logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11325
Teatr Wybrzeże uczci setną rocznicę niepodległości Polski prapremierą „Ruskich” Radosława Paczochy. Spektakl w reżyserii Adama Orzechowskiego otwierający działalność nowej sceny teatralnej – Starej Apteki stanowi jednocześnie inaugurację przeglądu wybrzeżowych przedstawień związanych z tematyką niepodległościową. Cyklowi przyświeca hasło „... do Polski”.
„Ruscy” to sztuka o Polakach, którzy nie z własnej woli i winy zostali skazani na rozłąkę z krajem, a z powodu swojej tożsamości narodowej byli prześladowani. Radosław Paczocha przygląda się również losowi dzisiejszych polskich repatriantów, ich zmaganiom z własną tożsamością rozpiętą w dramatyczny sposób pomiędzy polską martyrologią a kulturową rosyjskością, na którą wyrokiem historii zostali skazani. „Ruscy” to także pytania o prawo do bycia Polakiem na przekór historii. – Kiedy polscy repatrianci ze Wschodu wracają do ojczyzny, która nigdy nie była ich ojczyzną, bo przecież nigdy w niej nie mieszkali, muszą się jej uczyć niejako od zera, przekonując się na własnej skórze, kim są ich rodacy i jak oni sami prezentują się na tle swojego narodu. I zazwyczaj wtedy właśnie dowiadują się, że są Ruskimi, czyli obcymi, i że chichot historii albo mówiąc wprost, wyroki Stalina mają ciągle ogromną moc sprawczą. Dziesiątki lat pozbawiania narodu swoich korzeni, wydziedziczania go z kultury i tradycji, z jednej strony zmieniają kulturowy kod, ale z drugiej strony bardzo silnie utwierdzają poczucie własnej tożsamości i odmienności. Polskość staje się emblematyczna, mityczna, martyrologiczna, a już na pewno staje się nieobojętna, niezwykle ważna, choć zupełnie inna od tej, która w tym samym czasie deklinuje się przez zupełnie inne przypadki na ziemi pomiędzy Odrą a Bugiem. I która polskość jest bardziej polska? I kto jest bardziej Polakiem? I czy w ogóle ma sens zadawanie takich niemądrych pytań w tak okrutnych okolicznościach? Chciałem w „Ruskich” wielką historię podsunąć pod nos teraźniejszości, która bardzo lubi etykietować, szufladkować i dobrze się sama ze sobą czuć – mówi Radosław Paczocha, scenarzysta i dramaturg Teatru Wybrzeże.
W dramacie zostały wykorzystane fragmenty „Poematu bez bohatera” Anny Achmatowej w tłumaczeniu Giny Gieysztor, fragmenty wiersza „Silentium!” Fiodora Tiutczewa, wiersz Niny Kuczyńskiej „Obca” oraz poezje Mariana Jonkajtysa z tomów „Kazachstan”, „Co to jest Syberia” i „Żywa pamięć”. Na scenie Stara Apteka 11 listopada wystąpią m.in. Magdalena Gorzelańczyk (Wiera), Agata Woźnicka (Natasza), Sylwia Góra-Weber (Mama), Krzysztof Matuszewski (Dziadek) i Piotr Biedroń (Ksiądz Bukowiński, Jura). Kolejne spektakle 13, 14 i 18 listopada oraz 1, 2, 8 i 9 grudnia. 8.11.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Marta Abramowicz, autorka bestsellera „Zakonnice odchodzą po cichu”, powraca z równie mocnym i poruszającym reportażem pt. „Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica”. Książka wydana przez Krytykę Polityczną przed kilkunastoma dniami trafiła do księgarń. Z dziennikarką i psycholożką, która w swojej najnowszej pracy przełamuje kolejne tabu, można było porozmawiać w czwartkowy wieczór w sopockim Teatrze na Plaży. Spotkanie autorskie z Martą Abramowicz poprowadziła Magdalena Grzebałkowska. 8.11.2018 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na terenie Parku Kolibki w Gdyni-Orłowie, nieopodal budynku Biura Ogrodnika Miasta miał dziś miejsce uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej hrabiego Witolda Józefa Adama Kukowskiego herbu Ślepowron (1882-1939). Ostatni właściciel Dóbr Rycerskich Kolibki swoją działalnością zasłużył się jako patriota i działacz społeczno-polityczny. Był propagatorem polskości i działań na rzecz szerzenia oświaty, edukacji i kultury. Od 1921 roku pełnił obowiązki konsula honorowego Republiki Estonii w Wolnym Mieście Gdańsku. Wpisany przez hitlerowców na czarną listę wrogów III Rzeszy, zaraz po wybuchu wojny trafił do więzienia. 4 września zginął z rąk oprawców w lasach piaśnickich, a jego rodzina wywieziona została do obozów koncentracyjnych. W 1946 roku na mocy dekretu PKWN majątek Kukowskich przejęło państwo.
Od 2002 roku imię Witolda Kukowskiego nosi nadmorska alej w Gdyni-Orłowie stanowiąca przedłużenie Promenady Królowej Marysieńki. Kamień z epitafium upamiętniającym wielkiego gdynianina został odsłonięty dzisiaj z inicjatywy Rady Dzielnicy Orłowo. W uroczystości objętej patronatem prezydenta miasta uczestniczył Martin Roger, ambasador nadzwyczajny i pełnomocny Republiki Estońskiej w Polsce. 8.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Do 22 listopada na Placu Grunwaldzkim w Gdyni możemy oglądać wystawę przygotowaną przez gdański oddział i delegaturę w Bydgoszczy Instytutu Pamięci Narodowej z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Plenerowa ekspozycja pt. „Należy stworzyć niepodległe państwo polskie (…) z wolnym dostępem do morza” od wczoraj gości także we Włocławku, a od piątku będzie dostępna również w Bydgoszczy. W kolejnych tygodniach przewidziane są prezentacje w innych miejscowościach Pomorza i Kujaw. Wystawa porusza m.in. tematykę genezy odrodzenia Rzeczypospolitej, walki o granice, działalności niemieckiej ochotniczej organizacji paramilitarnej Grenzschutz Ost (Straż Graniczna Wschód), powstania wielkopolskiego, zaślubin Polski z morzem, plebiscytu na Powiślu czy wojny polsko-bolszewickiej. Ciekawą jej częścią są sylwetki Ojców Niepodległości Pomorza i Kujaw, wśród których znaleźli się Stefan Łaszewski, Otton Steinborn, Jan Biziel, Jan Maciaszek, kpt. Paweł Cyms, dr Józef Wybicki, Antoni Abraham, Stefan Hazuka, Tomasz Rogala, ks. Józef Wrycza i płk Wojciech Józef Gromaczyński. – Tak jak przez ostatni rok prezentowaliśmy w kilkudziesięciu miejscowościach ogólnopolskie spojrzenie na 100. rocznicę odzyskania niepodległości, czyli wystawę „Ojcowie Niepodległości”, tak teraz prezentujemy ujęcie bardzo bliskie, regionalne, w którym podjęta została zwięzła próba wspomnienia o losach miast naszego regionu, od Kujaw po samo Wybrzeże w okresie 1918-1920. Po bardzo długiej niewoli, zapoczątkowanej w 1772 roku I rozbiorem, wreszcie spełniło się marzenie Polaków o wolnej ojczyźnie. Po blisko stupięćdziesięcioletnim okresie wielkich krzywd narodowych, ucisku politycznego, ekonomicznego i kulturalnego ze strony bezwzględnych zaborców, rosyjskiego na Kujawach Wschodnich i pruskiego na Kujawach Zachodnich i Pomorzu, Polacy mieli znowu swoje państwo. Na wystawie punktem wyjścia jest rok 1918 – mówi prof. Mirosław Golon, dyrektor IPN Gdańsk. 8.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kwintet Wojtka Mazolewskiego kontynuuje wyjątkową trasę koncertową poświęconą muzyce Krzysztofa Komedy Trzcińskiego. W piątkowy wieczór reinterpretacji znanych na całym świecie standardów jazzowych i muzyki filmowej w wykonaniu Wojtka Mazolewskiego, Joanny Dudy, Marka Pospieszalskiego, Oskara Toroka i Qby Janickiego słuchał Stary Maneż. Po Gdańsku będą jeszcze Warszawa, Kraków, Wrocław, na koniec roku – koncert live w studiu radiowej Trójki, a potem... nowa płyta. Publiczność i prezentacja muzyki na żywo mają pierwszeństwo. – Tak jest najlepiej – twierdzi Wojtek Mazolewski.
Twórczość Krzysztofa Komedy inspiruje kolejne pokolenia muzyków w wielu zakątkach świata. Nie inaczej jest z Mazolewskim i muzykami jego kwintetu. Jednym z impulsów do zagłębienia się w muzykę twórcy polskiej szkoły jazzu był dla artystów zeszłoroczny koncert WMQ w Londynie podczas prestiżowej serii Church of Sound. Zespół Wojtka Mazolewskiego  zaprezentował londyńskiej publiczności specjalny projekt „Polish Jazz” poświęconym legendom polskiego jazzu, w tym w dużej części muzyce Komedy. Nowy program koncertowy kwintetu z muzyką ikony światowego jazzu powstawał przez ostatnie dwa lata. – W naszych interpretacjach pokazujemy nie tylko sam potencjał kompozycji Komedy, który jest bezdyskusyjny, ale także dodajemy im taki nasz, kwintetowy pierwiastek łączący tradycję z nowoczesnością – mówi Wojtek Mazolewski. 6.11.2018 / Fot. Anna Rezulak / KFP
Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz poniżył, nazywając faszystą, i naruszył nietykalność cielesną działacza Młodzieży Wszechpolskiej Aleksandra Jankowskiego, ale ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu umorzył postępowanie karne w tej sprawie. To pokłosie odwołania, jakie obrońca pozwanego złożył od wyroku ogłoszonego przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w lipcu tego roku, skazującego prezydenta miasta na karę grzywny w wysokości 2,5 tysiąca złotych. Wyrok Sądu Okręgowego jest prawomocny.
Sekretarz koła Młodzieży Wszechpolskiej w Gdańsku oskarżył Pawła Adamowicza o stosowanie wobec niego siły fizycznej oraz „bezpośrednie utożsamienie jego osoby z faszyzmem”. W prywatnym akcie oskarżenia czytamy: "Oskarżony, stosując siłę fizyczną, dokonał ataku na moją osobę oraz dwie inne kobiety. Stosując siłę fizyczną zdecydowanie odpychał nas, krzycząc „Won!", „Precz!” oraz pomawiając nas poprzez nazwanie mnie jak i dwóch obecnych ze mną kobiet mianem faszystów”. Do zdarzeń miało dojść 7 listopada ubiegłego roku w Ratuszu Głównego Miasta podczas wystąpienia Adama Michnika pt. „Dwie Niepodległości 1918/1989 – wyzwania i bilans”. Tuż po rozpoczęciu wykładu kilkuosobowa grupa działaczy Młodzieży Wszechpolskiej chciała wręczyć redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej” wiaderko z substancją imitującą smołę. – I wtedy do akcji wkroczył pan prezydent Paweł Adamowicz – mówił Aleksander Jankowski. Jak tłumaczył powód, happening MW miał polegać na „ułatwieniu panu Michnikowi prowokacji na marszach niepodległości", nawiązując do działań dziennikarza Jacka Hugo-Badera, który ucharakteryzował się na Afropolaka i wziął udział w warszawskim marszu 11 listopada 2016 roku, a następnie opisał swoje doświadczenia w gazecie. – Chodziło o to, aby pan Michnik mógł wysmarować całą redakcję na nasz koszt, a nie tylko jednego dziennikarza – wyjaśniał Aleksander Jankowski. 6.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Gdyńskim Centrum Filmowym oglądać można do 15 listopada wystawę fotografii Andrzeja Gojke - TAK SZYBKO ODCHODZĄ. Autor, który od ponad dwóch dekad dokumentuje Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni prezentuje ok. 30 portretów gwiazd polskiej kinematografii oraz ludzi związanych z festiwalem, których nie ma już wśród nas. Na wystawie zobaczyć można m. in. fotografie Aliny Janowskiej - Zabłockiej, Ani Przybylskiej, Ireny Kwiatkowskiej, Ewy Salackiej, Krzysztofa Kolbergera, Andrzeja Wajdy, Leona Niemczyka, Jan Machulskiego, Janusza Morgensterna i wielu innych 29.10.2018 Fot. Andrzej J. Gojke / KFP
Paweł Adamowicz wygrał drugą turę wyborów w Gdańsku. Gdańsk wyprzedził inne duże miasta w walce o jak najwyższą frekwencję wyborczą. O to właśnie urzędujący prezydent apelował do mieszkańców niemal do ostatnich chwil długiej kampanii. Oficjalnie biliśmy się o rekord frekwencji z Krakowem, Kielcami i Szczecinem, w istocie zaś chodziło o to, że im więcej gdańszczan pójdzie na wybory, tym większe będą gwarancje zachowania w mieście politycznego status quo. Prawo i Sprawiedliwość nigdy niczego w Gdańsku nie wygrało. Obywatelski obowiązek spełniło w niedzielę 56,8 proc. uprawnionych do głosowania – więcej niż w innych dużych miastach – a Paweł Adamowicz otrzymał blisko 65 proc. głosów. – Od jutra zaczyna się nowy rozdział w historii Gdańska. Kontynuacja, ale też nowe wybory. Wszystkich zapraszam do współpracy. Jeszcze mocniej, jeszcze bardziej zaopiekujmy się naszym Gdańskiem, poczujmy się współgospodarzami naszego miasta. Proszę was o wsparcie, o radę, o krytykę, ale o rzeczową krytykę. Nie chcę żadnych oklasków, nie chcę żadnych laurek, chcę od was rzeczowej współpracy – dziś i na przyszłość. Niech żyje Gdańsk, perła w koronie Rzeczypospolitej. Niech żyje demokracja – zwracał się gdańszczan zwycięzca wyborów tuż po ogłoszeniu wyników sondażowych. Na wszystkich, którzy wraz ze sztabem wyborczym Wszystko dla Gdańska spędzali ten wieczór w Klubie Żak, czekała słodka niespodzianka. – Zapraszam was na tort gdański. Ponoć ma siedem pięter, a więc każdej i każdemu z was na pewno wystarczy. Będziemy go sprawiedliwie dzielić, tak jak bochen Gdańska dzielimy – zapewniał Paweł Adamowicz. 4.11.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Kacprowi Płażyńskiemu nie udało się przerwać kariery samorządowej prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Według sondażowych wyników uzyskanych na podstawie badania exit poll kandydat Zjednoczonej Prawicy otrzymał w drugiej turze 35,3-procentowe poparcie, podczas gdy na jego rywala zagłosowało 64,7 proc. mieszkańców, którzy w niedzielę poszli do urn wyborczych. Frekwencja w Gdańsku wyniosła ok. 57 proc. Jak przyjął decyzję gdańszczan pokonany kandydat? – Gratuluję Pawłowi Adamowiczowi zwycięstwa w drugiej turze. Mam nadzieję, że te następne pięć lat będą lepsze niż dotychczasowe. Myślę, że to, co ten zespół, który tu za mną stoi, dokonał w ciągu kampanii wyborczej, to coś bardzo dobrego dla gdańskiej demokracji, to coś bardzo dobrego dla dyskursu publicznego w Gdańsku. Pojawiło się wiele merytorycznych wątków, bo też ta kampania była niezwykle blisko ludzi i niezwykle mocno nastawiona była na ich potrzeby. Te wątki, które podejmowaliśmy, nie zginą. To będzie kontynuowane. Myślę, że współpraca między opozycją a władzami Gdańska będzie o tyle lepsza, że będziemy opozycją bardzo, bardzo intensywną. Już przed pierwszą turą wyborów zapowiedzieliśmy, że radni z Prawa i Sprawiedliwości będą intensywnie działać, będą spotykać się z radami dzielnic i mieszkańcami. Chcemy, żeby te najbliższe pięć lat przebiegało w pokorze ciężkiej pracy, ciężkiej służby publicznej, i aby zaowocowały one tym, że będziemy mogli obudzić się w Gdańsku dużo piękniejszym, lepszym, bardziej sprawiedliwym – powiedział Kacper Płażyński podczas wieczornego spotkania sztabu wyborczego Zjednoczonej Prawicy w restauracji Mantra na Przymorzu. Za walkę do końca dziękował mu m.in. Janusz Śniadek. Zdaniem posła PiS Gdańsk nie wykorzystał w tę niedzielę szansy na zmianę... – Jednak absolutnie wynik młodego polityka jest wynikiem dobrym i dobrze rokującym na przyszłość. Przed Kacprem Płażyńskim jeszcze długa kariera. Ja myślę, że jego osoba jest też znakomitym świadectwem, że PiS ma wielu młodych, znakomitych i dobrze zapowiadających się polityków. Jesteśmy mu winni podziękowania za tę pracę. Musimy też z pokorą pochylić się i w głębokim namyśle poszukać sposobów dotarcia do serc gdańszczan, by w następnych wyborach przekonać ich do siebie skuteczniej niż w tych – komentował wyniki poseł Śniadek. 4.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński głosował dziś ok. godziny 13.30 wspólnie z żoną Natalią w Obwodowej Komisji nr 35 na Żabim Kruku. 4.11.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11325
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP