logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10581
Zima na sopockiej plaży. 23.01.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Koszykarze Trefla Sopot zepsuli Polpharmie starogardzką inaugurację sezonu EBL 2017/2018. Październikowa porażka po dogrywce (90:94) przed własną publicznością musiała biało-niebieskich boleć. W rewanżu Kociewskie Diabły pałały wielką chęcią urządzenia żółto-czarnym piekła w Ergo Arenie. I było gorąco. Po dwóch kwartach przyjezdni wygrywali 11 punktami (52:41). Przy słabo spisującej się defensywie gospodarzy kapitalne zawody rozgrywał Joe Thomasson (22 pkt. i 9 zbiórek). Ognia wystarczyło w niedzielę podopiecznym Miliji Bogicevicia na 33 minuty (72:70). Żółto-czarni połatali w drugiej połowie dziury w obronie, a kluczowa dla losów spotkania była ich 11-punktowa seria między 33. a 37. minutą. 21. derby Pomorza zakończyły się piętnastym zwycięstwem Trefla Sopot. Końcowy rezultat 84:81 (24:27, 17:25, 23:15, 20:14) rzutem za trzy punkty ustalił Thomas Davis (Polpharma). Thomasson miał jeszcze szansę na doprowadzenie do remisu, ale po jego rzucie zza linii 6,75 m piłka nie wpadła do kosza.
TREFL: Zack 16, Love 15, Dylewicz 12, M. Kolenda 12, Trotter 11 oraz Karolak 9, Mielczarek 5, Śmigielski 4, Ł. Kolenda, Stefański.
POLPHARMA: Thomasson 22, Davis 16, Milovanović 14, Schenk 12, Szymański 5 oraz Bojić 8, Dąbrowski 2, Flieger 2, Gołębiowski. 21.01.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– To była ostatnia prawdziwa impreza przed maturą – zgodnie mówili tegoroczni maturzyści z III Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku. Topolówka bawiła się na studniówce w Starym Maneżu. Z tegorocznymi maturzystami poloneza odtańczył prezydent Paweł Adamowicz, stały bywalec bali maturalnych III LO. Były też wspólny walczyk po części oficjalnej, a o północy degustacja aż trzech „prezydenckich” tortów: cytrynowego, truskawkowego i węgierskiego (z czekoladą i wiśniami), z których każdy ważył 8 kilogramów. Około 200 maturzystów z ośmiu klas trzecich – część z osobami towarzyszącymi – oraz kilkudziesięciu rodziców i nauczycieli na czele z dyrekcją – razem 350 osób – bawiło się przy muzyce z kilku ostatnich dekad serwowanej przez didżeja do godziny 4. Dla wszystkich zagrał też zespół złożony z gitarzystów, perkusisty, saksofonisty, skrzypka i pięknych wokalistek. Prezydent pożegnał się z Topolówką o wpół do pierwszej. – To była druga nasza impreza w Starym Maneżu. Nie ma chyba większej sali. 350 osób to jest jednak dużo jak na bal maturalny. Jedzonko było pyszne, obsługa – szybka i profesjonalna. Wszyscy wypowiadali się o studniówce w samych superlatywach – mówi Tomasz Jeleński, koordynator imprezy i tata Marii, uczennicy klasy III z międzynarodową maturą. Stary Maneż stał się popularnym miejscem organizacji balów maturalnych. W tym roku ma się tutaj odbyć ich aż osiem. Drugie miejsce w Gdańsku zajmuje pod tym względem Hotel Mercure (5 imprez studniówkowych). 20.01.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Zima w Sulminie na Kaszubach i w Gdańsku. Śnieg pokrył pola, drzewa i dachy domów. Pojawiły się bałwany. Trzeba się wsiąść za odśnieżanie. Taka pogoda sprzyja kąpielom morsów, chociaż dla nich mogłoby być trochę zimniej. Na wiejskich drogach tuż pod Gdańskiem można spotkać samochodowe kuligi, czyli sanki ciągnięte przez pojazdy. 21.01.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk powetowali sobie straty poniesione we wtorek przed własną publicznością w meczu przeciwko Chrobremu Głogów (24:30). Cztery dni później ich rywalem w hali AWFiS była ekipa Sandry Spa Pogoni Szczecin. Choć przeciwnicy zamykają tabelę grupy pomarańczowej PGNiG Superligi (cztery wygrane w 17 meczach), nie przyjechali do Gdańska, żeby tanio sprzedać skórę. Podobnie jak w potyczce z Chrobrym czerwono-biało-niebiescy w pierwszej połowie nie potrafili narzucić rywalowi swoich warunków gry. Do przerwy przegrywali 12:14. Poprawa gry obronnej i niezwykła skuteczność Kamila Adamczyka, który zdobywając 10 bramek, rozegrał swój najlepszy mecz w karierze, zaowocowały tym razem skutecznym pościgiem. W 39. minucie, po golu zdobytym przez Wojciecha Prymlewicza na tablicy wyników pojawił się remis 16:16. Kilkadziesiąt sekund później podopieczni Marcina Lijewskiego objęli prowadzenie i nie oddali go już do końcowego gwizdka. Trzy ostatnie bramki tego meczu padły po rzutach miejscowych. Do siatki szczecinian trafiali kolejno Prymlewicz, Adamczyk i Michał Bednarek. Wybrzeże wygrało 30:25, inkasując 4 punkty (3 za zwycięstwo i 1 za pokonanie zespołu z tej samej grupy).
Wybrzeże Gdańsk – Sandra Spa Pogoń Szczecin 30:25 (12:14).
WYBRZEŻE: Pieńczewski, Chmieliński - Adamczyk 10, Prymlewicz 5, Wróbel 5, Rogulski 4, Sulej 3, Bednarek 2, Kostrzewa 1, Gądek, Podobas. 20.01.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pod hasłem „Nie dla Rzeczypospolitej Myśliwskiej” około sto osób protestowało dziś na Długim Targu w Gdańsku przeciwko szkodliwej dla ludzi i przyrody nowelizacji prawa łowieckiego. Niektórzy z uczestników pikiety mieli na twarzach maski zwierząt. Pod Neptunem rozlegały się hasła „Krew, krew, krew na waszych rękach” i „Las dla zwierząt, nie dla myśliwych”. Z inicjatywy śląskiej Pracowni na rzecz Wszystkich Istot – ruchu skupiającego się na ochronie dzikiej przyrody – podobne manifestacje odbywają się od początku roku w wielu polskich miastach. Aktywiści organizują się głównie poprzez media społecznościowe. To reakcja na podpisaną w pierwszych dniach stycznia przez prezydenta RP specustawę dotyczącą zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, do której lobby myśliwskiemu udało się wprowadzić to, co nie przeszło w prawie łowieckim. Wolno teraz polować w parkach narodowych i rezerwatach. Nowela prawa stosowanego w zwalczaniu afrykańskiego pomoru świń zmienia m.in. zasady odłowu i odstrzału redukcyjnego zwierząt, a także przewiduje kary za utrudnianie polowań. Myśliwy może wyprosić z lasu zarówno obrońcę przyrody, jak i grzybiarza. Ba, rolnika pracującego na swoim polu też da się usunąć w imię „wyższych celów”. Przeciwnicy nowych przepisów domagają się więc ochrony konstytucyjnego prawa własności poprzez możliwość skutecznego wyłączania prywatnych nieruchomości spod reżimu polowań. Wśród postulatów są też m.in. obowiązkowe informowanie o planowanych polowaniach w publicznie dostępnej elektronicznej książce ewidencji czy też wykreślenie przepisu o karaniu za „umyślne utrudnianie lub uniemożliwianie polowania”. Protestujący chcą też, aby do 500 metrów zwiększona została odległość polowań od domów i aby zakazane były polowania w obecności dzieci do 16. roku życia. 19.01.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Przed wiekami była tu komora palowa, w której pobierano opłaty od towarów wwożonych statkami do Gdańska z całej Europy, jeszcze kilka lat temu do piwnic Ratusza Głównego Miasta zapraszała restauracja Palowa, a teraz jest tutaj Galeria Palowa. Na otwarcie nowych wnętrz wystawienniczych Muzeum Historyczne Miasta Gdańska zaprosiło nas do podziwiania arcydzieł sztuki złotniczej ze zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu. To dzieła gdańskich złotników. Powróciły do Gdańska na ponad dwa miesiące. Wystawę czasową uzupełniają wyroby ze srebra pochodzące z kolekcji MHMG. Ekspozycja ukazuje, jak liczna i różnorodna była produkcja złotnicza w Gdańsku, a przede wszystkim jak daleki był jej zasięg terytorialny i krąg zleceniodawców, w jakich okolicznościach nabywano dzieła oraz jakie były ich dalsze losy. – Gdańskie srebra znajdowały licznych amatorów i rozchodziły się szeroko po terenach dawnej Rzeczpospolitej oraz poza jej granicami. W XVII-XVIII w. tutejsze warsztaty rzemieślnicze zaopatrywały w luksusowe przedmioty nie tylko lokalnych patrycjuszy, ale też polską szlachtę i magnaterię, kościoły katolickie i protestanckie, klasztory, a także polski dwór królewski. Niemało sreber nabywali obcokrajowcy przebywający w Gdańsku. Wreszcie trafiały one do zagranicznych skarbców jako dary i prezenty dyplomatyczne – mówi dr Anna Frąckowska, kurator wystawy. Skomplikowane losy przedmiotów najlepiej ilustruje niepozorna łyżka z połowy XVIII w. – Srebrny przedmiot został wykonany przez gdańskiego złotnika Szimona Ungera działającego w latach 1745-1762. W XX wieku była własnością polskiego dyplomaty księcia Stanisława Radziwiłła, żonatego z Lee Kennedy – siostrą Jacqueline Kennedy, czyli żoną amerykańskiego prezydenta Johna Kennedy’ego. W latach 70. poprzedniego stulecia jako dar Radziwiłła trafiła na Wawel. Podobnych, często barwnych historii związanymi z arcydziełami gdańskich złotników na wystawie jest więcej – dodaje Anna Frąckowska. W Galerii Palowa zobaczymy srebra sakralne protestanckie i katolickie, typowe dla epoki baroku gdańskie kufle o bogatej dekoracji i ikonografii czy popularne kubki z wizerunkami panujących. Ważne są detale i „ślady” na zabytkach, czyli herby, gmerki, inskrypcje, daty, znaki własnościowe, które pozostawili po sobie ich wykonawcy oraz dawni fundatorzy, właściciele, kolekcjonerzy i ofiarodawcy. – Prezentujemy przedmioty o wspaniałej przeszłości, związane często z niezwykłymi osobami i miejscami. Do takich należy plakieta wotywna wykonana w gdańskim warsztacie Hansa Pollmana, a fundowana przez mieszkańców Tucholi jako wotum za wielokrotne ocalenia miasta w czasach potopu szwedzkiego. Kościół, z którego pochodzi zabytek oraz czczony w nim niegdyś cudowny obraz dziś już nie istnieją. Została tylko historia zapisana w kawałku srebra. Inny ciekawy przedmiot to kufel z warsztatu Andreasa Haidta, który w XIX w. należał do nowojorskiego przemysłowca i kolekcjonera Johna Pierpont Morgana, jednego z najbogatszych ludzi epoki – opowiada kurator wystawy. 18.01.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Kundel” pod wodą. Na razie wiadomo jedynie, że cumujący w gdyńskiej marinie 12-metrowy jacht gaflowy zatonął wczoraj wieczorem. – Jeszcze nie wiemy, co było jego przyczyną. Będzie to badane. Na wodzie rozłożone zostały zapory przeciw rozlewom olejo- oraz ropopochodnych substancji. W najbliższych godzinach jednostka wyciągana będzie z basenu przez właściciela – informowała dziś w południe Sylwia Mathea-Chwalczewska, kierownik gdyńskiej mariny. „Knudel” został zbudowany w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia w Ustce jako kuter rybacki. Na jednostkę żaglową przebudowano go 40 lat później. Jacht należał do zmarłego przed dwoma laty Niemca Hansa-Petera Klagesa. Jednostka była wykorzystywana do odprowadzania w ostatnią podróż zmarłych marynarzy, aby mogli spocząć wśród morskich fal. Pojawiała się też ostatnio na zlotach Próchno i Rdza, gdzie prezentują się piękne jachty o klasycznych konstrukcjach z drewna i stali. 18.01.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
W Kaczych Bukach może powstać nawet tysiąc „mieszkań plus”. 172 lokale na wynajem mają być gotowe pod koniec tego roku. Ich budowę na prywatnej 1,5-hektarowej działce położonej na osiedlu znajdującym się w południowej części dzielnicy Wielki Kack zainaugurował pół roku temu premier Mateusz Morawiecki. Pierwszy z sześć czterokondygnacyjnych bloków osiągnął już najwyższy punkt konstrukcyjny. W czwartek zawisła nad nim symboliczna wiecha. – Szybkie tempo prowadzonych tu prac napawa optymizmem. Realizacja programu Mieszkanie Plus to krok w kierunku podniesienia standardu życia i wyrównania szans wielu polskich rodzin. Dlatego ten projekt traktujemy ze szczególną uwagą. Kacze Buki To pierwsza taka inwestycja na Pomorzu i jedna z bardziej zaawansowanych w kraju – mówił podczas dzisiejszej uroczystości wiceminister inwestycji i rozwoju Witold Słowik. Termin oddania do użytku dwóch pierwszych budynków z mieszkaniami plus przewidywany jest jest nie później niż w lipcu. Wszystkie bloki (trwają prace związane z zamykaniem stanów surowych) mają zostać oddane do końca roku. Mieszkania buduje firma Invest Sarko z Gdyni. O dużym zainteresowaniu programem Mieszkanie Plus mówił dziś prezydent miasta Wojciech Szczurek. – Mamy bardzo dużo pytań o to, kiedy będą znane kryteria przyznawania mieszkań i jaka będzie wysokość czynszu. Program Mieszkanie Plus to bardzo ważny projekt dla Gdyni. Jesteśmy świadkami powstawania zupełnie nowej dzielnicy i jako samorząd chcemy zadbać o stworzenie nowoczesnego, przyjaznego dla rodzin miejsca do życia – zaznaczył prezydent Szczurek. 18.01.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

Gdynia buduje mieszkania plus
Na tytuł Człowieka Roku zasłużył Kornel Morawiecki, bo udało mu się zostać ojcem premiera w większym stopniu niż Jarosławowi K. Wydarzeniem Roku okazało się molestowanie seksualne, którego nie odczuwa się od razu, ale dopiero teraz, Pawiem Roku – serial TVP „Korona Królów”, czyli Władysław Łokietek bardziej niż Kiepski, a Martyrologią Roku – Antoni Macierewicz, żołnierz wyklęty przez Dudę. W głosowaniach sensacyjnie przepadło odpięcie broszki od rządu. Dwukrotnie zgłaszane stypendium wolnościowe dla Mateusza Kijowskiego ufundowane przez siostrę Krystyny Pawłowicz (Kobiety Roku) też nie przeszło. Felietoniści Wybrzeża znowu pastwili się nad faktami i osobowościami minionych 12 miesięcy. Na jubileuszową, 25. Biesiadę umówili się w sopockim Spatifie. Po raz trzeci w historii i po 15 latach od ostatniej takiej tam wizyty. Na jedyną dziś w regionie imprezę integracyjną dla dziennikarzy jak zwykle spraszał gości jej pomysłodawca Krzysztofa Skiba. Frekwencja była najwyższa od wielu lat. – Obrady przebiegały standardowo. Specjalnym elementem jubileuszowym było może to, że mieliśmy gościa z Warszawy – Michała Ogórka, który już kiedyś bawił się z nami na drugiej Biesiadzie, czyli 23 lata temu. Był też akcent muzyczny w postaci Duetu Kremplina. Jarek Janiszewski jest z nami od pierwszej Biesiady. Powróciliśmy do Sopotu. Byliśmy już tutaj dwa razy. Biesiada jest imprezą wędrującą – zwykle po Gdańsku, ale zdarzały się wypady i do Sopotu, i do Gdyni. Spatif jest takim miejscem, gdzie czujemy się dobrze. Ostatni raz byliśmy tam 15 lat temu. W środę bawiło się tu 40 osób, w obradach brało udział około 30. Pozostali kibicowali. Zwykle jest to grono kilkunastoosobowe. Widać było, że miniony rok obfitował w wydarzenia. Ta obfitość spowodowała także, że musieliśmy ustalić dwie dodatkowe kategorie. Zwyczajowo mieścimy się w dwudziestu, ale tym razem nie skończyło się na Skandalu Roku – dzieli się wrażeniami z jubileuszowej Biesiady Felietonistów Krzysztof Skiba.

XXV Biesiada Felietonistów. Sopot, Klub Artystów Spatif.

Kobieta Roku. Krystyna Pawłowicz, na której włosach można ugotować rosół dla batalionu Wojsk Obrony Terytorialnej.
Człowiek Roku. Kornel Morawiecki – człowiek, któremu udało się zostać ojcem premiera w większym stopniu niż Jarosławowi K.
Wydarzenie Roku. Molestowanie seksualne, którego nie odczuwa się od razu, ale dopiero teraz.
Bubel Roku. Reforma służby zdrowia według ministra Radziwiłła, która eliminuje z systemu lekarzy i pielęgniarki.
Paranoja Roku. Polska jako bezludna wyspa wolności i tolerancji.
Zwierzę Roku. Siostry Godlewskie jako świąteczne kolędojady.
Cwaniak Roku. O. Rydzyk – dostał dotację na cudowne źródełko, które samoistnie nie chciało wytrysnąć.
Idiota Roku. Jacek Saryusz-Wolski – narcystyczny osobnik, któremu mali politycy wmówili, że jest wielki.
Zboczenie Roku. Macierewicz do Berczyńskiego: „Dziękuję, Wacku, w imieniu służby".
Numer Roku. Budowa najbardziej nowoczesnego więzienia w Europie przez Patryka Jakiego pod własnym domem, czyli Jaki numer?
Paw Roku. Serial TVP „Korona Królów” – aktorstwo z remizy, dekoracje z sylwestra i dialogi z drewna, czyli Władysław Łokietek bardziej niż Kiepski.
Cios Roku. Katarzyna Lubnauer zostaje Ryszardem Petru.
Narzędzie Roku. Biała róża jako narzędzie zakłócające cykliczne uroczystości religijne („… to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści” J.K.).
Happening Roku. Beata Kempa zajmująca się imigrantami poza granicami kraju.
Ofiara Roku. Jan Pietrzak jako ofiara własnego benefisu na festiwalu w Opolu.
Kicz Roku. PiSarka Magdalena Ogórek z zakazem wstępu do warszawskich sklepów odzieżowych, za to wpuszczana do bibliotek i telewizji.
Martyrologia Roku. Antoni Macierewicz, żołnierz wyklęty przez Dudę Unik Roku. Minister Gliński rzuca klątwę na „Klątwę” i wycofuje dotacje na festiwale Malta oraz Dialog.
Powiedzenie Roku. Hatakumba zdradzieckich mord bez żadnego trybu.
Skandal Roku. Wypuszczenie Dody z aresztu po zaledwie 4 godzinach.
Taniec Roku. Ostatni Waltz pod Noakowskiego 16.
Smakosz Roku. Radny PiS z Krakowa, Adam Grelecki, który twierdzi, że dzieci z in vitro to eksperymenty genetyczne jak truskawki – bez smaku.
17.01.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10581
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP