logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13219
Debata pt.: Koronawirus oczami ekspertów zorganizowana, której organizatorem byli Pracodawcy Pomorza. 15.09.2020 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis są jednymi z najbardziej znanych mieszkańców Gdańska. Gdańszczanie z wyboru, aktorzy z powołania. Od ponad pół wieku zaangażowani w kulturalne, społeczne i obywatelskie życie miasta. Aktorskie małżeństwo odebrało dziś z rąk przewodniczącej Rady Miasta Agnieszki Owczarczak i prezydent Aleksandry Dulkiewicz tytuły Honorowych Obywateli Gdańska. Podczas uroczystej sesji gdańskich rajców w Dworze Artusa laudację na cześć laureatów wygłosiła pisarka i dziennikarka Barbara Szczepuła-Ponikowska. W pięknych słowach zwracał się do bohaterów i uczestników dzisiejszego wydarzenia także dominikanin ojciec Ludwik Wiśniewski, wieloletni przyjaciel Kiszkisów, który tak jak oni zapisał się w naszej pamięci jako niestrudzony działacz opozycji demokratycznej. – Halina i Jurek są uosobieniem tego, co jest najpiękniejsze, najprawdziwsze i najgodniejsze w Gdańsku. Ogromnie się cieszę, że mogę to wyrazić publicznie i że wszyscy to dziś publicznie wyrażamy i dziękujemy. Wysoka Rado, niczego lepszego nie mogliście uczynić, jak obdarować tych dwoje honorem obywatelstwa miasta Gdańska – dziękował gdańskim radnym ociec Ludwik Wiśniewski. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, że w biografiach laureatów bardzo silnie zapisały się Sierpień ’80 i Solidarność. Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis już w latach 70. prowadzili działalność opozycyjną, uczestnicząc w akcjach pomocy robotnikom. Podczas strajków sierpniowych byli w grupie aktorów Teatru Wybrzeże, którzy wspierali strajkujących stoczniowców, występując przed nimi w słynnej Sali BHP z utworami Mickiewicza, Słowackiego, Wyspiańskiego, Norwida, Baczyńskiego, Tuwima i Miłosza. Za działalność w Solidarności w stanie wojennym zostali internowani. – Gdyby nie ludzie tacy jak wy, którzy zawierzyli sile idei, to losy naszego kraju mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. To powód do wdzięczności, którą wyrażam dziś w imieniu wszystkich gdańszczanek i gdańszczan - powiedziała prezydent Aleksandra Dulkiewicz. – Dziękujemy bardzo za ten niezwykły zaszczyt, jaki nas dzisiaj spotyka. Przyjmujemy ten tytuł z wielką pokorą, ale nosić go będziemy z dumą, która nie pozwoli nam zapomnieć o herbertowskiej przestrodze Pana Cogito: „Strzeż się jednak dumy niepotrzebnej (...). Powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych”. Byli. Przypominać nam będą o tym głosy radnych, którzy głosowali przeciw. Za to chce im podziękować – to bardzo ważne, abyśmy nie nabrali zbyt wysokiego mniemania o sobie – dziękował radnym w imieniu obojga laureatów Jerzy Kiszkis. Dziękował też Bogu za Gdańsk, za to, że wspólnie z żoną wiele lat tamu zobaczyli w nim swoje miasto, i za to, że było ono dla nich nie tylko miastem wolności i solidarności, ale także miastem dojrzewania. 14.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Sopot ma od dzisiaj dwa nowe fotopomniki. Wielkoformatowe zdjęcia autorstwa Macieja i Zbigniewa Kosycarzy ozdobiły falochron sopockiej mariny. Oba są czarno-białe, oba powstały na deskach słynnego mola. Na fotografii wykonanej przez Maćka we wrześniu 1995 roku maszeruje sześciu marynarzy odwróconych plecami do autora. Jeden z nich ogląda się za siebie... Zdjęcie zrobione przez jego tatę 35 lat wcześniej przedstawia pracowników zieleni miejskiej ustawiających na pomoście ławki. W tle widać Grand Hotel. Fotopomniki odsłonili w niedzielę prezydent Sopotu Jacek Karnowski i żona Maćka Kosycarza Hania, której towarzyszyła córka Kinga. Niedługo po zakończeniu uroczystości w klubokawiarni Dwie Zmiany przy Monciaku miało miejsce spotkanie wspomnieniowe poświęcone Maciejowi Kosycarzowi. Poprowadził je przyjaciel Maćka, historyk i pisarz Mieczysław Abramowicz (autor wstępów do albumów z serii „Fot. Kosycarz”), którego wspierał muzyk i dziennikarz Radia Gdańsk Tomasz Olszewski.
Mistrzowska seria sopockich fotopomników trwa. Zapoczątkowana dwa lata temu przy okazji 4. Festiwalu Fotografii W Ramach Sopotu „Słonikiem” Tadeusza Rolkego wyeksponowanym na ścianie budynku Państwowej Galerii Sztuki i wzbogacona w kolejnym roku wielkoformatowym zdjęciem słynnego Czesia Parasolnika uchwyconego w obiektywie przez Chrisa Niedenthala (budynek klubu SPATiF), dziś znalazła kontynuację – jak podkreśla prezydent miasta Jacek Karnowski – na samym początku Sopotu. – Miejsce jest specjalne, dlatego że tutaj przychodzi każdy, kto odwiedza Sopot, a każdy sopocianin bywa tu przynajmniej raz w roku. Żeglarze tacy jak ja nawet częściej. Każdy będzie mógł na początku Sopotu – bo marina jest jego początkiem – obejrzeć niezwykłe zdjęcia – podkreślał prezydent miasta. – Dla mnie są najlepszą powojenną historią Trójmiasta i Pomorza. Zawsze wypominałem Maćkowi, że tych zdjęć o Sopocie jest za mało. Byłem bardzo zazdrosny o Gdańsk. Zawsze mówiłem, że może lepiej by było, gdyby Zbyszek został w Sopocie [Zbigniew Kosycarz przyjechał nad morze w w 1945 roku i zamieszkał w kamienicy przy ul. Stalina, dzisiejszej al. Niepodległości – przyp. red.], wtedy zapewne bardziej by to miasto dokumentował (...) Albumy „Niezwykłe zwykłe zdjęcia” wydawane przez Maćka były szczególnie ważne dla tych, którzy stąd wyjechali. Przypominali sobie lata dzieciństwa, potem następne i następne, oglądając zdjęcia i czytając dobre teksty. Jesteśmy spragnieni tych albumów – dodawał Jacek Karnowski.
Zanim ujrzeliśmy sopockie fotopomniki nr 3. i 4., głos zabrała Hanna Kosycarz, żona Maćka. – Jestem zaszczycona tym, że twórczość Maćka i twórczość Zbyszka doczekały się fotopomnika, tym bardziej, że dzieje się to w Sopocie, który zawsze był dla nich bliskim miastem. Mój teść mieszkał tutaj po wojnie, fotografował miasto, potem głównie Operę Leśną. Maciek również bardzo często tu bywał i swoimi zdjęciami dokumentował historię kurortu. Wydał album „Niezwykłe zwykłe zdjęcia Sopotu” (…) Dla mnie zdjęcia Maćka i Zbyszka zawsze były najlepsze i najfantastyczniejsze, ale wiadomo, że to jest moje, subiektywne zdanie. Mam nadzieję, że większość państwa również doceni fakt, że ten fotopomnik tutaj będzie. Dziękuję wszystkim, dziękuję Sopotowi, że nie zapomina i o Maćku, i o Zbyszku – mówiła Hania Kosycarz. Trwa pamięć o najpopularniejszych w powojennej historii trójmiejskich fotoreporterach, ale trwa również 6. Festiwalu Fotografii W Ramach Sopotu (4-20 września). Dzisiejsze wydarzenie na deskach mola i mariny było jego częścią. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Miroca Paris to pochodzący z Wysp Zielonego Przylądka gitarzysta, perkusista, kompozytor i piosenkarz, który przez 11 lat grał z Cesarią Evorą. Gy zabrakło mistrzyni, objechał cały świat wielokrotnie, w tym także siestowe festiwale i koncerty z Sarą Tavares, Nancy Vieirą czy słynnym wujem Tito Parisem. Zagrał na setkach płyt, nim zdecydował się wydać własną, „D’Alma”. Nie porzucając perkusji sięgnął też, jak w dzieciństwie na wyspach, po gitarę – swój pierwszy instrument. Zaczął pisać i śpiewać piosenki. I tu nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji: usłyszała go Madonna. Zachwycona energią Miroki zaprosiła go do swoich nagrań a potem na trasę koncertową po wszystkich kontynentach. Nie tylko wsparł zespół megagwiazdy, ale też z własnym projektem przez osiem miesięcy otwierał jej koncerty. W niedzielny wieczór Miroca zagrał w klubie Parlament na koniec wrześniowej odsłony jubileuszowego Gdańsk Lotos Siesta Festivalu. Jego koncert rozpoczął się tuż po gali „Tribute to Cesaria Evora” goszczącej na głównej scenie w Filharmonii. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Siesta Festival na swoje 10. urodziny pokłonił się „Bosonogiej Divie” Cesarii Evorze. Legendarna postać muzyki Wysp Zielonego Przylądka odeszła w 2011 roku, kiedy Siesta po raz pierwszy zawitała do Gdańska. Niedzielnymi koncertami w Filharmonii Bałtyckiej organizatorzy festiwalu postanowili powrócić do czerwca 2012 roku i pamiętnego wieczoru w lizbońskim Coliseu, kiedy to najwięksi artyści z Wysp Szczęśliwych oddali hołd swej nauczycielce. Tamtej nocy w Lizbonie mistrzów było wielu, ale prym wiedli ci, których i my przez lata mogliśmy podziwiać na scenie Filharmonii Bałtyckiej, spadkobiercy dziedzictwa Cesarii: Lura i Nancy Vieira, a także wielki bard, nigdy wcześniej w Gdańsku nie słyszany, Teofilo Chantre. Pieśniarz, kompozytor, producent, mag. Do tego grona dołączyła w Gdańsku – wówczas nieobecna – dziś prawdopodobnie najbardziej dynamiczna postać muzyki z Cabo Verde, świetnie znana siestowej publiczności Elida Almeida. Wraz z czworgiem wspaniałych artystów do Gdańska powróciły najsłynniejsze pieśni Damy z Mindelo w zaskakujących, świeżych interpretacjach.Tribute to Cesaria Evora. 13.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Rozbudowa ulicy Kartuskiej ruszyła przed kilkoma tygodniami. Pierwszy etap inwestycji wyceniony na ponad 37 mln złotych (dofinansowany przez Ministerstwo Infrastruktury kwotą 13,5 mln zł) obejmuje odcinek o długości ok. 1,2 km od ul. Nowatorów do skrzyżowania z ul. Otomińską. Wąskie gardło najdłuższej gdańskiej arterii po zakończeniu prac planowanym na listopad 2021 roku będzie miało po dwa pasy jezdni w obu kierunkach. Ponadto zostaną wybudowane nowe chodniki i oświetlenie, a na fragmencie przebudowywanego odcinka także droga rowerowa. Modernizacja Kartuskiej to także budowa sieci podziemnych, m.in. kanalizacji deszczowej, sieci wodociągowej i gazowej. Na poszczególnych odcinkach ulicy pojawią się ekrany akustyczne. Wykonawcą inwestycji jest konsorcjum, które tworzą spółki Kruszywo i Bituminium. Obecnie na placu budowy trwają roboty ziemne. Wykonawcy prowadzą je od strony ul. Nowatorów w Kokoszkach, ale sporo dzieje się także na wysokości skrzyżowania Kartuskiej z ul. Inżynierską. Od czterech dni miejsce to jest zamknięte dla ruchu samochodowego, podobnie jak 300-metrowy odcinek Inżynierskiej. Objazd prowadzi ul. Kalinową i ul. Azaliową. Utrudnienia potrwają najprawdopodobniej do końca września. 13.09.2020 / fot. Konrad Kosycarz / KFP
Na siestową scenę powrócił po raz pierwszy od inauguracji festiwalu w 2011 roku jeden z jej „założycielskich” artystów. Yami to mistrz gitary, rozchwytywany kompozytor, ale przede wszystkim wokalista o czułym głosie. Przez lata był basistą Carlosa do Carmo, portugalskiego Sinatry, największego z żyjących mistrzów Fado. Pamiętamy go z koncertów z Anną Marią Jopek w trasie „Sobremesa”, z nagrań z Sarą Tavares, z Ivanem Linsem. Dziś objeżdża świat dookoła każdego roku z boską Marizą. Urodził się w dniu, w którym człowiek stanął na Księżycu i jest w tym coś z symbolu. Zdaje się nam czasem, że spadł z Księżyca, tak jest inny, niezwykły, nieprzystający do szorstkości współczesnego świata. Naprawdę nazywa się Fernando Correira, ale jego mama, która urodziła go późno, mówiła na niego Yami, co w Kimbundu znaczy mój, ale wypowiadane ze szczególną tkliwością, wytęsknieniem. Nowy album Yamiego, „Casa” – wspomnienie rodzinnego domu – jej jest dedykowany. Jest też pełnym miłości spojrzeniem na kraj, po długiej podróży, którą wraz z bratem artysta przedsięwziął ostatnio wzdłuż i wszerz Angoli. 12.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na przedprożach Dworu Artusa „Gdańsk przeciwko tęczowej agresji” i „Gdańsk miastem nacjonalistów”, pod Ratuszem Głównego Miasta „Gdańsk dla wszystkich”, na wysokości skrzyżowania Długiego Targu i ul. Mieszczańskiej „Gdańsk mówi stop faszyzmowi”, a pod Bramą Zieloną „KontrManifa GO! Gdańsk Obronimy”. Reprezentacyjny plac miasta i przylegające do niego ulice były dziś areną aż siedmiu manifestacji. „Przeciwko tęczowej agresji” od godziny 12 pod Neptunem występowała Młodzież Wszechpolska wspierana między innymi przez Ruch Narodowy, a także obecnych i byłych parlamentarzystów prawicy. Tłem dla ksenofobicznych haseł wznoszonych przez narodowców był muzyka dobiegająca z głośników ustawionych nieopodal przez aktywistów i sympatyków Komitetu Obrony Demokracji, którzy byli współorganizatorami jednej z sześciu kontrmanifestacji odbywających się dziś równolegle w ścisłym centrum miasta na znak solidarności ze społecznością LGTB. Przeciwko faszyzmowi i nietolerancji protestowali w sobotę m.in. aktywiści ze stowarzyszeń i ruchów Wszystko dla Gdańska, Trójmiejska Akcja Kobieca, Tolerado, Lepszy Gdańsk oraz Fundacji Diversity Polska. Pod Ratuszem spotkali się uczestnicy wiecu zorganizowanego pod hasłem „Gdańsk dla wszystkich – wspólnie przeciw wykluczeniom”. – Chcę was zapewnić, że Gdańsk jest miastem dla każdego. Miejscem, w którym każdy, kto potrzebuje pomocy, powinien ją otrzymać. Nie wykluczajmy nikogo, nawet jeśli kocha inaczej – podkreślała prezydent Aleksandra Dulkiewicz, przemawiając na demonstracji stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Wszechpolacy zebrani pod Dworem Artusa odpowiadali: „Tu jest Polska nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”. Nad przebiegiem manifestacji na Długim Targu czuwała policja. Funkcjonariuszy było mniej więcej tyle samo co demonstrantów. 12.09.2020 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Honorowym starterem był Władysław Milewczyk, jeden z czterech obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, którym po kapitulacji 1 września 1939 roku udało się uciec z budynku przy placu Heweliusza i przeżyć wojnę. W 40. rocznicę pamiętnych wydarzeń spod nowo wzniesionego pomnika Obrońców Poczty Polskiej wyruszył rajd kolarski pod hasłem „Szlakiem Bohaterów Września 1939”. Na stracie stanęło blisko 700 rowerzystów. Trasa rajdu zorganizowanego przez Oddział Gdański PTTK prowadziła na Westerplatte. Kilka dni wcześniej, 1 września 1979 roku kilkanaście tysięcy gdańszczan oddało cześć polskim bohaterom, uczestnicząc w obchodach 40. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Długim Targu, a także w uroczystości odsłonięcia pomnika Obrońców Poczty Polskiej przy placu noszącym tę samą nazwę. Dotarliśmy do zdjęć dokumentujących tamte wydarzenia. 11.09.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Decyzją mieszkańców dawny blask odzyskuje w Sopocie zabytkowa Kaplica Stella Maris znajdująca się u zbiegu Al. Niepodległości i ul. Malczewskiego. Renowację wycenioną na blisko 220 tys. zł prowadzi od kilku tygodni Zakład Wielobranżowy Jan Rekowski ze Stężycy. Pieniądze pochodzą z Budżetu Obywatelskiego. Wzniesiona w 1928 roku kapliczka została wpisana do rejestru zabytków w 1976 roku. Po raz pierwszy w blisko 100-letniej historii poddawana jest tak szeroko zakrojonym pracom remontowym. – To jeden z wielu sopockich zabytków, wpisany do rejestru i szczególnie chroniony, wyjątkowo ważny i bliski sopocianom. Cieszę, że możemy realizować inwestycję, na którą tak licznie głosowali mieszkańcy w Budżecie Obywatelskim. Oprócz gruntownego remontu tego pięknego zabytku prace obejmują również montaż nowej instalacji elektrycznej, która będzie oświetlać figurę oraz eksponować kaplicę po zmroku – mówi Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu.
Kaplica Stella Maris to obiekt wolnostojący, wykonany z betonu imitującego kamień, przykryty dachem w formie kopuły osłoniętej blachą miedzianą. Posadzka została zrobiona z lastrico, a figury ze sztucznego kamienia. Kaplica jest ogrodzona ażurowym metalowym płotkiem. Na architrawie umieszczono łaciński napis „Ave Maris Stella” (Witaj, Gwiazdo Morza). Remont zabytku powinien zakończyć się w grudniu br. 10.09.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 13219
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP