logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13521
W Kinie Studyjnym GCF można oglądać film, pełnometrażową animację „Zabij to i wyjedź z tego miasta”, nagrodzoną Złotymi Lwami na 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W piątkowy wieczór gościem spotkania po seansie był Mariusz Wilczyński, twórca filmu. Rozmowę z twórcą poprowadziła Magdalena Jacoń. „Zabij to i wyjedź z tego miasta” to dużo więcej niż film: to 14 lat życia poświęconych na realizację tego niesamowitego, osobistego projektu. To przyprawiająca o dreszcze podróż w przeszłość własną i kraju, wywoływanie duchów ludzi i miejsc, terapeutyczna opowieść o rodzinie i wzruszający hołd dla przyjaźni. 26.02.2021 / fot. Anna Rezulak / KFP
Aleksandra Olszewska przez 35 lat była gospodynią placu Solidarności i społeczną opiekunką pomnika Poległych Stoczniowców 1970. W stanie wojennym układała pod nim krzyż z kwiatów. Pielęgnowała dziedzictwo Sierpnia ’80. Przy historycznej bramie nr 2 i portierni Stoczni Gdańskiej stoi jej kiosk, w którym sprzedawała solidarnościowe pamiątki. Stoczniowcy nazywali ją Alą, wielu gdańszczan znało ją też jako panię Marię, dla wszystkich był uosobieniem wierności wartościom najważniejszym. Odeszła 2 września 2016 roku. Od dziś o niezwykłej kobiecie w fartuszku z placu Solidarności przypominać będzie w Gdańsku tramwaj noszący jej imię. O takie uhonorowanie Aleksandry Olszewskiej wnioskowali twórcy projektu Metropolitanka.
Uroczystość nadania imienia nowej pesie jazz duo o numerze bocznym 1073 odbyła się w piątkowe przedpołudnie na pętli tramwajowej Chełm przy ulicy Witosa. Nazwę tramwaju wspólnie z bliskimi Aleksandry Olszewskiej odsłoniła prezydent Gdańska. – Pani Ola, bo chyba tak wielu z nas ją nadal pamięta, każdemu z nas utkwiła w pamięci jako kobieta zapracowana, w charakterystycznym fartuszku, kręcąca się po Placu Solidarności wokół Pomnika Poległych Stoczniowców czy wokół historycznej bramy nr 2, także wtedy, kiedy za to kręcenie się i troskę  można było być ukaranym. Ale to nie zniechęcało pani Oli. Można powiedzieć, że była wolontariuszką, kiedy chyba jeszcze się u nas tego słowa nie używało – podkreślała podczas dzisiejszej uroczystości Aleksandra Dulkiewicz. W imieniu rodziny patronki głos zabrał jej syn Tadeusz Olszewski. – Pani prezydent użyła takiego sformułowania, że moja mama była pierwszym wolontariuszem w Gdańsku. To jest prawda. Do dzisiaj niektórzy ludzie nie wierzą, że można za darmo robić to, co moja mama robiła przez tyle lat. Miotłą i kwiatami utrzymywała porządek na placu. Żałuję, że nie wziąłem ze sobą jej miotły z kiosku, żeby była tutaj na widoku razem z jej fartuszkiem i kwiatami. Mama, na pewno by się ucieszyła. Ale myślę, że patrzy na nas z góry i dziękuje nam wszystkim – mówił Tadeusz Olszewski.
– Nikogo się nie bała i była wierna swoim wartościom. Była też wielką estetką. Dbała o ukwiecenie bramy nawet wtedy, kiedy już brakowało jej sił. Nieraz była fotograficzną muzą – uosobieniem i duchem stoczni m. in. w obiektywie Michała Szlagi. Łatwo było nawiązać z nią nić porozumienia, nawet pomimo różnic światopoglądowych. Pani Ola oceniała czyny, a nie ludzi, co było ogromną wartością. Ogromnie tęsknię za panią Olą… Cieszy mnie, że pamięć o niej zostanie zachowana dzięki temu tramwajowi. Wszak codziennie tramwajem na stocznię jeździła – mówiła wzruszona Marta Tymińska, reprezentująca Metropolitankę. 26.02.2021 / fot. Paweł Marcinko / KFP 
W Dolnym Sopocie trwa budowa najdłuższego w Polsce woonerfu. Strefą komunikacyjną z priorytetem dla pieszych i rowerzystów objęta zostanie ul. Parkowa na odcinku od ul. Kordeckiego do ul. Kilińskiego, do tego wygląd i charakter zmienią także sąsiadujące z Parkową ulice Chrobrego, Drzymały, Traugutta i Poniatowskiego i fragment Kilińskiego. Sopocki woonerf osiągnie długość aż 1200 metrów. Ciągi komunikacyjne zostaną przebudowane w taki sp[osób, aby były bardziej przyjazne dla pieszych, a nowe oświetlenie i zieleń poprawią walory estetyczne okolicy. Ważną częścią robót stanowią także budowa systemu odprowadzenia wody deszczowej, przebudowa sieci gazowej oraz uporządkowanie pozostałej infrastruktury podziemnej. 25.02.2021 / fot. Jerzy Bartkowski / KFP
Tylko niewielkie fragmenty nieroztopionego śniegu przypominają o srogiej zimie, która przez kilka tygodni gościła w Trójmieście. Na jelitkowskiej plaży czuć już powiew wiosny. 25.02.2021 / fot. Anna Rezulak / KFP
Od dziś Plac przed „Cristalem” we Wrzeszczu nosi imię Czerwonych Gitar. Nową nazwę przegłosowali na dzisiejszej sesji miejscy radni. Legendarna grupa muzyczna została powołana do życia 3 stycznia 1965 roku (między godz. 11 a 14.30) właśnie w popularnej kawiarni przy al. Grunwaldzkiej 105. Pierwszy skład zespołu tworzyli: Bernard Dornowski, Krzysztof Klenczon, Jerzy Kossela, Jerzy Skrzypczyk i Henryk Zomerski. Gościnnie występował z nimi Seweryn Krajewski. W kwietniu 1965 roku „gitarzyści” nagrali pierwsze piosenki dla Polskiego Radia, a jesienią wyruszyli w swoją pierwszą trasę koncertową „Gramy i śpiewamy najgłośniej w Polsce".
Z projektem uchwały w sprawie nadania placowi pomiędzy ul. Klonową a al. Grunwaldzką imienia Czerwonych Gitar wyszli radni klubu Wszystko dla Gdańska. Jak czytamy w uzasadnieniu, Czerwone Gitary to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów wywodzących się z naszego miasta. Ilość zasług i wyróżnień, które przez lata działalności otrzymał zespół, jest imponująca. Ich przeboje od 56 lat są znane zarówno babciom, dziadkom, jak i ojcom, matkom i ich dzieciom. Do dnia dzisiejszego, choć w zmienionym składzie, grają i śpiewają, a na ich koncerty przychodzi już czwarte pokolenie słuchaczy. Za przyjęciem uchwały było 22 radnych, nikt nie był przeciwny. 11 radnych wstrzymało się od głosu. 25.02.2021 / fot. KFP
Ponad 60 drzew rosnących w rejonie ul. Waszyngtona i al. Jana Pawła II w Gdyni poszło pod topór. Większość z nich to młode okazy topoli. Wycinka ma związek z przygotowaniami do realizacji kolejnego etapu budowy kompleksu Waterfront. 25.02.2021 / fot. Andrzej J. Gojke / KFP
Od soboty 13 marca na głównej arterii komunikacyjnej Gdańska od placu Zebrań Ludowych do granicy z Sopotem obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę. Obecnie na niektórych odcinkach 9-kilometrowego ciągu al. Grunwaldzkiej i al. Zwycięstwa kierowcy mogą poruszać się z prędkością 70 km na godzinę. Z interpelacją o ujednolicenie ograniczeń do prezydent Gdańska wystąpił klub radnych Koalicji Obywatelskiej. – Chcemy to ujednolicić w trosce o zdrowie, życie i bezpieczeństwo. Cieszymy się z tego, że ofiar śmiertelnych od 2013 roku jest na ulicach Gdańska mniej, ale naszą ambicją jest to, żeby było ich zero (…) Co więcej, ujednolicenie poprawi płynność ruchu. Do tego dostosowane zostaną światła, które sterowane są przez system Tristar – mówi prezydent Aleksandra Dulkiewicz. – Ujednolicenie prędkości to nie tylko bezpieczeństwo, ale to też uświadomienie mieszkańcom, że mimo tego że jest tutaj trzypasmowa ulica, to nie powinniśmy w środku miasta poruszać się z nadmiernymi prędkościami. Znaki ograniczenia prędkości podwyższające ją do 70 km na godzinę wprowadzają dzisiaj złudne wrażenie, że można tutaj jechać szybciej i że to jest bezpieczne. Zakładam też, że wielu kierowców może nie dostrzegać tego, że ta siedemdziesiątka już za skrzyżowaniem nie obowiązuje. Ujednolicenie prędkości to także komfort mieszkańców, którzy mieszkają w budynkach w bezpośrednim w sąsiedztwie al. Grunwaldzkiej. Hałas powyżej prędkości 50 km na godzinę to już nie jest tylko hałas silnika, ale także hałas związany z oporami powietrza, które powstają podczas jazdy. Ta nieznośność dźwięków dochodzących z ulicy jest zdecydowanie mniejsza w przypadku jazdy z niższą prędkością – dodaje radny Cezary Śpiewak-Dowbór. 24.02.2021 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na tę inwestycję gdynianie czekają od lat. Firma Strabag zaprojektuje i wybuduje bezkolizyjny przejazd drogowy nad torami kolejowymi w Chyloni. Wiadukt wantowy w ciągu ul. Puckiej ma być gotowy pod koniec drugiego kwartału 2023 roku. Umowa z wykonawcą warta blisko 80 mln zł została podpisana dzisiaj przy szlabanie na ul. Puckiej. To wspólna inwestycja miasta i PKP PLK. 185-metrowy wiadukt drogowy ułatwi kierowcom, pieszym i rowerzystom dojazd do północnych dzielnic Gdyni, znacznie poprawiając przy tym ich bezpieczeństwo.
– Zawarcie umowy z wykonawcą wiaduktu na ul. Puckiej to bardzo ważny moment, który poprzedziły pomyślne negocjacje z PKP PLK dotyczące partycypacji w kosztach. Wkrótce zacznie się proces inwestycyjny związany z jednym z kluczowych projektów drogowych. Jestem przekonany, że inwestycja znacznie poprawi komunikację północnych dzielnic Gdyni z pozostałą częścią miasta. Wstępne analizy wskazywały, że dzięki nowemu wiaduktowi czas przejazdu skróci się nawet o kilkanaście minut, ale najważniejsze jest to, że znikną tradycyjne rogatki i wszyscy uczestnicy ruchu, także piesi i rowerzyści będą mogli bezpiecznie przemieszczać się nad torami kolejowymi – mówi Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. – Wiadukt ma też ma duże znaczenie dla ruchu towarowego do portu i do Gdyni. Jako PKP rozbudowujemy całą infrastrukturę za przeszło 1,5 miliarda złotych, żeby Port Gdynia mógł się zalądowić na dodatkowych 115 hektarach – dodaje Andrzej Osipów, dyrektor Regionu Północnego Centrum Realizacji Inwestycji w PKP PLK S.A. Jak poinformował Michał Kubiak z firmy Strabag, niebawem rozpoczną się prace projektowe, natomiast wbicie pierwszej łopaty pod budowę planowane jest na wiosnę przyszłego roku. 24.02.2021 / fot. Anna Bobrowska / KFP
W Gdyni-Orłowie trwa budowa nowej magistrali ciepłowniczej. Pond 2,6-kilometrowej długości sieć Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej powstaje z myślą o przyłączeniu do miejskie systemu ciepłowniczego budynków mieszkalnych oraz nieruchomości komercyjnych zasilanych obecnie przez lokalne kotłownie opalane gazem oraz paliwami stałymi, między innymi węglem. Inwestycja warta ponad 9,2 mln zł (dotacja unijna wynosi ok. 3,7 mln zł) pozwoli na zmniejszenie zużycia energii pierwotnej oraz emisji gazów cieplarnianych i pyłów.
„Ograniczenie niskiej emisji poprzez likwidację lokalnych źródeł ciepła i budowę wysokosprawnej sieci ciepłowniczej od ul. Stryjskiej w kierunku placu Górnośląskiego” to jeden z ośmiu dużych projektów OPEC wpisujących się w ramy unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020 (Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko). Realizacja inwestycji polegających na rozbudowie i modernizacji systemów ciepłowniczych Gdyni, Rumi i Wejherowa rozpoczęła się przed dwoma laty. Do 2023 roku OPEC wydatkuje na ten cel pond 120 mln zł. Dofinansowanie unijne wyniesie ok. 50 mln zł. 24.02.2021 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Poseł Kacper Płażyński i przedstawiciele Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturowego Nasza Ziemia z Kosakowa apelują do służb zarządzania kryzysowego i wojewody pomorskiego o podjęcie zdecydowanych działań wobec zagrożenia katastrofą ekologiczną nad Zatoką Pucką związaną z epidemią ptasiej grypy. – Nad Zatoką Pucką od pewnego czasu padają łabędzie. Nie jesteśmy pewni na 100 procent, czy wszystkie padają na ptasią grypę, ale fakty są takie, że zostało wydane postanowienie powiatowego lekarza weterynarii, który objął szereg gmin obszarem epidemicznym, zostały zbadane ptaki, u których wykryto rzeczywiście niebezpieczną chorobę, jaką jest ptasia grypa. Z jednej strony dotyka ona dzikiego ptactwa, a więc jest dramatem z punktu widzenia naszych zasobów naturalnych, dramatem z punktu widzenia dwóch rezerwatów, które znajdują się nad Zatoką, a z drugiej strony to jest choroba bardzo niebezpieczna z uwagi na szereg hodowli drobiu, które znajdują się w niedalekiej odległości, a więc dotyczy również potencjalnych dramatów ludzi. Mimo że sytuacja jest na tyle poważna, że do tej pory padło w tym rejonie ok. 250-300 łabędzi (…), a więc mamy do czynienia kryzysem, mamy również do czynienia z kryzysem funkcjonowania służb, które powinny zająć się oczyszczeniem Zatoki Puckiej z padniętych ptaków, żeby pandemia ptasiej grypy się nie rozszerzyła. Nieprawidłowości w funkcjonowaniu służb, które powinny koordynować działania, współpracować na poziomie samorządowym, ale również na poziomie wojewódzkim, było wiele – poinformował dziennikarzy poseł Kacper Płażyński.
Pierwsze sygnały o padających ptakach pojawiły się 15 lutego. Co dziwne, jak wskazują przedstawiciele stowarzyszenia Nasza Ziemia, powiatowy sztab kryzysowy nie prowadzi ewidencji dotyczącej ilości zebranych i zbadanych ptaków oraz stwierdzonych przypadków ptasiej grypy. – Linia między zwierzęciem a człowiekiem jest bardzo cienka. Wszyscy się boimy i chcemy, żeby rozpoznano, co się faktycznie dzieje na tym obszarze – mówi Marcin Buchna, prezes stowarzyszenia.
– 18 lutego zwróciłem się do wojewody pomorskiego o wyjaśnienia, co do tej pory zostało zrobione i w jaki sposób pan wojewoda zamierza skoordynować te działania, bo widać, że władze na poziomie powiatowym albo sobie z tym nie radzą, albo nie chcą w sposób właściwy sobie z tym poradzić. 19 lutego otrzymałem informację od pana wojewody Dariusza Drelicha, że przecież znaleziono raptem 19 szczątków łabędzi... Pojechałem na miejsce, przekonałem się o skali zjawiska (…) Wydawałoby się, że po interwencji poselskiej wojewoda potraktuje temat poważnie, a wydaje mi się, że to zostało kompletnie zignorowane (…) Nie pozostało mi nic innego, jak zwrócić się dzisiaj do ministra Szefernakera o to, aby spojrzał na tę sprawę i być może sprawił, żeby wojewoda pomorski zaangażował się w nią w taki sposób, jakiego wszyscy zdroworozsądkowi ludzie oczekujemy od naszych władz na poziomie województwa – mówi poseł Płażyński. 24.02.2021 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 13521
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2021 KFP