logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10406

DŹWIG PORTOWY HITEM ŚWIĄTECZNYCH ILUMINACJI W GDAŃSKU

Gdańsk włączył święta. W sobotni wieczór bożonarodzeniowe iluminacje rozbłysły w Śródmieściu i Oliwie. Jako pierwszy 20 tysiącami ledowych punktów ulicę Stągiewną rozświetlił 10-metrowy dźwig portowy układający prezenty. Hit tegorocznych dekoracji nawiązujący do stoczniowych tradycji miasta znajduje się tuż przy kole widokowym AmberSky. Wchodzących na ozdobiony plac Kobzdeja wita chłopiec grający na bębenku rodem z powieści Güntera Grassa, a po zmroku rozbłyska tam także sekstant i fotel Heweliusza. Na Długim Targu uwagę przechodniów przyciąga rozświetlony Termometr Farenheita, przy Zielonej Bramie stanęły świetlne ramy trzymane przez gdańskie lwy, zaś przy ulicy Grobla, w przestrzeni dozorowanej przez lwy Fontanny Czterech Kwartałów powstała symboliczna rzeźba dawnej studni. Ruszył też klimatycznie oświetlony Jarmark Bożonarodzeniowy na Targu Węglowym, gdzie można podziwiać 8-metrowy anielski młyn i wenecką karuzelę oraz zjechać z 4-metrowej lodowej górki, która ma trzy tory saneczkowe o długości 35 metrów każdy. Odświętny zimowy wygląd dzięki dekoracjom latarniowym zyskała także ulica Szeroka. Iluminację świąteczną miasta będzie można podziwiać aż do 6 lutego. 2.12.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

ŚWIĄTECZNE ILUMINACJE ROZŚWIETLIŁY PARK OLIWSKI

Do Parku Oliwskiego powróciły świąteczne iluminacje. W zmienionej, morskiej aranżacji prezentują się równie zachwycająco jak te z ubiegłorocznej premiery. Tym razem dekoracje zostały rozmieszczone w najbliższym sąsiedztwie asfaltowych ścieżek i najbardziej uczęszczanych, utwardzonych alejek, a wszystko to w trosce o stan parkowej zieleni. Podczas sobotniej inauguracji największe wrażenie na widzach robiły świetlne żaglowce na stawie. Pływa ich tutaj aż dziesięć. Wszystkie stylizowane są na XVII-wieczne galeony. Uwagę przykuwają także rozświetlające mrok bramy – niektóre z nich zostały wzbogacone złotymi motywami florystycznymi, inne świetlną kurtyną z efektem płynącej wody. Powróciła najchętniej fotografowana oliwska atrakcja, czyli efektownie rozświetlony szpaler drzew w Alejach Lipowych. Przy wejściu od ulicy Grunwaldzkiej pojawił się znany już mieszkańcom Trójmiasta ogromny świetlny napis GDAŃSK z błyszczącym, czerwonym sercem. Specjalne świąteczne zdobienie zyskało też wejście przy ulicy Cystersów. Do zwiedzania ogrodów zachęca fantazyjna, wisząca dekoracja z roślinnym ornamentem i złocistym wypełnieniem. Dzięki energooszczędnym diodom eko-LED cała iluminacja zużyje niewiele prądu, bo tylko 6,4 kWh. Do jej przygotowania wykorzystano około 11 km świetlnego łańcucha. Autorem koncepcji i wykonawcą dekoracji w Parku Oliwskim jest Multidekor, który od 21 lat z sukcesami rozświetla miasta i prestiżowe galerie handlowe w Polsce i na świecie, m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Rosji, Estonii i we Francji.
Iluminację świąteczną będzie można podziwiać w parku do 6 lutego: w dni powszednie od godz. 18 do 22, w soboty i niedziele (także 25 i 26 grudnia) od 16 do 22, a 24 grudnia w godz. 16-2. Będąc w Oliwie, koniecznie trzeba odwiedzić także szopkę bożonarodzeniową wykonaną z 90 ton piasku. W tym roku na podziwianie atrakcji Fundacja Wspólnota Gdańska zaprasza na placu Inwalidów Wojennych usytuowany naprzeciwko głównego wejścia do Parku Oliwskiego. 2.12.2017 fot. Mateusz Ochocki / KFP

GWIAZDY MALUJĄ GWIAZDY DLA PODOPIECZNYCH HOSPICJUM

Te bombki czynią dobro. Na ozdobie wyczarowanej przez Magdę Benedę nie mogło zabraknąć anioła, Maciej Kosycarz celował w świątecznych aparatach fotograficznych, a Piotr Myszka wspólnie z najbliższymi ozdobił szklaną kulę lasem z brokatu. Akcja Fundacji Hospicyjnej „Gwiazdy Malują Gwiazdy” tradycyjnie już gościła w progach Galerii Bałtyckiej. Do malowania choinkowych ozdób wspólnie z wolontariuszami zasiedli w sobotnie popołudnie między innymi Paweł Adamowicz, Maciej „Gleba” Florek, Anna Kociarz-Konopińska z mężem Maciejem, Beata Szewczyk, Andrzej Kowalczys i Bogusław Kaczmarek z wnuczką. Gospodarzami charytatywnego malowania byli Magda Szpiner i Włodek Raszkiewicz z Radia Gdańsk. Bombki ozdobione przez znane postaci świata kultury, mediów, polityki i sportu już wkrótce będą mogli zdobyć najhojniejsi darczyńcy – słuchacze gdańskiej rozgłośni. Cały dochód z licytacji świątecznych ozdób oraz z kwesty towarzyszącej dzisiejszej akcji zostanie przeznaczymy na sfinansowanie turnusów rehabilitacyjnych dla najmłodszych podopiecznych Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych im. ks. Dutkiewicza SAC. – Rozpoczęliśmy dzień od Biegu Mikołajów w Gdyni, teraz w Galerii Bałtyckiej Gwiazdy gwiazdy malują przepiękne bombki. Rusza też jarmark świąteczny, na którym mamy swoje stoisko, a 6 grudnia zapraszamy do Galerii Przymorze, gdzie będzie akcja choinkowa dla naszych podopiecznych – zachęca do wspierania potrzebujących Anna Janowicz, prezes Fundacji Hospicyjnej. 2.12.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSK. V MIĘDZYNARODOWE MISTRZOSTWA POLSKI MORSÓW W PŁYWANIU EKSTREMALNYM

Temperatura wody: 3-4 stopnie Celsjusza, dystanse: od 25 do 450 metrów, emocji w bród. Gęsiej skórki dostawali tylko ci, którzy w sobotnie przedpołudnie przybyli do przystani jachtowej Marina Gdańsk dla niepowtarzalnych widoków. Akwen między pływającymi pomostami był tego dnia areną Międzynarodowych Mistrzostw Polski Morsów w Pływaniu Ekstremalnym na Czas, imprezy organizowanej od kilku sezonów przez Lecha Bednarka, prezesa Polskiej Fundacji Morsów Lech Mors, wielokrotnego medalistę mistrzostw świata i Europy. Niewykluczone, że za jego staraniem w przyszłym roku w Trójmieście gościć będziemy imprezę europejską najwyższej rangi. Dziś mogliśmy podziwiać zmagania o tytuły międzynarodowych mistrzów Polski z udziałem reprezentantów z 17 krajów. Najliczniejszą zagraniczną ekipę stanowili Rosjanie, zaś najgoręcej dopingowanym przez publiczność zawodnikiem był reprezentant Wietnamu, dla którego „lodowata woda” oznacza na co dzień kąpiele w temperaturze 19-20 stopni C. W Marinie Gdańsk woda była dla wszystkich „mokra i rześka”. W ekstremalnych warunkach doskonale radzili sobie nie tylko specjaliści od morsowania, ale również przedstawiciele WOPR i klubów pływackich, amatorzy niezrzeszeni czy gorąco oklaskiwane przez publiczność osoby niepełnosprawne rywalizujące ramię w ramię z morsami. Ceremonię wręczenia trofeów w godzinach popołudniowych gościć będzie Europejskie Centrum Solidarności. Organizatorzy przewidują aż 90 dekoracji. 2.12.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

OBCHODY ŚWIATOWEGO DNIA WALKI Z AIDS W SOPOCIE

Na Placu Przyjaciół Sopotu zapłonęły tego wieczoru znicze ustawione w kształcie czerwonej wstążki, symbolu solidarności z osobami zakażonymi wirusem HIV. Obchody Światowego Dnia Walki z AIDS zorganizował w kurorcie zespół koordynujący w naszym regionie realizację krajowego programu zapobiegania zakażeniom HIV i zwalczania AIDS (na lata 2017-2021). – W województwie pomorskim objętych leczeniem antyretrowirusowym jest prawie 600 osób zakażonych HIV.  Co ważne, dzięki wdrażanym programom edukacyjno-profilaktycznym od kilku lat żadne dziecko, którego matka jest nosicielką wirusa, nie urodziło się zakażone. W Gdańsku rozpoznaje się rocznie od 20 do 40 przypadków AIDS. Kłopoty z późnym wykryciem zakażenia wirusem HIV wynikają z tego, że Polacy niechętnie robią sobie testy na jego wykrycie. Być może wynika to z niskiej tolerancji wobec osób zarażonych. Prawda jest taka, że zakażenie wirusem HIV można porównać do nadciśnienia - jest to choroba przewlekła, poddająca się kontroli. Osoba zarażona wirusem HIV, poddająca się leczeniu, może żyć dłużej niż osoba z nieleczonym nadciśnieniem – mówi dr hab. n. med. Tomasz Smiatacz. Prorektor i kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego opowiadał dziś w sopockim Klubie Atelier o zakażeniach wirusem HIV – najczęstsze przyczyny to przypadkowe kontakty seksualne, zakażona krew oraz zakażenie noworodka od matki nosicielki – oraz o perspektywie profilaktycznej i zdrowotnej. Na pytanie, jak nie zachorować na AIDS, odpowiadali także dr Tomasz Augustyniak – Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny i dr Andrzej Probucki – Państwowy Inspektor Sanitarny MSW.
Jedyny całoroczny trójmiejski punkt wykonujący anonimowo i bezpłatnie testy w kierunku HIV działa w Przychodni Ambulatoryjnej Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy przy ul. Smoluchowskiego 18 (budynek G, wejście nr 2). Pacjenci przyjmowani są tutaj w poniedziałki i czwartki w godz. 16-20. Drugi Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny na Pomorzu znajduje się w Słupsku przy Laboratorium Analitycznym na ul. Tuwima 23. 1.12.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

FABRYKA CZEKOLADY BAŁTYK OTWORZYŁA SKLEP FIRMOWY W GDYNI

Sklep w Centrum Handlowym „Batory” to pierwsze takie miejsce w Gdyni, w którym można kupić słodycze dostarczone bezpośrednio z Zakładów Przemysłu Cukierniczego „Bałtyk”. W piątkowe południe podczas uroczystego otwarcia pierwszych klientów witała tutaj 5-kaskadowa fontanna. Ze jej szczytu spływała strumieniami gorąca czekolada. Flagową atrakcją sklepu są likworki i duże czekolady nadziewane, z których słynie „Bałtyk”. Klienci znajdą tu słodkie kolekcje upominkowe, a wśród nich m.in. ekskluzywne pralinki Tesori i czekoladki Admirał. Nie brakuje także pralinek w opakowaniach ozdobionych obrazami malarki Magdy Benedy, znanych od lat galaretek w czekoladzie Fantazja czy bałtyckich Michałków. Swoją prezentację miały dziś w „Batorym” słodkie nowości – dla dorosłych smakoszy czekolady nadziewane o smakach brandy i kawy, a dla młodszych łasuchów czekolada Tofi To z nadzieniem o smaku mleka i toffi. Były też cukierki Tofi To nie zawierające glutenu. – Konsekwentnie, w oparciu o nasz własny, polski kapitał odbudowujemy markę „Bałtyk". Ponad 10 lat temu, gdy odkupiliśmy firmę od zagranicznego inwestora, mieliśmy tylko sklep w Gdańsku. Dzisiaj mamy już swoje placówki także w Gdyni i we Włocławku. Otwarcie nowego sklepu firmowego to kolejny krok ku temu, aby nasze słodycze były bardziej dostępne i sprawiały radość wielu smakoszom – mówi Konrad Mickiewicz, prezes „Bałtyku".
Historia gdańskiej fabryki czekolady sięga lat 20. XX wieku, kiedy to na terenie Wolnego Miasta Gdańsk w okresie ożywionego ruchu gospodarczego powstały trzy fabryki cukiernicze „Anglas”, „Baltic” i „Kosma”. Na początku lat 50. zostały one upaństwowione i weszły w skład Zakładów Przemysłu Cukierniczego „Bałtyk”. W 1991 r. firma stała się spółką akcyjną, a w 1993 r. podpisała umowę joint venture z fińską firmą „Fazer” (funkcjonowała pod nazwą „Bałtyk Chocolate”, potem jako „Fazer Polska”, a od 2002 r. jako „Cloetta Fazer Polska”). W 2005 r. zakłady zostały odkupione przez polską firmę „Bomilla” z Włocławka. Nowy właściciel powrócił do tradycyjnej nazwy i logo, tworząc Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Bałtyk” sp. z o.o. należące do grupy kapitałowej z „Bomillą” na czele. W 2016 r. rozpoczęto proces konsolidacji spółek i połączenia ich jako Zakładów Przemysłu Cukierniczego „Bałtyk”. W wyniku tego procesu, od 1 września 2016 roku jest to jedna, spójna firma z centralą w Gdańsku i trzema zakładami produkcyjnymi (jeden w Gdańsku-Oliwie i dwa we Włocławku). Specjalizacją zakładu w Gdańsku, zgodnie z tradycją, jest produkcja wyrobów czekoladowych, natomiast specjalizacją dwóch zakładów we Włocławku są odpowiednio wyroby drażerowane i karmelki. 1.12.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

JAGIELSKI – WAŁĘSA PRZED SĄDEM OKRĘGOWYM W GDAŃSKU

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się kolejna rozprawa w procesie o naruszenie dóbr osobistych z powództwa Henryka Jagielskiego przeciwko Lechowi Wałęsie. Były stoczniowiec domaga się przeprosin i 20 tys. złotych za to, że były prezydent RP zarzucił mu agenturalną przeszłość. Sprawa dotyczy wypowiedzi ze stycznia tego roku, kiedy podczas konferencji zorganizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej Wałęsa wytknął Jagielskiemu tajną współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Przekonywał też, że były opozycjonista miał pobić stoczniowca, „czego konsekwencją, na skutek wstawiennictwa związkowców, w tym Lecha Wałęsy, miało być wyłącznie przesunięcie na inny wydział”. Jagielski odpowiada, że zarzut tajnej współpracy jest „szczególnie rażący również ze względu na fakt, iż był on jedną z ofiar współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa”. – W mojej teczce nie powinno nic być, bo nigdy mnie nie złamano. I teraz w mojej teczce od Kiszczaka znajdują się materiały, a u Jagielskiego nie ma nic. Widać, te materiały przeszły z jednej teczki do drugiej – mówił dziś w sądzie Lech Wałęsa. Z kolei Henryk Jagielski zapewniał, że nie podpisywał żadnego zobowiązania do współpracy z SB. – Pochodzę z rodziny patriotycznej, było w niej kilku piłsudczyków, nigdy w życiu nie byłem donosicielem – podkreślał były stoczniowiec. Jako świadek zeznawał w piątek 83-letni Ryszard Janiec, w latach 70. elektryk w Stoczni Gdańskiej. – Jagielski przyznał się mojemu koledze, że podpisał współpracę po zatrzymaniu przez UB w Szczecinie. Ja nie twierdzę, że Jagielski komuś zaszkodził, bo nie mam ku temu żadnych podstaw – mówił świadek. Następna rozprawa odbędzie się 26 stycznia. 1.12.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

SZTUCZNA CHOINKA PRZYJECHAŁA NA DŁUGI TARG

5 grudnia o 17 na Długim Targu rozbłyśnie miejska choinka. Świąteczne drzewko tym razem nie pachnie lasami okolic Lipusza, jak to było w kilku minionych latach. Świerk nie pochodzi też z Nadleśnictwa Choczewo, choć przed jeszcze przed miesiącem mówiło się, że jest tam kandydat odpowiedniej urody i wysokości. Po raz pierwszy od 1989 roku obok fontanny Neptuna stanie sztuczna choinka. – To gest solidarności z poszkodowanymi podczas sierpniowych nawałnic, które zniszczyły dobytek wielu mieszkańców województwa pomorskiego oraz zdewastowały ogromne połacie lasów – mówi Alicja Bittner z Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Montaż wysokiego na ponad 15 metrów i częściowo już ozdobionego drzewka rozpoczął się w piątek rano. Prace mają potrwać do późnego popołudnia. W kolejnych dniach na sztucznym drzewku będzie przybywać ozdób. Uruchomienie iluminacji nastąpi we wtorek 5 grudnia. O godzinie 17 Na Długim Targu rozpocznie się „Gdańska choinka” – coroczna ceremonia powitania św. Mikołaja, który przybije łodzią do brzegu Motławy. 1.12.2017 / Fot. Daniel Słoboda / KFP

MURAL MAŁY MODELARZ NA ŚCIANIE WL4

W tej ścianie odbija się nasza rzeczywistość. Były już tutaj cebula startująca w kosmos na hasło „Polexit”, „Samosąd pisany ręką większości parlamentarnej, trofeum myśliwskie z twarzą ministra środowiska Jana Szyszki i faraon – wicepremier Piotr Gliński spoglądający na rosnącą nieopodal piramidę (Muzeum II Wojny Światowej). Wszystkie dzieła wyszły spod ręki Mariusza Warasa. Znany jako m-city twórca streetartowy swoją najnowszą pracę zdobiącą ścianę galerii WL4 Przestrzeń Sztuki przy ul. Wiosny Ludów w Gdańsku zatytułował „Mały modelarz”. Malowidło przedstawia Antoniego Macierewicza. Minister obrony narodowej na głowie ma żołnierski hełm, a w ręce trzyma papierowy samolocik. Twórca muralu kwestie interpretacji jak zawsze pozostawia publiczności, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że groteskowe przedstawienie nawiązuje zarówno do funkcji, jaką Macierewicz pełni w rządzie, jak i do sensu prac jego podkomisji badającej na nowo przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Mariusz Waras należy do światowej czołówki street artu. Ukończył Wydział Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku w 2004 roku. Od 2015 roku pracuje jako adiunkt na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie, gdzie na kierunku malarstwo prowadzi autorską Pracownię Obrazu i Street Artu. Jest nie tylko twórcą murali, ale też grafikiem, ilustratorem, autorem instalacji, kuratorem i podróżnikiem. W 2013 roku otrzymał nagrodę miasta Gdańska w dziedzinie kultury Splendor Gedanensis za udział w projektach artystycznych związanych ze sztuka w przestrzeni miejskiej na całym świecie oraz Nagrodę Teatralną Miasta Gdańska za debiut scenograficzny w spektaklu „Baltic. Pies na krze”. Galeria i pracownia WL4 Przestrzeń Sztuki powstała z inicjatywy artysty rzeźbiarza Czesława Podleśnego. Dawniej była tu piekarnia. Właściciel obiektu Robert Pawłowski użyczył budynek Wspólnocie Gdańskiej na działalność artystyczną. Fundacja pokryła koszty niezbędnych remontów. Zgodnie z umową artyści sami utrzymują budynek z miesięcznych czynszów. 30.11.2017 / fot. Paweł Marcinko / KFP

ARKA GDYNIA W PÓŁFINALE PUCHARU POLSKI

Arka Gdynia zagra w półfinałach piłkarskiego Pucharu Polski. Obrońca tytułu zapewnił sobie awans, remisując na Stadionie Miejskim z Chrobrym Głogów 1:1 (1:0). W pierwszym meczu ćwierćfinałowym rozegranym przez te zespoły przed miesiącem w Głogowie gdynianie ograli I-ligowców 2:0. Rewanż przebiegał pod kontrolą gospodarzy. Z kilku bramkowych okazji żółto-niebiescy wykorzystali tylko jedną. W 22. minucie z autu piłkę wrzucił w pole karne Warcholak, a strzałem głową gola zdobył Jazvić. Bramka wyrównująca padła w 69. minucie. Mocno uderzona piłka przez Kowalczyka znajdującego się około 16 metrów od bramki odbiła się od Dancha i po rykoszecie wpadła do siatki obok zmylonego Pilarza. Dla wielu arkowców ten mecz był testem przydatności do drużyny. Trener Ojrzyński postawił tym razem na piłkarzy, którzy rzadziej otrzymują szansę na grę w ekstraklasie.
Arka Gdynia – Chrobry Głogów 1:1 (1:0).
ARKA: Pilarz – Socha, Marcjanik, Danch, Warcholak – Sołdecki – Jazvić, Nalepa (84' Szwoch), Vinicius, Żebrakowski (70' Nowicki) – Siemaszko (57' Kun). 29.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10406
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP