logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13201
Aż sześć wozów strażackich pojawiło się dziś przed południem przy Targu Węglowym. Powodem był pożar w Teatrze Wybrzeże. Strażacy przyjęli zgłoszenie o godzinie 10.59. – Paliły się kanały wentylacyjne na poziomie piwnic, w których prowadzono prace remontowe. Reakcja systemu sygnalizacji pożaru i ochrony była dosyć szybka, dzięki czemu udało nam się zapanować nad sytuacją w krótkim czasie. Pożar został opanowany po 15 minutach. Trwają działa związane ze sprawdzaniem i wietrzeniem pomieszczeń. Na miejscu są policjanci, którzy ustalają przyczyny pożaru – informuje nas mł. brygad. Jacek Jakóbczyk z Komendy Miejskiej PSP w Gdańsku. 17.09.2020 / fot. Daniel Słoboda / KFP
W Operze Bałtyckiej trwają próby do spektaklu „Fidelio”. Premiera 3 października. Od trzech dni w sali koncertowej słychać jednak nie tylko muzykę jedynej opery Beethovena. Popołudniami ze sceny dobiegają brzmienia eksperymentalne, nie mające wprawdzie nic wspólnego z „Fideliem”, ale także związane z premierą – płytową, przewidywaną na grudzień 2020 roku. Tytuł winylu nie jest jeszcze znany. Z pewnością na okładce albumu znajdą się nazwiska trojga gdańskich artystów: JACASZEK/PODPORA/KOHYT. – Pomysłodawcą tego projektu jest Michał Jacaszek, który postanowił zrobić coś innego, niż robi na co dzień, czyli nie muzykę ilustracyjną, nie ambient. Chciał wejść troszeczkę w buty muzyka eksperymentalnego, improwizatora, co zresztą bardzo fajnie mu wyszło. Pierwsze nagrania za nami. Michał przygotował elektronikę, taką bardziej połamaną i bardziej poszarpaną w pojedynczych dźwiękach, ale zadbał też o długie tła, wykorzystując swoje archiwalne nagrania z wnętrz gdańskich kościołów. One stanowiły dla nas punkt wyjściowy – opowiada nam Max Kohyt, który wspólnie z Katarzyną Podporą na początku pandemii uraczył fanów muzyki eksperymentalnej albumem „Nights Are Numbered” wydanym przez firmę Bocian Records. Do tej samej wytwórni, związanej z muzyką improwizowaną, muzyką współczesną i jazzem, trafi materiał nagrywany obecnie przez troje muzyków w Operze Bałtyckiej. Towarzyszące ich pracy instrumentarium jest bardzo szerokie i specyficzne. Usłyszymy i fortepian preparowany, nawiązujący do muzyki współczesnej ubiegłego stulecia, i kontrabas preparowany, i cytry, które wykorzystywane są zupełnie inaczej, aniżeli wynika to z ich przeznaczania. – Korzystamy także z małych obiektów wydających różne dziwne dźwięki. Słuchając ich, trudno dociec, co to jest. A są to np. kości zwierząt, piłeczka pingpongowa czy misy tybetańskie. Gram także na taśmie magnetofonowej, przesuwając ją na głowicy i zmieniając obroty, tak, jak robiło się to w latach 60. i 70. w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia – mówi Max Kohyt, kompozytor, muzyk związany ze sceną eksperymentalną, jazową, operową i teatralną. Na płycie znajdą się dwa dłuższe utwory, z których każdy będzie miał delikatne przerwy i rozpoznawalne części. Tak wyszło muzykom z grania. A efekt? – Trzeba usiąść i posłuchać tego na spokojnie, nie zajmując się niczym innym. To wymaga skupienia nad tym, co się słyszy i zagłębienia w pojedyncze dźwięki, które tak naprawdę mają znaczenie i nie są przypadkowe, choć mogłoby się wydawać, że to jest jakiś chaos. Z tego pozornego chaosu cały czas coś wypływa i przekształca się, a na końcu zawsze jest jakieś rozwiązanie, czasem oczywiste, a niekiedy nieoczywiste – dodaje Max Kohyt. 16.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Debata pt.: Koronawirus oczami ekspertów zorganizowana, której organizatorem byli Pracodawcy Pomorza. 15.09.2020 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis są jednymi z najbardziej znanych mieszkańców Gdańska. Gdańszczanie z wyboru, aktorzy z powołania. Od ponad pół wieku zaangażowani w kulturalne, społeczne i obywatelskie życie miasta. Aktorskie małżeństwo odebrało dziś z rąk przewodniczącej Rady Miasta Agnieszki Owczarczak i prezydent Aleksandry Dulkiewicz tytuły Honorowych Obywateli Gdańska. Podczas uroczystej sesji gdańskich rajców w Dworze Artusa laudację na cześć laureatów wygłosiła pisarka i dziennikarka Barbara Szczepuła-Ponikowska. W pięknych słowach zwracał się do bohaterów i uczestników dzisiejszego wydarzenia także dominikanin ojciec Ludwik Wiśniewski, wieloletni przyjaciel Kiszkisów, który tak jak oni zapisał się w naszej pamięci jako niestrudzony działacz opozycji demokratycznej. – Halina i Jurek są uosobieniem tego, co jest najpiękniejsze, najprawdziwsze i najgodniejsze w Gdańsku. Ogromnie się cieszę, że mogę to wyrazić publicznie i że wszyscy to dziś publicznie wyrażamy i dziękujemy. Wysoka Rado, niczego lepszego nie mogliście uczynić, jak obdarować tych dwoje honorem obywatelstwa miasta Gdańska – dziękował gdańskim radnym ociec Ludwik Wiśniewski. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, że w biografiach laureatów bardzo silnie zapisały się Sierpień ’80 i Solidarność. Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis już w latach 70. prowadzili działalność opozycyjną, uczestnicząc w akcjach pomocy robotnikom. Podczas strajków sierpniowych byli w grupie aktorów Teatru Wybrzeże, którzy wspierali strajkujących stoczniowców, występując przed nimi w słynnej Sali BHP z utworami Mickiewicza, Słowackiego, Wyspiańskiego, Norwida, Baczyńskiego, Tuwima i Miłosza. Za działalność w Solidarności w stanie wojennym zostali internowani. – Gdyby nie ludzie tacy jak wy, którzy zawierzyli sile idei, to losy naszego kraju mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. To powód do wdzięczności, którą wyrażam dziś w imieniu wszystkich gdańszczanek i gdańszczan - powiedziała prezydent Aleksandra Dulkiewicz. – Dziękujemy bardzo za ten niezwykły zaszczyt, jaki nas dzisiaj spotyka. Przyjmujemy ten tytuł z wielką pokorą, ale nosić go będziemy z dumą, która nie pozwoli nam zapomnieć o herbertowskiej przestrodze Pana Cogito: „Strzeż się jednak dumy niepotrzebnej (...). Powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych”. Byli. Przypominać nam będą o tym głosy radnych, którzy głosowali przeciw. Za to chce im podziękować – to bardzo ważne, abyśmy nie nabrali zbyt wysokiego mniemania o sobie – dziękował radnym w imieniu obojga laureatów Jerzy Kiszkis. Dziękował też Bogu za Gdańsk, za to, że wspólnie z żoną wiele lat tamu zobaczyli w nim swoje miasto, i za to, że było ono dla nich nie tylko miastem wolności i solidarności, ale także miastem dojrzewania. 14.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Sopot ma od dzisiaj dwa nowe fotopomniki. Wielkoformatowe zdjęcia autorstwa Macieja i Zbigniewa Kosycarzy ozdobiły falochron sopockiej mariny. Oba są czarno-białe, oba powstały na deskach słynnego mola. Na fotografii wykonanej przez Maćka we wrześniu 1995 roku maszeruje sześciu marynarzy odwróconych plecami do autora. Jeden z nich ogląda się za siebie... Zdjęcie zrobione przez jego tatę 35 lat wcześniej przedstawia pracowników zieleni miejskiej ustawiających na pomoście ławki. W tle widać Grand Hotel. Fotopomniki odsłonili w niedzielę prezydent Sopotu Jacek Karnowski i żona Maćka Kosycarza Hania, której towarzyszyła córka Kinga. Niedługo po zakończeniu uroczystości w klubokawiarni Dwie Zmiany przy Monciaku miało miejsce spotkanie wspomnieniowe poświęcone Maciejowi Kosycarzowi. Poprowadził je przyjaciel Maćka, historyk i pisarz Mieczysław Abramowicz (autor wstępów do albumów z serii „Fot. Kosycarz”), którego wspierał muzyk i dziennikarz Radia Gdańsk Tomasz Olszewski.
Mistrzowska seria sopockich fotopomników trwa. Zapoczątkowana dwa lata temu przy okazji 4. Festiwalu Fotografii W Ramach Sopotu „Słonikiem” Tadeusza Rolkego wyeksponowanym na ścianie budynku Państwowej Galerii Sztuki i wzbogacona w kolejnym roku wielkoformatowym zdjęciem słynnego Czesia Parasolnika uchwyconego w obiektywie przez Chrisa Niedenthala (budynek klubu SPATiF), dziś znalazła kontynuację – jak podkreśla prezydent miasta Jacek Karnowski – na samym początku Sopotu. – Miejsce jest specjalne, dlatego że tutaj przychodzi każdy, kto odwiedza Sopot, a każdy sopocianin bywa tu przynajmniej raz w roku. Żeglarze tacy jak ja nawet częściej. Każdy będzie mógł na początku Sopotu – bo marina jest jego początkiem – obejrzeć niezwykłe zdjęcia – podkreślał prezydent miasta. – Dla mnie są najlepszą powojenną historią Trójmiasta i Pomorza. Zawsze wypominałem Maćkowi, że tych zdjęć o Sopocie jest za mało. Byłem bardzo zazdrosny o Gdańsk. Zawsze mówiłem, że może lepiej by było, gdyby Zbyszek został w Sopocie [Zbigniew Kosycarz przyjechał nad morze w w 1945 roku i zamieszkał w kamienicy przy ul. Stalina, dzisiejszej al. Niepodległości – przyp. red.], wtedy zapewne bardziej by to miasto dokumentował (...) Albumy „Niezwykłe zwykłe zdjęcia” wydawane przez Maćka były szczególnie ważne dla tych, którzy stąd wyjechali. Przypominali sobie lata dzieciństwa, potem następne i następne, oglądając zdjęcia i czytając dobre teksty. Jesteśmy spragnieni tych albumów – dodawał Jacek Karnowski.
Zanim ujrzeliśmy sopockie fotopomniki nr 3. i 4., głos zabrała Hanna Kosycarz, żona Maćka. – Jestem zaszczycona tym, że twórczość Maćka i twórczość Zbyszka doczekały się fotopomnika, tym bardziej, że dzieje się to w Sopocie, który zawsze był dla nich bliskim miastem. Mój teść mieszkał tutaj po wojnie, fotografował miasto, potem głównie Operę Leśną. Maciek również bardzo często tu bywał i swoimi zdjęciami dokumentował historię kurortu. Wydał album „Niezwykłe zwykłe zdjęcia Sopotu” (…) Dla mnie zdjęcia Maćka i Zbyszka zawsze były najlepsze i najfantastyczniejsze, ale wiadomo, że to jest moje, subiektywne zdanie. Mam nadzieję, że większość państwa również doceni fakt, że ten fotopomnik tutaj będzie. Dziękuję wszystkim, dziękuję Sopotowi, że nie zapomina i o Maćku, i o Zbyszku – mówiła Hania Kosycarz. Trwa pamięć o najpopularniejszych w powojennej historii trójmiejskich fotoreporterach, ale trwa również 6. Festiwalu Fotografii W Ramach Sopotu (4-20 września). Dzisiejsze wydarzenie na deskach mola i mariny było jego częścią. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Miroca Paris to pochodzący z Wysp Zielonego Przylądka gitarzysta, perkusista, kompozytor i piosenkarz, który przez 11 lat grał z Cesarią Evorą. Gy zabrakło mistrzyni, objechał cały świat wielokrotnie, w tym także siestowe festiwale i koncerty z Sarą Tavares, Nancy Vieirą czy słynnym wujem Tito Parisem. Zagrał na setkach płyt, nim zdecydował się wydać własną, „D’Alma”. Nie porzucając perkusji sięgnął też, jak w dzieciństwie na wyspach, po gitarę – swój pierwszy instrument. Zaczął pisać i śpiewać piosenki. I tu nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji: usłyszała go Madonna. Zachwycona energią Miroki zaprosiła go do swoich nagrań a potem na trasę koncertową po wszystkich kontynentach. Nie tylko wsparł zespół megagwiazdy, ale też z własnym projektem przez osiem miesięcy otwierał jej koncerty. W niedzielny wieczór Miroca zagrał w klubie Parlament na koniec wrześniowej odsłony jubileuszowego Gdańsk Lotos Siesta Festivalu. Jego koncert rozpoczął się tuż po gali „Tribute to Cesaria Evora” goszczącej na głównej scenie w Filharmonii. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Siesta Festival na swoje 10. urodziny pokłonił się „Bosonogiej Divie” Cesarii Evorze. Legendarna postać muzyki Wysp Zielonego Przylądka odeszła w 2011 roku, kiedy Siesta po raz pierwszy zawitała do Gdańska. Niedzielnymi koncertami w Filharmonii Bałtyckiej organizatorzy festiwalu postanowili powrócić do czerwca 2012 roku i pamiętnego wieczoru w lizbońskim Coliseu, kiedy to najwięksi artyści z Wysp Szczęśliwych oddali hołd swej nauczycielce. Tamtej nocy w Lizbonie mistrzów było wielu, ale prym wiedli ci, których i my przez lata mogliśmy podziwiać na scenie Filharmonii Bałtyckiej, spadkobiercy dziedzictwa Cesarii: Lura i Nancy Vieira, a także wielki bard, nigdy wcześniej w Gdańsku nie słyszany, Teofilo Chantre. Pieśniarz, kompozytor, producent, mag. Do tego grona dołączyła w Gdańsku – wówczas nieobecna – dziś prawdopodobnie najbardziej dynamiczna postać muzyki z Cabo Verde, świetnie znana siestowej publiczności Elida Almeida. Wraz z czworgiem wspaniałych artystów do Gdańska powróciły najsłynniejsze pieśni Damy z Mindelo w zaskakujących, świeżych interpretacjach.Tribute to Cesaria Evora. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Rozbudowa ulicy Kartuskiej ruszyła przed kilkoma tygodniami. Pierwszy etap inwestycji wyceniony na ponad 37 mln złotych (dofinansowany przez Ministerstwo Infrastruktury kwotą 13,5 mln zł) obejmuje odcinek o długości ok. 1,2 km od ul. Nowatorów do skrzyżowania z ul. Otomińską. Wąskie gardło najdłuższej gdańskiej arterii po zakończeniu prac planowanym na listopad 2021 roku będzie miało po dwa pasy jezdni w obu kierunkach. Ponadto zostaną wybudowane nowe chodniki i oświetlenie, a na fragmencie przebudowywanego odcinka także droga rowerowa. Modernizacja Kartuskiej to także budowa sieci podziemnych, m.in. kanalizacji deszczowej, sieci wodociągowej i gazowej. Na poszczególnych odcinkach ulicy pojawią się ekrany akustyczne. Wykonawcą inwestycji jest konsorcjum, które tworzą spółki Kruszywo i Bituminium. Obecnie na placu budowy trwają roboty ziemne. Wykonawcy prowadzą je od strony ul. Nowatorów w Kokoszkach, ale sporo dzieje się także na wysokości skrzyżowania Kartuskiej z ul. Inżynierską. Od czterech dni miejsce to jest zamknięte dla ruchu samochodowego, podobnie jak 300-metrowy odcinek Inżynierskiej. Objazd prowadzi ul. Kalinową i ul. Azaliową. Utrudnienia potrwają najprawdopodobniej do końca września. 13.09.2020 / fot. Konrad Kosycarz / KFP
Na siestową scenę powrócił po raz pierwszy od inauguracji festiwalu w 2011 roku jeden z jej „założycielskich” artystów. Yami to mistrz gitary, rozchwytywany kompozytor, ale przede wszystkim wokalista o czułym głosie. Przez lata był basistą Carlosa do Carmo, portugalskiego Sinatry, największego z żyjących mistrzów Fado. Pamiętamy go z koncertów z Anną Marią Jopek w trasie „Sobremesa”, z nagrań z Sarą Tavares, z Ivanem Linsem. Dziś objeżdża świat dookoła każdego roku z boską Marizą. Urodził się w dniu, w którym człowiek stanął na Księżycu i jest w tym coś z symbolu. Zdaje się nam czasem, że spadł z Księżyca, tak jest inny, niezwykły, nieprzystający do szorstkości współczesnego świata. Naprawdę nazywa się Fernando Correira, ale jego mama, która urodziła go późno, mówiła na niego Yami, co w Kimbundu znaczy mój, ale wypowiadane ze szczególną tkliwością, wytęsknieniem. Nowy album Yamiego, „Casa” – wspomnienie rodzinnego domu – jej jest dedykowany. Jest też pełnym miłości spojrzeniem na kraj, po długiej podróży, którą wraz z bratem artysta przedsięwziął ostatnio wzdłuż i wszerz Angoli. 12.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na przedprożach Dworu Artusa „Gdańsk przeciwko tęczowej agresji” i „Gdańsk miastem nacjonalistów”, pod Ratuszem Głównego Miasta „Gdańsk dla wszystkich”, na wysokości skrzyżowania Długiego Targu i ul. Mieszczańskiej „Gdańsk mówi stop faszyzmowi”, a pod Bramą Zieloną „KontrManifa GO! Gdańsk Obronimy”. Reprezentacyjny plac miasta i przylegające do niego ulice były dziś areną aż siedmiu manifestacji. „Przeciwko tęczowej agresji” od godziny 12 pod Neptunem występowała Młodzież Wszechpolska wspierana między innymi przez Ruch Narodowy, a także obecnych i byłych parlamentarzystów prawicy. Tłem dla ksenofobicznych haseł wznoszonych przez narodowców był muzyka dobiegająca z głośników ustawionych nieopodal przez aktywistów i sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, którzy byli współorganizatorami jednej z sześciu kontrmanifestacji odbywających się dziś równolegle w ścisłym centrum miasta na znak solidarności ze społecznością LGTB. Przeciwko faszyzmowi i nietolerancji protestowali w sobotę m.in. aktywiści ze stowarzyszeń i ruchów Wszystko dla Gdańska, Trójmiejska Akcja Kobieca, Tolerado, Lepszy Gdańsk oraz Fundacji Diversity Polska. Pod Ratuszem spotkali się uczestnicy wiecu zorganizowanego pod hasłem „Gdańsk dla wszystkich – wspólnie przeciw wykluczeniom”. – Chcę was zapewnić, że Gdańsk jest miastem dla każdego. Miejscem, w którym każdy, kto potrzebuje pomocy, powinien ją otrzymać. Nie wykluczajmy nikogo, nawet jeśli kocha inaczej – podkreślała prezydent Aleksandra Dulkiewicz, przemawiając na demonstracji stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Wszechpolacy zebrani pod Dworem Artusa odpowiadali: „Tu jest Polska nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”. Nad przebiegiem manifestacji na Długim Targu czuwała policja. Funkcjonariuszy było mniej więcej tyle samo co demonstrantów. 12.09.2020 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 13201
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP