logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11368
Robert Biedroń już nie jest słupskim radnym. Po tygodniu piastowania tej funkcji były prezydent miasta złożył mandat. Jego następcę ma wyznaczyć komisarz wyborczy. Polityk startował w wyborach ze wspólnego komitetu z obecną prezydent Krystyną Danilecką-Wojewódzką, zdobywając najwięcej głosów w mieście – 2781. W czasie kampanii wielokrotnie zapewniał, że w przypadku zdobycia mandatu radnego, nie zrezygnuje z pracy na rzecz Słupska. Choć jego przeciwnicy polityczni od początku powątpiewali w te słowa, rezygnacja Biedronia z mandatu zaskoczyła słupszczan. – To decyzja osobista radnego. Mnie jest po prostu tego szkoda – komentuje prezydent Danilecka-Wojewódzka w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. 27.11.2018 / fot. KFP
Na pokładzie „Fairmastera”, jednego z najsilniejszych statków świata, z gdyńskiego portu wypłynęła we wtorek olbrzymia suwnica przeznaczona dla kompleksu stalowniczego w Algierii. Urządzenie ma prawie 60 metrów wysokości i waży około 1400 ton. To jedna z dwóch suwnic nabrzeżowych zamówionych przez hiszpańską spółkę Duro Felguera Mining & Handling z Gijon. Druga ma być gotowa na początku 2019 roku. Obie będą wykorzystywana w algierskim porcie Dien Dien do rozładunku statków z surowcami i materiałami sypkimi, m.in. z węglem i rudą. Zamówienie na wykonanie, montaż i dostawę urządzeń warte blisko 51 mln zł zdobyła w 2016 r. Grupa Vistal, jednak z powodu kłopotów finansowych przerwała prace. Nie tak dawno zlecenie na dokończenie budowy suwnic uzyskał firma Fugo z Konina należąca do grupy Famur Famak. 27.11.2018 / fot. Piotr Stareńczak / KFP
Mieczysław Struk ponownie został wybrany na marszałka województwa pomorskiego. 57-letni samorządowiec pełni tę funkcję od 2010 roku. W październikowych wyborach samorządowych jako kandydat na radnego otrzymał ponad 67 tys. głosów – to rekordowy wynik na Pomorzu. Podczas drugiej sesji sejmiku wojewódzkiego VI kadencji za kandydatem Koalicji Obywatelskiej zagłosowało 20 spośród 33 radnych. 13 było przeciwko. Jeszcze przed głosowaniem radni PiS zapowiedzieli, że klub opozycyjny nie poprze reprezentanta KO i PSL. Kontrkandydatów nie zgłoszono. W składzie zarządu znaleźli się także wicemarszałkowie Wiesław Byczkowski (PO) i Ryszard Świlski (PO) oraz członkowie Agnieszka Kapała-Sokalska (Nowoczesna) i Józef Sarnowski (PSL). Ten ostatni złożył dziś rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego sejmiku, którą pomorscy radni powierzyli mu przed tygodniem. 26.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Galerii Sztuk Różnych na Ogarnej 101 Nowy Rok zaczyna się w listopadzie. To już tradycja. W sobotnie popołudnie miała tu miejsce pierwsza część premiery kolekcjonerskich kalendarzy przygotowanych przez znanych gdańskich twórców, malarkę Magdę Benedę i fotoreportera Macieja Kosycarza. Na drugą odsłonę i miłe spotkanie przy grzanym winie i pierniczkach gospodarze galerii zapraszają w niedzielę (godz. 14-19). W Maciejowej części (po prawej stronie) czekają na gości czarno-białe gdańskie perełki autorstwa Zbigniewa Kosycarza, taty Maćka, wykonane w latach 50., 60. i 70. na negatywach 6x6 centymetrów. Motywem przewodnim obrazów zamieszczonych w kalendarzu na 2019 rok jest Motława. – Duży format, gruby papier, fotografie pokryte lakierem, no i przede wszystkim limitowany nakład – wymienia atuty rodzinnego dzieła wydawca. Do sprzedaży detalicznej trafiło jedynie 105 egzemplarzy. Na zdjęciach pojawiają się i wędkarze, i barki, i statki białej floty, i zima, i lato, i Żuraw w różnych odsłonach. – Żeby przypomnieć, że Gdańsk jest nad Motławą. Przy okazji można zobaczyć, jak zmieniało się to miejsce na przestrzeni ponad 30 lat. Pomysł na wyeksponowanie motywu miasta położonego nad rzeką przeszedł mi do głowy w sierpniu – wyjawia Maciej. Magda ma pod tym względem trochę łatwiej. W jej numerowanych kalendarzach (150 egzemplarzy) niezmiennie od trzech sezonów podziwiamy reprodukcje obrazów namalowanych w poprzednim roku. – Trzymam się założeń projektowych. Od początku to miała być seria. Ludzie już od września do mnie piszą, pytają, czy będzie kolejny kalendarz, bo chcieliby kontynuować kolekcję. Jak zawsze okładkę każdego egzemplarza wykonuję ręcznie. Nie ma dwóch takich samych kalendarzy. Ilustrując kolejne miesiące, staram się kierować symboliką. Czasem jest w tym jakiś żart, ale na pewno nie ma żadnego klucza – mówi autorka słonecznych i pełnych ciepła obrazów. W styczniu 2019 gra u niej karnawał, luty ma smak gotyku, kwiecień to czas odjazdów i przyjazdów na dworcu kolejowym Gdańsk Główny, maj należy do tych, którzy podlewają swoje drzewko miłości, w październiku zaczyna się Politechnika Gdańska, a w listopadzie... wspominamy wakacje. Nie mogło tu zabraknąć strony z życzeniami dla kolekcjonerów czasu. – Tak naprawdę to jest moja osobista refleksja i przesłanie, które towarzyszy mojej pracy – mówi Magda Beneda. Zatem przeglądają się w jej słowach i wiosna zielona, i słoneczne lato, i ptaki, i psy, i koty, i kochające domy. I czas troszkę tu zwalnia, dając nam szansę na więcej dobrych chwil z tymi, których kochamy. 24.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W wieku 84 lat zmarł Zbigniew Korpolewski, aktor, reżyser i prezenter przedstawień rozrywkowych. Pochodzący z Tczewa artysta prowadził m.in. telewizyjny program satyryczny „Loża” (wraz z Tadeuszem Rossem), a także polskie koncerty The Rolling Stones i The Animals. Wraz z Jerzym Połomskim, Ireną Kwiatkowską i partnerką życiową Ireną Santor występował w Anglii, Australii, USA i Kanadzie. Był także dyrektorem Zakładu Widowisk Estradowych wchodzącego w skład Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych. Przed przejściem na emeryturę pełnił funkcję dyrektora w stołecznym Teatrze Syrena. W grudniu ubiegłego roku Zbigniew Korpolewski przeszedł poważną operację serca. Dwa i pół miesiąca przebywał w szpitalu, niedługo potem przeniósł się do Domu Artysty Weterana w Skolimowie. Zamieszkała z nim tam również jego partnerka Irena Santor. 25.11.2018 / fot. Andrzej J. Gojke / KFP
Profesor Andrzej Januszajtis w sierpniu obchodził 90. urodziny. Uroczystość na cześć jubilata z udziałem wielu znakomitych osób odbyła się w Dworze Artusa. W sobotę wielkiego miłośnika i znawcę Gdańska uhonorowało Nadbałtyckie Centrum Kultury, zapraszając nas na "Benefis Fajnego Człowieka – gdańszczanina z wyboru". Spotkanie z profesorem Januszajtisem połączone było z premierą jego najnowszej książki "Domek Młynarzy i inne gdańskie różności", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Marpress, współorganizatora wydarzenia. O oprawę muzyczną wieczoru zadbały Kwartet Cappella Gedanensis wraz z Klaudią Trzasko (sopran) oraz Katarzyna Januszajtis-Mielczarek i Iwona Januszajtis-Neale. Gośćmi honorowymi benefisu byli m.in. Stanisław Sikora – prezes oddziału gdańskiego PTTK oraz prof. Edmund Wittbrodt – prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, były rektor Politechniki Gdańskiej, uczelni bliskiej sercu benefisanta. To w jej murach w roku 1948, po przenosinach do Gdańska z Lublina, pochodzący z Lidy (dawnej siedziby książąt litewskich) Andrzej Januszajtis rozpoczął studia na Wydziale Mechanicznym. Równocześnie uczył się w szkole muzycznej w klasie fortepianu. Jako pracownik naukowy Katedry Fizyki PG uzyskał doktorat, a potem tytuł docenta. Pewien czas mieszkał w Sopocie, ale to Gdańsk ukochał najbardziej. Setkami godzin studiował historię miasta. Pasja zaowocowała wydaniem kilkunastu książek. Do dzisiaj pan profesor intensywnie pracuje nad popularyzacją dziejów miasta i sylwetek znanych gdańszczan z różnych epok, co udowadnia w niezliczonych audycjach telewizyjnych i radiowych. 24.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Muzeum II Wojny Światowej odwiedził w sobotnie południe milionowy gość. Po szczęśliwy bilet czekali w kolejce Anna i Tomasz Panasiewiczowie, małżeństwo z Warszawy. Biletów wstępu kupować jednak nie musieli. Czekały na nich fanfary, olbrzymi tort oraz prezenty od sponsorów wydarzenia, m.in. bilety na lot do Nowego Jorku, bon na zakupy w sklepie rowerowym, bon na odzież patriotyczną o wartości 500 zł i klocki od polskiego producenta. O tym, że ta sobota jest wyjątkowym dniem w życiu MIIWŚ, dowiedzieli się w Gdańsku, przekraczając muzealne progi. Byli tu dziś po raz pierwszy. – Przyjechaliśmy z Warszawy. Tam mieszkamy i pracujemy. Nie przypuszczaliśmy, że nasz weekendowy wyjazd do Gdańska może obfitować w takie atrakcje – mówi pan Tomasz Panasiewicz. – Najlepsze było, kiedy usłyszeliśmy w kasie: „Nie sprzedam wam biletów”. Pomyślałam: „Ojej, dlaczego?”. A po chwili kamery, fanfary i wielkie show. To w ogóle nie jest nasz świat. Po cichu liczyliśmy, że to jednak będzie ktoś za nami. Wskazywało na to zauważalne pobudzenie wśród pracowników muzeum – dzieli się wrażeniami pani Beata. Milionowych gości powitał tortem dyrektor MIIWŚ Karol Nawrocki. Przy okazji pochwalił się wyjątkowym zainteresowaniem, jakim cieszy się jego placówka w tym roku. – Rekord wynosi 4171 gości w ciągu jednego dnia. Tego milionowego chcieliśmy uczcić w sposób wyjątkowy, bo to ważny dla nas moment i uroczysta chwila. Muzeum II Wojny Światowej w tym roku jest zdecydowanie w krajowej czołówce odwiedzanych miejsc historycznych, muzeów państwowych i instytucji kultury. Bijemy wszystkie rekordy, w niektórych momentach mamy nawet dwukrotnie większą liczbę gości niż w ubiegłym roku – podkreśla dyrektor Nawrocki. Dla milionowych gości ta wizyta nie skończy się w Gdańsku. – Kiedy lecicie do Stanów? – pytamy państwa Panasiewiczów. – Wracamy do Warszawy i od razu udajemy się do Ambasady USA w celu złożenia wniosków o wizy. Planowaliśmy podróż za ocean od dłuższego czasu. Bilety stanowią dodatkowy impuls. Jesteśmy w Muzeum II Wojny Światowej pierwszy raz, chcemy poświęcić na zwiedzanie dużo czasu, zobaczyć dokładnie wszystkie części ekspozycji. Interesuję się historią, więc mam nadzieję, że ta wizyta poszerzy moją wiedzę na temat II wojny światowej – mówi Tomasz Panasiewicz. 24.11.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Rekonstruktorzy z Pomorza uczcili w sobotę 391. rocznicę bitwy pod Oliwą. 28 listopada 1627 roku armada dowodzona przez admirała Arenda Dickmanna, pokonując na gdańskiej redzie flotę szwedzkiego króla Gustawa Adolfa, odniosła jedno z najważniejszych zwycięstw w historii Polski. Był to zarazem nasz największy morski triumf w XVII wieku. W 391. rocznicę tamtych wydarzeń Kompania Kaperska wraz z towarzyszącymi grupami rekonstrukcyjnymi zapaliła znicze pod pomnikiem Bitwy pod Oliwą na Wzgórzu Luizy (jedna z kulminacji Pachołka). Rozległa się tu również salwa honorowa z muszkietów. Po południu uroczystości z udziałem obrońców gdańskiego portu przeniosły się z Oliwy do Śródmieścia. Rekonstruktorzy przemaszerowali ulicami zabytkowego Głównego Miasta do Bazyliki Mariackiej, gdzie złożyli wieniec na grobie Arenda Dickmanna. Gdańszczanin holenderskiego pochodzenia, znakomity dowódca w randze admirała, nie przeżył swojej zwycięskiej bitwy. Zginął od zabłąkanej kuli wystrzelonej z wycofujących się szwedzkich okrętów. Żegnany przez cały Gdańsk z najwyższymi honorami spoczął pod posadzką Bazyliki. 24.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Wszystko, co powiedziałem, potwierdzam. Wszystko podtrzymuje i będę podtrzymywał. Tak jak to jest w dyskusji politycznej, mam prawo mieć takie zdanie – powiedział dziennikarzom Lech Wałęsa przed rozpoczęciem dzisiejszej rozprawy w gdańskim Sądzie Okręgowym. Były prezydent został pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego za naruszenie dóbr osobistych. Chodzi o wpisy zamieszczane przez Wałęsę na Facebooku od czerwca do września 2016 r., w których zarzucał on liderowi partii rządzącej odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Prezes PiS domaga się przeprosin i przeznaczenia 30 tys. zł na cele społeczne.
Obaj politycy spotkali się dzisiaj przed godz. 10 na korytarzu sądowym. Stali obok siebie, rozmawiali głównie za pośrednictwem mediów. – Panowie chyba dawno nie mieliście okazji być tak blisko siebie – zwrócił uwagę jeden z dziennikarzy. – Nie ukrywam, że nie jest to dla mnie okazja miła, ale wszystko jedno – odrzekł Jarosław Kaczyński. – A dla mnie miła, bo jest mój wielki błąd i pomyłka – komentował te słowa Lech Wałęsa, nawiązując do nieco wcześniejszej wymiany zdań (L.W.: – Po co ja pana ministrem robiłem, o mój Boże... J.K.: – A po co ja pana prezydentem?). – I mój wielki błąd i pomyłka, i wstyd – posumował Kaczyński.
Rozprawa trwa. Sąd zaproponował Wałęsie i Kaczyńskiemu zawarcie ugody, po czym ogłosił przerwę, aby strony mogły rozważyć taką możliwość. 22.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski
Gdańskie Muzeum Bursztynu przeniesie się z Katowni do opuszczonego przed dwoma laty przez kupców Wielkiego Młyna. Przeprowadzka do nowej siedziby to kwestia najbliższych 3-4 lat. Zanim to nastąpi, czternastowieczna budowla przejdzie gruntowny remont. Umowa na termomodernizację zabytku już jest. Podpisy pod dokumentem złożyli dziś w Wielkim Młynie prezydent miasta Paweł Adamowicz i dyrektor Muzeum Gdańska Waldemar Ossowski. Wykonawcą I etapu jest firma M-Invest z Kiełpina, która wyceniła prace na 4,3 mln zł. Koniec remontu ma nastąpić 31 sierpnia 2019 r. – W ramach pierwszego etapu m.in. wymieniony zostanie dach z lat 60., wyremontowane będzie wnętrze, usunięte zostaną boksy handlowe. Wymienimy też stolarkę okienną. Prace potrwają ok. dwóch lat. Chcemy, by Muzeum Bursztynu znalazło się w Wielkim Młynie, bo widzimy, że dotychczasowa lokalizacja nie przystaje do zainteresowania bursztynem i do jakości kolekcji, którą mamy. Główny problem dotychczasowej lokalizacji to niestety utrudniona dostępność - mówi Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska. – Wystawa prezentowana od 12 lat w Zespole Przedbramia jest już tak duża, że dojrzeliśmy wszyscy do tego, by stworzyć drugie Muzeum Bursztynu, które zastąpi to pierwsze i będzie w większym obiekcie, gdzie będzie można eksponować o wiele więcej dzieł sztuki jubilerskiej – dodaje prezydent Paweł Adamowicz. Przetarg na drugi etap prac związanych z modernizacją energetyczną budynku ma zostać ogłoszony w 2019 roku. – Mamy nadzieję, że za 3-4 lata spotkamy się w Wielkim Młynie na otwarciu nowej, stałej wystawy prezentującej nasze bursztynowe kolekcje – wi dyrektor Ossowski.
Wielki Młyn został wzniesiony przez Krzyżaków ok. 1350 roku. Budowali go Kaszubi. Po raz pierwszy wzmiankowany był w 1364 roku. Jeden z największych „zakładów przemysłowych” średniowiecznej Europy, napędzany początkowo przez 12 kół wodnych (od 1471 r. było ich 18), zastąpionych w 1880 r. turbinami parowymi. Pod koniec XIX w. produkował ok. 200 ton mąki dziennie. Zniszczony z wyjątkiem murów obwodowych w 1945 r. Odbudowany w latach 1962-1965 na podstawie XIX-wiecznej inwentaryzacji Konrada Steinbrechta. 20 lipca 1962 r. ponowną działalność zainaugurowała wystawa „Polska na morzu 1945–1962”. W 1965 r. zorganizowano tu wystawę „XX lat polskiego przemysłu okrętowego”. Mimo że ekspozycja cieszyła się powodzeniem, zarządzające budynkiem Biuro Obrotu Maszyn i Surowców nie zgodziło się na przekazanie obiektu Stoczni Gdańskiej, które starało się o umieszczenie w Wielkim Młynie Muzeum Stoczni. Od 1994 r. dom handlowy. W związku z rezygnacją przez kupców z dzierżawy stoisk, 19 grudnia 2016 r. młyn przekazano w użytkowanie wieczyste Muzeum Gdańska. 21.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11368
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP