logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12486
„Miłość” dotarła do Gdańska. Utworów z najnowszej płyty Sorry Boys, jednego z najciekawszych zespołów alternatywno-popowej polskiej sceny muzycznej, będzie można posłuchać dziś wieczorem na żywo w Klubie Muzycznym Parlament. Próbkę tej niezwykłej muzycznej podróży po świecie uczuć z charyzmatyczną wokalistką Belą Komoszyńską, Tomaszem Dąbrowskim oraz Piotrem Blakiem otrzymaliśmy jeszcze przed koncertem. Muzycy spotkali się ze swoimi fanami w salonie Empik Galeria Bałtycka.
Najnowszy, czwarty album Sorry Boys (w pełni polskojęzyczny) powstawał w niezwykłym czasie dla Beli Komoszyńskiej. – Proces tworzenia muzyki i słów był wyjątkowo natchniony i radosny. Miłość to najważniejsze słowo świata. Na tej płycie jestem piewcą miłości jako kobieta, jako matka i człowiek. Piosenki na nią pisałam w najszczęśliwszym okresie mojego życia. Kobiety, mężczyźni, nasza córka, miasto Warszawa to bohaterowie, których znam, rozumiem, kocham. I ja, w procesie zmiany, raz jako Bogini Matka, raz jako Carmen. Towarzyszyły mi zapachy Buddy, Biblii i Flamenco oraz filmowa trylogia miłosna Luci Guadagnino. „Miłość” jest najbardziej bezpośrednim z naszych albumów. Jeszcze nigdy moje życie prywatne i zawodowe nie było ze sobą tak nierozerwalnie związane jak podczas powstawania tej płyty – mówi wokalistka Sorry Boys. 7.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP.
„Weekend Cudów” – to hasło przewodnie tegorocznej akcji Szlachetna Paczka. Cuda naprawdę się zdarzają. I to jakie! W ciągu zaledwie kilku dni mieszkańcy i przyjaciele wsi Dobrzewino (gmina Szemud) zebrali wszystkie prośby z listy samotnej mamy wychowującej troje dzieci i ruszyli do akcji. Potrzebne były m.in. opał, ubrania na zimę, trwała żywność i środki czystości, ale także nowa szafa trzydrzwiowa i kuchenka. Oczywiście spełnić się musiały skromne marzenia dzieciaczków. Dziś rano przedstawiciele Dobrzewina mieli możliwość osobistego dostarczenia Szlachetnej Paczki. Paczek było aż 26! Do rodziny spod Wejherowa dotarli także wolontariusze i św. Mikołaj. – Niesamowite przeżycie. Wdzięczność, skromność, łzy radości – relacjonują darczyńcy. Paczka trafiła do naprawdę bardzo potrzebujących. Po otwarciu każdego prezentu następował wybuch radości. – Wspaniałe ubrania! Piękna szafa! Przydatna kuchenka. Kurtki, buty, spodnie – wszystko super Super! Zabawki, garnki, ręczniki, nawet wieszaki – zachwycała się mama. – Mamo! O tym marzyłam! – nie kryła szczęścia czteroletnia córeczka, otwierając paczkę z domkiem dla lalek. I za to inicjatorzy akcji dziękują wszystkim mieszkańcom i przyjaciołom Dobrzewina. 7.12.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Choinka pięknie ubrana – i to nie jedna, lecz aż cztery – pierniki wypieczone, czekolada uwarzona, Mikołaj i Śnieżynka gotowi do niesienia dobra – można zaczynać mikołajkową zabawę. W programie m.in. występ taneczno-muzyczne uczniów z wrzeszczańskich szkół oraz klubu Winda – GAK, kiermasz ozdób świątecznych, loteria fantowa i losowanie nagród, a do tego barszcz czerwony z pasztecikami. Pierwsza Wrzeszczańska Choinka na placu przy ulicy Klonowej (przed Cristalem) trwa dzisiaj do wieczora. O atrakcje mikołajkowej zabawy dla najmłodszych i nieco starszych mieszkańców zadbały Rada Dzielnicy Wrzeszcz Górny oraz Fundacja Droga wspierana przez przyjaciół. 6.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Prawo i Sprawiedliwość pospołu z Instytutem Dziedzictwa Solidarności chcą przejąć słynne tablice z 21 postulatami z Sierpnia ’80. O przekazanie eksponatu znajdującego się w Europejskim Centrum Solidarności celem umieszczenia go na wystawie w historycznej Sali BHP zwróciło się Narodowe Muzeum Morskie, nad którym pełną kontrolę ma Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prośba NMM wpłynęła do ECS 20 listopada. Basil Kerski, szef ECS, udzielił odmownej odpowiedzi. Spór o tablice przybiera na sile.
– Obecna sytuacja zmusiła mnie i panią Małgorzatę Rybicką, wdowę po Arkadiuszu Rybickim, do zasięgnięcia opinii prawnej na temat statusu tych tablic. Ona jest jednoznaczna: właścicielem tablic w świetle prawa autorskiego jestem ja i są nimi spadkobiercy Arkadiusza, czyli Małgorzata Rybicka, Magdalena Rybicka i Antoni Rybicki (…) W naszym odczuciu Narodowe Muzeum Morskie wprowadziło w błąd ECS. Podaje się za właściciela tablic, nie będąc nim. Jesteśmy gotowi na podjęcie wszelkich kroków prawnych, żeby bronić swojej własności. Chcemy, by te tablice były eksponowane w miejscu, które najbardziej się do tego nadaje, w miejscu, do którego każdy będzie mógł przyjść i je obejrzeć. Nie będziemy nigdy się zgadzać na to, żeby były one eksponowane w miejscu, gdzie wejście widzów jest reglamentowane, gdzie ten pan wchodzi, bo jest dobry, a tamten pan nie wchodzi, bo jest z innej strony – mówi Maciej Grzywaczewski, współtwórca tablic z 21 postulatami. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Europejskim Centrum Solidarności głos w sprawie sporu o 21 postulatów Sierpnia ’80 zabrali także szef ECS Basil Kerski, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz przewodniczący Rady ECS i sygnatariusz Porozumień Gdańskich Bogdan Lis. – Zarówno stojący tutaj Lech Wałęsa i Bogdan Borusewicz, jak i wiele innych ludzi, którzy strajkowali w sierpniu 1980 roku wie dokładnie, kto jest właścicielem tablic. To Maciej Grzywaczewski i Aram Rybicki zdobyli tę sklejką, na której wypisali postulaty traserskim ołówkiem. Potem wywiesili tablice przed 2 bramą Stoczni Gdańskiej. Właścicielami są oni. Nie znam żadnego dokumentu – ani aktu darowizny, ani aktu zakupu przez Narodowe Muzeum Morskie – który by to zmieniał (…) Tablice potrzebne są Muzeum Morskiemu rzekomo po to, żeby je eksponować na wystawie. One są na wystawie, są dostępne dla każdego, kto chce przyjść do ECS i je zobaczyć. Zapewniam państwa, że te tablice z Europejskiego Centrum nie wyjadą – powiedział dziennikarzom Bogdan Lis.
Oświadczenie w tej sprawie przekazała dziś mediom także Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”. – Historyczna Sala BHP Stoczni Gdańskiej jest miejscem, gdzie powinny spocząć oryginalne tablice z 21 sierpniowymi postulatami. W tej sali Międzyzakładowy Komitet Strajkowy podpisał z komunistyczną władzą porozumienie w sierpniu 1980 r. To spuścizna Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Europejskie Centrum Solidarności oraz wszystkie zainteresowane strony muszą ten fakt uszanować – pisze Marek Lewandowski. rzecznik NSZZ Solidarność. Zdaniem związkowej centrali, niedopuszczalne jest tworzenie negatywnej atmosfery wokół starań „Solidarności” o przeniesienie tablic do Sali BHP. – To kolejna próba kwestionowania naszych praw do własnej historii. Posługiwanie się przy tym kłamstwami, jak np. tym, że Sala BHP została przejęta przez Narodowe Muzeum Morskie w Gdyni (jak twierdzi w tekście „PiS chce zabrać słynne tablice” trójmiejska „Gazeta Wyborcza”) zasługuje na szczególną krytykę. Historyczna Sala BHP Stoczni Gdańskiej jest i pozostanie własnością Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Zarówno wystawa, jak i wszystkie zgromadzone tam eksponaty są i zawsze będą bezpłatnie dostępne dla wszystkich zainteresowanych i odwiedzających to miejsce. Tak samo stanie się z tablicami, które jak najszybciej powinny tam trafić. Inaczej niż w ECS, gdzie za oglądanie tablic trzeba płacić. Jednocześnie informujemy, że na najbliższym posiedzeniu Komisji Krajowej, które odbędzie się w dniach 10-11 grudnia w Gdańsku, zostanie w tej sprawie przyjęte stosowne stanowisko – pisze rzecznik „Solidarności”. 6.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Mikołaj pamiętał dziś także o gdańskich policjantach. Stróże prawa otrzymali siedem nowych radiowozów marki Hyundai i30 w wersji Wagon. Pojazdy wyposażone są w silniki o pojemności 1,4 litra i mocy 140 KM (prędkość maksymalna 208 km/h). To prezenty składkowe, sfinansowane w połowie przez kasę gminną. Uroczyste przecięcie wstążek miało miejsce w piątek przed południem przy Komisariacie Policji II na ul. Długa Grobla 4. Na pomorskie drogi w najbliższych dniach wyjedzie około 20 nowych radiowozów. Do końca roku Komenda Główna Policji otrzyma ponad 300 takich aut (kontrakt z katowickim przedstawicielem marki Hyundai przewiduje dostawę 667 egzemplarzy). 6.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Szkole Podstawowej nr 52 im. Tadeusza Kościuszki w Gdańsku rozsypały się mikołajkowe prezenty. Przy ulicy patrona placówki zakończyła się budowa boisk i infrastruktury sportowej. – U kogo był dziś rano Mikołaj? – zapytała prezydent Aleksandra Dulkiewicz zgromadzonych na uroczystości otwarcia boisk. – Bo ja też go spotkałam i podarował mi dla was cały ten kompleks sportowy. Korzystajcie z niego bezpiecznie i często, rozwijajcie się sportowo. Dbajcie o niego, żeby służył wam i waszym koleżankom i kolegom, którzy będą się uczyć tu po was – mówiła prezydent miasta.
Budowa boisk trwała od września 2018 do czerwca 2019 roku. Inwestycja kosztowała 2,1 mln zł. Uczniowie będą mogli korzystać z boiska do piłki nożnej, boiska wielofunkcyjnego, bieżni, skoczni w dal, stołów do tenisa stołowego, siłowni zewnętrznej oraz placu rekreacyjnego do gier i zabaw. Poczynania sportowców można podziwiać z nowych trybun. Teren zyskał nowe oświetlenie, powstał też parking i chodniki. Projekt zrealizowała firma Auto Sport.
Prezent ma także charakter urodzinowy, szkoła obchodzi bowiem 60. urodziny. – Z okazji jubileuszu składam wam serdeczne życzenia, życzę abyście mieli otwarte serca i umysły, przyczynili się do budowy lepszego Gdańska i lepszej Polski – życzyła uczniom prezydent Gdańska. W uroczystości otwarcia kompleksu wzięli udział radni gdańscy oraz dyrektorzy sąsiadujących placówek oświatowych. 6.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Czarny Mercedes” Janusza Majewskiego, jeden z tegorocznych byłych kandydatów do nagrody głównej podczas 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, od dwóch miesięcy gości na ekranach kin. W czwartek pojazd firmujący kryminalną historię, której akcja toczy się w okupowanej Warszawie, powrócił nad morze z pokazem specjalnym. Film obejrzeli klubowicze Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Spotkanie z reżyserem i autorem powieści „Czarny Mercedes” poprowadził w Sali Warszawa Paweł Huelle. Gdański pisarz ma swój udział w tej produkcji. Zagrał także w poprzednim obrazie Majewskiego pt. „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy”. W „Mercedesie” Huelle pojawia się na ekranie razem z Włodzimierzem Kowalewskim, autorem książki „Excentrycy...” (w najnowszym filmie Majewskiego Kowalewski pełni także rolę opiekuna dramaturgicznego). – Maestro zaprosił mnie i Włodka Kowalewskiego, żebyśmy zagrali dwóch starych Żydów. Oczywiście po pięć sekund, ale jednak. Pięć sekund u maestra to jest jak w Hollywood. On był trzecim starym Żydem (...) Byliśmy z Włodkiem bardzo zdyscyplinowani. Produkcja nas przebrała, stoimy, czekamy. W kapeluszach, w długich płaszczach, mamy opaski z getta. Jest listopad, przebieramy nogami, nie mamy odpowiednio grubych podeszew... Zimno. Po prostu zimno. Zwracam się do Włodka: „Kamery nie ma, nic się nie dzieje, ja nie wytrzymam tego. Na rogu jest sklep monopolowy – chodź, wejdziemy, weźmiemy sobie po dwie setki, wypijemy herbatę z prądem”. No i wchodzimy do tego sklepu, ubrani jak ortodoksyjni Żydzi, z opaskami. Pani ekspedientka na nasz widok podnosi głos: „Jezus Maria, to panowie chyba z tego filmu są. Tak?!”. A ja mówię: „Nie, proszę pani, przyjechaliśmy na Pragę metrem z getta”. Była kompletnie zaskoczona, nie wiedziała, co powiedzieć – wspominał swoją przygodę z filmem Paweł Huelle. – Dobierałem do tej sceny obsadę pod kątem semickiego wyglądu – wyjaśniał Janusz Majewski. W rozmowie dwóch pisarzy pojawiło się wiele ciekawych wątków dotyczących m.in. wspomnianego już wyglądu semickiego, mało znanych realiów życia w getcie, wpływu kina amerykańskiego na twórczość filmową nad Wisła czy też różnic między filmem ważnym a filmem dobrym. Patronem spotkania był gdyński Kwartalnik Artystyczny „Bliza”. 5.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Obrońcy trofeum wystawili swoich fanów na ciężką próbę nerwów. Po pierwszej połowie potyczki z Miedziowymi kibice biało-zielonych mieli powody, by sądzić, że powtórki z Pucharu Polski w tym sezonie nie będzie. Słaba gra Lechii i dwa stracone gole nie wróżyły dobrze. Całe szczęście, że piłka nożna – szczególnie ta uprawiana na krajowych boiskach – bywa nieprzewidywalna. Po przerwie byliśmy więc świadkami odrodzenia gospodarzy. Lechia w 10 minut zdobyła trzy bramki na wagę awansu do ćwierćfinału PP. Dla Piotra Stokowca sukces ten ma także wymiar pierwszego zwycięstwa nad Zagłębiem (prowadził je w latach 2014-2017) od czasu, kiedy objął posadę trenerską w Gdańsku.
1/8 finału Pucharu Polski: Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 3:2 (0:2). Bramki: Makowski (53’), Haraslin (55’), Paixao (64’, karny) – Živec (27’), Bohar (43’). Awans: Lechia. Widzów: 6213.
LECHIA: Alomerović – Fila, Nalepa, Maloca, Mladenović – Łukasik (46’ Sobiech) – Haraslin (87’ Arak), Makowski, Lipski, Peszko (75’ Wolski) – Paixao. 4.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Premiery takiego kalendarza w Galerii Sztuk Różnych Kosyarz&MBeneda jeszcze nie było. „Tak warto żyć!” – mówią bohaterowie pięknie ilustrowanych historii zamieszczonych na każdej z dwunastu kart wydawnictwa przygotowanego przez Fundację Emandi. Życie poddało ich ciężkim, zwycięskim próbom. Teraz, spoglądając na nas ze zdjęć i mówiąc o sobie to, co najważniejsze, pokazują drogę innym – ludziom dotkniętym chorobami cywilizacyjnymi. Dla kalendarzowej dwunastki ta praca również ma wymiar terapeutyczny: to kontynuacja walki z przeciwnościami losu. Bohaterów kampanii „Tak warto żyć!” sportretowali fotoreporterzy agencji Kosycarz Foto Press. Projekt kalendarza wyszedł spod ręki Magdy Benedy, współgospodyni dzisiejszej premiery.
– „Tak warto żyć!” to kampania społeczna miasta realizowana przez Fundację Emandi. Jednym z jej elementów jest ten wspaniały kalendarz zrobiony wspólnie z agencją KFP. Chcemy zdestygmatyzować choroby cywilizacyjne pozytywnym przekazem. Pokazujemy ludzi, którzy przeżyli trudne życiowe historie – mieli nowotwory, depresję, zaburzenia odżywiania, samobójcze próby, byli alkoholikami bądź są alkoholikami, ale niepijącymi. Opowiadamy ich historię i mówimy: zobaczcie, mimo wszystkich przeciwności oni żyją z wielkim impetem. I właśnie tak warto żyć. Nakłaniamy, do tego, żeby się badać, żeby się nie bać choroby, żeby się wspierać najbliższymi, żeby ponad wszystko walczyć – mówi Emilia Salach, prezes Fundacji Emandi, kalendarzowa bohaterka kwietnia. Na zdjęciu autorstwa Anny Rezulak Emilia pozuje na tle krajobrazu stoczniowego. Fotografia został wykonana na kładce dla pieszych nad ul. Jana z Kolna i SKM Stocznia. – Każdy mógł wybrać swoje miejsce. Oczekiwaliśmy jedynie, że to będzie Gdańsk. Ja chciałam być na stoczni, ponieważ dla mnie ma ona znaczenie symboliczne. Jak wiem, z innymi bohaterami kalendarza też tak było. Dla Andrzeja Kowalczysa takim miejscem jest np. stadion Lechii. Chodziło o to, żeby to był jak najbardziej ich świat. Nikt nam nie odmówił, mimo że są osoby, które pierwszy raz mówią światu o swoim przejściu. Nie wszyscy z naszych bohaterów zamknęli temat chorobowy. Potraktowali ten projekt jako jeszcze jedną formę wsparcia terapeutycznego. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Zgodzili się, bo chcą być świadectwem, że można... – dodaje Emilia Salach.
W imieniu bohaterów, których gościliśmy dzisiaj w Galerii Sztuk Różnych, głos zabrał także Patryk Kaczmarek, postać października 2020. W maju 2016 roku zachorował na nowotwór. Wyczuł go sam. Potraktował chorobę jako projekt do zrealizowania i wykonywał po kolei wszystkie zadania, mając poczucie, że postępuje słusznie. Po tym doświadczeniu nabrał pewności, że wygrywa tylko ten, kto walczy dostatecznie długo. – Zastanawiałem się, co łączy bohaterów kalendarza, poza tym, że wszyscy reprezentujemy historie związane z chorobami cywilizacyjnymi. Znalazłem trzy takie części wspólne. Moim zdaniem, każde z nas zetknęło się w swojej historii z takim przełomowym momentem, jakim było stanięcie twarzą w twarz z samym sobą, odartym z planów, przyszłości, z własnym wyobrażeniem o samym sobie, bez poczucia pewności jutra. Musieliśmy na siebie spojrzeć takim, jakimi jesteśmy, zaakceptować wady i zalety. Ten przełomowy moment dał nam takie poczucie wolności osobistej: „już wiem, co mogę i że wiele mogę, ale tak naprawdę niewiele muszę”. Drugą częścią wspólną jest piękne tło do naszych historii i wizerunków, jakim jest miasto Gdańsk, również nazywane nieprzypadkowo miastem wolności. Ono sprawia, że chce nam się walczyć i wprowadzać w życie nowe idee. Trzecim elementem jest oczywiście Fundacja Emandi, która spowodowała, że tu jesteśmy. Dziękujemy za to – mówi Patryk Kaczmarek. Bohatera października pozującego na kładce łączącej Długie Pobrzeże z Ołowianką sportretowała Anna Bobrowska. Autorami kalendarzowych zdjęć są także Anna Rezulak, Krzysztof Mystkowski i Mateusz Ochocki.
– Bardzo dziękuję wszystkim, którzy są bohaterkami i bohaterami kalendarza, także autorom zdjęć i tym wszystkim, którzy to zebrali i przygotowali te piękne plenery. Niesamowity w tej pracy jest język mówienia o chorobach cywilizacyjnych, na które zapada coraz więcej osób. Niezwykle ważny jest przekaz płynący z każdego zdjęcia i z każdej opowiedzianej tu historii. Warto żyć, żeby czasami opowiadać też trudne rzeczy, warto żyć, żeby wspierać ludzi, mówić im, że można się odmienić, można sprawić, że świat będzie dla nas lepszy. Dumny jestem, że część bohaterów tego kalendarza znam osobiście – mówi wiceprezydent miasta Piotr Kowalczuk.
Kalendarz jest bezpłatny. Dystrybucję wydawnictwa prowadzić będzie zarówno miasto, jak i organizacje pozarządowe, oczywiście z nastawieniem na środowiska i miejsca, w których funkcjonują osoby dotknięte chorobami cywilizacyjnymi. Na pewno kalendarz pojawi się w centrach walki z alkoholizmem i narkomanią. – Mieszkańcy Gdańska będą mogli go otrzymać uczestnicząc w konkursach ogłaszanych przez media zaprzyjaźnione z Fundacją Emandi. Nasi herosi, jak o nich mówimy, również otrzymają do swojej dyspozycji część nakładu. Postaramy się, aby kalendarz dotarł do osób najbardziej potrzebujących impulsu. Być może po tych 12 miesiącach część z nich, inspirując się historiami kalendarzowych bohaterów, odkryje przed sobą nowe życiowe przestrzenie. To będzie dla nas sukces – mówi Emilia Salach. 4.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Jacek Friedrich wygrał konkurs na dyrektora Muzeum Narodowego w Gdańsku. Nominację dotychczasowego szefa Muzeum Miasta Gdyni musi jeszcze zatwierdzić zarząd województwa pomorskiego. Friedrich zastąpi na stanowisku Wojciecha Bonisławskiego, który funkcję dyrektora Muzeum Narodowego pełnił od sierpnia 2004 roku.
Zwycięzca konkursu (startowało ośmioro kandydatów) jest historykiem sztuki, nauczycielem akademickim oraz popularyzatorem wiedzy. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego (1989 r.). Od roku 2000 do 2012 adiunkt w Zakładzie (obecnie Instytucie) Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego, wcześniej asystent w tej placówce, związany z nią od początku jej istnienia. Od 2013 roku kieruje Muzeum Miasta Gdyni. Jego zainteresowania badawcze obejmują dzieje architektury nowoczesnej ze szczególnym uwzględnieniem okresu po 1945 roku, dzieje ochrony zabytków, nowożytną i nowoczesną architekturę gdańską, związki pomiędzy kulturą wizualną a ideologiami w XIX i XX wieku, a także ilustrację książkową w Polsce po 1945 roku. Jacek Friedrich przywiązuje dużą wagę do popularyzacji kultury artystycznej i architektonicznej. Jest autorem kilku książek, m.in. przewodnika dla dzieci „Gdańsk dla młodych podróżników” (2005 r.). 4.12.2019 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12486
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP