logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10746
73. rocznica "Powrotu Gdańska do Macierzy". Składanie wieńców na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Radzieckich w Gdańsku przy Placu Zebrań Ludowych. 27.03.2018 fot. Maciej Kosycarz / KFP
Bądź ciachem – nie marnuj jedzenia. Teraz możesz je zanieść do jadłodzielni. Możesz też poczęstować się czymś, co na półce społecznej lodówki tudzież sąsiadującej z nią szafki zostawił ktoś inny.
Idea foodsharingu dotarła do nas przed kilku laty z Niemiec. Od tamtej pory powstało w Polsce około 20 jadłodzielni. Pierwsze takie miejsce od dziś jest także w Trójmieście. Punkt nieodpłatnej wymiany żywności w budynku Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego przy ul. Bażyńskiego 4 (poziom -1) to inicjatywa trójmiejskiego oddziału Stowarzyszenia Młodzi dla Polski skupiającego się na propagowaniu postaw obywatelskich, patriotyzmu i świadomości politycznej. Z pomysłem wyszła Natalia Nitek, kierownik projektu w Trójmieście. Koordynatorem zbiórki pieniędzy (ok. 1 tys. zł) na zakup lodówki i regału oraz druk materiałów reklamowych był Marek Dudziński (na portalu zrzutka.pl wciąż jeszcze można wesprzeć ideę drobną wpłatą; do zebrania pełnej kwoty brakuje ok. 200 złotych). – Jadłodzielnia jest naturalną odpowiedzią na narastający problem marnowania żywności. Co roku na świecie marnuje się 1,3 mld ton jedzenia, czyli około 1/3 globalnej produkcji. W Polsce skala marnotrawstwa sięga około 9 mionów ton. Kilka lat temu przeczytałam słowa Papieża Franciszka, że wyrzucone jedzenie jest jakby skradzionym ze stołu ubogich, głodnych. Zapamiętałam je. Pączkowało w mojej głowie, a dziś razem z innymi nieobojętnymi ludźmi mam szansę coś w tym zakresie zmienić. O marnowaniu żywności częściej mówią uczniowie i studenci. 29 procent młodych ludzi przyznaje się do wyrzucania jedzenia. Dlatego też pierwszą jadłodzielnię w Trójmieście otwieramy na Uniwersytecie Gdańskim. Władze uczelni z dużą otwartością podeszły do tej inicjatywy, dzięki czemu mogliśmy zaadaptować atrakcyjne, często uczęszczane miejsce – mówi Natalia Nitek.
Do Jadłodzielni Trójmiasto przynosi się tylko to, co samemu chciałoby się zjeść i czym poczęstowałoby się swoich bliskich, czyli produkty dobre, przydatne do spożycia. Mile widziane są tu wyroby własne, np. zupy czy kanapki (starannie i szczelnie zapakowane, z dołączonym opisem i datą przygotowania). Można tu pozostawić produkty, które przekroczyły datę minimalnej trwałości („najlepiej spożyć przed...”), ale nie przekroczyły terminu przydatności do spożycia. Nie należy przynosić do jadłodzielni surowego mięsa, potraw zawierających surowej jaja, wyrobów z niepasteryzowanego mleka, a także tych, które zostały już napoczęte. Lodówka otwarta jest dla wszystkich. Wymiana żywności odbywa się tutaj na zasadzie wzajemnego zaufania. O porządek i higienę dbają wolontariusze ze Stowarzyszenia Młodzi dla Polski. Przypominają też (informacja dostępna na drzwiach lodówki), że z tutejszych produktów korzysta się na własną odpowiedzialność. 26.03.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Linda Vilhjálmsdóttir z Islandii laureatką Nagrody Literackiej Miasta Gdańska Europejski Poeta Wolności. Jej zwycięski tom pt. „Wolność” w polskim przekładzie Jacka Godka zachwycił jurorów podjęciem jednego z najważniejszych wyzwań współczesnej Europy, jakim jest dramat zagospodarowania zdobytej już wolności. Pochodząca z Rejkiawiku poetka została uhonorowana w Gdańsku statuetką oraz nagrodą finansową w wysokości 100 tysięcy złotych. Jacek Godek odebrał z rąk prezydenta miasta Pawła Adamowicza statuetkę oraz nagrodę w wysokości 20 tys. złotych. Finałowa gala Festiwalu Europejski Poeta Wolności odbyła się w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim.
Linda Vilhjálmsdóttir pracuje dorywczo w Rejkiawiku jako pielęgniarka. W latach 90. wydała dwa tomy poezji: „Bláþráður” (1990 r.) i „Klakabörnin” (1993 r.). W 2003 roku ukazała się jej powieść „Lygasaga”, a w 2015 pisana przez siedem lat „Wolność” - traktat poetycki składający się z prologu i trzech części. Kolejne wiersze wynikają z poprzednich prowadząc do finału. - Wolność to traktat polityczny. Feministyczny. Realistyczny. Lewicujący. Z dodatkiem religii. A nade wszystko – uniwersalny. Bo gdzie nie nadużywa się wolności? Gdzie nie sortuje się ludzi jak odpady? W jakiej części północnego świata nie panoszy się liberalny konsumpcjonizm? Wszyscy podlegamy globalnym prawom materializmu, wszyscy bardziej niż być, chcemy mieć – mówi Jacek Godek, tłumacz literatury islandzkiej, aktor i dziennikarz.
Tegoroczna Nagroda Literacka Miasta Gdańska Europejski Poeta Wolności została przyznana przez jury pracujące w składzie: Krzysztof Czyżewski (przewodniczący), Paweł Huelle, Andrzej Jagodziński (sekretarz), Zbigniew Mikołejko, Stanisław Rosiek, Anda Rottenberg, Beata Stasińska i Olga Tokarczuk. Nominacje do tytułu uzyskali: Tatev Chakhian (Armenia) za tom „Dowód (nie)osobisty” (tłumaczenie: Haik Howannisjan i Paweł Sakowski), Selim Babullaoglu (Azerbejdżan) za tom „Nie ma kto pisać do pułkownika” (tłumaczenie: Ilaha Karimova i Grażyna Zając), Płamen Dojnow (Bułgaria) za tom „Sofia Berlin” (tłumaczenie: Hanna Karpińska, Dymitr Dobrew, Dorota Dobrew, Wojciech Gałązka), Erkka Filander (Finlandia) za tom „Biała burza przebudzenia” (tłumaczenie: Katarzyna Szal), Menno Wigman (Holandia) za tom „Na imię mi Legion” (tłumaczenie: Barbara Kalla i Adam Wiedemann), Linda Vilhjálmsdóttir (Islandia) za tom „Wolność” (tłumaczenie: Jacek Godek), Dumitru Crudu (Mołdawia) za tom „Fałszywy Dymitr” (tłumaczenie: Jakub Kornhauser i Joanna Kornaś-Warwas) oraz Alice Oswald (Wielka Brytania) za tom „Zapadać w jawę” (tłumaczenie: Magda Heydel). 1 lutego br. organizatorzy Festiwalu z przykrością przyjęli wiadomość o śmierci nominowanego do nagrody Menno Wigmana. Zgodnie z postanowieniami regulaminu, tom „Na imię mi Legion” nie był oceniany przez jurorów. 25.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
27 marca będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Teatru. W Gdańsku świętowanie trwa już od piątku. Po raz dwunasty miłośnicy Melpomeny z Trójmiasta i Pomorza zostali zaproszeni na Drzwi Otwarte Teatru Wybrzeże. Wielką frajdę z odkrywania tajemnic sztuki teatralnej i wszystkiego, co kryje się za sceną, mieli najmłodsi widzowie. Zaglądali do garderoby, magazynu rekwizytów i kostiumów, pracowni krawieckiej, myszkowali nawet w zakamarkach kryjących techniczny arsenał Wybrzeża. W niedzielnym programie były m.in. zwiedzanie Dużej Sceny z aktorami w roli przewodników, gry terenowe, Escape Room i szybkie kursy specjalizacji teatralnych, na których niejeden amator sztuki teatralnej przysporzył dziś sobie siniaków i ran. Pod okiem profesjonalnej charakteryzatorki wszystko odbywało się bezboleśnie. Wyjątkową pamiątkę można było też zdobyć w foyer Dużej Sceny, gdzie pierwszorzędną rolę grała technologia blue box. Wystarczyło trochę niebieskiej magii i odpowiedni kostium, by widz zajął miejsce aktora grającego w jednej z premier Wybrzeża. Koleżanki i koledzy pękną z zazdrości, jak zobaczą zdjęcie ze spektaklu. 25.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Dziś Niedziela Palmowa – pierwszy dzień Wielkiego Tygodnia. Wielowiekowa tradycja święcenia palm w kościołach upamiętnia przybycie Jezusa do Jerozolimy na Święto Paschy. Od ponad 30 lat Niedziela Męki Pańskiej obchodzona jest przez katolików także jako Światowy Dzień Młodzieży. Młodych ludzi nie brakował dziś w Katedrze Oliwskiej, gdzie uroczystą Eucharystię sprawował ksiądz arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. – Kościół przekazuje dziś wszystkim ludziom pokój i nadzieję wypływającą z męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – przywoływał symbolikę niedzielnej uroczystości metropolita gdański. Eucharystia rozpoczęła się od poświęcenia palm. Księża i wierni, trzymając w rękach symbole odradzającego się życia, przeszli procesjonalnie nawami katedry. W drugiej części uroczystości arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręczył nominacje członkom Komitetu Organizacyjnego XXXIII Światowych Dni Młodzieży na terenie archidiecezji gdańskiej. Po uroczystych obchodach liturgii Niedzieli Palmowej uczestnicy święta odbywającego się w tym roku pod hasłem „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” spotkali się w Gdańskim Seminarium Duchownym. 25.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Uroczysta msza święta z błogosławieństwem palm w bazylice katedralnej, inscenizacja wjazdu Jezusa do Jerozolimy oraz kiermasz wielkanocny w katedralnych krużgankach były głównymi punktami obchodów „Niedzieli Palmowej w pelplińskim klasztorze”. Potrawy postne i wielkanocne wypieki przygotowały panie z pelplińskiego Koła Gospodyń Wiejskich. Na kiermaszu można było nabyć także ozdoby świąteczne, miody i przetwory miodne, wyroby woskowe, zioła, nalewki i misyjną kawę afrykańską. Wydarzenie zorganizowała parafia katedralna wpierana m.in. przez Diecezjalne Centrum Informacji Turystycznej, Towarzystwo Przyjaciół Zabytków Pelplina, Stowarzyszeniem „Szlaki Kulturowe” oraz Collegium Marianum. 25.03.2018 / fot. Krzysztof Mania /KFP
W Manhattanie słodka okazja goniła dziś okazję. 95-lecie tradycji Zakładów Przemysłu Cukierniczego Bałtyk, Święto Gdańskich Słodyczy, debiut odtworzonej przez jubilatów czekolady „Malajskiej” i wreszcie – w samo południe – premiera naszego wspólnego dzieła – „Słodkich historii Gdańska”. Ta książka ma wiele smaków i smaczków. Inspiracja wyszła od Bałtyku, nad recepturą z sercem popracowali autor opowieści Mieczysław Abramowicz, autorka projektu graficznego Magda Beneda i wydawca Maciej Kosycarz (KFP). Pod albumem promującym gdańską markę obiema rękami podpisało się miasto.
– Gdańsk to miasto wyjątkowe siłą ludzi – takich jak Mieczysław Abramowicz, Maciej Kosycarz i Magda Beneda, bo myślę, że o tym trójkącie trzeba mówić przy okazji tego albumu. Ale także miasto wyjątkowe siłą takich firm, jaką są dzisiaj Zakłady Przemysłu Cukierniczego Bałtyk. To także fascynująca historia, nie tylko ta dawna, ale także ta współczesna. Dzisiaj, za każdym razem, kiedy jadę gdzieś z wizytą, zabieram ze sobą gdańskie czekoladki sygnowane logo miasta. Jestem z tego bardzo dumna. Wszyscy mówią: „Wow! Jak to jest, że w Gdańsku macie takie rzeczy?!”. No właśnie mamy – dzieliła się swoją słodką historią z uczestnikami święta wiceprezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. Gdańsk swoją słodką stroną potrafił zaskoczyć nawet Mietka Abramowicza, wytrawnego badacza dziejów miasta. – Znając jako tako historię Gdańska, byłem zdumiony tym, że w XIX wieku i potem na przełomie XIX i XX stulecia działało tutaj takie wielkie zagłębie czekoladowe. Była tu cała masa fabryk i rodów, które przez stulecia produkowały czekoladę. O tym wszystkim przeczytacie w naszej czekoladowo-słodyczowej książce – zachęcał do lektury naszych gości autor. No właśnie, nie samą czekoladą czytelnik tu żyje. Książka ma też swoich innych bohaterów i inne słodkie fragmenty miasta. – Dla mnie takimi bohaterami są Długi Targ i pani Leonarda Walińska – przed laty popularna na Głównym Mieście babcia z watą cukrową. Babci już nie ma wśród nas, ale jest z nami jej rodzina, która podtrzymuje pamięć o lubianej przez wszystkich gdańszczance – mówił Maciej Kosycarz, zapraszając na scenę wnuczkę pani Leokadii, Anetę. – Pękam z dumy. Dzięki wam moja babcia jest nieśmiertelna i będziecie ją słodko wspominać. Tak jak ja – dziękowała wzruszona wnuczka. Słodki jubileusz nie mógłby się odbyć bez bohaterów Bałtyku. Byli z nami m.in. Cecylia Czechowska (42 lata pracy w gdańskiej fabryce czekolady), Urszula Stieber (35 lat pracy), Zbigniew Turulski (35 lat pracy) oraz związana z zakładami od 1985 roku obecna szefowa produkcji Maria Domagała, która – jak usłyszeliśmy od szefostwa firmy – maczała palce w nowej starej „Malajskiej”. – Odwzorowanie czekolady produkowanej na dużą skalę od 1974 roku na początku było trudne, bo zmienił się trochę nasz park maszyn przez te lata, ale koneserów tego smaku w naszym zakładzie jest bardzo wielu, więc każdy dodał swoją krztynę i „Malajska” z wiórkami kokosowymi jest taka jak niegdyś. Co będzie z batonem „Krymskim”? Jesteśmy po dwóch-trzech próbach. Limitowane serie rozeszły się w naszym sklepiku jak ciepłe bułeczki. Batonik jest naprawdę wykwintny. Nie wiem, czy znajdzie aż tylu smakoszy co kiedyś. Ceny surowców trochę się też zmieniły od 1969 roku – wyjaśniała nam pani Maria. – Myślę, że im częściej będziemy o tym mówić, tym szybciej sprawimy, że „Krymski” jednak wróci” – dodawała Małgorzata Mickiewicz, małżonka prezesa Bałtyku. Podobnie było z naszym albumem i „Malajską”. Prezes Konrad Mickiewicz nie ukrywa, że czekolada z wiórkami kokosowymi czekała na wydanie książki. – Wielokrotnie wypominano nam, że nie produkujemy już tej czekolady. Także przez tu obecnych. „Malajska” wróciła więc w dobrym momencie. Bardzo nam miło, że mogliśmy uczestniczyć w takim projekcie jak wydawnictwo „Słodkie historie Gdańska”. Książki do tej pory nie mieliśmy w swoim dorobku. Znamy się na produkcji słodyczy... a teraz trochę też na wydawaniu książek – przyznawał szef ZPC Bałtyk. 24.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Wojewoda pomorski Dariusz Drelich zamierza doprowadzić do uchylenia gdańskiej uchwały krajobrazowej. W piątek poinformował o tym władze miasta. Zdaniem wojewody niezbędne jest ponowne przeprowadzenie w tej sprawie konsultacji społecznych, a proponowane regulacje przekraczają przepisy zawarte w ustawie. W piśmie wojewody czytamy m.in. o „próbach regulacji tzw. reklamy wyborczej w sposób niezgodny z innymi aktami prawnymi”. Zarzuty dotyczą także narzucania materiałów, z jakich mogą być wykonane szyldy informujące o prowadzonej działalności gospodarczej oraz wskazywania barw urządzeń reklamowych, ogrodzeń i elementów małej architektury. Na zarzuty odpowiadał dziś na Targu Drzewnym Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej. Konferencji prasowa miała miejsce przed pomnikiem króla Jana III Sobieskiego. – Spotykamy się w nieprzypadkowym miejscu. To tutaj 2,5 roku temu spotkaliśmy się, kiedy rozpoczynaliśmy ciężki, długi proces przygotowania uchwały krajobrazowej. Proces oparty o szerokie konsultacje społeczne. (…) Były konsultacje z mieszkańcami, a także dwa badania: ankieta na gdansk.pl, w której wzięło udział 5,4 tys. osób, oraz badanie przeprowadzone przez „Gazetę Wyborczą Trójmiasto”. Gdańszczanie jednoznacznie opowiedzieli się za wdrożeniem uchwały krajobrazowej. Dzisiaj ten wysiłek stoi pod znakiem zapytania. Część komentatorów może powiedzieć, że wojewoda stoi na straży prawa i na pewno stoją za nim dobre intencje. Jakoś nie jesteśmy co do tego przekonani. Pismo wojewody dotarło do nas na pięć dni roboczych przed upływem terminu ustawowego, w którym wojewoda musi wydać rozstrzygnięcie. Oczywiście jesteśmy gotowi od razu przystąpić do wyjaśniania panu wojewodzie wątpliwości. Pytanie, czy wojewoda dała sobie czas na to, żeby uwzględnić nasze stanowisko i podjąć jedynie słuszną, racjonalną decyzję. Jeśli wojewoda ma wątpliwości, to powinien skierować je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.(...) Pamiętajmy, że uchwała przewiduje dwuletnie Vacatio legis. Wojewoda, unieważniając ją, nie daje szansy, żeby ten okres się spełnił, czyli zatrzymuje ten wysiłek mieszańców Gdańska na czas nieokreślony. Koronny dowód na nie najlepsze intencje wojewoda to fakt, że rozpoczyna od zarzutu formalnego, bijącego w fundament całej uchwały krajobrazowej, mówiąc, że procedura została przeprowadzona niezgodnie z prawem. Tym samym ujawnia swoje prawdziwe intencje, tzn. mówi, że zależy mu na tym, aby ta uchwała w całości została uchylona. Co ciekawe, sam przyznaje, że Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie przewiduje procedury ponownego wyłożenia projektu uchwały krajobrazowej do publicznego wglądu czy ponownego uzyskania uzgodnień i opinii. Gdyby ustawodawca chciał tego, zaznaczyłby to w ustawie. To jest koronny dowód na brak dobrej woli pana wojewody. Mógł przecież odnieść się do rozstrzygnięć, które już zapadły w Polsce. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi 11 sierpnia 2017 roku stwierdził: „Niezasadne są w ocenie sądu zarzuty organu nadzoru dotyczące naruszania procedury uchwalania uchwały reklamowej ze względu na brak powtórzenia opinii właściwych organów po rozpatrzeniu uwag zgłoszonych w trakcie procedowania” – podkreślał dziś na Targu Drzewnym wiceprezydent Grzelak.
Co dalej z uchwałą? Wojewoda może stwierdzić jej nieważność w całości lub w części. – W przypadku nieistotnego naruszenia prawa może nie stwierdzić nieważności uchwały, ograniczając się do wskazania, iż podjęto ją z naruszeniem prawa bądź też umorzyć postępowanie nadzorcze. I na taką decyzję czekamy. Panie wojewodo, apelujemy: nie urządzaj gdańszczanom i gdańszczankom Gdańska – wzywa wiceprezydent miasta. 24.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

Gdańsk wprowadza uchwałę krajobrazową. Koniec z chaosem i brzydotą
Ona – pani profesor, sędzia, rzecznik praw obywatelskich, wybitna znawczyni prawa i wielka miłośniczka opery – prawdziwy autorytet w zakresie wiedzy o historii, dziejach i bohaterach dzieł muzycznych. On – filozof, profesor, pracownik naukowy, wykładowca autor błyskotliwych książek… nie tylko dla dorosłych i prawdziwy wielbiciel bell canta. Acus to Oni. Ewa Łętowska i Krzysztof Pawłowski gościli dziś w Sopotece ze swoją książką pt. „O operze i o prawie”. Autorzy po raz kolejny (wcześniej była książka „O prawie i o mitach”) zwracają uwagę na bardziej lub mniej kluczowe kwestie prawne oddziałujące na układ stosunków społecznych, czyniąc to w sposób niebanalny. Kontrapunktem dla myślenia o prawie jest tutaj opera. I bynajmniej nie idzie o to, jak, czy i w jaki sposób scena operowa podejmuje tematy prawnicze (choć i o tym też bywa tu mowa). Czytelnik będzie zdziwiony podobieństwami, jakie występują w społecznym funkcjonowaniu opery i prawa. Warto podjąć trud lektury, aby dokonać wcale nieoczywistych odkryć i przeżyć towarzyszącą temu radość. 24.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Ulicami Głównego i Starego Miasta przeszła w piątkowy wieczór Gdańska Droga Krzyżowa. Nabożeństwo wielkopostne poprowadzili ojcowie dominikanie z kościoła św. Mikołaja. Od kilkunastu lat zakonnicy wspierani przez studentów z Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego „Górka” zapraszają mieszkańców Trójmiasta do uczestnictwa w symbolicznym odtworzeniu męczeńskiej drogi Jezusa Chrystusa, wspólnej modlitwy i wyznania wiary. Tradycyjnie już wydarzenie miało swój początek przy Bramie Zielonej na Długim Targu. Wspólną modlitwę prowadzili biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej ks. Wiesław Szlachetka i przeor klasztoru dominikanów w Gdańsku ojciec Maciej Okoński. Tłumy wiernych przeszły ulicami Długi Targ, Długą, Świętojańską i Lawendową ma Podwale Staromiejskie, skąd droga wiodła pod pomnik „Trzech Krzyży”. 23.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10746
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP