logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12346
Po przerwie na nieudane występy reprezentacji Polski rozgrywki wznowiła piłkarska ekstraklasa. Lechiści wrócili do gry w dobrym stylu, a co najważniejsze, w 8. kolejce udało im sięgnąć po pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, występując w roli gospodarzy. Gole na wagę trzech punktów padły po uderzeniach Sławomira Peszki i Michała Nalepy przed przerwą. Bohaterem drugiej odsłony był Dusan Kuciak, który kilkoma kapitalnymi interwencjami nie dopuścił do utraty tego, o co tak ambitnie Lechia walczyła w pierwszej połowie meczu. O wynik gdańscy kibice drżeli do 95. minuty.
8. kolejka ekstraklasy. Lechia Gdańsk – Lech Poznań 2:1 (2:1). Bramki: Sławomir Peszko (23’), Michał Nalepa (33’) – Christian Gytkjaer (45’). Widzów: 14 tys.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Peszko (55’ Haraslin), Kubicki, Gajos (73’ Makowski), Udovicić (79’ Wolski) – Sobiech. 14.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
To ma być mistrzowska seria sopockich osobliwości. Zapoczątkował ją przed rokiem przy okazji 4. Festiwalu Fotografii W Ramach Sopotu „Słonik” Tadeusza Rolkego. Wielkoformatowe zdjęcie wykonane latem 1957 roku na Placu Zdrojowym przez prekursora naszej fotografii reportażowej ozdobiło ścianę budynku Państwowej Galerii Sztuki. Od dziś Sopot ma dwa fotopomniki. 5 Festiwal Fotografii zaowocował w sobotę odsłonięciem na ścianie budynku klubu SPATiF przy ulicy Bohaterów Monte Cassino 54 kolorowego zdjęcia z drugiej połowy lat 60. autorstwa Chrisa Niedenthala. Z obrazu pozdrawia przechodniów słynny Czesio Parasolnik (1912-1992), człowiek – atrakcja turystyczna kurortu w latach 60 i 70. XX wieku. – Przyznam, że jako młody Anglik byłem wtedy mocno zdziwiony, siedząc tutaj i patrząc, że w PRL-u, czyli w komunistycznym państwie, taka postać się pojawiła. W Anglii czy we Francji byłem przyzwyczajony do tego, że po ulicach tacy chodzili, ale nie sądziłem, że w Polsce też chodzą. To była rzeczywiście barwna, bardzo piękna postać, pięknie ubrana. Szpilki, skarpetki, spódniczka, torba i ta broda olbrzymia... Byłem wtedy biednym studentem, oszczędzałem na filmach – mam chyba tylko jedną czy dwie klatki z tego zjawiska. To zdjęcie przypomina mi moje dawne wakacje, kiedy przyjeżdżałem tutaj i właściwie już wtedy zakochałem się w Polsce. Już nie mówię o Polkach... Aż mi głupio, że to tak dawno było. Myślę, że dla Sopotu dobre jest to, że to jest w kolorze. Wszyscy znamy z tamtych lat raczej fotografie czarno-białe – mówił Chris Niedenthal, odsłaniając pomnikowe zdjęcie wspólnie z prezydentem Jackiem Karnowskim. Włodarz Sopotu dodał zaraz, że Czesław Bulczyński słynął z tego, że w 1-majowych pochodach też chodził tak przebrany. – Łykał połamane widelce, noże, miał niezliczoną ilość operacji. To zdjęcie zostało zrobione na tle dawnego Fantomu. Nie wiem, czy tam z tyłu siedzi Nikoś na kawie, ale Czesio z pewnością był w Sopocie postacią niezwykłą – powiedział Jacek Karnowski.
Ciąg dalszy festiwalowego spotkania z Chrisem Niedenthal miał miejsce po południu przy ul. Bohaterów Monte Cassino 31, w klubie Dwie Zmiany. 14.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
W kamienicy na Długim Targu 11/12 w Gdańsku pojawiły się peruwiańskie flagi, a wraz z nimi najsmaczniejsze i najzdrowsze na świecie ceviche, oryginalne pisco oraz piwo produkowane 30 km od słynnego Machu Picchu z krystalicznie czystej wody. W piątkowy wieczór oficjalnie otworzył tu swoje podwoje Konsulat Honorowy Republiki Peru. Przez trzy poprzednie lata placówka tymczasowo mieściła się przy ul. Jaśkowa Dolina, w siedzibie spółki Swissmed Centrum Zdrowia, której prezesem jest Roman Walasiński, od czerwca 2016 roku konsul honorowy Republiki Peru w Gdańsku. Wraz z przenosinami konsulatu, przy reprezentacyjnej ulicy miasta rozpoczęło działalność pierwsze w Polsce północnej Centrum Kultury Peruwiańskiej, a od ponad miesiąca na Długi Targ zaprasza smakoszy restauracja bistro serwująca (godz. 12-20) oryginalne potrawy i napoje przygotowywane ze składników pochodzących z Peru. Lokal sąsiadujący z Restauracją Rosyjską prowadzi Peruwianka urodzona z Cuzco, która sztuki kulinarnej uczyła się w Limie. W czerwcu tego roku przybyła do Gdańska. Oba przybytki mają wspólną nazwę – Peruvia. Przed wiekami nasi przodkowie mówili tak o Peru.
– Ideą działalności konsulatu jest przede wszystkim ochrona interesów diaspory peruwiańskiej. To są oczywiście wszystkie działania administracyjne i formalne związane z pobytem cudzoziemców w Polsce. Trójmiasto ma bogatą historię w tej sferze, a to przede wszystkim za sprawą Dalmoru, który przed laty prowadził połowy na łowiskach południowoamerykańskich, przybliżając nam tę stronę świata. Sporo Peruwiańczyków z tego powodu pojawiło się i osiadło w Trójmieście. Mamy o kogo dbać. Drugim ważnym elementem naszej misji jest przybliżenie kultury południowo-amerykańskiej mieszkańcom Polski północnej. Z jednej strony tak naprawdę niewiele wiemy o tym regionie, a z drugiej warto podkreślić, że bardzo wielu Polaków po tzw. wielkich emigracjach związanych z powstaniami emigrowało do Peru i tam tworzyło państwowość kraju, który w 2021 roku będzie świętować 200 lat niepodległości. Już nie wspomnę o Erneście Malinowskim, ale np. Ryszard de Jaxa Małachowski był jednym z głównych twórców układów urbanistycznych stolicy Peru – Limy, a prezydentem kraju był pochodzący z Polski Pedro Pablo Kuczynski – mówi konsul honorowy Roman Walasiński, który na piątkowej uroczystości otwarcia nowej siedziby miał zaszczyt gości ambasadora Republiki Peru Alberto Salasa-Barahonę oraz przedstawicieli MSZ i Stowarzyszenia Konsulów Honorowych w Polsce. W uroczystości uczestniczyli m.in. wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak, posłanka Małgorzata Chmiel oraz publicysta, podróżnik i wielki znawca kultury południowoamerykańskiej Roman Warszewski. Spotkanie uświetnił występ artystyczny polsko-peruwiańskiej rodziny, która zaprezentowała się w kilku tańcach ludowych. Wrażenie robiły zarówno umiejętności tancerzy, jak i ich oryginalne stroje. – Naszą ambicją jest stworzenie ośrodka, który będzie szerzej oddziaływał na otoczenie poprzez kulturę, historię, wiedzę czy sztukę kulinarną, ale również inne aspekty, którymi powinniśmy się chwalić w ramach tego, o czym przez lata mówił nam prezydent Paweł Adamowicz, że Gdańsk jest miastem otwartym dla wszystkich nacji i kultur – dodaje konsul honorowy Roman Walasiński. 14.09.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
– Jeśli mamy tak szeroki dostęp do Bałtyku, to gospodarka morska musi się rozwijać. Nie może być zwijana. Ja wiem, że to będzie bardzo trudne, ale Stocznia Gdańska zostanie odbudowana. Ona będzie budowała statki tak jak kiedyś. Także Stocznia Marynarki Wojennej. Jestem przekonany, że dojdzie do takiego momentu, w którym zacznie produkować bez straty. Dzisiaj ma tę stratę, ale w gospodarce nic nie jest od razu, nic nie jest dane na tacy. Trzeba pracować, trzeba odwoływać się do ludzi doświadczonych. Trzeba budować gospodarkę morską. To może być siła napędowa dla gospodarki jako całości. I będziemy w tym kierunku zdecydowanie szli. Musimy tu iść do przodu – zadeklarował prezes Jarosław Kaczyński, przemawiając podczas regionalnej konwencji Prawa i Sprawiedliwości na dziedzińcu Politechniki Gdańskiej. Lider partii rządzącej apelował w Gdańsku o pełną mobilizację w nadchodzących wyborach parlamentarnych i zaciekłą walkę o każdy głos. Zdaniem Kaczyńskiego stawką tej walki jest kierunek polskiej drogi, to czy będzie nim marsz w górę czy w dół, do przodu czy w tył. – Stąd ta wielka potrzeba mobilizacji tych, którzy kandydują – i tutaj liczę, że ta mobilizacja jest – ale także innych – działaczy samorządowych, wszystkich działaczy naszej partii i wszystkich przyjaciół naszej partii. Wszystkich, którzy chcą, aby dobry czas dla Polski trwał (…) by nasza ojczyzna ścigała tych na zachód od naszych granic, ale nie po to, żeby im krzywdę zrobić, tylko po to, żebyśmy byli na tym samym poziomie, żeby Polak jadący na Zachód mówił: „no jest tam dobrze, ale w Polsce jest tak samo, a może nawet lepiej”. Wierzę, że jesteśmy gotowi tę drogę przebyć, i dlatego jeszcze raz proszę o tę wielką mobilizację do ostatniego dnia kampanii. Ja wiem że to nie jest łatwe, ale tutaj też można. Można ludzi przekonywać – fakty są za nami i przeciw tym, którzy z nami konkurują (...) Jeśli będziemy pracować do 11 października, do północy, z całą determinacją, ze wszystkich sił, to z całą pewnością zwyciężymy – zapowiedział Jarosław Kaczyński. Podczas konwencji na scenie zaprezentowało się 24 kandydatów na posłów z listy Zjednoczonej Prawicy w okręgu gdańskim nr 25 z wiceministrem kultury Jarosławem Sellinem na czele oraz troje spośród sześciorga pomorskich kandydatów PiS na senatorów – Anna Gwiazda, Antoni Szymański i Kazimierz Janiak. 12.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Cysterna wstydu PO-PSL” symbolizująca wielomiliardowe straty poniesione przez Skarb Państwa za sprawą nieudolności poprzedniej ekipy rządzącej zatrzymała się w czwartkowe południe na ul. Sucharskiego w Gdańsku. Cztery takie pojazdy ozdobione przez Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość wizerunkami Grzegorza Schetyny i Władysława Kosiniaka-Kamysza będą pojawiać się na ulicach polskich miast i miasteczek do końca kampanii wyborczej. Na Sucharskiego, przed cysterną zaparkowaną nieopodal stacji Lotosu, pojawili się wiceminister Jarosław Sellin i kandydat na posła, gdański radny Kacper Płażyński. – Chcemy przypomnieć tą metodą, jak nie wypełniały swoich obowiązków władze PO i PSL przez osiem lat rządzące Polską. To jest jeden z takich przykładów. Podczas tych rządów do kraju wjeżdżało ok. 600 cystern z nielegalnym paliwem każdego dnia. Na każdej takiej cysternie budżet państwa ponosił straty w wysokości 40 tys. zł. Oznacza to, że budżet tracił każdego dnia 24 mln zł. Przez osiem lat straty sięgnęły 68 mld zł. A jeśli dodamy do tego to, co szczególnie bulwersowało opinię publiczną, czyli straty wynikające z ubytków w ściąganiu podatku VAT dochodzące do 250 mld zł, to widzimy, jak duża była skala zaniechań państwa. Tylko z pieniędzy utraconych na wwozie paliwa moglibyśmy przez dwa lata finansować program 500+ obejmujący już nawet pierwsze dziecko, albo przez sześć lat moglibyśmy wypłacać 13. emeryturę, albo zbudować około 10 tysięcy przedszkoli. Tego wszystkiego nie uzyskaliśmy do budżetu, a to wynika z tego, że rządziła nami ekipa, która sama określiła, że rządzi państwem teoretycznym, i w ogóle jej to nie przeszkadzało. Ekipa, która ma bardzo niski instynkt państwowy. Chcemy przestrzec Polaków przed ewentualnym powrotem do władzy tej ekipy – powiedział w Gdańsku wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Kacper Płażyński, kandydat na posła, nazwał okres rządów PO-PSL katastrofą. – Platforma i PSL, mimo tego że wielokrotnie zgłaszali się do nich celnicy, zgłaszali się mieszkańcy Polski – obywatele zmartwieni, ale mający wiedzę o tym, co się dzieje, nie reagowały. Albo nie chcieli tego robić – nie chcieli zatrzymać tej VAT-owskiej luki, albo, co jeszcze gorsze dla rządzących, nie potrafili tego zrobić. Platforma po prostu nie potrafi rządzić. Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, że pieniądze są. I jeszcze lepsza wiadomość: pieniądze również będą – na polskie rodziny, na inwestycje i infrastrukturę. Tak samo jak przez te cztery lata wykonywaliśmy nasze zobowiązania wyborcze, tak samo będziemy je realizować przez cztery lata, jeżeli tylko Polacy – a wierzę w to głęboko – dadzą nam mandat do tego, żeby Polska w takim samym, wspaniałym świetle się rozwijała. Koniec z państwem, które sobie nie radzi. Koniec z rządzącymi, którzy nie potrafią rządzić – powiedział Kacper Płażyński. 12.09.2019 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Tak to się zaczęło – 45 lat temu w dawnym gdańskim kinie Leningrad, późniejszym Neptunie, z Danielem Olbrychskim – Kmicicem w najważniejszej roli męskiej. „Potop” Jerzego Hoffmana był pierwszy filmem pokazanym na I Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych i pierwszym w dziejach tego najważniejszego przeglądu naszej kinematografii zdobywcą Lwów Gdańskich. Jeszcze nie Złotych. Nazwa nagrody głównej zmieniała się (podobnie jak nazwa festiwalu) wraz ze zmieniającymi się trójmiejskimi okolicznościami filmowego święta. Już od pierwszego, Potopowego wydania było ono równie gdańskie, co i sopockie. Ba, większość projekcji widzowie oglądali w sopockich kinach „Bałtyk” i „Polonia”. Oficjalne przenosiny festiwalu do Gdyni nastąpiły w roku 1987, ale jeszcze przez siedem lat zdobywcy głównych laurów odbierali Złote Lwy Gdańskie, jako ostatni – ex-aequo Radosław Piwowarski za „Kolejność uczuć” i Grzegorz Królikiewicz za „Przypadek Pekosińskiego” (1993 r.). Modyfikację przeszła wówczas statuetka zaprojektowana przez artystę rzeźbiarza Piotra Soleckiego. Lwy odświeżył Czesław Gajda, jeden z siedmiu współautorów pomnika Obrońców Wybrzeża na Westerplatte. Złoto pojawiło się w nazwie nagród w 1979 roku, kiedy jury obradujące pod przewodnictwem Jerzego Passendorfera za najlepszy obraz VI FPFF uznało „Amatora” w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. A kto zdobył pierwsze Złote, ale już nie Gdańskie trofeum? Rok 1994 należał do Kazimierza Kutza, który w konkursie głównym zaprezentował nam dwa filmy – „Śmierć jak kromka chleba” i „Zawróconego”. Zwycięstwo tego drugiego było swego rodzaju znakiem czasów. Oznaczało, że ze stanu wojennego i Solidarności można już się śmiać, nie trzeba podchodzić do tego martyrologicznie i na kolanach. W pierwszoplanowej roli festiwalowej niedoszłego konfidenta, który przeobraża się niemal w opozycjonistę wystąpił Zbigniew Zamachowski. 12.09.2019 / fot. KFP
107 gdańskich nauczycieli odebrało dziś w Dworze Artusa z rąk prezydent miasta akty mianowania. Aż 27 z nich na egzaminie na stopień nauczyciela mianowanego uzyskało maksymalną ocenę. Prymusi otrzymali listy gratulacyjne.
38. sesja dla nauczycieli ubiegających się o mianowanie odbyła się w lipcu. Awans zawodowy w tej formule realizowany jest od roku 2001. Od dnia wejścia w życie znowelizowanej Karty Nauczyciela (6 kwietnia 2000 r.) w drodze postępowania egzaminacyjnego przez kolejnych 38 sesji promocję na stopień nauczyciela mianowanego uzyskało 3539 pedagogów zatrudnionych w szkołach i placówkach prowadzonych przez miasto Gdańsk. Wraz z uzyskaniem awansu wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z wykształceniem magisterskim i przygotowaniem pedagogicznym wzrasta z dniem 1 września 2019 r. o 354 zł brutto. Jednocześnie nauczyciel mianowany może rozpocząć staż na stopień nauczyciela dyplomowanego (czwarty w czterostopniowej skali), który uzyskuje się po przepracowaniu w szkole co najmniej roku od dnia nadania poprzedniego stopnia awansu zawodowego. Postępowanie kwalifikacyjne na stopień nauczyciela dyplomowanego przeprowadza kurator oświaty. 11.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W 2020 roku obchodzić będziemy 40. rocznicę Porozumień Sierpniowych oraz 50. rocznicę Grudnia ‘70. O przygotowaniach do tych wydarzeń opowiadali dziś w Europejskim Centrum Solidarności prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, dyrektor ECS Basil Kerski oraz radni miasta Beata Dunajewska i Cezary Śpiewak-Dowbór. Konferencja prasowa z udziałem Lecha Wałęsy, Bogdana Borusewicza i Bogdana Lisa odbyła się w sali A wystawy stałej „Narodziny Solidarności”, gdzie prezentowany są oryginalne tablice z 21 postulatami Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z sierpnia 1980 r. wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO oraz suwnica, na której pracowała Anna Walentynowicz, legendarna działaczka Wolnych Związków Zawodowych. – Bardzo chciałabym, żeby symbolem skupiającym nas były właśnie te tablice z postulatami spisane na sklejce ołówkiem przez Arama Rybickiego i Macieja Grzywaczewskiego. Program obchodów będziemy szykować wspólnie w duchu solidarnościowym. Zaprosiliśmy do współpracy pana Jerzego Janiszewskiego, twórcę znaku Solidarność. Niebawem powołamy komitet honorowy. Część zaproszeń została już wysłana. Chciałabym, żeby te obchody były nie tylko wspomnieniem historii, ale też wyjściem w przyszłość, zadaniem sobie pytań, co dzisiaj znaczą te postulaty, które z nich są jeszcze aktualne i jak dziś odnosimy się do metody pokojowej rewolucji, którą rozpoczęła krwawa masakra Grudnia ’70 – powiedziała Aleksandra Dulkiewicz. Na ręce prezydent Gdańska trafi wkrótce specjalny apel przygotowywany w związku z przyszłorocznymi obchodami przez gdańskich radnych. – Wystąpimy do pani prezydent w sprawie podjęcia działań zmierzających do godnej organizacji obchodów tych dwóch okrągłych rocznic – zapowiedział przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej Cezary Śpiewak-Dowbór. – Zależy nam na tym, abyśmy wszyscy podeszli do tego apolitycznie. Apeluję – również w imieniu pani prezydent Dulkiewicz – aby rząd i prezydent Polski włączyli się w nasze obchody, niezależnie od tego jaki to będzie prezydent i kto będzie premierem w 2020 roku – wspólnie, apolitycznie, dla uczczenia bohaterów Sierpnia ’80 i Grudnia ’70. Bo chyba tak to powinno wyglądać – dodała Beata Dunajewska, szefowa klubu Wszystko dla Gdańska. 11.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W wieku 82 lat zmarł Krzysztof Kalczyński, aktor filmowy i teatralny. Przez wiele lat występował na deskach Teatru Wybrzeże. Szerszej publiczności znany był z ról w serialach emitowanych na antenie Telewizji Polskiej – „Klanie” i „Plebanii”. Grał m.in. w „Stawce większej niż życie”, „Przygodach psa Cywila”, „Con amore”, „Pograniczu w ogniu” i „Ostatniej misji”.
Krzysztof Kalczyński urodził się 4 maja 1937 roku w Poznaniu. W latach 1957-1959 pracował jako muzyk Teatru Narodowego. Później ukończył studia na wydziale reżyserii muzycznej Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Następnie rozpoczął studia na krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego. Grał w wielu polskich teatrach, m.in. w Studio, Nowym i Narodowym w Warszawie. W Teatrze Wybrzeże występował od 1965 do 1969 roku. Zagrał m.in. rolę tytułową w „Don Juanie” Molièra w reżyserii Piotra Paradowskiego (1969), Ryszarda w „Henryku VI na łowach” Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii Andrzeja Szalawskiego (1966), Klaudia w „Wiele hałasu o nic” Williama Shakespeare'a w reżyserii Jerzego Golińskiego (1966), Ciało i Mundanusa w „Tragedii o bogaczu i Łazarzu” Anonima gdańskiego (1968) i Alfreda hr de La Tréfouille w „Matce” Stanisława Ignacego Witkiewicza (1969) w reżyserii Tadeusza Minca. Był mężem aktorki Haliny Rowickiej. 11.09.2019 / fot. Artur Kubasik / KFP
Jeszcze około 10 lat temu poprzez Port Północny w Gdańsku kwitł eksport polskiego złota, czyli węgla kamiennego. Kiedy w połowie lat 70. zbudowano Port Północny, miał on służyć przede wszystkim importowi ropy i eksportowi polskiego węgla. Edward Gierek, ówczesny I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, miał marzenie "Aby Polska rosła w siłę i ludzie żyli dostatniej". Gierek, najważniejsza osoba w państwie, był też górnikiem z krwi i kości. Chciał, aby jego pracującym pod ziemią kolegom żyło się lepiej, a Polska zamieniała węgiel na cenne dolary. Do Gdańska ze Śląska jechały jeden za drugim pociągi wypełnione węglem. Zbudowano specjalną obrotową wywrotkę do szybkiego rozładowywania wagonów. Dzisiaj sytuacja się zmieniła. Do Gdańska jeden za drugim przypływają statki wypełnione węglem nawet z tak odległych państw jak Mozambik, Kolumbia czy Australia. Na naszych zdjęciach Port Północny z czasów, kiedy Polska była znaczącym eksporterem węgla. 10.09.2019 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12346
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP