logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13269
Gdynia dołączyła do 17. Millenium Docs Against Gravity. Największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych jest jedynym takim przedsięwzięciem w Europie odbywającym się jednocześnie aż w siedmiu miastach. Gdyńska odsłona potrwa do 18 września. Zgodnie z hasłem tegorocznego festiwalu zaczerpniętym z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk: „Z czułości do świata”, w salach kinowych Gdyńskiego Centrum Filmowego zobaczymy ponad 70 filmów, które wzbudzają emocje i zmuszają do refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością. To wędrówki przez obce kultury i problemy społeczne, a także spojrzenie na kulturowe fenomeny, które kształtują nasz świat. Na tę festiwalową podróż dookoła świata i w głąb siebie samych tradycyjnie już składają się również spotkania z twórcami, warsztaty, inspirujące debaty i panele dyskusyjne. O Nagrodę Prezydenta Miasta Gdyni w Konkursie Głównym powalczy 13 filmów wyreżyserowanych przez siedmiu reżyserów i osiem reżyserek. Zwycięzcę wyłoni jury, które tworzą: reporterka i pisarka Magdalena Grzebałkowska, fotoreporter Maciej Moskwa oraz operator i reżyser Sławomir Pultyn. W Gdyni wręczona zostanie również Nagroda Czytelników „Co Jest Grane 24” – zwycięzcę plebiscytu wskażą widzowie festiwalu ze wszystkich miast.
Program festiwalu wypełniają najlepsze, już cenione w świecie filmy dokumentalne o ekologii, społeczeństwie, modzie czy polityce, ale także opowiadające o wyjątkowych postaciach ze świata sztuki. Cztery nowe sekcje: Pieniądze i władza, Zrozumieć Chiny, Prawa metafizyki oraz Z domowych archiwów, stanowią odpowiedź na trendy wśród twórców dokumentalnych, które stały się wyraźne w ciągu ostatniego roku. Program festiwalu tworzą także sekcje niezmienne cieszące się ogromnym zainteresowaniem publiczności: Bohaterowie są wśród nas, Historie intymne, Miejsca czy Mistrzowie kina. – Oglądając filmy dokumentalne, przekonujemy się, że rzeczywistość zawsze jest ciekawsza niż fikcja. Nasze życie dziś może się wydawać filmem, w którym gramy role, do których nie zostaliśmy przygotowani. Millennium Docs Against Gravity jest miejscem odczarowania rzeczywistości, odtrutką na fake newsy i tak zwane prawdziwe newsy, które w ciągu zaledwie 10 sekund opowiadają nam o skomplikowanym świecie – mówi dyrektor festiwalu Artur Liebhart. 17. Millenium Docs Against Gravity w GCF rozpoczął się „Lekcją miłości”. Pokazowi towarzyszyło spotkanie z reżyserkami Kasią Mateją i Małgorzatą Goliszewską, producentką Anną Stylińską oraz bohaterkami filmu Jolantą Janus i Leokadią Ogrodowczyk. Jola, ekscentryczna, kochająca kolorowe stroje kobieta tuż przed siedemdziesiątką, po pięćdziesięciu latach zdobywa się na ważny krok: ucieka z Włoch, od małżeńskiego koszmaru, do swojego rodzinnego Szczecina. Tam wreszcie żyje tak, jak zawsze marzyła: tańczy, śpiewa, pisze wiersze i piosenki. Pewnej nocy na parkiecie w Cafe Uśmiech poznaje Wojtka, starszego od siebie mężczyznę, który zakochuje się w niej bez pamięci... 9.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dwoma koncertami niemieckiego gitarzysty jazzowego Joscho Stephana w Starym Maneżu rozpoczął się 10. Gdańsk Lotos Siesta Festival. Czterdziestoletni artysta grający współczesny jazz cygański nazywany jest spadkobiercą Django Reinhardta. Zaczął się uczyć u ojca, mając lat sześć, i ani się obejrzał, a jego debiutancki album został okrzyknięty płytą roku w fachowym amerykańskim piśmie „Guitar Player”. Jego fanami i współpracownikami zostali mistrzowie jazzowego saksofonu: Paquito D’Rivera i James Carter, a z uznanymi geniuszami gitary Martinem Taylorem i Tommy’m Emanulelem młody Joscho objechał świat podczas wspólnych tras. Po koncertach w nowojorskim Lincoln Center został okrzyknięty przyszłością Gypsy Jazzu. „Wielu gitarzystów gra szybko, lecz on najszybciej. Nieliczni grają przy tym tak, że człowiek jest w stanie śledzić i zrozumieć ich myśl. Joscho zdaje się być jedynym, którego słucha się z przekonaniem, że każdy dźwięk jego gitary jest konieczny, niezbędny, na swoim miejscu” – zachwalają znawcy gatunku.
10. Siesta Festival pierwotnie miał odbyć się w kwietniu br. Wiosenne plany miłośników muzyki world i kultury luzofońskiej pokrzyżowała epidemia koronawirusa. „Nawet w czasach pandemii potrzeba odrobiny rozrywki, przyjemności, szczęścia. Z zachowaniem wszelkich obostrzeń, rygorów, przepisów Gdańsk Lotos Siesta Festival nr 10 rusza już 8 września z pierwszymi koncertami. Festiwal Muzyki Szczęśliwej – jak niekiedy jest nazywany ten kameralny, znany w całej Polsce i na świecie festiwal – szczęściem zamierza obdarzyć wszystkich, którzy nań się wybierają” – podkreśla rzecznik prasowy festiwalu Maciej Farski. Kolejne koncerty 10, 11 i 12 września w Piwnicy Rajców (Pedro Moutinho: Noc Fado), 12 i 13 września w Filharmonii Bałtyckiej (Yami, Tribute to Cesaria Evora), 13 września w klubie Parlament (Miroca Paris) oraz 18 listopada w Filharmonii Bałtyckiej (Richard Bona). 8.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Aura kaprysiła, ale koniec końców największej gdańskiej wyspie udało się odlecieć. Sobieszewska świętowała w ten weekend 125. urodziny (oficjalnie półwyspem przestała być 31 marca 1895 roku, w dniu otwarcia Przekopu Wisły). Pośród licznych atrakcji jubileuszu największym zainteresowaniem cieszyły debiutujący w Trójmieście Baloon Festival przygotowany przez Aeroklub Gdański z firmą Dream Baloon oraz Podniebny Bazar Międzynarodowych Targów Gdańskich. 6.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Blisko 100 jednostek popłynęło w niedzielnej paradzie żaglowców stanowiącej kulminację 24. Zlotu Baltic Sail Gdańsk. Najważniejsze wydarzenia żeglarskiego święta miały w tym roku wyjątkowy przebieg i inną niż zwykle scenerię. Obserwowaliśmy je tym razem nie z nabrzeży Motławy, lecz z plaży i gdańskiego mola. Ze względów bezpieczeństwa parada została przeniesiona na Zatokę Gdańską. Jak podkreślali komentujący widowisko Krzysztof Romański i Władysław Cebula, wyborni znawcy świata pod żaglami, wymuszone pandemią przenosiny miały swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych z pewnością należała możliwość postawienia żagli, z czego kapitanowie korzystali jednak z dużą powściągliwością. Wietrzna i słoneczna aura sprzyjała tego dnia pogromcom mórz – parada zaś musiała utrzymywać swoje dostojne tempo i porządek. Na jej czele płynął pięknie odrestaurowany w ostatnich latach „Generał Zaruski”, flagowa jednostka Gdańska, a za nią kilkanaście oldtimerów w asyście kilkudziesięciu jachtów żaglowych i motorowych. Wśród tych, które budziły największy zachwyt publiczności, były m.in. łotewska Libava, Ark z Kołobrzegu, Dar Szczecina, Gedania, Bryza H, Antica, Baltic Star i Kapitan Borchardt. 6.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na skwerze obok pomnika Jana Heweliusza przy ul. Korzennej w Gdańsku stanęła plenerowa wystawa zdjęć autorstwa zmarłego w marcu Maćka Kosycarza. Ekspozycję przygotowaną przez Nadbałtyckie Centrum Kultury we współpracy z Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Gdańsku oraz agencją KFP będzie można oglądać do końca września. Wernisaż z udziałem przedstawicieli organizatorów, licznych przyjaciół Maćka, a także tych, którzy zwyczajnie podzielali jego zainteresowania i cenili to, co robił, miał miejsce w sobotnie popołudnie. Mimo deszczowej aury „Fotograficzny powrót do przeszłości” przyciągnął na Korzenną wielu gdańszczan.
– Współpracowaliśmy z Maćkiem i jego agencją przy wielu projektach, a przede wszystkim przy Gdańsk Press Photo. W tej chwili w galerii Ratusza Staromiejskiego trwa wystawa laureatów ostatniego konkursu GPP 2020 imienia Zbigniewa i Macieja Kosycarzy. Przez 24 lata współpracowaliśmy przy tych konkursach i wystawach, ale korzystaliśmy też z fotografii Macieja i fotoreporterów związanych z agencją Kosycarz Foto Press w wielu innych naszych projektach (…) Kiedy Maciej odszedł w marcu, z powodu ograniczeń wynikających z pandemii tylko garstka najbliższych i przyjaciół przyjaciół mogła się z nim pożegnać, dlatego teraz gromadzimy się tutaj i chcemy go powspominać. Maciek był obecny na wszystkich imprezach, z daleka można było go zobaczyć za sprawą jego charakterystycznej czupryny, i właściwie to nawet trochę dziwne, że teraz nie fotografuje naszego zgromadzenia. Zrobił dla nas naprawdę wielką robotę. Utrwalił wiele wydarzeń, utrwalił wiele osób, których też już nie pośród nas nie ma, i miejsc, które się zmieniły diametralnie. Zrobił pewnie kilkaset tysięcy zdjęć. Jego żona Hania wybrała spośród nich kilkadziesiąt – mówiła podczas wernisażu Renata Malcer-Dymarska, zastępca dyrektora Nadbałtyckiego Centrum Kultury. Jak wybrać 70 fotografii spośród dziesiątek, setek tysięcy, i nie pominąć przy tym czegoś, co w dorobku fotoreportera dokumentującego przez trzy dekady nasze życie było ważne? Trudziliśmy się nad tym zadaniem razem z Hanią.
– Z kolegami i koleżankami z agencji KFP doszliśmy do wniosku, że najłatwiej będzie chyba wybrać te, które – w naszym odczuciu – Maciek sam by wybrał. Pojawiają się różne tematy, m.in. wydarzenia, czyli strajki i protesty, wizyty Jana Pawła II na Pomorzu czy spotkanie Lecha Wałęsy z Dalajlamą. Z niektórych zdjęć Maciek był bardzo dumny, bo tylko on je miał. Np. fotografię wykonaną w ogrodzie u państwa Wałęsów na ul. Polanki, gdzie oprócz prezydenta Wałęsy są prezydenci Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Prezentujemy też zdjęcia, które dla Maćka były ważne, dokumentujące wydarzenia, które inni również utrwalali, np. fotografie z wybuchu wieżowca przy al. Wojska Polskiego. Ale chyba najwięcej jest tutaj podpatrzonych przez Maćka chwil z naszym udziałem, gdańszczan, mieszkańców Trójmiasta. Maciek chodził z wielką torbą na ramieniu, przekrzywiony na jedną stronę, wyciągał z niej aparat i łowił obiektywem to, z czego się cieszymy, co się nam podoba albo przeciwko czemu występujemy. Pokazywał nasze triumfy i nasz normalny, zwyczajny dzień. I to są takie niezwykłe zwykłe zdjęcia Maćka. Bardzo dziękuję państwu, że przyszliście tutaj. Dzięki wam pamięć o Maćku nadal jest żywa – mówiła Hania Kosycarz.
Przy Korzennej mówiło się dziś o kilku ekspozycjach upamiętniających postać najpopularniejszego gdańskiego fotoreportera. Na jedną z nich, poświęconą publikacjom Maćka Kosycarza, zapraszała nas do Filii Gdańskiej przy ul. Mariackiej Bożena Orczykowska, zastępca dyrektora Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. – Maciej Kosycarz to postać szczególnie bliska naszym czytelnikom. Pan Maciej bardzo często gościł na spotkaniach w naszych filiach na terenie Gdańska, miała bardzo ciepły, bezpośredni kontakt z uczestnikami tych spotkań, potrafił bardzo pięknie opowiadać o swoich fotografiach, o swoim Gdańsku, potrafił znaleźć z osobami, które również były zainteresowane historią miasta, utrwalaną przez niego, niebywały kontakt. Niebawem w Filii Gdańskiej zaprezentujemy także film wspomnieniowy o panu Macieju. Myślę, że będzie to ciekawy moment, sprzyjający temu, żeby Maciej Kosycarz pozostał z nami jak najdłużej – powiedziała nam dyrektor Orczykowska. Zapraszamy więc na spotkania z Maćkiem przy Korzennej, Mariackiej i przy Długim Targu, gdzie od ubiegłego tygodnia można oglądać wystawę „Gdańskie Dekady. 40 lat w obiektywie ojca i syna, Zbigniewa i Macieja Kosycarzów”. 5.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pod hasłem „Nigdy więcej bratnich wojen!” w sobotnie popołudnie ulicami centrum Gdańska przeszedł marsz nacjonalistów. W legalnej manifestacji zorganizowanej przez ugrupowania White North Crew (Grupa Białej Północy) i Autonom.pl uczestniczyło ok. 100 osób. Na trasie wiodącej z Placu Solidarności ulicami Wały Piastowskie, Wały Jagiellońskie, Targ Węglowy, Długą, Długi Targ pod studnię Neptuna demonstranci skandowali hasła „Europa należy do Europejczyków”, „Naszą bronią nacjonalizm, uderz w liberalizm”, „Nadchodzą nadchodzą nacjonaliści”... W odpowiedzi na inicjatywę nacjonalistów środowiska lewicowe zorganizowały kontrmanifestację na wysokości parkingu pod siedzibą NSZZ „Solidarność” przy ul. Wały Piastowskie. Jeden z kontrmanifestantów próbował zatrzymać maszerujących nacjonalistów na skrzyżowaniu z Błędnikiem. Usiadł na jezdni i krzyczał „Precz z faszyzmem i nacjonalizmem!”. Jego protest słychać było go także wtedy, gdy czterech policjantów przenosiło go z pasa ruchu do zaparkowanego na skrzyżowaniu radiowozu. Manifestacje spotkały się ponownie na mecie marszu „Nigdy więcej bratnich wojen!” pod fontanną Neptuna. Interweniujący policjanci ograniczyli się tutaj do wylegitymowania i odnotowania danych personalnych kontrmanifestantów. 5.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Niespełna miesiąc temu do kościoła św. Mikołaja w Gdańsku po dwuletniej przerwie spowodowanej złym stanem budowli i związanymi z tym pracami remontowymi powróciło życie liturgiczne. W sobotę jedna z najstarszych gdańskich świątyń była miejscem ponownego pochówku dawnych mieszczan gdańskich, których kości odkryte zostały podczas prac ziemnych prowadzonych przez archeologów pod posadzką oraz w bliskim sąsiedztwie kościoła. Kości pochodzą od kilku tys. osób. Większość szczątków już wcześniej została złożona w krypcie pod ołtarzem głównym. Na sobotni pochówek ojcowie dominikanie przygotowali tylko niewielką ich część mogącą pomieścić się w trumnie. O godzinie 11 szczątki zostały wystawione na widok publiczny. W południe gospodarze świątyni odprawili mszę za dusze zmarłych przodków oraz rytuał pogrzebowy z odprowadzeniem trumny do krypty. Pochówek dawnych mieszczan gdańskich pierwotnie zaplanowany był na 2 listopada 2018 roku, jednak plany te pokrzyżowało zamknięcie kościoła. Dzisiejszą datę ojcowie dominikanie wybrali na tę uroczystość nieprzypadkowo. – 5 września obchodzimy liturgiczne wspomnienie zmarłych dobrodziejów Zakonu Dominikańskiego – mówi o. Michał Osek, przeor klasztoru dominikanów w Gdańsku. 5.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Dziś Narodowe Czytanie „Balladyny”. Zgodnie z dziewięcioletnią już tradycją akcję propagująca znajomość dzieł naszej literatury zainaugurowała w Ogrodzie Saskim para prezydencka. Głośne czytanie romantycznego dramatu Juliusza Słowackiego z 1834 roku słychać dziś w blisko 3 tys. miejsc, także za granicą. Gdańszczanie jak zwykle byli tego dnia gośćmi Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. W Filii Gdańskiej przy ul. Mariackiej fragmenty „Balladyny” czytali niezwykli aktorzy Krystyna Łubieńska i Jerzy Kiszkis, związani z Gdańskiem pisarki i pisarze: Hanna Cygler, Agnieszka Pruska i Janusz Leon Wiśniewski, ale również bibliotekarze i czytelnicy. 5.09.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Wernisażami siedmiu wystaw prezentowanych w dwóch miejscach rozpoczął się festiwal fotograficzny „W ramach Sopotu”. Szósta odsłona wydarzenia prezentującego fotografię w najlepszym artystycznym wydaniu potrwa do 20 września. Prace artystów można oglądać w Państwowej Galerii Sztuki oraz w galeriach festiwalowych w Sopot Centrum, gdzie w piątek otwarta została m.in. wystawa główna zagranicznych rezydentów festiwalu Sergeya Melitchenki z Ukrainy oraz Valentyna Odnoviuna z Litwy. Organizatorzy zaprosili w tym roku do pracy twórczej także Martę Berens, Maksymiliana Rigamontiego i Piotra Zbierskiego. Ponadto swoje premierowe wystawy pokazują w Sopocie Katarzyna Mirczak i Maciej Stępiński. Paradoksalnie, mimo czasu frustrującej izolacji i niepewności wiele prezentowanych na festiwalu prac, choć nie zawsze w bezpośredni i oczywisty sposób, dotyka elementu podróży i przestrzeni. Nie tylko w znaczeniu przemieszczania się, ale także na poziomie metaforycznym: podróży wewnętrznej, intymnej, emocjonalnej czy historycznej. Artyści uwzględnili w swoich projektach nowe wrażenia, nowe doświadczenia i obserwacje nadające pracom specyficzny wymiar, prowokujący do refleksji i do spojrzenia na rzeczywistość z dystansu. Festiwal „W ramach Sopotu” to nie tylko wystawy – efekty rezydencji artystycznych, ale także warsztaty, spotkania z twórcami oraz odsłonięcie fotopomnika autorstwa Macieja Kosycarza (sobota 12 września, godz. 17, ul. Bohaterów Monte Cassino). 4.09.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Toast za marzenia z wielce utytułowaną kapitan Joanną Pajkowską, od dziś także Damą Topra, czyli laureatką Nagrody Chwały Mórz Bractwa Wybrzeża, XXI Szanty pod Żurawiem z koncertem dla Jurka Porębskiego i Ryczące Dwudziestki na scenie Zawietrznej na Ołowiance – to tylko niektóre z dzisiejszych wydarzeń 24. Międzynarodowego Zlotu Żaglowców Baltic Sail Gdańsk 2020 (4-7 września). Wielkie żeglarskie święto dotychczas utożsamiane z początkiem lata w tym roku wyjątkowo odbywa się pod koniec sezonu. To oczywiście sprawka pandemii. Mimo wielu ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa organizatorom zlotu udało się skompletować 20 tradycyjnych jednostek oraz ponad 70 jachtów żaglowych i motorowych, głównie pod polską banderą. Wśród tych największych są m.in. Generał Zaruski, Libava, Kapitan Borchardt, Ark, Antica, Gedania, Bonawentura, Olander czy Dar Szczecina. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Gdańsk po raz kolejny jest gospodarzem tego wydarzenia i z przyjemnością witamy wszystkich gości – tych nowych i tych, którzy są z nami od lat. Mamy nadzieję, że spędzicie te cztery dni czując ducha morza oraz podziwiając Gdańsk od strony wody – mówi Piotr Borawski, zastępca prezydenta Gdańska. Największą atrakcją Baltic Sail są rejsy po wodach Zatoki Gdańskiej. Podróż trwa około trzech godzin i rozpoczyna się przy Rybackim Pobrzeżu (informacje dotyczące rejsów, wolnych miejsc oraz zakupu biletów znajdziemy na stronie internetowej balticsail.pl). Kulminacyjnym momentem zlotu Baltic Sail Gdańsk jest niedzielna parada wszystkich żaglowców, jachtów żaglowych i motorowych. Tradycyjnie od 23 lat odbywała się na wodach Motławy i gromadziła widzów na nabrzeżach od ul. Wartkiej aż po Most Zielony. W tym roku ze względów bezpieczeństwa parada została przeniesiona na Zatokę Gdańską. Jednostki będzie można obserwować w niedzielę 6 września od godziny 10.30 z plaż na wysokości molo na Zaspie. Wydrzenie będzie transmitowane na żywo na profilu facebookowym Baltic Sail Gdańsk oraz na portalu gdansk.pl. 4.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 13269
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP