logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12191
Na zakończenie 15. Ladies’ Jazz Festival, w niedzielny wieczór Teatr Muzyczny wysłuchał aż dwóch koncertów. Najpierw na scenie pojawiła się Krystyna Stańko ze swoją nową płytą „Aquarius. The Orchestral Session”. To był pierwszy orkiestrowy występ w 15-letniej historii festiwalu. Wielkie standardy – „My favourite things” czy „You don't know what love is”, cudna pieśń Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory „Zmierzch”, aranżacje Krzysztofa Herdzina, orkiestra kameralna, stały zespół jednej z najwybitniejszych wokalistek jazzowych oraz kwintet instrumentów dętych – aż tylu artystów występujących jednocześnie jeszcze na Ladies’ Jazz Festival nie słyszeliśmy. Nie było też na gdyńskiej imprezie takich jubilatów jak francuska formacja Nouvelle Vague. Zespół jest rówieśnikiem festiwalu. Zagrał już w Gdyni, 11 lat temu. I teraz przygotował szalony koncert z przeróbkami punkowych i rockowych hymnów na bossę, jazz i wspaniałą piosenkę. – Fajnie, że ten festiwal ma otwartą formułę, że nie jest nastawiony bardzo ortodoksyjnie na jazz, ale możemy mieć do czynienia z gatunkami, które romansują i koegzystują z jazzem – mówi Krystyna Stańko. 28.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
- Nasz program to łączenie tego, co najlepsze z przeszłości, z dążeniem do Polski dostatniej – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Stężycy. Nadraduńskie Centrum Turystyczno-Rekreacyjne było w niedzielę miejscem pikniku rodzinnego „Dobry czas dla Polski” zorganizowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Szef rządu dzielił się z mieszkańcami Kaszub informacjami na temat osiągnięć rządu, podkreślał też, że rodzina oraz polityka ukierunkowana na podnoszenie statusu materialnego Polaków leżą w centrum zainteresowania obozu władzy. – To jest właśnie nasz program: łączenie tego, co najlepsze z przeszłości, z tym do czego dążymy – do Polski, gdzie europejskość rozumiemy jako konkret, jako wysokie zarobki, a nie eksperymenty kulturowe czy obyczajowe. Europejskość to jest zasobność polskich portfeli. I wy łączycie jedno z drugim. A więc dziękuje za to, że Polska jest bogata w takich ludzi, takie gminy jak ta, powiaty takie jak kartuski, kościerski, wejherowski, powiaty kaszubskie. Dziękuje za tą wspaniałą tradycję i za to, że tu jest Polska. To się czuje – mówił premier podczas spotkania w Stężycy. 28.07.2019 / fot. Wojciech Stróżyk/ Reporter /KFP
Kogut zapiał, trębacze odegrali z okien Dworu Artusa hejnał złożony z 759 nutek, klucz do bram Gdańska przejęli kupcy. W sobotnie południe rozpoczął się 759. Jarmark św. Dominika. Przez ponad trzy tygodnie największa handlowo-kulturalna impreza w tej części Europy przyciągać będzie setki tysięcy gości. Choć „Dominik” przesuwa się w kierunku Długich Ogrodów i Ołowianki, przybliżając nowe miejsca zarówno turystom, jak i mieszkańcom, trudno wyobrazić sobie to wydarzenie bez straganów oferujących w ścisłym centrum towary i smaki z różnych stron świata. W tym roku czeka na nas 750 kramów. Nie zabraknie koncertów, pokazów filmowych i innych wydarzeń rozrywkowo-kulturalnych. Taka też była ceremonia otwarcia jarmarku, podziwiana przez wielotysięczną publiczność zgromadzoną na Długim Targu. Wydarzenie uświetniła grupa aktorów ubranych w historyczne stroje. Na przedprożu Dworu Artusa odśpiewali oni kilka dawnych utworów, a po zakończeniu uroczystości przemaszerowali w barwnym korowodzie spod studni Neptuna do pobliskiego parku Świętopełka. Aktorom towarzyszyli szczudlarze, pojawił się także na otwarciu bóg handlu – Merkury. Klimatem oprawa artystyczna nawiązywała do złotych czasów imprezy organizowanej od 1260 roku, gdy zakon dominikanów otrzymał od papieża przywilej dawania odpustów, co dało początek jarmarkowi. – Był to zawsze okres, w którym goście z całego świata zjeżdżali do Gdańska, żeby z jednej strony handlować wszelkimi dobrami, z drugiej strony te dobra kupować. Pielęgnując tę tradycję, cieszymy się dzisiejszym otwarciem, tym że na trzy tygodnie nasze miasto zmieni się w cudowny, rozedrgany tygiel różnorodności. Kupcy z Polski, z Danii, ze Szwecji, z całej Skandynawii, z Niemiec, Holandii, ze wszystkich krańców Europy i świata, przyjeżdżali tutaj po to, żeby przekazać, co mają najlepszego. Ta różnorodność była zawsze siłą naszego miasta. I tak jest w tej chwili, i mam nadzieję, że tak pozostanie – powiedział wiceprezydent Piotr Borawski, przekazując klucz do bram miasta Andrzejowi Bojanowskiemu, prezesowi Międzynarodowych Targów Gdańskich. 27.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wielka gwiazda muzyki świata Angelique Kidjo stworzyła broadwayowski musical i wydała płytę poświęcone Celli Cruz, królowej salsy, zdobywczyni 6 nagród Grammy. Pierwsza polska prezentacja „Celii” musiała odbyć się na Ladies’ Jazz Festival w Gdyni, wszak Kidjo, nazywana pierwszą divą Afryki, to jedna z najważniejszych kobiet na świecie. 27.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
23 dni, 750 kramów, 19 ulic w historycznym centrum Gdańska i trzy nowe lokalizacje – to najważniejsze liczby opisujące 759. Jarmark św. Dominika. Wśród miejsc otwartych po raz pierwszy dla gości ponadtrzytygodniowej imprezy znalazły się Ołowianka, Długie Ogrody i Gdański Teatr Szekspirowski. Nowości i zmian jest więcej, dlatego warto sięgnąć do przewodnika dostępnego w jarmarkowych punktach informacji, które stanęły przy fontannie Neptuna na Długim Targu, obok Wielkiej Zbrojowni (na początku ulicy Piwnej), na Ołowiance oraz na ulicy Długie Ogrody, na którą przenieśli się kolekcjonerzy antyków i rzadkich przedmiotów. Na ulicy Grobla I działają w tym roku Dziecięcy Pchli Targ i kulinarna stacja Na Słodko. Tę znaleźć będzie można również przy placu Kobzdeja. Stacje Kuchnie Świata zapraszają na Ołowiankę (działa tu także kino pod chmurką) i do parku Świętopełka, zaś stacje Stacje Kuchnia Polska i Food Trucki znajdziemy na Długich Ogrodach. Stoiska z przysmakami regionalnymi i produktami tradycyjnymi, a także kramy z rzemiosłem i pracami artystów pozostają w dotychczasowych lokalizacjach. 27.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W piątkowy wieczór publiczność Ladies' Jazz Festivalu przeniosła się do wymiaru jazzowo-bluesowego. Liryczny, relaksujący koncert Madeleine Peyroux w Teatrze Muzycznym, jakże odmienny od stylistyki Beth Hart, której słuchaliśmy dwa dni temu w Gdynia Arenie, wzbudził wśród słuchaczy mieszane uczucia. Bodaj z najbardziej skrajnymi ocenami spotkała się interpretacja piosenki „Moon River” z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” (u Blake’a Edwardsa utwór ten śpiewa grająca główną rolę Audrey Hepburn; mierzyli się z nim także Barbra Streisand, Louis Armstrong, Frank Sinatra czy Rod Stewart). „Jedni wili się z zachwytu, inni pociągali nosem, jeszcze inni uprzejmie pili wino...” – dzielą się swoimi obserwacjami organizatorzy piątkowego koncertu. Ale nie tylko fani „Księżycowej rzeki” mogli być tego wieczoru w rozterce, wszak Madeleine Peyroux lubuje się w brawurowych interpretacjach coverów, budując w każdym utworze swój własny, intymny świat. Od ponad dwóch dekad uwodzi słuchaczy subtelnym brzmieniem przywodzącym na myśl samą Billie Holiday i opowiada emocjonalne historie. Tym żyje. Nie rozpieszcza swoich fanów doniesieniami z celebrycko-plotkarskiej łączki, nie ma w mediach społecznościowych jej fotografii z ulubionej cukierni, z udanego śniadania czy ze spotkania z kimś równie sławnym na czerwonym dywanie. Nie poczytamy też za wiele o jej wstrętnym ojcu alkoholiku-despocie czy powodach ważnych decyzji, które artystka podjęła w swoim życiu. Jej kolejne oficjalne biografie to opis powstawania następnej płyty, powody, dla których ją nagrała, tudzież argumentacja, dlaczego współpracuje z tym, a nie z tamtym muzykiem, tekściarzem czy producentem. To niemal już zaskakujące w naszych rozkrzyczanych czasach, ale jej życie jest jej życiem, a my mamy kolejne utwory, które Madeleine interpretuje, komponuje, nagrywa. 26.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nieustannie odkrywa w sobie nowe możliwości, lubi bawić się głosem, wyśpiewuje siebie poprzez improwizację, co daje jej duże poczucie wolności. Przed rokiem wygrała Ladies’ Jazz Festival. W czwartek znowu mogliśmy posłuchać Adeli Konop w Gdyni. Występ bydgoszczanki przed festiwalową publicznością zgromadzoną w sali koncertowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia był nagrodą za zwycięstwo w konkursie o Grand Prix LJF 2018. Koncertowi absolwentki wokalistyki jazzowej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy towarzyszyło spotkanie autorskie („Wyśpiewam Wam wszystko”, „Wyśpiewam Wam więcej”) z Urszulą Dudziak, szefową jury LJF. Adela Konop ponownie mogła podziękować za nagrodę jurorom, dźwiękowcom oraz swoim wspaniałym muzykom. W czwartek na scenie towarzyszyli jej Michał Szlempo (instrumenty klawiszowe), Przemek Świerk (gitara), Antoni Olszewski (kontrabas) i Grzegorz Daroń (perkusja).
Adela Konop – wokalistka, pedagog, autorka tekstów i muzyki, obserwatorka świata. Z muzyką związana od wczesnego dzieciństwa. Od 6 do 13 roku życia grała na skrzypcach, jednak śpiewanie zawsze było jej bliższe. Już jako nastolatka wiedziała, że chce związać swoją przyszłość z muzyką rozrywkową. Brała udział w warsztatach wokalnych prowadzonych przez Elżbietę Zapendowską, Magdalenę Ptaszyńską czy Grażynę Łobaszewską – jej największy autorytet wokalny. Od 2015 roku absolwentka Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Ukończyła wokalistykę jazzową w klasie dr Joanny Żółkoś-Zagdańskiej. Poszukując własnego stylu chętnie eksperymentuje z materią muzyczną. Uwielbia szeroko pojęty jazz, soul, muzykę etniczną a także brzmienia alternatywne, przestrzenne z dużą ilością elektroniki. 25.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Lechia Gdańsk z rozmachem rozpoczęła swoją drugą po 36 latach przygodę z europejskimi pucharami. Na taką grę biało-zielonych liczyli kibice zdegustowani popisami pozostałych naszych eksportowych jedenastek, takiego rywala mieli prawo obawiać się piłkarze Broendby. Solidny na kontynencie średniak spod Kopenhagi w pierwszej połowie spotkania na Energa Stadionie sprawiał wręcz wrażenie porażonego ogniem biało-zielonych. Po przerwie w poczynaniach gości było już więcej odwagi, ale to Lechia może mówić po pierwszym meczu II rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy o braku skuteczności, a trochę także o braku szczęścia. Gra biało-zielonych na pewno była lepsza niż wynik 2:1. Rewanż w Danii zapowiada się intrygująco. Dla gdańszczan kluczem do awansu będzie utrzymanie stylu, w jakim powrócili do gry na międzynarodowej arenie. Duńczycy zapewne spróbują sięgnąć głębiej do swojego potencjału taktycznego, bo już wiemy, że lepszymi piłkarzami od biało-zielonych nie są.
Lechia Gdańsk – Broendby IF 2:1 (1:0). Bramki: Paixao (26’ – karny), Lipski (63’) – Hedlund (59’). Widzów: 25 875.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Haraslin (79’ Peszko), Kubicki, Lipski (83’ Makowski), Udovicić – Paixao (74’ Sobiech). 25.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / LFP
Irka Zapolska zdobywczynią Grand Prix Ladies' Jazz Festival 2019. Nagroda Radia Gdańsk S.A. w postaci koncertu i sesji nagraniowej dla zespołu 5/6, a wyróżnienie specjalne dla instrumentalistek z O.N.E Quintet. Serca publiczności zgromadzonej w Gdynia Arenie skradła Beth Hart – żywiołowa, liryczna, pełna emocji i rockowej wręcz energii wielka gwiazda bluesa, gospel i okolic jazzu. Ekspresyjny, zachrypnięty głos, szczerość, wrażliwość – tym zjednuje sobie fanów na całym świecie. Tego wieczoru Gdynia śpiewała z amerykańską wokalistką i pianistką takie utwory jak „Bang Bang Boom Boom”, „Spirit of God”, „Broken & Ugly”, „Easy” czy „I Love You More Than You'll Ever Know”. Koncert zapowiadany jako jedyna w tym roku okazja do posłuchania na żywo Beth Hart w Polsce dostarczył publiczności oczekiwanych emocji, ale też dał nadzieję tym wszystkim, którym nie udało się zdobyć biletów na gdyńskie otwarcie 15. Ladies' Jazz Festival. Jak zapowiedzieli organizatorzy wydarzenia, gwiazda może powrócić do nas już tej jesieni. 24.07.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Autobus miejski linii 131 Olszynka – Matemblewo na blisko pół godziny utknął w środowe przedpołudnie na skrzyżowaniu ul. Rzeźnickiej i Augustyńskiego. Nie był stanie pokonać zakrętu. Powodem nieprawidłowo zaparkowane samochody. Kłopotliwe manewrowanie w tym miejscu stało się już chlebem powszednim kierowców GAiT. Kilka minut przed zdarzeniem uwiecznionym przez naszego fotoreportera kierowca innego autobusu również musiał zatrzymać się tu na dłuższą chwilę. Wysiadł z szoferki, przyjrzał się swojej sytuacji z boku, wrócił za kierownicę i z duszą na ramieniu, powoli kontynuował manewr, próbując zmieścić się między pojazdami zaparkowanymi niezgodnie z przepisami, tuż przy skrzyżowaniu. Udało się. Mniej szczęścia mieli pasażerowie jadącej niedługo potem „131”. Zarówno podróżni, jak i kierowcy samochodów ustawiających się w ogonku na Rzeźnickiej za zablokowanym autobusem, przeklinali „mistrza” parkowania, który pozostawił auto dostawcze przed Basztą Białą... na skrzyżowaniu (pod gmachem Pierwszego Urzędu Skarbowego i sąsiednimi budynkami na Rzeźnickiej nie można o tej porze szpilki wcisnąć). Przeszkody nie sposób było ominąć. Interweniowała policja. Zanim sprawca blokady powrócił do wozu, pasażerowie pechowego autobusu zdążyli się rozejść... 24.07.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12191
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP