logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12266
Piłkarze Lechii sięgnęli po trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu. Wygrana 2:0 z Koroną Kielce to zarazem druga trzypunktowa zdobycz biało-zielonych w tym sezonie osiągnięta przed własną publicznością. Cieszą dobra forma gospodarzy i coraz wyższa pozycja w tabeli. Po wygranej w Gdańsku Lechia traci tylko jeden punkt do lidera ze Szczecina (Pogoń gra jutro o godz. 15 z Górnikiem Zabrze). Lechia Gdańsk – Korona Kielce 2:0 (1:0). Bramki: Maciej Gajos (36’), Lukas Haraslin (52’). Widzów 11 708.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Haraslin (64’ Wolski), Kubicki, Gajos (84’ Mihalik), Udovicić – Sobiech (55’ Paixao). 21.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Boże Ciało” Jana Komasy zostało uhonorowane Nagrodą Dziennikarzy akredytowanych na 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Twórcy obrazu opowiadającego o fałszywym księdzu, który jednocześnie jest najprawdziwszym duszpasterzem, kilkakrotnie pojawiali się tego wieczoru na scenie Nowej Teatru Muzycznego, by odebrać zasłużone laury. Jan Komasa otrzymał Nagrodę Festiwali i Przeglądów Filmu Polskiego za Granicą, Nagrodę Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych Don Kichot oraz Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, zaś występujący w roli głównej Bartosz Bielenia Nagrodę Onetu i Kryształową Gwiazdą Elle. Złotego Klakiera – Nagrodę Miasta Gdańsk odebrał Maciej Pieprzyca za film „Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Zwycięskie brawa dla biograficznej opowieści o genialnym niewidomym pianiście jazzowym trwały 9 minut i 38 sekund. Drugie miejsce zajął Łukasz Kośmicki i jego „Ukryta gra” oklaskiwana przez 9 minut i 1 sekundą. Na trzecim miejscu znalazło się „Boże ciało” (6:13). Nagrodę Jury Młodych dla Najlepszego Filmu Konkursu Głównego otrzymał Xawery Żuławski, reżyser „Mowy ptaków”. – Ta nagroda jest ogromnym zaskoczeniem i w pewnym sensie też ulgą, że ten film dociera do was, do młodych. To ogromny zaszczyt, bardzo dziękuję. Chciałem też podziękować mojemu tacie za to, że w ogóle tutaj się znalazłem w tym momencie i miałem szansę zrobić film, który przemówił do młodych widzów – powiedział reżyser, odbierając wyróżnienie.
Podczas piątkowej Młodej Gali 44. FPFF poznaliśmy laureatów Konkursu Filmów Krótkometrażowych. Nagroda im. Lucjana Bokińca za najlepszy film prezentowany w tej sekcji trafiła do Huberta Patynowskiego, reżysera „Nie zmieniaj tematu”. Jury obradujące w składzie Kinga Dębska (przewodnicząca), Natalia Grzegorzek i Katarzyna Klimkiewicz doceniło ten obraz za prostotę, autentyczność i prawdziwą pasję w opowiedzeniu historii, która zostawia widza w szoku, za czułość w pokazywaniu człowieka i wyjątkowe przedstawienie relacji ojca z synem. – Nagrodę otrzymuje reżyser, który od początku do końca nie zmienia tematu – powiedziała Kinga Dębska. Nagrodę specjalną jury za błyskotliwą narrację, lekki dowcip i wyrazistą kreację Piotra Żurawskiego odebrał Marcin Mikulski za „Marcela”. Wyróżnienie otrzymała Maria Wider, reżyserka filmu wyprodukowanego przez Gdyńską Szkołę Filmową. Bohaterami „We mnie” są Sandra i Dawid, którzy zamierzają się pobrać. Przed ślubem dziewczyna musi jednak przerwać ciążę z powodu wad genetycznych płodu. Dramatyczne wydarzenie stawia pod znakiem zapytania ich wspólną przyszłość... Jury doceniło ten obraz za pewną reżyserską rękę i powściągliwość w pokazywaniu trudnego tematu oraz stworzenie poruszającej opowieści o radzeniu sobie ze stratą. 20.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Kolejny zaskakujący zwrot akcji w festiwalowej przygodzie z filmem „Solid Gold”. Wycofany z 44. FPFF na kilka godzin przed pierwszym pokazem obraz Jacka Bromskiego wraca do konkursu głównego. Decyzja w tej sprawie miała zapaść w czwartek późnym wieczorem, po tym jak prezes TVP rozwiązał umowę z producentem filmu, firmą Akson Studio. Oznacza to, że telewizja nie może już blokować udziału „Solid Gold” w walce o Złote Lwy i że twórcy filmu będą musieli zwrócić jej jako koproducentowi 2,5 mln złotych. Oficjalna decyzja w sprawie powrotu produkcji do festiwalowego życia ma zapaść dziś przed południem. Uroczysty pokaz filmu odbędzie się w piątek o godzinie 19 w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej – zapowiada reżyser w porannej rozmowie z Wirtualną Polską. 20.09.2019 / fot. KFP
Uroczysta projekcja „Bożego Ciała” Jana Komasy – polskiego kandydata do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy oraz prasowe spotkanie z wyreżyserowanym przez Marcina Krzyształowicza „Panem T.” – everymanem inspirowanym postacią Leopolda Tyrmanda, należały do najważniejszych czwartkowych wydarzeń festiwalu. W tle pobrzmiewały echa dyskusji nad niepokojącym stanem naszego kinowego święta podgrzanej poprzedniego dnia przez Gildię Reżyserów Polskich, która zaproponowała poważne zmiany w regulaminie FPFF. – Jesteśmy przekonani, że tylko festiwal wolny od politycznych i ekonomicznych nacisków ma szansę stać się prawdziwym świętem polskiego kina – przekonują członkowie Gildii, wnosząc m.in. o powołanie dyrektora artystycznego (wybieranego na trzyletnią kadencję przez komisję konkursową) oraz wzmocnienie funkcji Rady Programowej FPFF. Dyrektor festiwalu Leszek Kopeć zgadza się z tym, że regulamin wymaga uporządkowania i że trzeba bardziej precyzyjnie określić zasady selekcji filmów ubiegających się o konkursowe nominacje. Nie chciałby jednak ulegać presji środowiska, które swoje propozycje nazywa ultymatywnymi. – Bardzo poważnie rozważamy powołanie konkurencyjnego festiwalu – mówi przewodniczący Gildii Andrzej Jakimowski. – To jest takie postawienie sprawy, które do końca nie może znaleźć mojej akceptacji – komentuje Leszek Kopeć w rozmowie ze stacją TVN24. Dalsza część dyskusji na temat przyszłości festiwalu ma nastąpić w sobotę, podczas Forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich, ale tak naprawdę ona cały czas trwa i ma szerszy niż tylko festiwalowy wymiar. Przewodniczący Rady Programowej 44. FPFF Wojciech Marczewski ujawnił dziś w rozmowie z Wirtualną Polską, że pod wpływem nacisków „z góry” los wycofanego z konkursu głównego już po rozpoczęciu festiwalu „Solid Gold” Jacka Bromskiego mógł podzielić także najnowszy film Marcina Krzyształowicza – „Pan T.” – Polski Instytut Sztuki Filmowej namawiał nas, żeby ten film też wycofać. Chodziło rzekomo o nieuregulowane prawa autorskie. Producent zapewnił nas jednak, że błędów prawnych nie ma. Wszystko wydaje się czyste – powiedział Marczewski. Do sprawy nawiązał podczas konferencji towarzyszącej pokazowi prasowemu twórca „Pana T.”. – Toczy się walka o polskie kino. Jesteśmy świadkami bezprecedensowego ataku na kulturę. Niezrozumiałego, nieporównywalnego z niczym, polegającego na precyzyjnym, bardzo wyrafinowanym, a nawet powiedziałbym perwersyjnym sposobie na rozmontowanie pewnej jedności, w której funkcjonujemy jako filmowcy. Z jednej strony niszczy się zespoły filmowe, odsuwa się nestorów kina od wpływu na nie, od wpływu na młodych reżyserów, na scenariusze, które oni piszą; skazuje się de facto tych ludzi na emerytury, odsuwa się ich nie tylko od kierowania zespołami, odsuwa się ich od ich własnych filmów, a z drugiej strony, w mniej spektakularny sposób, w ciszy gabinetów, w półmroku, kaleczy się ludzi, którzy są absolutnie niezależni, są mali i szarzy. Z jednej strony musimy stanąć w sytuacji otwartej wojny wobec systemu filmowego, z drugiej trwa nacisk i eliminacja jednostek niepokornych, czyli to, co mnie bezpośrednio spotyka, moją ekipę, mojego producenta. To jest bardzo skomplikowana sprawa, ona się dzieje. O tym mówił dzisiaj pan Wojciech Marczewski – wyjaśniał dziennikarzom Marcin Krzyształowicz. 19.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Festiwalowa środa rozpoczęła się premierą „Doliny Bogów” Lecha Majewskiego, jednego z najbardziej uznanych na świecie współczesnych polskich twórców. W swoim najnowszym dziele reżyser nagrodzonego w Gdyni przed ośmioma laty „Miecza i krzyża” zestawia odkrytą przez siebie już dość dawno archaiczną mitologię Indian Nawaho ze współczesnym mitem bogactwa. Przesłaniem tego filmu jest pokazanie, do czego prowadzi zderzenie rzeczywistości prymarnej, czystej z rzeczywistością zdegradowanej cywilizacji. Zdjęcia powstawały w kilku krajach. Co ciekawe, główne sceny z udziałem bogactwa (najbogatszego człowieka na świecie gra John Malkovich) kręcone były w polskich zamkach i pałacach, a obrazy skrajnej nędzy na zachodzie USA – w Utah i Arizonie. To tam trzydzieści lat temu rozpoczęła się przygoda Lecha Majewskiego z filozofią Indian Nawaho. – To stara historia. Ja w ogóle idę pewnymi fascynacjami, które miały miejsce dość dawno, a które siedzą mi w głowie i żądają swojego wyjścia na świat. To był rok 1989. U Davida Lyncha w niezależnym studio Propaganda Films w Los Angeles przygotowywałem wtedy „Ewangelię według Harry’ego”. Pierwszy pomysł był taki, że zrobimy to na pustyni w zachodnich Stanach. Przejechaliśmy z przewodnikiem pięć tysięcy mil. Wszystkie zachodnie stany. Niesamowite pejzaże, gigantyczne przestrzenie, setki mil prostej drogi...W tej podróży natrafiłem na Dolinę Bogów – święte miejsce Indian Nawaho. Od razu poczułem, że tu wrócę, że muszę tu coś zrobić. Ma się tu wrażenie, że to jest piąty, szósty dzień tworzenia. Świat Pana Boga dopiero powstaje. Zaintrygowała mnie filozofia życia Indian Nawaho i zafascynowało to zderzenie tego, czym dla nas szczyt cywilizacyjny, bogactwo i możliwość realizowania wszystkiego, z kulturą pierwotną, chtoniczną. „Ewangelia według Harry’ego” powstała w Polsce, na piaskach nieopodal Łeby, ale tamta pustynia Indian została ze mną, no i w końcu doczekała się filmu – wyjawił Lech Majewski podczas konferencji towarzyszącej pokazowi prasowemu „Doliny Bogów” w sali Warszawa GCF. Reżyser jest także scenarzystą, scenografem, współautorem zdjęć i współproducentem filmu. Główną rolę kobiecą w jego obrazie gra francuska aktorka Bérénice Marlohe. Dziewczyna Bonda z filmu „Skyfall” partneruje innym słynnym gwiazdom Hollywood, jak wspomniany John Malkovich czy Josh Hartnett. – Rzadko kiedy znajduje się scenariusz, który miałby tego rodzaju poziom magii. Chodzi m.in. o światło i obrazy. Miało się wrażenie, że jest się wewnątrz jakiegoś dawnego obrazu, czegoś takiego, co możemy zobaczyć w kościołach – obrazu, który byłby ponadczasowy, dzięki któremu człowiek czuje się jakby był wieczny, jakby mógł podróżować w czasie, być może przeżywać poprzednie wcielenia. Lech jest artystą totalnym – plastykiem, poetą, reżyserem. To również miało dla mnie bardzo wielkie znaczenie. Jego scenariusz bardzo pasował do mojego sensu uprawiania sztuki i do mojego aktorstwa, które – w najlepszym przypadku – ma wznosić duszę. Bardzo ważne było dla mnie współtworzenie tego filmu w taki sposób, by widzowie przeżyli swego rodzaju katharsis, mogli zobaczyć siebie w zwierciadle, zadać pytania o życie, o przeznaczenie. Wówczas sztuka staje się magiczna – mówiła dziś w Gdyni Bérénice Marlohe. W scenach „Doliny Bogów” francuską aktorkę podziwiamy między innymi w kreacjach haute couture znanej polskiej projektantki Ewy Minge (I kostiumografką jest Ewa Kochańska). Reżyser zaprosił do współpracy także wiodące polskie marki modowe Pako Lorente i Kazar. – W prawdziwym kinie i w prawdziwym filmie to jest mój debiut. Każdy ma swoich bogów. Z mojego punktu widzenia, a więc osoby, która już przekroczyła półwiecze, ci bogowie przeważnie siedzą w dolinie. Na górze świeci lampa. Z energią tej lampy różnie bywa (…) Bardzo dużo czasu spędziłam, pracując na świecie, a szczególnie we Włoszech. Od 2000 roku zrobiłam tam naprawdę sporo, nie tylko w dziedzinie mody. Mogę się poszczycić tym, że mam medal za zasługi dla Wiecznego Miasta. Kiedy tam pracowałam, mówiono o kilku Polakach. Oczywiście najważniejszy był papież, ale pojawiało się też często nazwisko Lecha Majewskiego, który w Polsce był wówczas znany bardzo wąskiemu gronu odbiorców. Kiedy do mnie zadzwonił, trzy razy się zastanawiałam, czy to jest ten Lech Majewski. To był ogromny zaszczyt i wielkie przeżycie. Dowiedziałam się, że mam pracować przy filmie, gdzie jest mój bóg, który siedzi w dolinie, który zna moją twórczość, który jest wzorem moich marzeń, artystą prawdziwym, wyjątkowym... To była najpiękniejsza przygoda w moim życiu. Mogłam pobyć w Dolinie Bogów z bogami – dzieliła się wrażeniami Ewa Minge. 18.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
„Obywatel Jones” Agnieszki Holland i „Solid Gold” Jacka Bromskiego” były najczęściej wymienianymi tytułami w drugim dniu 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Ten pierwszy, opowiadający o emisariuszu prawdy prowadzącym samotną walkę w świecie tyranii i kłamstwa, zachwycił już podczas poniedziałkowej gali otwierającej święto naszego kina. Był jej największym wydarzeniem. We wtorek „Jones” miał swój pokaz prasowy w sali Warszawa GCF (podobnie jak „Ciemno, prawie noc” Borysa Lankosza, „Interior” Marka Lechkiego i „Proceder” Michała Węgrzyna). Film Jacka Bromskiego nie dostanie takiej szansy. W ogóle nie zobaczymy go na festiwalu. Jak poinformowali organizatorzy 44. FPFF, producent „Solid Gold” – Akson Studio, z powodów formalnych wycofał obraz z konkursu głównego, a co za tym idzie wszystkie planowane pokazy filmu zostały odwołane. Wiadomość zaskoczyła nie tylko widzów, ale również reżysera. Indagowany przez dziennikarzy w sprawie powodów tej decyzji dyrektor festiwalu Leszek Kopeć powiedział, że „Solid Gold” nie przeszedł kolejnej kolaudacji, a zgodnie z umową między producentem a koproducentem, czyli TVP, była ona warunkiem szerokiej dystrybucji i prezentacji filmu na festiwalach. Dla Jacka Bromskiego ta decyzja jest niezrozumiała. Reżyser wydał wieczorem oświadczenie, w którym czytamy: „Z ogromnym zaskoczeniem przyjąłem informację o wycofaniu mojego filmu z Konkursu Głównego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni na wniosek koproducenta filmu TVP SA, skierowany do dyrekcji Festiwalu. Dziwi mnie to tym bardziej, że przedstawiciel TVP SA uczestniczył w selekcji filmów na posiedzeniu Komitetu Organizacyjnego w dniu 9 lipca 2019, głosując za przyjęciem „Solid Gold” do Konkursu Głównego. Rozumiem, że skoro nie wyraziłem i nadal nie wyrażam zgody na przemontowanie filmu i jego propagandowe wykorzystanie przed wyborami, TVP SA wywarło nacisk na producenta filmu, aby wycofać mój film ze wszystkich zaplanowanych pokazów festiwalowych, także z tych, na które bilety zostały już sprzedane. Bardzo żałuję, że festiwalowa publiczność nie będzie mogła zobaczyć filmu w nieocenzurowanej wersji”.
„Solid Gold” budzi skojarzenia z aferą Amber Gold. To opowieść o policjantach prowadzących śledztwo w sprawie biznesowo-politycznych powiązań i rozpracowujących grupę zajmującą się budową piramidy finansowej oferującej inwestycje na podejrzanie wysoki procent. W rolach głównych występują Marta Nieradkiewicz, Janusz Gajos i Andrzej Seweryn. Fabuła sensacyjna jest tu wehikułem, dzięki któremu można powiedzieć coś ważniejszego. W filmie Bromskiego toczy się gra pomiędzy dwoma mężczyznami u schyłku życia, którzy nie rozliczają się ze swoją przeszłością. Czy „Solid Gold” to jest „Amber Gold”? – Sami widzicie, że nie, bo to jest zupełnie inna historia. Inna sprawa, że trzeba się opierać na rzeczach, które zdarzyły się w rzeczywistości. Gdyby nie zdarzył się „Amber Gold”, to ktoś by mógł pomyśleć, że taki „Solid Gold” jest niemożliwy. A to się zdarzyło się – wyjaśnia reżyser. 17.09.2019 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Anna Bobrowska / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Zrewitalizowany Park Oruński otrzymał nagrodę Towarzystwa Urbanistów Polskich w ogólnopolskim konkursie na Najlepiej Zagospodarowaną Przestrzeń Publiczną. Wśród siedemnastu nominowanych kandydatów znalazło się aż pięć miejsc z naszego województwa. Gdański projekt triumfował w kategorii „przestrzeń publiczna w zieleni”. Ceremonia wręczenia nagród odbyła się w w Warszawie podczas konferencji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. „Ochrona i kształtowanie przestrzeni publicznych” współorganizowanej przez Towarzystwo Urbanistów Polskich i Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. Konkurs został zorganizowany już po raz trzynasty. TUP nagradza w nim nowe i odnowione obszary, zwracając uwagę przede wszystkim na takie elementy jak kreowanie ładu przestrzennego czy też podnoszenie atrakcyjności danego miejsca. Organizatorzy doceniają rozwiązania poprawiające jakość życia mieszkańców w tym osób niepełnosprawnych, ochronę walorów przyrodniczych oraz podkreślanie dziedzictwa kulturowego przestrzeni, zarówno trwałymi środkami architektonicznymi, jak i oświetleniem czy innymi formami oddziaływania na percepcję krajobrazu. Ponadto uwagę zwraca się na finansowanie inwestycji oraz racjonalne wykorzystanie funduszy europejskich, samorządowych i prywatnych.
Projekt rewaloryzacji ponad 12-hektarowego Parku Oruńskiego został przygotowany na zlecenie Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni przez pracownię Ako Architekci. Gdańska firma sprawowała również nadzór autorski nad wykonawstwem. Kilkuletnie prace prowadzone w dwóch etapach zakończyły się w grudniu 2017 roku. Kluczowym źródłem koncepcji przywrócenia zieleńcowi głównych elementów kompozycyjnych charakterystycznych dla naturalistycznych parków krajobrazowych była ikonografia zamieszczona w książce Hansa Reichowa z połowy XIX wieku. Warto też przypomnieć, że w w 2018 roku Park Oruński został uznany za najlepszą przestrzeń publiczną na Pomorzu. Konkurs zorganizował zarząd województwa, a ogłoszenie wyników miało miejsce podczas Kongresu Smart Metropolia w Gdańsku. 17.09.2019 / fot. KFP
W Gdyni rozpoczęło się wielkie święto naszego kina. Wydarzeniem wieczornej gali inaugurującej 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych był pokaz najnowszego filmu Agnieszki Holland pt. „Obywatel Jones” opowiadającego o brytyjskim dziennikarzu, który ujawnił światu prawdę o jednej z najpotworniejszych zbrodni komunizmu – sztucznie wywołanym i skrzętnie ukrywanym przez Stalina wielkim głodzie na Ukrainie (1932-33). Hołodomor oznaczał śmierć ponad 3 milionów ludzi. – Ten film pokazuje, do czego może doprowadzić tchórzostwo rządzących i odwaga dziennikarzy. Czy dziennikarz ma obowiązek być odważnym? Odważni powinni być nie tylko dziennikarze, ale i filmowcy (...) Za mało mówimy o ofiarach komunizmu i innych totalitaryzmów (…) Chcę, abyśmy oglądając ten film, zadali sobie aktualne pytania: czym są media, dziennikarstwo, a czym fake newsy – mówiła reżyserka „Obywatela Jonesa” podczas gali w Teatrze Muzycznym. Festiwalem miasto żyło jednak już od rana. I tak będzie przez pięć kolejnych dni. Na pokazy filmowe i spotkania z twórcami zapraszają Gdyńskie Centrum Filmowe, kino Helios w CH Riviera, Teatr Miejski, Konsulat Kultury oraz Muzeum Marynarki Wojennej.
Trzy spośród 19 filmów ubiegających się o nagrody w konkursie głównym miały dziś swoje pokazy prasowe w sali kinowej Warszawa GCF. Oglądaliśmy kolejno „Kuriera” w reżyserii Władysława Pasikowskiego – historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami z przedednia wybuchu powstania warszawskiego, opowiadającą o jednej z najtrudniejszych misji Jana Nowaka-Jeziorańskiego, „Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha – niezwykle aktualny obraz lęku przed nieznanym i odważny głos w sprawie kryzysu uchodźczego (z Krystyną Jandą w roli głównej) oraz premierowe „Wszystko dla mojej matki” Małgorzaty Imielskiej – przejmującą opowieść o dorastaniu, osamotnieniu i walce nastolatki w realiach zakładu poprawczego. Dwa pierwsze, znane już szerszej publiczności, intrygowały nieco mniej aniżeli ten trzeci, stanowiący debiut fabularny wybitnej dokumentalistki. – Dokument jest genialny, ale jednocześnie, kiedy robimy filmy trudne, dotykające intymności drugiego człowieka, dokument zmusza nas do pamiętania o pewnej odpowiedzialności za losy bohatera. O tym, co się z nim stanie później, kiedy skończymy film, kiedy będziemy go pokazywać. Dotarło do mnie, że dokument jednak w pewien sposób nie pozwala mi powiedzieć wszystkiego. Dlatego właśnie, żeby nie skrzywdzić, bo dotarłabym może zbyt głęboko, zbyt mocno. Nie wyobrażam sobie zrobienia takiej historii za pomocą środków dokumentalnych. Naznaczyłabym tę dziewczynę już do końca jej życia. Stąd pomysł na pierwszy film fabularny – wyjaśniała reżyserka na konferencji prasowej towarzyszącej projekcji w sali Warszawa. 16.09.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP, Anna Bobrowska / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP, Mateusz Ochocki / KFP
Jak co roku trzeci weekend września upływał w Pelplinie pod znakiem Jarmarku Cysterskiego. Święto nawiązujące do czasów, kiedy ziemią pelplińską gospodarowali szarzy mnisi, zagościło w dawnym opactwie już po raz dziewiętnasty. Na pielgrzymów i turystów czekały tu m.in. tradycyjne jadło i napitki, targ staroci, konkursy historyczne, korowód średniowieczny oraz bogata oferta wyrobów rzemieślniczych. Swoje produkty prezentowało w Pelplinie ok. 200 wytwórców z całej Polski. Wśród atrakcji tegorocznej imprezy znalazły się m.in. spektakl historyczno-edukacyjny „Zapiski pelplińskie” (reż. Jacenty z Ordowa), turniej rycerski o Miecz Burmistrza oraz spektakl historyczno-batalistyczny „Krzyżacy”. Jarmark Pelpliński to także możliwość bliższego poznania tajników dawnych rzemiosł klasztornych oraz bogactwa średniowiecznej architektury i barokowego wyposażenia jednej z największych ceglanych świątyń w Polsce. Zwiedzanie z przewodnikami dawnego opactwa, ogrodów oraz Muzeum Diecezjalnego należy do stałych punktów świątecznego programu. 15.09.2019 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Od kilku miesięcy Mierzeja Wiślana ma nową atrakcję turystyczną. Jest to miejsce, gdzie planowana jest budowa kanału, który ma połączyć Zalew Wiślany z otwartym morzem. Pierwszą symboliczną łopatę wbito na plaży 16 października 2018 roku, w lutym tego roku wycięto wszystkie drzewa. Obecnie wyrąb jest obowiązkowym punktem odwiedzanym na mierzei przez turystów. Są wytyczone ścieżki, punkt widokowy, z którego widać zarówno morze, jak i zalew. Na dole, przy drodze prowadzącej do Krynicy Morskiej, zmotoryzowani oraz wycieczki autokarowe mogą skorzystać z parkingu. 14.09.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 12266
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP