logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11484
„Tylko miłość”, „I wciąż się na coś czeka”, „Ach panie, panowie”... Wielu gdańskich seniorów spędziło ten wieczór w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, gdzie z recitalem z okazji Dnia Babci i jutrzejszego Dnia Dziadka wystąpiła Magda Umer. Mistrzyni interpretacji piosenki literackiej przyjechała do Gdańska z utworami ze swoich ostatnich płyt „Noce i sny” oraz „Wciąż się na coś czeka”. Już po raz trzynasty miasto zrobiło naszym szacownym mieszkańcom w dniu ich święta taki muzyczny prezent. W kasach Filharmonii na babcie i dziadków czekało tym razem blisko 850 bezpłatnych wejściówek. Zaproszenie tradycyjnie wystosował przed kilkoma tygodniami prezydent miasta Paweł Adamowicz. Często podkreślał w ubiegłych latach, że w tych koncertach tkwi siła łamiąca stereotyp myślenia o naszych babciach i dziadkach jako osobach nieaktywnych, niekorzystających z gdańskiej oferty kulturalnej. Bywał tu z seniorami, bywali też jego zastępcy. W poniedziałek na scenie pojawiła się pełniąca funkcję prezydenta Aleksandra Dulkiewicz. Prezydent Adamowicz też był. Z dumą spoglądał na zacnych melomanów ze zdjęcia, pod którym przedstawiciele gdańskiej Rady ds. Seniorów (działającej przy prezydencie od 2007 r.) oraz wybranej niedawno po raz pierwszy Rady Seniorów złożyli białe róże. Sala uczciła pamięć zamordowanego prezydenta minutą ciszy. Jemu też zadedykowała swój koncert Magda Umer, wyznając, że całym sercem była w tych dniach z Gdańskiem. 21.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dzień po pogrzebie prezydenta Pawła Adamowicza Gdańsk dalej był pogrążony w nieformalnej, wynikającej z poterzby serca żałobie. Granica wsi Borkowo i Gdańska (dzielnica Łostowice) na ul. Ofiar Grudnia 70. Tablica informacyjna z kirem i płonące znicze. 20.01.2019 / fot .Maciej Kosycarz / KFP
Dokładnie po tygodniu o tragicznych wydarzeń na Targu Węglowym ponownie rozbłysło w tym miejscu „Światełko do nieba”, tym razem dla Pawła Adamowicza. Około 2 tysięcy mieszkańców Gdańska oddało w ten sposób hołd zamordowanemu prezydentowi miasta. Przed godziną 20 na Targu rozległo się końcowe odliczanie, jak podczas pamiętnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, po czym plac rozjaśniły światła latarek, telefonów, elektrycznych zniczy i lampionów. Spotkanie trwało około 5 minut i odbywało się w ciszy. Było reakcją na spontaniczny apel opublikowany przez jednego z gdańszczan w mediach społecznościowych. W sieci pojawiły się już propozycje ponowienia akcji. „13. dnia każdego miesiąca o 20 zaświećmy światełko do nieba” - czytamy na jednym z portali. 20.01.2019. / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP, Anna Bobrowska / KFP
Bezpłatne wejściówki na „Wieczór dla Przyjaciela” w Europejskim Centrum Solidarności rozeszły się błyskawicznie. Świątynia demokracji wspominała w niedzielę tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska. – Zaprosiliśmy bliskich Pawła Adamowicza, przyjaciół i współpracowników, żeby powspominać i nadać sens naszym łzom. Prezydenta nie ma już z nami, ale jego dzieła pozostały, a wizja Gdańska wciąż jest aktualna. Myślimy o prezydencie Pawle Adamowiczu z wielką wdzięcznością. Nie mówimy żegnaj – zapowiedziała dzisiejszy wieczór Patrycja Medowska, wicedyrektor ECS. Oddajmy głos przyjaciołom Pawła Adamowicza.
Magdalena Adamowicz: To jest „Wieczór dla Przyjaciela, a Paweł bym moim wspaniałym, największym przyjacielem. Był oczywiście moim mężem, ale różnie bywa w małżeństwach, a nas oprócz tego łączyła prawdziwa przyjaźń. To był przyjaciel, z którym mogłam obejrzeć poważny film, ale także animowaną bajkę dla dzieci, tak jak ostatnio podczas urlopu odcinki „Ani z Zielonego Wzgórza”, a potem całą serię „Harry'ego Pottera”. Paweł był przyjacielem, który potrafił płakać. Często się wzruszał, czasem szybciej niż ja. Nie wstydził się tych łez przy naszych córkach. Ale Paweł był też przyjacielem wymagającym i krytycznym. Potrafił upomnieć, ściągnąć na ziemię. Nie byłam mu dłużna i też byłam tą osobą, która go na ziemię często ściągała. Tej przyjaźni będzie mi brakowało, ale widząc tutaj was wszystkich, wiem, że Paweł ma przyjaciół i że ta przyjaźń pozostanie w waszych sercach.
Patrycja Medowska, zastępca dyrektora ECS: Nigdy nie miałam okazji powiedzieć mu czegoś,c o jak myślę, bardzo by go ucieszyło. Powiem to teraz. Panie prezydencie, udało się panu zrobić ze mnie gdańszczankę. 10 lat temu, kiedy przyjechałam tu z mojego rodzinnego miasta, z Warszawy, wydawało mi się to bardzo mało prawdopodobne. Ale pana troska o mnie, mieszkankę miasta, sprawiła, że jest mi tu dobrze, czuję się bezpiecznie i mam swoją gdańską tożsamość. Potwierdzam pana słowa, że Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie.
Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog, antropolog, historyk: Paweł w którymś momencie uznał, że indywidualistyczny technokratyzm jest bardzo efektywny, zwłaszcza kiedy lider ma wizję, wie co ma się stać, a Paweł wiedział, ale ta efektywność to za mało. Ona przynosi efekt w postaci realizacji kolejnych projektów, ale nie buduje wspólnoty. Paweł uznał, że potrzeba czegoś więcej, albo czegoś innego. Cały czas się zastanawiam, dlaczego tak się stało, i mówię, że nie wiem. Może dojrzał – to dobry znak, bo znam wielu polityków, którzy nie dojrzewają. Może bardzo ważne było to, że się nauczył. Paweł się uczył, a też znam bardzo wielu samorządowców, którzy się nie uczą. Myślę, że bardzo duże znaczenie miała rodzina, i to, że w tej rodzinie są kobiety. Powtarzam czasami, że Paweł zaczął mówić żeńskimi końcówkami. Uwrażliwił się na pewien specyficzny obszar życia społecznego, którego faceci często nie rozumieją, a chyba nawet nie zauważają (…) Myślę, że główną przyczyną tej jego ewolucji było to, co się zdarzyło w roku 2015. Paweł był jednym z niewielu liderów, nie tylko samorządowych, który poważnie przemyślał to, co się stało, i wyszedł poza stwierdzenie „tamci są źli, a my nie jesteśmy oni, tzn. jesteśmy dobrzy”. Pomyślał, że musi być coś więcej. Musi być coś, co będzie mówiło ludziom, co się ma dziać potem. I to przemyślenie doprowadziło do istotnej zmiany i tego, co w moim przekonaniu jest najważniejsze. Bardzo bym chciał, żeby wszyscy liderzy, którzy są tutaj i w innych miejscach, nie tylko samorządowi, ale we wszystkich firmach i instytucjach, pamiętali o czymś, co ja na swoje potrzeby nazywam imperatywem obywatelskim. Oznacza on, że zwłaszcza w krytycznych momentach, lider daje szansę, umożliwia, pomaga ludziom stać się lepszymi niż są i lepszymi niż się sobie wydają. To jest kluczowa rzecz, której oczekujemy od lidera (…) Paweł zdał test wiarygodności, zdał test empatii, zdał test podmiotowości. Było bardzo dobrze, gdybyśmy tę wizję i tę osobę dobrze rozumieć. Parafrazując księdza Twardowskiego – śpieszmy się rozumieć ludzi, bo szybko odchodzą...
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu: Paweł w pewnym momencie został sam, bo Platforma zrobiła głupstwo, nie umiała odczytać kogo traci. Do dzisiaj nie bardzo umie sobie to wszystko poukładać. Ale Paweł – m.in. za namową Olka [Halla – przyp. red.], po rozmowach również z nami, z Olą [Dulkiewicz – przyp. red.], z Piotrem [Grzelakiem – przyp. red.] – zdecydował, że będzie kandydować na prezydenta Gdańska. Myślę, że miał jedną zdecydowaną wyższość nad innymi prezydentami miast: umiał sobie wychować następców. To jest naprawdę coś niesamowitego. Dla mnie oczywiste jest, oni będą potrafili kontynuować jego dzieło, obojętnie czy będzie się to komuś podobało czy nie, czy ich ktoś poprze czy nie. Jak ktoś nie poprze, to straci, tak jak stracili ci, którzy nie poparli jego w wyborach.
Ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk akademickich: Z Pawłem mieliśmy to samo pochodzenie. Wilniuki. Mój tata też był z Wileńszczyzny. Pamiętam, że kiedy Paweł interesował się Kaziukami, czyli Wilniukami, którzy przyjeżdżali do nas na jarmark św. Kazimierza, to zaczynało się to od mszy w bazylice Mariackiej. Był tam starszy pan lektor czytający Biblię i straszliwie „zacjągał”. Mówił tak strasznie, że jak „list swjętego Pawła do Koryntjan” był, to tak właśnie było przeczytane. Kiedy z Pawłem i grupą Wilniuków podeszliśmy potem do niego, jedna z przyjezdnych starszych pań z Wilna zwróciła się do lektora: „Panie, no toż pan zemljak. Z jakiej pan części Wilna pochodzi?”. A on odpowiedział tak: „ A po czym to pani poznała? Chyba po tej skórzanej kurtce!”. Razem z Pawłem wybuchliśmy śmiechem, ale jarmark się udał i była bardzo sympatyczna atmosfera.
Anna Czekanowicz-Drążewska, poetka, prozaik, wieloletnia dyrektor Biura Prezydenta do spraw Kultury: Dzisiaj wyjątkowo mocno czujemy, że za sprawą Pawła Adamowicza Gdańsk stał się miastem kultury. Kochał sztukę i artystów – po człowieczemu. Słuchał ich i podziwiał, troszczył się o nich i był bardzo dumny. Jego format intelektualny pozwalał mu dostrzegać zarówno wagę wielkich wydarzeń, jak i spotkania z działaniami w domach sąsiedzkich czy szkołach. Zawsze znajdował czas, by uczestniczyć w artystycznym życiu miasta. Fundował nagrody i stypendia. Ofiarowywał podziw i uznanie. Ciekawy nigdy nie zaspokojoną ciekawością dziecka, chciał spotkać i chciał poznać każdego. I czytał. Czytał niemal wszystko. „Muszę się uczyć” – uśmiechał się.
Anna Strzałkowska, psycholog, socjolog: Chcę powiedzieć o słowach prezydenta, które są dla nas najważniejsze, a które wypowiedział, otwierając Marsz Równości. Było 30 kontrmanifestacji, kordony policji i mnóstwo tych, którzy mówili do nas różne rzeczy. Inwektywy. Prezydent wtedy stanął i powiedział coś, co stało się najważniejsze dla naszej społeczności. Powiedział tak: „Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, że ktoś jest zepsuty, to powiem tak: ten jest zboczony, kto sieje nienawiść, ten jest zepsuty, kto odnosi się do drugiego z wrogością, trzyma rękę wyciągniętą z nienawiści, chce rzucić kamieniem, potraktować go pałką. Ten, który mówi złe słowa, złą energię wysyła do drugiego człowieka. Ten jest zboczony. My jesteśmy najnormalniejsi na świecie”.
Antoni Pawlak, poeta, wieloletni rzecznik prezydenta Gdańska: Myśmy się nawzajem uczyli na sobie zupełnie innych światów. Ja się uczyłem świata konserwatywnego. Uczyłem się, jak wygląda taki żywy, głęboko wierzący, ale też otwarty katolik. Czas na wzajemne poznawanie mieliśmy zarówno w pracy (…), jak i w trybie pozaurzędowym. To było jeszcze bardziej fascynujące (…) Jeżeli mógłbym mieć o coś do niego pretensję, to o pewną rzecz, która wydarzyła się kilka lat temu. Byliśmy służbowo w Berlinie. To mi się przypomniało wczoraj, jak wychodziliśmy z bazyliki Mariackiej. Paweł miał przemawiać w czymś w rodzaju parlamentu berlińskiego. Któregoś dnia po porannej kawie wyszliśmy na Kudamm, który kiedyś był sercem Berlina Zachodniego. Uwielbiam tę ulicę. Szliśmy tacy zadowoleni z życia, z siebie, wydawało się nam, że Berlin jest u naszych stóp. Żartowaliśmy. Od słowa to słowa... Mówię, słuchaj Pawle, ja jestem stary, schorowany. Czy mógłbym liczyć na to, że powiesz kilka słów na moim pogrzebie? Paweł na to: „No dobrze. Ale co miałbym powiedzieć”. Mówię: wystarczy, jak powiesz jedno zdanie: Antek w sumie był fajnym facetem. Paweł: „To masz”... No i nie mam.
Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca funkcję prezydenta Gdańska: Autorytet... Tak, muszę tak o nim powiedzieć. Choć szczerze mówiąc, nigdy o nim nie myślałam w ten sposób. Ale widząc to wszystko, co dzieje się przez ostatni tydzień w Gdańsku, w Polsce, z nami, ludźmi, obywatelami... Tak, Paweł Adamowicz był, jest i pozostanie dla mnie autorytetem.
Znamienne słowa Pawła Adamowicza wypowiedziane na kartach książek, listów, na blogu i w prasie przytaczali tego wieczoru artyści Teatru Wybrzeże. Ostatnie wystąpienie należało do wszystkich Przyjaciół Pawła, którzy połączyli serca i głosy w „Modlitwie o wschodzie słońca”. „Każdy Twój wyrok przyjmę twardy, Przed mocą Twoją się ukorzę, Ale chroń mnie Panie od pogardy, Od nienawiści strzeż mnie Boże”. A potem były jeszcze drożdżówki „adamowiczówki”, takie jak te z niedawnych porannych spotkań z prezydentem na ulicach miasta. 20.01.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Uroczystości pogrzebowe śp. Pawła Adamowicza w bazylice Mariackiej dobiegły końca. W wielu miejscach Gdańska wciąż gromadzą się mieszkańcy, oddając w milczeniu hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi. Tuż przed godziną 15 urna z prochami Pawła Adamowicza została złożona w pozłacanej niszy w ścianie kaplicy św. Marcina, nad marmurową płytą z napisem Paweł Adamowicz (1965-2019). Do miejsca wiecznego spoczynku prezydenta odprowadzili duchowni i najbliższa rodzina. Na zakończenie uroczystości orkiestra kameralna zagrała utwór „Time to Say Goodbye”. Do godziny 19 w całym kraju obowiązuje żałoba narodowa. Bazylika Mariacka ponownie otworzy swoje drzwi przed godz. 18, na wieczorną mszę świętą. Wówczas miejsce pochówku prezydenta Adamowicza zostanie udostępnione wiernym. 19.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Milcząca wdzięczność, podziękowania za Gdańsk, za otwartość i miłość okazywaną ludziom – te słowa wielokrotnie wybrzmiewały dziś w bazylice Mariackiej i na ulicach Gdańska podczas uroczystości ostatniego pożegnania śp. Pawła Adamowicza. Śródmieście było dziś w południe jedną wielką świątynią. – Dziękujemy Panu Bogu za wszystko, co działo się w Nim, śp. Pawle, od chwili chrztu świętego – powiedział arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, podczas mszy pogrzebowej koncelebrowanej w bazylice. Nabożeństwo za duszę tragicznie zmarłego prezydenta miało charakter ekumeniczny. Paweł Adamowicz łączył pod gdańską flagą wyznawców wszystkich religii we wspólnotę. Na uroczystości pogrzebowe nie wystosowano ani jednego oficjalnego zaproszenia. Wszyscy byli tu dzisiaj z potrzeby serca, a wśród nich m.in. prezydent RP Andrzej Duda, byli prezydenci – Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, szef Rady Europejskiej Donald Tusk, obecny i byli premierzy, posłowie, senatorowie, prezydenci miast, samorządowcy... – Jesteśmy tu, aby otoczyć modlitwą pożegnania naszego brata w wierze, śp. Pawła Adamowicza, prezydenta miasta Gdańska. Oddać mu ostatnią posługę: braterstwa, szacunku i uznania. Wyrazić naszą solidarność z rodziną pana prezydenta rażoną gromem nieszczęścia. Zaświadczyć o jedności naszych serc w obliczu tragedii, której ofiarą padł śp. Paweł Adamowicz. Ale nade wszystko jesteśmy po to, aby nagle przerwane życie pana prezydenta włączyć w Paschalne Misterium Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Potwierdzić i wypowiedzieć pewność naszej katolickiej wiary, że śmierć nie oddziela nas od siebie, że pozostajemy nadal w głębokiej jedności i łączności z tym, którego żegnamy na drogę wieczności. On przecież nas tylko na tej drodze wyprzedził, nagle i niespodziewanie, ale wszyscy tą drogą zdążamy i wszyscy kiedyś razem będziemy w Chrystusie – powiedział abp Sławoj Leszek Głódź. Metropolita podkreślił w homilii, że tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to dzwon na trwogę, wezwanie do rachunku sumienia, przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego, do wyrugowania z języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci. – Pora już kończyć. Zbliża się czas znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie – zachęcał metropolita gdański. Biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku poinformowało, że w ostatnim pożegnaniu prezydenta Adamowicza na ulicach miasta uczestniczy około 45 tysięcy ludzi. Chyba wszystkich do głębi poruszyły słowa wypowiedziane podczas uroczystości pogrzebowych przez dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego. – Jestem przekonany, że Paweł chce, bym wypowiedział następujące słowa: „Trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych. Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści pojawiającą się w internecie, szkołach, mediach, parlamencie i Kościele. Człowiek, budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju. I będziemy odtąd tego przestrzegać" – po tych słowach duszpasterza akademickiego na ulicach miasta rozległy się gromkie brawa. W modlitwie z gdańszczanami łączył się dziś papież Franciszek. – Prosił, abym przekazał różańce rodzicom, małżonce Magdalenie, córkom Antoninie i Teresie, bratu Piotrowi – poinformował uczestników uroczystości Sławoj Leszek Głódź. 19.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Widok na Gdańsk z wieży Ratusza Głównego Miasta i Katowni podczas mszy pogrzebowej prezydenta Pawła Adamowicza. 19.01.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Anna Rezulak / KFP
Dwanaście zastępów straży pożarnej gasiło pożar, do którego doszło w sobotę nad ranem w domu przy ul. Czarnieckiego w Pelplinie. Służby zostały zaalarmowane o godz. 5.23. Nim ratownicy przybyli na miejsce, wszyscy mieszkańcy budynku zdążyli się ewakuować. Jak informuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Pelplinie st. kpt. Mariusz Stawicki, w chwili wybuchu pożaru w domu znajdowało się 12 osób. Ogień strawił dużą część poddasza oraz całą połać dachu budynku. Przyczyny pożogi bada policja. W mieście ruszyła akcja pomocy dla pogorzelców. Cztery rodziny znalazły tymczasowe schronienie w Zespole Kształcenia i Wychowania nr 1 przy ul. Sambora oraz w domach swoich bliskich. W poniedziałek z potrzebami pelplinian dotkniętych tragedią zapoznają się pracownicy Urzędu Miasta i Gminy. 19.01.2019 / fot. Krzysztof Mania/ KFP
Requiem Mozarta w wykonaniu chóru kameralnego Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego w bazylice Mariackiej rozpoczęła się msza pożegnalna w intencji śp. Pawła Adamowicza. Nabożeństwo koncelebrował metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. W pierwszych rządach zasiedli bliscy tragicznie zmarłego prezydenta – rodzice, żona, córki, brat z rodziną, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, pełniąca funkcję prezydenta miasta Aleksandra Dulkiewicz i marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. Świątynię wypełniły tłumy mieszkańców. Prezydenta żegnali posłowie, senatorowie, samorządowcy, harcerze, przedstawiciele organizacji pozarządowych, poczty sztandarowe i delegacje szkół. Ci, którzy towarzyszyli prezydentowi w ostatnim spacerze po Gdańsku, a dla których nie wystarczyło miejsca w kościele, mogli uczestniczyć w mszy za pośrednictwem telebimów na rozstawionych w różnych częściach miasta. – Modlitwą Kościoła żegnamy dziś prezydenta Pawła Adamowicza. Zwracamy się do jego najbliższych: małżonki, córek, rodziców, brata i przyjaciół: niech Bóg otrze z waszych oczu każdą łzę. Wierzymy w wieczną szczęśliwość i nagrodę – przekazał najbliższym Pawła Adamowicza abp Sławoj Leszek Głódź. Homilię wygłosił biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej Zbigniew Zieliński. – Zmarły wypełnił przestrzeń naszego miasta swoją intensywną aktywnością, zwłaszcza jako włodarz. Jak każdy gdańszczanin, kochał Bazylikę Mariacką, w której spocznie. Niejednokrotnie zbiegały się nasze drogi. Byliśmy rówieśnikami, z tą różnicą, że w dniu, w którym on odszedł do wieczności, ja obchodziłem kolejne urodziny – mówił w homilii biskup Zbigniew Zieliński. – Kwintesencją jego życia stały się jego ostatnie słowa i kwintesencją jego życia stali się gdańszczanie żegnający się z jego trumną. Poprzez okoliczności tej śmierci jeszcze bardziej odkrywamy inny wymiar bożego miłosierdzia. Historia pokazuje, że nawet z największych dramatów człowiek potrafi wyprowadzić dobro. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet zwycięstwa i upadki. Przyszliśmy tu na modlitwę, bo tu jest nadzieja wobec zmarłych i wobec nas, żyjących – dodał biskup Zieliński. Czuwanie nad trumną prezydenta w bazylice potrwa do północy. W sobotę świątynia zostanie otwarta o godz. 10. W południe rozpocznie się msza pogrzebowa. Prochy prezydenta Pawła Adamowicza spoczną w kaplicy św. Marcina. Na miejsce złożenia urny wybrano pozłacaną niszę, która przez wieki pozostawała pusta. W uroczystościach udział wezmą m.in. prezydent RP Andrzej Duda i prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. 18.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP, Anna Rezulak / KFP
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi towarzyszyło Pawłowi Adamowiczowi w jego ostatnim spacerze po ukochanym Gdańsku. Pochód z trumną z ciałem prezydenta wyruszył kilka minut po godzinie 17 spod Europejskiego Centrum Solidarności przy dźwiękach dzwonów kościoła św. Katarzyny. Kondukt przeszedł ulicami Doki, Łagiewniki, Stolarską, Podwale Staromiejskie, Pańską, Węglarską i Piwną pod bazylikę Mariacką, mijając po drodze miejsca ważne dla pana prezydenta – Jego I Liceum Ogólnokształcące, Szkołę Podstawową nr 50, dom rodzinny przy ul. Mniszki, bazylikę dominikanów, w której Paweł Adamowicz był ochrzczony. Po obu stronach trasy konduktu ustawiły się tysiące mieszkańców z flagami Gdańska, elektronicznymi zniczami i kwiatami. Pod koła karawanu leciały białe i czerwone różne. Tłumy gdańszczan zebrały się pod bazyliką Mariacką, gdzie kondukt dotarł o godz. 18.20. Od drzwi świątyni do katafalku trumnę z ciałem Pawła Adamowicza nieśli prezydenci miast: Rafał Trzaskowski, Jacek Jaśkowiak, Jacek Karnowski, Zygmunt Frankiewicz, Krzysztof Żuk i Rafał Dutkiewicz. Przed 18.40 rozpoczęła się pożegnalna msza święta koncelebrowana pod przewodnictwem metropolity gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. 18.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Anna Bobrowska / KFP
  • aktualnych propozycji: 11484
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP