logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13204
Rozbudowa ulicy Kartuskiej ruszyła przed kilkoma tygodniami. Pierwszy etap inwestycji wyceniony na ponad 37 mln złotych (dofinansowany przez Ministerstwo Infrastruktury kwotą 13,5 mln zł) obejmuje odcinek o długości ok. 1,2 km od ul. Nowatorów do skrzyżowania z ul. Otomińską. Wąskie gardło najdłuższej gdańskiej arterii po zakończeniu prac planowanym na listopad 2021 roku będzie miało po dwa pasy jezdni w obu kierunkach. Ponadto zostaną wybudowane nowe chodniki i oświetlenie, a na fragmencie przebudowywanego odcinka także droga rowerowa. Modernizacja Kartuskiej to także budowa sieci podziemnych, m.in. kanalizacji deszczowej, sieci wodociągowej i gazowej. Na poszczególnych odcinkach ulicy pojawią się ekrany akustyczne. Wykonawcą inwestycji jest konsorcjum, które tworzą spółki Kruszywo i Bituminium. Obecnie na placu budowy trwają roboty ziemne. Wykonawcy prowadzą je od strony ul. Nowatorów w Kokoszkach, ale sporo dzieje się także na wysokości skrzyżowania Kartuskiej z ul. Inżynierską. Od czterech dni miejsce to jest zamknięte dla ruchu samochodowego, podobnie jak 300-metrowy odcinek Inżynierskiej. Objazd prowadzi ul. Kalinową i ul. Azaliową. Utrudnienia potrwają najprawdopodobniej do końca września. 13.09.2020 / fot. Konrad Kosycarz / KFP
Na siestową scenę powrócił po raz pierwszy od inauguracji festiwalu w 2011 roku jeden z jej „założycielskich” artystów. Yami to mistrz gitary, rozchwytywany kompozytor, ale przede wszystkim wokalista o czułym głosie. Przez lata był basistą Carlosa do Carmo, portugalskiego Sinatry, największego z żyjących mistrzów Fado. Pamiętamy go z koncertów z Anną Marią Jopek w trasie „Sobremesa”, z nagrań z Sarą Tavares, z Ivanem Linsem. Dziś objeżdża świat dookoła każdego roku z boską Marizą. Urodził się w dniu, w którym człowiek stanął na Księżycu i jest w tym coś z symbolu. Zdaje się nam czasem, że spadł z Księżyca, tak jest inny, niezwykły, nieprzystający do szorstkości współczesnego świata. Naprawdę nazywa się Fernando Correira, ale jego mama, która urodziła go późno, mówiła na niego Yami, co w Kimbundu znaczy mój, ale wypowiadane ze szczególną tkliwością, wytęsknieniem. Nowy album Yamiego, „Casa” – wspomnienie rodzinnego domu – jej jest dedykowany. Jest też pełnym miłości spojrzeniem na kraj, po długiej podróży, którą wraz z bratem artysta przedsięwziął ostatnio wzdłuż i wszerz Angoli. 12.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na przedprożach Dworu Artusa „Gdańsk przeciwko tęczowej agresji” i „Gdańsk miastem nacjonalistów”, pod Ratuszem Głównego Miasta „Gdańsk dla wszystkich”, na wysokości skrzyżowania Długiego Targu i ul. Mieszczańskiej „Gdańsk mówi stop faszyzmowi”, a pod Bramą Zieloną „KontrManifa GO! Gdańsk Obronimy”. Reprezentacyjny plac miasta i przylegające do niego ulice były dziś areną aż siedmiu manifestacji. „Przeciwko tęczowej agresji” od godziny 12 pod Neptunem występowała Młodzież Wszechpolska wspierana między innymi przez Ruch Narodowy, a także obecnych i byłych parlamentarzystów prawicy. Tłem dla ksenofobicznych haseł wznoszonych przez narodowców był muzyka dobiegająca z głośników ustawionych nieopodal przez aktywistów i sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, którzy byli współorganizatorami jednej z sześciu kontrmanifestacji odbywających się dziś równolegle w ścisłym centrum miasta na znak solidarności ze społecznością LGTB. Przeciwko faszyzmowi i nietolerancji protestowali w sobotę m.in. aktywiści ze stowarzyszeń i ruchów Wszystko dla Gdańska, Trójmiejska Akcja Kobieca, Tolerado, Lepszy Gdańsk oraz Fundacji Diversity Polska. Pod Ratuszem spotkali się uczestnicy wiecu zorganizowanego pod hasłem „Gdańsk dla wszystkich – wspólnie przeciw wykluczeniom”. – Chcę was zapewnić, że Gdańsk jest miastem dla każdego. Miejscem, w którym każdy, kto potrzebuje pomocy, powinien ją otrzymać. Nie wykluczajmy nikogo, nawet jeśli kocha inaczej – podkreślała prezydent Aleksandra Dulkiewicz, przemawiając na demonstracji stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Wszechpolacy zebrani pod Dworem Artusa odpowiadali: „Tu jest Polska nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”. Nad przebiegiem manifestacji na Długim Targu czuwała policja. Funkcjonariuszy było mniej więcej tyle samo co demonstrantów. 12.09.2020 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Honorowym starterem był Władysław Milewczyk, jeden z czterech obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, którym po kapitulacji 1 września 1939 roku udało się uciec z budynku przy placu Heweliusza i przeżyć wojnę. W 40. rocznicę pamiętnych wydarzeń spod nowo wzniesionego pomnika Obrońców Poczty Polskiej wyruszył rajd kolarski pod hasłem „Szlakiem Bohaterów Września 1939”. Na stracie stanęło blisko 700 rowerzystów. Trasa rajdu zorganizowanego przez Oddział Gdański PTTK prowadziła na Westerplatte. Kilka dni wcześniej, 1 września 1979 roku kilkanaście tysięcy gdańszczan oddało cześć polskim bohaterom, uczestnicząc w obchodach 40. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Długim Targu, a także w uroczystości odsłonięcia pomnika Obrońców Poczty Polskiej przy placu noszącym tę samą nazwę. Dotarliśmy do zdjęć dokumentujących tamte wydarzenia. 11.09.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Decyzją mieszkańców dawny blask odzyskuje w Sopocie zabytkowa Kaplica Stella Maris znajdująca się u zbiegu Al. Niepodległości i ul. Malczewskiego. Renowację wycenioną na blisko 220 tys. zł prowadzi od kilku tygodni Zakład Wielobranżowy Jan Rekowski ze Stężycy. Pieniądze pochodzą z Budżetu Obywatelskiego. Wzniesiona w 1928 roku kapliczka została wpisana do rejestru zabytków w 1976 roku. Po raz pierwszy w blisko 100-letniej historii poddawana jest tak szeroko zakrojonym pracom remontowym. – To jeden z wielu sopockich zabytków, wpisany do rejestru i szczególnie chroniony, wyjątkowo ważny i bliski sopocianom. Cieszę, że możemy realizować inwestycję, na którą tak licznie głosowali mieszkańcy w Budżecie Obywatelskim. Oprócz gruntownego remontu tego pięknego zabytku prace obejmują również montaż nowej instalacji elektrycznej, która będzie oświetlać figurę oraz eksponować kaplicę po zmroku – mówi Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu.
Kaplica Stella Maris to obiekt wolnostojący, wykonany z betonu imitującego kamień, przykryty dachem w formie kopuły osłoniętej blachą miedzianą. Posadzka została zrobiona z lastrico, a figury ze sztucznego kamienia. Kaplica jest ogrodzona ażurowym metalowym płotkiem. Na architrawie umieszczono łaciński napis „Ave Maris Stella” (Witaj, Gwiazdo Morza). Remont zabytku powinien zakończyć się w grudniu br. 10.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdynia dołączyła do 17. Millenium Docs Against Gravity. Największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych jest jedynym takim przedsięwzięciem w Europie odbywającym się jednocześnie aż w siedmiu miastach. Gdyńska odsłona potrwa do 18 września. Zgodnie z hasłem tegorocznego festiwalu zaczerpniętym z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk: „Z czułości do świata”, w salach kinowych Gdyńskiego Centrum Filmowego zobaczymy ponad 70 filmów, które wzbudzają emocje i zmuszają do refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością. To wędrówki przez obce kultury i problemy społeczne, a także spojrzenie na kulturowe fenomeny, które kształtują nasz świat. Na tę festiwalową podróż dookoła świata i w głąb siebie samych tradycyjnie już składają się również spotkania z twórcami, warsztaty, inspirujące debaty i panele dyskusyjne. O Nagrodę Prezydenta Miasta Gdyni w Konkursie Głównym powalczy 13 filmów wyreżyserowanych przez siedmiu reżyserów i osiem reżyserek. Zwycięzcę wyłoni jury, które tworzą: reporterka i pisarka Magdalena Grzebałkowska, fotoreporter Maciej Moskwa oraz operator i reżyser Sławomir Pultyn. W Gdyni wręczona zostanie również Nagroda Czytelników „Co Jest Grane 24” – zwycięzcę plebiscytu wskażą widzowie festiwalu ze wszystkich miast.
Program festiwalu wypełniają najlepsze, już cenione w świecie filmy dokumentalne o ekologii, społeczeństwie, modzie czy polityce, ale także opowiadające o wyjątkowych postaciach ze świata sztuki. Cztery nowe sekcje: Pieniądze i władza, Zrozumieć Chiny, Prawa metafizyki oraz Z domowych archiwów, stanowią odpowiedź na trendy wśród twórców dokumentalnych, które stały się wyraźne w ciągu ostatniego roku. Program festiwalu tworzą także sekcje niezmienne cieszące się ogromnym zainteresowaniem publiczności: Bohaterowie są wśród nas, Historie intymne, Miejsca czy Mistrzowie kina. – Oglądając filmy dokumentalne, przekonujemy się, że rzeczywistość zawsze jest ciekawsza niż fikcja. Nasze życie dziś może się wydawać filmem, w którym gramy role, do których nie zostaliśmy przygotowani. Millennium Docs Against Gravity jest miejscem odczarowania rzeczywistości, odtrutką na fake newsy i tak zwane prawdziwe newsy, które w ciągu zaledwie 10 sekund opowiadają nam o skomplikowanym świecie – mówi dyrektor festiwalu Artur Liebhart. 17. Millenium Docs Against Gravity w GCF rozpoczął się „Lekcją miłości”. Pokazowi towarzyszyło spotkanie z reżyserkami Kasią Mateją i Małgorzatą Goliszewską, producentką Anną Stylińską oraz bohaterkami filmu Jolantą Janus i Leokadią Ogrodowczyk. Jola, ekscentryczna, kochająca kolorowe stroje kobieta tuż przed siedemdziesiątką, po pięćdziesięciu latach zdobywa się na ważny krok: ucieka z Włoch, od małżeńskiego koszmaru, do swojego rodzinnego Szczecina. Tam wreszcie żyje tak, jak zawsze marzyła: tańczy, śpiewa, pisze wiersze i piosenki. Pewnej nocy na parkiecie w Cafe Uśmiech poznaje Wojtka, starszego od siebie mężczyznę, który zakochuje się w niej bez pamięci... 9.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dwoma koncertami niemieckiego gitarzysty jazzowego Joscho Stephana w Starym Maneżu rozpoczął się 10. Gdańsk Lotos Siesta Festival. Czterdziestoletni artysta grający współczesny jazz cygański nazywany jest spadkobiercą Django Reinhardta. Zaczął się uczyć u ojca, mając lat sześć, i ani się obejrzał, a jego debiutancki album został okrzyknięty płytą roku w fachowym amerykańskim piśmie „Guitar Player”. Jego fanami i współpracownikami zostali mistrzowie jazzowego saksofonu: Paquito D’Rivera i James Carter, a z uznanymi geniuszami gitary Martinem Taylorem i Tommy’m Emanulelem młody Joscho objechał świat podczas wspólnych tras. Po koncertach w nowojorskim Lincoln Center został okrzyknięty przyszłością Gypsy Jazzu. „Wielu gitarzystów gra szybko, lecz on najszybciej. Nieliczni grają przy tym tak, że człowiek jest w stanie śledzić i zrozumieć ich myśl. Joscho zdaje się być jedynym, którego słucha się z przekonaniem, że każdy dźwięk jego gitary jest konieczny, niezbędny, na swoim miejscu” – zachwalają znawcy gatunku.
10. Siesta Festival pierwotnie miał odbyć się w kwietniu br. Wiosenne plany miłośników muzyki world i kultury luzofońskiej pokrzyżowała epidemia koronawirusa. „Nawet w czasach pandemii potrzeba odrobiny rozrywki, przyjemności, szczęścia. Z zachowaniem wszelkich obostrzeń, rygorów, przepisów Gdańsk Lotos Siesta Festival nr 10 rusza już 8 września z pierwszymi koncertami. Festiwal Muzyki Szczęśliwej – jak niekiedy jest nazywany ten kameralny, znany w całej Polsce i na świecie festiwal – szczęściem zamierza obdarzyć wszystkich, którzy nań się wybierają” – podkreśla rzecznik prasowy festiwalu Maciej Farski. Kolejne koncerty 10, 11 i 12 września w Piwnicy Rajców (Pedro Moutinho: Noc Fado), 12 i 13 września w Filharmonii Bałtyckiej (Yami, Tribute to Cesaria Evora), 13 września w klubie Parlament (Miroca Paris) oraz 18 listopada w Filharmonii Bałtyckiej (Richard Bona). 8.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Aura kaprysiła, ale koniec końców największej gdańskiej wyspie udało się odlecieć. Sobieszewska świętowała w ten weekend 125. urodziny (oficjalnie półwyspem przestała być 31 marca 1895 roku, w dniu otwarcia Przekopu Wisły). Pośród licznych atrakcji jubileuszu największym zainteresowaniem cieszyły debiutujący w Trójmieście Baloon Festival przygotowany przez Aeroklub Gdański z firmą Dream Baloon oraz Podniebny Bazar Międzynarodowych Targów Gdańskich. 6.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Blisko 100 jednostek popłynęło w niedzielnej paradzie żaglowców stanowiącej kulminację 24. Zlotu Baltic Sail Gdańsk. Najważniejsze wydarzenia żeglarskiego święta miały w tym roku wyjątkowy przebieg i inną niż zwykle scenerię. Obserwowaliśmy je tym razem nie z nabrzeży Motławy, lecz z plaży i gdańskiego mola. Ze względów bezpieczeństwa parada została przeniesiona na Zatokę Gdańską. Jak podkreślali komentujący widowisko Krzysztof Romański i Władysław Cebula, wyborni znawcy świata pod żaglami, wymuszone pandemią przenosiny miały swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych z pewnością należała możliwość postawienia żagli, z czego kapitanowie korzystali jednak z dużą powściągliwością. Wietrzna i słoneczna aura sprzyjała tego dnia pogromcom mórz – parada zaś musiała utrzymywać swoje dostojne tempo i porządek. Na jej czele płynął pięknie odrestaurowany w ostatnich latach „Generał Zaruski”, flagowa jednostka Gdańska, a za nią kilkanaście oldtimerów w asyście kilkudziesięciu jachtów żaglowych i motorowych. Wśród tych, które budziły największy zachwyt publiczności, były m.in. łotewska Libava, Ark z Kołobrzegu, Dar Szczecina, Gedania, Bryza H, Antica, Baltic Star i Kapitan Borchardt. 6.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na skwerze obok pomnika Jana Heweliusza przy ul. Korzennej w Gdańsku stanęła plenerowa wystawa zdjęć autorstwa zmarłego w marcu Maćka Kosycarza. Ekspozycję przygotowaną przez Nadbałtyckie Centrum Kultury we współpracy z Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Gdańsku oraz agencją KFP będzie można oglądać do końca września. Wernisaż z udziałem przedstawicieli organizatorów, licznych przyjaciół Maćka, a także tych, którzy zwyczajnie podzielali jego zainteresowania i cenili to, co robił, miał miejsce w sobotnie popołudnie. Mimo deszczowej aury „Fotograficzny powrót do przeszłości” przyciągnął na Korzenną wielu gdańszczan.
– Współpracowaliśmy z Maćkiem i jego agencją przy wielu projektach, a przede wszystkim przy Gdańsk Press Photo. W tej chwili w galerii Ratusza Staromiejskiego trwa wystawa laureatów ostatniego konkursu GPP 2020 imienia Zbigniewa i Macieja Kosycarzy. Przez 24 lata współpracowaliśmy przy tych konkursach i wystawach, ale korzystaliśmy też z fotografii Macieja i fotoreporterów związanych z agencją Kosycarz Foto Press w wielu innych naszych projektach (…) Kiedy Maciej odszedł w marcu, z powodu ograniczeń wynikających z pandemii tylko garstka najbliższych i przyjaciół przyjaciół mogła się z nim pożegnać, dlatego teraz gromadzimy się tutaj i chcemy go powspominać. Maciek był obecny na wszystkich imprezach, z daleka można było go zobaczyć za sprawą jego charakterystycznej czupryny, i właściwie to nawet trochę dziwne, że teraz nie fotografuje naszego zgromadzenia. Zrobił dla nas naprawdę wielką robotę. Utrwalił wiele wydarzeń, utrwalił wiele osób, których też już nie pośród nas nie ma, i miejsc, które się zmieniły diametralnie. Zrobił pewnie kilkaset tysięcy zdjęć. Jego żona Hania wybrała spośród nich kilkadziesiąt – mówiła podczas wernisażu Renata Malcer-Dymarska, zastępca dyrektora Nadbałtyckiego Centrum Kultury. Jak wybrać 70 fotografii spośród dziesiątek, setek tysięcy, i nie pominąć przy tym czegoś, co w dorobku fotoreportera dokumentującego przez trzy dekady nasze życie było ważne? Trudziliśmy się nad tym zadaniem razem z Hanią.
– Z kolegami i koleżankami z agencji KFP doszliśmy do wniosku, że najłatwiej będzie chyba wybrać te, które – w naszym odczuciu – Maciek sam by wybrał. Pojawiają się różne tematy, m.in. wydarzenia, czyli strajki i protesty, wizyty Jana Pawła II na Pomorzu czy spotkanie Lecha Wałęsy z Dalajlamą. Z niektórych zdjęć Maciek był bardzo dumny, bo tylko on je miał. Np. fotografię wykonaną w ogrodzie u państwa Wałęsów na ul. Polanki, gdzie oprócz prezydenta Wałęsy są prezydenci Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Prezentujemy też zdjęcia, które dla Maćka były ważne, dokumentujące wydarzenia, które inni również utrwalali, np. fotografie z wybuchu wieżowca przy al. Wojska Polskiego. Ale chyba najwięcej jest tutaj podpatrzonych przez Maćka chwil z naszym udziałem, gdańszczan, mieszkańców Trójmiasta. Maciek chodził z wielką torbą na ramieniu, przekrzywiony na jedną stronę, wyciągał z niej aparat i łowił obiektywem to, z czego się cieszymy, co się nam podoba albo przeciwko czemu występujemy. Pokazywał nasze triumfy i nasz normalny, zwyczajny dzień. I to są takie niezwykłe zwykłe zdjęcia Maćka. Bardzo dziękuję państwu, że przyszliście tutaj. Dzięki wam pamięć o Maćku nadal jest żywa – mówiła Hania Kosycarz.
Przy Korzennej mówiło się dziś o kilku ekspozycjach upamiętniających postać najpopularniejszego gdańskiego fotoreportera. Na jedną z nich, poświęconą publikacjom Maćka Kosycarza, zapraszała nas do Filii Gdańskiej przy ul. Mariackiej Bożena Orczykowska, zastępca dyrektora Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. – Maciej Kosycarz to postać szczególnie bliska naszym czytelnikom. Pan Maciej bardzo często gościł na spotkaniach w naszych filiach na terenie Gdańska, miała bardzo ciepły, bezpośredni kontakt z uczestnikami tych spotkań, potrafił bardzo pięknie opowiadać o swoich fotografiach, o swoim Gdańsku, potrafił znaleźć z osobami, które również były zainteresowane historią miasta, utrwalaną przez niego, niebywały kontakt. Niebawem w Filii Gdańskiej zaprezentujemy także film wspomnieniowy o panu Macieju. Myślę, że będzie to ciekawy moment, sprzyjający temu, żeby Maciej Kosycarz pozostał z nami jak najdłużej – powiedziała nam dyrektor Orczykowska. Zapraszamy więc na spotkania z Maćkiem przy Korzennej, Mariackiej i przy Długim Targu, gdzie od ubiegłego tygodnia można oglądać wystawę „Gdańskie Dekady. 40 lat w obiektywie ojca i syna, Zbigniewa i Macieja Kosycarzów”. 5.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 13204
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP