logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12077
Rozpoczyna się sezon wakacyjny a wraz z nim wzmożony ruch pasażerski. Od niedzieli 9 czerwca obowiązuje wakacyjny rozkład jazdy. Na peronach duże grupy podróżnych wyruszających na długo wyczekiwane urlopy. 21.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Szum morza i moda, wiatr i szyfon, relaksujące błękity, granaty, turkusy, lazury z koralowymi akcentami i odważne, soczyste pomarańcze przechodzące w burgund czy butelkową zieleń – kolory tego sezonu. A do tego kreacje z autorskimi wzorami inspirowanymi śródziemnomorską architekturą i mozaiką. Oczywiście mowa o sukienkach na to lato. Na sopockiej plaży w niedzielne popołudnie zagościł ósmy pokaz modowy z cyklu Marka Wspiera Markę. W rolach głównych wystąpiły Cosel, czyli Anna Szubert – pomysłodawczyni projektu MWM – i jej „Królowa Oceanów” oraz Angelika Józefczyk z kolekcją zatytułowaną „Terraccota”. 20.06.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Dziękowali Chrystusowi za ustanowienie Najświętszego Sakramentu i manifestowali swoją wiarę, wsłuchując się w słowa czterech ewangelii odczytywane przy plenerowych ołtarzach. Wierni z parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niestępowie (gmina Żukowo) przeszli dziś przed południem uliczkami Sulmina w procesji Bożego Ciała. Na trasie dziękczynnego pochodu niosącego monstrancję z konsekrowaną hostią pojawiły się obrazy świętych, sztandary oraz gałązki i kwiaty będące oznakami miłości do Zbawiciela. Procesję poprzedziła msza święta celebrowana na stadionie Klubu Sportowego Sulmin, nieopodal remizy Ochotniczej Straży Pożarnej. Uroczystościom z udziałem mieszkańców Sulmina, Niestępowa i Widlina przewodniczył ksiądz proboszcz Wiesław Drążek. 20.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Aż dwadzieścia procesji Bożego Ciała przejdzie w czwartek ulicami Gdańska. Jeden z pierwszych dziękczynnych pochodów niosących monstrancję z konsekrowaną hostią wyruszył dziś o godz. 9 z parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej przy ul. ks. Mariana Góreckiego w Nowym Porcie. Tutaj też usytuowany był jeden z czterech ołtarzy symbolizujących cztery strony świata i cztery ewangelie. Wierni wsłuchiwali się w ich słowa, zatrzymując się także przed ołtarzami przygotowanymi przez wspólnoty parafialne przy ul. Wyzwolenia oraz przed pomnikiem ks. Góreckiego na skwerku przy ul. Marynarki Polskiej. Uroczystościom z udziałem mieszkańców Nowego Portu przewodniczył ksiądz proboszcz Paweł Górny. 20.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Zaczęło się po południu od poloneza, potem były występy szkolnego zespołu rockowego Loud Degenerates, pokazy tańców latynoskich i klasycznych w wykonaniu absolwentki (nieco starszej) Michaliny Szabelskiej i zdjęcia klasowe z nauczycielami, także tymi, którzy uczyli tutaj w poprzednich latach. Teraz tańczy cała sala. Pląsy przy muzyce DJ-a Piotra Komorowskiego skończą się pewnie późnym wieczorem. Na historycznym balu klas trzecich w Gimnazjum nar 20 im. Hanzy w Gdańsku bawi się dzisiaj ponad 130 uczniów. To już ostatnie takie podrygi w 20-letniej historii szkoły. Wiadomo, gimnazja od jutra będą już tylko wspomnieniem. „Dwudziestka” z Przymorza stawiała na współpracę międzynarodową, kładła nacisk na wychowanie, pomoc psychologiczno-pedagogiczną i na kształcenie młodzieży w kierunku politechnicznym. – Od początku istnienia gimnazjum zawsze mieliśmy świetne wyniki, lepsze od miasta, województwa i kraju. Oczywiście stała za tym wspaniała kadra. Nasi nauczyciele byli bardzo twórczy i mieli tu nieograniczoną przestrzeń rozwoju. Część z nich znalazła sobie już pracę w innych szkołach, inni pewnie za chwilę pójdą w ich ślady, ale jak słyszę, niekoniecznie potrafią się tam odnaleźć – mówi nam Anna Mańkowska, dyrektor Gimnazjum nr 20. Co tu będzie od września? Przez dwa ostatnie lata gimnazjum działało pod ustawowymi skrzydłami XV Liceum Ogólnokształcącego, ale na tym przygoda obu placówek z tym miejscem się kończy. Innego ogólniaka też tu nie będzie, choć zarówno ludzie tworzący przez 20 lat tę przestrzeń, jak i urzędnicy z gdańskiego magistratu snuli takie plany. Wieść gminna niosła, że od roku szkolnego 2019/2020 budynek ma zająć nowo utworzone liceum akademickie działające pod patronatem UG. W kręgach zbliżonych do gimnazjum słychać jednak, że do gmachu przy ul. Zgody II 6 z kamieniczki przy ul. Wita Stwosza 23 przenosi się szkoła specjalna zawodowa. 19.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Od dziś wakacje! Jedne z najdłuższych w historii. Potrwają 74 dni. Dla blisko 140 uczniów Szkoły Podstawowej nr 43 w Gdańsku i Gimnazjum nr 29 zakończenie roku szkolnego 2018/2019 było jednocześnie pożegnaniem z gmachem przy ul. Beethovena 20. Ostatnie już cztery klasy trzecie gimnazjalne i dwie klasy ósme ruszają w świat. Ze szkołą żegna się również przechodzący na emeryturę dyrektor Henryk Knospe. Nauczyciel matematyki, były sportowiec i wielki miłośnik Lechii Gdańsk związany był z tą placówką ćwierć wieku. Kierował nią przez 22 lata, od roku 1997 podstawówką, a przez 20 ostatnich lat także zlikwidowanym właśnie gimnazjum. Dużo się tu wydarzyło w tym czasie. – Jednym z najważniejszych dla szkolnej społeczności momentów był jubileusz 50-lecia szkoły i nadanie gimnazjum imienia Jana Kochanowskiego. Powróciliśmy do dawnego patrona. Na 55-lecie, w roku szkolnym 2010/2011, szkoła wzbogaciła się o zespół boisk wielofunkcyjnych „Orlik” sfinansowanych ze środków unijnych. Ważna była też współpraca z klubem Lechia Gdańsk. Zaczęła się 15 lat temu od byłego piłkarza Lechii, trenera Marka Szutowicza, który przyprowadził do nas chłopców po podstawówce do pierwszej klasy gimnazjalnej. Trwało to aż do zeszłego roku, kiedy mury Gimnazjum nr 29 opuścił ostatni z naszych biało-zielonych, aktualnie zawodnik pierwszej drużyny prowadzonej przez Piotra Stokowca – Mateusz Żukowski. Z sympatii dla szkoły gra w koszulce z numerem 29. Naszymi wychowankami są także m.in. reprezentant Polski Przemysław Frankowski, zawodnik Chicago Fire, oraz Oktawian Skrzecz, piłkarz Korony Kielce – z dumą opowiada nam Henryk Knospe, który podczas dzisiejszej uroczystości symbolicznie przekazał klucze do szkoły swojemu następcy Bartłomiejowi Cendrowskiemu. SP 43 i jej piękne sportowe tradycje są w dobrych rękach. Byłego kolarza Lechii Gdańsk i Floty Gdynia od 1 września zastąpi absolwent Akademii Wychowania Fizycznego, były lekkoatleta. Co więcej, żona pana Bartłomieja, Alicja, od wielu lat prowadzi w szkole sekcję cheerleaderek. Jej podopieczne z klas drugich i trzecich są świeżo upieczonymi wicemistrzyniami Polski. Dla piłki też nie zabraknie tu przyjaznej przestrzeni. Od września br. w SP 43 będzie klasa (czwarta) – a może nawet dwie (także piąta) – o profilu piłkarskim dla dziewcząt i chłopców. To inicjatywa Akademii Piłkarskiej Feyenoord Rotterdam Football Schools Poland – treningi poprowadzi ekspert z uprawnieniami szkółki słynnego holenderskiego klubu. – Rekrutujemy dzieci z roczników 2009 i 2010. Liczy się talent dziecka i charakter. Doskonalenie techniki leży po naszej stronie. Uczymy holenderskiego stylu gry, wyróżniającego się sprytem, taktyką, metodologią i filozofią. Ważne jest, by uczniowie osiągali również dobre wyniki w nauce – mówi Tom Gibney z Akademii Piłkarskiej Feyenoord Rotterdam Football Schools Poland. Nabór do pierwszej w Gdańsku klasy piłkarskiej dla chłopców i dziewcząt potrwa niemal do końca wakacji. Wszyscy zainteresowani proszeni są o kontakt pod numerem telefonu 660 757 446 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej (sekretarz@feyenoord-football-poland.com). 19.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
W Gdyni przy ul. Abrahama powstał woonerf czyli strefa w której piesi i rowerzyści mają pierwszeństwo, a przejeżdżać po tym fragmencie ulicy można tylko i wyłącznie z prędkością ograniczoną do 20 km/h. Pomysł na nową odsłonę ulicy Abrahama powstał już 2016 roku jako projekt Budżetu Obywatelskiego. Propozycja spodobała się mieszkańcom i dzięki ich głosom wygrał uzyskując 1500 głosów. Po akceptacji władz Gdyni przystąpiono do realizacji. Koszt projektu zamknął się w około 4 milionach złotych. Na odcinku pomiędzy ulicami 10 Lutego i Batorego pojawiła się przede wszystkim nowa, różnobarwna nawierzchnia.  Pojawiły się liczne zieleńce, kwietniki i donice, zasadzono m.in. 24 nowe robinie akacjowe. Powstały nowe LED-owe lampy uliczne. Nie zapomniano tez o rowerzystach tworząc nowe stojaki rowerowe. W inauguracji wzięli udział przede wszystkim mieszkańcy. A symboliczną wstęgę przecinał prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek. 18.06.2018 fot. Anna Bobrowska / KFP
„Stocznia na zdjęciach Kosycarzy” to pierwsza wystawa zdjęć już nie dwóch, lecz trzech pokoleń gdańskich fotoreporterów dokumentujących historię Gdańska, historię działalności Stoczni Gdańskiej i powstającego na terenach poprzemysłowych Młodego Miasta. – Bardzo się cieszę, że ta nasza pierwsza wystawa opowiada właśnie o stoczni. To miejsca niezmiennie kojarzące się z Gdańskiem, a każdy z nas widział ją inaczej i w innej epoce – mówi Maciej Kosycarz, syn Zbigniewa i tata Konrada. Rozkwit, upadek i nowe, inne życie – kilkadziesiąt zdjęć z ich rodzinnego archiwum ozdobiło ogrodzenie rozciągające się wokół remontowanego budynku dyrekcji dawnej Stoczni Cesarskiej, jednego z najważniejszych zabytków na terenach postoczniowych. To początek rewitalizacji stanowiącej ważną część projektu „Młode Miasto”. Ekspozycja jest wspólną inicjatywą inwestora – spółki Stocznia Cesarska Development i agencji Kosycarz Foto Press. – Na tych zdjęciach można zobaczyć, że stocznia to przede wszystkim ludzie. Ludzie tworzyli tę przestrzeń w przeszłości i wierzymy, że tak będzie również w przyszłości. Mamy świadomość rangi tego miejsca. Chcemy nadać mu nowe życie i napisać tu nowe historie, szanując jego dziedzictwo. Dzięki takim projektom jak Szlak Stoczni Cesarskiej czy też prezentowanej dzisiaj wystawie historie ludzi, którzy tu pracowali, i miejsc nie ulegną zatarciu i zawsze będą stanowiły ważny element tej przestrzeni. Mogę zdradzić, że pracujemy już nad kolejnymi projektami, które niebawem ujrzą światło dzienne – podkreślał Gerard Schuurman, dyrektor projektu rewitalizacji Stoczni Cesarskiej, witając gości na dzisiejszym wernisażu. Otwarcie wystawy uświetnili Lech Wałęsa, Bogdan Oleszek – dyrektor administracyjny Stoczni Gdańskiej w latach 1997-2007, przewodniczący Rady Miasta od III do VII kadencji, Mirosław Baka, który w filmie Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” zagrał rolę Klemensa Gniecha, dyrektora SG w latach 1976–1981, senator Sławomir Rybicki, Tadeusz Fiszbach (jego żona Hanna pojawia się na jednym ze zdjęć jako matka chrzestna statku) i Krzysztof Skiba, przyjaciel Maćka od czasów szkolnych. – Spoglądaliśmy na stocznię z okien I Liceum Ogólnokształcącego. Paweł Adamowicz, uwieczniony tu na fotografii z otwarcia ECS, też widział ją z tej perspektywy i tak jak my pracował na terenie Stoczni Gdańskiej w Studenckiej Spółdzielni Pracy Techno-Service – przypominał Maciej Kosycarz. Wystawa zaczyna się kadrem z wodowania słynnego „Sołdka”. Na kolejnych tablicach oglądamy m.in. wuefemki i junaki parkujące przy ul. Jana z Kolna, pierwsze międzynarodowe festiwale piosenki w hali SG, początek lat 70. i goszczącą w stoczniowych halach sztukę (scenka niczym z filmów Stanisława Barei), matki chrzestne statków, stoczniowa historię Lenina, pierwsze food trucki, czyli śniadania w paczkach serwowane w turystycznej przyczepie samochodowej. Oczywiście są tu Edward Gierek, Piotr Jaroszewicz i słynne hasło „Pomożecie?!”, a w części zamykającej tę 70-letnią historię – skok do następnej epoki i wojna o stocznię tocząca się pomiędzy strażnikami i światem sztuki, murale, Kolonia Artystów, otwarcie odrestaurowanego warsztatu pracy elektryka Lecha Wałęsy, alternatywna linia autobusowa, ECS, klub B90, 100cznia, ulica Elektryków i przyglądające się transformacjom gdańskie żurawie. – Wielki trud, wielka sprawa, wiele walki o wolność, no a finał właśnie taki, jak to jest z człowiekiem każdym. Wszystko się zaczyna, trwa, no i kończy się. Stocznia, nawet gdyby się tak nie skończyła, to i tak, w związku z rozbudową Gdańska, już by tu nie pasowała. Jak tu praca trwała, to ona już naprawdę utrudniała życie ludziom. Młoty, walcowanie blach, spawanie – to już nie pasowało do rozbudowy Gdańska. Dlatego i tak byśmy musieli ją przenieść. Pytanie: Ile zostawić dziedzictwa historycznego, pamiątek tamtych dni? Czy wystarczająco dużo zabezpieczyliśmy? Wydaje mi się, że jednak trochę za mało. Ale może następne pokolenie odbuduje to, co my straciliśmy – komentował „Stocznię” Lech Wałęsa. 18.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Agnieszka Chylińska świętuje w 2019 roku 25-lecie działalności artystycznej. Jubileuszowy czas postanowiła wypełnić wszystkim tym, co kocha. Koncertuje, nagrywa płyty i pisze książki. Jako autorka przygód rezolutnej Zuzi Zezik dała się poznać w 2012 roku. Jej Zezia ma dziś 14 lat. Właśnie powróciła do swoich wiernych fanów na kartach czwartej książeczki. W poniedziałkowe popołudnie Agnieszka i Zuzanna spotkały się z czytelnikami w gdańskim salonie Empik Galeria Bałtycka. – Nie umiem pisać dla dorosłych, umiem pisać dla dzieci. Mówię, że umiem, bo do tej pory szło mi bardzo dobrze – wyznaje Agnieszka Chylińska, prezentując trzy poprzednie książeczki opowiadające o często skomplikowanych relacjach między pokoleniami. „Zezia i Giler”, „Zezia, Giler i Oczak” oraz „Zezia i wszystkie problemy świata” rozeszły się setkach tysięcy egzemplarzy. Czwarta część nosi tytuł „Zezia, miłość i bunt na statku”. Nastoletnia bohaterka mierzy się z tak trudnymi sprawami jak pierwsza miłość do megaprzystojnego kolegi, wymagający nauczyciel od matematyki czy rozstanie rodziców. To rzecz dla młodych odbiorców, ale też dla tych trochę starszych, którzy chcieliby wiedzieć, co kłębi się pod zbuntowaną nastoletnią czupryną. – Z serca chciałabym wam tę książkę polecić. Mam nadzieję, że się wam spodoba – jest taka prostolinijna jak ja, ciepła, przyjazna dla dzieci, a wierzę, że będzie także trochę pomocna rodzicom, którzy czasem nie wiedzą, jak rozmawiać se swoimi dzieciakami. Nie twierdzę, że ja jestem mistrzem świata, ale myślę, że warto rozmawiać z dziećmi o wszystkim, także o tym, co jest dla nas trudne i czasem bolesne. Wydaje nam się często, że dzieci są słabsze, że mogą czegoś nie znieść, a okazuje się, że one są bardzo dzielne. Czasem dają sobie radę lepiej niż my, kiedy muszą skonfrontować się z czymś trudnym. O tym jest ta książka – zachęca do lektury Agnieszka Chylińska. 17.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Najbardziej widowiskową konkurencją było przerzucanie beczek przez poprzeczkę zwieszoną na wysokości 4 metrów. Największe emocje wzbudzał spacer farmera. Przenoszenie dwóch ponad 100-kilogramowych waliz – po jednej w każdej dłoni – na 40-metrowej trasie wytyczonej w głębokim piachu to prawdziwa droga przez mękę. Jedenastu siłaczy rywalizowało w niedzielę na Lotos Stadionie Letnim na plaży w Brzeźnie w zawodach Plażowego Pucharu Polski Strongman. Z trudami sześciu konkurencji najlepiej poradził sobie gdańszczanin Marcin Schabowski. Na drugim miejscu zawody ukończył Mateusz Wrzesiński z Golubia-Dobrzynia, a na trzecim stopniu podium stanął Damian Wojtas, mieszkaniec gminy Puck. W Brzeźnie swoich sił mogły spróbować także ochotniczki wywodzące się spośród publiczności. Dla pań była waga płaczu. Stalowy krążek na wyprostowanych rękach najdłużej udało się utrzymać pani Ewie z Gdańska. 16.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 12077
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP