logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11863
– Urodziny fetowane na sportowo stały się już tradycją w moim życiu. Nie każde, ale te okrągłe i okrągławe staram się zaakcentować na piłkarskim gruncie – 40., 50., 55... – mówi Andrzej Kowalczys, gdański radny, społecznik i zagorzały propagator sportu. Swój sześćdziesiąty sezon pomysłodawca popularnych turniejów „Do przerwy 0:1” uświetnił wspólnie z dwiema setkami gości na boisku przy ul. 23 Marca w Sopocie. „Politycznych” przybyło na to święto tak wielu, że trzeba było ich podzielić na dwa obozy piłkarskie, i z planowanego trójmeczu zrobił się czwórmecz. Oczywiście wszystkie podziały były tu sprawą umowy społecznej, więc widok Tomasza Korynta grającego w barwach politycznych przeciwko „Galaktycznym” nikogo nie mógł dziwić. Jacek Karnowski, gospodarz turnieju, tym razem wyjścia nie miał – musiał poprowadzić do boju Kurort Sopot. Dla Andrzeja w buty piłkarskie wskoczyli tego dnia m.in. Jerzy Borowczak, Adam Korol, Zbigniew Lula, Marian Kosznicki, Janusz Goryszewski, Adam Sekuła, Leszek Sokołowski, Krzysztof Mystkowski i wielu, wielu innych przyjaciół. Wydarzeniem boiskowym dla wszystkich uczestników święta była bezalkoholowa impreza z autorskim menu solenizanta. – Wytopiłem pięć kilogramów smalcu z cebulką, narobiłem ogórków małosolnych, przywiozłem też 3-litrowy słój maślaków własnoręcznie zbieranych – zachęcał do degustacji główny bohater. Słodkością dnia był tort czekoladowy w kształcie boiska piłkarskiego z podobizną Kowalczysa i nieodłącznym szalikiem Lechii – prezent od współpracowników z Urzędu Marszałkowskiego. Do najoryginalniejszych podarunków należały drabina od kibiców Lechii – rekwizyt, bez którego trudno wyobrazić sobie pana Andrzeja przemawiającego do setek uczestników turnieju „Do przerwy 0:1” – elektryczna hulajnoga od wieloletnich przyjaciół z boiska (podobno chodzi o wyrównywanie szans w wyścigu z młodszym pokoleniem) oraz godzinny lot samolotem Aeroklubu Gdańskiego. – Niestety, dostałem też... lot na paralotni, od rodziny. Najważniejsze, że będę zdrowy przez wiele lat, że będę miał wspaniałą formę piłkarską i tenisową, będę szczęśliwym ojcem i mężem, no i będę robił karierę zawodową. Niektórzy życzyli mi, żebym w posły poszedł, ale nie wiem, czy to dobre życzenie – mówi 60-latek. Wśród urodzinowych prezentów znalazły się też zdjęcia z sylwestrowych meczów pracowników i przyjaciół Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych „Świetlik” (od fotoreporterów KFP), pamiątkowy proporzec Lechii z 60. sezonem jubilata oraz zdjęcie aktualnej drużyny piłkarskiej (od prezesa Adama Mandziary), patera od zarządu klubu hokejowego Automatyka (także krążek i trykot), książki o tematyce sportowej i kilka koszulek. Jedną z nich Andrzejowi Kowalczysowi wręczył prezes Piasta Gliwice Adam Żelem, przed laty związany z gdańską Lechią. W niedzielę jego piłkarze zagrają najważniejszy mecz w historii klubu. – Mam nadzieję, że dostałem koszulkę mistrza Polski – nie kryje sympatii Andrzej Kowalczys. 18.05.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
Kolejny sukces młodej, niezwykle utalentowanej aktorki Teatru Wybrzeże! Magdalena Gorzelańczyk otrzymała Cykliczną Specjalną Nagrodę Aktorską 59. Kaliskich Spotkań Teatralnych za rolę Jadwigi w spektaklu „Śmierć białej pończochy” Mariana Pankowskiego w reżyserii Adama Orzechowskiego. Serdecznie gratulujemy. Kaliskie Spotkania Teatralne to najstarszy festiwal teatralny w Polsce, jedyny, który w centrum uwagi stawia aktorów, ich kreacje sceniczne, technikę pracy i styl wypowiedzi artystycznej.
Absolwentka wydziału Aktorskiego Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie – Fili we Wrocławiu przed dwoma laty została laureatką Nagrody Aktorskiej na 35. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi za rolę w spektaklu „Szantaż”. Od tej pory występuje w Teatrze Wybrzeże. Latem 2017 roku zadebiutowała u nas w spektaklu „Mary Page Marlowe” w reżyserii Adama Orzechowskiego. I wystarczył jej jeden sezon, żeby pokazać wielki talent. Pod koniec marca 2019 roku, na gali plebiscytu Pomorskie Sztormy firmowanego przez „Gazet Wyborczą Trójmiasto” i Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, cieszyła się z tytułu Odkrycie Roku, zachwycając widzów rolami Jadwigi w spektaklu „Śmierć białej pończochy”, Wiery w „Ruskich” i Polykseny w „Trojankach”. Kilka dni później utalentowana aktorka sięgnęła po Nagrodę Teatralną Marszałka Województwa Pomorskiego dedykowaną pamięci prof. Jana Ciechowicza. Jury uhonorowało Magdalenę Gorzelańczyk za pasję i nieustanną pracę nad poszerzaniem palety środków scenicznej ekspresji, a co za tym idzie - bardzo udany artystycznie rok 2018 na scenie Teatru Wybrzeże. 19.05.2019 / fot. KFP
Za nami ciepła, mglista i gdzieniegdzie deszczowa Europejska Noc Muzeów 2019. Tym bardziej będzie się ją pamiętać. W Gdańsku znowu wielkim zainteresowaniem cieszyło się Muzeum II Wojny Światowej, ciekawie było też na nabrzeżu Ołowianki i „Sołdku”, które za sprawą Narodowego Muzeum Morskiego tworzyły scenerię portu wojennego dla wojsk amerykańskich szykujących się do inwazji na Francję w czerwcu 1944 roku. W Gdyni wielu mieszkańców ruszyło na bezpłatne zwiedzanie Muzeum Emigracji. Ale nie tylko muzea i przybytki sztuki otworzyły szeroko drzwi tej nocy. Jedną ze świątecznych atrakcji było zgłębianie tajemnic historycznych budynków Politechniki Gdańskiej. W rolę przewodników wcielili się pracownicy naukowi Wydziału Architektury. Na gości uczelni czekały m.in. warsztaty rysunku, doświadczenia przygotowane przez studentów fizyki i chemii, wystawa zabytków techniki w historycznej Hali Maszyn oraz koncerty w wykonaniu Akademickiego Chóru Politechniki Gdańskiej. Pod znakiem wydarzeń muzyczno-wokalnych w dużej części przebiegała również Noc Muzeów w opactwie cysterskim w Pelplinie. Wydarzenie rozpoczęło się koncertem organowym. Zaśpiewały tu w sobotę Chór św. Brata Alberta z Kokoszek oraz zespół „Na cały głos”, który zaprezentował się w poezji śpiewanej na cześć Jana Pawła II. Budowle i teren opactwa można było zwiedzać z przewodnikiem do godz. 23. Noc zakończyła się pokazem fireshow przed pelplińską katedrą. 18.05.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP, Krzysztof Mania / KFP
Szczęśliwa rodzina w gdańskim parku Reagana. Łabędzia para pilnuje swojego skarbu, małego łabędzia, który powoli z brzydkiego kaczątka przemienia się w pięknego ptaka. Warto pamiętać, aby podczas spacerów nie podchodzić do nich bliżej, w obronie potomka mogą zaatakować człowieka. 17.05.2019 / Fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Minionej nocy nieznani sprawcy pomazali różową farbą pomnik papieża Jana Pawła II i prezydenta Ronalda Reagana znajdujący się na gdańskim Przymorzu. O dewastacji w nadmorskim parku poinformował policję w piątek rano operator miejskiego monitoringu. Funkcjonariusze zebrali materiał dowodowy, po czym Gdański Zarząd Dróg i Zieleni niezwłocznie przystąpił do oczyszczenia brązowych figur. Kiedy na miejscu pojawili się fotoreporterzy i operatorzy kamer, ślady działania wandali były już ledwie dostrzegalne. Służby przeglądają teraz zapis z kamery monitoringu. – Dochodzenie prawdopodobnie będzie prowadzone w kierunku uszkodzenia mienia. Grozi za to pięć lat więzienia – informuje aspirant Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Pomnik upamiętniający spotkanie papieża Jana Pawła II i prezydenta USA Ronalda Reagana został odsłonięty 14 lipca 2012 roku. Inspiracją dla twórców rzeźb Stanisława Milewskiego i Bogusława Szycika było zdjęcie wykonane w parku w Miami na Florydzie 10 września 1987 przez Scotta Stewarta z Associated Press. Dzieło powstało z inicjatywy Stowarzyszenia Godność i za zebrane przez nie pieniądze. Kosztowało ok. 220 tys. zł. Dwa miesiące później, aktem darowizny stowarzyszenie przekazało pomnik miastu. Nie od razu i nie wszyscy radni chcieli się na ten pomnik w parku zgodzić. – Bo tak blisko mola, bo w miejscu, gdzie symbole mogą być narażone na profanację – kręcili nosami samorządowcy... 17.05.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

REAGAN BEZ RĘKI. NIE TRZEBA ODLEWAĆ CAŁEJ RZEŹBY
Gdańsk – Kwidzyn – Sztum – Malbork – Gdańsk. Jeden dzień z kampanii wyborczej – od godziny 9 do 21. Spotkania z mieszkańcami – na głównych ulicach, na targowiskach, w centrach handlowych i instytucjach kultury; wizyty u samorządowców; na zamku malborskim chwila na złapanie oddechu i posiłek – dziś wyjątkowo nie fastfoodowy. Po obiedzie ciąg dalszy maratonu rozmów o walce z hejtem, o przytulaniu zła, skutecznej edukacji nie tylko w szkole. I o pomocy dla ofiar... – Nie nowe drogi, nowe boiska, wyższe bądź niższe dopłaty dla rolników czy limity połowowe, nie to skłoniło mnie do kandydowania. Ja idę tylko w tym konkretnym celu, żeby zrobić coś z mową nienawiści. Wbrew pozorom w Unii można zrobić dużo – przekonywała słuchaczy Magdalena Adamowicz w Muzeum Miasta Malborka. Kandydatka Koalicji Europejskiej do Europarlamentu mówiła o swoim programie, ale również chętnie dzieliła się refleksjami ze spotkań z Pomorzanami. – Jedna z mieszkanek Sierakowic powiedziała coś pięknego: „Ja widzę, że pani to zło, które jest, przytula. I przez to, że pani to zło przytula, to nam się robi lepiej na sercu”. Może coś w tym jest... Chyba czasem lepiej przytulić zło, by stało się coś dobrego... 15.05.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Ponad 70 premier najlepszych filmów dokumentalnych odnoszących się do najbardziej aktualnych problemów współczesnego świata, spotkania z reżyserami i bohaterami, debaty i rozmowy, warsztaty oraz edukacja dla dzieci i seniorów. W Gdyni rozpoczął się 16. Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity (15-24 maja). Aż sześć miast prezentuje w tym roku festiwalowe obrazy. Millennium Docs Against Gravity jest obecny także w Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Lublinie i Katowicach. – Ale to do Gdyni i Trójmiasta należą wszelkie rekordy. Podczas ubiegłorocznej edycji na festiwalowe filmy wybrało się tu o 63 procent więcej widzów niż rok wcześniej. To zachęca, by robić jeszcze więcej i jeszcze ciekawiej. I w tym roku zaprezentujemy kino dokumentalne najwyższej próby – filmy dające do myślenia, nakręcone w najnowszej technologii, które w niczym nie ustępują filmom fabularnym pod względem jakości zdjęć montażu i dźwięku. Pokażemy premierowo w Gdyni najnowsze filmy rodzimej produkcji, które zdążyły już podbić prestiżowe festiwale międzynarodowe – jak choćby IDFA w Amsterdamie – gdzie zdobyły liczne nagrody, a w renomowanych mediach pojawiły się o nich entuzjastyczne recenzje – mówi Artur Liebhart, dyrektor Festiwalu. Hasło tegorocznej edycji brzmi: "Zobacz, czy rozumiesz świat i czy świat rozumie ciebie". 13 filmów prezentowanych w Gdyńskim Centrum Filmowym powalczy o nagrodę prezydenta miasta (15 tys. zł). Wyboru spośród obrazów nominowanych w Konkursie Głównym o nagrodę Millennium dokonają gdyńscy jurorzy: pisarka i kompozytorka Natalia Fiedorczuk-Cieślak, reżyser i filmoznawca Jerzy Rados oraz kompozytor i kontrabasista Olo Walicki. W Gdyni wręczona zostanie również Nagroda Czytelników „Co Jest Grane 24” – zwycięzcę plebiscytu wskażą widzowie Festiwalu ze wszystkich sześciu miast. Losy nagrody dla najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego 16. FFMDAG pozostają w rękach jury obradującego w składzie: producentka Leila Hosseini, reżyserka Hanna Polak oraz reżyser Michał Marczak. 15.05.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pewnie długo uczniowie ze szkoły w Kurowicach koło Łodzi będą wspominać swoją wycieczkę do Gdańska. Podczas zwiedzania Europejskiego Centrum Solidarności niespodziewanie w koszulce Konstytucja pojawił się Lech Wałęsa. Zaczęło się od wspólnych zdjęć z byłym prezydentem, a skończyło na spontanicznym krótkim wykładzie na temat Polski i współczesnego świata. 15.05.2019 fot. Maciej Kosycarz / KFP
Krzysztof Zanussi został laureatem Platynowych Lwów przyznawanych przez komitet organizacyjny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Statuetkę reżyser odbierze 21 września podczas festiwalowej gali, której gospodarzem będzie Teatr Muzyczny. Platynowe Lwy to nagroda za całokształt twórczości. Sięgali po nią m.in. Andrzej Wajda, Jerzy Antczak, Sylwester Chęciński, Tadeusz Chmielewski, Tadeusz Konwicki, Janusz Majewski, Roman Polański, Witold Sobociński, Jerzy Wójcik i Jerzy Gruza. W ubiegłym roku do tego grona dołączył Jerzy Skolimowski.
Tegoroczny laureat jest dwukrotnym zdobywcą Złotych Lwów. Najważniejsze nagrody polskiej kinematografii otrzymał za obrazy „Barwy ochronne” w 1977 roku oraz „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” w 2000 roku. Nagrodą Specjalną FPFF uhonorowano jego filmy „Constans” (1980 r.) i „Cwał” (1996 r.), a w 2005 roku film „Persona non grata” – Nagrodą Jury. Zanussi jest twórcą kina autorskiego, którego nie da się wprost zaklasyfikować do jakiegokolwiek nurtu filmowego w Polsce czy na świecie. Często idzie wręcz pod prąd. Sam pisze dla siebie scenariusze, podejmując tematykę egzystencjalną. Realizuje je we właściwej tylko sobie formie. W dorobku ma trzydzieści pełnometrażowych filmów fabularnych, a ponadto liczne filmy telewizyjne – między innymi osiem godzinnych odcinków „Opowieści Weekendowych”, a także spektakle teatralne i operowe. Reżyseruje między innymi w teatrach w Mediolanie, Rzymie, Palermo, Syrakuzach, Bonn, Moskwie, Bremie, Bazylei. Krzysztof Zanussi jest jednym z najbardziej znanych i najczęściej nagradzanych polskich twórców za granicą. W 1990 został wybrany na prezydenta Europejskiej Federacji Realizatorów Audiowizualnych (FERA). Jest konsultantem Papieskiej Rady do Spraw Kultury w Watykanie, byłym wiceprzewodniczącym Rady Programowej Telewizji Polskiej i byłym prezydent Stowarzyszenia EUROVISIONI. Należy do zarządu Europejskiej Akademii Filmowej, Polskiej Akademii Umiejętności, PEN-Clubu, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wykładał na wielu uczelniach, między innymi w PWSTiF w Łodzi, National Film School w Wielkiej Brytanii, a także w Collegium Civitas w Warszawie, na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku oraz na wyższych reżyserskich kursach w Moskwie. Od trzydziestu lat jest związany z Uniwersytetem Śląskim, gdzie wykłada na Wydziale Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego. Gościnnie prowadzi kursy mistrzowskie również w Gdyńskiej Szkole Filmowej. 15.05.2019 / fot. KFP
Nie mogło tu zabraknąć pomarańczowych akcentów – tulipanów, róż, apaszek, szali i krawatów. Dostojni goście odśpiewali hymny polski i holenderski, a potem wznieśli toast za zdrowie monarchy. W sopockim hotelu Sheraton świętowano tego wieczoru Dzień Króla. Gospodarzami przyjęcia z okazji urodzin Jego Wysokości Willema-Alexandra byli ambasador Królestwa Niderlandów w Polsce Ron van Dartel oraz konsul Honorowa Królestwa w Gdańsku Dorota Monika Rosiak. W uroczystości udział wzięli m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski i wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak. Podczas spotkania poruszano wątki dotyczące wspólnej historii obu krajów oraz perspektyw w obszarze współpracy gospodarczej. Ambasador Ron van Dartel w swoim wystąpieniu złożył hołd wyzwolicielom Holandii - żołnierzom 1 Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka. Przypomniał też postać tragicznie zmarłego prezydenta Pawła Adamowicza, z którym w sierpniu ubiegłego roku rozmawiał w Gdańsku o współpracy w zakresie wykorzystania potencjału gospodarczego i ożywienia polskich rzek oraz o bieżącej polityce europejskiej. Przy tej okazji Ron van Dartel poinformował, że latem jego misja w Polsce, a zrazem kariera dyplomatyczna dobiegnie końca. Przechodzi na emeryturę. Ambasadą w Warszawie kierował od sierpnia 2016 roku. Wcześniej był szefem misji dyplomatycznych w Moskwie, Belgradzie i Berlinie. 14.05.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11863
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP