logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11363
Niedawno obchodzili 25-lecie działalności, ale wciąż są głodni nowych wyzwań. To przecież Wilki. Kolejne ćwierćwiecze Robert Gawliński i spółka rozpoczęli akustyczną trasą koncertową z towarzyszeniem Orkiestry Symfoników Gdańskich. W niedzielny wieczór nowymi aranżacjami ich przebojów zachwycał się Stary Maneż. Były więc „Baśka”, „Aborygen”, „Nie stało się nic”, „Son Of The Blue Sky” i „Bohema” w świątecznej wersji – łącznie ponad dwadzieścia utworów, a do nich – obok gitar – marimba, obój, skrzypce i wiolonczela. Nad artystyczną stroną „Wilków akustycznie” czuwają Robert Gawliński i dyrygent Andrzej Szczypiorski. Aranżacjami największych przebojów grupy zajął się Marcin Szczypiorski, który w przeszłości tworzył projekty symfoniczne zespołów Lady Pank, Coma i Czerwone Gitary. – Zwykle gramy wielkie plenerowe koncerty. Publiczność oczekuje piosenek, przy których można poskakać, wyszaleć się. Lubimy tę energię i chętnie bierzemy udział w takich imprezach, ale brakuje mi takiego bliskiego kontaktu z ludźmi, kiedy mogę spojrzeć w oczy swoim fanom. Wielu z nich pytało mnie, kiedy zagramy koncerty biletowane, na które przyjdą wyłącznie ci, którzy chcą posłuchać Wilków. Pomyślałem, że to dobry moment. Jeszcze w latach 90. nagraliśmy płytę akustyczna pod tytułem „Acousticus Rockus”, która spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem, a później zostaliśmy zaproszeni do koncertu MTV Unplugged, wiec powrót do akustycznych brzmień jest jak najbardziej naturalnym procesem – mówi Robert Gawliński. 9.12.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Po 18. kolejce ekstraklasy Lechia wciąż ma pięć punktów przewagi nad drugą w tabeli Legią (i trzecią Jagiellonią). W piłkarskim hicie na Stadionie Energa oba zespoły postawiły na defensywę, skąpiąc emocji ponad 20-tysięcznej publiczności. Nudę mógł zamienić w 90. minucie na szczęście gospodarzy Artur Sobiech. Napastnik Lechii miał piłkę meczową, ale z trzech metrów posłał ją ponad bramką.
Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 0:0. Widzów: 20 856.
LECHIA: Kuciak – Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Wolski (67' Arak), Makowski, Kubicki, Haraslin (76' Sobiech) – Paixao.
LEGIA: Majecki – Stolarski, Remy, Jędrzejczyk, Hlousek – Cafu, Martins – Vesović (88' Kante), Szymański, Kucharczyk (65' Nagy) – 27 Carlitos (65' Kulenović). 9.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wraz z wejściem w życie zmienionego rozkładu jazdy 9 grudnia na pomorskie tory wyjechały dwa nowe pociągi. Zbudowane przez firmę Newag z Nowego Sącza na zamówienie samorządu województwa elektryczne zespoły trakcyjne Impuls 45WE w komfortowych warunkach wozić będą pasażerów z Trójmiasta do Elbląga i Słupska. Kolejne dwa takie składy przyjadą na Pomorze jeszcze w tym roku. Samorząd zakupił łącznie dziewięć pociągów, ostatnie z nich dołączą do pomorskiego taboru na przełomie 2019 i 2020 roku. Koszt zamówienia wyniósł 221 mln zł.
W inauguracyjnym przejeździe z Gdyni do Elbląga na trasie do Gdańska pasażerom towarzyszyli m.in. marszałek pomorski Mieczysław Struk, prezes Newagu Zbigniew Konieczek i dyrektor gdyńskiego oddziału Przewozów Regionalnych Zbigniew Labuda. – To sprawdzona konstrukcja. Takie pociągi kursują między innymi na Dolnym Śląsku, w Kolejach Mazowieckich oraz w województwie zachodnio-pomorskim. Do tej pory wyprodukowano prawie 200 impulsów. Te nasze będą mogły osiągać prędkość 160 km/h. W składach zamontowano wzmacniacze sieci wi-fi. Impulsy są oczywiście klimatyzowane i znacznie cichsze niż pozostałe pociągi – zachwalają znawcy przedmiotu. Nowe pociągi będą obsługiwały połączenia w relacjach Słupsk – Trójmiasto – Elbląg, a w przyszłości mogą także wjeżdżać na linię PKM po jej elektryfikacji planowanej w latach 2020-2023. Każdy z pociągów pomieści blisko 550 pasażerów. W składzie znajduje się 195 miejsc siedzących stałych oraz co najmniej 30 miejsc siedzących uchylnych i 20 miejsc rowerowych. Wyposażenie Impulsa to m.in. system zliczania pasażerów, system informacji wizualnej i akustycznej, monitoring zewnętrzny i wewnętrzny oraz toaleta przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. 9.17.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
67 drużyn liczących razem blisko 500 zawodników i zawodniczek wystąpiło w mikołajkowym turnieju dzikich drużyn „Do przerwy 0:1”. To rekord w historii zimowych imprez piłkarskich organizowanych na boiskach Zaspy i Przymorza przez Andrzeja Kowalczysa i Gdańską Fundację Dobroczynności od czternastu lat, a zarazem spora niespodzianka. Deszczowa aura raczej nie zapowiadała rekordowej frekwencji. O godzinie 10 na stadionie Gdańskiego Ośrodka Sportu przy ul. Meissnera organizatorzy uroczyście powitali 66 zespołów, by po chwili wnieść do zapowiedzi poprawkę. Jako ostatnia dołączyła do stawki ekipa Spóźnialskich Chwaszczyno. – Bardzo się cieszę, że tak wielu zawodników zdecydowało się wstać w sobotę tak wcześnie i przyjechać na nasz turniej. Podziękowania należą się również opiekunom, którzy licznie towarzyszą swoim podopiecznym. Tradycyjnie są z nami drużyny z Gdańska, ale także ekipy ze Skowarcza, Gdyni, Chwaszczyna, a nawet z Elbląga – mówił podczas ceremonii otwarcia zawodów Andrzej Kowalczys.
Zmaganiom na boisku po raz kolejny towarzyszyły warsztaty dla młodzieży z zakresu przeciwdziałania narkomanii. Zawodnicy mieli do pokonania tor przeszkód w narkogoglach (dzięki współpracy z Gdańskim Centrum Profilaktyki Uzależnień), mogli także porozmawiać z psychologiem zajmującym się tematyką uzależnień. – Hasło „Nie biorę, wybieram piłkę!” ma zwrócić uwagę naszych zawodników, a przede wszystkim ich opiekunów, że problem uzależnienia od wszelkiego rodzaju używek dotyczy także dzieci i młodzieży. Zadaniem dorosłych jest przekonać młodych ludzi, że warto trzymać się od tych rzeczy z daleka – tłumaczył Andrzej Kowalczys.
Wyniki
Zespoły dziewczęce: 1. Krasnale, 2. Biało-Zielone I, 3. Biało-Zielone II.
Rocznik 2010 i młodsi: 1. Porciaki I, 2. Brazylia Gola, 3. Spóźnialscy Chwaszczyno.
Roczniki 2006-2009: 1. Kaleczni ale Waleczni, 2. Huragan, 3. Ujeścisko.
Roczniki 2003-2005: 1. JPKP, 2. Ziemniak FC, 3. Spoceni w Lodówce.
Roczniki 2000-2002: 1. Gdańskie Zoo, 2. FC Łostowice, 3. FC Holandia.
Kategoria open: 1. Emeryci i Renciści, 2. KS Skowarcz, 3. Kropka.
Nagrody Fair Play ufundowane przez marszałka województwa pomorskiego oraz przewodniczącą Rady Miasta Gdańska otrzymali: Toboma Delegas (Lwy Pomorza), Tadziu Staniucha (Spóźnialscy Chwaszczyno), CZN Osowa i Ujeścisko.
Krasnale: Laura Krupienko, Daria Potrykus, Klaudia Lemczak, Magdalena Bartosik, Natalia Jurgielewicz, Weronika Łobocka.
Porciaki I: Nikodem Maczkowski, Franciszek Czapski, Wojtek Bystrzak, Marcin Łyskanowski, Jakub Miaczkowski, Jakub Buchała, Szymon Szulc.
Kaleczni Ale Waleczni: Krzysztof Adamczak, Adrian Recław, Nazari Kovalshyn, Volodymyr Basiuk, Aleksy Maziarka, Wojciech Wasiłowicz, Staś Trela, Mikołaj Szablewski, Konrad Markowiak.
JPKP: Jakub Banach, Maciej Zagraba, Kamil Rusinek, Dawid Łuczyński, Kacper Wojtyszyn, Piotr Kowalek.
Gdańskie Zoo: Mateusz Kaczyński, Wojciech Szymański, Klaudiusz Filas, Mateusz Kaczor, Jakub Niemczyk, Dominik Lisowski.
Emeryci i Renciści: Bartek Pawluczuk, Patryk Urbański, Sebastian Dziadkowiec, Dominik Rycewicz, Bartosz Kuźniarski, Kuba Michałowski, Piotr Gryszkiewicz.
8.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Czy Piotr Karczewski z Kościerzyny obejmie mandat po zmarłej posłance Jolancie Szczypińskiej? Zgodnie z Kodeksem wyborczym z 2011 roku, w przypadku śmierci parlamentarzysty jego miejsce w Sejmie zajmuje „kolejny kandydat z tej samej listy wyborczej, który w ostatnich wyborach otrzymał kolejno największą liczbę głosów". Pierwszeństwo to jednak nie wszystko...
Jolanta Szczypińska zmarła 8 grudnia po długiej i ciężkiej chorobie. Miała 61 lat. W wyborach do Sejmu w 2015 roku zdobyła 31 013 głosów. Listę kandydatów PiS wybranych na posłów z okręgu gdyńsko-słupskiego (nr 26) zamknął Aleksander Mrówczyński z 5835 głosami. Na progu znalazł się Piotr Karczewski z 5353 głosami. I to właśnie były wojewoda pomorski jest tą kolejną osobą z największą liczbą głosów, która zgodnie z przepisami może teraz objąć mandat posła. Sęk w tym, że mieszkaniec Kościerzyny od kilku tygodni pełni funkcję radnego sejmiku województwa pomorskiego. Wybrany na pięcioletnią kadencję, żeby wejść do Sejmu, musiałby się zrzec mandatu radnego. Nie będzie to łatwa decyzja. Jeśli Karczewski wybierze mandat posła, to będzie nim tylko przez niecały rok, albowiem w październiku lub listopadzie czekają nas kolejne wybory parlamentarne. Chyba, że w tych wyborach będzie startował z większym powodzeniem aniżeli trzy lata temu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Piotr Karczewski waha się nad tą niełatwą decyzją. 8.12.2018 / fot. KFP
Orunia miała dziś swojego Mikołaja. Najhojniejszy ze świętych zajechał po południu pod kawiarnię Kuźnia przy ul. Gościnnej zabytkową limuzyną, dając tym samym sygnał do rozpoczęcia świątecznego festynu. Atrakcjami dwudziestej już Gwiazdki na Oruni były m.in. stoiska z okolicznościowymi specjałami tutejszej kuchni i rękodziełem, występy zespołów dziecięcych, kolędy, konkursy z nagrodami, gorący poczęstunek i prawdziwie rodzinna atmosfera. O godzinie 17 przed Kuźnią miało miejsce uroczyste zapalenie oruńskiej choinki. Ceremonię rozpoczęły życzenia złożone mieszkańcom przez św. Mikołaja i prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Teatr Ognia Mamadoo okrasił wydarzenie pokazem nawiązującym do idei światła i pokoju, zaś w role aniołów paradujących na szczudłach wcieli się artyści Teatru Feta. Świąteczne światło przyniósł tłumnie zebranym oruniakom anioł ze Wspinalni Alfa, spływając po linie z wieży kościoła pw. św. Jana Bosko. Zapaleniu światełek na choince towarzyszył złoty deszcz symbolizujący łaski dla mieszkańców i gości Gdańska. Scenarzystą i reżyserem widowiska był Michał Juszczakiewicz. Kostiumy oraz scenografię przygotowała Elwira Twardowska. XX Gwiazdkę na Oruni zorganizowało Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych Orunia wspólnie z licznymi partnerami. 8.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Jolanta Szczypińska nie żyje. Pochodząca ze Słupska posłanka Prawa i Sprawiedliwości miała 61 lat. Była jednym z współzałożycieli NSZZ „Solidarność” Służby Zdrowia w Słupsku. W latach 80. pracowała w rodzinnym mieście w szpitalu wojewódzkim jako pielęgniarka. Po 13 grudnia 1981 roku włączyła się w prace podziemnych struktur „Solidarności”, działając w Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. Była także kurierem, kolporterem i drukarzem wydawnictw podziemnych. Za swoją działalność była prześladowana przez SB. Pełniła funkcję prezesa zarządu wojewódzkiego w regionie słupskim. Była jednym ze współzałożycieli Prawa i Sprawiedliwości. Od 2004 r. z ramienia tej partii zasiadała w ławach sejmowych. Pracowała w Komisji Zdrowia oraz Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Była wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego PiS. Często podkreślała, że życiowym drogowskazem są dla niej słowa Zbigniewa Herberta „Bądź wierny. Idź”. Od lat walczyła z chorobą nowotworową. Pod koniec listopada została hospitalizowana w związku z powikłaniami po zabiegu operacyjnym. Zmarła w nocy z piątku na sobotę. – To przykra i smutna informacja, która z pewnością dotknie nie tylko nas, jako członków Prawa i Sprawiedliwości, ale także wielu ludzi, których znała bezpośrednio i pośrednio – chociażby przez portale społecznościowe. Wiedzieliśmy, że jest ciężko, ale nie myśleliśmy, że tak to się skończy. Będziemy ją zawsze wspominać i pozostanie w naszej pamięci – komentuje smutną wiadomość Beata Mazurek. Rzeczniczka PiS o śmierci posłanki dowiedziała się podczas konferencji prasowej w Jachrance. Musiała przerwać spotkanie. Wzruszenie i silne emocje nie pozwoliły jej odpowiadać na dalsze pytania. 8.12.2018 / fot. KFP
„Więzienie dla sprawców, pomoc dla ofiar!” – skandowali w piątkowy wieczór uczestnicy manifestacji przeciwko zmowie milczenia i lekceważeniu ofiar pedofilii w Kościele. Demonstrację pod pomnikiem księdza Henryka Jankowskiego na skwerze jego imienia przy ul. Stolarskiej w Gdańsku zainicjowały Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom oraz Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa. Pod monumentem kapelana Solidarności po raz kolejny pojawiły się dziecięce buciki, maskotki i kartki z napisem „Pedofil”. Cokół przesłoniła tablica głosząca „Pomniki dla ofiar, nie dla katów”. Figurę zmarłego w 2010 roku duchownego oplatał żelazny łańcuch. Jednym z elementów piątkowego update’u rzeźby była także tabliczka z napisem „Pomnik Hańby Kościoła Katolickiego”. – Jaki jest sens mówić dziś o zbrodniach Henryka Jankowskiego... Gdy już nie żyje. Ogromny. Ponieważ nie chodzi o niego samego, chodzi o cały zbrodniczy układ, który demoralizuje i umożliwia osobom uprzywilejowanym, wpływowym funkcjonowanie ponad prawem i używanie bezbronnych osób jak rzeczy. Kościół stoi ponad prawem (…) Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przemocy, nie ma okoliczności łagodzących, gdy w grę wchodzi dziecko. Krzywdzenie dziecka i wykorzystywanie jego bezbronności to zbrodnia. Wszyscy, którzy próbują to tłumaczyć, niech już zamilkną, niech zapadną się pod ziemię ze wstydu (…) Jesteście dorośli, znajdźcie w sobie odwagę, dacie radę. Jeśli tego nie zrobicie, jeśli my wszyscy tego nie zrobimy, to zostawimy dzieci na pastwę demonów, same, w świecie, który stanie się dla nich więzieniem i piekłem. Nie pozwólmy na to – mówiła jedna z organizatorek protestu. Emocjonalnych wystąpień było więcej, słuchało ich tego wieczoru kilkadziesiąt osób. Z poklaskiem słuchaczy spotkały się żądania usunięcia pomnika pedofila, ujawnienia kościelnych akt dotyczących przewinień kleru, wypłaty odszkodowań dla wszystkich osób, które doznały gwałtów ze strony instytucji kościelnych, oraz przejrzystości finansowania Kościoła, a przede wszystkim żądanie szacunku, bezpieczeństwa i możliwości decydowania o sobie – w Kościele, miejscu nauki, domu i w pracy. – Rozdział Kościoła od państwa musi się stać. Jak najszybciej. Najlepiej gdyby się zaczęło to od najmłodszych, od świeckiej szkoły. Szkoły nam ukradziono. 25 lat temu religia była w salkach parafialnych, a nie w szkołach. Wyprowadzenie religii ze szkół jest niezbędne, bo sytuacja, jaka ma miejsce teraz – czyli to, że katecheci są w szkołach, robią, co chcą, pod nich układane są grafiki, oni naprawdę czują się jak u siebie, straszą dzieci – powoduje, że mamy dziś wiele wiele szkół, które wyglądają jak ekspozytury miejscowych parafii. Nie czuje się w nich ducha nauki i wiedzy, tylko czuje się tam zatęchłą kruchtę. Tak jest w Polsce w bardzo wielu miejscach i musimy to skończyć dla dobra naszych dzieci i wnuków – zwracał się do zebranych Piotr Pawłowski, koordynator akcji „Świecka Szkoła” na Pomorzu. Marek Lisiński, założyciel i prezes fundacji "Nie lękajcie się" zajmującej się wspieraniem ofiar księży pedofilów, zaapelował do osób, które zostały skrzywdzone przez ks. Jankowskiego, aby nie bały się głośno mówić o swoich traumatycznych przeżyciach. Tego wieczoru głos zabrał m.in. były ministrant kapelana Solidarności – jak przyznał – jeden z tych młodych chłopców, których ksiądz przytulił. – Myślę o księdzu tak: zbir – bohater, bandyta, ale legenda. Chciałbym, abyście wzięli to także po uwagę. Mimo wszystko ten pomnik nas obraża. Czy nie trzeba więc zasłonić tego cholernego Jankowskiego? [aplauz zebranych – przyp. red.]. Proszę państwa, jestem przygotowany. Mam drabinę, mam prześcieradło, wchodzimy i to robimy – zapowiedział pan Michał i przystąpił do dzieła. Nad dalszymi losami pomnika, skweru i tytułu Honorowego Obywatela Gdańska przyznanego ks. Jankowskiemu 18 lat temu 11 grudnia pochylą się gdańscy radni. 7.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
To dziś najbardziej rozległy plac budowy w mieście. Przerzucono na nim już ponad milion ton ziemi. Od ośmiu miesięcy w Gdańsku powstaje ulica Nowa Bulońska Północna wraz z dwutorową linią tramwajową, która ma ułatwić komunikację pomiędzy południowymi dzielnicami Gdańska a Pieckami-Migowem, Wrzeszczem i Śródmieściem. Na całej długości (2,7 km), czyli od skrzyżowania ul. Bulońskiej i Myśliwskiej do skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową powstaje również droga rowerowa z infrastrukturą towarzyszącą. – Jesteśmy usatysfakcjonowani, że jako firma trójmiejska i polska możemy realizować tak ciekawe technicznie zadanie. To wszystko, co widzimy, to zasługa wspaniałej ekipy. Zatrudnienie znalazło tu około 500 osób. Pracują tak, aby zabezpieczyć świetną jakość, dobry termin i utrzymać się w budżecie – mówi wiceprezes NDI Ryszard Trykosko. Sopocka firma jest liderem konsorcjum, które wykonuje prace. Nowa trasa ma być gotowa w czwartym kwartale przyszłego roku. Inwestycja warta niemal 200 mln złotych uzyskała wsparcie unijne z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020. Dofinansowanie wynosi 58,5 mln zł. – Już 15 lat temu postawiliśmy na transport publiczny jako nasz priorytet. Konsekwentnie rozbudowujemy linie tramwajowe. Ten odcinek jest niezwykle ważny, bo po połączeniu z przyszłym odcinkiem Gdańsk Południe – Wrzeszcz da możliwość zbudowania całkiem nowego, alternatywnego kanału komunikacyjnego w tej części miasta – podkreśla Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Co obecnie dzieje się na placu budowy? Na odcinku od skrzyżowania ul. Bulońskiej z ul. Myśliwską do wysokości nowo powstającego mostu nad Potokiem Siedleckim (222 m) prowadzone są prace drogowe polegające m.in. na układaniu mieszanek asfaltowych warstwy wiążącej, roboty związane z wykończeniem chodników i ścieżek rowerowych oraz oświetleniem ulic. Jednocześnie postępuje budowa dwutorowego torowiska. Dziś ma ono ponad pół kilometra. Dobiegają końca prace przy układzie drogowym ul. Nowej Wołkowyskiej, gdzie położono warstwę wiążącą nawierzchni nowej drogi i wykonano chodniki. Kolejnym etapem będzie budowa ronda Nowej Wołkowyskiej z Myśliwską oraz wykonanie ostatniej warstwy nawierzchni jezdni. Przeprowadzenie tych prac planowane jest na wiosnę 2019 roku. Na odcinku od mostu nad Potokiem Siedleckim do skrzyżowania z ul. Kartuską, gdzie widać już podbudowę jezdni i krawężniki, obecnie prowadzone są prace brukarskie i humusowanie wysokich skarp wraz umocnieniami w celu zabezpieczenia przed warunkami zimowymi. Z kolei w rejonie skrzyżowania ulic Jabłoniowej i Warszawskiej (tu będzie pętla tramwajowa) ekipy budowlane koncentrują się na sieciach uzbrojenia podziemnego. Niebawem rozpoczną się prace przy budowie drogi. 7.12.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Lech Wałęsa ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za swoje wypowiedzi i wpisy na Facebooku. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie jest prawomocny. – Po rozpoznaniu 22 listopada na rozprawie sprawy z powództwa Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Lechowi Wałęsie o ochronę dóbr osobistych i zapłatę nakazuję złożenie oświadczenia następującej treści: "Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wypowiedziach publicznych w okresie od kwietnia 2015 roku do maja 2017 roku sformułowałem wobec niego zarzuty, że Jarosław Kaczyński, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych panujących podczas lotu polskiej delegacji do Smoleńska, wydał polecenie nakazania lądowania samolotu, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku, a swoimi późniejszymi działaniami zmierzał do przerzucenia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską na inne osoby. Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa" – poinformowała sędzia Weronika Klawonn. Były prezydent RP ma wydać także drugie oświadczenie o treści: "Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wpisach na portalu społecznościowym Facebook w sierpniu 2016 roku sformułowałem zarzuty, że Lech Kaczyński podczas lotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku i jest smoleńskim mordercą 95 niewinnych osób. Tymi słowami naruszyłem uczucia pana Jarosława Kaczyńskiego związane z osobą jego zmarłego brata”. Oba oświadczenia mają być wydane na portalu społecznościowym na profilu Lecha Wałęsy, w radiu oraz jednym z tygodników. Wałęsa ma również wysłać odręcznie napisany lub wydrukowany i odręcznie podpisany list z przeprosinami do Jarosława Kaczyńskiego. Sąd oddalił powództwo w pozostałym zakresie, czyli wypowiedzi dotyczącej sprawy TW Bolka oraz sugerowania choroby psychicznej. Sąd oddalił też roszczenie o wpłatę 30 tysięcy złotych na cele społeczne. – Wolność debaty publicznej stanowi jeden z istotnych fundamentów państwa prawa (...) Ale wolność słowa nie jest wolnością absolutną. Jedną z jej granic jest ochrona dobrego imienia innych osób i ich godności - wyjaśniała w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Weronika Klawonn. Jarosław Kaczyński i Lech Wałęsa nie pojawili się dziś w sądzie. 6.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PROCES KACZYŃSKI – WAŁĘSA ODROCZONY

KACZYŃSKI – WAŁĘSA PRZED GDAŃSKIM SĄDEM
  • aktualnych propozycji: 11363
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP