logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11574
Z dolnych części połaci dachowych Wielkiego Młyna znikają dachówki. Niebawem wszystkie zostaną zdemontowane. Pamiętają początek lat 60. ubiegłego stulecia. XIV-wieczny zabytek będzie mieć nowy dach. – Rozpoczęte dzisiaj prace związane są z termomodernizacją budynku. Wybraliśmy już nowe dachówki. Stolarka okienna też będzie nowa. Prace te mają na celu przygotowanie budynku do zwiedzania jeszcze przed aranżacją wnętrz – mówi Andrzej Gierszewski, rzecznik prasowy Muzeum Gdańska. Wciągu najbliższych 3-4 lat z Katowni do Wielkiego Młyna przeprowadzi się Muzeum Bursztynu. Zanim to nastąpi zabytkowa budowla przejdzie gruntowny remont. Umowa na termomodernizację została podpisana w listopadzie ubiegłego roku, a niedługo potem ruszył pierwszy etap prac, który powinien zakończyć się do 31 sierpnia br. – W ramach pierwszego etapu m.in. wymieniony zostanie dach z lat 60., wyremontowane będzie wnętrze, usunięte zostaną boksy handlowe. Wymienimy też stolarkę okienną. Chcemy, by Muzeum Bursztynu znalazło się w Wielkim Młynie, bo widzimy, że dotychczasowa lokalizacja nie przystaje do zainteresowania bursztynem i do jakości kolekcji, którą mamy. Główny problem dotychczasowej lokalizacji to, niestety, utrudniona dostępność – mówił przy okazji podpisania umowy Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska.
Wielki Młyn został wzniesiony przez Krzyżaków ok. 1350 roku. Budowali go Kaszubi. Po raz pierwszy wzmiankowany był w 1364 roku. Jeden z największych „zakładów przemysłowych” średniowiecznej Europy, napędzany początkowo przez 12 kół wodnych (od 1471 r. było ich 18), zastąpionych w 1880 r. turbinami parowymi. Pod koniec XIX w. produkował ok. 200 ton mąki dziennie. Zniszczony, z wyjątkiem murów obwodowych, w 1945 r. Odbudowany w latach 1962-1965 na podstawie XIX-wiecznej inwentaryzacji Konrada Steinbrechta. 20 lipca 1962 r. ponowną działalność zainaugurowała wystawa „Polska na morzu 1945–1962”. W 1965 r. zorganizowano tu wystawę „XX lat polskiego przemysłu okrętowego”. Mimo że ekspozycja cieszyła się powodzeniem, zarządzające budynkiem Biuro Obrotu Maszyn i Surowców nie zgodziło się na przekazanie obiektu Stoczni Gdańskiej, które starało się o umieszczenie w Wielkim Młynie Muzeum Stoczni. Od 1994 r. dom handlowy. W związku z rezygnacją przez kupców z dzierżawy stoisk, 19 grudnia 2016 r. młyn przekazano w użytkowanie wieczyste Muzeum Gdańska. 13.02.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Do tej katastrofy doszło w Gdańsku 56 lat temu. 14 lutego około godz. 5 na trasie kolejowej pomiędzy wiaduktem Błędnik a przystankiem Stocznia zderzyły się dwa pociągi towarowe. Oba podążały w kierunku centrum Gdańska, jeden, załadowany cementem – z Gdyni, drugi, przewożący rudę żelaza – z Nowego Portu. Wjechały na siebie na zwrotnicy. Jak wykazało późniejsze dochodzenie, winny był maszynista prowadzący pociąg z Nowego Portu. Nie zauważył zamkniętego semafora. Szczęśliwie żaden z pracowników kolei obsługujących składy nie ucierpiał. W wyniku zderzenia wykoleił się jeden z parowozów oraz 17 wagonów. Siedem z nich uległo kompletnemu rozbiciu. Brygady awaryjne pracowały przy wrakach przez całą noc. Żeby usunąć je z torowiska, kolejarze musieli sprowadzić z Gdyni potężny dźwig. Nad ranem rozsypane cement i rudę można było załadować do podstawionych wagonów. 13.02.2019 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Niespełna dwa lata temu interna w szpitalu św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku przeszła gruntowną modernizację, a ściślej rzecz ujmując remontowi poddane zostało jej lewe skrzydło. Zyskała po tym opinię najlepiej wyposażonego oddziału chorób wewnętrznych na Pomorzu. Już wtedy zapowiadano, że na tym nie koniec. Dzisiaj te plany się ziściły. Prawa strona oddziału – uroczyście otwarta po modernizacji w środowe południe – standardem w niczym nie ustępuje lewej. Komfortowe sale chorych z łazienkami, 33 nowe łóżka, wyremontowane gabinety lekarski i diagnostyczno-zabiegowy, mobilny echokardiograf i system monitorowania pacjenta to zmiany widoczne gołym okiem. Drugi etap remontu kosztował prawie 3 mln zł, podobnie jak ten zakończony wiosną 2017 roku. W uroczystym otwarciu zmodernizowanego oddziału wzięli udział m.in. marszałkowie Mieczysław Struk i Agnieszka Kapała-Sokalska, wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk oraz przedstawiciele pomorskich struktur Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – Krystyna Cembrzyńska-Piłat i Tomasz Kuplicki, którzy podczas spotkania wręczyli oddziałowi i ordynator Awie Barlikowskiej-Kostiuk medale 25-lecia Okręgu Pomorskiego ŚZŻAK. – Mamy sprzęt na miarę XXI wieku i bardzo dobrze wyszkoloną kadrę. W 2020 roku interna będzie obchodzić jubileusz 35-lecia. Ten remont to prezent. Wierzę, że pacjenci będą zadowoleni – nie kryła zadowolenia ordynator oddziału wewnętrznego. Mieczysław Struk podziękował pacjentom za cierpliwość i za to, że musieli znosić trudy budowy. – Dzięki modernizacji szpitala wszyscy chorzy będą mieli lepsze warunki leczenia i opieki – mówił marszałek województwa pomorskiego. – Oddział chorób wewnętrznych w Szpitalu św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie, to kolejny, po Szpitalu im. św. Wincentego a Paulo w Gdyni, tzw. marszałkowski podmiot leczniczy, w którym z budżetu województwa pomorskiego sfinansowaliśmy modernizację i nowe wyposażenie. Dzięki temu oddział zyskał nową jakość – podkreśliła Agnieszki Kapała-Sokalska, członek Zarządu Województwa Pomorskiego. – Oddziały internistyczne w większości szpitali są intensywnie użytkowane, obłożenie na nich często dochodzi do 100 proc. Ta inwestycja była konieczna. Oznacza poprawę komfortu pobytu pacjentów w naszej placówce, co wpływa na cały proces leczenia i powrotu do zdrowia. Nie zapominajmy też, że personel medyczny uzyskuje bardziej dogodne warunki pracy – dodała Kapała-Sokalska. 13.02.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Ma 347 m długości i może pomieścić blisko 10 tysięcy kontenerów. Do Gdyni przypłynął duński pojemnikowiec „Charlotte Maersk”. To największy statek towarowy, jaki zawitał dotychczas w gdyńskim porcie. Rekordzistą pod względem nominalnej ładowności był do tej pory MSC Asya pływający pod banderą panamską (337 m). „Charlotte Maersk” zacumował przy nabrzeżu Bałtyckiego Terminala Kontenerowego. Po zawinięciu do Gdyni statek uda się na kotwicowisko Bałtijska i Kaliningradu, by zatankować paliwo, zaś 14 lutego późnym wieczorem lub w nocy zacumuje w DCT Gdańsk. Z gdańskiego terminalu uda się przez Kanał Sueski na Daleki Wschód, zawijając po drodze w Europie jeszcze tylko do Felixstowe. 12.02.2019 / fot. Piotr Stareńczak / KFP, Anna Rezulak / KFP
„Odszedł wielki patriota, wybitny prawnik, obrońca od lat 60. w procesach politycznych, uczestnik obrad Okrągłego Stołu – niemal w 30. rocznicę ich rozpoczęcia. Polak i obywatel. Z wdzięcznością myślę o Pana pracy z Polski! Do zobaczenia w lepszym świecie” – napisała Aleksandra Dulkiewicz w księdze kondolencyjnej poświęconej pamięci Jana Olszewskiego. „Żegnamy Męża Stanu, człowieka sprawiedliwego i prawego. Takich ludzi Polska potrzebuje na dziś i na jutro. Rrequiescant in pace!” – to słowa metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. Premier pierwszego po wojnie rządu wybranego w wolnych wyborach i obrońca działaczy opozycji demokratycznej w czasach PRL zmarł 7 lutego w wieku 89 lat. Żałoba narodowa po śmierci Jana Olszewskiego rozpocznie się najprawdopodobniej w nocy z czwartku na piątek i potrwa do soboty, dnia pogrzebu. Gdańszczanie mogą uczcić pamięć Jana Olszewskiego, odwiedzając w tych dniach siedzibę Rady Miasta Gdańska. Księga kondolencyjna została wyłożona w holu Nowego Ratusza. Można się do niej wpisywać od wtorku do soboty w godz. 8-15. 12.02.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Grzegorz Braun powalczy w wyborach o najważniejszy fotel w mieście z pełniącą funkcję prezydenta Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz oraz popieranym przez środowiska związane z Kościołem Markiem Skibą. „Miejska Komisja Wyborcza w Gdańsku z kilkudniowym opóźnieniem, po zastosowaniu bezprawnej obstrukcji proceduralnej – nakazującej przedkładanie dokumentów niewymaganych Kodeksem wyborczym – w poniedziałek 11 lutego dokonała w końcu oficjalnej rejestracji kandydatury Grzegorza Brauna w wyborach uzupełniających na urząd prezydenta miasta Gdańska” – informuje sztab wyborczy kandydata. 51-letni reżyser i publicysta zebrał blisko 6 tys. podpisów (dwukrotnie więcej od liczby wymaganej), ma skrajnie prawicowy program wyborczy, mówi o rozbijaniu układu gdańskiego i zachęca nas do udziału nie tylko w głosowaniu, ale także w liczeniu głosów. –Do 3 marca kawałek czasu, nie bardzo długi. Sztab wyborczy operujący z biuro na ul. Do Studzienki 5 w Gdańsku-Wrzeszczu postara się ten czas zagospodarować. Myślę, że z tego wszystkiego spotkania z mieszkańcami Gdańska to jest to, na co najbardziej się cieszę, dlatego że wiele w ciągu ostatnich tygodni o Gdańsku się dowiedziałem i będę tę moją wiedzę weryfikować w bezpośrednim kontakcie z tymi ludźmi, dla których funkcjonowanie układu gdańskiego jest permanentnym grabieniem – mówi Grzegorz Braun. Po tym jak Sąd Najwyższy odrzucił w poniedziałek jego skargę na uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej pozwalającą na uznanie za ważne podpisów zbieranych pod kandydaturą Aleksandry Dulkiewicz, ostrze krytyki kieruje także ku Warszawie. – Rzecz w tym, że takie stanowisko Sądu Najwyższego jest wyraźną manifestacją tego, że także organy centralne władzy są zdecydowane raczej bronić do ostatka układu gdańskiego, a niekoniecznie bronić prawa w jego literze i jego duchu – przekonuje Braun. Z dystansem, delikatnie mówiąc, odnosi się także do jakości pracy komisji wyborczych. Namawia Polaków do stworzenia Ruchu Kontroli Wyborów Gdańskich. – 3 marca rozegra się tutaj bitwa walna. To będzie finał tej akcji, i żeby cały już poniesiony wysiłek nam się zmarnował, żebyśmy tego nie roztrwonili, potrzebujemy państwa jako mężów zaufania w komisjach wyborczych w Gdańsku. Tych komisji są setki. Wprawdzie desygnowaliśmy już do komisji swoich przedstawicieli, ale możemy oprócz tego skierować do nich mężów zaufania. Oczywiście mężami mogą być w tym wypadku także żony, tzn. płeć nie gra roli. I tu dobra wiadomość: i mężowie, i żony zaufania nie muszą być wyborcami zarejestrowanymi w Gdańsku. Możecie państwo przybywać zewsząd, z całej Polski (…) Tak, żebyśmy 3 marca mogli zaobserwować rzeczywisty bilans naszej pracy, a nie pogodzić się z tymi wynikami wyborów, które zostaną nam podane bez możliwości weryfikacji. Namawiam do stworzenia Ruchu Kontroli Wyborów Gdańskich – RKWG. Mamy nadzieję, że ta praca będzie praktycznym sprawdzianem możliwości dochodzenia swego w polskim życiu publicznym. Nie musimy być zdani na to, co panie i panowie komisarze wyborczy zechcą dla nas przygotować. Możemy patrzeć im na ręce, a zatem zadbać o czystość procedury. Od tego, czy damy się podliczyć innym, czy sami będziemy uczestniczyć w procesie liczenia, niewątpliwie wiele tutaj zależy. Jak mawiał towarzysz Stalin: nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy. Najpierw Gdańsk, a później cała Rzeczpospolita przed nami. Z Panem Bogiem – mówi Grzegorz Braun. 12.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zapadł wyrok w sprawie z powództwa cywilnego Natalii Nitek-Płażyńskiej przeciwko niemieckiemu przedsiębiorcy z Dębogórza Hansowi G., który miał używać wobec swoich pracowników – Polaków – poniżających sformułowań, zaś wobec samej powódki stosować również groźby. – G. powiedział, że najbardziej uradował się z katastrofy smoleńskiej, bo uważa, że Polska ma być słaba, ma być mało wymagającym rynkiem, zagłębiem siły roboczej – zeznawała małżonka radnego Prawa i Sprawiedliwości, byłego kandydata prawicy na prezydenta miasta. Według mecenas Moniki Brzozowskiej-Pasieki, przykład słów G. byłby najbardziej adekwatny do definicji mowy nienawiści. Nitek-Płażyńska domagała się od byłego pracodawcy (zarządzała projektami w jego firmie od czerwca 2015 r. do stycznia 2016 r.) listownych przeprosin za naruszenie dóbr osobistych oraz zadośćuczynienia w wysokości 150 tys. zł na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. Pełnomocnik Hansa G. wnosił o oddalenie powództwa, przekonując, że powódka żywi uprzedzenia wobec Niemców i prowadzi grę polityczną. Odniósł się też do nagrań wypowiedzi swojego klienta, twierdząc, że jest ich za mało, a na dodatek zostały zmanipulowane. "Nienawidzę Polaków. Nie to, że ich nie lubię, nienawidzę ich. Oni wszyscy są cwelami i idiotami (…) Jestem hitlerowcem! To wina tego kraju, że taki jestem” – miał powiedzieć biznesmen. Sąd nie podzielił zdania strony pozwanej. Hans G. będzie musiał przeprosić Nitek-Płażyńską oraz zapłacić 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny. – Nazizm w Polsce nie ma prawa bytu. Pamiętajmy, by walczyć o swoją godność, gdy ktoś ją depcze. Dziękuję Reducie Dobrego Imienia za wsparcie – napisała na Twitterze NataliaNitek-Płażyńska. 11.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Michalinka, Zuzia i Tymon świętować będą swoje urodziny w dniu nadania Gdyni praw miejskich. W niedzielę wielka radość spotkała ich rodziców. Dzieci przyszły na świat 10 lutego na oddziale położniczym Szpitala Morskiego im. PCK w Redowie. Zgodnie z tradycją noworodki i ich mamy odwiedził prezydent miasta Wojciech Szczurek w towarzystwie pełnomocnik ds. rodziny Beaty Szadziul. Przy takiej okazji nie mogło zabraknąć upominków. Maluchy otrzymały rożki i misie z logo miasta. Dla mam były oczywiście listy gratulacyjne. – Te pociechy są szczęściarzami, bo będą miały do końca życia w dowodach osobistych i wszystkich dokumentach datę urodzin zgodną z datą urodzin Gdyni. Życzymy przede wszystkim, żeby dzieci były zdrowe, rosły a panie czerpały każdego dnia wiele radości z macierzyństwa – mówił Wojciech Szczurek. 11.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Uroczystą sesją w Teatrze Miejskim gdyńscy radni zwieńczyli obchody 93. urodzin miasta. Podczas dorocznego spotkania samorządowców i oficjeli poznaliśmy laureatów nagród podkreślających niebagatelny wkład w rozwój Gdyni. Medale imienia Eugeniusza Kwiatkowskiego trafiły do trzech osób. Z rąk prezydenta Wojciecha Szczurka i przewodniczącej rady Joanny Zielińskiej otrzymali je: Agata Witczak, szefowa firmy Refinitiv (w jej imieniu odznaczenie odebrała Ewa Jaremczuk), Jerzy Miotke, elektryk, stoczniowiec, samorządowiec, w latach 1998-2002 wiceprezydent Gdyni oraz Piotr Gotowała, filantrop i piekarz, wnuk twórcy pierwszej piekarni w przedwojennej Gdyni. – To wielki zaszczyt, że na uroczystej sesji Rady Miasta mogliśmy uhonorować tak niezwykłe postacie. Często żyją na co dzień pośród nas, ale realizują projekty niezwykłe, działają na rzecz mieszkańców, niosą dobro, realizują wielkie projekty inwestycyjne, stąd też szczególny charakter i oprawa, które nadajemy tej sesji. To także wyraz podziękowania wszystkich gdynian dla tych najwybitniejszych jednostek – mówił o laureatach medalu prezydent Wojciech Szczurek. Radni przyznali również doroczne Nagrody Czas Gdyni. Od 1995 roku trafiają one w ręce autorów najciekawszych i najważniejszych inwestycji. Tym razem był to zespół zabudowy biurowej przy ulicy Sportowej 8, za który nagrodzeni zostali: Sportowa Centrum Spółka z o. o. , Pracownia Fort Targowski oraz architekci Wojciech i Mateusz Targowscy. Wręczono także trzy wyróżnienia. Trafiły one do firmy Oskar Kaszyński Studio Panika, dewelopera Andrzeja Boczka i spółki deweloperskiej Eurostyl. 10.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Z okazji 93. rocznicy nadania Gdyni praw miejskich Muzeum Miasta zaprosiło w ten weekend mieszkańców na bezpłatne zwiedzanie ekspozycji. W niedzielę urodzinową atrakcją było kuratorskie oprowadzanie po wystawie „Gdynia – dzieło otwarte” połączone z otwarciem modułu poświęconego pierwszemu polskiemu wójtowi Gdyni Janowi Radtkemu oraz prezentacją nowych muzealnych nabytków. W rolę przewodnika wcielił się dyrektor placówki dr Jacek Friedrich. W 2018 roku Dział Historyczny MMG nabył ponad 600 obiektów, głównie fotografii, ale również dokumentów i zabytków kultury materialnej. Najciekawsze z nich eksponowane są w module zmiennym ekspozycji stałej. Wśród pamiątek, które trafiły tu z Izby Pamięci likwidowanego Gimnazjum Nr 14 im. Wójta Jana Radtkego w Gdyni-Obłużu, może zobaczyć fotografie rodzinne oraz przedmioty z domu Radtkego, m.in: korkociąg, dzbanuszek z pijalni wody mineralnej i świecznik. Zbiory MMG wzbogaciły się także o eksponaty przekazane przez I Urząd Skarbowy w Gdyni zarekwirowane przemytnikom (zegarki i papierośnica), talerz metalowy z konkursu hippicznego na Polance Redłowskiej w 1937 roku oraz folder „Filipinki to My” z 1965 roku z dedykacją słynnego zespołu dla stewardesy pracującej na transatlantyku „Batory”. 10.02.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
  • aktualnych propozycji: 11574
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP