logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11001
Gdański Neptun z szalikiem reprezentacji Polski. 19.06.2018 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe, XI Przegląd Amatorskich Filmów Uczniowskich ALBATROSY. Jury w składzie: Jerzy Rados – Przewodniczący, Sławomir Pultyn przyznało następujące nagrody: Albatros 2018 za najlepszy krótki film fabularny otrzymała Agnieszka Korycka za profesjonalizm i dojrzałość realizacyjną w najtrudniejszym formacie filmowym – 30 minut w filmie „Pan Nikodem”. Albatros 2018 za najlepszy krótki film dokumentalny otrzymał Konrad Kosycarz z III Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku za umiejętność pokazania niepełnosprawności w sposób daleki od utartych schematów w filmie „Horyzonty”. Albatros 2018 za najlepszą krótką formę filmową otrzymał Jakub Dolny z Liceum Plastycznego w Bydgoszczy za świadome użycie technik animacji do opowiedzenia historii, w której autor wykorzystuje środki niedostępne w klasycznym filmie unikając pułapki zafascynowania jedynie formą przekazu w filmie „Watch out”. Nagroda Specjalna Jury dla filmu „Gwiazdozbiór człowieka” w reż. Julii Polkowskiej z IV Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku za bardzo osobistą opowieść o świecie wewnętrznym, który jak się okazuje jest bardzo uniwersalny, szczególnie kiedy opowiada się go tak bardzo minimalistycznymi środkami. Wyróżnienia: Dla Karoliny Biesiackiej z III Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy za prostą, głęboko humanistyczną opowieść, o najważniejszych sprawach w filmie „Randka”. Dla Gabrieli Gościniak, Mikołaja Kotlińskiego, Alicji Liss, Julii Mroczkowskiej, Ewa Paprockiej, Julii Piekarskiej, Barbary Stańko-Jurczyńskiej, Weroniki Stefańskiej z Zespołu Szkół Plastycznych w Gdyni za szukanie odpowiedzi na pytania, które wydają się nie obchodzić dzisiaj młodych ludzi w filmie „Poszukując ojczyzny”. Dla Olafa Zażembłowskiego z IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni za wrażliwość na ważne problemy współczesnego świata, opowiedziane w metaforyczny, a jednocześnie realistyczny sposób w filmie „Nilufar”. Dla Szymona Ruczyńskiego z II Liceum Ogólnokształcącego w Hajnówku za świetną formę plastyczną tworzącą spójną całość z muzyką w filmie „Nasze mrowisko”. Dla Daniela Le Hai z Liceum Plastycznego w Bydgoszczy za odwagę mierzenia się z tak trudną formą filmową jaką jest teledysk w filmie „Reverse Commuting” 18.06.2018/Fot.Anna Rezulak/KFP
Na sopocką plażę powracają amfibie. Nowy, miejski wózek do kąpieli w morzu dla osób z niepełnosprawnościami dostępny jest od dziś przez siedem dni w tygodniu przy wejściu nr 41. Nad bezpieczeństwem użytkowników pojazdu pływającego czuwa Sopockie Wodne Pogotowie Ratunkowego. Od dwóch sezonów sprzęt taki udostępnia także Fundacja Grupy ERGO Hestia (przy wejściu na plażę nar 41).
Amfibia została zakupiona przez sopocki magistrat za kwotę 8670 zł. Sprzęt zasilił bazę Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Korzystanie z wózka jest nieodpłatne, jednak z uwagi na komfort użytkowników MOSiR zaleca wcześniejszą rezerwację telefoniczną pod numerem 609 680 820 lub 58 550 12 15. Z amfibii można korzystać codziennie w godzinach 10-16. Wejście nr 23 na strzeżoną plażę wyposażone jest w podest dla wózków. 18.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W wieku 87 lat zmarła Alina Afanasjew – artystka, scenograf teatralny i telewizyjny, autorka bajek i scenariuszy. Siostra-bliźniaczka aktora Ryszarda Ronczewskiego. Od 1945 roku mieszkała w Sopocie, tworząc scenografię do wielu sztuk wystawianych na trójmiejskich scenach oraz przedstawień Teatru Telewizji Polskiej. W latach 1959-1965 wraz z mężem Jerzym Afanasjewem prowadziła teatr „Cyrk rodziny Afanasjeff”. Działała w Solidarności, była członkiem Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 roku w Gdyni. Urodziła się 27 czerwca 1930 roku w Puszkarni koło Wilna. W wieku 15 lat zamieszkała w Sopocie. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, uzyskując w 1961 roku dyplom na Wydziale Malarstwa. Przez wiele lat pracowała jako scenograf w Teatrze Muzycznym w Gdyni
„Dziś, 17 czerwca 2018 roku rano umarła moja mama. Najdroższy przyjaciel. 27 czerwca skończyłaby 88 lat… O dacie i godzinie pogrzebu na Cmentarzu Katolickim w Sopocie poinformuję tutaj na Facebooku, gdy się tego dowiem (…) Alinka była człowiekiem szalenie pogodnym, wesołym. Podobnie jak mój ojciec była idealistką. Pragnąłbym, aby taka właśnie pozostała w naszej pamięci. W ostatnich latach aktywnego życia odwiedzała co roku w Gdańsku wigilie Bożego Narodzenia dla ubogich i bezdomnych. Proszę Was o nieprzynoszenie kwiatów na pogrzeb, a datek na rzecz akcji Zupa na Monciaku, która pomaga w Sopocie biednym i bezdomnym. Będę na pogrzebie stał z koszyczkiem, obiecuję.
Przyjdźcie pożegnać moją mamę Alinkę z uśmiechem, kolorowo. Śmierć zarówno dla wierzących jak i niewierzących jest stanem przejścia, przemiany. Nie ma więc powodu, aby się jakoś specjalnie nią przejmować. Każda historia na Ziemi ma swój kres. Również i ta Alinki. Była człowiekiem spełnionym w pracy twórczej i prywatnie w niezwykłym, wielobarwnym domu pełnym ciepła i miłości. Kochała i była kochana, a to najpiękniejsze, co w życiu może się przydarzyć” – napisał na profilu społecznościowym Jerzy Afanasjew. 18.06.2018 / fot. KFP
40 lat temu otwarta została Kuźnia Wodna w Oliwie. Powrót do dawnej świetności to magiczne miejsce z cysterskim rodowodem zawdzięczało warszawskiemu Muzeum Techniki i Przemysłu NOT oraz rodzinie Wilków, restauratorom i opiekunom kuźni. Zabytek odbudowywał w latach 1975-1978 inżynier Zbigniew Wilk. Był też pierwszym kustoszem tego wyjątkowego na skalę europejską muzeum. Za wkład w zachowanie cennego zabytku w sobotę uhonorowany został Nagrodą Prezydenta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Uroczystość miała miejsce w Ratuszu Głównego Miasta. Dzień później wydarzenia jubileuszowe przeniosły się do Oliwy. Kuźnia w niedzielę była otwarta (z powodu zapowiadanego przez Muzeum Gdańska remontu od ponad roku nie można jej zwiedzać), zaś główną atrakcję dnia stanowił pokaz kucia pierwszego oliwskiego miecza samurajskiego w wykonaniu mistrza kowalskiego Krzysztofa Panasa i jego uczniów. – Chcemy, żeby to było miejsce spotkań kowali. Kowalstwo jest dla mnie szerokim pojęciem. Tutaj mamy broń białą, ale to także wyroby rzemieślnicze, narzędzia, ozdobne elementy architektoniczne. Mamy nadzieję, że Kuźnia Wodna w Oliwie stanie się miejscem, gdzie będziemy mogli ocować ze sztuką kowalską z Polski i Europy - mówi Lech Trawicki z Muzeum Gdańska. 18.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Radio Gdańsk ma 73 lata. Dla solenizantów i ich gości zagrali tego wieczoru w studiu koncertowym im. Janusza Hajduna Konstanty Andrzej Kulka, Karol Lipiński, Ignacy Feliks Dobrzyński oraz Camerata Vistula. Pierwsza część jubileuszowej gali należała do laureatów dorocznych nagród Radia Gdańsk. Radiowymi Osobowościami Roku zostali przyrodnicy Ewelina Sobańska i Piotr Kamont, czyli Ptasie Radio Gdańsk, Adam Żołnowski – wiceprezes DCT i stały bywalec audycji „Ludzie i pieniądze” oraz Marek Lewandowski – rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, elastyczny i nietuzinkowy związkowiec, jak mawiają o nim radiowi współpracownicy. – Żeby zostać Radiową Osobowością Roku, nie wystarczy w radiu bywać. Trzeba pokochać je z wzajemnością, zdobyć sympatię słuchaczy, a radio po prostu czuć – podkreślają w uzasadnieniu swoich wyborów solenizanci. Dla najlepszych pracowników radia były Bursztynowe Mikrofony. Nagrody odebrali w tym roku do Monika Jeleńska, Grzegorz Armatowski i Sylwester Pięta – Wszyscy za szczególne zasługi dla rozwoju publicznej radiofonii na Wybrzeżu.Monika Jeleńska pracuje w dziale marketingu, zajmuje się między innymi przygotowaniem kampanii reklamowych. – Wesoła, aktywna i pomocna. Świetna organizatorka Profesjonalna i pomysłowa. To oaza spokoju, naturalna i zawsze uśmiechnięta, a poza tym bardzo koleżeńska – zachwalają współpracownicy. Grzegorz Armatowski do radiowy porucznik Borewicz. W radiu zajmuje się tematyką kryminalną i społeczną. Pojawia się zawsze tam, gdzie są służby. Skrupulatny, profesjonalny i zawsze gotowy do działania reporter. Pomaga też kierowcom omijać korki z Autopilotem Radia Gdańsk. Sylwester Pięta spełnia się w reporterce. Wszechstronny, zdecydowany i pomocny. Prowadzi między innymi audycję o Marynarce Wojennej RP, współpracuje też z redakcją sportową. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. - Z Sylwestrem pracuję od trzech lat. To człowiek bezproblemowy. Gdy o coś go proszę, zawsze odpowiada: „Ewelina, nie ma sprawy". Na niego można liczyć zarówno w kwestiach służbowych, jak i prywatnych – mówi prezenterka i reporterka Ewelina Potocka. 16.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Viva Oliva! Jedna z najpiękniejszych i najstarszych dzielnic Gdańska ma dziś swoje święto. Ulica Opata Jacka Rybińskiego zamieniła się z tej okazji w deptak, na którym rządzą artyści, rzemieślnicy, wydawcy, gastronomicy, ale także oliwskie firmy, szkoły czy kluby sportowe. Będą tu do późnego wieczoru. Najważniejszym punktem programu był popołudniowy Oliwski Korowód. Barwna parada przemaszerowała z ulicami Rybińskiego, Grunwaldzką, Kaprów i Wita Stwosza, by zatrzymać się przed Parkiem Oliwskim. – Na ten jeden dzień w roku ruchliwa niezwykle ulica Opata Jacka Rybińskiego nagle staje się nasza – ludzi, pieszych. Marzyłoby się, żeby to zawsze tak było, no ale nie wiadomo, czy dożyjemy takiego zjawiska. Ale przynajmniej przez jeden dzień w roku możemy się cieszyć i wyobrażać sobie, jaki świat mógłby być piękny, gdyby powstał tunel pod Pachołkiem – mówi Andrzej Stelmasiewicz, prezes Fundacji Wspólnota Gdańska, która po raz siódmy zaprosiła nas do fetowania pod hasłem „Viva Oliva!”. Ideą święta niezmiennie pozostaje integracja lokalnej społeczności poprzez działania kulturalne i artystyczne. Zgodnie z intencją organizatorów to jest także świąteczny dzień sąsiadów Oliwy. – 20 lat temu w Gdańsku było tylko sześć dzielnic, dzisiaj są bodaj 34. Przymorze było osiedlem w Oliwie, i Żabianka była osiedlem w Oliwie. A dzisiaj wyemancypowały się na osobne dzielnice. W mojej prywatnej klasyfikacji jest Stara Oliwa, jest Nowa Oliwa, czyli Kampus, Olivia Business Center, Alchemia i hala Oliwia, ale jest jeszcze Wielka Oliwa, która rozciąga się od Osowej do Jelitkowa. A gdybyśmy bardziej zagłębili się w historię, to jeszcze Zaspa by do nas należała, bo grunty, na którym powstało osiedle, też należały do cystersów. A przecież bez nich nie byłoby Oliwy. Każda dzielnica ma swoje święto, ale większość z nich polega głównie na tym, że sprowadza się artystów i jakieś działania, żeby zrobić atrakcje dla mieszkańców. A my podeszliśmy do tego dokładnie odwrotnie. Większość tych stoisk i atrakcji, które tu widzicie, stworzyli ludzie, którzy w Oliwie żyją, mieszkają, pracują. Są tu szkoły oliwskie, rzemieślnicy oliwscy i gastronomia. Fundamentem tego święta są nasi. Bo hasłem święta jest, żeby Oliwa pokazała, co ma najlepszego - mówi Andrzej Stelmasiewicz. 16.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Ponad 6 tysięcy osób skorzystało w lipcu i sierpniu 2017 r. z przejazdów meleksami na trasie Miejski Eko-Parking – Centrum Sopotu. Po udanym pilotażu kurort rozszerza w tym sezonie program parkingu buforowego z ekologicznym transportem. – To trend światowy i jedyna szansa na odkorkowanie miast, szczególnie turystycznych – mówi Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu. Całodobowy, bezpłatny parking na ponad 700 samochodów przy Ergo Arenie dostępny jest dla wszystkich gości od dziś. W dwa najbliższe weekendy (16-17 oraz 23-24) oraz codziennie od 30 czerwca do końca sierpnia będzie można skorzystać z transportu meleksami na sopocką plażę czy do centrum miasta. W odpowiedzi na oczekiwania zeszłorocznych użytkowników trasa została wydłużona. Meleksami pojedziemy teraz w okolice plaży, a następnie do centrum Sopotu i z powrotem na parking przy Ergo Arenie (trasa wiedzie ulicami: Łokietka, Polna, Grunwaldzka, Chopina, Kościuszki). Przystanki zlokalizowane są przy hali, ul. Polnej, Chopina i placu Konstytucji (ul. Bohaterów Monte Cassino). Meleksy kursują od godz. 10 do 20 z częstotliwością co 20 minut. Bilet na jednorazowy przejazd kosztuje 3 złote. Dzieci i młodzież ze szkół podstawowych podróżują bezpłatnie. 16.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Mówią, co chcą, prowokują, nie znają kompromisów. Głoszą hasło “Sztuka dla wszystkich” i sztuką nazywają wszystko, co robią. Są twórcami i żywymi rzeźbami. Duet Gilbert & George powrócił po siedmiu do Łaźni, żeby świętować w Gdańsku podwójny jubileusz. Brytyjczycy obchodzą w tym roku 50-lecie swojej działalności artystycznej. Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia stuknęło 20 lat. W urodzinowym nastroju był również partner piątkowego wydarzenia. British Council działa w Polsce już 80 lat.
Jubileuszowe spotkanie z ikonami brytyjskiej sztuki współczesnej poprowadził Michael Bracewell, pisarz i krytyk, autor książki pt. „What is Gilbert & George?” opisującej w uniwersalny i przystępny sposób fenomen artystyczny Brytyjczyków. – Gilbert i George to dwaj mężczyźni, którzy razem tworzą jednego artystę: Gilberta & George’a. Jego sztuka opiera się na uczuciach, a nie na intelekcie. Gilbert & George to jedyny całkowicie współczesny i niezależny artysta wizjoner – uważa Michael Bracewell. Wizycie jubilatów towarzyszą pokazy filmów poświęconych ich twórczości: „The World of Gilbert & George” (1981 r., reż. Gilbert & George), „The Singing Sculpture” (1992 r., reż. Philip Haas), „With Gilbert & George” (2009 r., reż. Julian Cole), The Naked Shit Songs (2017 r., reż. Huba de Graaff). Obrazy będą prezentowane w przestrzeni Łaźni 1 na Dolnym Mieście od 16 do 24 czerwca. 15.06.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Noblista w dziedzinie medycyny i fizjologii, wielki uczony, farmakolog, wynalazca viagry. Profesor Ferid Murad otrzymał dziś tytuł doktora honoris causa Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu im. Jędrzeja Śniadeckiego w Gdańsku. Laudację na cześć amerykańskiego uczonego wygłosił profesor dr hab. Jędrzej Antosiewicz.
"Senat Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku nadaje panu prof. Feridowi Muradowi tytuł doktora honoris causa Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu im. Jędrzeja Śniadeckiego w Gdańsku jako szczególne wyróżnienie za: wieloletnią, uwieńczoną sukcesami i licznymi nagrodami – w tym najważniejszą Nagrodą Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii w 1998 roku – karierę naukową ze wspaniałym, niekwestionowanym dorobkiem naukowym; osiągnięcia naukowe, które uczyniły go światowym autorytetem w dziedzinie nauk medycznych; harmonijne łączenie teorii z praktyką, znajdujące odzwierciedlenie w autorstwie patentów, stanowiących uniwersalny wkład w rozwój nauki i wiedzy" – czytamy w uchwale podjętej przez Senat AWFiS 30 maja br. – To dla mnie duży zaszczyt. Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia. Dorastałem w Chicago, gdzie mieszka wielu Polaków. To już moja trzecia wizyta w Polsce. Wiele lat temu byłem w Krakowie. Dziś zamierzam zwiedzić Gdańsk i spotkać się ze studentami – powiedział podczas dzisiejszej uroczystości prof. Ferid Murad.
Amerykański naukowiec dokonał odkryć o podstawowym znaczeniu dla medycyny i biologii. Nagrody Nobla otrzymał za poznanie roli tlenku azotu i cytozolowej cyklazy guanylowej w sygnałowaniu wewnątrzkomórkowym. Jego odkrycia przyczyniły się również do znacznie lepszego zrozumienia fizjologii wysiłku fizycznego. Prace prof. Ferida Murada to około 400 artykułów w prestiżowych czasopismach naukowych, obejmujące wiele zagadnień, jednak te dotyczące tlenku azotu i regulacji syntezy cGMP należy uznać za jgo największe osiągnięcie.  Kariera naukowa prof. Murada związana była z pracą w czołowych amerykańskich uczelniach, m.in. na Uniwersytecie Medycznym w Cleveland, Uniwersytecie Harvarda w Bostonie, w Narodowym Instytucie Zdrowia w Bethesdzie oraz na Uniwersytecie w Stanford. Warto dodać, że amerykański uczony był uczniem innego noblisty – prof. Earla Wilbura Sutherlanda. 15.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 11001
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP