logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12358
Miasto Gdańsk zostało uhonorowane Nagrodą Księżnej Asturii w kategorii Zgoda za 2019 rok. Otrzymaliśmy ją za wrażliwość na solidarność, obronę wolności, praw człowieka i ochronę pokoju. W piątek laury z rąk króla Hiszpanii odebrała prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. Uroczystość z udziałem Filipa VI, królowej Letycji oraz księżniczek Leonory i Sofii odbyła się w Teatrze Campoamor w Oviedo. Dziś przed południem atmosferę tego wydarzenia można był poczuć także w ogrodzie zimowym Europejskiego Centrum Solidarności. – To szczęśliwy dzień dla gdańszczanek i gdańszczan. Dzień,w którym możemy zobaczyć nagrodę księżnej Asturii. Odbierając ją w imieniu nas wszystkich, czułam wielką dumę, ale też wdzięczność za to, co już nam się udało. Nie znaczy to, że jest doskonale, ale to, że dzisiaj cały świat po raz kolejny słyszał o Gdańsku, jako mieście, które żyje nie tylko swoją historią, ale właśnie z tej historii – dzięki aktywnym obywatelom i obywatelkom – wyciąga wnioski, umie wyciągać rękę do drugiego człowieka, solidarnie współkształtować naszą rzeczywistość, to jest największa radość – mówiła dziś w ESC Aleksandra Dulkiewicz. Zgodnie ze zobowiązaniem złożonym w Oviedo prezydent Gdańska przekazała gdańszczanom słowa skierowane do nas przez króla Filipa IV podczas ceremonii wręczenia nagrody. „Pragniemy, aby wszyscy mieszkańcy Gdańska wiedzieli, że podziwiamy ich energię, postawę obywatelską i jedność. Chcę, aby wiedzieli, że wyrażamy również podziw dla ich dążenia do doskonałości i umiłowania pojednania. Pokazali determinację w pragnieniu wolnego, pogodnego, spokojnego życia i dlatego stają się dla nas prawdziwym przykładem” – to cytat z wystąpienia monarchy. Nagroda ma także wymiar finansowy. Fundacja Księżnej Asturii przekazała miastu 50 tys. euro. O tym, na jaki cel przeznaczymy tę pieniądze, zdecydują mieszkańcy w głosowaniu internetowym. – Do piątku do północy pod specjalnie utworzonym adresem mailowym nagroda@gdansk.gda.pl będę czekała na pomysły od państwa, na co powinniśmy przeznaczyć te 50 tys. euro. Życzenie jury jest takie, żeby to był cel związany z przyczyną, dla której dostaliśmy tę nagrodę. Marzyło by się wsparcie inicjatyw ukierunkowanych na pokojowe współistnienie, solidarne współtworzenie miasta, ale bardzo bym, chciała, żebyście to państwo przekazali nam swoje pomysły i przemyślenia, właśnie drogą mailową – zachęcała prezydent Dulkiewicz. 21.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
To już pożegnalne dźwięki 22. Festiwalu Gdynia Classica Nova / Mozart. Podczas niedzielnego koncertu finałowego w Teatrze Muzycznym zabrzmiały uwertury, arie i duety z oper „Wesele Figara”, „Don Giovanni” i „Così fan tutte”. Z Orkiestrą Symfoniczną Polskiej Filharmonii Bałtyckiej dyrygowaną przez Massimiliano Caldiego wystąpili Katarzyna Mackiewicz (sopran) i Tomasz Rak (baryton). W pierwszej części gali publiczność wysłuchała Koncertu fortepianowego C-dur nr 21 skomponowanego przez Mozarta w lutym i marcu 1785 roku. Obok nr. 20 to jeden z dwóch najbardziej lubianych przez słuchaczy koncertów tego genialnego kompozytora (napisał ich 27). Pierwsze publiczne wykonanie dzieła należało oczywiście do autora. Wiedeńska premiera odbyła się 10 marca 1785 roku. W koncercie finałowym gdyńskiego festiwalu partię solową wykonał włoski pianista Maurizio Baglini. 20.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
43. piłkarskie derby Trójmiasta trwały aż 115 minut i trzymały w napięciu do ostatniego gwizdka. Tak zaciętej wymiany ciosów, a przy tym tylu kontrowersji i niespodziewanych zwrotów akcji, nie ogląda się polskiej ekstraklasie na co dzień. W doliczonym czasie liczyło się już tylko wielkie serce. Arka je dzisiaj miała. Dwukrotnie trafiona przez rywali w pierwszych minutach drugiej połowy, mogła rozpamiętywać niewykorzystane szanse sprzed przerwy i powoli oswajać się z myślą o porażce. Ale nie w takim meczu! Żółto-niebiescy podnieśli się z kolan, by z wielką pasją i poświęceniem do końca walczyć o odwrócenie losów tego spotkania. Kto wie, czy nawet nie wygrali 3:2 (po wideoweryfikacji sędzia nie uznał gola zdobytego przez gospodarzy w 78. minucie). Za remis wywalczony w 100. minucie i tak zasłużyli na wielkie brawa 13-tysięcznej publiczności. Szkoda, że kibice Lechii nie mogli przeżywać tych emocji na Stadionie Miejskim.
Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 2:2 (0:0). Bramki: Paixao (51’), Sobiech (53’) – Nalepa (75’), Vejinović (90’ + 10). Widzów: 13 tys.
ARKA: Steinbors – Zbozień, Maghoma, Marić, Wawszczyk – Vejinović, Busuladzić (69’ Deja) – Nando (86’ Siemaszko), Nalepa, Jankowski (58’ Marcus) – Skhirtladze.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Haraslin (66’ Peszko), Łukasik (87’ Gajos), Kubicki, Udovicić – Paixao, Sobiech (73’ Makowski). 20.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pomposa, Pomposo i ich sceniczni towarzysze wciągali w świat przygód muzyczno-teatralnych najmłodszych miłośników Opery Bałtyckiej przez cały ubiegły sezon. Rozwiązywanie zagadek rozsypanej partytury dostarczało przedniej zabawy także opiekunom kilkuletnich widzów. Dla wszystkich mamy więc dobrą wiadomość: niedzielne spektakle familijne właśnie powróciły. W tym sezonie Pomposie (Magdalena Nanowska) towarzyszy Wielki Dur (Rafał Sambor). Ich zadaniem jest uporządkowanie biblioteki nutowej. Pośród nut natrafiają na rekwizyty, których nazwy brzmią raczej znajomo, a których przeznaczenie w świecie opery i baletu może stanowić dla publiczności nie lada zagadkę. Z Pomposą i Wielkim Dur odkrywamy więc, co tutaj robią ślimaki (np. w kontrabasie i kluczu wiolinowym), talerze czy szaliki. Każdy odcinek familijnego cyklu wyjaśnia inną ciekawostkę, a zarazem podpowiada nam, dlaczego trzeba wytężać słuch na co dzień. W dzisiejszych poszukiwaniach Pomposie i Wielkiemu Dur towarzyszyli kontrabasistka Agnieszka Olszewska oraz flecistka Iwona Sarwińska. Kierownikiem dźwięku był Marcin Dąbrowski, inspicjentem – Piotr Borowy, a za światło odpowiadał Michał Stenzel. 20.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pamiętamy. Dziś mija druga rocznica samopodpalenia Piotra Szczęsnego, „Zwykłego, Szarego Człowieka”, który wolność kochał ponad wszystko, a Polską przejmował się bardziej niż większość z nas. Oddał za nią życie, protestując przeciwko polityce Prawa i Sprawiedliwości – przeciwko ograniczaniu wolności obywatelskich, łamaniu konstytucji i zasad demokracji, niszczeniu przyrody, a także dyskryminacji mniejszości, marginalizacji roli Polski na arenie międzynarodowej oraz używaniu w debacie publicznej języka nienawiści. Zostawił nam swój manifest. – Zatrzymajmy się na chwilę, pomyślmy, dokąd zmierzamy i co w nas zostało z tego wciąż aktualnego przekazu – apelowali aktywiści ruchów społecznych Obywatele RP Gdańsk i KOD Pomorze, zapraszając Pomorzan do udziału w dzisiejszym spotkaniu na Długim Targu upamiętniającym Piotra Szczęsnego. Przed studnią Neptuna wieczorem zapłonęły biało-czerwone znicze tworzące napis PAMIĘTAMY. Na metalowym ogrodzeniu fontanny uczestnicy wydarzenia zawiesili portret tragicznie zmarłego patrioty oraz karty, na których – punkt po punkcie – napisano, „czego chciał człowiek, który się spalił”. Hołd Piotrowi Szczęsnemu oddało kilkadziesiąt osób.
„Zwykły, Szary Człowiek” dokonał aktu samopodpalenia 19 października 2017 roku przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Zanim polał się substancją łatwopalną, puścił z głośnika piosenkę „Kocham wolność” z repertuaru Chłopców z Placu Broni i rozsypał wokół siebie kartki ze swoim manifestem. Podpalił się, krzycząc „Protestuję!”. Na ratunek Szczęsnemu ruszyli przechodnie. Z placu Defilad trafił w stanie krytycznym do Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus. Miał poparzone 60 proc. ciała. Zmarł po dziesięciu dniach. Pochowany został 14 listopada na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie, skąd pochodziła jego rodzina. Mszę świętą koncelebrowali biskup Tadeusz Pieronek i ksiądz Adam Boniecki. W pogrzebie wzięło udział kilka tysięcy osób. Piotr Szczęsny był absolwentem Wydziału Chemii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył również studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim i Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie oraz kursy i szkolenia związane z doradztwem zawodowym. Był członkiem stowarzyszenia Mensa Polska. Pracował jako trener, doradca i konsultant biznesu, samorządów oraz organizacji pozarządowych. Miał 54 lata. 19.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdański Ogród Zoologiczny odwiedziło w ubiegłym roku ponad 471 tysięcy gości. Średnia frekwencja dzienna wynosiła ok. 1300 osób. Dziś tylko w ciągu 2,5 godziny – między 9 a 11.30 – bramy zoo przekroczyło blisko trzykrotnie więcej miłośników zwierząt. W sobotę i niedzielę wstęp do ogrodu jest bezpłatny. To nagroda dla mieszkańców Gdańska (i nie tylko) za rekordową frekwencję podczas wyborów parlamentarnych (72,54 proc.). Od rana do zoo ciągnie tłum ludzi. Około godz. 11.30 elektroniczny wyświetlacz umieszczony przy głównym wejściu informował, że przeszło tędy ponad tysiąc osób. – Trzeba to pomnożyć co najmniej przez trzy. Urządzenie liczy tylko tych, którzy przechodzą najbliżej czujnika. Tych, którzy wchodzą bramą wjazdową, nie widzi – usłyszeliśmy od jednego z pracowników ochrony. Przed południem kolejka samochodów zmierzających na parking (płatny) przy zoo zaczynała się już na wysokości skrzyżowania ul. Karwieńskiej ze ul. Spacerową. Pokonanie kilkusetmetrowego odcinka zajmowało co najmniej kwadrans. Równie długo stało się później w kolejkach do kasy i automatów przyjmujących opłaty za miejsce parkingowe. Rowerzyści i pasażerowie komunikacji miejskiej nie tracili czasu. Zapełnione po brzegi autobusy linii 622 podjeżdżały buspasem na przystanek zoo (z pętli tramwajowej w Oliwie) co 10 minut. Żeby było łatwiej, miasto wstrzymało na dwa dni remont nawierzchni ulicy Stary Rynek Oliwski – trasa jest przejezdna w obu kierunkach. Z myślą o miłośnikach dwóch kółek przy zadaszonych stojakach rowerowych nieopodal wejścia do ogrodu (w południe szpilki nie można było tu wetknąć) przygotowane zostały dodatkowe miejsca postojowe. Po sąsiedzku stanął też namiot, w którym na rowerzystów czekały upominki – opaski odblaskowe. Torby ekologiczne były dla uczestników gry „Kręć kilometry dla Gdańska” tych, którzy zdołali już wykręcić 777 punktów. 19.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Parku Oruńskim rozlegał się dzisiaj huk wystrzałów. „Kule leciały” z armat i karabinów czarnoprochowych. Odgłosy Wielkiej Wojny Północnej powróciły tu za sprawą rekonstruktorów z Garnizonu Gdańsk oraz zaprzyjaźnionych z nim grup historycznych z innych regionów kraju. Wspólnie z Radą Dzielnicy Orunia-Św. Wojciech-Lipce oraz Stowarzyszeniem Gdańsk Tworzą Mieszkańcy miłośnicy odtwarzania historii postanowili opowiedzieć mieszkańcom o Gdańsku z początku XVIII wieku. Inscenizacja potyczki żołnierzy gdańskich z wojskami saskimi, do której doszło w 1702 roku na przedmieściu Oruni (starcie nazywano później potyczką pod Starymi Szkotami), była główną atrakcją pikniku historycznego. Podczas kilkugodzinnej imprezy w Parku Oruńskim można było zajrzeć do ówczesnej kuchni wojskowej i szpitala polowego, obejrzeć pokaz musztry, a także mody damskiej z epoki, a nawet zatańczyć w rytm muzyki barokowej. Bitwa o Orunię zakończyła się salwą armatnią oraz wspólny zdjęciem, do którego pozowali zarówno uczestnicy odtwarzanej historii, jak i licznie przybyli widzowie. 19.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Piękna pogoda zachęca do spacerowania. W Trójmiejskich parkach i ogrodach pojawiają się wszystkie kolory jesieni. Idealna pora na zbieranie grzybów. 18.10.2019 / fot. Anna Bobrowska, Anna Rezulak / KFP
Polsko-belgijskie konsorcjum firm N.V. Besix SA, NDI S.A. i NDI sp. z o.o wkracza na plac budowy przekopu Mierzei Wiślanej. W piątek teren pod przyszły kanał żeglugowy łączący Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską oficjalnie został przekazany wykonawcy. – Konsorcjum pracuje obecnie nad harmonogramem prac budowlanych i dokumentami kontraktowymi wymaganymi przed rozpoczęciem robót – informuje Urząd Morski w Gdyni (inwestor). W najbliższych dniach teren budowy zostanie zabezpieczony z zachowaniem ciągłości komunikacji drogowej.
Zgodnie z umową podpisaną w Elblągu przed dwoma tygodniami, w ciągu 32 miesięcy polsko-belgijskie konsorcjum wybuduje port osłonowy od strony Zatoki Gdańskiej, kanał żeglugowy ze śluzą i konstrukcją zamknięć wraz ze stanowiskami oczekiwania od strony Zatoki i Zalewu Wiślanego oraz sztuczną wyspę na Zalewie („Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską część I”). Do końca 2019 roku Urząd Morski zamierza ogłosić przetarg na drugą część inwestycji obejmującą prace na rzece Elbląg (obudowa brzegów i roboty czerpalne) oraz budowę mostu obrotowego w miejscowości Nowakowo. Ostatnie postępowanie przetargowe dotyczące robót pogłębiarskich na Zalewie Wiślanym zostanie wszczęte nie wcześniej niż za 1,5 roku. Co wydarzy się na placu budowy w najbliższych miesiącach? – Po przekazaniu placu budowy wykonawca będzie realizował te zamierzenia, które zostały nakreślone, czyli budowę przyczółków i nabrzeży od strony Zalewu Wiślanego i od strony Zatoki Gdańskiej, tak, aby materiał i różnego rodzaju konstrukcje, które są potrzebne do realizacji przedsięwzięcia, były transportowane drogą wodną, odciążając w ten sposób mieszkańców i wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom. To jest priorytetowe dla nas i wykonawcy (…) Ochrona środowiska jest dla nas kolejnym priorytetem, ale też trudnością do pokonania. Mamy ograniczenia zarówno co do pory dnia na wykonanie pewnych prac hydrotechnicznych, pogłębiarskich, jak też i pory roku – powiedział kpt. ż.w. Wiesław Piotrzkowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, uczestnicząc przed dwoma tygodniami w uroczystości podpisania umowy na realizację inwestycji.
Według resortu gospodarki morskiej budowa nowej drogi wodnej ma poprawić dostęp do portu w Elblągu oraz zagwarantować Polsce swobodny dostęp z Zalewu Wiślanego do Bałtyku, z pominięciem kontrolowanej przez Rosję Cieśniny Piławskiej. 18.10.2019 / fot. KFP
Pół wieku temu takie zdjęcia pojawiały się o tej porze roku na pierwszych stronach niemal wszystkich dzienników ukazujących się w PRL. Okazją był Dzień Łącznościowca – święto pracowników przedsiębiorstwa państwowego Polska Poczta, Telegraf i Telefon – obchodzony 18 października lub w jednym z kilku kolejnych dni, nierzadko w niedzielę. Dziś mamy spółkę Skarbu Państwa Poczta Polska, spółkę Orange Polska (przed fuzją mieliśmy Telekomunikację Polską i PTK Centertel) i trzy święta w jednym – Dzień Listonosza, Dzień Poczty Polskiej, Dzień Łącznościowca – z których żadne nie wzbudza już tak dużego zainteresowania mediów, jak w czasach, kiedy na rozmowę międzynarodową czekało się po kilka dni, a na własny numer telefonu nawet kilkanaście lat. Niedoskonałości systemu było oczywiście więcej. W notatce zapowiadającej Dzień Łącznościowca „Głos Wybrzeża” z 15-16 października 1966 roku informował: „Usługi pocztowo-telekomunikacyjne, z uwagi na braki w dziedzinie inwestycji, są jeszcze w wielu wypadkach niedoskonałe. Stąd sporo narzekań i skarg na brak lub niedowład telefonów, zniekształcenia treści telegramów, opóźnienia w doręczaniu przesyłek itp.”. Relację z uroczystych obchodów święta zorganizowanych przez Gdański Okręg Poczty i Telekomunikacji (z udziałem ministrów łączności Polski i Związku Radzieckiego) zdominowały sukcesy, z których największym było uruchomienie pierwszego etapu zmodernizowanego węzła telekomunikacyjnego. W województwie gdańskim przybyło 2 tysiące numerów telefonicznych (kolejnych 8 tysięcy po zakończeniu inwestycji). Prasa donosiła również o osiągnięciach w dziedzinie automatyzacji połączeń telefonicznych Wybrzeża ze stolicą i większością miast wojewódzkich. Dodatkowym powodem do świętowania była wiadomość, że w niedługim czasie „zostaną przekazane do lamusa ostatnie w województwie gdańskim telefony na korbkę (ma je jeszcze Nowy Dwór i kilka mniejszych miejscowości)”.
Pięć lat później na czytelnikach „Głosu” wrażenie robiła gdańska centrala telefoniczna zatrudniająca 167 pań telefonistek (21 brygad pracy socjalistycznej). Wciągu doby obsługiwała ok. 5 tys. rozmów międzymiastowych zamawianych przez abonentów z Gdańska, Sopotu i powiatu gdańskiego, ok. 4,5 tys. rozmów przychodzących i ok. 2,5 tys. połączeń tranzytowych do innych central telefonicznych. W kolejnym roku pomorscy łącznościowcy udali się ze świąteczną wizytą do Komitetu Wojewódzkiego PZPR, meldując I sekretarzowi, że w ciągu trzech kwartałów stelefonizowali 99 wsi, co oznacza wykonanie planu rocznego w 92 proc., oraz 73 sołectwa (77 proc. planu). Ponadto na rok przed terminem „oddali do użytku 120 łączy na radiolinii Gdańsk-Warszawa, o trzy miesiące wcześniej automatyczną centralę teleksową o 320 numerach w Gdyni oraz dwie centrale telefoniczne, po 400 numerów każda, w Oliwie i Sopocie”. Świętowali w tym dniu telegrafiści, telefonistki, listonosze, ekspedytorzy, asystenci, instruktorzy ds. technicznych (zatrudnieni w urzędach pocztowo-telekomunikacyjnych), technicy z Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Telekomunikacyjnych oraz mechanicy Stacji Radiowych i Telewizyjnych w Gdańsku.
Dlaczego akurat 18 października obchodzimy Dzień Poczty Polskiej (Listonosza i Łącznościowca)? Tego dnia w 1558 roku król Zygmunt August „ustanowił stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń, za pomocą poczty, czyli koni rozstawnych”. 18.10.2019 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 12358
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP