logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10772
Mieszkańcy Stogów i Przeróbki w kilka dni zebrali ok. 10 tys. podpisów pod petycją w obronie plaży. W poniedziałek o 9 przyszli pod siedzibę Rady Miasta, żeby zaprotestować przeciwko projektowi uchwały w sprawie Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Gdańska, który dopuszcza możliwość rozbudowy nabrzeży portowych kosztem terenów rekreacyjno-wypoczynkowych. Chodzi o blisko 10 ha plaży z wydmami i ok. 40 ha lasu na Stogach. Nad dokumentem głosują dziś gdańscy radni. W sprawie budzącej społeczny sprzeciw odbędą dwa głosowania i aż dwie sesje. To pokłosie czwartkowych ustaleń radnych Platformy Obywatelskiej, którzy na posiedzeniu klubu z udziałem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podjęli decyzję, że w poniedziałek jednomyślnie uchwalą studium, ale na kolejnej nadzwyczajnej sesji, zwołanej jeszcze tego samego dnia, podejmą uchwałę o rozpoczęciu zmian w dokumencie zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców. Nie będzie już w nim mowy o możliwości rozbudowy terminalu kontenerowego DCT w stronę głównego wejścia na plażę Stogi. „To jedyny sposób, aby w sposób formalny i zgodny z prawem przyjąć potrzebne miastu i jego rozwojowi studium, nie zaprzepaścić 2,5-letniej pracy ekspertów i planistów, uzgodnień urzędowych i konsultacji społecznych, a jednocześnie wyjść naprzeciw postulatom formułowanym przez mieszkańców w ostatnich dniach” - czytamy w komunikacie klubu radnych PO. 23.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Po raz siódmy żółtymi kolorami zakwitły na Pomorzu Pola Nadziei. W niedzielny poranek na ulice Gdańska, Gdyni, Sopotu, Pucka, Kartuz i kilku innych miejscowości wyruszyło blisko 5 tysięcy wolontariuszy, którzy w zamian za datki wrzucane do puszek na rzecz pomorskich hospicjów wręczali ofiarodawcom żonkile – symbole nadziei na odrodzenie. Młodzi ludzie w żółtych koszulkach rozdali dziś niemal 100 tysięcy kwiatów. Pola Nadziei to nie tylko zbiórka pieniędzy na rzecz osób terminalnie chorych, ale także zwrócenie uwagi na samą ideę opieki hospicyjnej. Dla mnie to moc, siła wrażliwości i miłości ludzi, wyrażająca się w potężnej wspólnocie wolontariuszy, a także ludzi dobrej woli. Dowód, że  życie człowieka w każdej sytuacji jest najcenniejsze. To również dzień wdzięczności ludziom za umiejętność towarzyszenia i wspierania osób będących pod opieką hospicjów – mówi Ks. Tomasz Kosewski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Gdańskiej ds. Hospicjum, współgospodarza dzisiejszego finału Pól Nadziei. W roli tej występują także Fundacja Hospicyjna, Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku, Hospicjum im. Św. Józefa w Sopocie, Stowarzyszenie Hospicjum im. św. Faustyny w Sopocie, Hospicjum im Św. Wawrzyńca w Gdyni wraz z Domem Hospicyjnym dla Dzieci "Bursztynowa Przystań" oraz Hospicjum pw. Ojca Pio w Pucku, sprzed którego w niedzielę rano wyruszyła w kierunku Gdańska żonkilowa sztafeta złożona z motocyklistów. Podobnie jak w latach ubiegłych, kweście na rzecz hospicjów towarzyszyło wiele barwnych atrakcji z udziałem rolkarzy, motocyklistów, biegaczy, kierowców i wszystkich chętnych. Trasa sztafety prowadziła pasem nadmorskim łączącym miasta - gospodarzy, a kończyła paradą na ulicach Gdańska i wspólnym zdjęciem pod fontanną Neptuna. Przed południem w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta odbyła się uroczystość wręczenia tytułów honorowego wolontariusza osobom i instytucjom w sposób szczególny wspierającym ideę opieki paliatywnej. Wyróżnienia Fundacji Hospicyjnej trafiły w tym roku m.in. do Łukasza Jeleniewskiego, Andrzeja Kowalczysa, Adama Korola, Danuty Peplońskiej, Alicji Stryjewskiej, Iwony Winkelmann, Beaty Wołkanowskiej i Doroty Żołądkiewicz. W kategorii najaktywniejszy wolontariat szkolny tytuły otrzymały gdańskie X Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Katolickich im. św. Kazimierza oraz Przedszkole Niepubliczne Słoneczna Kraina. 22.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Czar afrykańskich nocy w Parlamencie, którymi Siesta żegnała się z gdańską publicznością w poprzednich latach, ustąpił tym razem miejsca brazylijskim rytmom. Zresztą miejsce też było nowe. W wielkim finale tegorocznego festiwalu wypełniona po brzegi sala Starego Maneżu bawiła się przy muzyce Roberty Sa. – Wokalista z Rio de Janeiro jest dzisiaj bez wątpienia najciekawszym, najważniejszym młodym głosem brazylijskiej muzyki... Może nie tradycyjnej, ale jednak silnie osadzonej w tradycji muzyki świata. Roberta czerpie pełnymi garściami z brazylijskich regionów, tworząc świat szalenie zmysłowych, świetlistych, tanecznych dźwięków. Nie przypadkiem śpiewała na stadionie Maracana podczas ceremonii zamknięcia igrzysk olimpijskich w 2016 roku – przypomina Marcin Kydryński, pomysłodawca i dyrektor artystyczny festiwalu. Dawno nie słyszeliśmy brazylijskiej płyty tak oszałamiającej urody jak ostatni album Roberty – „Delirio”, gdzie obok legendarnych postaci, jak Chico Buarque czy Martinho da Vila, wśród gości pojawił się także sensacyjny głos nowego fado, Antonio Zambujo. Podczas pierwszego koncertu artystki w Polsce zabrzmiały także piosenki Gilberto Gila. Roberta nagrywa właśnie album poświęcony słynnemu bardowi. Premierę zapowiedziano na ten rok.
Ze Siestą żegnała się dziś także Ołowianka. Finał w Filharmonii należał do niedoścignionej szóstki z Alabamy. Take 6 łączą różne style muzyczne, od gospel poprzez soul i jazz aż po pop, wszystkie piosenki wykonując à capella, (sporadycznie korzystają z akompaniamentu fortepianu). – Nie było, nie ma i nie będzie nigdy zespołu wokalnego, który byłby w stanie dotknąć chłopaków z Take 6. 30 lat im stuknęło niedawno – od wydania pierwszej płyty, a znacznie więcej od czasu, kiedy spotkali się w jednym z kościołów w Alabamie. Take 6 to sześć głosów, z których każdy jest kompletnie innym światem. Słuchamy tych współbrzmień, padamy na kolana i za nic nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jak to jest zrobione – komplementuje swoich wspaniałych gości Marcin Kydryński. O ich genialną barwę, odważne harmonie i niedościgłą charyzmę zabiegali na swoje płyty artyści tej miary co Ella Fitzgerald, Ray Charles, Quincy Jones, Al Jarreau, k.d. Lang, James Taylor, Sheryl Crow, Branford Marsalis czy ubiegłoroczna siestowa diva Eliane Elias. Słychać ich na ścieżkach dźwiękowych filmów Spike’a Lee i na przebojowym filmie Warrena Beatty „Dick Tracy”. Na pytanie, co pozwoliło im przetrwać tak długo w tak idealnej harmonii, mają wciąż tę samą odpowiedź: „wiara, przyjaźń, szacunek i miłość do muzyki”. 22.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
W sobotę i niedzielę plażę w Orłowie i park w Kolibkach opanowali uczestniczy Runmaggedonu, najsłynniejszego w Polsce biegu z przeszkodami. Na starcie stawiło się blisko 6,5 tyś. zawodników, którzy zmagali się z jedną z trzech tras: Rekrut (dystans 6 kilometrów, 30 przeszkód), Intro (3 kilometry, 15 przeszkód) albo Kids (dla dzieci od 4 do 11 lat, do pokonania 1 km i 10 przeszkód). 23.04.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pod hasłem „Demokratyczny Gdańsk mówi NIE dla nacjonalizmu i faszyzmu” setki mieszańców wiecowały dziś od południa przed Ratuszem Głównego Miasta. Prodemokratyczna manifestacja zorganizowana przez władze miasta to odpowiedź na marsz bojówek Obozu Radykalno-Narodowego, który w 84. rocznicę powstania organizacji przeszedł ubiegłą sobotę ulicami Gdańska. Miasto wolności protestowało dziś przeciwko tolerowaniu i wspieraniu organizacji neofaszystowskich przez partię rządzącą, liderów NSZZ „Solidarność”, a także część katolickich księży. Do zapowiadanych przez narodowców kontrmanifestacji nie doszło. – Należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje pomiędzy szaleńczym nacjonalizmem, połączonym z pogardą dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością dla własnej ojczyzny. Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych narodów – przypominał dziś słowa papieża Jana Pawła II prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przemawiając do zebranych z przedproża Ratusza. Na wiecu pojawili się m.in. politycy Platformy Obywatelskiej, SLD i Partii Razem oraz działacze Komitetu Obrony Demokracji. – Faszyści weszli do Gdańska, a nasz rząd na to przyzwala. Oni już się nie chowają, oni chodzą po ulicach! Faszyści w sali BHP... Uważam, że to zbrodnia! – grzmiała Henryka Krzywonos, sygnatariuszka porozumień sierpniowych. Gościem honorowym dzisiejszej manifestacji była Magdalena Wyszyńska, ocalona z Holokaustu polska Żydówka, która urodziła się we Lwowie w 1922 roku. – Nie było właściwej reakcji na faszystowskie incydenty w naszym kraju. Jako przykład można podać obchody urodzin Hitlera. Ideologia faszystowska powinna być bezwzględnie, w jakiejkolwiek formie zakazana. Wszelkie ruchy faszystowskie należy tłumić w zarodku, gdyż prowadzą do zagłady i nienawiści między ludźmi – podkreślała w swojej wypowiedzi 96-letnia gdańszczanka. W ponadgodzinnej manifestacji uczestniczyło ok. 1500 osób. 21.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. W Oliwie święto czytelników i wydawców ruszyło już w sobotnie przedpołudnie. Fundacja Wspólnota Gdańska od kilku lat dba o to, by te dzień miał tutaj szczególną oprawę. Tradycyjnie jednym z najważniejszych punktów Oliwskiego Święta Książki wolna wymiana, bez formularzy, cen i targów. – Przynieś coś, coś wybierz, weź do domu. Koniecznie przeczytaj. I najlepiej podaj dalej, niech inni czytają – zachęcali czytelników animatorzy akcji bookcrossingowej. Punkty wymiany usytuowane były przed głównym wejściem do Parku Oliwskiego i przy Oliwskim Ratuszu Kultury. Książkę można tu było dzisiaj poczytać, nabyć, napisać, a nawet zrobić. Warsztaty z kreatywnego pisania utworów objaśniających znaczenie barw poprowadziła w Ratuszu Kinga Willim, poetka i prozatorka, organizatorka Jesieni Poetyckiej i animatorka Grona Literackiego Zielony Kot w Świeciu. Dzięki autorom i aktorom uczestniczącym w akcji „Zróbmy audiobook na żywo” mogliśmy przekonać się, jak ważną rolę w świecie literatury odgrywa interpretacja tekstu i jaką przyjemnością jest słuchanie książki. Na najmłodszych czytelników czekały tu przygody w najwyższych pasmach górskich Ziemi. W świat marzeń i wyzwań towarzyszących polskim himalaistom wprowadzało słuchaczy Wydawnictwo Na Szczyt. Ulica Opata Jacka Rybińskiego należała w sobotę do ponad „20 Wydawnictw Tutejszych”. Swoimi najnowszymi propozycjami tudzież trudno dostępnymi na rynku archiwaliami kusiły tu m.in. EneDueRabe, słowo/obraz terytoria, Zakamarki, Marpress, Wiatr od Morza, Uran, Adamada, Znak i Wydawnictwo Inne. Z Fundacją Mam Marzenie znowu można było w Oliwie wybrać się na randkę z książką w ciemno. Tu lektura wybierała czytelnika. Każda z książek niespodzianek zapakowana w szary papier i opisana jedynie gatunkiem literackim warta była... spełnienia kolejnego pięknego marzenia. Na swoją książkę można było też trafić, wczytując się w karty literackiego prania rozwieszonego na linkach między lipami rosnącymi przy ul. Opata Rybińskiego. Autorzy czekali na uczestników święta w Parku Oliwskim. Podobnie jak w ubiegłych latach – klęcząc, leżąc i kucając – przelewali to co w sercu i głowie (także w już napisanym tomie) na długą wstęgę papieru rozwiniętą na parkowej alei. Prace spisane podczas akcji „Bez cenzury” ukażą się w druku pod koniec roku. 21.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Półtora tysiąca osób wzięło udział w sadzeniu lasu w Dywanie (gmina Dziemiany). To jedno z wielu miejsc na Kaszubach, gdzie zeszłoroczna nawałnica doszczętnie zniszczyła leśne obszary. Jedne z najpiękniejszych kompleksów leśnych gminy Dziemiany dziś swoim wyglądem mogą tylko przerażać. Wąska, miejscami asfaltowa szosa należała jeszcze w sierpniu 2017 roku do najurokliwszych tras tej części gminy. Rósł tutaj ponad 100-letni las. Teraz po obu stronach drogi kilometrami ciągną się widoki hałd drewna na tle prawie pustynnego krajobrazu. Dlatego właśnie w Dywanie Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku oraz Związek Harcerstwa Polskiego zainicjowały akcję „Sadzimy las dla Niepodległej”. Na miejscu pojawiło się około 600 harcerzy i blisko 900 innych ochotników chcących pomóc w odtworzeniu drzewostanu. W jeden dzień, na pięciu hektarach posadzono 50 tysięcy drzewek (jedna sadzonka na metr kwadratowy). Sadzono sosny, modrzewie, buki, brzozy, dęby, jarząby, lipy, grusze, jabłonie i głogi. – Akcją „Sadzimy dla Niepodległej” chcieliśmy wspólnie z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Gdańsku i Związkiem Harcerstwa Polskiego uczcić 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 100-lecie istnienia ZHP, ajednocześnie i jednocześnie rozpocząć zniszczonych nawałnicą lasów. Sadzimy różne gatunki, żeby stworzyć ogniska biocenotyczne pozwalające na życie i funkcjonowanie ptactwa i owadów – powiedziała nam Anna Kukier, rzecznik prasowy z Nadleśnictwa Lipusz. Drzewa sadzili dorośli i młodzież, osoby w podeszłym wieku i małe dzieci, kobiety i mężczyźni, słowem wszyscy, którym las jest bliski. Wśród ochotników byli harcerze, uczniowie, samorządowcy, wolontariusze, przedstawiciele stowarzyszeń, leśnicy, księża, a nawet zakonnice. – Siostrom franciszkankom bardzo bliska jest ochrona przyrody, ale nade wszystko jesteśmy tu, bo same zostałyśmy dotknięte nawałnicą i wkrótce będziemy u siebie sadzić las, a chcemy nauczyć się prawidłowego nasadzania – powiedziała siostra Mirona Turzyńska, przełożona prowincjalna Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej w Orliku. – Z bólem patrzymy na te zniszczone miejsca. Nie mogło nas tu zabraknąć. W 100-lecie niepodległości, jak każda Polka i Polak, czułyśmy się zobowiązane. Poza tym chcemy wesprzeć leśników z Nadleśnictwa Lipusz, którzy pomagali nam w przygotowaniu tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej – dodawała siostra Mirona Turzyńska. 21.04.2018 / fot. Adam Kiedrowski / nowepomorze.pl / KFP
Tito Paris, jeden z najbardziej charakterystycznych głosów muzyki świata, powrócił z nową płytą po piętnastu latach. Jego rozłąka z gdańską publicznością trwała jedynie siedem lat. Po raz pierwszy w Polsce wystąpił właśnie na Siesta Festivalu w Gdańsku. Dzisiejszego wieczoru zagrał i zaśpiewał na Ołowiance koncert po koncercie. – Trzymał nas w napięciu 15 lat. Korzystamy więc z okazji – zapowiadał kabowerdyjską sobotę na Sieście Marcin Kydryński. Król Morny, pieśniarz, kompozytor, multiinstrumentalista, jeden z współtwórców wielkiego sukcesu Cesarii, pochodzi Pochodzi, jak i ona, z Mindelo. Zafascynowany muzyką słynnego Luisa Moraisa nauczył się grać na klarnecie, by zbliżyć się do sztuki swojego mentora. Jego pierwszym, mistrzowskim instrumentem pozostaje jednak gitara. Mając lat dziewiętnaście przeniósł się, jak wielu mieszkańców Wysp, do Lizbony i od tamtej pory jest w wiecznym ruchu. Mieszka w Portugalii, w Angoli, na Cabo Verde. Koncertuje na całym świecie. Śpiewa głosem przejmującym, szorstkim i leczniczym zarazem. W tym głosie jest zgoda na utratę dawnego życia w małym kraju z fal, piasku i wiatru, ale jednocześnie wieczna za nim tęsknota. Tiro nagrywa niechętnie. W ostatnich dwóch dekadach nieomal wyłącznie podczas koncertów. Album „Mim e Bo” z 2017 roku jest jego pierwszą studyjną płytą po wydanym w 2002 roku albumie Guilhermina. W Polsce znany przede wszystkim z płyty Anny Marii Jopek „Sobremesa” i towarzyszących jej koncertów, w tym telewizyjnego występu w sopockiej Operze Leśnej podczas gali Top Trendy w 2012. 21.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Raul Midon po raz pierwszy gości w Polsce. Marta Gomez odwiedziła nas w zeszłym roku, ale na Pomorzu jeszcze nie koncertowała. Dźwiękami tych niezwykłych odkrywców świata muzyki wypełniła się podczas drugiego wieczoru 8. Gdańsk Lotos Siesta Festival Filharmonia na Ołowiance. – Zaczynamy od artysty absolutnie nadzwyczajnego. Także dla jest to nowość, bo właściwie nie sięgaliśmy dotychczas do soul. Pomyśleliśmy sobie, że jeśli mamy prezentować ten gatunek, to od razu z najwyższej półki. Ale Raul Midon to nie tylko soul, to także muzyka świata, to także jazz, a nade wszystko postać wymykająca się gatunkom i klasyfikacjom. U progu swojego życia boleśnie doświadczony, bo urodził się niewidomy, tak jak jego brat bliźniak. Nie mógł cieszyć się urodą świata, cieszy nas urodą dźwięków. Wokalista i gitarzysta nowatorski. Multiinstrumentalista. Kapitalny twórca duetów z wielkimi artystami soulu i jazzu. Najsłynniejszy song Midona, po którym świat zachwycił się jego twórczością, to „I Just Called to Say I Love You” na płycie „Possibilities” Herbie'ego Hancocka. „No to ja już nie mam nic do roboty” – powiedział słynny pianista i kompozytor, gdy Raul po raz pierwszy zaśpiewał tę solówkę – przedstawia Midona dyrektor artystyczny festiwalu Marcin Kydryński. Na Siestę Amerykanin przyjechał z albumem „Bad Ass and Blind” z 2017 roku, za który został nominowany do nagrody Grammy w kategorii najlepsza wokalna płyta... jazzowa. Pochodząca z Kolumbii Marta Gomez kilkukrotnie była nominowana do Latin Grammy, a w 2014 otrzymała tę nagrodę za płytę „Coloreando”. Jej dyskografia obejmuje siedem albumów i rzeszę kompilacji z najlepszą muzyką z Ameryki Południowej, znalazła się też na jednej ze składanek Siesta wydanych w naszym kraju. – Siesta kocha ją od swojego początku. To kopalnia wiedzy w zakresie tradycyjnej muzyki południowoamerykańskiej. Podróżuje po kontynencie, odwiedza wioski, zbiera stare melodie i rytmy, inspiruje się muzyką wielu krajów Ameryki Południowej i tworzy własne piosenki na kanwie tych tradycyjnych utworów. Piosenki o bajecznej melodyce, w których piękno rytmu łączy się z zachwycająco czułym głosem i wspaniałym, niebanalnym tekstem. To kolejna po Souad Massi i Angelique Kidjo artystka na festiwalu Siesta, która zostawia po sobie ten świat odrobinę lepszym – podkreśla Maciej Kydryński. 20.04.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Cielecka. Magdalena. Miesza herbatę i nie dzwoni łyżką. Karolak. Wojciech. Pali nawet latem. Majewski. Szymon. Wwiózł do Polski cztery opony z niemieckim powietrzem. Górski. Robert. Ośmiesza sobą tysiącletnią ojczyznę. Saleta. Przemysław. Bił Polaka! To „Kanalie”. – Żeby zostać dziś „kanalią”, wystarczy być normalnym człowiekiem – mówi Tomasz „Waciak” Wójcik, współautor wystawy firmowanej przez grupę artystyczno-performersko-filmową Łyżka Czyli Chilli. 44 portrety znanych Polaków (i ich przewinienia) stylizowane na zdjęcia z policyjnych kartotek przez najbliższy tydzień można oglądać w gdańskiej Galerii Sztuka Wyboru. W nietypowej sesji fotograficznej udział wzięli aktorzy, muzycy, dziennikarze, pisarze, sportowcy. Wśród sportretowanych osób odnajdziemy także bohaterów II wojny światowej: Aleksandra Tarnawskiego, ostatniego żyjącego cichociemnego oraz Stanisława Likiernika, członka Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej. Pomysłodawcy zapewniają, że „Kanalie” nie mają wymiaru politycznego, „to raczej głos w obronie zdrowego rozsądku i zwykłej przyzwoitości”. – W Polsce bardzo łatwo dziś przypiąć łatkę i powiedzieć komuś, że stoi nie po tej stronie politycznego sporu, co powinien. Dlatego połączyliśmy kipnę z dorobkiem znanych osób – tłumaczy Michał Mendyk z Łyżki CC. Grupa istnieje od 1993 roku (w 1996 r. do Wójcika i Mendyka dołączył Tomasz Trzos). Od początku w swoich działaniach bazuje na stylistyce będącej wypadkową dadaizmu i pop-artu, w której mocno pobrzmiewa kontekst naszej polskiej rzeczywistości. Sami artyści określają ją mianem absurdalnego hiperrealizmu. 20.04.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 10772
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP