logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11171
8 września okręt podwodny ORP „Bielik” obchodzi 15. rocznicę podniesienia biało-czerwonej bandery. Z tej okazji w piątek na jednostce odbyła się uroczysta zbiórka. W górę poszła mała gala banderowa. W uroczystości udział wzięli m.in. matka chrzestna okrętu Jolanta Banach, dowódca 3. Flotylli Okrętów komandor Mirosław Jurkowlaniec oraz kadra i byli członkowie załogi okrętu.
ORP „Bielik” to okręt podwodny typu Kobben, który polskie siły morskie otrzymały od Królestwa Norwegii. Okręty tego typu są jednym z najlepszych środków do rozpoznania sytuacji w rejonie działań wojennych, angażując wielokrotnie większe siły przeciwnika. Są trudno wykrywalne, przenoszą różne typy uzbrojenia, mogą być skutecznie wykorzystane w operacjach pokojowych (blokady morskie, wymuszanie pokoju i kontrola żeglugi), w operacjach ochrony szlaków komunikacji morskiej oraz działaniach sił specjalnych. Wyposażone są w najnowsze systemy dowodzenia i łączności NATO oraz systemy kierowania ogniem.
ORP „Bielik” jest pierwszą polską jednostką, która wzięła udział w najważniejszej morskiej misji bojowej NATO (od stycznia do kwietnia 2005). Podwodniacy z „Bielika” spędzili na Morzu Śródziemnym blisko trzy miesiące. Przebyli ponad 10 tysięcy mil morskich. ORP „Bielik” powrócił na Morze Śródziemne w październiku 2006 roku i po raz drugi wziął udział w operacji antyterrorystycznej pod kryptonimem Active Endeavour. Tym razem przez sześć miesięcy okręt przebył ponad 20 tysięcy mil morskich. W październiku 2010 roku „Bielik” wziął udział w kolejnej misji śródziemnomorskiej, z której powrócił w lutym 2011 roku. W trakcie służby pod biało-czerwoną banderą okręt brał udział w kilkunastu ćwiczeniach międzynarodowych. Imię odziedziczył po swoim poprzedniku. Pierwszy okręt o tej nazwie służył w polskiej Marynarce Wojennej w latach 1965-1988. Jego następca otrzymał numer burtowy 296. Chrzest odbył się 24 października 2003 roku w Gdyni. Obecnie obowiązki dowódcy okrętu pełni kmdr por. Robert Rachwał. Przed nim „Bielikiem” dowodzili: kmdr ppor. Sławomir Wiśniewski (2003-2007), kmdr por. Leszek Dziadek (2008-2009) i kmdr por. Piotr Pawłowski (2009-2013). 8.09.2018 / fot. KFP
– Z tej powieści wypływa wciąż to wielkie zdanie, że Polska potrzebuje wielkiej idei – powiedział prezydent RP Andrzej Duda, inaugurując dziś w Warszawie Narodowe Czytanie „Przedwiośnia". Akcja propagująca znajomość literatury narodowej zapoczątkowana przed sześcioma laty wpisuje się w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości rekordowym zasięgiem. Powieść napisaną przez Stefana Żeromskiego w 1924 roku Polacy czytają dziś głośno w blisko 3 tysiącach miejsc, także w Trójmieście. Do udziału w kolejnej edycji Narodowego Czytania tradycyjnie już zaprosiła gdańszczan Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna. W Filii Gdańskiej przy ul. Mariackiej fragmenty „Przedwiośnia" czytali aktorzy, bibliotekarze, blogerzy i czytelnicy, a wśród nich m.in. Florian Staniewski, Krystyna Łubieńska, Zofia Gołub-Kowalska, Iwona van Buuren, Zbigniew Walczak, Damian Jarosz i Monika Bogdanowicz z synem Miłoszem. Spotkanie z powieścią poprowadziła Katarzyna Michałowska z WiMBP w Gdańsku. Refleksji nad dziejami ojczystymi towarzyszyły tu występy grupy improwizacyjnej SzaFoFe, która odgrywała scenki inspirowane zasłyszanym fragmentem tekstu. W Pruszczu Gdańskim Narodowe Czytanie „Przedwiośnia” zagościło w al. ks. Waląga. Czytali przedstawicieli władz samorządowych, pruszczańscy artyści oraz czytelnicy Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, współorganizatora wydarzenia. Spotkaniu towarzyszył koncert piosenki patriotycznej w wykonaniu Ewy Rzeszotarskiej i Grzegorza Borsuka.
„Przedwiośnie" to ostatnia powieść Stefana Żeromskiego, która została opublikowana w 1924 roku. Pisarz dokonał w niej bilansu pierwszych lat niepodległości Polski, zwracając uwagę na entuzjazm, chęć odbudowy państwa, ale także na błędy i zaniechania. Książka stanowiła zachętę do wspólnej debaty nad kształtem II Rzeczypospolitej. Do tej pory ukazało się ok. 120 polskich i ponad 10 zagranicznych wydań „Przedwiośnia". Dzieło doczekało się również dwóch ekranizacji (1929 i 2001 r.). 8.09.2018 / fot. Paweł Marcinko / KFP, Daniel Słoboda / KFP
Rozpoczął się IV Festiwalu Fotografii „W ramach Sopotu”. Jak co roku widzowie mogą obcować tutaj z nowymi projektami rezydentów wydarzenia prezentowanymi w Państwowej Galerii Sztuki – tym razem są nimi Kacper Kowalski, Maciej Moskwa i Konstancja Nowina-Konopka – jak również z premierowymi i najlepszymi wystawami czołowych polskich artystów i fotografów w galeriach Centrum Sopot. Tegoroczna edycja festiwalu porusza się przede wszystkim w kręgu współczesnych form dokumentalnych, a szczególnie story telling, czyli opowiadania historii poprzez fotografię. Czwartek był dniem aż siedmiu wernisaży. Oprócz zdjęć podziwialiśmy niezwykłe aparaty i obiektywy konstrukcji Marka Mazura. Ekspozycji towarzyszy cykl fotografii Krzysztofa Mystkowskiego pt. „W tak pięknych okolicznościach… Sopotu” wykonanych Mazuronem – obiektywem typu tilt-shit. Ciekawie było też w Sopockiej Szkole Fotografii WFH, która gościła uczestników warsztatów prowadzonych przez Maćka Moskwę, który w ostatnich kilku latach skupił się na dokumentowaniu skutków konfliktu i rewolucji antyrządowej w Syrii. W sali wykładowej pojawiły się aparat, kamizelka kuloodporna, hełm i inne gadżety wojennego fotoreportera. O godzinie 11 w sobotę na Placu Przyjaciół Sopotu premiera wystawy Zbigniewa Kosycarza z historycznymi zdjęciami Sopotu. Po kurorcie z lat. 50., 60. i 70. utrwalonym na negatywach 6x6 oprowadza Maciej Kosycarz. 7.09.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP, Anna Bobrowska / KFP
Od Gdańska i Europejskiego Centrum Solidarności Robert Biedroń rozpoczął swój cykl spotkań z mieszkańcami ponad 40 miast, który ma służyć budowaniu programu i struktur nowego ugrupowania na polskiej scenie społeczno-politycznej. W piątkowy wieczór sala ECS była wypełniona po brzegi. Na spotkanie z prezydentem Słupska i jego książką pt. „Pod prąd” przyszło ponad 500 osób. Przeważali ludzie młodzi. – To ważny moment – dla mnie i dla Polski. Moment, w którym możemy zmienić politykę, w której – jak wszyscy widzimy – jest zbyt dużo emocji i za mało konkretów, zbyt dużo myślenia o tym, kto z kim i jak się ułoży na listach, czy Biedroń spotka się z takim czy z innym politykiem, a za mało myślenia o mieszkańcach naszego kraju i przyszłości Rzeczypospolitej Polskiej. Chcę to zmienić. Chcę zmienić oblicze naszej polityki, i dlatego w najbliższe miesiące będę spędzać na spotkaniach w Polsce. Do końca roku odwiedzę ponad 40 miast – zapowiedział w Gdańsku Robert Biedroń. W lutym przyszłego roku, po ogólnopolskim wysłuchaniu obywateli, ustępujący prezydent Słupska zamierza zaprezentować swój nowy projekt polityczny. 7.09.2018 / fot. Wojciech Stróżyk / Reporter / KFP
W wieku 98 lat zmarł profesor Wiesław Gruszkowski, architekt i urbanista, który dokumentował powojenne zniszczenia Gdańska i uczestniczył w odbudowie miasta. Studia architektury rozpoczął w 1938 r. w rodzinnym Lwowie, ukończył je w 1947 roku na Politechnice Gdańskiej. Z uczelnią był związany przez całe swoje zawodowe życie. Na Politechnice Gdańskiej uzyskał tytuł profesora i pracował naukowo do 1990 roku. W latach 1985-1990 był dziekanem Wydziału Architektury. Do Gdańska przyjechał po zakończeniu wojny. Z aparatem w ręku dokumentował zniszczenia miasta i rozpoczynającą się odbudowę. W latach 50. był głównym architektem województwa gdańskiego, do lat 70. kierownikiem Wojewódzkiej Pracowni Urbanistycznej w Gdańsku, a następnie generalnym projektantem planu aglomeracji gdańskiej. Dziełem Wiesława Gruszkowski są liczne publikacje dotyczące ładu przestrzennego. Profesor był m.in. współautorem planu zespołu portowo-miejskiego Gdańsk-Gdynia, a w ostatnich latach doradcą w sprawie zabudowy Wyspy Spichrzów. W 2012 roku ukazał się niezwykle cenny album "Ruiny. Fotografie Wiesława Gruszkowskiego", za który autor został nominowany do Nagrody Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury „Splendor Gedanensis”. 15 marca 2013 r. otrzymał wyróżnienie „Splendor Splendorów” przyznaną w związku z 40. rocznicą istnienia nagrody. 7.09.2018 / fot. KFP
Wystawa Gdańsk Press Photo 2018 otwarta. Czwartkowemu wernisażowi w galerii Nadbałtyckiego Centrum Kultury towarzyszyła uroczystość wręczenia nagród zwycięzcom XXII Pomorskiego Konkursu Fotografii Prasowej im. Zbigniewa Kosycarza. Kilkadziesiąt najciekawszych zdjęć autorstwa 18 fotoreporterów z województw pomorskiego i zachodniopomorskiego wybranych przez jury spośród blisko tysiąca prac nadesłanych na konkurs będzie można oglądać w Ratuszu Staromiejskim do 30 września. Wystawa zagości także w innych pomorskich miastach.
Grand Prix za fotoreportaż zatytułowany „Nawałnica" odebrał w czwartek Daniel Frymark. W pamiętną noc z 11 na 12 sierpnia, która na lata zmieniła oblicze Kaszub i Borów Tucholskich, walczył z skutkami żywiołu. Niewiele miał czasu na fotografowanie. – Pracowałem wtedy dla lokalnej rozgłośni radiowej jako fotoreporter. Przez Chojnice przeszła duża burza. Otrzymałem informację z redakcji, że na rano potrzebne są zdjęcia, bo są zniszczenia w mieście. W tym samym momencie dostałem też wezwanie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Chojnicach, że wszystkie ręce są potrzebne do pomocy, że jest bardzo dużo osób poszkodowanych, uwięzionych w samochodach. Ruszyłem z aparatem do remizy. Dopiero gdy zaczęło świtać, około godziny 4, zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z ogromu tego, co się wydarzyło... Jak bardzo połamane są drzewa i że właściwie od Chojnic w stronę Rytla nie ma lasu. Wszedłem wtedy na wóz strażacki i zrobiłem zdjęcie z góry, bo już wiedziałem, że to jest historyczny moment – wspomina dramatyczne wydarzenia laureat Gdańsk Press Photo. Krajobraz po burzy i wichurze fotografował przez kilka następnych miesięcy. – Z pełnym przekonaniem wybraliśmy ten fotoreportaż. Zdjęcia są naprawdę mocne. Oddają potęgę wydarzeń wielkich dla regionu, a jednocześnie zmuszają nas do pochylenia się nad dramatycznymi losami pojedynczych ludzi. A to wszystko w bardzo dobrych kompozycjach i przemyślanych kadrach – mówi Anna Brzezińska-Skarżyńska, przewodnicząca jury GPP. Na słowa uznania i miano najbardziej wszechstronnego autora zasłużył w tym roku Mirosław Pieślak, którzy podczas wręczenia nagród wyczytywany był trzy razy. Jego fotoreportaż opowiadający o skutkach sierpniowej nawałnicy został najwyżej oceniony w kategorii „wydarzenie". Do rąk fotoreportera „Faktu" trafiły również nagroda i wyróżnienie za zdjęcia obrazujące zmagania triathlonistów (kategoria „sport").

Wyniki XXII Pomorskiego Konkursu Fotografii Prasowej Gdańsk Press Photo 2018 im. Zbigniewa Kosycarza.

Grand Prix: Daniel Frymark, „Nawałnica" – fotoreportaż;
kategoria „wydarzenie": nagroda – Mirosław Pieślak, „Skutki nawałnicy" – fotoreportaż;
kategoria „kultura": wyróżnienie – Anna Rezulak, „Tymon Tymański i Michał Jan Ciesielski";
kategoria „ludzie": nagroda – ex aequo Łukasz Dejnarowicz , „Donald Tusk" oraz Adam Warżawa, ,,Antoni Macierewicz'', wyróżnienie – Renata Dąbrowska, ,,Prof. Jerzy Limon'';
kategoria „życie i świat wokół nas": nagroda – Anna Jakubowska , ,,Gdańsk ul. Długa'', wyróżnienia – Aleksander Knitter, „ Chojnice.Warsztaty podczas których dzieci poznają zwyczaje nietoperzy.'' , Elwira Kruszelnicka – ,,Relacja on-line'';
kategoria „fotografia spoza regionu": nagroda – Krzysztof Tomasik, ,,Bełchatów'', wyróżnienie – Rafał Wojczal, ,,Chiatura'';
kategoria „sport": nagroda – Mirosław Pieślak, ,,Zawodnicy triathlonu podczas startu do wody'', wyróżnienie – Mirosław Pieślak, ,,Nadole. Zawodnicy triathlonu podczas pokonywania dystansu pływackiego''.
Do pokonkursowej wystawy, która tradycyjnie będzie gościć w pomorskich miastach, jury wybrało (i nagrodziło dyplomami) także kilkadziesiąt innych zdjęć, których autorami są: Karol Kacperski, Paweł Wyszomirski, Jarosław Respondek, Marta Rosa, Anna Jakubowska, Mateusz Słodkowski, Krzysztof Mania i Dominik Werner. Organizatorami konkursu GPP są Nadbałtyckie Centrum Kultury i Kosycarz Foto Press, patronami i fundatorami nagród – marszałek województwa pomorskiego oraz prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni. 6.09.2018 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Anna Rezulak / KFP
Sopot ma od dzisiaj fotopomnik. Na miano to zasłużyło wielkoformatowe zdjęcie umieszczone na tablicy zdobiącej ścianę budynku Państwowej Galerii Sztuki. Fotografię ze słonikiem wykonał latem 1957 roku na Placu Zdrojowym i uroczyście odsłonił w czwartkowe popołudnie Tadeusz Rolke, jeden z najwybitniejszych polskich fotografów, uznawany za prekursora naszej fotografii reportażowej. Wydarzenie poprzedziło rozpoczynający się jutro IV Festiwalu Fotografii „W ramach Sopotu”, którego jednym z rezydentów jest autor pomnikowego zdjęcia. Dzieło Rolkego jest najprawdopodobniej pierwszym fotopomnikiem w Polsce, ale nie ostatnim w Sopocie. „Słonik” z Placu Zdrojowego stanowi początek serii zdjęć. Kolejne fotografie polskich mistrzów będą odsłaniane w następnych latach, tworząc stałą galerię zdjęć w przestrzeni miejskiej.
Czwarta edycja festiwalu „W ramach Sopotu” startuje w piątek o godz. 18.30 w Państwowej Galerii Sztuki. Festiwalowe wystawy będą prezentowane także galeriach Sopot Centrum oraz w przestrzeni miejskiej. Wszystkie można oglądać do 19 września. Jak co roku widzowie będą mieli okazję zobaczyć premierowe i najlepsze wystawy czołowych polskich artystów i fotografów ostatnich lat, niezwykłe historyczne dzieła mistrzów, jak również nowe projekty fotograficzne rezydentów festiwalu, specjalnie zaproszonych do Sopotu, by spojrzeli na miasto przez pryzmat własnej twórczości i stylu. Zobaczymy tu m.in. niepokazywaną dotąd wystawę Krzysztofa Millera zatytułowaną „Podróż koleją transsyberyjską” – wybór fotografii z jego niezwykłej wyprawy z 1993 roku. Grzegorz Wełnicki po raz pierwszy pokaże swój nagradzany cykl „Eternal” – pierwszą część długoterminowego projektu poświęconego tematyce śmierci, jej obecności i wpływowi na nasze życie. Będzie można również zobaczyć najnowszą przekrojową wystawę „f/5.6” Bogdana Dziworskiego, którego prace należą do kanonu polskiej fotografii powojennej, oraz fotografie Agaty Grzybowskiej z serii „9 bram, z powrotem ani jednej” wykonane podczas wędrówki po Bieszczadach w poszukiwaniu samotności. Ponadto do zobaczenia będą niezwykle wymowna i osobista wystawa zdjęć fotoreportera Wojciecha Grzędzińskiego zatytułowana „Flashbacks”, wzbudzające sentyment zdjęcia Sopotu wykonane przez Zbigniewa Kosycarza oraz aparaty fotograficzne zbudowane przez Marka Mazura i wykonane nimi zdjęcia autorstwa Krzysztofa Mystkowskiego. 6.09.2018 / fot. KFP
Koalicja Obywatelska w Gdyni oficjalnie rozpoczęła kampanię samorządową. Będą wspólne listy kandydatów na radnych Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, choć jeszcze nie tak dawno mogło się wydawać, że w mieście z morza i marzeń ugrupowaniu posłanki Ewy Lider bliżej jest do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zwyciężył scenariusz ogólnie obowiązujący. Były już kandydat na prezydenta Gdyni z ramienia Nowoczesnej Bartłomiej Austen dziś w Nowoczesnej już nie jest i zapowiada, że w wyborach prezydenta Gdyni zagłosuje na reprezentującego lewicę Marcina Strzelczyka. Koalicja Obywatelska zamierza poprzeć kandydata Samorządności Wojciecha Szczurka. Poseł Tadeusz Aziewicz (PO) zapowiedział dziś, że Koalicja wystawi w Gdyni swoje listy do Rady Miasta. Nie ukrywa też, że liczy na powyborczy scenariusz, w którym politycy PO i Nowoczesnej tworzą koalicję z Samorządnością. W podobny tonie wypowiada się Ewa Lieder. – Dziś realne jest zagrożenie przejęcia samorządów przez PiS. Musimy się jednoczyć – mówi posłanka Nowoczesnej, dodając, że lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Koalicja Obywatelska wystawiła swojego kandydata na urząd prezydenta. Tak się jednak nie stało, bo jak mówi, urzędujący od 20 lat prezydent Wojciech Szczurek daje niemal pewną gwarancję, że PiS w tym mieście nie wygra. - To apolityczny, dobrze pracujący dla miasta prezydent. Będziemy wzywać naszych wyborców, aby to na niego oddali swój głos. Doceniamy jego dorobek i stabilność jego rządów - mówi poseł Aziewicz. 6.09.2018 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Blisko 200 wystawców z kilkunastu krajów przyjechało do Gdańska na 19. Międzynarodowe Targi Ambermart. Impreza uroczyście otwarta w czwartkowe południe gościć będzie w halach Centrum Wystawienniczo-Kongresowego AmberExpo przy ul.Żaglowej przez trzy najbliższe dni (zakończenie w sobotę o 16). Targi są otwarte dla szerokiej publiczności. Obok producentów kosztowności z żółtego i białego bursztynu swoje swoje wyroby prezentują w Gdańsku projektanci i twórcy awangardowej biżuterii artystycznej – złotej i srebrnej, wysadzanej cennymi kamieniami jubilerskimi. Nie brakuje w AmerExpo blasku pereł, świateł lamp witrażowych oraz elegancji i delikatności przedmiotów dekoracyjnych. Mimo że po latach bursztynowego boomu nadszedł spodziewany spadek cen surowca i wywołane nim przetasowania na rynkach zbytu (zmniejszone zainteresowanie wyrobami z bursztynu w Chinach), zdaniem Ewy Rachoń, dyrektor projektu Ambrmart, sytuacja ta nie powinna wpłynąć na frekwencję kupców. – Wierzę, że targi po raz kolejny dowiodą, jak bardzo w tej branży nieodzowna jest komunikacja osobista. Kamienie bursztynowe potrafią często bardzo mocno się od siebie różnić, więc proces zakupów, zwłaszcza w przypadku kamieni naturalnych, wymaga osobistego zaangażowania kupców – tłumaczy dyrektor Rachoń. Tradycyjnie już targom towarzyszą konferencje, wystawy, konkursy i warsztaty za zakresu bursztynnictwa, złotnictwa oraz wiedzy na temat badania bursztynu, żywic naturalnych i ich imitacji. I podobnie jak w latach poprzednich finał wydarzenia połączony będzie ze Świętem Ulicy Mariackiej, które tym razem odbywa się pod hasłem „Mariacka tańczy” Międzynarodowe Stowarzyszenie Bursztynników oraz Międzynarodowe Targi Gdańskie zapraszają do pląsów w rytm muzyki z różnych regionów świata. Będzie i flamenco, i tango argentyńskie, i jazz, i wiele innych gatunków muzycznych do słuchania i do tańca. – Nie śpieszcie się do domów, zatańczcie z nami – zachęca dyrektor Ewa Rachoń. Sobotnia impreza na Mariackiej trwać będzie południa do późnych godzin wieczornych. 6.09.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
W sobotę 8 września o godzinie 19 zaczyna się nowy sezon w Teatrze Wybrzeże. Premiera „Trojanek” – ostatniej, jedynej zachowanej części trylogii tragicznej Eurypidesa poświęconej wojnie trojańskiej – w reżyserii Jana Klaty otwiera jednocześnie 10. edycję przeglądu Wybrzeże Sztuki (8-16 września).
Do naszych czasów nie zachowały się żadne wzmianki, by Eurypides angażował się w jakąkolwiek działalność publiczną na rzecz swojego miasta. Nie wiemy również, by przyjaźnił się z wpływowymi politykami. Możliwe, że właśnie dlatego najczęściej przegrywał w konkursach tragediowych, które każdego roku odbywały się w Atenach ku czci Dionizosa… Eurypidesa, który pozostawał na uboczu życia swojej społeczności, cechował jednak ostry zmysł publicysty. Ten enfant terrible ówczesnej dramaturgii miał odwagę, by przemawiać własnym, często odosobnionym głosem. Doświetlał znane mity z nowej, nieoczywistej strony. Wykorzystywał je do stawiania trudnych, często bardzo niewygodnych pytań i nie podpowiadał łatwych, konsolidacyjnych odpowiedzi. W odróżnieniu od współczesnych mu artystów przełamywał dotychczasowe konwencje tragediopisarskie i w sposób zupełnie nowy przedstawiał postaci kobiecie, które często stawały się protagonistkami jego utworów. Nie dostarczał obywatelom swojego miasta łatwej i przyjemnej rozrywki. W „Trojankach” pokazał to, czego nie opowiedział nam Homer w „Iliadzie”. Jak wyglądał poranek po zdobyciu Troi. Jak kobiety, do tej pory przedstawicielki królewskiego rodu, zostały zepchnięte na samo dno ludzkiej egzystencji. Jak wygląda ich relacja ze zwycięzcami, przedstawicielami wysokiej kultury helleńskiej, którzy mordując niewinnych i bezbronnych, przekraczają granice barbarzyństwa. Pracując nad tym spektaklem twórcy starali się przyjrzeć procesowi dojrzewania do zemsty – ofiar na oprawcach. Pisząc „Trojanki” w kontekście trwającej wojny peloponeskiej Eurypides otwarcie krytykował imperialne ambicje Ateńczyków. Starał się im uświadomić, że w żadnym konflikcie zbrojnym nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Grecy z eposu Homera podobnie jak współcześni Eurypidesowi Ateńczycy, uwierzyli, że są niepokonani i to sprawdziło na nich zgubę.
„Trojanki” są tekstem, który do tej pory nie był wystawiany w polskim teatrze. Materiał oparty jest na tekstach Eurypidesa, wszystkie związane są z kobietami. – Na pewno kontekst i nazwisko twórcy będą powodowały duże zainteresowanie medialne, ale mam nadzieję, i to mnie interesuje najbardziej, że spektakl zostanie dobrze odebrany przez publiczność. Rzeczywiście Eurypides nie miał dotąd szczęścia na polskich scenach, a „Trojanki” szczególnie, i dlatego chwała reżyserowi, że zdecydował się na ten tekst. Antyk zawsze jest aktualny i będzie pojawiał się częściej na scenie polskiego teatru w najbliższym sezonie – mówi dyrektor Teatru Wybrzeże Adam Orzechowski. W spektaklu wystawianym na Dużej Scenie wystąpią m.in.: Dorota Kolak, Michał Kowalski, Katarzyna Dałek, Michał Jaros, Grzegorz Gzyl, Katarzyna Figura, Robert Ninkiewicz, Krzysztof Matuszewski oraz gościnnie Małgorzata Gorol w roli Kasandry. 5.09.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11171
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP