logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11179
Po dwóch seriach gier w grupie mistrzowskiej Ekstraligi rugbiści Ogniwa Sopot mają na swoim koncie dwa zwycięstwa. W sobotę nie było o zdobycz łatwo, bo naprzeciwko podopiecznych Karola Czyża stanęli aktualni mistrzowie kraju. Po niezwykle zaciętym spotkaniu srebrni medaliści poprzednich rozgrywek wzmocnieni powracającym z Anglii Piotrem Zeszutkiem pokonali na własnym stadionie Budowlanych SA Łódź 18:17 (13:6). Punkty dla gospodarzy zdobyli Wojciech Piotrowicz 8 , Mateusz Plichta 5 i Kacper Drewczyński 5. W szeregach gości punktowali Mateusz Adamski 12 i Vitalii Kramarenko 5.
OGNIWO: Marcin Wilczuk, Rau (69' Zając), Bysewski (50' Mokrecow), Piotrowski (59' Graban), Grabowski, Niedźwiedzki (65' Anuszkiewicz), Bezvierhyi, Zeszutek, Plichta, Piotrowicz, Drewczyński, Szczepański, Przychocki, Mrowca, Zhuk. 15.09.2018 / fot. Jerzy Bartkowski / KFP
Do końca przyszłego roku powstanie objazd historycznej bramy Nizinnej w Gdańsku. Dwa lata temu zabytek przeszedł gruntowny remont konserwatorski i odzyskał swoją dawną świetność. Teraz przyszedł czas na nową trasę, aby nie narażać odrestaurowanej budowli na uszkodzenia spowodowane ruchem drogowym. Planowana droga ma prowadzić przez fragment Grodzy Kamiennej oraz w śladzie starej linii kolejowej do ulicy Mostowej, którą czeka modernizacja. Powstanie także nowy most na Opływie Motławy. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska zamierza jeszcze w tym roku wystąpić o zezwolenie na realizację inwestycji. – Mamy już gotową dokumentację techniczną. Prowadzimy rozmowy z inwestorem, który miałby wybudować części wspólne dróg. Do końca tego roku wystąpimy o wydanie decyzji ZRID, aby w przyszłym roku można było ogłosić przetarg i przystąpić do budowy – mówi Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta ds. polityki inwestycyjnej. Dokumentacja techniczna umożliwia podzielenie inwestycji na etapy. Koszt etapu związanego z budową objazdu Bramy Nizinnej oraz modernizacją ul. Mostowej to ok. 10 mln zł. Żeby wybudować drogę w miejscu starej linii kolejowej, konieczne jest wykupienie gruntu od PKP SA. Miasto prowadzi także rozmowy z deweloperem, który pojawił się w pobliżu. Przedsiębiorca miałby zbudować część układu drogowego łączącego się z planowanym objazdem w ramach tzw. umowy szesnastkowej. 14.09.2018 / fot. Paweł Marcinko / KFP, Konrad Kosycarz / KFP
– Większość państw europejskich prowadzi własną, narodową narrację przebiegu wojny. Nie ma w tym nic złego, gdy ma to uzasadnienie w faktach. Ale narracje oparte wyłącznie na doświadczeniu jednego kraju nie są w stanie podążać za głównym łańcuchem zdarzeń (...) Wojna nie jest grą między równymi sobie. To brutalny, złożony biznes, gdzie silny bardzo często wyżywa się na słabym. Silny zostawia podejmowanie kluczowych decyzji dla siebie – przypominał dziś w Gdańsku profesor Norman Davies. Wykładem znakomitego brytyjskiego historyka, do niedawna przewodniczącego Kolegium Programowego Muzeum II Wojny Światowej, w Dworze Artusa rozpoczęła się konferencja pn. „II wojna światowa – operacje na pamięci” otwierająca 3. Gdański Tydzień Demokracji. Tegorocznej edycji przyświeca hasło brytyjskiego filozofa Ernesta Gellnera: „Bez społeczeństwa obywatelskiego nie ma demokracji”. Piątkową sesję z udziałem historyków, socjologów, muzealników i publicystów z Polski, Niemiec, Ukrainy, Wielkiej Brytanii i Belgii przygotowało Muzeum Gdańska. O idei przyświecającej inicjatorom dzisiejszej debaty mówił na jej wstępie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. – Niektórzy uczestnicy debaty publicznej mają problem z przeszłością naszego miasta. Po upadku realnego socjalizmu, po likwidacji tego co nazywaliśmy białymi plamami, pod koniec drugiej dekady XXI w. pojawiają się głosy na temat cenzurowania i segregowania przeszłości (...) Dlatego bardzo wszyscy radzi jesteśmy z przyjazdu naszych gości z kraju i zagranicy, z tego, że podzielicie się swoimi punktami widzenia. Liczymy na waszą szczerość, otwartość, prawdomówność… Że nie będziecie ograniczali się do tej czy innej racji stanu. Bo my, w Gdańsku, uważamy że trzeba poszukiwać prawdy, bez względu na  to, jaka ona jest. I żadne wymówki typu racja stanu czy inne zaklęcia nas po prostu nie obowiązują, my je odrzucamy, i to w sposób bardzo stanowczy – mówił Paweł Adamowicz, nawiązując do słów polityków prawicy negujących niemieckie dzieje Gdańska. Do kwesti tej odniósł się również w swoim wystąpieniu profesor Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog, antropolog i historyk z Uniwersytetu Gdańskiego. – W latach 80. i 90. doszliśmy do porozumienia, że traktujemy historię miasta całościowo, z wszystkimi chwalebnymi i niegodnymi aspektami. A tu rodzi się pokusa, aby część tej historii traktować podejrzliwie. Zwłaszcza przez współczesne elity, które lubią oskarżać, że ktoś był niewystarczającym Polakiem (...) Te jednoznacznie nacjonalistyczne rozstrzygnięcia przerażają i zdumiewają. Wciąż nie stać nas na zrozumienie, jak złożone są ludzkie losy, postawy i doświadczenia. Zwłaszcza w takich miejscach jak Gdańsk i Pomorze – podkreślał laureat Nagrody Naukowej Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza. 14.09.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Jarosław Wałęsa zapowiada, że jeśli zwycięży w wyborach samorządowych, to zbuduje w Gdańsku trzydzieści nowych miniparków i skwerów. Obecny stan zarządzania zielonymi zasobami miasta kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta ocenia jako niewystarczający.
– Chciałbym w nowej kadencji wprowadzić program zbudowania trzydziestu nowych małych parków i skwerów. Jest to potrzebne, ponieważ mieszkańcy chcą mieć takie miejsca, gdzie mogą przyjść z rodzinami po pracy. Brakuje takich miejsc, a te, które w tej chwili mamy, nie są wystarczająco dobrze zagospodarowane. Chcemy to zmienić. Najważniejsze, żeby robić to wspólnie z gdańszczanami. Decyzje będziemy podejmować po konsultacjach z radami dzielnic i mieszkańcami, ale już teraz można powiedzieć, że takie zapotrzebowanie jest szczególnie widoczne w dzielnicach południowych. To nie będą duże inwestycje. Będą zamykały się w budżecie pomiędzy 150 a 200 tysięcy złotych. To jest pomysł na tworzenie przestrzeni, które relatywnie małym kosztem będą podnosiły jakość życia – podkreślał Jarosław Wałęsa na dzisiejszej konferencji prasowej zaaranżowanej w Parku Świętopełka przy ul. Szerokiej.
Zdaniem przedstawicieli sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej, na tle innych dużych miast w Polsce Gdańsk wydaje na zieleń bardzo mało pieniędzy, zaledwie ok. 10 proc. kwoty, jaką przeznacza się na te cele np. w Krakowie. Zapowiadają m.in. podniesie wydatków o 50 proc., wprowadzenie dzielnicowych opiekunów zieleni oraz przyspieszenie w tworzeniu tzw. woonerfów, czyli bezpiecznych i estetycznych ulic pełniących funkcje deptaków, na których pierwszeństwo mają piesi i rowerzyści. Innowacje dotyczyć będą także budżetu obywatelskiego. – W wielu miastach Polski, m.in. w Lublinie i Wrocławiu, istnieją już tzw. zielone budżety obywatelskie, wydzielone części BO, w których mieszkańcy zgłaszają tylko i wyłącznie programy dotyczące zadbania o istniejącą zieleń oraz tworzenia nowych terenów zielonych. Chcielibyśmy także w Gdańsku od kolejnej kadencji utworzyć taki zielony budżet – zapowiada Piotr Borawski, szef klubu radnych Platformy Obywatelskiej. 14.09.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Rysował na lekcjach od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Dostawał przez to mnóstwo uwag, ale jak mówi, to było silniejsze od niego i tak już zostało. Dziś prace Pawła „Paulusa” Mazura trafiają na okładki płyt i książek znanych twórców, na ściany budynków w Gdańsku, Warszawie i Berlinie tudzież do kolekcji prywatnych takich postaci jak Stanisław Sojka, Leszek Możdżer czy Jarek Janiszewski.
Wystawę grafik i rysunków gdańskiego animatora kultury, poeta, rysownika, muzyka i radiowca można od wczoraj oglądać w sopockim klubie Dwie Zmiany. Prace prezentowane przy „Monciaku” powstawały na przestrzeni wielu lat. Znalazły się tutaj komiksy z 1989 roku, okładki, książeczki, które Paweł przygotowywał do płyt, rysunki z czasów Totartu czy ilustracje do gazet. – Część dotyczy li tylko czasów, w których powstały i są one zapisem bieżącości, a część to ilustracje uniwersalne, których myśl przewodnia płynie z niezmienną energią w przyszłość. Wszystkie są efektem obserwacji rzeczywistości i mojej ekspresji wewnętrznej, która musi mieć ujście, w tym przypadku na papier. Przychodzi pewna myśl na jakiś temat, więc przelewam to na brystol, czasem na papier czerpany. Zdarzało mi się oczywiście tworzyć rysunki na zamówienie, jednak rysowanie me podyktowane jest w głównej mierze radością tworzenia. Sam nie wybierałem sposobu nanoszenia tematu, po prostu pojawił się któregoś dnia taki, a nie inny styl tworzenia. Żmudne nakładanie tysięcy kreseczek np. w formacie A4 jest czasochłonne, ale to mnie cieszy. Niekiedy powtarzalność nakładania tychże kreseczek wprowadza mnie w tzw. trans twórczy. Gdy przez 10 lat rysowałem etatowo dla „Gazety Morskiej” i przez 5 lat dla „Przekroju” to rysunki te oczywiście miały trochę inny charakter niż te, które wykonuję prywatnie z wewnętrznej potrzeby – opowiada Paweł Mazur. Kocha to, co robi, ale jak podkreśla, jest daleki od tego, żeby nazywać siebie artystą. – Jestem twórcą, to takie bezpieczne słowo. Wydaje mi się, że moje ego i bez tego artysty jest wystarczająco rozbuchane. W czasach Totartu wszelkie dofinansowania na kulturę przeznaczone były dla artystów... związanych z reżimem. Może dlatego to słowo tak źle mi się kojarzy – dodaje autor. W życiu „Paulusa” pojawiają się różne aktywności – muzyczne (rozliczne projekty dźwiękowe), poetyckie (tomiki wierszy, antologie), cykliczne działania radiowe i telewizyjne (ostatnio w Programie Trzecim PR audycja pt. „Przeminęło z wiadrem”), ale jak często podkreśla, to rysunek, komiks czy ilustracja są motorem jego działań w codzienności. – Prace wykonuję takimi materiałami, aby przeżyły kilkaset lat. Wspominam o tym, ponieważ około 30 lat temu popełniłem kilkadziesiąt rysunków długopisami, a wiadomo, że pewne składniki tuszu długopisowego z upływem lat ulatniaj" się. Część tych prac długopisowych nabrała charakteru sztychów średniowiecznych. Po ulotnieniu się tuszu długopisowego weszły w delikatną sepię, co przydało im szczególnego uroku i charakteru – wyjaśnia twórca. 13.09.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
W Piasecznie na Kociewiu ponownie zakwitły kasztanowce. W maju taki widok zwiastuje matury, we wrześniu – kiedy jest już po egzaminach poprawkowych – wzbudza sensację. To niecodzienne zjawisko ma swoje naukowe wytłumaczenie. Drzewo odreagowuje suszę i zwyczajnie boi się, że nie doczeka wiosny i standardowego okresu kwitnienia. Co powinno cieszyć, nowa wegetacja jest zwiastunem ciepłej i suchej jesieni. 12.09.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Empik jedzie autokarem po rekord Polski w czytaniu książek. Czytelnicza sztafeta uświetniająca obchody 70-lecia firmy to ponad 24-godzinny przejazd z przystankami w siedmiu miastach, w trakcie którego pisarze i pracownicy Empiku czytają na głos fragmenty bestsellerowych wydawnictw. Co pół godziny książka trafia w kolejne ręce. Rozpoczęli w środowe południe od spotkania w warszawskim Empik Junior z Witoldem Szabłowskim, po czym wspólnie z cenionym reporterem i jego ,,Merhabą’’, czyli odświeżoną i uzupełnioną wersją zbioru reportaży ,,Zabójca z miasta moreli’’, ruszyli do Gdańska. Wyjątkową podróż zakończą w czwartek po południu przy Centrum Handlowym Kazimierz w Krakowie, odwiedzając po drodze także Szczecin, Poznań, Wrocław i Katowice. Na każdym z przystanków zmienia się drużyna czytelnicza. Tak było m.in. na Targu Węglowym w Gdańsku, gdzie warszawska zmiana dotarła ok. godziny 19, przekazując książkową pałeczkę kolejnej grupie bijącej rekord. Pracownicy gdańskich salonów Empik w podróży do Szczecina czytali ,,Nie ma jak u mamy’’ w towarzystwie autorki powieści Magdaleny Witkiewicz. Na przystanku w Poznaniu do sztafety dołączył Ryszard Ćwirlej – dziennikarz i autor bestsellerowych kryminałów. Trasa do Wrocławia upływała zmianie poznańskiej na czytaniu jego powieści pt. ,,Masz to jak w banku’’. W stolicy Dolnego Śląska na pokładzie autokaru oczekiwany był Wojciech Chmielarz z thrillerem ,,Żmijowisko’’. Pod Galerią Katowicką w czwartek wczesnym popołudniem jego miejsce zajmie następny sławny autor – Łukasz Orbitowski z powieścią „Exodus”. 12.09.2018 / fot. Konrad Kosycarz / KFP
Ponad 130 filmów, w tym 50 obrazów konkursowych, zobaczymy podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Święto naszego kina rusza w poniedziałek. O Złote Lwy walczy w tym roku 16 tytułów, wśród których są m.in. „Kler” Wojciecha Smarzowskiego, „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego czy „Kamerdyner” Filipa Bajona – opowieść o losach mieszkających na Pomorzu Kaszubów, Polaków i Niemców na tle dwóch światowych wojen. Po dłuższej przerwie do Gdyni i konkursu głównego wracają Krzysztof Zanussi („Eter”) i Marek Koterski („7 uczuć”). Zwycięzców wyłoni jury obradujące w składzie: Waldemar Krzystek, Elżbieta Cherezińska, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Dorota Kobiela, Marcin Koszałka, Rafał Listopad, Joanna Napieralska, Elwira Pluta oraz Joanna Szymańska.
Seanse konkursowe i pozakonkursowe, projekcje specjalne, wydarzenia towarzyszące, debaty i spotkania odbywać się będą przede wszystkim w Teatrze Muzycznym w Gdyni, Gdyńskim Centrum Filmowym, Multikinie, kinie Helios, Teatrze Miejskim, hotelu Mercure Gdynia Centrum oraz w nowo otwartym Konsulacie Kultury. Trwa jeszcze sprzedaż karnetów. Można też kupować bilety na poszczególne seanse. Nowością w programie tegorocznego Festiwalu są dodatkowe spotkania z twórcami ekip konkursowych – poza tradycyjnymi dyskusjami w Teatrze Muzycznym, organizatorzy zaplanowali cykl spotkań ekip Konkursu Głównego w Multikinie bezpośrednio po wybranych projekcjach.
W konkursie Inne Spojrzenie, przedstawiającym filmy autorskie, eksperymentalne i wymykające się granicom konwencjonalnego kina, zaprezentowanych zostanie osiem produkcji, w tym pokazywane za granicą debiuty Olgi Chajdas i Ewy Bukowskiej, animacja na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego „Jeszcze dzień życia” Damiana Nenowa i Raula de la Fuente oraz „Monument”, nowy film Jagody Szelc. O tym, kto dostanie w tym roku Złotego Pazura, zdecydują Piotr Dumała (przewodniczący), Łukasz Ronduda oraz Maria Zmarz-Koczanowicz. Maria Sadowska będzie zaś przewodniczyć jury Konkursu Filmów Krótkometrażowych, w którym zasiądą także Norah McGettigan oraz Leszek Starzyński. W cyklu tym zaprezentowanych zostanie 26 obrazów ze szkół filmowych, ze Studia Munka oraz od producentów niezależnych.
Filmy w Gdyni będą także prezentowane w sekcjach pozakonkursowych, w tym m.in. okolicznościowych cyklach „100 Lat Niepodległości” (m.in. „Czarny czwartek” Antoniego Krauzego, „Miasto 44” Jana Komasy, „Śmierć prezydenta” Jerzego Kawalerowicza i „Wymarsz” Wincentego Ronisza) oraz „Pół wieku po Marcu” (m.in. „Indeks” Janusza Kijowskiego, „Siedmiu Żydów z mojej klasy” Marcela Łozińskiego i „Marcowe migdały” Radosława Piwowarskiego). W ramach cyklu „Skarby Kina Przedwojennego” zobaczymy dwa stuletnie zrekonstruowane dzieła z Polą Negri – „Bestię” w reżyserii Alexandra Hertza oraz film pt. „Mania. Historia pracownicy fabryki papierosów”" Eugena Illesa. 12.09.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Skwer położony u zbiegu ulic Stefana Żeromskiego, Artura Grottgera i Wita Stwosza od czerwca tego roku nosi imię Ireny Jarockiej. To właśnie w Oliwie jedna z najbardziej popularnych polskich piosenkarek spędziła dzieciństwo i młodość, mieszkając przy ulicy Słonecznej do 1968 roku. Na dzisiejszej uroczystości odsłonięcia tablicy z imieniem patronki skweru nie mogło zabraknąć jej fanów i wielkich przebojów. O oprawę muzyczną uroczystości z udziałem bliskich zmarłej przed sześcioma laty piosenkarki zadbał duet smyczkowy Harmonia Dźwięku w składzie Maria Kozłów-Ratke – skrzypce i Agata Oriana Kwahs – wiolonczela. Wśród słuchaczy byli m.in. prezydent Miasta Paweł Adamowicz, brat patronki Henryk Jarocki, jej pierwszy mąż Marian Zacharewicz, autorka biografii Ireny Jarockiej – Mariola Pryzwan oraz dyrekcja i uczniowie V Liceum Ogólnokształcącego w Oliwie, które wokalistka ukończyła w 1964 roku.
Irena Jarocka urodziła się 18 sierpnia 1946 roku w Srebrnej Górze koło Żnina. Rok później rodzina Jarockich przeprowadziła się do Gdańska-Oliwy. Tutaj przyszła gwiazda polskiej estrady chodziła do szkoły podstawowej i do V Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego przy ulicy Polanki. W Gdańsku studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej na Wydziale Wychowania Muzycznego, a następnie ukończyła Wydział Biologii Studium Nauczycielskiego. Irena Jarocka współpracowała z Zespołem Estradowym Marynarki Wojennej Flotylla, a w 1965 roku debiutowała w klubie „Rudy Kot” w Gdańsku. W tym też roku pierwszy raz wystąpiła na KFPP w Opolu. Wielokrotnie występowała także na festiwalu w Sopocie. Współpracowała m.in. z zespołami Polanie, Czerwone Gitary i Budka Suflera. Koncertowała w kraju i za granicą, w RFN, NRD, Czechosłowacji, Bułgarii, Szwajcarii, we Włoszech, Portugalii, Luksemburgu, Australii, we Francji oraz w ośrodkach polonijnych USA i Kanady. Jej przebojami były takie piosenki jak „Motylem jestem”, „Kawiarenki”, „Wymyśliłam cię”, „Gondolierzy znad Wisły” czy „Sto lat czekam na twój list. W 2008 nagrała ostatnią płytę z premierowymi piosenkami pt. „Małe rzeczy”. W 2010 wspólnie z Michaelem Boltonem nagrała swój ostatni przebój „Break Free”. Jarocka była także aktorką, wystąpiła m.in. u boku Andrzeja Kopiczyńskiego w filmie „Motylem jestem, czyli romans 40-latka”, kinowej wersji losów inżyniera Stefana Karwowskiego z serialu „Czterdziestolatek”. Zmarła 21 stycznia 2012 w Warszawie. 12.09.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Mija czwarty miesiąc budowy nowej ulicy oraz linii tramwajowej, która ma ułatwić komunikację pomiędzy południowymi dzielnicami Gdańska a Pieckami-Migowem, Wrzeszczem i Śródmieściem. Nowa Bulońska Północna będzie miała 2,7 km długości. Jej początek to ul. Bulońska, a koniec – ul. Jabłoniowa. W ramach inwestycji powstanie dwutorowa linia tramwajowa stanowiąca przedłużenie już istniejącej linii (jej koniec obecnie znajduje się na skrzyżowaniu ul. Bulońskiej i Myśliwskiej). Trasa przetnie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową. Wzdłuż nowej ulicy zaplanowano cztery przystanki komunikacji miejskiej zlokalizowane co pół kilometra. Równolegle powstanie również ścieżka rowerowa. Tuż przed skrzyżowaniem ul. Jabłoniowej z ul. Warszawską planowa jest budowa nowej zajezdni autobusów miejskich.
Roboty ziemne na terenie budowy nowej linii tramwajowej prowadzone są obecnie na długości ponad dwóch kilometrów. Na odcinku od strony ul. Bulońskiej dobiegają już końca prace związane z układaniem sieci wodociągowej, kanalizacji deszczowej oraz pozostałymi sieciami uzbrojenia podziemnego. W ramach inwestycji powstaje most o długości 220 metrów nad Potokiem Siedleckim. Trwają roboty przy platformach pod podpory. Na odcinku od ul. Kartuskiej do ul. Jabłoniowej ekipy budowlane wykonują prace przy kanalizacji deszczowej, gazociągu i wodociągu. Układane są także kable trakcyjne. Roboty ziemne prowadzone są na pętli przy ul. Warszawskiej i Jabłoniowej (rozpoczęła się budowa kanalizacji deszczowej).
Inwestycja warta blisko 200 mln zł powinna zakończyć się jesienią 2019 roku. 12.09.2018 / fot. Konrad Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 11179
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP