logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12194
Żniwa w Polsce znowu zaczęły się wcześniej aniżeli w latach o typowym przebiegu pogody. Tak samo było w ubiegłym roku. Rolnicy już liczą straty spowodowane długotrwałą suszą. Zbiory zbóż i rzepaku w regionach najbardziej dotkniętych niedoborem wody mogą być niższe od spodziewanych nawet o 60-70 procent. Problemem jest nie tylko ilość, ale także jakość plonów. Najgorzej wygląda to w województwach wielkopolskim, łódzkim, lubuskim, zachodniopomorskim, mazowieckim, lubelskim i opolskim. Rolnicy z województwa pomorskiego aż tak źle nie mają. Według raportu Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w okresie od 21 maja do 20 lipca suszą rolniczą w uprawach zbóż jarych zagrożonych było w naszym regionie około 8 proc. gmin (1,5 proc. powierzchni upraw).
Na naszych zdjęciach: żniwa w Nowęcinie koło Łeby oraz we wsi Lignowy w powiecie tczewskim. 29.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mania / KFP
– Deklaracji, zobowiązań i strategii można napisać wiele. Liczą się czyny. W Sopocie, jak w rzadko którym mieście, widać praktyczny szacunek i otwartość mieszkańców dla osób będących w mniejszości, przyjezdnych czy potrzebujących – mówi prezydent miasta Jacek Karnowski. – Czas, aby Sopot pokazał, po której stronie dzisiaj stoi: dobra czy zła, bitych czy bijących – apeluje Wiosna na Pomorzu. Lokalni działacze partii Roberta Biedronia chcą wprowadzenia Sopockiej Karty LGBT. Z inicjatywą wspierającą osoby wszystkich orientacji seksualnych zamierzają wystąpić także do innych pomorskich samorządów. Serię rozpoczęli w poniedziałek przed magistratem w kurorcie. Powołanie komitetu obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej w celu zebrania co najmniej 300 podpisów pod projektem sopockiej uchwały dotyczącej LGBT ogłosili Beata Maciejewska – liderka Wiosny na Pomorzu i Michał Piękoś – przewodniczący komitetu uchwałodawczego. Głosów poparcia udzieliły inicjatorom Olga Budzanowska ze Stowarzyszenia Tolerado oraz Liwia Blandzi, członkini Przedwiośnia.
– Z tego miejsca chcemy zacząć inicjatywę przeciwko brunatnej zarazie, która rozprzestrzenia się po Polsce. Mamy dziś do czynienia z sytuacją, kiedy akty przemocy i hejtu wobec grupy osób, niezależnie od tego jaką ona jest, dzieją się za przyzwoleniem polskiego państwa, administracji centralnej, a także przy aprobacie polskiego Kościoła katolickiego. Uważamy, że to samorząd może być tym miejscem, w którym odwracamy tę brunatną kartę na drugą stronę i czynimy ją kartą proczłowieczą i tęczową (…) Chcemy, żeby wartości tolerancji, otwartości i szacunku wobec każdego człowieka były udziałem każdego samorządu. Nie zgadzamy się na strefy wolne od LGBT. To jest niezgodne z polską konstytucją i to jest niezgodne z prawami człowieka – mówi Beata Maciejewska. Jak poinformował dziennikarzy Michał Piękoś, lider Wiosny w Sopocie, z sondy przeprowadzonej przez jego ugrupowanie wynika, że 80 proc. mieszkańców kurortu opowiada się za przyjęciem karty LGBT. – Sprawa jest jasna. Sopot jest miastem tolerancyjnym, otwartym i różnorodnym. Chcemy, żeby to było zagwarantowane prawem. Aspirujemy do tego, żeby być nowoczesnym, europejskim miastem. Karta zbliża nas do tego. Te rozwiązania już w wielu miejscach się sprawdziły. Ten moment jest szczególnie ważny, nie tylko w kontekście tego, co się wydarzyło w Białymstoku, i tego, co robi „Gazeta Polska”, promując hejtowe naklejki wykluczające ludzi, ale przede wszystkim w kontekście tego, że dzisiaj prawie 30 jednostek samorządu terytorialnego w Polsce uchwaliło strefy wolne od LGBT. Te uchwały są niezgodne z konstytucją i z traktatami, które nas obowiązują – podkreśla przewodniczący komitetu uchwałodawczego.
Co znajduje się w projekcie karty LGBT proponowanym przez Wiosnę? Jej najważniejszym filarem jest bezpieczeństwo, czyli miejski mechanizm zgłaszania przestępstw homofobicznych i transfobicznych monitorujący tę sferę w jednym miejscu. – Chcemy także, aby w sopockich szkołach działał system współtworzony przez nauczycielki i nauczycieli, którzy będą monitorować kwestie młodzieży LGBT. Chcemy, aby Sopot podpisał europejską Kartę Różnorodności. Jeśli chodzi o sprawy administracyjne, karta przewiduje, że miasto będzie stosować klauzule antydyskryminacyjne, abyśmy nie mieli takich sytuacji, że pieniądze podatników są wydawane na kontrakty z firmami, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka – dodaje Michał Piękoś. Inicjatorzy wyrażają nadzieję, że akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem uchwały zakończy się w ciągu tygodnia, po czym trafi on do biura Rady Miasta.
Do wystąpienia działaczy Wiosny odniósł się prezydent miasta Jacek Karnowski. – Deklaracji, zobowiązań i strategii można napisać wiele. Liczą się czyny. W Sopocie, jak w rzadko którym mieście, widać praktyczny szacunek i otwartość mieszkańców dla osób będących w mniejszości, przyjezdnych czy potrzebujących. Przykładów jest wiele: przyjmowanie licznych rodzin repatriantów, wakacje dla dzieci z Białorusi czy dzieci uchodźców, budowa domu dla bezdomnych oraz będących w potrzebie, centrum pomocy dla imigrantów, wsparcie dla jadłodajni i łaźni, wypłata wbrew rządowi świadczeń dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością i organizacja opieki wytchnieniowej. Zawsze, podobnie jak sopoccy radni, zdecydowanie reaguję na wszelkie objawy agresji, także słownej, wobec jakichkolwiek mniejszości. Jednocześnie prowadzimy w sopockich szkołach zajęcia dla dzieci i młodzieży dotyczące tematu tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka, braku zgody na agresję i język przemocy – mówi Karnowski. Jak przypomina Biuro Promocji i Komunikacji UM, to właśnie prezydent Sopotu przed dwoma laty rozwiązał skutecznie pikietę Fundacji PRO Prawo do Życia przeciwko tęczowym rodzinom (sprawa trafiła do sądu i sąd potwierdził, że prezydent postąpił zgodnie z prawem). Sopoccy radni podejmowali także kroki prawne i zgłaszali na policję manifestacje środowisk antyaborcyjnych prezentujących drastyczne plansze z ciałami płodów. 29.07.2019 / fot. Jerzy Bartkowski / KFP
Roberto Alagna wkrótce po raz setny wystąpi przed publicznością londyńskiego Royal Opera House. Tego wieczoru dzieł wielkich mistrzów w wykonaniu jednego z najwybitniejszych współczesnych tenorów słuchali melomani nad polskim morzem. W Operze Leśnej rozpoczął się 9. Międzynarodowego Festiwalu NDI Sopot Classic (28 lipca – 4 sierpnia). Na inaugurację Polska Filharmonia Kameralna Sopot pod dyrekcją maestro Marcello Mottadellego zagrała utwory z oper Verdiego, Pucciniego, Gounoda i Halévy’ego (wśród niedzielnych propozycji znalazła się też muzyka skomponowana przez Nino Rotę do filmu Federico Felliniego „Amarcord”). Roberto Alagna w swoim repertuarze ma ponad sześćdziesiąt ról operowych. Francuz włoskiego pochodzenia słynie z niezwykle interesującej barwy głosu i wyrazistej osobowości scenicznej. Jest też jednym z niewielu artystów klasycznych, którzy sprzedają nagrania w nakładach liczonych w setkach tysięcy egzemplarzy. 29.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na zakończenie 15. Ladies’ Jazz Festival, w niedzielny wieczór Teatr Muzyczny wysłuchał aż dwóch koncertów. Najpierw na scenie pojawiła się Krystyna Stańko ze swoją nową płytą „Aquarius. The Orchestral Session”. To był pierwszy orkiestrowy występ w 15-letniej historii festiwalu. Wielkie standardy – „My favourite things” czy „You don't know what love is”, cudna pieśń Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory „Zmierzch”, aranżacje Krzysztofa Herdzina, orkiestra kameralna, stały zespół jednej z najwybitniejszych wokalistek jazzowych oraz kwintet instrumentów dętych – aż tylu artystów występujących jednocześnie jeszcze na Ladies’ Jazz Festival nie słyszeliśmy. Nie było też na gdyńskiej imprezie takich jubilatów jak francuska formacja Nouvelle Vague. Zespół jest rówieśnikiem festiwalu. Zagrał już w Gdyni, 11 lat temu. I teraz przygotował szalony koncert z przeróbkami punkowych i rockowych hymnów na bossę, jazz i wspaniałą piosenkę. – Fajnie, że ten festiwal ma otwartą formułę, że nie jest nastawiony bardzo ortodoksyjnie na jazz, ale możemy mieć do czynienia z gatunkami, które romansują i koegzystują z jazzem – mówi Krystyna Stańko. 28.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
- Nasz program to łączenie tego, co najlepsze z przeszłości, z dążeniem do Polski dostatniej – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Stężycy. Nadraduńskie Centrum Turystyczno-Rekreacyjne było w niedzielę miejscem pikniku rodzinnego „Dobry czas dla Polski” zorganizowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Szef rządu dzielił się z mieszkańcami Kaszub informacjami na temat osiągnięć rządu, podkreślał też, że rodzina oraz polityka ukierunkowana na podnoszenie statusu materialnego Polaków leżą w centrum zainteresowania obozu władzy. – To jest właśnie nasz program: łączenie tego, co najlepsze z przeszłości, z tym do czego dążymy – do Polski, gdzie europejskość rozumiemy jako konkret, jako wysokie zarobki, a nie eksperymenty kulturowe czy obyczajowe. Europejskość to jest zasobność polskich portfeli. I wy łączycie jedno z drugim. A więc dziękuje za to, że Polska jest bogata w takich ludzi, takie gminy jak ta, powiaty takie jak kartuski, kościerski, wejherowski, powiaty kaszubskie. Dziękuje za tą wspaniałą tradycję i za to, że tu jest Polska. To się czuje – mówił premier podczas spotkania w Stężycy. 28.07.2019 / fot. Wojciech Stróżyk/ Reporter /KFP
Kogut zapiał, trębacze odegrali z okien Dworu Artusa hejnał złożony z 759 nutek, klucz do bram Gdańska przejęli kupcy. W sobotnie południe rozpoczął się 759. Jarmark św. Dominika. Przez ponad trzy tygodnie największa handlowo-kulturalna impreza w tej części Europy przyciągać będzie setki tysięcy gości. Choć „Dominik” przesuwa się w kierunku Długich Ogrodów i Ołowianki, przybliżając nowe miejsca zarówno turystom, jak i mieszkańcom, trudno wyobrazić sobie to wydarzenie bez straganów oferujących w ścisłym centrum towary i smaki z różnych stron świata. W tym roku czeka na nas 750 kramów. Nie zabraknie koncertów, pokazów filmowych i innych wydarzeń rozrywkowo-kulturalnych. Taka też była ceremonia otwarcia jarmarku, podziwiana przez wielotysięczną publiczność zgromadzoną na Długim Targu. Wydarzenie uświetniła grupa aktorów ubranych w historyczne stroje. Na przedprożu Dworu Artusa odśpiewali oni kilka dawnych utworów, a po zakończeniu uroczystości przemaszerowali w barwnym korowodzie spod studni Neptuna do pobliskiego parku Świętopełka. Aktorom towarzyszyli szczudlarze, pojawił się także na otwarciu bóg handlu – Merkury. Klimatem oprawa artystyczna nawiązywała do złotych czasów imprezy organizowanej od 1260 roku, gdy zakon dominikanów otrzymał od papieża przywilej dawania odpustów, co dało początek jarmarkowi. – Był to zawsze okres, w którym goście z całego świata zjeżdżali do Gdańska, żeby z jednej strony handlować wszelkimi dobrami, z drugiej strony te dobra kupować. Pielęgnując tę tradycję, cieszymy się dzisiejszym otwarciem, tym że na trzy tygodnie nasze miasto zmieni się w cudowny, rozedrgany tygiel różnorodności. Kupcy z Polski, z Danii, ze Szwecji, z całej Skandynawii, z Niemiec, Holandii, ze wszystkich krańców Europy i świata, przyjeżdżali tutaj po to, żeby przekazać, co mają najlepszego. Ta różnorodność była zawsze siłą naszego miasta. I tak jest w tej chwili, i mam nadzieję, że tak pozostanie – powiedział wiceprezydent Piotr Borawski, przekazując klucz do bram miasta Andrzejowi Bojanowskiemu, prezesowi Międzynarodowych Targów Gdańskich. 27.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wielka gwiazda muzyki świata Angelique Kidjo stworzyła broadwayowski musical i wydała płytę poświęcone Celli Cruz, królowej salsy, zdobywczyni 6 nagród Grammy. Pierwsza polska prezentacja „Celii” musiała odbyć się na Ladies’ Jazz Festival w Gdyni, wszak Kidjo, nazywana pierwszą divą Afryki, to jedna z najważniejszych kobiet na świecie. 27.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
23 dni, 750 kramów, 19 ulic w historycznym centrum Gdańska i trzy nowe lokalizacje – to najważniejsze liczby opisujące 759. Jarmark św. Dominika. Wśród miejsc otwartych po raz pierwszy dla gości ponadtrzytygodniowej imprezy znalazły się Ołowianka, Długie Ogrody i Gdański Teatr Szekspirowski. Nowości i zmian jest więcej, dlatego warto sięgnąć do przewodnika dostępnego w jarmarkowych punktach informacji, które stanęły przy fontannie Neptuna na Długim Targu, obok Wielkiej Zbrojowni (na początku ulicy Piwnej), na Ołowiance oraz na ulicy Długie Ogrody, na którą przenieśli się kolekcjonerzy antyków i rzadkich przedmiotów. Na ulicy Grobla I działają w tym roku Dziecięcy Pchli Targ i kulinarna stacja Na Słodko. Tę znaleźć będzie można również przy placu Kobzdeja. Stacje Kuchnie Świata zapraszają na Ołowiankę (działa tu także kino pod chmurką) i do parku Świętopełka, zaś stacje Stacje Kuchnia Polska i Food Trucki znajdziemy na Długich Ogrodach. Stoiska z przysmakami regionalnymi i produktami tradycyjnymi, a także kramy z rzemiosłem i pracami artystów pozostają w dotychczasowych lokalizacjach. 27.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W piątkowy wieczór publiczność Ladies' Jazz Festivalu przeniosła się do wymiaru jazzowo-bluesowego. Liryczny, relaksujący koncert Madeleine Peyroux w Teatrze Muzycznym, jakże odmienny od stylistyki Beth Hart, której słuchaliśmy dwa dni temu w Gdynia Arenie, wzbudził wśród słuchaczy mieszane uczucia. Bodaj z najbardziej skrajnymi ocenami spotkała się interpretacja piosenki „Moon River” z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” (u Blake’a Edwardsa utwór ten śpiewa grająca główną rolę Audrey Hepburn; mierzyli się z nim także Barbra Streisand, Louis Armstrong, Frank Sinatra czy Rod Stewart). „Jedni wili się z zachwytu, inni pociągali nosem, jeszcze inni uprzejmie pili wino...” – dzielą się swoimi obserwacjami organizatorzy piątkowego koncertu. Ale nie tylko fani „Księżycowej rzeki” mogli być tego wieczoru w rozterce, wszak Madeleine Peyroux lubuje się w brawurowych interpretacjach coverów, budując w każdym utworze swój własny, intymny świat. Od ponad dwóch dekad uwodzi słuchaczy subtelnym brzmieniem przywodzącym na myśl samą Billie Holiday i opowiada emocjonalne historie. Tym żyje. Nie rozpieszcza swoich fanów doniesieniami z celebrycko-plotkarskiej łączki, nie ma w mediach społecznościowych jej fotografii z ulubionej cukierni, z udanego śniadania czy ze spotkania z kimś równie sławnym na czerwonym dywanie. Nie poczytamy też za wiele o jej wstrętnym ojcu alkoholiku-despocie czy powodach ważnych decyzji, które artystka podjęła w swoim życiu. Jej kolejne oficjalne biografie to opis powstawania następnej płyty, powody, dla których ją nagrała, tudzież argumentacja, dlaczego współpracuje z tym, a nie z tamtym muzykiem, tekściarzem czy producentem. To niemal już zaskakujące w naszych rozkrzyczanych czasach, ale jej życie jest jej życiem, a my mamy kolejne utwory, które Madeleine interpretuje, komponuje, nagrywa. 26.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nieustannie odkrywa w sobie nowe możliwości, lubi bawić się głosem, wyśpiewuje siebie poprzez improwizację, co daje jej duże poczucie wolności. Przed rokiem wygrała Ladies’ Jazz Festival. W czwartek znowu mogliśmy posłuchać Adeli Konop w Gdyni. Występ bydgoszczanki przed festiwalową publicznością zgromadzoną w sali koncertowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia był nagrodą za zwycięstwo w konkursie o Grand Prix LJF 2018. Koncertowi absolwentki wokalistyki jazzowej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy towarzyszyło spotkanie autorskie („Wyśpiewam Wam wszystko”, „Wyśpiewam Wam więcej”) z Urszulą Dudziak, szefową jury LJF. Adela Konop ponownie mogła podziękować za nagrodę jurorom, dźwiękowcom oraz swoim wspaniałym muzykom. W czwartek na scenie towarzyszyli jej Michał Szlempo (instrumenty klawiszowe), Przemek Świerk (gitara), Antoni Olszewski (kontrabas) i Grzegorz Daroń (perkusja).
Adela Konop – wokalistka, pedagog, autorka tekstów i muzyki, obserwatorka świata. Z muzyką związana od wczesnego dzieciństwa. Od 6 do 13 roku życia grała na skrzypcach, jednak śpiewanie zawsze było jej bliższe. Już jako nastolatka wiedziała, że chce związać swoją przyszłość z muzyką rozrywkową. Brała udział w warsztatach wokalnych prowadzonych przez Elżbietę Zapendowską, Magdalenę Ptaszyńską czy Grażynę Łobaszewską – jej największy autorytet wokalny. Od 2015 roku absolwentka Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Ukończyła wokalistykę jazzową w klasie dr Joanny Żółkoś-Zagdańskiej. Poszukując własnego stylu chętnie eksperymentuje z materią muzyczną. Uwielbia szeroko pojęty jazz, soul, muzykę etniczną a także brzmienia alternatywne, przestrzenne z dużą ilością elektroniki. 25.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 12194
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP