logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10933
Najnowsze instalacje OZE, pojazdy elektryczne, zielone kino i akademia ciepłolubnych to tylko niektóre z atrakcji pierwszego Pomorskiego Pikniku Energetycznego, na który w niedzielę i poniedziałek zaprosiły mieszkańców regionu Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku i gospodarz wydarzenia – miasto Gdynia. Impreza w Parku Rady Europy przy Teatrze Muzycznym potrwa dzisiaj o godz. 16. Do Gdyni zjechało blisko 30 wystawców. Na złaknionych rzetelnej wiedzy czekają tu popularnonaukowe prelekcje, na ekspertów – nowinki techniczne, a na aktywnych – gry i konkursy edukacyjne z nagrodami. Wystawcy z branży energetycznej i edukacyjnej prezentują na pikniku najnowsze urządzenia grzewcze tudzież produkujące energię elektryczną, m.in. kotły na paliwa stałe i gazowe, pompy ciepła, piece akumulacyjne, kolektory słoneczne i panele fotowoltaiczne. Wszystkiego można dotknąć, o wszystkim można porozmawiać z fachowcami. Organizatorzy wydarzenia zachęcają swoich gości do korzystania z niskoemisyjnych pojazdów, począwszy od środków komunikacji miejskiej, a skończywszy na rowerach. Nie brakuje tu profesjonalnych edukatorów, którzy prezentują m.in., jak prawidłowo palić w domowych kotłach i kominkach oraz jak wykorzystać zieleń w walce ze smogiem. Akademia Ciepłolubnych zaprasza na wykłady oraz filmy edukacyjne przybliżające tematykę ochrony powietrza i wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Na zmęczonych tak dużą porcją wiedzy czeka strefę relaksu z leżakami i dobrą książką – prosto z kącika bookcrossingu. 10.06.2018 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Kilkanaście tysięcy rowerzystów opanowało w niedzielę ulice Trójmiasta. Przed południem ruszył 22. Wielki Przejazd Rowerowy (także rolkowy i longboardowy) – wydarzenie wyznaczające standardy bycia i życia, uznawane za najdonioślejszą demonstrację kultury miłośników dwóch kółek w Polsce. Wszystko zaczęło się przed laty od chęci zwrócenia uwagi na potrzebę budowania ścieżek rowerowych i od przejazdu na trasie z Wrzeszcza do centrum Gdańska. Dzisiejszą demonstracją prowadzącą przez 10 miast Mertopolia Rowerowa wspólnie z sojusznikami – współorganizatorami przejazdu pragnęła zwrócić uwagę na potrzebę ponownego uruchomienia połączenia promowego dla rowerzystów i pieszych pomiędzy Nowym Portem a Wisłoujściem. Organizatorzy zachęcali także do podpisywania petycji w sprawie przewozu rowerów w pociągach Pomorskiej Kolei Metropolitalnej (nie podoba im się, że od 26 maja za „zaklepanie” sobie miejsca na rower w szynobusach PKM jednorazowo trzeba zapłacić 3 zł, a miesięcznie 30 zł).
Po raz drugi w ponad 20-letniej historii WPR miał aż cztery peletony. „Południowcy” jechali do Śródmieścia Gdańska z Tczewa przez Pszczółki i Pruszcz Gdański. Z zachodu dotarła tutaj duża grupa rowerzystów z Kartuz, Żukowa, Banina i Kokoszek. Obie ekipy dołączyły do peletonu gdańskiego, który miał już w nogach trasę Stadionu Energa – tunel pod Martwą Wisłą (po raztrzeci w historii WPR) – Stogi – Przeróbka. Z centrum Gdańska wielotysięczna kolumna ruszyła al. Grunwaldzką i al. Zwycięstwa, aby u wjazdu w Drogę Zieloną spotkać się z rowerzystami jadącymi w peletonie północnym (Wejherowo, Reda, Rumia i Gdynia). Od finału na Sopockich Błoniach dzielił już wszystkich tylko kawałeczek. Zabawa skończy się późnym popołudniem. W programie znalazły się m.in. konkurs na najlepsze przebranie, loteria szprychówkowa, Złote i Srebrne Szprychy (dla instytucji lub osób, które zasłużyły się dla rozwoju komunikacji rowerowej na terenie Gdańska), rozstrzygnięcie rywalizacji w ramach Firmowego Przejazdu Rowerowego i zjazd foodtrucków. 10.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Rodzina i przyjaciele ponownie pożegnali Arkadiusza „Arama” Rybickiego. Powtórny pogrzeb tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej polityka i działacza opozycyjnego w czasach PRL odbył się w sobotnie południe na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku. Uroczystość poprzedziła msza w kaplicy w kościele św. Mikołaja. Wbrew woli rodziny Arkadiusza Rybickiego, 14 maja jego ciało zostało ekshumowane na zlecenie prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej. – Przeszliśmy przez bardzo ciężkie chwile, teraz znowu doczesne szczątki Arama spoczną w pokoju, a my będziemy pielęgnować pamięć o dobrym, twórczym, odważnym, przyjaznym człowieku – mówiła podczas uroczystości Małgorzata Rybicka, żona Arkadiusza Rybickiego. Zmarłego polityka żegnało dziś kilkadziesiąt osób. Wśród nich byli m.in. prof. Jacek Jassem, Stefan Chwin z Żoną, Małgorzata Chmiel, Jacek Karnowski, Paweł Orłowski, Andrzej Kowalczys. Wdowa po Arkadiuszu Rybickim podziękowała uczestnikom uroczystości za wsparcie i towarzyszenie rodzinie „w walce o obronę grobu Arama”. 9.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W ciągu 16 lat służby pod biało-czerwoną banderą przebył prawie 26 000 mil morskich, wykonując 174 zanurzenia. W Porcie Wojennym w Gdyni odbyła się uroczystość ostatniego opuszczenia bandery na okręcie podwodnym ORP Sokół. To druga z czterech jednostek typu Kobben wycofywana ze służby w Marynarce Wojennej. Pół roku temu pożegnaliśmy w Gdyni Kondora. – Utrzymanie okrętów w służbie byłoby bardzo kosztowne, dlatego trzeba było przyjąć datę graniczną i zacząć je wycofywać. W tym wieku, w związku ze zmęczeniem materiału, z każdym miesiącem wzrasta ryzyko, że coś może się stać – mówi kontradmirał Mirosław Mordel, inspektor Marynarki Wojennej. W dzisiejszej uroczystości uczestniczyli przedstawiciele dowództwa 3. Flotylli Okrętów, kadra Dywizjonu Okrętów Podwodnych, załoga okrętu oraz zaproszeni goście. Zgodnie z ceremoniałem bandera opuszczona przez dowódcę okrętu przekazana zostanie do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Po wycofaniu z eksploatacji trafi tam również okręt.
ORP Sokół zbudowany został w niemieckiej stoczni Nordseewerke dla Królewskiej Marynarki Wojennej Norwegii. Wodowanie jednostki nastąpiło 2 września 1966 roku. Po zakończeniu służby w Norwegii przekazany została polskim siłom zbrojnym. Po raz pierwszy na okręcie podwodnym o numerze burtowym 294 biało-czerwoną banderę podniesiono 4 czerwca 2002 roku. Uroczyste nadanie imienia i chrzest okrętu odbył się w Porcie Wojennym w Gdyni, a matką chrzestną jednostki została Grażyna Zemke. W ciągu 16 lat służby ORP Sokół wielokrotnie uczestniczył w międzynarodowych ćwiczeniach, m.in. Crown Eagle, Playex, Danex, Passex, Steadfast Jazz oraz w manewrach Sił Odpowiedzi NATO. Pięciokrotnie brał udział w ćwiczeniach Baltops. Od 27 grudnia 2006 do 30 marca 2007 roku część załogi ORP Sokół uczestniczyła w natowskiej operacji antyterrorystycznej Active Endeavour na Morzu Śródziemnym. W 2003 roku ORP Sokół wygrał rywalizację w konkursie na „Przodujący okręt 3. Flotylli Okrętów” w grupie jednostek bojowych oraz o miano „Najlepszego okrętu w Marynarce Wojennej RP”. Okręty typu Kobben w latach swojej świetności były jednym z najlepszych środków rozpoznania sytuacji w rejonie działań wojennych. 8.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdańska stocznia Conrad zbudowała luksusowy jacht motorowy wart 18 mln euro. Zwodowany na początku maja br. „Conrad C133 Viatoris” przeszedł już próby morskie, a za chwilę uszczęśliwi prywatnego armatora ze Wschodu. O nabywcy wiemy jedynie, że od 2010 roku jest właścicielem mniejszego jachtu ze stoczni Conrad. Inaczej być nie mogło – 40-metrowej długości „Wędrowiec” to największa tego typu jednostka zbudowana od początku do końca w Polsce. Światową premierę będzie mieć we wrześniu na prestiżowej wystawie Monaco Yacht Show 2018. Dziś można było ją podziwiać na Motławie przed gdańskim hotelem Hilton.
„Viatoris” został zaprojektowany na specjalne zamówienie jako wypornościowy jacht o stalowym kadłubie z aluminiową nadbudówką przez światowej klasy projektantów – brytyjskie biuro Reymond Langton Design oraz holenderskie biuro Diana Yacht Design. Projekt wnętrz powstał w biurze projektowym stoczni Conrad w ścisłej współpracy z klientem. Znakiem rozpoznawczym łódki są wyjątkowa elegancja, wyraziste linie oraz ponadczasowy harmonijny styl łączący w sobie klasyczne proporcje z nowoczesnością. Nie brakuje tu odwołań do kolekcji najbardziej luksusowych firm z Londynu, Paryża i Mediolanu. Dość powiedzieć, że do wykonania wystroju użyto najdroższych gatunków drewna, m.in. palisandru i hebanu. „Wędrowiec” zabiera na pokład 10 pasażerów i 7 członków załogi. Wyposażony został m.in. w system stabilizacji niwelujący przechyły, własną oczyszczalnię ścieków, dźwig do wodowania pontonu, żuraw pokładowy czy odsalarkę. Na głównym pokładzie znajduje się salon z jadalnią dla 10-12 osób, duża kuchnia, pokój dzienny, a w części przedniej duża kabina armatorska z dwiema łazienkami i garderobą. Pokład górny to m.in. strefa wypoczynkowa z barem i kabina kapitańska. Na rufie znajduje się garaż na sprzęt pływający, który można przekształcić w platformę kąpielową z jacuzzi, sauną ze szklanymi ścianami czy strefę fitness. 8.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Kolekcja malarstwa Muzeum Gdańska wzbogaciła się o portret konny króla Prus Fryderyka II von Hohenzollerna autorstwa Daniela Chodowieckiego (1726-1801). Dzieło gdańskiego malarza i rysownika epoki klasycyzmu zaprezentowali nam dzisiaj w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta dyrektor muzeum Waldemar Ossowski oraz współwłaściciel Browaru Amber Piotr Przybyło. Zakup obrazu wystawionego na aukcji w Sopockim Domu Aukcyjnym w całości sfinansował producent piwa Johannes, który od już od kilku lat część przychodów ze sprzedaży tego trunku przeznacza na rozwój muzealnej kolekcji.
Daniel Chodowiecki urodził się w Gdańsku ze związku hugenotki, córki złotnika Daniela Ayrera, Marie Henriette oraz Godfryda Chodowieckiego – kupca handlującego zbożem, wywodzącego się ze strony ojca od szlachty polskiej spod Gniezna. W 1743 r. 17-letni Daniel wyjechał na praktykę handlową do Berlina, gdzie spędził większość życia. W 1797 r. został dyrektorem tamtejszej Pruskiej Akademii Sztuki. Zmarł cztery lata później. – Z prac Chodowieckiego zachowało się do dzisiaj około 4 tysiące rysunków, 2 tysiące rycin i około 30 obrazów. Specjalizował się w studiach z natury, portretach i scenach życia codziennego. Wiele poruszanych przez niego tematów oscylowało wokół motywów polskich – mówi Dorota Powirska z Muzeum Gdańska. Namalowany przez Chodowieckiego w 1776 r. portret konny Fryderyka II został wystawiony na aukcję w Sopockim Domu Aukcyjnym. Obraz przybył do nas z Anglii. Jego wartość początkowo wyceniano na 3,6 tys. zł. Ostatecznie osiągnął cenę 12 tys. zł. Zakup w całości sfinansował Browar Amber. Stan portretu konnego z wizerunkiem Fryderyka II jest dobry. Jedynie ze względu na tworzywo, w jakim został wykonany - metalową płytę - widoczne są drobne uszkodzenia mechaniczne. Nabytek przeszedł konserwację zachowawczą w pracowni Muzeum Gdańska, co wiązało się z oczyszczeniem powierzchni oraz usunięciem retuszy, które zostały naniesione na werniks. Po dzisiejszej prezentacji powróci do szerszej publiczności na letniej wystawie czasowej „Król jedzie!...”, której otwarcie zaplanowane jest na 6 lipca br. podczas V Światowego Zjazdu Gdańszczan. „Król jedzie! Wizyty władców polskich w Gdańsku w XV–XVIII wieku” to opowieść o związkach Gdańska i Rzeczypospolitej wyrażona poprzez liczne przedmioty, w tym także wizerunki bram triumfalnych i dekoracji stawianych z okazji wjazdu królów. Narracja obejmie ponad 1000 mkw. górnych kondygnacji Ratusza Głównego Miasta. – Wjazd wraz z całym programem pobytu króla i jego dworu należał do najważniejszych uroczystości publicznych. Gdańszczanie wypracowali drobiazgowy scenariusz przyjmowania królów polskich oraz obcych monarchów. Do najważniejszych pod tym względem należały odwiedziny królów Zygmunta Augusta oraz Zygmunta III Wazy oraz jego synów - Władysława IV i Jana Kazimierza – mówi dr Ewa Bojaruniec-Król z Muzeum Gdańska. 7.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Tony mazi przypominającej smołę osadzają się tuż przy Martwej Wiśle. Część ścieków spływa do wody. Odkrył to jeden z mieszkańców Nowego Portu podczas spaceru niedaleko Twierdzy Wisłoujście – informuje Radio Gdańsk. Ja się okazuje, źródłem zanieczyszczeń są osadniki oczyszczalni ścieków dawnego zakładu Siarkopol.
- Lubię ten teren, czasem tu spaceruję. Interesują mnie pozostałości po dawnej twierdzy. Trafiłem na wyrwę w płocie tego zakładu. Tuż za płotem są zbiorniki z przerażająco wyglądającą substancją. To jakaś maź, smoła z nalotem w kolorze cegły. Przy zbiornikach można wyczuć nieprzyjemny zapach - mówi Dobrosław Bielecki. - Zastanawiam się, co z tym się dzieje i czy odpady nie zagrażają środowisku. Teren nie wygląda na dobrze zabezpieczony, to raczej prowizorka. W zbiornikach są popękane ściany. Widać, że nie było tu od lat żadnej modernizacji. Wszystko jest przeżarte rdzą. Co więcej, za płotem poprzez betonowy lej wylewa się woda. Ma ona kolor podobny do tej w zbiornikach, a przy brzegu widać taką samą maź. Uważam, że ktoś powinien sprawdzić, czy zanieczyszczenia nie są nielegalnie odprowadzane do Martwej Wisły. Pamiętamy sytuację z 2009 roku, kiedy woda była zabarwiona na podobny kolor. Tłumaczono to kwitnięciem roślin. Kto wie, czy nie były to odpady z Siarkopolu – dodaje mieszkaniec Gdańsk w rozmowie z Joanna Stankiewicz z Radia Gdańsk
. Jeden z pracowników oczyszczalni ścieków powiedział reporterce, że w tym miejscu oczyszczane są nieczystości spływające z zakładu. – Pompa pompuje do nas ścieki z rowów opaskowych, które są wokół Siarkopolu. Na początku wyglądają jak smoła. Trafiają na tak zwane poletka ociekowe. Po osuszeniu, po około trzech miesiącach, mają brązowy kolor. Po reakcji z mleczkiem wapiennym woda jest oczyszczona, a odpowiednia firma przyjeżdża i zabiera osuszoną substancję do utylizacji - wyjaśnia pracownik oczyszczalni. – Co miesiąc pobierane są próbki, wysyła się je do laboratorium. Jeśli coś jest nie tak, od razu wszczynany jest alarm. My jesteśmy tu od tego, żeby dbać o normy i zapewniam, że są one utrzymywane. Mamy odpowiednie normy pH, w których musimy się zmieścić - dodaje.
W czwartek w oczyszczalni pojawili się eksperci z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Natychmiast, jak uzyskaliśmy informację, zdecydowaliśmy o wysłaniu tam naszych ludzi. Pobrano próbki, wyniki powinny być znane na początku przyszłego tygodnia - mówi Radiu Gdańsk rzecznik WIOŚ Beata Cieślik. W piątek kontrolę w oczyszczalni ma przeprowadzić Wydział Środowiska gdańskiego Urzędu Miasta. Badania zapowiada także Sanepid. 7.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Brzoza niska, brzoza karłowata, brzęk, rosiczki i ostnice to rzadkie, zagrożone wyginięciem gatunki roślin rodzimych na Pomorzu. Od dziś można je podziwiać w nowo otwartym EkoParku Uniwersytetu Gdańskiego im. Macieja Płażyńskiego. Wyjątkowe miejsce łączące funkcje edukacyjne, naukowe i rekreacyjne znajduje się na terenie Bałtyckiego Kampusu UG w Oliwie, pomiędzy wydziałami Biologii, Chemii oraz Matematyki, Fizyki i Informatyki. Ze względu na unikatowe walory ekologiczne park stanowi nie tylko obszar prowadzenia badań nad gatunkami wymagającymi szczególnej troski, ale jest również ogólnodostępną przestrzenią wypoczynkową. Podczas dzisiejszej uroczystości otwarcia EkoParku można było przejść jego alejkami w towarzystwie przewodnika. Uczniowie szkół podstawowych otrzymali zaproszenie do udziału w warsztatach terenowych.
Układ przestrzenny zieleni został tu zaprojektowany z podziałem na roślinność niską (np. trawy ozdobne – wrzos, wrzośce oraz kwiaty – krokusy, zawilce, przebiśniegi), drzewa (np. brzoza brodawkowata, dąb szypułkowy, jarzębina oraz drzewa ozdobne – świerk srebrny, kasztanowiec, miłorząb) i krzewy (leszczyna, głogi, rokitnik oraz krzewy ozdobne – bez, pigwowce, jałowce). Na szczególną uwagę zasługuje unikatowa w skali województwa ekspozycja kolekcji roślin rzadkich i zagrożonych gatunków rodzimych z terenu województwa pomorskiego (m.in. brzęk, brzoza niska, brzoza karłowata, byliny - rosiczki, ostnice). W EkoParku wybudowano również ścieżki edukacyjne, m.in. jedną dla przyrody nieożywionej (głazy narzutowe) oraz dwie dla przyrody ożywionej (prezentujące rodzimą florę i przykładowe typy ekosystemów), małe alpinarium, a także ozdobne założenie wodne, które będzie stanowiło miejsce rozrodu dla okolicznych płazów, owadów i innych organizmów bezkręgowych. Znajdą się tu również ścieżki piesze z ławkami, murkami i miejscami wypoczynku.
Na projekt „Stworzenie EkoParku Uniwersytetu Gdańskiego – ochrona gatunków zagrożonych i promocja różnorodności biologicznej poprzez rewitalizację terenów podziałkowych znajdujących się na terenie miasta Gdańsk” uczelnia uzyskała dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020 oraz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Całkowity koszt realizacji wyniósł ponad 3 mln zł. Dofinansowanie ze środków europejskich stanowiło 70 proc. kosztów. 7.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Świat oszalał niedawno na punkcie trzeciego potomka brytyjskiej pary książęcej. Do Pałacu Kensington w ciągu kilku dni napłynęło tysiące życzeń i prezentów. Gratulacje złożyła również znana polska marka Hefra, jedyny w kraju producent srebrnych i posrebrzanych sztućców. Najmłodszy potomek Księcia Williama i Kate Middleton - Louis Arthur Charles otrzymał z Polski srebrną łyżeczkę z wygrawerowanym imieniem oraz datą urodzin – 23.04.18. Taką samą mieliśmy okazję zobaczyć podczas czwartkowego śniadania z Hefrą, na które zaprosił nas trójmiejski salon Warszawskiej Fabryki Platerów przy ul. Podwale Staromiejskie 89/1 w Gdańsku.
Srebrna łyżeczka uchodzi za najbardziej elegancki prezent dla noworodka w Wielkiej Brytanii. Wynika to z tradycyjnego anglosaskiego powiedzenia, które głosi, że dziecko, któremu towarzyszy szczęście w życiu jest urodzone ze srebrną łyżeczką w ustach. - Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecku sprzyjał korzystny los, dlatego chętnie obdarowujemy ukochane osoby prezentami „na szczęście”. Jesteśmy niezwykle podekscytowani narodzinami małego księcia, dlatego postanowiliśmy ofiarować parze królewskiej najpiękniejszy prezent z Polski – czyli ręcznie wykańczaną łyżeczkę „bocianka”. Łyżeczka ma wygrawerowaną datę urodzin małego księcia, a także wagę, wymiary i godzinę urodzin. Wierzymy, że prezent przypadnie do gustu maluszkowi, a rodzice docenią również fakt, że srebro ma właściwości antybakteryjne, więc jest wręcz zalecane dla dzieci – mówi Ewa Bałdyga, prezes zarządu marki Hefra. 7.06.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Forum Gdańsk zostało symbolicznie przekazane mieszkańcom. Drzwi nowego centrum otworzyły się przed pierwszymi klientami 26 maja, jednak za sprawą małego falstartu wielkiego świętowania wtedy nie było. Na artystyczną oprawę wydarzenia gospodarze nowo otwartej przestrzeni publiczno-handlowej zaprosili gdańszczan po dziesięciu dniach. W środowy wieczór na scenie ustawionej przed centrum koncertował Grzegorz Hyży. W rolę konferansjera wcielił Filip Chajzer. Znany prezenter telewizyjny i radiowy był także mistrzem ceremonii symbolicznego przekazania gdańszczanom lwa zdobiącego fasadę Forum. Kiedy uwaga publiczności skupiła się na rzeźbie, z dachu kompleksu posypał się snop iskier, a z poziomu chodnika wystrzeliły smugi dymu. Pokaz zrobił wrażenie na widzach. 6.06.2018 / fot. Maciej Kosycarz, Anna Bobrowska / KFP
  • aktualnych propozycji: 10933
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP