logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10927
Tony mazi przypominającej smołę osadzają się tuż przy Martwej Wiśle. Część ścieków spływa do wody. Odkrył to jeden z mieszkańców Nowego Portu podczas spaceru niedaleko Twierdzy Wisłoujście – informuje Radio Gdańsk. Ja się okazuje, źródłem zanieczyszczeń są osadniki oczyszczalni ścieków dawnego zakładu Siarkopol.
- Lubię ten teren, czasem tu spaceruję. Interesują mnie pozostałości po dawnej twierdzy. Trafiłem na wyrwę w płocie tego zakładu. Tuż za płotem są zbiorniki z przerażająco wyglądającą substancją. To jakaś maź, smoła z nalotem w kolorze cegły. Przy zbiornikach można wyczuć nieprzyjemny zapach - mówi Dobrosław Bielecki. - Zastanawiam się, co z tym się dzieje i czy odpady nie zagrażają środowisku. Teren nie wygląda na dobrze zabezpieczony, to raczej prowizorka. W zbiornikach są popękane ściany. Widać, że nie było tu od lat żadnej modernizacji. Wszystko jest przeżarte rdzą. Co więcej, za płotem poprzez betonowy lej wylewa się woda. Ma ona kolor podobny do tej w zbiornikach, a przy brzegu widać taką samą maź. Uważam, że ktoś powinien sprawdzić, czy zanieczyszczenia nie są nielegalnie odprowadzane do Martwej Wisły. Pamiętamy sytuację z 2009 roku, kiedy woda była zabarwiona na podobny kolor. Tłumaczono to kwitnięciem roślin. Kto wie, czy nie były to odpady z Siarkopolu – dodaje mieszkaniec Gdańsk w rozmowie z Joanna Stankiewicz z Radia Gdańsk
. Jeden z pracowników oczyszczalni ścieków powiedział reporterce, że w tym miejscu oczyszczane są nieczystości spływające z zakładu. – Pompa pompuje do nas ścieki z rowów opaskowych, które są wokół Siarkopolu. Na początku wyglądają jak smoła. Trafiają na tak zwane poletka ociekowe. Po osuszeniu, po około trzech miesiącach, mają brązowy kolor. Po reakcji z mleczkiem wapiennym woda jest oczyszczona, a odpowiednia firma przyjeżdża i zabiera osuszoną substancję do utylizacji - wyjaśnia pracownik oczyszczalni. – Co miesiąc pobierane są próbki, wysyła się je do laboratorium. Jeśli coś jest nie tak, od razu wszczynany jest alarm. My jesteśmy tu od tego, żeby dbać o normy i zapewniam, że są one utrzymywane. Mamy odpowiednie normy pH, w których musimy się zmieścić - dodaje.
W czwartek w oczyszczalni pojawili się eksperci z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Natychmiast, jak uzyskaliśmy informację, zdecydowaliśmy o wysłaniu tam naszych ludzi. Pobrano próbki, wyniki powinny być znane na początku przyszłego tygodnia - mówi Radiu Gdańsk rzecznik WIOŚ Beata Cieślik. W piątek kontrolę w oczyszczalni ma przeprowadzić Wydział Środowiska gdańskiego Urzędu Miasta. Badania zapowiada także Sanepid. 7.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Brzoza niska, brzoza karłowata, brzęk, rosiczki i ostnice to rzadkie, zagrożone wyginięciem gatunki roślin rodzimych na Pomorzu. Od dziś można je podziwiać w nowo otwartym EkoParku Uniwersytetu Gdańskiego im. Macieja Płażyńskiego. Wyjątkowe miejsce łączące funkcje edukacyjne, naukowe i rekreacyjne znajduje się na terenie Bałtyckiego Kampusu UG w Oliwie, pomiędzy wydziałami Biologii, Chemii oraz Matematyki, Fizyki i Informatyki. Ze względu na unikatowe walory ekologiczne park stanowi nie tylko obszar prowadzenia badań nad gatunkami wymagającymi szczególnej troski, ale jest również ogólnodostępną przestrzenią wypoczynkową. Podczas dzisiejszej uroczystości otwarcia EkoParku można było przejść jego alejkami w towarzystwie przewodnika. Uczniowie szkół podstawowych otrzymali zaproszenie do udziału w warsztatach terenowych.
Układ przestrzenny zieleni został tu zaprojektowany z podziałem na roślinność niską (np. trawy ozdobne – wrzos, wrzośce oraz kwiaty – krokusy, zawilce, przebiśniegi), drzewa (np. brzoza brodawkowata, dąb szypułkowy, jarzębina oraz drzewa ozdobne – świerk srebrny, kasztanowiec, miłorząb) i krzewy (leszczyna, głogi, rokitnik oraz krzewy ozdobne – bez, pigwowce, jałowce). Na szczególną uwagę zasługuje unikatowa w skali województwa ekspozycja kolekcji roślin rzadkich i zagrożonych gatunków rodzimych z terenu województwa pomorskiego (m.in. brzęk, brzoza niska, brzoza karłowata, byliny - rosiczki, ostnice). W EkoParku wybudowano również ścieżki edukacyjne, m.in. jedną dla przyrody nieożywionej (głazy narzutowe) oraz dwie dla przyrody ożywionej (prezentujące rodzimą florę i przykładowe typy ekosystemów), małe alpinarium, a także ozdobne założenie wodne, które będzie stanowiło miejsce rozrodu dla okolicznych płazów, owadów i innych organizmów bezkręgowych. Znajdą się tu również ścieżki piesze z ławkami, murkami i miejscami wypoczynku.
Na projekt „Stworzenie EkoParku Uniwersytetu Gdańskiego – ochrona gatunków zagrożonych i promocja różnorodności biologicznej poprzez rewitalizację terenów podziałkowych znajdujących się na terenie miasta Gdańsk” uczelnia uzyskała dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020 oraz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Całkowity koszt realizacji wyniósł ponad 3 mln zł. Dofinansowanie ze środków europejskich stanowiło 70 proc. kosztów. 7.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Świat oszalał niedawno na punkcie trzeciego potomka brytyjskiej pary książęcej. Do Pałacu Kensington w ciągu kilku dni napłynęło tysiące życzeń i prezentów. Gratulacje złożyła również znana polska marka Hefra, jedyny w kraju producent srebrnych i posrebrzanych sztućców. Najmłodszy potomek Księcia Williama i Kate Middleton - Louis Arthur Charles otrzymał z Polski srebrną łyżeczkę z wygrawerowanym imieniem oraz datą urodzin – 23.04.18. Taką samą mieliśmy okazję zobaczyć podczas czwartkowego śniadania z Hefrą, na które zaprosił nas trójmiejski salon Warszawskiej Fabryki Platerów przy ul. Podwale Staromiejskie 89/1 w Gdańsku.
Srebrna łyżeczka uchodzi za najbardziej elegancki prezent dla noworodka w Wielkiej Brytanii. Wynika to z tradycyjnego anglosaskiego powiedzenia, które głosi, że dziecko, któremu towarzyszy szczęście w życiu jest urodzone ze srebrną łyżeczką w ustach. - Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecku sprzyjał korzystny los, dlatego chętnie obdarowujemy ukochane osoby prezentami „na szczęście”. Jesteśmy niezwykle podekscytowani narodzinami małego księcia, dlatego postanowiliśmy ofiarować parze królewskiej najpiękniejszy prezent z Polski – czyli ręcznie wykańczaną łyżeczkę „bocianka”. Łyżeczka ma wygrawerowaną datę urodzin małego księcia, a także wagę, wymiary i godzinę urodzin. Wierzymy, że prezent przypadnie do gustu maluszkowi, a rodzice docenią również fakt, że srebro ma właściwości antybakteryjne, więc jest wręcz zalecane dla dzieci – mówi Ewa Bałdyga, prezes zarządu marki Hefra. 7.06.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Forum Gdańsk zostało symbolicznie przekazane mieszkańcom. Drzwi nowego centrum otworzyły się przed pierwszymi klientami 26 maja, jednak za sprawą małego falstartu wielkiego świętowania wtedy nie było. Na artystyczną oprawę wydarzenia gospodarze nowo otwartej przestrzeni publiczno-handlowej zaprosili gdańszczan po dziesięciu dniach. W środowy wieczór na scenie ustawionej przed centrum koncertował Grzegorz Hyży. W rolę konferansjera wcielił Filip Chajzer. Znany prezenter telewizyjny i radiowy był także mistrzem ceremonii symbolicznego przekazania gdańszczanom lwa zdobiącego fasadę Forum. Kiedy uwaga publiczności skupiła się na rzeźbie, z dachu kompleksu posypał się snop iskier, a z poziomu chodnika wystrzeliły smugi dymu. Pokaz zrobił wrażenie na widzach. 6.06.2018 / fot. Maciej Kosycarz, Anna Bobrowska / KFP
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, w jaki sposób województwo pomorskie wykorzystuje środki z Europejskiego Funduszu Społecznego. Region jest w Polsce liderem jeśli chodzi o wdrażanie programów finansowanych z EFS i wydatkowanie środków. Widzimy, że Pomorze działa na tym polu strategicznie – mówi Judit Torokne Rozsa z Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego w Brukseli. Przedstawicielka Komisji Europejskiej przebywa w Pomorskiem z trzydniową wizytą roboczą. Zapoznaje się z projektami społecznymi realizowanymi w naszym regionie ze środków UE, rozmawia się z beneficjentami, m.in. w Gdańsku Wejherowie, Pszczółkach i Starogardzie Gdańskim. Dziś spotkała się Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego z przedstawicielami mediów. W konferencji prasowej uczestniczył także wicemarszałek Wiesława Byczkowskiego. – Województwo pomorskie należy do tych regionów, które z implementacją generalnego Programu Operacyjnego radzą sobie najlepiej. Ma to dla nas bardzo istotne znaczenie nie tylko dlatego, że dobre lokowanie środków unijnych to lepsza jakość życia mieszkańców, ale także dlatego, że spodziewamy się uzyskać premię wykonania, a to oznacza dodatkowe 500 mln złotych na jakże potrzebne inwestycje – mówi marszałek Byczkowski. Budżet RPO 2014-2020 dla naszego województwa wynosi około 7 miliardów 400 mln złotych, z czego Europejski Fundusz Społeczny to kwota 2 mld 100 mln zł. Pieniądze te można przeznaczyć na aktywizację społeczno-zawodową Pomorzan czy też rozwój oświaty. – Kiedy nasz program był projektowany, rynek pracy w Polsce wyglądał inaczej. Liczba osób pozostających bez pracy od tamtej pory wyraźnie się zmniejszyła. Program wymaga wprowadzenia korekt uwzględniających zmieniającą się realia. Należy teraz bardziej skierować się do grup znajdujących się w trudniejszej sytuacji, które może nie są w bezpośredniej bliskości chociażby Trójmiasta. Trzeba docierać do osób trwale bezrobotnych, często biernych ekonomicznie. Pomimo tych trudności muszę powiedzieć, że realizacja programu w Pomorskiem przebiega zgodnie z planem. Pod koniec roku dokonamy szczegółowej weryfikacji rezultatów. To będzie przegląd okresowy, który powie nam, czy województwo zakwalifikuje się do skorzystania ze środków z rezerwy – mówi Judit Torokne Rozsa. 6.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Pani Katarzyna Best-Kuczyńska wygrała loterię dla osób, które podatki rozliczają w Gdańsku. O swoim szczęściu dowiedziała się telefonicznie przed kilkoma tygodniami, a dzisiaj na placu przed Filharmonią Bałtycką na Ołowiance odebrała z rąk Pawła Adamowicza kluczyki do samochodu Toyota Yaris w wersji Premium. – To bardzo ważne, żeby osoby pracujące tutaj, tutaj też się rozliczały, bo ich pieniądze są bardzo istotną częścią budżetu miasta. Połowa z PIT idzie do rządu centralnego, do Morawieckiego, ale druga połowa zostaje w Gdańsku – przypominał prezydent miasta. Laureatka nagrody głównej mieszka w Gdańsku od 10 lat. Przeniosła się tutaj z Mazur, spod Olecka. Ma męża, pracuje jako agentka nieruchomości w banku BNP Paribas Real Estate. W puli nagród tegorocznej loterii poza toyotą były także 50 Kart Mieszkańca z 5-miesięcznym biletem na komunikację miejską oraz 15 rowerów miejskich Best Gela. W loterii „PIT w Gdańsku. Się opłaca!” zarejestrowało się 18 751 mieszkańców, czyli prawie 4 tys. więcej niż rok temu. Liczba osób biorących udział w akcji, które pierwszy raz wpisały do deklaracji podatkowej gdański adres zamieszkania, wyniosła blisko 2 tysiące. Głównym celem akcji jest przekonanie nowych mieszkańców, czyli studentów bądź osób, które rozpoczęły pracę w naszym mieście, do złożenia rocznej deklaracji podatkowej PIT w Gdańsku. W ubiegłym roku dzięki nowym podatnikom do miejskiej kasy wpłynęło prawie 10 mln zł. 4.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Już po raz osiemnasty z okazji Światowego Dnia Dziecka w Gdańsku odbyła Dziecięca Sesja Rady Miasta. W tym roku zaproszenia na obrady do Nowego Ratusza otrzymali uczniowie klas szóstych i siódmych, którzy osiągają bardzo dobre wyniki w nauce i jednocześnie są aktywni w działalności pozalekcyjnej (wolontariat, działalność społeczna, sportowa itp.). Temat nietypowej sesji brzmiał „Gdańsk miastem równego traktowania”. Nastoletni radni zabierali głos w sprawach dotyczących m.in. równego traktowania, tolerancji i potrzeb osób niepełnosprawnych. Wnioski i pomysły uczniów zostaną spisane i przekazane prezydentowi Gdańska. Niebawem nad tym tematami pochylą się dorośli rodni. – W tym miesiącu chcemy wprowadzić w Gdańsku Model na Rzecz Równego Traktowania. Trzymajcie za nas kciuki, żebyśmy ten dokument uchwalili – poinformowała gości Nowego Ratusza radna Beata Dunajewska. Podczas dzisiejszych obrad uczniowie mili okazję z bliska poznać zagadnienia związane z pracą rady i zakresem jej działalności, jak również nauczyć się obsługi elektronicznego systemu do głosowania. Każdy z nich otrzymał upominek oraz Certyfikat Radnego. 4.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Park Oruński był w niedzielę miejscem obchodów rocznicowych aż dwóch ważnych dla mieszkańców miasta wydarzeń. Jedna z najciekawszych dzielnic Gdańska świętowała tu swoje 680. urodziny. Feta przygotowana przez Gdański Archipelag Kultury nawiązywała do klimatów epoki nieco nam bliższej. „Przystanek – Orunia Park” witał gości bramą ozdobioną kwiatami oraz  herbami miasta i dawnej wsi (ustanowiony w 1924 roku przez Senat WMG), po przekroczeniu której można było przenieść się do roku 1918 i wziąć udział rekonstrukcji uroczystości przekazania praw do tego pięknego zielonego zakątka mieszkańcom. Mocą testamentu Emilii Hoene 100 lat temu zabytkowy Park Oruński stał się własnością gdańszczan. Na jubileusz został zaproszony Juergen Hoene, krewny ofiarodawczyni. Zabytkowym powozem na uroczystość odczytania testamentu przybyli także ówczesny burmistrz miasta Hugo Bail i obecny prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który przypominał wszystkim gościom, że Emilia Hoene, jako ostatnia z rodu i nie posiadająca dzieci zapisała dwór oruński wraz z otoczeniem miastu, pod warunkiem jednak, że park będzie ogólnodostępny. – W testamencie była mowa, że nie powinno być w parku wyszynku. Z drugiej strony wiele jest głosów, że przydałaby się tu kawiarnia, gdzie można by napić się kawy czy zjeść lody. Będziemy rozmawiać z mieszkańcami, jak temu zaradzić, szanując jednocześnie testament ofiarodawczyni. Może gdzież obok? – zastanawiał się prezydent Adamowicz. Dziś w zrewitalizowanym parku dominowały atrakcje w stylu retro. Uwagę przyciągali m.in. malarze i śpiewający aktorzy wyjęci z początku XX wieku, zakochane pary w łódkach, szczudlarze, żonglerzy czy retro fotograf. Puentę urodzinowych wydarzeń stanowił koncert Gdańskiej Orkiestry Promenadowej w nowo otwartym Amfiteatrze Orana. Parkową przestrzeń wypełniły utwory Johanna Straussa. 3.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Pokazy baristów, czekoladowe spa i fontanny, mistrzowie cukiernictwa, konkursy z nagrodami dla dzieci i dorosłych – to tylko niektóre z atrakcji, jakie dzisiaj czekały na łasuchów w Starym Maneżu. Od godzin przedpołudniowych do podwieczorku trwa tutaj Festiwal Czekolady, Kawy i Słodyczy. Wydarzenie skupia zarówno rzemieślniczych twórców specjalizujących się w zdrowych słodkościach, jak i dużych producentów (m.in. Sowa, Deker, Czernis). Zawitała tutaj fabryka czekolady Bałtyk ze swoją fontanną „Deserowej”. Lodami kusiły m.in. stoiska wytwórni Miło Mi i Christiana Madsa, a na kawowe alternatywy zapraszała garnizonowa Kreatywna Cafe. Najmłodsi mogli liczyć na niespodzianki z Akademii Małego Cukiernika, specjalnej strefy ustanowionej tutaj z okazji Dnia Dziecka. 3.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
W dawnej izbie chorych można skosztować specjałów kuchni świata tudzież spróbować sił w tańcu artystycznym. Budynek zajmowany niegdyś przez kompanię szkolną, a wcześniej przez wojskową straż pożarną, przejmą niebawem studenci i przedszkolacy. Małpi gaj pozostał małpim gajem, acz i tu znacząco obniżył się wiek śmiałków nabierających sprawności fizycznej. Przyszłość klubu garnizonowego pozostaje sprawą otwartą. Scena raczej przetrwa. Szansę ma kino studyjne z ambitnym repertuarem, ale to dopiero za kilka lat. Karty z przeszłości nieistniejących już koszar w Gdańsku-Wrzeszczu i kolejne plany na zagospodarowanie zdemilitaryzowanych kilkanaście lat temu terenów odsłaniali w sobotę ich byli i obecni gospodarze – Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków Niebieskich Beretów oraz Grupa Inwestycyjna Hossa. Okazja ku temu była szczególna.
W tym roku mija 55 lat od sformowania 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej, jedynego w dziejach polskich sił zbrojnych związku taktycznego piechoty morskiej. Żołnierze w niebieskich beretach stacjonowali w gdańskich koszarach przy ul. Słowackiego przez trzy dekady. Rozkazem ministra obrony narodowej w 1986 r. dywizja polskich marines została przeformowana w 7. Łużycką Brygadę Obrony Wybrzeża, a osiem osiem później niebieskie berety zniknęły z kolorytu garnizonu Gdańsk. Ostatnim aktem procesu powolnego wygaszania naszych morskich sił desantowych było utworzenie z części pododdziałów rozformowanego związku 1 Gdańskiej Brygady Obrony Terytorialnej – brązowych beretów. Z ulicy Słowackiego w Gdańsku jednostka przeniosła się w latach 2001-2002 do Lęborka (obecnie batalion zmechanizowany wchodzący w skład 7. Brygady Obrony Wybrzeża w Słupsku), a niedługo potem gospodarzem terenów po byłych koszarach we Wrzeszczu została Grupa Inwestycyjna Hossa.
Ludzie w mundurach stąd odeszli, ale wojskowe tradycje i pamięć o historii tego miejsca pozostają żywe. Od kilku lat kultywuje je Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków Niebieskich Beretów. W sobotnie przedpołudnie członkowie stowarzyszenia obchodzili 55-lecie 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej w gościnnych progach Narodowego Muzeum Morskiego, by wczesnym popołudniem – na zaproszenie Hossy – przenieść się ze świętem na tereny dawnej jednostki we Wrzeszczu, gdzie od kilkunastu lat powstaje kompleks Garnizon łączący funkcje mieszkalne, biurowe, kulturalo-rekreacyjne i usługowe. I jeszcze przez kilka dobrych lat będzie się rozbudowywać. Centrum festynowych wydarzeń ulokowane było na zieleńcu przed Starym Maneżem (ul. Słowackiego 23), tzn. przy dawnych warsztatach i magazynach Wojskowej Administracji Koszar, a przed I wojną światową, w czasach Czarnych Huzarów ostatniego niemieckiego cesarza i króla Prus Wilhelma II – stajni i ujeżdżalni koni. Budynek powstał w 1902 roku. Budowa najstarszych obiektów z czerwonej cegły ruszyła tutaj w 1890 roku. O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości 20-hektarowego kwartału położonego między al. Żołnierzy Wyklętych (ul. Słowackiego) i ul. Szymanowskiego oraz ul. Chrzanowskiego i al. Grunwaldzką, opowiadali w sobotę uczestnikom świątecznych spacerów dawni i obecni gospodarze.
W role przewodników wcieli się Justyna Glazar, kierownik działu marketingu GI Hossa oraz pułkownik rezerwy Stanisław Korneszczuk, ostatni szef obrony przeciwchemicznej 1 Gdańskiej Brygady Obrony Terytorialnej, a przedtem 7 Łużyckiej Brygady Obrony Wybrzeża, członek zarządu Stowarzyszenia „Niebieskich Beretów”. Wsparciem informacyjnym chętnie służyli koledzy z wojska. Na pierwszy ogień poszły budynki objęte ochroną konserwatorską. Trasa prowadziła wzdłuż al. Żołnierzy Wyklętych (ul. Słowackiego), od Starego Maneżu w kierunku al. Grunwaldzkiej. Przy Słowackiego 21 w czasach niebieskich beretów mieściły się izba chorych, przychodnia i apteka (za Czarnych Huzarów był to budynek koszarowy). Dziś na parterze rozwija się tu gastronomia (kuchnie świata, chińska i wietnamska), a na górnych kondygnacjach kwitnie życie kulturalne. Pierwsze piętro należy do Studia Tańca Artistic, na drugim w tym miesiącu otworzy swój oddział Gdańska Szkoła Artystyczna, do tej pory kojarzona głównie z Manhattanem. Dawne kasyno oficerskie przy Słowackiego 19 (pierwotnie kwatery oficerskie Czarnych Huzarów) to dzisiaj restauracja, klubokawiarnia, księgarnia, sale wystawiennicze i konferencyjne, sklep z rzemiosłem i pracami artystycznymi. W dwóch skrzydłach mieszkają studenci. Po sąsiedzku, pod numerem 17 była gastronomia. Karmiono tu Czarnych Huzarów. – Niebieskie Berety miały w tym budynku kuchnię, a potem klub żołnierski. Później nie działu się tu już nic – wspomina Stanisław Korneszczuk. – Ja byłem kierownikiem klubu żołnierskiego. Za moich czasów prowadziliśmy też małe kasyno, bo wciąż stały tu kotły do gotowania – dodaje Sławomir Sobolewski. Wkrótce gastronomia znowu tutaj zawita. – I wróci integracja przy stole – bankiety, imprezy, może wesela. Szukamy nabywcy – wyjaśnia nam Justyna Glazar. Dalej jest węzeł łączności. I tu nic się zmieni. Budynek z czerwonej cegły pozostaje w gestii garnizonu Gdańsk. – Wojsko obiecało, że doprowadzi go do dobrego stanu. W tej chwili trwa duży remont w środku. A wcześnie była tu także służba operacyjna – na pierwszym piętrze – mówi pułkownik Korneszczuk. Przed „łącznością” powstał stawek z fontanną. Sąsiaduje z małpim gajem. Dziś to jest plac zabaw dla dzieci, niegdyś tym mianem określano wojskowe ośrodki sprawności fizycznej. – Ten nasz był wyjątkowy w całym Wojsku Polskim. Wszystkie budowano w linii prostej, a u nas tor prowadził po łuku – wspomina podpułkownik rezerwy Janusz Suchcicki, były dowódca kompanii i instruktor wychowania fizycznego w dywizji.
A co będzie w dawnym budynku przy Słowackiego 13? Niegdyś mieściła się tutaj straż pożarna, a potem kompania szkolna. Cztery lata temu w remontowanym obiekcie doszło do pożaru. Spłonęło całe poddasze. – Remont się przeciągnął. Musieliśmy odtworzyć więźbę dachową. Niebawem na górnych kondygnacjach zamieszkają studenci, a na parterze będzie przedszkole. Otwarcie jesienią – wyjaśnia nam Justyna Glazar. Nie wiadomo jeszcze, kto zajmie mniejsze obiekty sąsiadujące z „kompanią szkolną” od strony al. Grunwaldzkiej (dyżurka oficera, magazyny mundurowe, plutony rozpoznania i chemicy). Restauracji poddawane są ściany zewnętrzne budynków. We wnętrzach prace jeszcze się nie rozpoczęły. Obiekt „Słowackiego 5”, czyli dawny sztab 35 Pułku Desantowego (a ostatnio Brygady Obrony Wybrzeża), pozostaje w wojsku. Od 1 stycznia tego roku stacjonuje tu 7 Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej. Klub garnizonowy (Słowackiego 3) pośród wszystkich koszarowych budynków objętych opieką konserwatorską jawi się jako najbardziej kosztowna inwestycja. Na swoje drugie, cywilne życie poczeka jeszcze kilka lat. – Idziemy z rewitalizacją tego terenu od Starego Maneżu w kierunku Grunwaldzkiej. Po kolei, budynki są restaurowane. Kasyno to duży obiekt o powierzchni ok. 3 tys. mkw. Stara substancja wymaga dużych nakładów. Chcemy przywrócić temu obiektowi funkcje kulturalne. Może będzie tu teatr. Scena na pewno zostanie. Szansę ma kino studyjne z bardziej ambitnym repertuarem, jest też przestrzeń na restaurację – opowiada nam Justyna Glazar. Wcześniej, bo już za kilka miesięcy do życia wróci hala sportowa. Na wszystkich chętnych czekać tu będzie dziewięć kortów do badmintona. Hossa stawia na sporty rodzinne. Co jeszcze się tutaj zmieniło i co zmieni się w najbliższych latach, można sprawdzić w biurze dewelopera przy al. Grunwaldzkiej 190, tzn. w dawnej Wojskowej Komendzie Uzupełnień. 2.05.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10927
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP