygotować się z poszczególnych przedmiotów. Chętni mogą wziąć udział w próbnej maturze.
Tradycyjnie już targom towarzyszą Dni Otwarte Uniwersytetu Gdańskiego. To doskonała okazja do bliższego poznania jednego z najnowocześniejszych kampusów akademickich w Polsce. Każdy z tutejszych wydziałów przygotował niepowtarzalny plan zwiedzania. W poniedziałek na Wydziale Matematyki Fizyki i Informatyki można było wybrać się z przewodnikiem na wycieczkę po pracowni jądrowej czy też pracowni elektrofizjologii. Na chętnych czekały warsztaty matematyczne z udziałem studentów i doktorantów, było też rozwiązywanie na czas zadań matematycznych, niejednokrotnie zabawnych i podchwytliwych. Kampus sopocki zapraszał dziś na wydziały zarządzania (warsztaty pt. „Marketing sensoryczny”, „Elementarz inwestora, czyli jak pomnożyć kapitał”, „Przestępstwa ubezpieczeniowe”) i ekonomii (m.in. laboratorium danych finansowych Thomson Reuters, laboratorium tradingowe OSTC, Centrum Komputerowo-Egzaminacyjne ACCA), w Gdyni zaś mieliśmy możliwość zwiedzenia statku badawczego „Oceanograf”, na pokładzie role gospodarzy pełnili pracownicy i studenci Wydziału Oceanografii i Geografii. Jutro w Oliwie najwięcej będzie się działo na biologii, chemii, filologii (także w piątek 23 marca) i historii. Ciekawe propozycje ma dla nas także Wydział Nauk Społecznych. We wtorkowym programie są m.in. zwiedzanie najnowocześniejszego w Polsce studenckiego Radia MORS oraz laboratorium badań psychomotorycznych, warsztaty języka migowego, wizyta w sali relaksacyjnej, a do tego wykłady na temat psychospołecznych i edukacyjne aspektów seksualności czy też sztucznej inteligencji, rozszerzonej rzeczywistości, programowania, robotów i mediów mobilnych jako obszarów zainteresowań pedagogiki. 19.03.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
Tłumy w sobotę, tłumy we niedzielę. Zainteresowanie pierwszymi Gdańskimi Targami Książki zdawało się zaprzeczać zatrważającym statystykom płynącym z corocznych z raportów Biblioteki Narodowej na temat poziomu polskiego czytelnictwa. Od kilku lat słyszymy, że około 60 proc. Polaków nie przeczytało w ciągu ostatnich 12 miesięcy ani jednej książki. W Gdańsku ludzie wychodzili z Polskiej Filharmonii Bałtyckiej z torbami książek. – Na niektórych stoiskach zabrakło tytułów – zauważyła Magdalena Kalisz, przedstawicielka organizatora – spółki Kulturar, na co dzień związana ze Sztuką Wyboru. Czas świątecznych zakupów zapewne był okolicznością sprzyjającą myszkowaniu po półkach księgarskich, ale też do odwiedzenia targów skłaniała magia znanych nazwisk. W niedzielę można było tu porozmawiać z Anną Cieplak („Ma być czysto”, „Lata powyżej zera”), Salcią Hałas (pierwszą gdynianką uhonorowaną Nagrodą Literacką Gdynia za „Pieczeń dla Amfy”), Marcinem Świetlickim („Polska”), Tomaszem Hildebrandtem („Góry umarłych”), Witoldem Szabłowskim („Zabójca z miasta moreli”, „Tańczące niedźwiedzie”) i Maciejem Siembiedą („Miejsce i imię”). Dzień wcześniej rekordy zainteresowania biło spotkanie z Mariuszem Szczygłem i jego trzema rozmówczyniami – reporterkami z wydawnictwa Dowody na Istnienie: Aleksandrą Lipczak („Ludzie z Placu Słońca”), Urszulą Jabłońską („Człowiek w przystępnej cenie”) i Karoliną Sulej („Wszyscy jesteśmy dziwni”). Sala wypełniła się po brzegi, publiczność gromadziła się w drzwiach i pod ścianami. Wszystkie spotkania autorskie cieszyły się dużym zainteresowaniem, a było ich tu w ciągu trzech dni blisko 30. 18.03.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Zdekomunizowana” ulica Stanisława Sołdka w Gdańsku-Osowej zabiega o powrót do nazwy sprzed 29 (13) grudnia 2017 roku. Dzisiejsza „Szołocha / Sołdka” (nazwy jak jak na tablicach) nie czyni może tego tak głośno jak przemianowana zarządzeniem zastępczym wojewody Drelicha i „otabliczkowana” stosownie do sytuacji (tymczasowej?) przez ludzi prezydenta Adamowicza ulica „Lecha Kaczyńskiego / Dąbrowszczaków”, jednak jest to głos zdecydowany. Znakomita większość rodzin zamieszkujących położone z dala od centrum wydarzeń osiedle domów jedno- i dwurodzinnych podpisała się pod apelem do wojewody o przywrócenie uliczce starej nazwy. – Domów na Sołdka jest blisko 60. Podpisów było około 80 – informuje nas Jan Perucki. Członek Zarządu Rady Dzielnicy Osowa pilotuje tę sprawę mieszkańców od chwili, kiedy okazało się, dawca imienia pierwszego polskiego pełnomorskiego statku jednak figuruje na IPN-owskiej liście niesłusznych patronów gdańskich ulic. W czerwcu ubiegłego roku nie było to takie pewne. – Ulicę Sołdka chcecie zmienić na inną, a statek „Sołdek” zostawiacie w spokoju? Gdzie tutaj logika?! – pytali uczestnicy przedwakacyjnego spotkania w IPN. Dyrektor Mirosław Golon tłumaczył wówczas, że nazwa statku nie jest objęta ustawą dekomunizacyjną, bo w tym przypadku chodzi o eksponat muzealny. 13 grudnia wszyscy usłyszeliśmy, że „problem z Sołdkiem dotyczy okresu już po zbudowaniu statku, kiedy dobrze wykwalifikowany stoczniowiec wybiera karierę i realizuje ją w najgorszym, stalinowskim czasie”.
Z tej lekcji historii przyzwyczajeni do starej nazwy osowianie wyciągnęli praktyczny wniosek. – Większość mieszkańców jest przeciwna zmianie nazwy, ale zastanawialiśmy się też nad alternatywą. Piszemy o tym do wojewody. Skoro ustawa nie dekomunizuje obiektów muzealnych, to proponujemy, żeby nowa stara nazwa ulicy upamiętniała statek muzeum. Jeśli już musimy, to zrezygnujmy ze Stanisława, a zostawmy Sołdka – mówi radny Jan Perucki. Na spotkaniu mieszkańców obecnej ulicy Szołocha pół żartem, pół serio mówiło się też o przestawieniu dwóch liter w nazwisku stoczniowca. Ale dziś tak słodko nie jest. Wojewoda odpisał. ”Odnosząc się do możliwości zmiany nazwy ulicy Kazimierza Szołocha, wyjaśniam w pierwszej kolejności, że zarządzenie zastępcze wojewody pomorskiego zostało zaskarżone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku (skarga została przekazana do sądu 14 lutego 2018 r.). Ponadto, nawiązując do wcześniejszych uwag dotyczących charakteru zarządzenia zastępczego wojewody, wskazuję, że wojewoda pomorski aktualnie nie posiada kompetencji do zamiany nazwy ulicy Kazimierza Szołocha. Zgodnie z ustawą dekomunizacyjną wojewoda wydaje zarządzenie zastępcze nadające nazwę ulicy w razie niewykonania wyżej wymienionych obowiązków przez właściwy organ gminy” – informuje mieszkańców Dariusz Drelich. Wojewoda pomorski wspomina też o tym, że zgodnie z ustawą dekomunizacyjną na wydanie zarządzenia zastępczego miał czas do 2 grudnia 2017 roku, a jak wiadomo, decyzję podjął jedenaście dni później, w 36. rocznicę wprowadzenia w Polsce nielegalnego stanu wojennego. Czy weźmie ów fakt pod uwagę Wojewódzki Sąd Administracyjny, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Termin rozpatrzenia skargi wniesionej przez miasto upływa w połowie maja. 18.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces lidera grupy Behemoth, Adama Darskiego. Nergala oskarżonego o publiczne znieważenie polskiego godła. Sprawa dotyczy materiałów promujących trasę koncertową zespołu. 19.03.2018 fot. Wojciech Stróżyk / Reporter / KFP
Czują jazz, czują bluesa, z lekkością poruszają się w wielu stylistykach muzycznych. Trójmiejska wokalistka Joanna Knitter i amerykański saksofonista Logan Richardson zagrali w Żaku na zakończenie zimowej odsłony 21. Festiwalu Jazz Jantar. Festiwalowa publiczność już dwukrotnie miała okazję obcować z talentem Logana. Najpierw przyjechał do Gdańska z zespołem pianistki Helen Sung, później zasilił skład fenomenalnej grupy Christiana Scotta. W niedzielę wystąpił w roli lidera Blues People (Igor Osypov – gitara, DeAndre Manning – gitara basowa, Ryan Lee – perkusja, sample). Jak nazwa wskazuje, muzykom bliżej do bluesa niż do jazzu. Nie jest to decyzja podyktowana bieżącymi poszukiwaniami brzmieniowymi, a raczej powrotem do własnych korzeni. Richardson pochodzi z Kansas City, miasta o unikalnej tradycji jazzowej, silnie inspirowanej bluesem. Jedną z głównych inspiracji Blues People była postać Donny'ego Hathaway'a i jego muzyczne kredo: „Lubię grać bluesa jako refleksję na temat pewnego czasu – przeszłego i przyszłego – w życiu osób czarnoskórych. To skrajnie odmienne doświadczenie, świecka strona tego, czym religijna muzyka jest w kościele”.
Z estetyką bluesową kojarzona jest także Joanna Knitter (wysokie miejsca w podsumowaniach wokalistek roku zarówno w magazynach „Twój Blues”, jak i „Jazz Forum”). Blues zawsze był ważną składową wykonywanej przez nią muzyki, jednak trójmiejskiej wokalistce bliżej do amerykańskiego folku, country i pochodnych, które śpiewa na czele autorskiego składu „Joanna Knitter Blues & Folk Connection”. W niedzielę mogliśmy usłyszeć ją w klasycznym repertuarze jazzowym nawiązującym do 120. rocznicy urodzin George’a Gershwina. Artystka przygotowała autorski program złożony z kompozycji jego autorstwa. Na scenie towarzyszyli jej Artur Jurek (fortepian), Adam Żuchowski (kontrabas), Darek Herbasz (saksofon tenorowy) i Piotr Góra (perkusja). 18.03.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nad Grodziskiem Owidz unosiła się w niedzielę świąteczna aura. Kilkaset osób w miłej, rodzinnej atmosferze spędzało tutaj czas, korzystając z atrakcji Jarmarku Wielkanocnego przygotowanego przez załogę wczesnośredniowiecznego grodu przy wsparciu Urzędu Gminy Starogard Gdański i Starogardzkiego Bractwa Rycerskiego. Na stoiskach handlowych królowały rękodzieło i wyroby kulinarne, Karczma Słowiańska na podgrodziu serwowała potrawy kuchni świątecznej, m.in. swojską białą kiełbasę, wędzonki i żurek; nie brakowało też w Owidzu atrakcyjnych zajęć, zabaw i gier ze świątecznymi motywami przygotowanych z myślą o najmłodszych uczestników wydarzenia. Zainteresowaniem cieszyły warsztaty tworzenia palemek wielkanocnych, gra przygodowa z konkursami rzutów i turlania jaj do celu, a rekordy popularności biła najsłodsza rywalizacja, towarzysząca od kilku lat tutejszym jarmarkom – poszukiwanie czekoladowych jajek. – Niektórzy potrafili uzbierać nawet pół kilograma słodkości – mówi nam Magdalena Cholewa, dyrektor Grodziska Owidz. 18.03.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Emil Miszk – trąbka, kompozycje, Kuba Więcek – saksofon altowy, Piotr Chęcki – saksofon tenorowy, Paweł Niewiadomski – puzon, Michał Zienkowski – gitara, Szymon Burnos – fortepian, Konrad Żołnierek – kontrabas, gitara basowa, Sławek Koryzno – perkusja. Młodzi, doświadczeni. Kilka lat temu wyrabiali jazzowe szlify w gdańskiej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki, dziś zaliczani są do czołowych polskich artystów młodego pokolenia. Na „Jantarze” zagrali pod szyldem Trójmiejskiej Sceny Jazzowej utwory z debiutanckiej płyty „Don't Hesitate!”. Oktet Emil Miszk and Sonic Syndicate to wirtuozi swoich instrumentów, ale przede wszystkim wspaniali ludzie, z którymi spędzanie czasu sprawia słuchaczom ogromną radość. Każdy z nich jest już doświadczonym artystą z dużym dorobkiem i potencjałem twórczym. W zespole pojawiają się więc muzycy tacy jak autor „Another Raindrop”, pierwszej po latach płyty wydanej w legendarnej serii Polish Jazz – Kuba Więcek, pełen skład flagowego jazzowego teamu z Trójmiasta – AlgoRhythm (prócz Miszka są to Piotr Chęcki, Szymon Burnos, Krzysztof Słomkowski, Sławek Koryzno), puzonista Paweł Niewiadomski (Power of the Horns, Paweł Niewiadomski Quartet) oraz Michał Zienkowski (Drunk Lamb, Chęcki/Zienkowski Quartet). Materiał zarejestrowany na płycie „Don't Hesitate!” to podsumowanie dotychczasowych dokonań trójmiejskiego trębacza i kompozytora. Jak podkreśla Emil Miszk, bez tego albumu jego przemiana w postrzeganiu i wykonywaniu muzyki nie mogłaby się w pełni urzeczywistnić. To reakcja na otaczający nas świat. Coraz bardziej oddalamy się od siebie, boimy się wyrażać własne opinie, a jak już to robimy, to wolimy zostać anonimowi. Jeżeli chcemy dotrzeć do drugiego człowieka, nasz przekaz musi być autentyczny i szczery. O tym jest ta płyta.
Z premierowym albumem przyjechała na 21. Festiwal Jazz Jantar także Anna Gadt, wokalistka i pedagog specjalizująca się w odkrywaniu przed słuchaczami nieoczywistych brzmień. Improwizując, często traktuje swój głos w sposób równorzędny z tonami instrumentów grających z nią muzyków i wchodzi z nimi w głębokie współbrzmienia. Przed trzema laty publiczność Klubu Żak mogła posłuchać efektów jej współpracy ze Zbigniewem Chojnackim i Krzysztofem Gradziukiem. Trio nagrało w ubiegłym roku płytę „Renaissance”, która znalazła się na drugiej pozycji w rankingu autorów polish-jazz bloga (Anna Gadt była zaś druga wśród Wokalistek Roku w podsumowaniu magazynu Jazz Forum). Muzykę z najnowszego krążka z kompozycjami wokalistki – „Mysterium Lunae” współtworzą Łukasz Ojdana (fortepian), Maciej Garbowski (kontrabas) i wspomniany już Krzysztof Gradziuk (perkusja). Tajemnica Księżyca to album z licznymi odniesieniami do filozofii, poezji, historii literatury i popkultury. W swoich utworach Gadt stara się uważnie przyjrzeć współczesnemu człowiekowi, pamięci, którą nosi oraz temu, jak postrzegamy swoją obecność w świecie. Nie brakuje tu nawiązań do filmu Terrence’a Malicka („The Tree of life”), „Makbeta” Williama Shakespeare’a („Seismis waves”), „Wesela” Wyspiańskiego („Pan dzisiaj w kolorach się mieni”), a nawet Theleniousa Monka („Fancy boy”) i Adama Mickiewicza („Świtezianka”). „Mysterium lunae” to podróż w przestrzeń osobistej narracji wchodzącej w dyskurs ze światem zewnętrznym, ponad wszystko jest to jednak zwrócenie się ku przestrzeni subiektywnych wrażeń i emocji. 17.03.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Laureat Literackiej Nagrody Nike 2017 Cezary Łazarewicz prezentował dziś w Gdańsku swoją reporterską „Koronkową robotę...” w rozwiązywaniu zagadek sprawy Gorgonowej, bohaterki najgłośniejszego procesu dwudziestolecia międzywojennego i jednego z najgłośniejszych w historii polskiego sądownictwa. Autorka bestsellerowych biografii Magdalena Grzebałkowska przedpremierowo opowiadała o książce „Komeda. Osobiste życie jazzu", która ukaże się na początku maja. Mariusz Szczygieł zaprosił czytelników na spotkanie z reporterkami z wydawnictwa Dowody na Istnienie: Aleksandrą Lipczak („Ludzie z Placu Słońca”), Urszulą Jabłońską („Człowiek w przystępnej cenie”) i Karoliną Sulej („Wszyscy jesteśmy dziwni”). Opowieść o najdziwniejszej dzielnicy Nowego Jorku przeplatała się tu z obrazami Tajlandii i Hiszpanii, jakich nie znamy. Wieczorem popularnego reportażystę i pisarza, laureata Europejskiej Nagrody Książkowej (2009 r.), można było usłyszeć w Centrum św. Jana, gdzie przy akompaniamencie zespołu Res Factum wystąpił z koncertem czytanym pt. „Projekt: Prawda muzycznie”. Drugi dzień Gdańskich Targów Książki goszczących w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej (także w Instytucie Kultury Miejskiej, Nadbałtyckim Centrum Kultury, Bibliotece pod Żółwiem i Sztuce Wyboru) obfitował w wydarzenia literackie. Było i w czym, i w kim wybierać. Czytelniczą ciekawość zaspokajały tu dziś rozmowami m.in. ilustratorka i twórczyni książek obrazowych Iwona Chmielewska, autorka bestsellerowych powieści kryminalnych Katarzyna Bonda czy lubująca się w twórczych podróżach argentyńskimi szlakami Gombrowicza Klementyna Suchanow. Jej najnowsza książka „Gombrowicz. Ja, geniusz” to pierwsza pełna biografia pisarza; to wędrówka pełna zagadek, w czasie której z nieopierzonego ziemiańskiego syna wyrasta pewny swej indywidualności twórca, kreujący zupełnie nowy język filozof i w końcu zmęczony sławą człowiek, ale to również wędrówka przez kompleksy polskiej – i nie tylko – literatury, historii, tradycji i obyczajowości.
W niedzielę Gdańskie Targi Książki można odwiedzać w godzinach 10-17. Następne za rok. 17.03.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP, Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 10753
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP