logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10863
W Sopocie trwa Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego (WKKW). To jeden z najbardziej widowiskowych sportów konnych, należący do dyscyplin olimpijskich. W ramach WKKW para jeździec i koń bierze udział w trzech dyscyplinach: ujeżdżeniu, skokach przez przeszkody oraz próbie terenowej zwanej krosem. Zawody potrwają do końca majowego weekendu, a wstęp dla widzów jest bezpłatny. 29.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W podsłupskim Redzikowie powstało Lądowisko Kultury. Centrum z biblioteką, czytelnią i salą multimedialną znajduje się w miejscu dawnego klubu garnizonowego, w którym przed laty mieszkańcy okolicznych miejscowości bawili się na balach, dancingach i studniówkach tudzież oglądali filmy w sali kinowej. Uroczystość otwarcia Lądowiska zaszczycił gen. Mirosław Hermaszewski, pierwszy Polak, który poleciał w kosmos, niegdyś dowódca redzikowskiej jednostki. Z okazji skorzystali także przeciwnicy budowy fabryki mączki rybnej we Włynkówku (gmina Słupsk). Na uroczystości pojawili się z tablicami, na których widniały hasła sprzeciwu na tę inwestycję. Jedno z nich, skierowane do najważniejszego gościa, miało charakter informacyjny: „Panie Mirosławie, w tej gminie to jest dopiero kosmos”. Generał Hermaszewski w rozmowie z mieszkańcami przyznał, że choć nie wszystkie hasła mu się podobają, to ma nadzieję, że żądania lokalnej społeczności zostaną wysłuchane. 28.04.2018 / fot. Krzysztof Tomasik / KFP
Kilka miesięcy temu Paulina dowiedziała się, że ma raka szyjki macicy w zaawansowanym stadium. Od tamtej pory przeszła ciężkie operacje, radioterapię, chemioterapię i dwa zabiegi brachyterapii. Dotychczasowa terapia spowodowała znaczne pogorszenie funkcjonowania innych narządów, ale też zmniejszenie guza. 38-letnia gdańszczanka, mama 12-letniej Natalii, nadal wymaga wielomiesięcznego leczenia, zarówno antynowotworowego, jak i regenerującego zniszczone chemio- i radioterapią narządy oraz bardzo osłabiony układ odpornościowy. Koszty są niemałe. Przyjaciele Pauliny zorganizowali dla niej wyjątkowy koncert w sopockiej Operze Leśnej. Akcję „Wygraj z rakiem – charytatywnie dla Pauliny” wsparły Fundacja Onkologiczna Nadzieja oraz Bałtycka Agencja Artystyczna BART, gospodarz amfiteatru. W Sali Koncertowej Polskiej Filharmonii Kameralnej zagrali Seeme, Grzebała, Nawrocki, Immortal Onion i Roots Cafe. W przerwach między występami licytowane były pamiątki przekazane przez artystów. Do akcji włączyli się m.in. Olo Walicki, Reni Jusis, Piotr Pawlak i Tomasz Makowiecki. Konto Pauliny zasilą także datki wrzucane przez publiczność „do puszki” (biletem wstępu była darowizna).
Informacje dotyczące Pauliny umieszczane są na stronach internetowych facebook.com/PokonamRaka/ oraz pomagamy.im/pokonamRAKA. Za pośrednictwem tej drugiej można dokonać wpłaty. „To, co na Zachodzie jest normą w leczeniu onkologicznym (dieta, suplementacja, kuracje osłonowe i wzmacniające układ immunologiczny, opieka psychologiczna oraz leczenie bólu i powikłań), w Polsce pozostaje tylko w strefie, którą trzeba ogarnąć we własnym zakresie. Trudny jest dostęp do lekarzy lub osób, które poza wiedzą akademicką stosują leczenie alternatywne , mając umysł otwarty nie tylko na zniszczenie guza czy przerzutów bez dodatkowego okaleczenia człowieka, ale przede wszystkim na holistyczne podejście do pacjenta i jego jednostki chorobowej.Dlatego bardzo prosimy Was o wsparcie” – apelują przyjaciele Pauliny. 28.04.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
– Polska musi być na tyle silna, żeby odstraszała swoich potencjalnych przeciwników. Oby ich nigdy nie było, ale nasza historia uczy nas, że może być różnie – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Pomorza. W sali Biblioteki Diecezjalnej w Pelplinie czekało na niego około 150 osób. Nie brakowało wśród nich lokalnych i trójmiejskich działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Szef rządu przez ok. 40 minut opowiadał o dokonaniach i zamierzeniach PiS. Gros tego czasu poświęcił sprawom socjalnym, podatkom, wspieraniu lokalnych samorządów i polskiej własności w naszej gospodarce. Premier mówił też o rosnącej pozycji Polski w świecie. Jak zauważył, w sobotę prezydent Trump podczas spotkania z kanclerz Merkel powiedział, że Polska jest bardzo dobrym wzorem kraju członkowskiego NATO ze względu na odpowiednie wydawanie środków na politykę obronną. – To jest symboliczne. To w naszych czasach podnieśliśmy te wydatki na tyle, że mogliśmy się do tej wielkości zakwalifikować, bo wcześniej wydatki były liczone zgodnie z metodologią krajową, a teraz są liczone według metodologii NATO. To jest różnica prawie 5 miliardów złotych. Dzięki temu mogliśmy wejść do elitarnej grupy państw NATO, która kupuje najlepszy sprzęt – podkreślał szef rządu. 28.04.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
10 tysięcy osób bawiło się w sobotni wieczór na koncercie dla gdańszczan „Gdzie się podziały tamte prywatki”. Najpopularniejsze polskie piosenki i hity światowe zaśpiewali w Ergo Arenie Wojciech Gąsowski, Rafał Brzozowski, Mietek Szcześniak, Natalia Szroeder, Marie Napieralska, Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan. Gwiazdom akompaniowała wielka orkiestra pod dyrekcją Grzegorza Urbana, a całość poprowadził Artur Andrus. Bilety na to wydarzenie kosztowały 10 i 15 złotych. Niskie ceny były możliwe dzięki dotacji z kasy miejskiej w wysokości 374 tys. (blisko 40 złotych na wejściówkę). – Myśl jest taka, żeby przynajmniej raz do roku gdańszczanie, szczególnie mniej zamożni, mogli poczuć, że są obywatelami miasta, które funkcjonuje na dobrym poziomie. Muszę powiedzieć, że pomysł podpatrzyłem u naszego sąsiada Jacka Karnowskiego, który wcześniej zaczął organizować „Koncerty dla sopocian”. I bardzo dobrze. Warto korzystać z dobrych pomysłów. A że ten pomysł na koncert dla gdańszczan jest dobry, to nie mam wątpliwości. Bardzo dużo osób podchodzi do mnie z uśmiechem, by podziękować – mówił Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Podczas koncertu swoją prezentację miało także auto Toyota Yaris Hybrid w wersji premium, które jest nagrodą główną w specjalnej loterii „PIT w Gdańsku! Się opłaca!” – dla wszystkich osób rozliczających podatek w Gdańsku. Na miejscu można było zarejestrować swój udział w loterii. Wcześniej takie akcje promocyjne przeprowadzono w gdańskich centrach handlowych. 29.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Ponad 30-metrowa sygnaturka jest już na dachu Bazyliki Mariackiej. Na jej powrót świątynia czekała 73 lata. Operacja podniesienia zrekonstruowanej wieżyczki na wysokość ponad 40 metrów i umieszczenia drewniano-metalowej konstrukcji na kalenicy środkowego dachu biegnącego nad nawą główną i transeptem ruszyła w sobotni poranek. Żuraw teleskopowy nie poradziłby sobie z tym zadaniem. Za duże odległości, za duże siły... – Dlatego od strony ul. Piwnej został zbudowany specjalny dźwig z kratownic – wyjaśnia architekt Tomasz Celewicz, który sprawuje nadzór konserwatorski nad pracami prowadzonymi w świątyni od marca ubiegłego roku.
Nad bazyliką znowu widnieje siedem wieżyczek ze smukłymi hełmami (są też trzy niskie – ceramiczne). W marcu 1945 roku, po zdobyciu Gdańska przez Armię Czerwoną, na swoim miejscu stała tylko jedna, dedykowana św. Jakubowi. Repliki dwóch kolejnych pojawiły się tutaj dopiero we wrześniu 1973 roku (zamieszczamy zdjęcie dokumentujące tamtą operację). W drugiej połowie lat 70. udało się odbudować jeszcze trzy. Na powrót sygnaturki świątynia czekała do dziś. Dlaczego tak długo? – Trzeba powiedzieć, że odbudowa bazyliki miała najpierw podłoże polityczne. Postanowiono, że Gdańsk, który wrócił do macierzy, nie może pozostać nieodbudowany. Właśnie dlatego władze włączyły się w prace rekonstrukcyjne, które objęły także kościół Mariacki. Niestety, na realizację tych naznaczonych wolą polityczną planów zabrakło pieniędzy. W pewnym momencie Kościół, któremu już w pierwszych dniach 1946 roku zwrócono tę świątynię, pozostał z odbudową sam – wyjaśnia w rozmowie z portalem gosc.pl ksiądz prałat Ireneusz Bradtke, proboszcz Bazyliki Mariackiej.
Zrekonstruowana sygnaturka w przekroju ma kształt ośmiokąta o średnicy 2 metrów. Całkowita wysokość konstrukcji wynosi 34 metry. Ponad dachem świątyni widzimy fragment o wysokości prawie 20 metrów, w tym ponad 4-metrowy hełm zwieńczony krzyżem. W wieżyczce znajdzie swoje miejsce nowy, 60-kilogramowy dzwon noszący imię Świętego Jana Pawła II. Instrument zostanie wciągnięty z poddasza świątyni. – Dzwonek będzie powiązany z Zegarem Groblowym, który po dłuższej przerwie w końcu ruszył. Co prawda nie widać go dokładnie, bo jest przysłonięty rusztowaniami, ale on już chodzi. A nasz nowy dzwon niedługo będzie wybijał pełne godziny – mówi nam proboszcz Ireneusz Bradtke. 28.04.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

Bazylika Mariacka z nowym dzwonem i zrekonstruowaną sygnaturką
W Gdańsku trwają trzydniowe ogólnopolskie obchody 40. rocznicy narodzin Wolnych Związków Zawodowych, pierwszej w PRL niezależnej od władz organizacji związkowej stawiającej sobie za cel zaktywizowanie środowiska robotniczego i nadanie jego działaniom form organizacyjnych. Z inicjatywy Andrzeja Gwiazdy, Krzysztofa Wyszkowskiego i Antoniego Sokołowskiego Komitet Założycielski WZZ Wybrzeża został powołany 29 kwietnia 1978 roku. Związki stawały w obronie praw robotniczych i obywatelskich, wyrosły na gruncie pielęgnowania pamięci o ofiarach Grudnia '70 . Działacze i współpracownicy WZZ tworzyli później NSZZ „Solidarność”. O historii Wolnych Związków Zawodowych i ludziach ją tworzących opowiada plenerowa wystawa, którą z okazji rocznicy otworzyli dziś na placu Solidarności prezes IPN Jarosław Szarek i dyrektor Oddziału IPN w Gdańsku Mirosław Golon (wcześniej obaj spotkali się z dziennikarzami na konferencji prasowej w historycznej Sali BHP). - Wolne związki postawiły przed sobą małe cele. Po latach zakończyły się czymś wielkim, bo odzyskaniem wolnej, niepodległej Polski. Instytut Pamięci Narodowej jest zobowiązany o tym pamiętać. Trzydniowe uroczystości oddaliśmy w tym roku działaczom, bo to ich rocznica - mówił podczas uroczystości Jarosław Szarek. Autorami ekspozycji są pracownicy gdańskiego Archiwum IPN Karol Lisiecki i Dariusz Mańkowski. Wykorzystano w niej materiały ze zbiorów Instytutu oraz z archiwów prywatnych Sławomira Cenckiewicza, Józefa Drogonia, Andrzeja Kołodzieja, Zenona Kwoki i Stanisława Składanowskiego. 28.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Malarz Henryk Cześnik oraz muzycy i kompozytorzy Leszek Kułakowski i Andrzej Szadejko zostali laureatami Gryfów Pomorskich za wybitne kreacje artystyczne 2017 roku. Tytuł Pomorskiej Nadziei Artystycznej przypadł pianiście Piotrowi Pawlakowi za wirtuozerię docenioną głównymi nagrodami w III Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym dla Młodych Wirtuozów im. Leopolda Godowskiego oraz XI Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim w Darmstadt. Wielką Pomorską Nagrodę Artystyczną otrzymał Leszek Możdżer. O wyborze laureata zadecydowały siła jego talentu i niezwykła wyobraźnia twórcza porywająca słuchaczy ku nowym obszarom muzycznej wrażliwości. Honorowy tytuł Mecenasa Kultury dla Andrzeja Stelmasiewicza, prezesa Fundacji Wspólnota Gdańska – za pomysł i stworzenie Oliwskiego Ratusza Kultury oraz popieranie wielu gdańskich projektów kulturalnych.
Nazwiska laureatów Pomorskiej Nagrody Artystycznej poznaliśmy w piątkowy wieczór na uroczystej gali w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Najważniejszym i najbardziej oczekiwanym przez zgromadzonych gości punktem programu był werdykt w kategorii Kreacje Artystyczne. Wyboru dokonała kapituła,w skład której wchodzą przedstawiciele samorządu, stowarzyszeń i związków twórczych, szkół wyższych i artystycznych, mediów, organizacji pozarządowych oraz liczne już grono laureatów PNA z lat poprzednich. Zdobywcami nagród zostali: Henryk Cześnik – za niezwykłe spotkanie „Henryk Cześnik i poeci” w Salonie Poezji Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, a także za wystawę Niebezpieczne zabawy w Narodowej Galerii Armenii w Erywaniu, Leszek Kułakowski – za wydanie płyt: Love Songs, Copy & Insert, Chopin Impressions i Cassubian Folk Songs – zbioru pieśni kaszubskich na chór mieszany i kwartet jazzowy oraz Andrzej Szadejko za festiwal ORGANy PLUS+, próbę odtworzenia muzyki dawnych mistrzów poprzez użycie oryginalnych dawnych instrumentów i techniki wykonawczej, przy niezmienionej od stuleci akustyce gotyckiego kościoła św. Trójcy w Gdańsku. Laureaci otrzymali statuetki Gryfa Pomorskiego oraz nagrody finansowe. Galę uświetnił koncert w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej i Nino Gvetadze (fortepian) pod dyrekcją George'a Tchitchinadze. 27.04.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pięć goli wpuszczonych, niewykorzystany rzut karny, czerwona kartka dla Marcusa Viniciusa... O meczu z Piastem piłkarska Gdynia będzie chciała szybko zapomnieć. Wszystko, co dziś nie zagrało, może pójść w niepamięć już 2 maja, jeśli tylko finał Puchar Polski znowu będzie żółto-niebieski. Arka może to zrobić, bo myślami jest już w Warszawie.
Arka Gdynia – Piast Gliwice 1:5 (0:1). Bramki: Jankowski (62') – Żivec (25', 52'), Hateley (50, rzut karny), Konczkowski (82'), Papadopulos (90' +1). Czerwona kartka: Marcus (71'). Widzów: 4666.
ARKA: Steinbors – Socha, Marcjanik, Helstrup, Marciniak – Marcus, Sołdecki (71' Bogdanow), Nalepa, Szwoch (57' Piesio) – Jankowski – Jurado (57' Esqueda). 27.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Do Gdyni przypłynął z trzydniową wizytą amerykański niszczyciel rakietowy USS „Farragut”. Okręt klasy Arleigh Burke od piątkowego popołudnia cumuje przy Nabrzeżu Francuskim. Pozostanie tu do niedzieli. Jak informuje Ambasada Stanów Zjednoczonych w Warszawie, wizyta USS „Farragut" wzmacnia relacje między naszymi krajami i sprzyja budowaniu stabilnej, bezpiecznej i dostatniej Europy. Obecność okrętu na Morzu Bałtyckim jest też świadectwem trwałego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w poprawę bezpieczeństwa w regionie. Wizyta w Gdyni ma charakter roboczy. Amerykańscy marynarze będą mogli u nas poznać bazę dydaktyczno-naukową Akademii Marynarki Wojennej oraz zobaczyć polskie okręty. – Tego rodzaju spotkania pozwalają na wymianę poglądów i doświadczeń morskich oraz zacieśniają współpracę między flotami – informuje kmdr ppor. Radosław Pioch, rzecznik prasowy dowódcy 3. Flotylli Okrętów.
USS Farragut, niszczyciel rakietowy typu Arleigh Burke, wszedł do służby w amerykańskiej marynarce w 2006 roku. Okręt ma nieco ponad 156 metrów długości i 20 metrów szerokości. Jego zanurzenie to niemal 9,5 metra. Jednostka rozwija prędkość powyżej 31 węzłów i zabraa na pokład 380-osobową załogę. Podstawę wyposażenia okrętów typu Arleigh Burke stanowi zintegrowany system kierowania walką Aegis Combat System. Oryginalnie jednostki te projektowane były do zwalczania radzieckich samolotów, pocisków manewrujących oraz okrętów podwodnych. W efekcie powstała konstrukcja, której przeznaczeniem jest prowadzenie operacji obrony przestrzeni powietrznej, zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych oraz operacji uderzeniowych. Po wycofaniu ostatnich niszczycieli rakietowych typu Spruance w 2005 roku wszystkie amerykańskie niszczyciele w czynnej służbie należą do klasy Arleigh Burke. 27.04.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 10863
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP