logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12495
Sensacyjne odkrycie na Biskupiej Górce. Miłośnicy historii gdańskiej dzielnicy wspierani przez specjalistów z Fundacji na rzecz Odzyskania Zaginionych Dzieł Sztuki Latebra odnaleźli grób Nathaniela Mateusza Wolfa (1724-1784). Przez kilkadziesiąt ostatnich lat miejsce pochówku XVIII-wiecznego lekarza, astronoma i przyrodnika pozostawało nieznane. Wiadomo było jedynie, że szczątki gdańszczanina spoczywają na terenie bastionu Ostroróg należącym dziś do policji, niedaleko dawnego schroniska Hitlerjugend. – To niesamowite odkrycie. Nie ma wątpliwości, że po zakończeniu badań miejsce pochówku Nathaniela Wolfa powinno zostać udostępnione gdańszczanom i turystom – mówi profesor Andrzej Januszajtis, wybitny znawca dziejów miasta.
Poszukiwania zainicjowane przez Krystynę Ejsmont i Wojciecha Ostrowskiego ze Stowarzyszenia Biskupia Górka toczyły się od kilku lat. – Najpierw to było takie chodzenie po Biskupiej Górce i obracanie kamienia po kamieniu. Na kopanie nie mieliśmy zgody. Sprawa nabrała tempa w lutym tego roku, kiedy rozpoczęła się nasza współpraca z Fundacją Latebra. Wspólnie wystąpiliśmy do pomorskiego konserwatora zabytków o zgodę na prowadzenie poszukiwań pamiątek historii w miejscu byłej restauracji Cafe Bischofshöhe oraz poszukiwań szczątków Nathaniela Wolfa i jego obserwatorium. Pomnik i obserwatorium znajdowały się się na terenie należącym do policji, więc wymagana była również zgoda Komendy Wojewódzkiej. Sprawy zostały dopięte po wakacjach. Niedługo potem ruszyły prace – mówi Wojciech Ostrowski, działacz Stowarzyszenia Biskupia Górka i współautor filmu o Nathanielu Wolfie pt. „Po drugiej stronie bramy”. Nadzór archeologiczny nad pracami sprawował Przemysław Garlicki z Fundacji na rzecz Odzyskania Zaginionych Dzieł Sztuki Latebra.
Poszukiwacze mieli wskazówkę, że astronom został pochowany w odległości ok. 20 metrów od swojego obserwatorium... rozebranego niespełna 30 lat po jego śmierci, w 1813 roku. Na starych planach, bardzo niedokładnych, można zobaczyć, gdzie mniej więcej była ta „Dostrzegalnia Gwiazd” – gdzieś w obrębie bastionu Ostroróg. – Informację tę przekazał nam profesor Januszajtis, który od początku patronował naszym poszukiwaniom. Mieliśmy też wskazówkę od historyka Jana Daniluka. W artykule opublikowanym w „Dzienniku Bałtyckim” w 1947 roku wyczytał, że grób znajduje się na prawo od bastionu, w gęstwinie drzew, 150 metrów od domy bractwa, czyli od ówczesnego akademika Politechniki i 150 metrów od bramy wjazdowej. Lokalny przewodnik Ryszard Kopittke, dobry duch Biskupiej Górki, znalazł przewodnik Jana Kilarskiego „Poznaj Gdańsk” z 1949 roku, w którym to miejsce zostało jeszcze dokładniej opisane niż w artykule. Miało znajdować się przy samym murze kazamaty, po prawej stronie. Tam zaczęliśmy – opowiada nam Wojciech Ostrowski.
Po zdjęciu wierzchniej warstwy ziemi poszukiwacze grobu natrafili na fundamenty. Niestety, dość współczesne, najprawdopodobniej po garażu wzniesionym w czasach, gdy gospodarzem tego terenu była milicja. Równie wątpliwą atrakcją pochodzącą z drugiej połowy XX wieku był odnaleziony w tym miejscu przez eksploratorów dół śmietnikowy. Pod stertą śmieci odkryli kuty słupek, wyglądający na dość stary. Pojawiło się przypuszczenie, że to element ogrodzenia, które otaczało pomnik i grób astronoma. Jak się okazało, słuszne. – Pomnik posadowiony był na głębokości ok. pół metra poniżej obecnego poziomu gruntu. Budowniczowie garażu zwyczajnie zniszczyli go, a słupki ogrodzenia powyginali. Trzy z nich zostały wmurowane w fundamenty, jeden zaś tkwił w śmietniku. Potem okazało się, że to, co jest bryłą niekształtną odkopaną przez nas między słupkami, to szczątki pomnika. Tablica nagrobna była trochę głębiej. Leżała zwrócona licem ku dołowi w tym śmietnisku, oblepiona smołą i odpadami. Nazwisko Nathaniela Wolfa jest czytelne. U dołu widnieje rok 1884 – mówi Wojciech Ostrowski.
Znalezisko zostało zaprezentowane podczas dzisiejszej konferencji prasowej w siedzibie Stowarzyszeń Waga i Biskupia Górka przy Biskupiej 4. To jest nowsza tablica, która przy okazji odnowienia pomnika w setną rocznicę śmierci astronoma zastąpiła pierwotną z 1784 roku. Owalna, o wymiarach ok. 100 na 50 cm (gruba na ponad 10 cm), wykonana została z czarnego sjenitu. Waży ok. 200 kg. Poszukiwacze powiadomili o znalezisku Muzeum Gdańska, sugerując, że powinno ono trafić w ręce specjalistów. Stowarzyszenie nie ma odpowiedniego potencjału, by zadbać o należyte przechowywanie i konserwację zabytku. Co dalej? – Zgłosiliśmy pomorskiemu konserwatorowi zabytków fakt odnalezienia miejsca prawdopodobnego pochówku Nathaniela Wolfa, czyli obiekt archeologiczny. Nasze poszukiwania dotyczyły obiektów niearcheologicznych. Dokopaliśmy się do roku 1884, na dalsze prace nie mamy zgody. Właśnie o nią wystąpiliśmy. Przemysław Garlicki zapewnia, że jesteśmy w stanie pod jego opieką archeologiczną kontynuować poszukiwania. Procedury urzędowe nie powinny potrwać dłużej niż trzy tygodnie – wyjaśnia nam działacz Stowarzyszenia Biskupia Górka.
Obserwatorium Nathaniela Wolfa zostało rozebrane w 1813 roku, przed oblężeniem Gdańska. Nie wiadomo, czy cokolwiek z niego zostało. – Skoro już wiemy, gdzie jest grób, to w promieniu 20 metrów może natrafimy na coś jeszcze. Z pewnością będziemy szukać – dodaje Wojciech Ostrowski. 3.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Grudniowe słońce i rześkie powietrze sciągneło na brzeźnieńskie molo spacerowiczów. 03.12.2019 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Tradycji świątecznej w Gdańsku stało się zadość. Orszak Świętej Łucji z zaprzyjaźnionego z nami Kalmaru paradował na ulicach centrum miasta już po raz 27. Dziewczęta w długich, białych sukniach pojawiły się dziś po południu przed bramą adwentową na Jarmarku Bożonarodzeniowym, zachęcając do spróbowania pierniczków cynamonowych, świątecznego przysmaku w ich rodzinnych stronach. Z Targu Węglowego druhny prowadzone przez św. Łucję – dziewczynę przybraną w wianek z „płonącymi świecami” – przemaszerowały Drogą Królewską pod studnię Neptuna i miejską choinkę, gdzie mogliśmy posłuchać w ich wykonaniu koncertu kolęd rodem z z południowej Szwecji. Święta blisko...
Święto Światła (Luciadagen) obchodzone jest w Szwecji 13 grudnia na pamiątkę jego patronki św. Łucji z Syrakuz. Tego dnia odbywają się pochody dzieci w białych strojach, z przewodzącą orszakowi dziewczynką przybraną we wianek z płonącymi świecami. Święta Łucja wybierana jest przez mieszkańców Kalmaru na początku grudnia każdego roku. Niegdyś w konkursie brały udział 7-letnie dziewczynki, obecnie kandydatki mają od 16 do 20 lat. Najistotniejszym kryterium wyboru są zdolności wokalne. Zwykle większe szanse mają uczennice lub absolwentki szkół muzycznych. Do orszaku wybiera się siedem dziewcząt. Jedna z nich wciela się w rolę świętej Łucji (Lussibrut), prowadząc orszak podczas uroczystości w rodzimym mieście. Łucje z Kalmaru możemy podziwiać także w Gdańsku. Przybywają do nas na zaproszenie władz miasta nieprzerwanie od 1992 roku. Wizyty szwedzkich są jedynym z elementów zacieśniania współpracy partnerskiej między Gdańskiem a Kalmarem. 2.12.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
W Trójmieście spadł pierwszy śnieg tej jesieni. Przy dodatniej temperaturze powietrza znikał w mgnieniu oka, acz są takie miejsca – jak choćby okolice ul. Chwaszczyńskiej na osiedlu Kacze Buki w Gdyni – gdzie biała powłoczka od kilku godzin zdobi trawniki, parkingi i samochody. Przelotne, niewielkie opady na razie nie zapowiadają szybko nadchodzącej zimy. Prognozy pogody dla Trójmiasta na kolejne dni mówią o dodatnich temperaturach (od 4 do 8 st. C) i opadach deszczu. 2.12.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Kilkaset osób manifestowało dzisiaj przed gdańskim Sądem Okręgowym w obronie niezawisłości sądownictwa i represjonowanych przez władzę sędziów. Protesty pod hasłem „Robimy to dla wszystkich - solidarnie z sędziami!” zainicjowane przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, wspierane m.in. przez Komitet Obrony Demokracji oraz Obywateli RP, odbywał się w niedzielne popołudnie w ponad stu miastach. Na Pomorzu hasło „Wolne sądy!” skandowano w Gdyni, Sopocie, Słupsku, Kościerzynie Lęborku i Gdańsku. – To sprawa nas wszystkich. Nasze decyzje, jeśli będą podejmowane w warunkach niezależności, dają wam gwarancję. Wszelkie naciski są naruszeniem, ale wiele osób nie rozumie ich konsekwencji. Sądy muszą być z dala od nacisków, inaczej któryś sędzia może kalkulować, czy coś mu nie zagraża – mówiła dziś w Gdańsku sędzia Martyna Wodyńska, członkini SSP Iustitia. Stowarzyszenie domaga się natychmiastowego przywrócenia do orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna, powołania niepolitycznej Krajowej Rady Sądownictwa, likwidacji politycznego systemu represji wobec sędziów, tj. rozwiązania Izby Dyscyplinarnej SN i odwołania rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba i jego zastępców Michała Lasoty i Przemysława Radzika, zapewnienia obywatelom prawa do niezależnego sądu w tych sprawach, w których na skutek udziału neo-KRS w procedurach nominacyjnych skład sądu został uznany za wadliwy oraz szanowania i wykonywania przez władzę ustawodawczą i wykonawczą orzeczeń polskich i europejskich sądów, w tym wyroku TSUE z 19 listopada 2019 roku. Pod postulatami podpisały się również Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce, Stowarzyszenie Sędziów Themis oraz Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych Pro Familia. 1.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wyruszyli o jedenastej spod Energa Stadionu w Gdańsku, by wczesnym popołudniem dotrzeć na gdyński skwer Kościuszki. Mikołaje na Motocyklach już po raz siedemnasty opanowali ulice Trójmiasta. W największej motocyklowej imprezie charytatywnej w Polsce wystartowało blisko 2 tysiące zmotoryzowanych świętych, śnieżynek, elfów i reniferów (około 1400 maszyn). Świąteczne przebranie i zakup cegiełki o wartości nie mniejszej niż 30 złotych (25 złotych w przedsprzedaży) to podstawowe warunki uczestnictwa w tym wielkim zrywie pozytywnie zakręconych użytkowników silnikowych pojazdów jednośladowych (także quadów). Im więcej pojawia się ich na starcie, tym większa pula pieniędzy zasila konto podopiecznych trójmiejskich szpitali, szkół, domów dziecka i ośrodków szkolno-wychowawczych. Tradycyjnie już paradę poprzedzały licytacje internetowe. Dzięki wpłatom uzyskanym także tą drogą organizatorzy z Trójmiejskiego Stowarzyszenia Motocyklowego mogli przygotować dla najbardziej potrzebujących dzieciaków kilkaset paczek. Lwią część pieniędzy zebranych podczas parady przeznaczą za zakup ciepłych posiłków dla podopiecznych ośrodków szkolno-wychowawczych. Tylko w ubiegłym roku ufundowali ponad 10 tysięcy obiadów, ku radości dzieciaków i młodzieży z Wejherowa, Starogardu Gdańskiego, Tczewa, Pucka, Człuchowa i innych miejscowości. Przez kilkanaście lat, które upłynęły od pierwszej edycji (motoMikołajów było wtedy dziewięciu), liczba posiłków ufundowanych przez zmotoryzowanych świętych zbliżyła się do 200 tysięcy. Jak zwykle przy okazji parady jest też coś dla hojnych motocyklistów – wybory najpiękniejszych sań jedno- i dwuśladowych, najfajniejszego Mikołaja i najlepiej ubranej Śnieżynki. 1.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Nie zgadzają się na to, co stało się z ich Kościołem. Przed miesiącem spotkali się przed kurią biskupią w Oliwie, by żeby wyrazić solidarność z tymi wszystkimi, którzy zostali zranieni przez metropolitę gdańskiego arcybiskupa arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, przez jego arogancję, zaniechania, przemoc słowną czy psychiczną. Od tamtej pory nie wydarzyło się nic, co dałoby im poczucie, że rozpoczyna się dialog, więc kontynuują protest. Około 100 wierzących i praktykujących katolików wzięło udział w dzisiejszej manifestacji przed siedzibą kurii metropolitalnej przy ul. Biskupa Edmunda Nowickiego odbywającej się pod hasłem „zaDOŚĆ uczyńmy za KRZYWDy”. – To zgromadzenie jest wyrazem troski o Kościół. Gromadzimy się dzisiaj tutaj, cztery tygodnie po pierwszej manifestacji w tym samym miejscu. Od tego czasu nie wydarzyło się nic, ani ze strony kurii, ani ze strony arcybiskupa nie padło ani jedno „przepraszam” (…) Wiedząc o złu, nie możemy trwać w milczeniu. Wiedząc o złu, musimy zadośćuczynić. Zadośćuczynienie wobec Boga i bliźniego jest pierwszym krokiem do nawrócenia zarówno osobistego, jaki i na poziomie diecezji – mówiła w niedzielę Justyna Zorn, organizatorka protestu. Zdaniem manifestantów, sytuacja, w której przedstawiciele gdańskiego kościoła, dysponując konkretnymi zgłoszeniami dotyczącymi aktów pedofilii i niewłaściwych zachowań w Kościele, milczą i nie podejmują czytelnych i zdecydowanych działań mających na celu wyjaśnienie sytuacji i zadośćuczynienie ofiarom w każdej możliwej formie, jest niedopuszczalna i sprzeczna z duchem chrześcijańskiej miłości i odpowiedzialności. – Reagowanie na postawione w przestrzeni publicznej jasne i konkretne zarzuty dotyczące duchownych stwierdzeniami, że z uwagi na śmierć tych osób niemożliwe jest wyjaśnienie sprawy, uważamy za próbę uchylenia się od odpowiedzialności oraz brak troski o osoby pokrzywdzone działaniami lub zaniechaniami osób duchownych – przekonują. Jak usłyszeliśmy w niedzielę, najprawdopodobniej jeszcze w tym roku dojdzie do publicznego spotkania wiernych pod siedzibą Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie. 1.12.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Salwy z muszkietów, pokazy XVII-wiecznej musztry oraz paradne przemarsze przypominały nam dzisiaj w Gdańsku o jednej z najsłynniejszych polskich batalii morskich. Na wezwanie Stowarzyszenie Kompania Kaperska kilkudziesięciu rekonstruktorów historii z całej Polski uczciło 392. rocznicę zwycięskiej bitwy pod Oliwą (28 listopada 1627 r.). Wczoraj wieczorem na oliwskim Wzgórzu Luizy zapalili znicze pod pomnikiem upamiętniającym triumf armady dowodzonej przez admirała Arenda Dickmanna nad flotą szwedzką, a w sobotę wraz z widzami obserwującymi przygotowane przez nich inscenizacje z nabrzeży Motławy i Martwej Wisły oraz brzeźnieńskiego mola przenieśli się do gdańskiego portu z XVII wieku. Po południu maszerujących obrońców Gdańska można było spotkać na Drodze Królewskiej. Przy fontannie Neptuna obejrzeliśmy w ich wykonaniu pokaz historycznej musztry i wysłuchaliśmy opowieści o słynnej bitwie. Po odprawie żołnierze ruszyli do bazyliki Mariackiej, by złożyć wieńce na grobie admirała Arenda Dickmanna. Gdańszczanin holenderskiego pochodzenia, znakomity dowódca w randze admirała, nie przeżył swojej zwycięskiej bitwy. Zginął od zabłąkanej kuli wystrzelonej z wycofujących się szwedzkich okrętów. Żegnany przez cały Gdańsk z najwyższymi honorami spoczął pod posadzką bazyliki. Bitwa pod Oliwą była największym zwycięstwem polskiej floty w XVII wieku. Do dziś pozostaje jednym z najważniejszych zwycięstw w historii zarówno Polski, jak i samego Gdańska. Przełamała szwedzką blokadę portu gdańskiego, będącego oknem na świat i najbogatszym miastem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 25.11.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Grafik i autor identyfikacji wizualnych Patryk Hardziej, artystka intermedialna Martyna Jastrzębska, pianista Piotr Pawlak oraz tancerka Julia Ciesielska zostali laureatami Nagrody Miasta Gdańska dla Młodych Twórców w Dziedzinie Kultury 2019. Uczennicy szkoły baletowej wyróżnienie przyznali w drodze głosowania czytelnicy „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. Pozostałych twórców uhonorowała kapituła złożona z przedstawicieli uczelni artystycznych, mediów, Urzędu Miejskiego oraz laureatów ubiegłorocznej edycji konkursu. Gospodarzem dorocznej gali tradycyjnie już odbywającej się w ostatni piątek listopada był Klub Żak. Podczas uroczystości – wyjątkowo w tym roku – poznaliśmy również laureata Nagrody Miasta Gdańska za Promocję Kultury im. Marcina Opitza. Statuetka autorstwa Tomasza Radziewicza trafiła do rąk Marka Rogali, który jako eskaem.pl od ponad 10 lat tworzy kolorowe kwadraciki odsyłające do informacji o wydarzeniach kulturalnych w Trójmieście. – Eskaem jest uzależnieniem. Próbowałem to rzucić, ale jak widać, bezskutecznie. Dziękuję instytucjom kultury, że codziennie wstaję i mam co robić – mówił tego wieczoru zdobywca statuetki. Wszyscy laureaci otrzymali nagrody pieniężne w wysokości 10 tys. złotych. 29.11.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
„Dar Pomorza” ciągnięty przez holowniki odpłynął jedenaście dni temu z nabrzeża Pomorskiego w Gdyni do Gdańskiej Stoczni Remontowa. Legendarna Biała Fregata – oddział Narodowego Muzeum Morskiego – niezwykle rzadko opuszcza port macierzysty. Powodem najnowszej podróży jednostki była konieczność uzyskania Karty Bezpieczeństwa wydawanej przez Urząd Morski na podstawie orzeczenia technicznego Polskiego Rejestru Statków. Przegląd i prace naprawcze w Stoczni Remontowa SA potrwają nieco dłużej aniżeli wstępnie planowano. „Dar” miał wrócić do Gdyni po dwóch tygodniach. Aktualny termin to pierwsza połowa grudnia.
Remont jednostki zbliża się do końca. Kosztował 960 tysięcy złotych i był możliwy dzięki dotacji ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Od 18 listopada „Dar Pomorza” cumuje w suchym doku Stoczni Remontowa. – Pod nadzorem inspektorów z Polskiego Rejestru Statków przeprowadzone zostały już najważniejsze prace – piaskowanie i malowanie kadłuba, remont śruby napędowej oraz wymian protektorów cynkowych spowalniających procesy korozyjne. W weekend nastąpi wydokowanie statku. Pozostałe konieczne prace, czyli remont masztu i instalacji przeciwpożarowej, prowadzone będą na nabrzeżu. Spodziewamy się, że „Dar Pomorza” wróci do Gdyni w połowie grudnia, ale trzymamy kciuki za wcześniejszy termin. To jest muzeum. Wszystko musimy robić na pierwszym biegu, dokładnie i powoli – mówi Aleksandra Pielechaty z działu promocji Narodowego Muzeum Morskiego.
Na święta „Dar Pomorza” na pewno będzie w domu. Jeszcze przed wigilią powinien zyskać efektowną iluminację. – Jeżeli nie zdążymy o tego czasu – a to jest związane z tym, że instalacja oświetlenia może się odbyć dopiero w momencie, gdy statek będzie już na swoim miejscu – to na pewno zdążymy na sylwestra. „Dar” rozbłyśnie – dodaje Aleksandra Pielechaty. 29.11.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12495
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP