logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11792
Łuk środkowy nowo budowanego wiaduktu Biskupia Górka w Gdańsku jest już gotowy. Ostatni element stalowej konstrukcji został zamontowany przed kilkoma dniami. Trwają prace przy łuku skrajnym. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska zapowiada, że ostatecznego kształtu nabierze on do połowy kwietnia. Budowa wiaduktu w ciągu ulicy Trakt Św. Wojciecha – jedna z największych gdańskich inwestycji drogowych w tej dekadzie – ruszyła ponad rok temu. Najbardziej widowiskowa faza, czyli montaż stalowych konstrukcji z udziałem dźwigu o wysięgu 100 m, trwa od miesiąca. Pierwsza belka z łukami została zamontowana od strony ul. Augustyńskiego.
Budowa nowego wiaduktu Biskupia Górka wraz z pracami przy przebudowie układu dróg dojazdowych oraz modernizacją parkingu przy ul. Okopowej pochłonie ok. 145 mln zł. Pierwsza nitka wiaduktu, czyli jezdnia prawa wraz z dojazdami, ma być gotowa w czwartym kwartale 2019 roku. Do tego czasu ruch samochodowy odbywa się po istniejącym obiekcie. Kiedy pojazdy przeniosą się na nowo budowaną estakadę, stary wiadukt zostanie rozebrany, a w jego miejscu rozpocznie się budowa trzeciego dźwigara oraz pomostu dla drugiej jezdni. Inwestycja realizowana przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska (głównym wykonawcą jest Budmiex S.A) to nie tylko wiadukt Biskupia Górka, ale także obiekty nad ul. Nowe Podwale Grodzkie wraz z estakadami dojazdowymi oraz blisko 20-metrowej długości most powstający nad kanałem Raduni, łączący Trakt Św. Wojciecha z ul. Zaroślak. 25.03.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Od 25 marca do 18 sierpnia w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta możemy oglądać wystawę opowiadającą o gdańskich początkach polskiego bigbitu. Zgromadzono tu blisko 150 eksponatów związanych z muzykami działającymi w latach 50., 60 i 70. Wśród pamiątek znajduje się m.in. mikrofon używany przez Rollingstonsów w Sali Kongresowej w 1967 roku. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć Zbigniewa Kosycarza z legendarnego koncertu zespołu Rhythm and Blues w klubie Rudy Kot (24 marca 1959 r.) uznawanego za początek rock’n’rolla w Polsce.
Tak tak, polski bigbit to późne lata 50. XX wieku, dwa kluby i tysiące młodych ludzi zafascynowanych muzyką Zachodu. Władza ludowa uważała, że nowa, obca ideologicznie muzyka rockowa stanowiła zagrożenie dla ładu społecznego, zagrożenie któremu należy przeciwdziałać. Pierwszy, wyznaczający symboliczne początki polskiego rock’n’rolla, koncert zespołu Rhythm and Blues odbył się 24 marca 1959 r. w gdańskim klubie Rudy Kot. Na scenie Klubu Studentów Wybrzeża Żak w 1961 i 1962 roku zadebiutowali Czerwono-Czarni i Niebiesko-Czarni. 3 stycznia 1965 roku między godz. 11.00 a 14.30 w kawiarni „Cristal” w Gdańsku–Wrzeszczu powołana została do życia grupa muzyczna Czerwone Gitary, bodaj najpopularniejszy zespół w całej historii polskiej muzyki rozrywkowej.
– Trójmiasto i jego dwa wielkie porty morskie, pełniły rolę okna na świat, przez które do izolowanej Polski szybciej docierały nowinki kreowane przez zachodnią kulturę. Nic więc dziwnego, że stało się ono wylęgarnią i kuźnią artystycznych talentów działających na bardzo różnych polach. Jednym z nich była nowoczesna muzyka rozrywkowa, której głównym animatorem był redaktor Franciszek Walicki, twórca trzech najważniejszych zespołów pierwszej generacji polskiego rock’n’rolla. On też był pomysłodawcą fortelu, który polegał na zastąpieniu irytującego ludową władze terminu rock & roll bardziej neutralnym bigbitem i wręcz swojskim mocnym uderzeniem – mówi Marcin Jacobson, publicysta muzyczny i jeden z dwóch kuratorów wystawy.
Ogólnopolski sukces koncertu Rhythm & Blues w Rudym Kocie przyćmiły ekscesy młodzieży, która demolowała ławki, wybijała szyby, a nawet wystawiła nawet tramwaj z szyn. Ponad pół roku później Edward Gierek ukazem zablokował działalność zespołu. Młodzi muzycy mieli także inne problemy. – Administracyjne utrudnienia oraz niezwykle skromny asortyment dostępny w państwowych sklepach muzycznych nie przeszkadzały młodym ludziom w uprawianiu ukochanej muzyki. Nie mogąc zdobyć niezbędnych instrumentów, kolumn i wzmacniaczy, budowali sprzęt we własnym zakresie, niejednokrotnie uciekając się do kradzieży głośników z ulicznych megafonów, adaptując poniemieckie i sowieckie radioodbiorniki, konstruując gitary elektryczne z desek do prasowania, słuchawek telefonicznych itp. Źródłem zaopatrzenia bywała też kontrabanda. Na wystawie zobaczyć można m.in. zbudowany tym sposobem wzmacniacz Leszka Bogdanowicza (Rhythm and Blues), pierwszy elektryczny kontrabas skonstruowany przez Wiesława Katanę (Czerwono-Czarni) czy perkusję Ludwig sprowadzoną nielegalnie przez Jerzego Skrzypczyka (Czerwone Gitary). Obok nich w Galerii Palowej prezentowane są tzw. samodziały czyli urządzenia i instrumenty budowane przez rzemieślników i majsterkowiczów” – opowiada Marcin Jacobson.
Na wystawie „Nikt nam nie zabierze młodości. Narodziny bigbitu. Odsłona gdańska” zobaczymy także dwa zabytkowe mikrofony będące dzisiaj kolekcjonerskimi rarytasami. Pierwszy używany był na scenie Carnegie Hall w Nowym Jorku i w studio BBC w Londynie. Korzystali z niego Elvis Presley, Ella Fitzgerald i Frank Sinatra. Drugi widnieje na niemal wszystkich zdjęciach Micka Jaggera z legendarnego koncertu the Rolling Stones, który odbył się 13 kwietnia 1967 roku w Sali Kongresowej warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. W przerwie między finałem koncertu a kolejnym bisem mikrofon został skradziony ze sceny niemalże na oczach milicjantów... – Myślę, że odwiedzający naszą wystawę uświadomią sobie, jak wielkiego trudu wymagało wtedy granie ulubionej muzyki. Paradoksalnie produkowany w domu sprzęt muzyczny niejednokrotnie wyprzedzał technologicznie analogiczne rozwiązania z Europy Zachodniej czy USA – mówi Grzegorz Jedlicki z Muzeum Gdańska, kurator wystawy. Ekspozycję w Galerii Palowej można zwiedzić codziennie (do 18 sierpnia) za okazaniem biletu do wstępu Ratusza Głównego Miasta lub bezpłatnie dzięki Karcie Mieszkańca Gdańskiej Organizacji Turystycznej. 24.03.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Wiesław Bernolak – gitara, Tomasz Jaśkiewicz – gitara, Ryszard Poznakowski – klawisze, śpiew, Zbigniew Bizoń – sax, Jan Knap – perkusja. Czerwono-Czarni, legenda polskiego rock’n’rolla, powrócili na scenę, żeby razem z trójmiejską publicznością uczcić 60. rocznicę koncertu zespołu Rhythm & Blues. To wtedy, 24 marca w Rudym Kocie narodził się polski bigbit. Świętowanie 60-rocznicy tamtego wydarzenia z muzykami zespołu założonego przez Franciszka Walickiego oraz ich przyjaciół (Adam Wendt – sax, Wojciech Rapa – gitara basowa, śpiew, Danuta Błażejczyk, Agnieszka Wajs, Natalia Pastewska oraz Michał Gasz) odbyło się po sąsiedzku, na deskach Teatru Wybrzeże. Na dwugodzinny koncert złożyło się 26 utworów popularnych w latach 50., 60. i 70. Zdecydowana większość z nich to kanon polskiego rocka. „Trzynastego”, „Dwudziestolatki”, „Rudy rydz”.. Nie zabrakło tutaj także słynnej ballady „House of the Rising Sun”, którą zespół The Animals zagrał 14 listopada 1965 roku w hali Stoczni Gdańskiej. Utwór ten stał się hymnem pokolenia. Pół wieku temu każdy początkujący gitarzysta musiał mieć go w swoim repertuarze. 24.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
24 marca mija 60 lat od legendarnego koncertu zespołu Rhythm and Blues w gdańskim klubie Rudy Kot uznawanego za początek rock’n’rolla w Polsce. Gdyńską grupę stworzył Franciszek Walicki, popularny wybrzeżowy dziennikarz, autor tekstów takich przebojów jak „Niedziela będzie dla nas”, „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, „Gdybyś kochał, hej” czy „Na drugim brzegu tęczy”, ojciec chrzestny polskiego rocka. Gdynianie pamiętają o nim. W 60. rocznicę wydarzenia, które zapoczątkowało rewolucję muzyczną w Polsce, złożyli hołd panu Franciszkowi, odsłaniając pamiątkową tablicę na budynku przy ul. Władysława IV 32. Mieszkał tu od 1970 roku do śmierci w 2015 roku. Wcześniej jego sąsiadami byli mieszkańcy ul. Bema. Także wtedy, gdy na przełomie lat 1958-59 jego Rhythm and Blues stawiał pierwsze kroki w klubach „Mewa” i „Pikolo”.
Niedzielna uroczystość odbyła się z udziałem przedstawicieli miasta, trójmiejskiej kultury, rodziny oraz przyjaciół Franciszka Walickiego. Odsłonięciu tablicy towarzyszyły przemówienia założycieli fundacji jego imienia – Wojciecha Fułka i Piotra Artwicha, a także znanego trójmiejskiego saksofonisty Przemka Dyakowskiego oraz Mai Wagner, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. kultury. – Serce rośnie, widząc jak dużo rock’and’rollowców i bigbitowców dzisiaj tutaj przybyło. Jesteśmy dumni jako gdynianie, że tak wyjątkowa postać zdecydowała się związać swoje losy z tym miastem. Jestem głęboko przekonana, że wielki talent Franka oraz połączenie harmonii i otwartości naszego miasta spowodowało, że jego muzyka łączy pokolenia, buduje naszą tożsamość i łączy nas wszystkich – powiedziała pełnomocnik Maja Wagner. Franciszek Walicki był m.in. laureatem medalu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Jego związki z Gdynią sięgają 1938 roku, kiedy został przyjęty do Państwowej Szkoły Morskiej. Wrócił tu w 1945 roku. Urodził się w Łodzi 20 lipca 1921 roku jako jedyne dziecko inżyniera geodety Franciszka Walickiego i jego żony Felicji, pochodzących z Wilna uciekinierów wojennych. Od 1922 roku Wilno było też jego miastem. Odszedł w Gdyni 3 października 2015 roku w wieku 94 lat. Spoczywa na cmentarzu Witomińskim. 24.03.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Pierwsza sobota wiosny upłynęła na ul. Ogranej 101 i 102 pod znakiem atrakcji w sąsiadujących z sobą Galerii Sztuk Różnych Kosycarz&MBeneda oraz Galerii Winylowo&Cafe. Na licznie odwiedzających gości, czekała m.in nowa kolekcja zdjęć Zbigniewa i Macieja Kosycarz, najnowsze filiżanki do espresso oraz kubki autorstwa Magdy Benedy, płyty analogowe, włoskie prezenty z firmy Prezentino, pyszna kawa oraz domowe ciasta. Wśród gości był również marszałek województwa Pomorskiego Mieczysław Struk z małżonką Mariolą oraz prezydent Klubu Rotary Gdańsk-Sopot-Gdynia Krzysztof Balcerzak. Sobotę osłodziła również Fabryka Czekolady Bałtyk, a każdy mógł wspomóc Onkorejs dla osób po chorobach lub w trakcie leczenia onkologicznego. Do puszki zebrano 551 złotych i 28 groszy. 23.03.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Od godziny 7 w niedzielę gdańszczanie wybierają swoich przedstawicieli do rad dzielnicowych. Głosowanie w 34 dzielnicach (114 komisji obwodowych) trwa do godziny 21. O mandaty radnych łącznie ubiega się dziś 958 kandydatów. Nazwiska zwycięzców i dane dotyczące frekwencji przy urnach poznamy najpewniej w poniedziałek. W przypadku wyborów do jednostek pomocniczych gminy ten drugi element wzbudza szczególne zainteresowanie lokalnych społeczności, albowiem im więcej mieszkańców dzielnicy odwiedzi lokale wyborcze, tym wyższy będzie budżet rady. Minimum niezbędne do tego, aby wybory można było uznać za ważne, wynosi 5 proc. Przypomnijmy, że przed czterema laty ten próg udało się przekroczyć wszystkim 29 dzielnicom, w których odbywały się głosowania. W wyborach wzięło udział 33 911 osób, czyli o ponad 4 tysiące więcej aniżeli w roku 2011, kiedy zagłosowało 29 254 gdańszczan.
Na naszych zdjęciach: głosowanie w obwodzie wyborczym nr 103 w Oliwie (Szkoła Podstawowa nr 23 przy ul. Opackiej 7). 24.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pod hasłem „Hańba Biskupia” w kilkunastu miastach Polski odbywają się dziś protesty zainicjowane przez Fundację Nie Lękajcie Się wspierającą ofiary pedofilii. Przed gdańsku kurią przy ul. Cystersów demonstrowało w niedzielę ok. 30 osób. Najliczniej reprezentowane były Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, Ogólnopolski Strajk Kobiet i Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa. Uczestniczki manifestacji ułożyły przy ogrodzeniu kurii pluszowe zabawki i zawiesiły na nim kartki z symbolem ociekającego krwią krzyża oraz hasłami #Hańba Biskupia, #LękajcieSię, #RęcePreczOdDzieci.. – Zostawiamy je wspólnikom kościelnych gwałcicieli. W Gdańsku dostanie je Sławoj Leszek Głódź, jeden z 19 biskupów znajdujących się na liście hańby – informują manifestantki. Dzisiejsze wystąpienia są odpowiedzią na niedawną konferencję, podczas której Episkopat przedstawił statystyki dotyczące problemu pedofilii w polskim Kościele, a która to wzbudziła ogromne kontrowersje. Z ust hierarchów kościelnych nie padły słowa „przepraszamy”, „gwałt”, „zadośćuczynienie”. Zdaniem Fundacji, Episkopat napluł ofiarom Kościoła w twarz. „Nie będzie sprawiedliwości. Nie będzie odszkodowań. Będzie kręcenie, kłamanie i kwerendy. Dopóki sprawę gwałtów w polskim Kościele badać będą wspólnicy gwałcicieli. Sędziowie we własnej sprawie” – przekonują inicjatorzy protestów. W raporcie Fundacji Nie Lękajcie Się znajdują się nazwiska 24 polskich biskupów, którzy wspierali kościelnych gwałcicieli dzieci, kłamiąc, kręcąc, zastraszając świadków, przenosząc złoczyńców z parafii do parafii, ułatwiając im w dostęp do kolejnych ofiar. 24.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Pruszczu Gdańskim na na placu Jana Pawła II obchodzono 74. rocznicę powrotu miasta do macierzy. 24.03.2019 / fot. Daniel Sloboda / KFP
Blisko połowa z ponad 900 pasażerów wycieczkowca „Viking Sky”, który w sobotni poranek uległ awarii u zachodnich wybrzeży Norwegii, została ewakuowana z pokładu przez helikoptery ratunkowe. Kilkanaście osób z obrażeniami i załamaniami trafiło do szpitali. Większość pasażerów to Brytyjczycy i Amerykanie. Na pływającym hotelowcu wysiadły wczoraj wszystkie cztery silniki. Jednostka dryfowała w stronę linii brzegowej, która w regionie More og Romsdal usiana jest niebezpiecznymi rafami. Dramat pasażerów i załogi „Vikinga” rozgrywał się na wodach Zatoki Hustadsvika, na odcinku wybrzeża między miastami Alesund i Trondheim. Akcję ratowniczą utrudniał szalejący sztorm. W niedzielę rano norweskie służby ratunkowe poinformowały, że udało się przywrócić moc trzem z czterech silników, dzięki czemu Viking Sky może trzymać kurs, jednak wciąż wymaga on wspomagania holowników.
Zbudowany w 2017 roku statek należy do Viking Ocean Cruises, części grupy Viking Cruises założonej przez norweskiego miliardera Torsteina Hagena. Ma 227 m długości. W ostatnich dwóch latach „Viking Sky” zawijał m.in. do portów w Gdańsku i Gdyni. 24.03.2019 / fot. Wojtek Jakubowski / KFP
Żukowo jest w tym roku gospodarzem centralnych obchodów Dnia Jedności Kaszubów. Święto upamiętniające pierwszą pisemną wzmiankę o Kaszubach, która pojawiła się w bulli papieża Grzegorza IX z 19 marca 1238 roku, odbywa się już po raz szesnasty. Rozpoczęła je msza koncelebrowana w kościele pw. Miłosierdzia Bożego przez biskupa pomocniczego archidiecezji gdańskiej ks. Zbigniewa Zielińskiego. O podniosłą oprawę eucharystii zadbały blisko 100-letni chór mieszany Harmonia dyrygowany przez Witolda Tredera oraz Gminna Orkiestra Dęta pod batutą Pawła Gruby. Ze świątyni Kaszubi przemaszerowali do Szkoły Podstawowej nr 2 i hali sportowo-widowiskowej, gdzie miało miejsce oficjalne otwarcie obchodów. W programie wydarzenia znalazły się m.in. turniej gry w kaszubską grę karcianą – Baśkę, koncerty oraz pokaz animacji poklatkowej pt. „Przygody Remusa”. Największa obok Światowego Zjazdu impreza integrująca społeczność kaszubską nie mogłaby przejść do historii bez próby pobicia rekordu w jednoczesnej grze na akordeonach. Dotychczas najwięcej akordeonistów zagrało w Bojanie, gdzie było ich 372. Już wiemy, że po próbie w żukowskiej hali rekord przynajmniej przez najbliższy rok nadal należeć będzie do wsi położonej w gminie Szemud. Melodia Hymnu Kaszubskiego Feliksa Nowowiejskiego popłynęła dziś z 327 instrumentów. – Jako Kaszubi i tak czujemy się zwycięzcami. Spotkać tylu indywidualistów i namówić ich do tego, żeby razem zagrali, to już jest wielkie osiągnięcie – komentował Łukasz Grzędzicki, wiceprezes zarządu Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. 23.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11792
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP