logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13340
Minął miesiąc od rozpoczęcia protestów po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który uznał prawo do aborcji w przypadku nieodwracalnego upośledzenia płodu za niezgodne z Konstytucją. „Po miesiącu się nie damy!” – napisali w haśle przewodnim organizatorzy dzisiejszej manifestacji w obronie praw kobiet na Targu Drzewnym. Tego wieczoru pod biurami parlamentarzystów PiS w Gdańsku protestowało kilkaset osób. Demonstrację zainicjowała grupa „Zajmijcie się pandemią”, której aktywistki codziennie obecne są w tym miejscu z transparentami i postulatami (najważniejszy z nich dotyczy zgłoszenia nowego projektu Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży). – Po 31 dniach protestu, 387 godzinach spędzonych tu, pod biurami posłów PiS, stoimy dziś wszyscy razem, ramię w ramię, gotowi protestować dalej. To pokazuje, że zmiana, o którą walczymy, jest coraz bardziej realna. Razem damy radę – mówiła dziś Aleksandra Łoboda, jedna z organizatorek protestów. Po wysłuchaniu przemówień uczestnicy manifestacji przemaszerowali na Plac Solidarności, gdzie ustawili się w taki sposób, aby utworzyć kształt błyskawicy – symbolu Strajku Kobiet – i włączyli latarki w telefonach. 23.11.2020 / fot. Anna Rezulak /KFP
Narzędzia, serca dzwonów, kowadła i palenisko to tylko niektóre z około 140 pamiątek po zmarłym w 2018 roku uznanym gdańskim kowalu Leonardzie Dajkowskim, które zasiliły zbiory Muzeum Gdańska. Eksponaty będą cieszyć oczy gości zabytkowej Kuźni Wodnej w Oliwie, która szykuje już nową wystawę stałą z myślą o sezonie letnim 2021. Część z nich mogliśmy zobaczyć podczas dzisiejszego oficjalnego przekazania zbiorów. Sprzęty, narzędzia oraz wyroby kowalskie podarowały muzeum Hanna Rogoza, wdowa po Leonardzie Dajkowskim, współzałożycielu Stowarzyszenia Polskich Artystów Kowali, oraz spokrewniona z nim Magdalena Pramfelt, prezydent Stowarzyszenia Konsulów Honorowych w Polsce. Darczyńcom dziękowali dyrektor Muzeum Gdańska Waldemar Ossowski, kierownik Kuźni Wodnej Remigiusz Pacer oraz gdański radny, przewodniczący Komisji Kultury i Promocji Andrzej Stelmasiewicz. – Bardzo dziękujemy za to, że ta wspaniała kolekcja narzędzi nie uległa rozproszeniu, nie poszła na złom i nie zostanie zapomniana, tylko trafiła w najlepsze ręce, jakie w ogóle są możliwe na całym świecie – do Muzeum Gdańska, które w tym roku świętuje swoje 50. urodziny – powiedział radny Andrzej Stelmasiewicz.
– Mąż gromadził te wszystkie narzędzia w latach 80., kiedy naprawdę trudno było je zdobyć. Większość wykuwał samodzielnie, bo kowale od wieków sami wykuwają swoje narzędzia. Częściowo zdobywał je tam, gdzie można było, nawet na złomowiskach (…) Przyznaję, że po śmierci męża zastanawiałam się długo, co zrobić, aby ten jego dorobek nie przepadł. Miałam świadomość, że te wszystkie skarby, które gromadzimy przez całe życie, z chwilą naszej śmierci stają się zbyteczne. Nikt ich nie potrzebuje. Doświadczyłam tego po śmierci rodziców. Bardzo chciałam, żeby dorobek męża mógł służyć kolejnym pokoleniom. To, że młodzi ludzie będą mogli tutaj poznać te narzędzia i techniki kowalskie, zainteresować się nimi, rozwinąć swoje hobby, to jest wspaniała rzecz. Z wielką radością przekazuję te przedmioty Muzeum Gdańska i liczę na to, że dobrze będą służyć kolejnym pokoleniom pasjonatów – podkreślała Hanna Rogoza.
Przekazanie pamiątek i ich prezentacja zbiegły się z zakończeniem pierwszego etapu prac zabezpieczających w Kuźni Wodnej. – To nie jest tak, że muzeum jest zamknięte i nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, cały czas pracujemy nad tym, aby zachować tę ważną część dziedzictwa Gdańska, jaką jest bez wątpienia kuźnia oliwska. Wymieniliśmy dach, naprawiona została większość urządzeń. Dążymy do pełnego otwarcia tej atrakcji turystycznej Oliwy. Nim jednak to się stanie musimy przeprowadzić i zakończyć drugi etap prac zabezpieczających wokół obiektu, a także zrewitalizować oraz przygotować przekazany nam w sierpniu br. Dwór Ernsttal – mówi Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska. Kuźnia ma otwierać swoje podwoje od maja do września przyszłego roku na weekendowe pokazy kowalstwa artystycznego. Zwiedzanie wystawy będzie możliwe codziennie w lipcu i sierpniu.
Zmarły w październiku 2018 roku Leonard Dajkowski był jednym z najbardziej uznanych gdańskich kowali artystów. By zrealizować swoje pasje, w latach 70. XX wieku pracował jako mechanik na statkach zagranicznych. Dzięki wytrwałej pracy i edukacji pod kierunkiem mistrza kowalstwa artystycznego z Sopotu Stanisława Skury wybudował w 1980 roku własną kuźnię – Pracownię Kowalstwa Artystycznego Leonarda Dajkowskiego. To tu powstawały najważniejsze projekty i realizacje, m.in. kandelabry dla zamku w Malborku, elementy balustrady mostu Wapienniczego w Gdańsku, kute wzorce miar z Ratusza Głównego Miasta Gdańska, kraty dla Klasztoru w Kłodzku czy zrekonstruowane lampy na moście w Hamburgu. – Mąż był niezwykle otwartym, ciekawym świata i ludzi człowiekiem. To, co pozostawił po sobie, to współtworzone przez niego od początku lat 90. Stowarzyszenie Polskich Artystów Kowali, dzięki któremu dziś podtrzymywane są tradycje dawnego rzemiosła. Jego najbardziej znaną inicjatywą było Drzewo Millenium z 1997 roku, które dziś stoi na Targu Węglowym, oraz siostrzane drzewo w Bremie, które podarował temu mieszkańcom zaprzyjaźnionego z Gdańskiem miasta w 2003 roku. W zamian otrzymał fontannę do pojenia zwierząt, która dziś służy czworonogom na Placu Kobzdeja. Był zawsze oddany Gdańskowi. Przekazanie pamiątek po nim do Muzeum Gdańska to tylko i aż symboliczne nawiązanie do wartości, które sobą reprezentował – mówi Hanna Rogoza, wdowa po Leonardzie Andrzeju Dajkowskim. Pośród ok. 140 eksponatów pochodzących z warsztatu kowalskiego Leonarda Dajkowskiego dominują narzędzia ślusarskie. Wyjątkowe na tym tle są autorskie dwukotlinowe palenisko kowalskie oraz kute serca dzwonu. Wśród narzędzi znajdują się również dwurogi oraz płyta kowalska. 23.11.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Głosami 104 za, 26 przeciw, zero wstrzymujących się elektorzy Uniwersytetu Gdańskiego wybrali na stanowisko rektora prof. Piotra Stepnowskiego na kadencję 2020/2024. Przed nowym rektorem niełatwe zadanie, m.in. odbudowy wizerunku uczelni. O funkcję Rektora UG ubiegał się również: prof. Krzysztof Bielawski, Prorektor ds. Rozwoju i Współpracy z Zagranicą. Wyboru dokonało Uczelniane Kolegium Elektorów (UKE), które liczy 132 osoby (w głosowaniu 23.11.2020 wyłączony został, jako kandydat, prof. K. Bielawski, który jest w składzie UKE). Uczelniane Kolegium Elektorów w połowie składa się z członków Senatu Uniwersytetu Gdańskiego, wybranego na kadencję 2020-2024, a w połowie z przedstawicieli wydziałów, jednostek, studentów, doktorantów oraz pracowników administracji UG.
Prof. dr hab. Piotr Stepnowski tytuł naukowy profesora uzyskał w wieku 39 lat. Swoją karierę naukową związał z Uniwersytetem Gdańskim. Był m.in. Prorektorem ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą, Dziekanem Wydziału Chemii UG, obecnie pełni funkcje dyrektora Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita oraz kierownika Katedry Analizy Środowiska na Wydziale Chemii UG. Jest światowym pionierem badań w zakresie wykrywania i oceny narażenia środowiskowego nietypowych zanieczyszczeń chemicznych, takich jak pozostałości leków czy tzw. cieczy jonowych. Współpracuje z szerokim gronem naukowców, także z ośrodków zagranicznych, m.in. z Niemiec, Francji czy Portugalii. Jest autorem i współautorem ponad dwustu naukowych artykułów, opublikowanych w uznanych międzynarodowych czasopismach naukowych, podręczników akademickich, a także redaktorem naukowych monografii. Prace prof. Stepnowskiego były cytowane blisko siedem tysięcy razy, a wartość tzw. Indeksu Hirscha, który służy ustaleniu znaczenia całego dorobku autora, wynosi 49, co stawia prof. Piotra Stepnowskiego w ścisłej czołówce polskich naukowców. W rankingu TOP2% Uniwersytetu Stanforda, Elsevier i SciTech Strategies prof. Piotr Stepnowski znalazł się w gronie 2% najbardziej wpływowych naukowców na świecie pod względem cytowalności publikacji przez innych autorów z ich dyscyplin i subdyscyplin. Był opiekunem ponad pięćdziesięciu prac magisterskich oraz promotorem 14 doktoratów. Pełnił i pełni wiele ważnych funkcji w organizacjach społecznych i samorządowych, związanych z ochroną środowiska. 23.11.2020 fot. KFP
Europoseł Janusz Lewandowski i posłanka Agnieszka Pomaska przestrzegali dziś w Gdańsku przed konsekwencjami zawetowania przez rząd Prawa i Sprawiedliwości budżetu europejskiego i funduszu odbudowy. Zdaniem polityków Platformy Obywatelskiej, po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej zdarza się minister sprawiedliwości, który szantażuje własny rząd, żeby ten szantażował Europę. – Nie wiemy, czy weto PiS to jest blef negocjacyjny czy też prawdziwa wola weta, i na ile ciążą nad tym porachunki w obozie władzy, ale wiemy, że jedynym na razie skutkiem tego wszystkiego jest opóźnienie funduszy, na które rozpaczliwie czeka Europa. Wiąże się z tym rosnąca irytacja naszych partnerów, którzy są nie mniej zdziwieni tego typu strategią niż w czasie sławnego niesławnego zamachu na Donalda Tuska. Rząd i media rządowe uprawiają przy tej okazji osłonę propagandową, która polega na mówieniu Polakom nieprawdy. Według mnie konkurs na kłamstwo tygodnia wygrał zdecydowanie minister Ziobro, który poinformował rodaków, że bogata Europa wyprowadza z Polski więcej pieniędzy niż otrzymujemy w ramach funduszy europejskich. To jest największa bzdura od czasu, kiedy premier Morawiecki zaliczył Polskę do płatników netto. Od 2004 roku roku Polska stale jest na plusie. W ostatnich latach to była pozycje netto plus 10 miliardów euro po odprowadzeniu naszej składki. W sumie do końca tego roku uzbiera się 130 mld euro. Dla mnie najistotniejsze jest to, na ile jest to blef, a na ile prawdziwa wola ograbienia Polaków ze 122 miliardów w wariancie, który obejmie również budżet wieloletni, a 66 mld, jeżeli obejmie to tylko fundusz odbudowy. To są straty olbrzymie. Nie wyobrażam sobie, żeby rząd poważył się na zadanie takich strat Polakom – mówił europoseł Janusz Lewandowski. Pomorską listę strat wynikających z polityki rządu przedstawiła dziennikarzom posłanka Agnieszka Pomaska, wymieniając na pierwszych miejscach zagrożoną rozbudowę Pomorskiej Kolei Metropolitalnej oraz zagrożone zakupy nowoczesnego taboru autobusów elektrycznych (tylko Gdańsk planuje zakup 80 tego typu pojazdów). – Zagrożona jest wymiana pieców węglowych, oczywiście nie tylko na Pomorzu, ale w całym kraju. Ogromne środki, które mają być przeznaczone na czystsze powietrze w Polsce, są zagrożone. Zagrożone są inwestycje w odnawialne źródła energii. Zagrożone są inwestycje termomodernizacyjne i inwestycje w polskie porty. W Gdańsku zagrożona jest realizacja ulicy Nowej Świętokrzyskiej, zagrożona jest inwestycja w rozwój sieci tramwajowej, chociażby budowa połączenia Wrzeszcza z Gdańskiem Południe. Utrata środków unijnych dotyczy też przedsiębiorców, dotyczy nowoczesnej edukacji, zwłaszcza szkolnictwa zawodowego, dotyczy oczywiście zdrowia i kwestii środków na walkę z konsekwencjami pandemii. Traktujemy to weto w kategoriach nieodpowiedzialności i wewnętrznej walki politycznej, chociaż trudno nie mieć wrażenia, że za tym wszystkim stoi coś jeszcze, bo przecież praworządność to nie tylko kwestia przestrzegania podstawowych zasad demokracji. Na końcu chodzi o karność albo bezkarność tych, którzy te unijne środki wydają w odpowiedni albo nieodpowiedni sposób. Chodzi o to, czy istnieje kontrola nad wydawaniem publicznych pieniędzy, w tym pieniędzy unijnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że polski rząd chciałby brać, ale brać w sposób bezkarny, bez żadnej kontroli i na to, co jest zgodne z linią partii, a nie na to, co jest zgodne z interesem RP – mówi Agnieszka Pomaska. 23.11.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na Targu Drzewnym w Gdańsku w sobotnie popołudnie rozpoczął się protest pod hasłem „Dość! Solidarnie ze Strajkiem Kobiet”. Akcja będąca odpowiedzią na pacyfikację środowych demonstracji w Warszawie, a zrazem reakcją na zapowiedziane weto obozu rządzącego wobec unijnego budżetu i funduszu odbudowy, zgromadziła około 200 osób. „Dość, zatrzymajmy wreszcie to szaleństwo! PiS przekroczył już wszelkie granice. Zabiera kobietom prawo do decydowania o sobie. Zrobił z policji swoją partyjną bojówkę, obraża i poniża wszystkich, depcze prawo. Coraz bardziej jawnie wyprowadza nas z Unii Europejskiej. Na pokojowo demonstrujących nasyła siepaczy z pałkami i gazem. Spotkajmy się i pokażmy naszą moc. Moc obywateli i obywatelek Polski” – napisali w sieci organizatorzy protestu.
Pod biurami parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości na Targu Drzewnym powiewały dziś biało-czerwone i unijne flagi. Demonstranci skandowali m.in. hasło „Mamy prawo protestować”. Zgromadzenie zabezpieczało kilkudziesięciu policjantów. Funkcjonariusze zajmowali się spisywaniem uczestników akcji. Wśród wylegitymowanych był gdański radny i animator kultury Andrzej Stelmasiewicz.
Z Targu Drzewnego manifestanci przemaszerowali ulicami Starego Miasta na plac Solidarności. 21.11.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pesa Jazz Duo o numerze bocznym 1076 przyjechała do Gdańsk w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jest to już siódmy pojazd z drugiej transzy zamówienia. 23.11.2020 fot. Paweł Marcinko / KFP
Po trzytygodniowej przerwie spowodowanej koronawirusem Lechia Gdańsk udanie powróciła do gry w ekstraklasie. Do przerwy mecz w Gdańsku układał się jednak po myśli Śląska. Goście skutecznie się bronili, a jeden z nielicznych ataków przyniósł im prowadzenie. Losy meczu odwrócił w drugiej odsłonie Conrado. Brazylijczyk strzelił bramkę na 1:1, a potem dwukrotnie asystował przy golach zdobywanych przez środkowych napastników. Z jego podań skorzystali Flavio Paixao i Łukasz Zwoliński. Zwycięstwo pozwoliło awansować podopiecznym Piotra Stokowca na 4. miejsce w tabeli.
8. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 3:2 (0:1). Bramki: Conrado (56’), Paixao (66’), Zwoliński (82’) – Pich (21’), Pawłowski (79’).
LECHIA: Alomerović – Fila, Kopacz, Nalepa, Pietrzak – Kubicki – Mihalik (85’ Haydary), Saief (69’ Zwoliński), Kałuziński (91’ Tobers), Conrado (86’ Żukowski) – Paixao. 20.11.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Profesor Jerzy Doerffer (1918-2006), wybitny naukowiec związany z Politechniką Gdańską, animator polskiego okrętownictwa, patronem gdańskiego tramwaju. Uroczystość nadania imienia nowej pesie jazz duo o numerze bocznym 1063 miała miejsce dziś rano na pętli tramwajowej na Chełmie przy ul. Witosa. Nazwę tramwaju odsłonili prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz oraz rektor Politechniki Gdańskiej profesor Krzysztof Wilde. Towarzyszyli im członkowie rodziny prof. Jerzego Doerffera, przedstawiciele Naczelnej Organizacji Technicznej oraz Rady Miasta.
Jerzy Doerffer urodził się 21 kwietnia 1918 roku w Wielkiej Łęce (woj. wielkopolskie). W 1936 roku rozpoczął studia na Politechnice Gdańskiej. Wybuch wojny zastał go na praktyce w Stoczni J.S. White & Co. Ltd. (Anglia). Po krótkiej służbie w Polskiej Marynarce Wojennej ukończył studia na Uniwersytecie w Glasgow. W 1946 roku podjął pracę w Stoczni Gdańskiej, gdzie kierował budową pierwszych pełnomorskich statków handlowych. Od 1948 roku związany z Politechniką Gdańską. Ze względu na trudną sytuację osób bezpartyjnych w 1952 roku zrezygnował z pracy w stoczni. Pełnił funkcję dziekana Wydziału Budowy Okrętów, prorektora i rektora. Był przewodniczącym Podkomitetu ds. Projektowania i Wyposażania Statków IMO, przewodniczącym Komitetu ds. Zwalczania Wylewów na Morzu Komisji Helsińskiej, przewodniczącym Komitetu Polsko-Norweskiego PRS – DnV. Opracował ponad 50 patentów. Otrzymał wiele wyróżnień, m.in.: Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta), 6 tytułów doktora honoris causa, Złoty Medal W. Froude’a, International Maritime Prize, US Coast Guard Comander’s Award for Civilian Service oraz Meritorious Public Service Award. Był m.in. prezesem Oddziału Gdańskiego NOT, inicjatorem Związku Pracodawców Forum Okrętowe oraz członkiem Światowej Organizacji Olimpiad Specjalnych. 20.11.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Przed kilkoma dniami w Gdańsku rozpoczęła się budowa dodatkowego pasa ruchu umożliwiającego skręt w prawo z al. Havla w al. Armii Krajowej. Inwestycja realizowana z Budżetu Obywatelskiego została wyceniona na 950 tys. zł. Wykonawcą prac jest firma Hydro-Mag z Garcza.
Dzięki drugiemu prawoskrętowi prowadzącemu od zatoki autobusowej Wilanowska w kierunku przystanku Emaus mieszkańcy południowych dzielnic Gdańska zyskają bardziej komfortowy wyjazd z al. Havla, ul. Wilanowskiej i ul. Witosa w kierunku Armii Krajowej i ul. Łostowickiej. Oprócz budowy dodatkowego pasa inwestycja obejmuje przebudowę elementów sygnalizacji świetlnej, oświetlenia al. Havla oraz chodnika. Prace powinny zakończyć się w grudniu br. Umowa przewiduje, że ze względu na pandemię koronawirusa termin zamknięcia inwestycji może się przesunąć. 20.11.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Dzisiaj na dachu Gdyńskiego Centrum Filmowego pojawił się napis Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdynia 2020. Z powodu obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa 45. FPFF odbędzie się on-line w terminie 8-12. Platforma internetowa będzie prawdopodobnie jedyną przestrzenią wydarzeń festiwalowych. 19.11.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 13340
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP