logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12341
Od piątku rozbrzmiewa muzyka 22. Festiwalu Gdynia Classica Nova (4-20 października). W tym roku słuchamy Mozarta. Nazwisko kompozytora po raz pierwszy znalazło się w nazwie festiwalu. – Pomiędzy 4 a 20 października zabrzmi jedna z czterdziestu dziewięciu mozartowskich symfonii, jeden spośród dwudziestu ośmiu koncertów fortepianowych, arie i duety z jego najsłynniejszych oper, owiane legendą Requiem d-moll oraz msze, uwertury, serenady i divertimenta – zapowiada Krzysztof Dąbrowski, dyrektor artystyczny Gdynia Classica Mozart. Tak naprawdę dzieł największego geniusza muzyki klasycznej w festiwalowym wydaniu słuchać będziemy po raz pierwszy podczas niedzielnego (6 października, godz. 17) koncertu inauguracyjnego w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza (zagra NFM Orkiestra Leopoldinum z Wrocławia prowadzona przez Christiana Danowicza). Piątkowo-sobotnie koncertowanie w holu dworca PKP wprowadzające gdynian i gości miasta w atmosferę święta muzyki klasycznej tematycznie nie były związane z Mozartem. Publiczności zaprezentowały się w wybranych przez siebie utworach Gdańska Grupa Perkusyjna Jeunesses Musicales oraz trio jazzowe w składzie Adam Wendt (saksofon), Ignacy Wendt (trąbka) i Artur Jurek (fortepian). – Koncerty na dworcu są swego rodzaju performansem, który ma przyciągnąć uwagę. Pozostawiamy naszym wykonawcom dowolność. To są ich standardy i opracowania. Jazzmani na dworcu oczywiście nie pojawiają się przypadkowo. To sygnał dla naszej publiczności, że już od kilku lat jesteśmy festiwalem muzyki klasycznej wzbogaconym o elementy jazzu. Rok temu gościliśmy trio Andrzeja Jagodzińskiego, a w tym roku będzie u nas trio Krzysztofa Herdzina [13 października, godz. 19, Konsulat Kultury – przyp. red.]. Staramy się sięgać po wykonawców z najwyższej półki. Grający dziś na dworcu Adam Wendt to jest historia polskiego jazzu, człowiek, który od początku tworzył grupę Walk Away i który ma na swoim koncie nieprawdopodobne wręcz wykonania muzyczne – mówi dyrektor Dąbrowski. Trio w składzie Krzysztof Herdzin (aranżacje, fortepian), Andrzej Święs (kontrabas) i Cezary Konrad (perkusja) zagra w przyszłą niedzielę Jazzy Mozart. W programie m.in. Koncert klarnetowy A-dur, Là ci darem la mano z opery Don Giovanni i Marsz turecki z Sonaty fortepianowej A-dur. 5.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Trwa Światowy Tydzień Zwierząt (4-10 października). W gdańskim zoo na szczególne względy opiekunów i publiczności mogły dziś liczyć cztery lwy. To ich urodziny. Jutro (godz. 10-15) świąteczna atmosfera zagości także na wybiegach i w pawilonach innych mieszkańców oliwskiego zwierzyńca, m.in. fok, tygrysów, pand małych, orangutanów, papug i gadów. Dyrekcja i pracownicy Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego zapraszają swoich gości również do budynku głównego na zajęcia edukacyjne. Chętni będą mogli wziąć udział w warsztatach tworzenia filcowych zwierząt oraz obejrzeć filmy z treningów medycznych lwów, orangutanów i żyraf.
Sobota z w oliwskim zoo należała do młodych lwów angolskich. Atos, Portos, Aramis i Casa przyszły na świat 7 października 2017 roku. To dzieci ośmioletniej Tshibindy i dziewięcioletniego Arco. W dniu narodzin ważyły po ok. 3 kg. Dziś to prawie 130-kilogramowe dwulatki. Z okazji urodzin, na oczach widzów zjadły świąteczne śniadanie (pokazowi karmienia towarzyszyły opowieści opiekunów). Był też prezent – piłka od przedstawicieli Forum Gdańsk, sponsora oliwskiego stada. Rozpakowaniem podarku umieszczonego w kartonie zajęły się samice – solenizantka Casa oraz towarzyszące jej Tshibinda, Tola i Berghi. – Casa zaczęła już dojrzewać, dostała pierwszą ruję. Oddzieliliśmy ją od młodych samców, aby uniknąć sporów i prób krycia. Świetnie dogaduje się z matką i pozostałymi samicami – mówi opiekunka lwów Sandra Kaczmarek. Instynkt stadny coraz bardziej uwidacznia się u samców. Opiekunowie dostrzegają to po próbach przejmowania stada przez młode lwy. Niejednokrotnie dochodziło już do walk między nimi a dominującym samcem Arco. Atos, Portos i Aramis są więc teraz oddzieleni także od swojego ojca. W naturze zostaliby wypędzeni ze stada przez samice. 5.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, to rachunek za wszystkie wprowadzane reformy, niestety, zostanie wystawiony w dużej części mieszkańcom miast – przekonuje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Marszałek pomorski Mieczysław Struk nazywa politykę rządu antysamorządową.
Samorządowcy mówili dziś w Gdańsku o tym, jak rząd niszczy wspólnoty lokalne. W konferencji prasowej zorganizowanej w świetlicy w budynku przy ul. Dolne Młyny 4c udział wzięli: prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska, kandydat na posła Piotr Adamowicz oraz marszałek pomorski Mieczysław Struk. Miejsce spotkania miało tu znaczenie. – Dom na Dolnych Młynach to miejsce, w którym osoby wychodzące z różnych trudności życiowych otrzymują wsparcie i mogą wrócić do normalnego życia. To miejsce, z którego jesteśmy szczególnie dumni. Wczoraj otrzymaliśmy nagrodę PLGBC Green Building Awards przyznawaną przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego za tę właśnie inwestycję. Ekologiczne budownictwo to jest coś, na co w Gdańsku stawiamy. Obiekt na Dolnych Młynach jest pierwszym i jedynym w Polsce domem z mieszkaniami wspomaganymi, wybudowanym w technologii ekologicznej – powiedziała na wstępie dzisiejszej konferencji prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Dalej mówiła o środkach finansowych przeznaczanych przez gdański samorząd na mieszkalnictwo. Tłem sukcesów był rządowy program mieszkanie Plus. – Od 2014 roku wybudowaliśmy 1138 mieszkań – w różny sposób. To mieszkania, które wybudowaliśmy przez nasze spółki komunalne, mieszkania wspomagane – takie jak w tym budynku, w którym się znajdujemy, ale także mieszkania poprzez program zamiany. Jesteśmy na progu nowej kadencji. Program na tę pięciolatkę to 1200 mieszkań. 355 jest już w przygotowaniu. A co na to rząd? Rząd ogłosił hucznie program Mieszkanie Plus. Bardzo dobry program, zastanawialiśmy się w Gdańsku, czy nie podjąć współpracy w tym zakresie. Ile mieszkań udało się wybudować w całej Polsce w ramach tego programu? 867. W przygotowaniu jest 864. Jedno miasto Gdańsk, które ma o wiele mniejsze możliwości, jest w stanie wybudować więcej mieszkań aniżeli buduje się w całej Rzeczypospolitej Polskiej za rządów Prawa i Sprawiedliwości – mówiła Aleksandra Dulkiewicz.
– Problem polega na tym, że dzisiaj rząd realizuje swoje obietnice w dużej części za pieniądze samorządu. Wszystkie zmiany stawek PIT samą Warszawę będą kosztowały 810 mln zł rocznie. Jeżeli dodamy do tego kwestie dotyczące przekształcenia prawa użytkowania wieczystego, jeżeli spojrzymy na większe janosikowe i na koszty związane z edukacją, które w przypadku Warszawy wynoszą 450 mln więcej, to okazuje się, że o 1,5 mld mniej będą wynosić wpływy do budżetu miasta. Takie są skutki przerzucania kosztów obietnic wyborczych na barki samorządu, i z drugiej strony kosztów nietrafionych reform, takich jak reforma edukacji. Nikt nie zabrania rządowi realizacji obietnic wyborczych. Tylko dlaczego one mają być realizowane w połowie za pieniądze samorządów? Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, to rachunek za wszystkie wprowadzane reformy, niestety, zostanie wystawiony w dużej części mieszkańcom miast - przekonywał prezydent Warszawy Rafała Trzaskowski. O skutkach deformy edukacji mówiła także burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska. – To co dziej się z oświatą, przekracza już wszelkie granice. W naszym województwie są samorządy, które muszą dopłacać 200 proc. do subwencji oświatowej. Tak jest np. w Krynicy Morskiej, liczącej tysiąc mieszkańców (…) Osobiście nie znam samorządu, który dostałby 100 procent zapotrzebowania. W Pucku jest to niecałe 50 procent. Kiedy wchodziła reforma – czy deforma – oświaty, uzyskaliśmy zero złotych. Takich samorządów jest bardzo wiele. Ale były też takie, uprzywilejowane, które uzyskały prawie 100 procent środków na to, żeby dokonać zmian w oświacie. Skutki tego ciągle odczuwamy – powiedziała burmistrz Pucka.
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski dotknął tematów subwencji oświatowej, a także subwencji drogowej, by przyjrzeć się istocie antysamorządowego działania władzy centralnej. Mówił o płynących z tego zagrożeniach dla gmin. – Rząd chce odebrać środki wspólnotom lokalnym, żeby potem łaskawie rozdawać, nasze pieniądze, mieszkańców Pucka, Sopotu czy Gdańska, w sposób uznaniowy, budując państwo partyjne. Taką sytuację mamy w subwencji oświatowej, ale także np. w subwencji drogowej, gdzie rząd uznaniowo i nietransparentnie, w sposób tylko sobie wiadomy, rozdawał pieniądze, żeby potem np. pan wojewoda Drelich w swojej kampanii wyborczej mógł spotkać samorządowców z powiatu kartuskiego i wręczyć im subwencję drogową. To wszystko prowadzi do zahamowania rozwoju gmin. Już 865 gmin nie ma nadwyżki budżetowej, czyli nie może złożyć o budżetu na rok przyszły. Następnych 700 gmin nie jest w stanie osiągnąć większej nadwyżki niż milion złotych. To znaczy, że nie mogą zaciągnąć żadnego kredytu, np. na zrealizowanie środków unijnych. Mamy sytuację naprawdę ciężką już w ponad 1500 gminach. No cóż, może rząd da tym gminom. To wszystko polega na tym, żeby mieszkańcy nie mogli decydować o tym, na co pójdą te pieniądze, tylko żeby decydowano o tym na Nowogrodzkiej. Trzeba się zastanowić, czy chcemy wybrać władzę centralistyczną, władzę państwa partyjnego, czy chcemy wybrać władzę samorządową, władze wspierającą wspólnoty lokalne – mówił Karnowski.
Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk na liście antysamorządowych działań rządu umieścił m.in. odebranie samorządom regionalnym wpływu na fundusze usytuowane w wojewódzkich funduszach środowiska oraz odebranie kompetencji w zakresie doradztwa rolniczego. – To także zarządy melioracji i urządzeń wodnych. Kłaniamy się mieszkańcom Żuław, którzy nie dostrzegają jakichkolwiek zmian w tym zakresie. Oczywiście to także zmiany finansowe, które uderzą w samorządy terytorialne. Obawiamy się bardzo nowego okresu programowania unijnego. Obawiamy się, czy samorządy będzie stać na posiadanie środków własnych, czy będzie je stać na realizowanie oczekiwań wielu wyborców – powiedział dziennikarzom marszałek Mieczysław Struk. 4.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Stacja Food Hall to jedna z największych przestrzeni gastronomiczno-imprezowych Trójmiasta. Oficjalnie otwarta 1 lipca br. na drugim piętrze Galerii Metropolia we Wrzeszczu może pomieścić około 600 gości. To aż 2,5 tys. m kw. powierzchni, ponad 20 restauracji, kilka barów i dużo miejsca do wspólnej zabawy. No i oczywiście dworcowe klimaty. Na „Peronie 5” właśnie zainaugurowała działalność scena jazzowa. Wystąpili Sound Trap Quartet i Tribute to Poluzjanci. 3.10.2019 / Fot. Anna Rezulak / KFP
– Nie mogę sobie wyobrazić lepszego kandydata w sprawach, które są mi najbliższe, czyli w sprawach zagranicznych. Mamy w tej chwili amatorską politykę zagraniczną. Głos rozsądku i doświadczenia europejskiego w Sejmie naprawdę się przyda. Chciałbym serdecznie polecić kandydaturę Krzysztofa Liska na liście Koalicji Obywatelskiej – powiedział Radosław Sikorski na czwartkowej konferencji obu polityków w biurze regionalnym PO w Gdańsku-Wrzeszczu. Europoseł przypomniał, że Krzysztof Lisek nadzorował jego pracę, jako ministra spraw zagranicznych, w roli przewodniczącego sejmowej komisji, a później blisko współpracował z nim jako europoseł, prowadząc bardzo ważne tematy także dla Pomorza. – Jednym z osiągnięć MSZ w tamtym czasie było przekonanie UE do zmiany regulacji w taki sposób, aby małym ruchem granicznym pomiędzy okręgiem królewieckim a częścią Warmii i Mazur oraz Pomorza można było objąć znacznie szerszy obszar. Krzysztof Lisek miał w tym sukcesie swój olbrzymi wkład. Bardzo mi przykro, że obecna władza pod zupełnie wyimaginowanym pretekstem ten mały ruch graniczny zawiesiła. Mamy dość spornych kwestii z Federacją Rosyjską. To są kwestie sporne z państwem rosyjskim, a nie z Rosjanami. Możliwość przyjazdu do Unii i zobaczenia przez nich, jaki sukces Polska odniosła dzięki wolności, dzięki członkostwu w Unii Europejskiej, to także ważny aspekt polityczny, który powinien przyśpieszać europeizację Rosji. To jest to, czego obecny rząd nie rozumie, a co rozumiał Krzysztof Lisek – mówił Sikorski. Były szef MSZ przypomniał także, że Lisek był kluczową postacią w „praktycznej realizacji wielkiej polskiej idei, pierwszego wielkiego projektu, do którego Polska przekonała całą Unię Europejską” – w partnerstwie wschodnim. Kandydat na posła przez pięć lat był w PE sprawozdawcą do spraw Gruzji, był także współautorem umowy stowarzyszeniowej pomiędzy PE a Gruzją. – Kandyduję do Sejmu ponownie, żeby zakończyć te sprawy, które trzeba dokończyć. Byłem dwa dni temu na Mierzei Wiślanej, rozmawiałem z przedsiębiorcami. Oni mówili: zainwestowaliśmy pieniądze, wzięliśmy kredyty, zainwestowaliśmy w maszyny do pakowania produktów, mieliśmy mnóstwo gości z obwodu królewieckiego, którzy przyjeżdżali do nas na zakupy. Część z nich zostawała również na wypoczynek... Dzisiaj nasz obecny rząd bardzo to utrudnił. Większość z nich nie może przyjeżdżać, i nie przyjeżdża. To olbrzymia strata dla przedsiębiorców Pomorza. To są miejsca pracy, które tracimy. I tym chciałbym się zająć w Sejmie. Myślę, że moje doświadczenie z Parlamentu Europejskiego może się przydać. Prawo europejskie trzeba tworzyć we współpracy parlamentów narodowych z Europarlamentem. Unika się wtedy błędów, unika się oporów parlamentów już po uchwaleniu unijnego prawa – mówi Krzysztof Lisek. 3.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Żaden ze zniszczonych banerów nie trafi na wysypisko śmieci. Oczywiście zgłaszamy wszystkie akty wandalizmu i kradzieży na policję, ale chcemy też powiedzieć tym, którzy niszczą nasze banery, że się nie poddamy. Znajdziemy sposób na to, żeby skutecznie docierać do naszych wyborców – przekonuje Agnieszka Pomaska. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej w nadchodzących wyborach do Sejmu już go znalazła. Na spotkaniu z dziennikarzami przed wrzeszczańskim Manhattanem zaprezentowała efekty powtórnego wykorzystania w kampanii materiałów eksponowanych w przestrzeni publicznej, które dostały się we wrogie ręce. – Warsztat Fundacji „Nielada Historia” znajdujący się w Kartuzach uszył z nich dla mnie torbę, która będzie wyborczą reklamą, saszetkę na dokumenty i piórnik-kosmetyczkę. Wszystko to przyda się w tych dniach. Fundacyjny projekt Zeroban prowadzony jest w duchu kampanii, którą ja także prowadzę, czyli w duchu kampanii zero waste – niemarnowania jedzenia i dbania o środowisko. Żaden z moich banerów, także tych, które przetrwają, nie trafi na śmietnik. Zwracam uwagę, że znaczna część moich banerów pochodzi z poprzedniej kampanii wyborczej. Teraz również planuję te niezniszczone banery przechować. A z tych zniszczonych będą powstawały gadżety promujące Koalicję Obywatelską – zapowiada posłanka. 3.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Lewica (SLD, Razem, Wiosna) stawia w swoim programie wyborczym na naprawę polskiej służby zdrowia. Kandydaci nieformalnej koalicji zapowiadają m.in. skrócenie czasu oczekiwania pacjentów w kolejkach do lekarzy specjalistów do 30 dni. Jak to zrobić? O krótko- i długofalowych działaniach planowanych przez Lewicę w tej sferze mówili dziś na spotkaniu prasowym przed Szpitalem św. Wojciecha na Zaspie Michał Piękoś – kandydat do Sejmu z okręgu nr 25 (Gdańsk) oraz Leszek Mierzejewski – niezależny ekspert, doktor nauk medycznych, specjalista kardiolog. – Nie może być tak, że pacjent jest do mnie rejestrowany na przyszły rok, i to dopiero po wakacjach. Pacjent po zawale wymaga natychmiastowego kontynuowania leczenia. Specjalistów z dnia na dzień nie przybędzie, ale można im pomóc w pracy. Brakuje nam asystentów medycznych. Jesteśmy w przededniu tzw. cyfryzacji, która będzie się sprowadzać do tego, że specjalista połowę swego czasu pracy będzie spędzać na wklepywaniu danych do komputera i próbach wygenerowania recepty. Dlatego właśnie na całym świecie są sekretarki i asystenci medyczni. Oczekiwanie na nowego specjalistę to jest co najmniej 10 lat od chwili zdania przez niego matury. Dobre przygotowanie asystenta medycznego zajmuje kilka miesięcy – mówi doktor Leszek Mierzejewski. Wprowadzenie w Polsce systemu asystentów medycznych odciążającego lekarzy w pracy biurokratycznej to jedynie wstęp do długofalowych działań proponowanych przez Lewicę. Kolejnymi krokami mają być zwiększenie liczby lekarzy specjalistów oraz podniesienie poziomu wydatków na służbę zdrowia w przeliczeniu na jednego mieszkańca z obecnych ok. 700 euro (3. miejsce od końca w Europie) do 1100 euro rocznie. – W Polsce na tysiąc pacjentów przypada dwóch lekarzy. W Niemczech – czterech, w Austrii – pięciu, w Czechach – trzech i pół. Mamy najmniej lekarzy w Europie. Nie akceptujemy tego. Sprawimy, że za sześć lat w Polsce będzie o 50 tysięcy lekarzy więcej. Zwiększymy o połowę liczbę studentów na kierunkach lekarskich. Ułatwimy im specjalizowanie się w tych specjalizacjach, na które dzisiaj jest największy popyt, a także znacznie ułatwimy pracę w polskich szpitalach zagranicznym lekarzom. Zrezygnujemy m.in. ze stażu podyplomowego (…) PiS dzisiaj mówi, że są pieniądze na F-35, na totalnie bezsensowny centralny port komunikacyjny, są pieniądze na kościół, a jednocześnie żałuje pieniędzy na służbę zdrowia. W przeliczeniu na jednego mieszkańca jesteśmy pod tym względem w Europie na 3. miejscu od końca. Za nami są tylko Rumunia i Bułgaria. Lewica to zmieni. Sprawimy, że wydatki wzrosną w ciągu sześciu lat z 700 do 1100 euro – zapowiada Michał Piękoś. 2.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Nie żyje Karel Gott, jeden z najbardziej znanych i docenianych na świecie czeskich artystów sceny muzycznej. Miał 80 lat. Chorował na ostrą białaczkę. Odszedł we wtorek, krótko przed północą.
Gott był piosenkarzem, aktorem, malarzem, wielokrotnym laureatem nagrody Golden Nightingale. Śpiewał po czesku, niemiecku, francusku, angielsku, włosku, rosyjsku i w innych językach. Od 1965 roku nagrał 180 płyt, które sprzedały się w ponad 50 milionach egzemplarzy. Jego popularność w Polsce nierozerwalnie związana była z występami na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie. W 1964 roku zdobył III nagrodę w tzw. finale polskim wykonując balladę pt. „Kot Teofil”. Festiwalowa publiczność oklaskiwała go także w latach 1968, 1975, 1986 i 2006. Wylansował takie przeboje jak „Lady Carneval”, „Bee Maya”, „Babička”, „Kdepak ty ptáčku hnízdo máš” czy „Tam, kam chodí vítr spát”. 2.10.2019 / fot. KFP
Uroczysta inauguracja roku akademickiego w Gdyńskiej Szkole Filmowej połączona z rozdaniem dyplomów tegorocznym absolwentom rocznika 2016-2019 odbyła się 1 października br. Obecna na uroczystości wiceprezydent Gdyni pani Katarzyna Gruszecka - Spychała powiedziała: "Kiedy ten projekt się zaczynał, budził pewne pytania. Dzisiaj historia pokazuje, że było warto. Fantastyczne sukcesy słuchaczy i absolwentów, w tym zagraniczne nagrody, które są rzadkością na polską skalę, pokazują, że to projekt spełniony. A my trzymamy kciuki, aby rósł w siłę i aby całkiem prawdziwe było hasło, że „Gdynia kocha film, a film kocha Gdynię”. Mam nadzieję, że w następnych latach akademickich będziemy świętować kolejne sukcesy". 1.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Otwarte posiedzenie Senatu Politechniki Gdańskiej z okazji inauguracji roku akademickiego 2019/2020 01.10.2019 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12341
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP