logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12336
Gdańsk-Klukowo. Po kaszubskiej mszy świętej w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 82. złożono wiązanki kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym zamordowanych przez Niemców na początku wojny 1939 roku, mieszkańców tej kaszubskiej wsi. Po zajęciu okolicy przez Niemców, okupanci skierowali represje przeciwko polskim osadnikom, którzy przybyli tutaj po włączeniu tych ziem do Polski w lutym 1919 roku. 6.10.2019 Fot. Maciej Kosycarz /
Konferencja prasowa z udziałem Prezydenta Bronisława Komorowskiego, Bogdana Borusewicza i Krzysztofa Liska w Gdańsku w Biurze Zarządu Regionalnego Platformy Obywatelskiej. 7.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Fundacja Sprawni Inaczej działająca na rzecz osób z niepełnosprawnościami na terenie Gdańska i województwa pomorskiego obchodzi w tym roku swoje trzydziestolecie. To jedna z pierwszych organizacji pozarządowych w wolnej Polsce. 30. urodziny oficjalnie obchodziła 30 czerwca. Gala jubileuszowa z udziałem wolontariuszy z kilku krajów europejskich oraz przedstawicieli programów unijnych wspierających działania NGO, odbyła się w tę sobotę w gościnnych progach Europejskiego Centrum Solidarności. Uczestnikom święta zaprezentowali się m.in. aktorzy funkcjonującego od 10 lat przy Fundacji zespołu muzyczno-teatralnego „A może...”. Spektakl jubileuszowy nawiązywał do ciekawej historii gdańskiej organizacji. Fundacja Sprawni Inaczej powołana została aktem notarialnym 30 czerwca 1989 roku z inicjatywy dwudziestu osób. W grupie tej znaleźli się przede wszystkim nauczyciele i rodzice. Do Rady Fundatorów weszli m.in. Danuta Wałęsa, Jan Krzysztof Bielecki, Jacek Merkel, Halina Winiarska oraz gdański alpinista i podróżnik Michał Kochańczyk. Inicjatorką powołania Fundacji była pedagog Justyna Rogińska. Od 30 lat organizacja niesie pomoc osobom niepełnosprawnym (w różnym wieku), poprzez tworzenie ośrodków, w których mogą one korzystać z odpowiednich form kształcenia, terapii i rehabilitacji. Dziś fundacyjnych placówek działających na rzecz aktywizacji, integracji i rehabilitacji społeczno-zawodowej jest kilkanaście. Mieszkańcy Trójmiasta mogą otrzymać wsparcie w Środowiskowym Domu Samopomocy na Morenie, na Warsztatach Terapii Zajęciowej na Niedźwiedniku i w Brzeźnie oraz w Domu Sąsiedzkim „Przy Północnej”, gdzie działa też placówka Wolontariatu Europejskiego i Domu Wolontariuszy Europejskich. Placówki FSI działają także na terenie województwa, w Bytowie, Kościerzynie, Konarzynach, Lubieszynie i Miastku. 5.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Gdański Ogród Zoologiczny jest jedynym polskim zoo, w którym mieszkają orangutany. Raja i Albert przypominają nam, że są przedstawicielami gatunku będącego na skraju wyginięcia. Drugi dzień Międzynarodowego Święta Zwierząt obchodzonego w ten weekend w oliwskim zwierzyńcu należał właśnie do nich, a zwieńczeniem bogatego programu było podsumowanie gdańskiej kampanii Ocalmy Orangutany #olejolej. Nasze zoo prowadzi zbiórkę pieniędzy, które przekazywane są francuskiej organizacji Hutan działającej na rzecz ochrony zagrożonych gatunków zwierząt w Malezji. Do tej pory udało się zebrać ok. 20 tys. zł. Animatorzy akcji zwracają uwagę na fakt, że od końca XX wieku populacja orangutanów borneańskich i sumatrzańskich zmalała o ok. 50 proc. To skutek gospodarczej działalności człowieka, a przede wszystkim wylesiania naturalnego środowiska tych zwierząt, głównie pod uprawę palmy olejowej (stąd nazwa kampanii, która zachęca nas do „olania” oleju palmowego, i to nie tylko w trosce o życie orangutanów, ale także własne). Wskaźnik deforestacji wciąż rośnie... Głównymi składnikami diety orangutanów mieszkających w lasach równikowych na wyspie Borneo są owoce. Ich pożywienie stanowią także kora, liście i kwiaty. Jednym z ich przysmaków są owoce durianu słynącego z bardzo nieprzyjemnego zapachu. Piekło w nozdrzach, niebo w gębie, jak mawiają Azjaci. Gdańskie orangutany chętnie sięgają po najsmaczniejsze i zarazem najdroższe owoce. Jak mogliśmy się przekonać podczas niedzielnego pokazu karmienia, w jadłospisie Rai i Alberta nie brakuje też ziemniaków czy papryki. 6.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Zagłębie Lubin po raz pierwszy w tym sezonie zdobywa komplet punktów na wyjeździe. Niestety, ten cenny łup zabiera z Gdańska. Dla Lechii była to pierwsza porażka przed własną publicznością. Po serii czterech zwycięstw biało-zielonym uciekły i punkty, i wielka szansa na objęcie przodownictwa w tabeli ekstraklasy (Pogoń przegrała z Rakowem). Opromienionej zdobyciem Warszawy drużynie Piotra Stokowca zabrakło w starciu z „Miedziowymi” piłkarskich argumentów. Rywale lepiej się bronili, celniej podawali piłkę i z większą łatwością aniżeli gospodarze zdobywali teren, przeprowadzając akcje ofensywne. Z Zagłębiem nie potrafimy wygrać od poprzedniego sezonu. Dwa z czterech ostatnich meczów tych zespołów lublinie wygrywali 2:1. Dwa spotkania kończyły remisami (3:3, 1:1).
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 1:2 (0:1). Bramki: Sobiech (66’) – Augustyn (samobójcza, 9’), Bohar (63’). Widzów: 8863.
LECHIA: Kuciak – Fila, Maloca (77’ Lipski), Augustyn, Udovicić – Łukasik, Kubicki – Peszko (65’ Wolski), Gajos, Haraslin (65’ Flavio) – Sobiech. 5.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Od piątku rozbrzmiewa muzyka 22. Festiwalu Gdynia Classica Nova (4-20 października). W tym roku słuchamy Mozarta. Nazwisko kompozytora po raz pierwszy znalazło się w nazwie festiwalu. – Pomiędzy 4 a 20 października zabrzmi jedna z czterdziestu dziewięciu mozartowskich symfonii, jeden spośród dwudziestu ośmiu koncertów fortepianowych, arie i duety z jego najsłynniejszych oper, owiane legendą Requiem d-moll oraz msze, uwertury, serenady i divertimenta – zapowiada Krzysztof Dąbrowski, dyrektor artystyczny Gdynia Classica Mozart. Tak naprawdę dzieł największego geniusza muzyki klasycznej w festiwalowym wydaniu słuchać będziemy po raz pierwszy podczas niedzielnego (6 października, godz. 17) koncertu inauguracyjnego w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza (zagra NFM Orkiestra Leopoldinum z Wrocławia prowadzona przez Christiana Danowicza). Piątkowo-sobotnie koncertowanie w holu dworca PKP wprowadzające gdynian i gości miasta w atmosferę święta muzyki klasycznej tematycznie nie były związane z Mozartem. Publiczności zaprezentowały się w wybranych przez siebie utworach Gdańska Grupa Perkusyjna Jeunesses Musicales oraz trio jazzowe w składzie Adam Wendt (saksofon), Ignacy Wendt (trąbka) i Artur Jurek (fortepian). – Koncerty na dworcu są swego rodzaju performansem, który ma przyciągnąć uwagę. Pozostawiamy naszym wykonawcom dowolność. To są ich standardy i opracowania. Jazzmani na dworcu oczywiście nie pojawiają się przypadkowo. To sygnał dla naszej publiczności, że już od kilku lat jesteśmy festiwalem muzyki klasycznej wzbogaconym o elementy jazzu. Rok temu gościliśmy trio Andrzeja Jagodzińskiego, a w tym roku będzie u nas trio Krzysztofa Herdzina [13 października, godz. 19, Konsulat Kultury – przyp. red.]. Staramy się sięgać po wykonawców z najwyższej półki. Grający dziś na dworcu Adam Wendt to jest historia polskiego jazzu, człowiek, który od początku tworzył grupę Walk Away i który ma na swoim koncie nieprawdopodobne wręcz wykonania muzyczne – mówi dyrektor Dąbrowski. Trio w składzie Krzysztof Herdzin (aranżacje, fortepian), Andrzej Święs (kontrabas) i Cezary Konrad (perkusja) zagra w przyszłą niedzielę Jazzy Mozart. W programie m.in. Koncert klarnetowy A-dur, Là ci darem la mano z opery Don Giovanni i Marsz turecki z Sonaty fortepianowej A-dur. 5.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Trwa Światowy Tydzień Zwierząt (4-10 października). W gdańskim zoo na szczególne względy opiekunów i publiczności mogły dziś liczyć cztery lwy. To ich urodziny. Jutro (godz. 10-15) świąteczna atmosfera zagości także na wybiegach i w pawilonach innych mieszkańców oliwskiego zwierzyńca, m.in. fok, tygrysów, pand małych, orangutanów, papug i gadów. Dyrekcja i pracownicy Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego zapraszają swoich gości również do budynku głównego na zajęcia edukacyjne. Chętni będą mogli wziąć udział w warsztatach tworzenia filcowych zwierząt oraz obejrzeć filmy z treningów medycznych lwów, orangutanów i żyraf.
Sobota z w oliwskim zoo należała do młodych lwów angolskich. Atos, Portos, Aramis i Casa przyszły na świat 7 października 2017 roku. To dzieci ośmioletniej Tshibindy i dziewięcioletniego Arco. W dniu narodzin ważyły po ok. 3 kg. Dziś to prawie 130-kilogramowe dwulatki. Z okazji urodzin, na oczach widzów zjadły świąteczne śniadanie (pokazowi karmienia towarzyszyły opowieści opiekunów). Był też prezent – piłka od przedstawicieli Forum Gdańsk, sponsora oliwskiego stada. Rozpakowaniem podarku umieszczonego w kartonie zajęły się samice – solenizantka Casa oraz towarzyszące jej Tshibinda, Tola i Berghi. – Casa zaczęła już dojrzewać, dostała pierwszą ruję. Oddzieliliśmy ją od młodych samców, aby uniknąć sporów i prób krycia. Świetnie dogaduje się z matką i pozostałymi samicami – mówi opiekunka lwów Sandra Kaczmarek. Instynkt stadny coraz bardziej uwidacznia się u samców. Opiekunowie dostrzegają to po próbach przejmowania stada przez młode lwy. Niejednokrotnie dochodziło już do walk między nimi a dominującym samcem Arco. Atos, Portos i Aramis są więc teraz oddzieleni także od swojego ojca. W naturze zostaliby wypędzeni ze stada przez samice. 5.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, to rachunek za wszystkie wprowadzane reformy, niestety, zostanie wystawiony w dużej części mieszkańcom miast – przekonuje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Marszałek pomorski Mieczysław Struk nazywa politykę rządu antysamorządową.
Samorządowcy mówili dziś w Gdańsku o tym, jak rząd niszczy wspólnoty lokalne. W konferencji prasowej zorganizowanej w świetlicy w budynku przy ul. Dolne Młyny 4c udział wzięli: prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska, kandydat na posła Piotr Adamowicz oraz marszałek pomorski Mieczysław Struk. Miejsce spotkania miało tu znaczenie. – Dom na Dolnych Młynach to miejsce, w którym osoby wychodzące z różnych trudności życiowych otrzymują wsparcie i mogą wrócić do normalnego życia. To miejsce, z którego jesteśmy szczególnie dumni. Wczoraj otrzymaliśmy nagrodę PLGBC Green Building Awards przyznawaną przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego za tę właśnie inwestycję. Ekologiczne budownictwo to jest coś, na co w Gdańsku stawiamy. Obiekt na Dolnych Młynach jest pierwszym i jedynym w Polsce domem z mieszkaniami wspomaganymi, wybudowanym w technologii ekologicznej – powiedziała na wstępie dzisiejszej konferencji prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Dalej mówiła o środkach finansowych przeznaczanych przez gdański samorząd na mieszkalnictwo. Tłem sukcesów był rządowy program mieszkanie Plus. – Od 2014 roku wybudowaliśmy 1138 mieszkań – w różny sposób. To mieszkania, które wybudowaliśmy przez nasze spółki komunalne, mieszkania wspomagane – takie jak w tym budynku, w którym się znajdujemy, ale także mieszkania poprzez program zamiany. Jesteśmy na progu nowej kadencji. Program na tę pięciolatkę to 1200 mieszkań. 355 jest już w przygotowaniu. A co na to rząd? Rząd ogłosił hucznie program Mieszkanie Plus. Bardzo dobry program, zastanawialiśmy się w Gdańsku, czy nie podjąć współpracy w tym zakresie. Ile mieszkań udało się wybudować w całej Polsce w ramach tego programu? 867. W przygotowaniu jest 864. Jedno miasto Gdańsk, które ma o wiele mniejsze możliwości, jest w stanie wybudować więcej mieszkań aniżeli buduje się w całej Rzeczypospolitej Polskiej za rządów Prawa i Sprawiedliwości – mówiła Aleksandra Dulkiewicz.
– Problem polega na tym, że dzisiaj rząd realizuje swoje obietnice w dużej części za pieniądze samorządu. Wszystkie zmiany stawek PIT samą Warszawę będą kosztowały 810 mln zł rocznie. Jeżeli dodamy do tego kwestie dotyczące przekształcenia prawa użytkowania wieczystego, jeżeli spojrzymy na większe janosikowe i na koszty związane z edukacją, które w przypadku Warszawy wynoszą 450 mln więcej, to okazuje się, że o 1,5 mld mniej będą wynosić wpływy do budżetu miasta. Takie są skutki przerzucania kosztów obietnic wyborczych na barki samorządu, i z drugiej strony kosztów nietrafionych reform, takich jak reforma edukacji. Nikt nie zabrania rządowi realizacji obietnic wyborczych. Tylko dlaczego one mają być realizowane w połowie za pieniądze samorządów? Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, to rachunek za wszystkie wprowadzane reformy, niestety, zostanie wystawiony w dużej części mieszkańcom miast - przekonywał prezydent Warszawy Rafała Trzaskowski. O skutkach deformy edukacji mówiła także burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska. – To co dziej się z oświatą, przekracza już wszelkie granice. W naszym województwie są samorządy, które muszą dopłacać 200 proc. do subwencji oświatowej. Tak jest np. w Krynicy Morskiej, liczącej tysiąc mieszkańców (…) Osobiście nie znam samorządu, który dostałby 100 procent zapotrzebowania. W Pucku jest to niecałe 50 procent. Kiedy wchodziła reforma – czy deforma – oświaty, uzyskaliśmy zero złotych. Takich samorządów jest bardzo wiele. Ale były też takie, uprzywilejowane, które uzyskały prawie 100 procent środków na to, żeby dokonać zmian w oświacie. Skutki tego ciągle odczuwamy – powiedziała burmistrz Pucka.
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski dotknął tematów subwencji oświatowej, a także subwencji drogowej, by przyjrzeć się istocie antysamorządowego działania władzy centralnej. Mówił o płynących z tego zagrożeniach dla gmin. – Rząd chce odebrać środki wspólnotom lokalnym, żeby potem łaskawie rozdawać, nasze pieniądze, mieszkańców Pucka, Sopotu czy Gdańska, w sposób uznaniowy, budując państwo partyjne. Taką sytuację mamy w subwencji oświatowej, ale także np. w subwencji drogowej, gdzie rząd uznaniowo i nietransparentnie, w sposób tylko sobie wiadomy, rozdawał pieniądze, żeby potem np. pan wojewoda Drelich w swojej kampanii wyborczej mógł spotkać samorządowców z powiatu kartuskiego i wręczyć im subwencję drogową. To wszystko prowadzi do zahamowania rozwoju gmin. Już 865 gmin nie ma nadwyżki budżetowej, czyli nie może złożyć o budżetu na rok przyszły. Następnych 700 gmin nie jest w stanie osiągnąć większej nadwyżki niż milion złotych. To znaczy, że nie mogą zaciągnąć żadnego kredytu, np. na zrealizowanie środków unijnych. Mamy sytuację naprawdę ciężką już w ponad 1500 gminach. No cóż, może rząd da tym gminom. To wszystko polega na tym, żeby mieszkańcy nie mogli decydować o tym, na co pójdą te pieniądze, tylko żeby decydowano o tym na Nowogrodzkiej. Trzeba się zastanowić, czy chcemy wybrać władzę centralistyczną, władzę państwa partyjnego, czy chcemy wybrać władzę samorządową, władze wspierającą wspólnoty lokalne – mówił Karnowski.
Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk na liście antysamorządowych działań rządu umieścił m.in. odebranie samorządom regionalnym wpływu na fundusze usytuowane w wojewódzkich funduszach środowiska oraz odebranie kompetencji w zakresie doradztwa rolniczego. – To także zarządy melioracji i urządzeń wodnych. Kłaniamy się mieszkańcom Żuław, którzy nie dostrzegają jakichkolwiek zmian w tym zakresie. Oczywiście to także zmiany finansowe, które uderzą w samorządy terytorialne. Obawiamy się bardzo nowego okresu programowania unijnego. Obawiamy się, czy samorządy będzie stać na posiadanie środków własnych, czy będzie je stać na realizowanie oczekiwań wielu wyborców – powiedział dziennikarzom marszałek Mieczysław Struk. 4.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Stacja Food Hall to jedna z największych przestrzeni gastronomiczno-imprezowych Trójmiasta. Oficjalnie otwarta 1 lipca br. na drugim piętrze Galerii Metropolia we Wrzeszczu może pomieścić około 600 gości. To aż 2,5 tys. m kw. powierzchni, ponad 20 restauracji, kilka barów i dużo miejsca do wspólnej zabawy. No i oczywiście dworcowe klimaty. Na „Peronie 5” właśnie zainaugurowała działalność scena jazzowa. Wystąpili Sound Trap Quartet i Tribute to Poluzjanci. 3.10.2019 / Fot. Anna Rezulak / KFP
– Nie mogę sobie wyobrazić lepszego kandydata w sprawach, które są mi najbliższe, czyli w sprawach zagranicznych. Mamy w tej chwili amatorską politykę zagraniczną. Głos rozsądku i doświadczenia europejskiego w Sejmie naprawdę się przyda. Chciałbym serdecznie polecić kandydaturę Krzysztofa Liska na liście Koalicji Obywatelskiej – powiedział Radosław Sikorski na czwartkowej konferencji obu polityków w biurze regionalnym PO w Gdańsku-Wrzeszczu. Europoseł przypomniał, że Krzysztof Lisek nadzorował jego pracę, jako ministra spraw zagranicznych, w roli przewodniczącego sejmowej komisji, a później blisko współpracował z nim jako europoseł, prowadząc bardzo ważne tematy także dla Pomorza. – Jednym z osiągnięć MSZ w tamtym czasie było przekonanie UE do zmiany regulacji w taki sposób, aby małym ruchem granicznym pomiędzy okręgiem królewieckim a częścią Warmii i Mazur oraz Pomorza można było objąć znacznie szerszy obszar. Krzysztof Lisek miał w tym sukcesie swój olbrzymi wkład. Bardzo mi przykro, że obecna władza pod zupełnie wyimaginowanym pretekstem ten mały ruch graniczny zawiesiła. Mamy dość spornych kwestii z Federacją Rosyjską. To są kwestie sporne z państwem rosyjskim, a nie z Rosjanami. Możliwość przyjazdu do Unii i zobaczenia przez nich, jaki sukces Polska odniosła dzięki wolności, dzięki członkostwu w Unii Europejskiej, to także ważny aspekt polityczny, który powinien przyśpieszać europeizację Rosji. To jest to, czego obecny rząd nie rozumie, a co rozumiał Krzysztof Lisek – mówił Sikorski. Były szef MSZ przypomniał także, że Lisek był kluczową postacią w „praktycznej realizacji wielkiej polskiej idei, pierwszego wielkiego projektu, do którego Polska przekonała całą Unię Europejską” – w partnerstwie wschodnim. Kandydat na posła przez pięć lat był w PE sprawozdawcą do spraw Gruzji, był także współautorem umowy stowarzyszeniowej pomiędzy PE a Gruzją. – Kandyduję do Sejmu ponownie, żeby zakończyć te sprawy, które trzeba dokończyć. Byłem dwa dni temu na Mierzei Wiślanej, rozmawiałem z przedsiębiorcami. Oni mówili: zainwestowaliśmy pieniądze, wzięliśmy kredyty, zainwestowaliśmy w maszyny do pakowania produktów, mieliśmy mnóstwo gości z obwodu królewieckiego, którzy przyjeżdżali do nas na zakupy. Część z nich zostawała również na wypoczynek... Dzisiaj nasz obecny rząd bardzo to utrudnił. Większość z nich nie może przyjeżdżać, i nie przyjeżdża. To olbrzymia strata dla przedsiębiorców Pomorza. To są miejsca pracy, które tracimy. I tym chciałbym się zająć w Sejmie. Myślę, że moje doświadczenie z Parlamentu Europejskiego może się przydać. Prawo europejskie trzeba tworzyć we współpracy parlamentów narodowych z Europarlamentem. Unika się wtedy błędów, unika się oporów parlamentów już po uchwaleniu unijnego prawa – mówi Krzysztof Lisek. 3.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12336
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP