logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10338

OGNIWO SOPOT – BUDOWLANI ŁÓDŹ 18:19

Rugbiści Ogniwa Sopot zagrają o mistrzowski tytuł z Budowlanymi 11 listopada w Łodzi. O miejscu spotkania finałowego Ekstraligi zdecydował wynik dzisiejszego starcia tych zespołów na sopockim Stadionie im. Edwarda Hodury. W meczu przełożonym z 9. kolejki podopieczni Karola Czyża ulegli łodzianom 18:19 (8:13), tracąc na rzecz gości pozycję lidera. Zwycięzcy sezonu zasadniczego wystąpią w roli gospodarza meczu o złoto. – Mecz był godny finału. O wszystkim zdecydował jeden punkt, ale za tydzień nie będzie miało to znaczenia. Jedziemy do Łodzi, żeby wywalczyć tytuł mistrzowski – zapowiada trener sopocian. Ogniwo do końca walczyło o atut własnego boiska w meczu sezonu. Na kilka minut przed końcowym gwizdkiem Wojciech Piotrowicz próbował kopnąć piłkę między słupki niemal z połowy boiska, a chwilę później gospodarze mieli szansę na akcje punktową po wywalczeniu młyna, ale w obu przypadkach ich starania nie przyniosły zdobyczy.
W małym finale o brązowy medal, który odbędzie się 11 listopada w Siedlcach, miejscowa Pogoń podejmie gdańską Lechię, która pokonała 34:21 (19:21) Budowlanych Lublin i zmieniała na 4. miejscu w tabeli Arkę Gdynia.
Ogniwo Sopot – Budowlani Łódź 18:19 (8:13). Punkty zdobyli: Piotrowicz 8, Hodura 5, Przychocki 5 - Walters 14, Botes 5.
OGNIWO: Marcin Wilczuk, Karol, Shashiashvili - Anuszkiewicz, Piotrowski - Niedźwiedzki, Rogowski, Zeszutek - Plichta - Piotrowicz - Mariusz Wilczuk, Szablewski, Szczepański, Mrowca - Hodura oraz Mokrecow, Graban, Nitschke, Najdul, Przychocki. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

RETRO TEMPO. PIERWSZA W POLSCE LIGA PIŁKI CHODZONEJ

– Nie biegamy! Nie biegamy! Te słowa najczęściej padały z ust arbitrów prowadzących sobotnie spotkanie piłkarskie pod „balonem” na stadionie przy ul. Meissnera. Nie można było biegać, skakać, używać rąk i podbijać futbolówki powyżej pasa. W Gdańsku wystartowała pierwsza w Polsce liga piłki chodzonej Retro Tempo. Wspólne przedsięwzięcie Stadionu Energa Gdańsk, Gdańskiego Ośrodka Promocji Zdrowia oraz Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej adresowane jest osób, które z racji wieku lub przebytych chorób nie mogą grać w tradycyjną wersję piłki kopanej. Retro Tempo to sport dla seniorów, osób mających problemy z poruszaniem, przechodzących rekonwalescencję po wylewach, udarach czy operacjach – dla wszystkich, którzy chcą wrócić do aktywności ruchowej. Inauguracja ligi chodzonej miała miejsce w piątek na Stadionie Energa Gdańsk, a dziś pierwszy trening z kilkunastoosobową grupą adeptów tej gry –zarówno panami, jak i paniami – poprowadzili znani trenerzy Wojciech Łazarek i Józef Gładysz wspierani przez oraz lokalnych animatorów sportu. Po dobrej rozgrzewce miłośnicy „chodzonej” podzielili się na dwa zespoły damsko-męskie. Za nimi pierwszy sparing. – Zależy nam na pokazaniu, że piłka nożna to dyscyplina dla każdego i wszyscy możemy czerpać z niej radość. Sport ma nieoceniony wpływ na zdrowie każdego człowieka - mówi Wojciech Dąbrowski, dyrektor ds. komunikacji i CSR Stadionu Energa Gdańsk. – Nasza liga chodzona to także pole do integracji i możliwość radosnego spędzania czasu – dodaje Marek Jankowski, dyrektor Ośrodka Promocji Zdrowia Miasta Gdańska. Ligowcy będą się spotykać na zajęciach w hali przy Meissnera w soboty (godz. 14-15) i środy (17-18) do końca listopada. 2 grudnia na Zaspie odbędzie się finał projektu. W finałowym turnieju zagrają cztery wyselekcjonowane zespoły, z których wyłoniony zostanie pierwszy mistrz piłki chodzonej. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GÓRA LUIZY. NOWA OŚ WIDOKOWA W GDAŃSKU

Na przestrzeni kilku najbliższych lat w Gdańsku przybędzie kilkadziesiąt punktów widokowych, z których każdy zostanie wyposażony w elementy małej architektury: ławki, barierki czy też platformy obserwacyjne. W sobotnie południe miała miejsce kolejna, dziewiąta już odsłona projektu „Spojrzenie na Gdańsk” autorstwa Witolda Pawła Burkiewicza - „Pana na Widokach” , architekta krajobrazu zatrudnionego w Dziale Ogrodnika Miejskiego Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Pasjonat przywracania historycznych, zapomnianych widoków miasta, ale też pokazywania nowych, które powstają w naturalnym procesie rozwoju tkanki miejskiej, zaprosił tym razem mieszkańców na Górę Luizy usytuowaną u zbiegu ulic Niepołomickiej i Kampinoskiej na Łostowicach, po II wojnie światowej nazywaną także wzgórzem Zielińskiego – od nazwiska właściciela terenu. Odsłonięciu widoku tradycyjnie już towarzyszył minispektakl artystyczny z udziałem muzyków, performerów i rekonstruktorów historycznych.
Projekt „Spojrzenie na Gdańsk" wystartował przed rokiem w Oliwie. W pierwszej odsłonie spoglądaliśmy z Dworów Oliwskich w kierunku morza (oś widokowa na Dworze I przy ul. Polanki 125). Potem były widoki we Wrzeszczu ze wzgórza nad ul. Podleśną i z tzw. Kaczego Dołka nad ul. Jaśkowa Dolina – oba w kierunku Zaspy i morza. Następne osie widokowe powstały w dzielnicy Aniołki – ze wzgórza nad ul. Wronią na tereny stoczniowe, ponownie we Wrzeszczu – z Góry Jana, spod tzw. Ślimaka na Stary Wrzeszcz, Nowy Port i morze oraz w Oliwie – ze Wzgórza Luizy w kierunku Żabianki, Sopotu i morza, spod Pachołka w kierunku Starej Oliwy, Wrzeszcza i terenów stoczniowych oraz z leśnych wzgórz w Dolinie Szwabego. W planach jest wydanie mapy i miniprzewodnika po gdańskich widokach. 4.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

ARKA GDYNIA – LECHIA GDAŃSK 0:1

Była walka, były zapasy, judo, wprawki bokserskie i dużo nerwowych ruchów. Pewnie dlatego przez 90 minut żadnemu z aktorów występujących w 38. piłkarskich derbach Trójmiasta nie udało się zdobyć gola. Kiedy wydawało się już, że w tej wojnie nie będzie zwycięzców, stadion wypełniony ponad 14 tysiącami gdyńskich kibiców zamilkł (gdańscy za karę po poprzednim występie w derbach na Stadionie Miejskim pozostali w domu). W 95. minucie losy najważniejszego jesiennego meczu w Trójmieście rozstrzygnął Flavio Paixao, uderzając piłkę głowę po krótkim rozegraniu rzutu rożnego. Podawał Miloš Krasić. Po tej akcji biało-zieloni powiększyli przewagę w historycznym bilansie derbów Trójmiasta, odnosząc 13. wygraną (14 remisów, 11 zwycięstw Arki), a co dla nich ważniejsze, odsunęli od siebie perspektywę zakończenia pierwszej rundy rozgrywek na miejscu spadkowym. Gdyby Arka nie wyszła dziś na wojnę, tylko na mecz, być może ten bilans wyglądałby jednak inaczej.
Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0). Bramka: Flavio Paixao (90+5').
ARKA: Steinbors - Zbozień, Marcjanik, Danch, Marciniak - Sołdecki – Kun (79' Jurado), Nalepa, Szwoch, Marcus (60' Zarandia) – Siemaszko (46' Piesio).
LECHIA: Kuciak – Stolarski (73' Milos), Wojtkowiak, Augustyn, Nunes - Sławczew, Łukasik - F. Paixao, Krasić, Wolski (88' Balde) – M. Paixao. 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

MYSTIC OPERA: ENEOS W GDAŃSKIM TEATRZE SZEKSPIROWSKIM

Piątek był ostatnim dniem prób przed premierą pierwszej opery powstałej w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. 1,5-godzinne przedstawienie „Mystic Opera: Eneos” w reżyserii i i kompozycji Agnieszki Kamińskiej zacznie żyć pełnią życia teatralnego w sobotę o godzinie 19. Widzowie będą wędrować z aktorami po tym wyjątkowym akustycznie i architektonicznie miejscu, a finałowa scena rozegra się na sali głównej. Przestrzeń teatru stanie się instrumentem grającym kluczową rolę w operze na dziesięć głosów, skrzypce i kontrabas. Historia Eneosa, opowiedziana muzyką, śpiewem, ruchem, słowem i światłem zaprowadzi słuchacza w świat snu, w którym może zdarzyć się wszystko. – Eneos to ten, który nie ma głosu i zagubił swoją tożsamość, ale także ten, który stwarza się na nowo, odradza się, aby ujrzeć pełnię własnego istnienia. Eneos to również stan umysłu, w którym każdy z nas może przejrzeć się jak w lustrze. Zawsze interesowało mnie także budzenie architektury dźwiękiem. Budynek teatru sam z siebie również nie ma głosu czy tożsamości. Dopiero, gdy ktoś go ożywia swoją obecnością, animuje czy w nim śpiewa, miejsce otrzymuje w pewnym sensie nowe życie i duszę mówi – Agnieszka Kamińska, autorka scenariusza, libretta i kompozycji oraz reżyserka opery. Artystka wystąpi również w obsadzie aktorskiej. Obok niej zobaczymy i usłyszymy Natalię Chylińską, Agnieszkę Gliwińską, Agatę Jewstafiew, Michała Juzonia, Paulę Konopczyńską, Sylwię Nosarzewską, Grażynę Ossowską, Wiktora Sieklickiego oraz Michała Zeltmana. Skrzypce: Magdalena Staniszewska, kontrabas: Klaudia Karbowiak, koordynacja i produkcja spektaklu: Michał Juzoń. 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

PRZED NAMI SŁONECZNY WEEKEND

Juro będzie piękny dzień na nadmorskie spacery. Może do torpedowni w Babich Dołach? 3.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

SPÓR O FLAGI PRZED MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ

- Gdzie się podziały flagi Gdańska i Unii Europejskiej? To maszty przed Muzeum II Wojny Światowej. Jeszcze niedawno obok polskich flag powiewała tu flaga Gdańska i Unii Europejskiej. Czy dyrektor Muzeum i kandydat na kandydata PiS na prezydenta Gdańska wstydzi się Gdańska? Czy może nie wie, jak bardzo gdańszczanie byli dumni z tego Muzeum i jak bardzo sami angażowali się w powstanie Muzeum? - pyta dyrektora MIIWŚ Karola Nawrockiego Agnieszka Pomaska. W piątkowe południe gdańska posłanka Platformy Obywatelskiej (również wymieniana wśród kandydatów na kandydata...) wspólnie z prezydentem miasta Pawłem Adamowiczem oraz miejskimi radnymi PO zorganizowała na placu przed muzeum happening pod hasłem „Flaga na maszt”. Wraz z nimi pojawiły się tu dziś miejskie symbole „w formie prostokąta czerwonej barwy z umieszczoną na nim złotą koroną i dwoma równoramiennymi, srebrnymi krzyżami rozmieszczonymi pod nią w słup”. To jest flaga miasta. Przed zmianą, która dokonała się trzy miesiące temu na polecenie nowej dyrekcji MIIWŚ, w na jednym z pięciu masztów usytuowanych w północnej części placu powiewał biały proporzec z herbem wielkim Gdańska w centralnej części. Na tę różnicę zwraca uwagę rzecznik prasowy MIIWŚ Aleksander Masłowski , odpowiadając na pytanie gdańskiej posłanki pytaniem: „Czy pani Pomaska jest pewna, że kiedyś przed Muzeum wisiała flaga Gdańska?”. W rozmowie z Onetem znany gdański przewodnik wyjaśnia, że za czasów wcześniejszej dyrekcji panował chaos w rozmieszczeniu flag przed Muzeum. – Były co najmniej dwa różne układy, oba nieprawidłowe. Dawna dyrekcja wyraźnie nie bardzo wiedziała, co chce przez układ flag powiedzieć. Obecne władze Muzeum postanowiły skończyć z chaosem. Stąd decyzja, by na święto 1 sierpnia wywiesić pięć jednolitych polskich flag – mówi rzecznik MIIWŚ. Masłowski zapowiada też, że w najbliższym czasie, w południowej części placu przed muzeum stanie wysoki maszt, na którym zawieszona zostanie polska flaga. Wtedy też zmieni się układ flag w północnej części placu.
- PiS jest bardzo antygdańską partią polityczną, nie lubi Gdańska, gdańszczanie zresztą PiS-u też nie lubią. Nie jest to powód, aby flagę gdańską i europejką zdejmować. Ta małostkowość nie tylko nie przystaje, to brak zrozumienia i dojrzałości, po co jest się dyrektorem instytucji publicznej. W imieniu gdańszczan zwracam się dyrektora Nawrockiego: Proszę, nie bój się flagi Gdańska – podkreślał podczas dzisiejszej pikiety prezydent Paweł Adamowicz. Do dyrektora MIIWŚ zwróciło się też 500 naukowców. Ich list dotyczy zmian wprowadzanych na wystawie stałej. „(...) Oburzyła nas głęboko decyzja obecnych władz Muzeum o drastycznych ingerencjach w wystawę, m. in. o zastąpieniu kończącego ją filmu, który łączył treść ekspozycji z uniwersalnym przesłaniem o ciągłości historii. Film uświadamiał odwiedzającym, że zbrodnie wojenne, krwawe rewolucje, ale też opór przeciw opresji i totalitaryzmowi mają miejsce również dzisiaj. Obecne władze muzeum próbują zastąpić ten ważny komunikat dla kolejnych pokoleń upraszczającym filmem dotyczącym historii Polski w XX wieku. Dają tym samym do zrozumienia, że narracja przedstawiana w muzeum to zamknięty rozdział historii jednego z wielu państw wschodniej Europy. Traktujemy to jako niedopuszczalną, wręcz barbarzyńską ingerencję w dzieło będące efektem wieloletniej pracy autorów ekspozycji i niosące głęboko humanistyczne przesłanie do całego świata. Obecne działania władz Muzeum II Wojny Światowej, mające na celu przekształcenie wystawy, uważamy za próbę wykreślenia jej uniwersalnego przesłania i zamienienia tej placówki w instytucję propagandową, która słowo muzeum ma tylko w nazwie. W ten sposób Polska traci jedną z nielicznych instytucji kultury i nauki o prawdziwie międzynarodowym znaczeniu. Nie chcemy, by Polska istniała w świecie jedynie poprzez obecność przedsiębiorstw o zasięgu globalnym – jak międzynarodowe centrale banków czy centra przemysłu motoryzacyjnego. Chcemy, żeby w Polsce znalazły się również instytucje kultury i nauki o znaczeniu uniwersalnym - godne historycznej roli Polski" – czytamy w liście skierowanym do dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. 3.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

90. ROCZNICA URODZIN ZBIGNIEWA CYBULSKIEGO

90. lat temu urodził się Zbigniew Cybulski, artysta, który przewrócił niemal wszystko, co było tradycją polskiego kina i teatru. "Przedziwność i jedyność jego aktorstwa polegały (...) na tym, że mógł nic nie umieć i być wybitnym" (aktor Jan Kreczmar). "Niósł w swoich rolach posłanie (…) Naśladowano jego sposób bycia, ubiór" (krytyk Zbigniew Pitera). "Zadziwił nas, zelektryzował naszą wrażliwość" (aktor Tadeusz Łomnicki). W ciągu zaledwie 14-letniej kariery artystycznej – od debiutu w Teatrze Wybrzeże w roku 1953 – zagrał w ponad 30 filmach, wykreował setki ról w przedstawieniach teatralnych i kabaretowych. "Chwytał życie pełnymi garściami, jak gdyby zawsze chciał odrobić jakieś spóźnienie." - pisał o Zbigniewie Cybulskim francuski krytyk Marcel Martin. Gonił za życiem, gonił za odjeżdżającymi pociągami. Wskakiwał do nich w ostatniej chwili, jak w 77 minucie "Pociągu" (1959 r.) Jerzego Kawalerowicza. I wtedy, 8 stycznia 1967 r., kiedy wracał z Wrocławia do Warszawy ze zdjęć do filmu "Morderca zostawia ślad" w reżyserii Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Próbował wskoczyć do odjeżdżającego z 3. peronu ekspresu „Odra”. Wpadł pod koła doznając ciężkich obrażeń. Zmarł w szpitalu po trwającej godzinę walce o życie. 3.11.2017 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP

DO KOMINA MURZYNA! MURZYNA!

Zbigniew Brzoza realizuje w Teatrze Wybrzeże spektakl na podstawie dzienników Victora Klemperera analizujących manipulacje hitlerowskiej propagandy z lat 1933-45. Scenariusz sztuki odwołuje się także do fragmentów głośnej pracy tegoż niemieckiego autora pochodzenia żydowskiego zatytułowanej „LTI – notatnik filologa”, biografii „Neger, Neger…” autorstwa Hansa-Jürgena Massaquoia, który jako czarnoskóry chłopiec dorastał w nazistowskich Niemczech, książki „Berlin Alexanderplatz” Alfreda Döblina, „Palacza zwłok” Ladislava Fuksa i „Czarnych dzieci” Heinricha Hoffmanna, psychiatry straszącego swoimi wierszykami niegrzecznych malców. Premiera przedstawienia „Do komina Murzyna! Murzyna!” odbędzie się 4 listopada (godz. 19) na deskach Sceny Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie.
Lata 30. Do władzy w Niemczech dochodzi NSDAP-e. Jeszcze działa parlament, samorządy lokalne, nie zanosi się na likwidację partii opozycyjnych, wychodzi niezależna prasa. Swing jak w Nowym Jorku, Paryżu i Londynie jest najpopularniejszym tańcem. Nocne życie wielkich niemieckich miast kwitnie – jeszcze nie znikł duch lat 20. Zafascynowany płomiennymi przemówieniami Hitlera ośmioletni syn księcia liberyjskiego plemienia Vai i hamburskiej pielęgniarki gorąco pragnie przyłączyć się do ruchu przemian. Profesor Victor Klemperer, filolog pochodzenia żydowskiego, nie traci nadziei, że władze hołoty szybko się skończą...
– Zarówno moja mama, jak i babcia, były więźniarkami obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, a później też Majdanka. Byłem wychowany w takim świecie i w takim przekonaniu, że po II wojnie światowej powrót totalitaryzmu jest niemożliwy. Wprawdzie nie można było wykluczyć tego, że może urodzić się jakieś inne ludzkie szaleństwo, ale nigdy totalitaryzm w swoim nazistowskim wyrazie. Patrząc jednak na to, co się teraz dzieje w Europie, co się dzieje w naszym kraju, to te wszystkie nadzieje ulegają erozji – mówi Zbigniew Brzoza na łamach portalu trojmiasto.pl.
W spektaklu występują: Dorota Androsz, Magdalena Boć, Katarzyna Dałek, Piotr Biedroń, Piotr Chys, Grzegorz Gzyl, Michał Kowalski, Robert Ninkiewicz, Adam Turczyk (debiut), Piotr Witkowski oraz Patryk Makowski, Piotr Burdzel i Bartosz Dwojakowski. Reżyserem, autorem scenariusza i opracowania muzycznego jest Zbigniew Brzoza (współpraca dramaturgiczna: Michał Kurkowski), scenografem – Wojciech Żogała, autorką kostiumów– Katarzyna Adamczyk. 2.11.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WJECHAŁ W SKLEP MIĘSNY NA SUCHANINIE

Chwila nieuwagi na skrzyżowaniu ulic Noskowskiego i Beethovena na Suchaninie skończyła się dla kierowcy samochodu Kia Rio w... drzwiach delikatesów mięsnych. Szczęśliwie nikt nie odniósł obrażeń. Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 7.50, kiedy sklep był zamknięty. Pechowiec skręcał z ul. Noskowskiego w prawo (w stronę centrum Gdańska) na zielonej strzałce. Nie zauważył audi nadjeżdżającego od strony Moreny. W wyniku zderzenia pojazdów kia zjechała na chodnik, ścięła kosz na śmieci i ławkę z donicą, a zakończyła tę niefortunną przygodę na elewacji delikatesów, uszkadzając szybę w witrynie i drzwi wejściowe. – Z ustaleń policjantów wynika, że 24-letni gdańszczanin nie ustąpił pierwszeństwa kierującej audi A3 i po zderzeniu tym samochodem odbił się, a następnie zjechał na prawą stronę ulicy. Funkcjonariusze zakwalifikowali to wykroczenie jako spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i ukarali sprawcę mandatem w wysokości 500 złotych. Otwarciem uszkodzonych drzwi sklepu zajęli się strażacy. Na ich pomoc oczekiwała znajdująca się w delikatesach ekspedientka. Na szczęście nikomu nic się nie stało – poinformowała nas nadkomisarz Magdalena Ciska z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. 2.11.2017 / fot. Paweł Marcinko / KFP, Włodzimierz Lubaszewski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10338
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP