logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12256
Magdalena Wałęsa, najstarsza córka Lecha i Danuty Wałęsów, wyszła za mąż. Jej wybrankiem jest gdański radny Lech Kaźmierczyk, właściciel pizzerii Leone, znany również z niesienia pomocy potrzebującym. Młodzi powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w Bazylice Mariackiej w Gdańsku, a związek pobłogosławił ksiądz prałat Ireneusz Bradtke. Pan młody przyjął nazwisko żony, a ponieważ nosi to samo imię co teść, mamy w Gdańsku nowego Lecha Wałęsę, i to w tej samej rodzinie. Nie jest to pierwsze małżeństwo Magdy, poprzednie, unieważnione, zawarła 17 lat temu. W uroczystości wzięli udział najbliżsi, m.in Lech i Danuta Wałęsowie, siostry i bracia panny młodej: Ania, Maria Wiktoria, Brygida, Bogdan i Jarosław. Były życzenia od władz miasta i radnych. Przyjęcie weselne odbyło się w rodzinnym domu państwa Wałęsów przy ul. Polanki w Gdańsku-Oliwie. Rodzina powiększy się za kilka miesięcy o kolejnego wnuka legendarnego przywódcy Solidarności i prezydenta Polski, bowiem panna młoda spodziewa się dziecka, o czym poinformowała już prawie miesiąc temu. 31.08.2019 / Fot. Maciej Kosycarz / KFP
Marszem Sektorówki ulicami miasta rozpoczęło się w Gdańsku sobotnie świętowanie 39. rocznicy Porozumień Sierpniowych. Pochód niosący biało-czerwoną flagę wyruszył spod pomnika Króla Jana III Sobieskiego przy Targu Drzewnym, by przed godz. 10 stanąć w miejscu, z którego 31 sierpnia 1980 roku Lech Wałęsa ogłosił zakończenie strajku i podpisanie porozumień gdańskich. Otwieranie na oścież stoczniowej Bramy nr 2 – symbolu polskiej drogi do wolności – w rocznice sierpniowego zwycięstwa stało się już tradycją. Dziś przeszli nią m.in. bohaterowie tamtych dni – Lech Wałęsa, Henryka Krzywonos, Bogdan Borusewicz, Bogdan Lis i Jerzy Borowczak, a obok nich prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, dyrektor ECS Basil Kerski oraz setki mieszkańców. – Wygraliśmy dlatego że byliśmy razem. I z tej, i z tamtej strony stoczni. I nie tylko stoczni, bo byliśmy w wielu zakładach. Wszyscy myśleliśmy o sobie pozytywnie. To była nasza siła. Dzisiaj musimy do tej siły wrócić (...) Musimy pójść głosować, musimy zmienić naszą sytuację. Wolności nie dostaje się na stałe. Pamiętajcie o tym, że jeśli nie będziemy powtarzać o Solidarności naszym dzieciom, ona zaniknie. Nasze dzieci nie znają tego, dlaczego tutaj byliśmy. Nie wiedzą, co to komuna. Pytają, czy w Tesco też był ocet. Pokażmy naszym dzieciom, cośmy sami zrobili. Bo myśmy całą Polską walczyli i wywalczyliśmy sobie Solidarność. 10 milionów ludzi – przypominała Henryka Krzywonos-Strycharska na chwilę przed otwarciem stoczniowej bramy. – Musimy otoczyć dobrą pamięcią tych bohaterów, których już nie ma z nami. Szczególnie chciałabym wymienić panią Annę Walentynowicz, Alinę Pieńkowską, Marylę Błońską, Magdalenę Modzelewską, Zdzisława Kobylińskiego, Lecha Bądkowskiego, Arkadiusza Rybickiego i wielu wielu innych. Nigdy nikogo mnie będziemy wykreślać z naszej pamięci i nigdy nikogo nie będziemy wymazywać z historii – dodawała Małgorzata Rybicka. Sierpniówkę otworzył Lech Wałęsa. – W tamtym czasie los żądał od nas, byśmy usunęli straszne podziały Europy i świata. Nasze pokolenie finezyjnie zamknęło tamten etap. Wydawało się, że jak przekażemy zwycięstwo narodowi, to naród będzie sobie pięknie z tym radził. I gdyby nie zmiana epok, to prawdopodobnie tak by było. Z epoki podziałów przechodzimy do epoki intelektu, informacji i globalizacji. Ta epoka wymaga innych programów i innych systemów. Mamy największe szanse w sztafecie pokoleń na pokój, rozwój i dobrobyt, ale musimy dokonać korekty programów, struktur i zachowań (...) Dziś jesteśmy między epokami. Nazwałem ten czas epoką słowa. Najpierw było słowo. Słowo jutro stanie się ciałem... a to znaczy: pogadajmy, jak ta Polska ma wyglądać, jak ma wyglądać demokracja. Musimy wspólny mianownik wydyskutować. Więc proszę was, dyskutujcie, gdzie tylko jest to możliwe, abyśmy zestrzelili nasze pomysły, abyśmy zauważyli nowych ludzi, którzy to proponują. Nie przejmujcie się tym, co teraz się dzieje. To jest dyskusja. I dobrze, że w tej dyskusji są radykałowie i głupie pomysły, bo one zmuszają nas do zastosowania mądrzejszych pomysłów. Jeszcze dzisiaj możemy kartką wyborczą skorygować wszystko, co się dzieje w Polsce. Jutro będzie coraz gorzej, bo w tej demokracji zdarzyło się paru ludzi, którzy łamią zasady trójpodziału władzy i robią się coraz bardziej niebezpieczni. Tych ludzi należy odsunąć, wybrać mądrzejszych, bardziej odpowiedzialnych, by Polska wróciła na dobry, właściwą drogę - zaapelował legendarny przywódca Solidarności. 31.08.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Premier Mateusz Morawiecki gości dziś w Gdańsku na obchodach 39. Porozumień Sierpniowych zorganizowanych przez NSZZ „Solidarność”. W południe szef polskiego rządu wspólnie ze związkowcami uczestniczył w mszy celebrowanej przez metropolitę gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia w bazylice św. Brygidy. Prezesowi Rady Ministrów towarzyszyli m.in. wiceszef Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin, prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek, prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś oraz szef NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości przeszli ulicami miasta pod Bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej, by złożyć kwiaty w hołdzie bohaterom Sierpnia ’80. Po południu premier wziął udział uroczystym posiedzeniu Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” w historycznej Sali BHP. Podczas spotkania szef związkowców Piotr Duda i wiceminister Jarosław Sellin podpisali umowę powołującą do życia Instytut Dziedzictwa Solidarności. Celem Instytutu ma być badanie i rozpowszechnianie wiedzy na temat dziedzictwa i dorobku Solidarności poprzez organizowanie konferencji, debat, publikowanie książek czy też produkcję filmów. – Walka o prawdę o tamtych czasach i o znaczeniu tego ruchu jest cały czas zadaniem aktualnym – uważa wiceminister kultury. W lutym tego roku przedstawiciele związku zrezygnowali z prac w Radzie Europejskiego Centrum Solidarności, argumentując ten krok uczestnictwem instytucji w sporze politycznym. – Zamiast łączyć, ECS dzieli – napisali do szefa instytucji Basila Kerskiego. – Instytut na pewno nie będzie konkurencją dla ECS. Miałem wielkie nadzieje, że ECS będzie promować idee „Solidarności”. Myśleliśmy, że będziemy mieli tam coś do powiedzenia. Okazało się, że jesteśmy kwiatkiem do kożucha, bo im potrzebne jest logo „Solidarności”. Chcieliśmy mieć realny wpływ na to, co działo się w ECS, ale, niestety, tak nie było. Stąd decyzja, by wspólnie z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego powołać Instytut – tłumaczył w rozmowie z Radiem Gdańsk przewodniczący związku Piotr Duda. 31.08.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Kostki literackie dla pań. Trzy z czterech laureatek nie oczekiwały takich sukcesów, czwarta nie spodziewała się, że laudacja na jej cześć może brzmieć aż tak pięknie. „Chyba lepiej bym sobie tego nie napisała”. Prozaiczka Zyta Rudzka, eseistka Olga Drenda, poetka Małgorzata Lebda i tłumaczka Bogusława Sochańska zostały laureatkami XIV Nagrody Literackiej Gdynia. Nazwiska autorek najlepszych książek napisanych w 2018 roku poznaliśmy podczas uroczystej gali w Muzeum Emigracji. Na kolejne spotkanie z laureatkami zaprasza w niedzielę Konsulat Kultury. Jeszcze przez dwa dni trwa towarzyszący Nagrodzie festiwal Miasto Słowa.
– Jeśli miałabym komuś zadedykować tę nagrodę, to chciałabym ją zadedykować czytelnikom, bo ta przygoda z pisaniem okazała się być dialogiem. To nie jest tylko komunikat, który ja wysyłam do innych. Okazało się, że nie tylko ta ostatnia książka, ale także te wcześniejsze pozwoliły mi poznać niesamowite historie i niesamowitych ludzi. Bardzo serdecznie dziękuję czytelnikom – powiedziała nam Małgorzata Lebda, odbierając nagrodę za tom poetycki „Sny uckermärkerów” (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu). Zyta Rudzka – zachwycona laudacją – dziękowała za piękne słowa członkom Kapituły NLG, ale też pamiętała przy tej okazji o swoich bohaterkach „Krótkiej wymiany ognia” (W.A.B., Warszawa 2018) – Romie i mamulce. – Powieść skończona, ale jakoś tak często o nich myślę. Wymyśliłam te dwie kobiety i dałam im chyba niełatwe życie, ale na pewno chciałam, żeby były silne. Wydaje mi się, że już na drugiej stronie udowodniły mi, że są silne, tzn. nie dały się łatwo przyszpilić słowem. Rzeczywiście miałam dość dużo roboty, ale też tak sobie myślę, że gdyby one się wdzięczyły do autorki, to ta powieść byłaby po prostu słabsza... – przyznała powieściopisarka. W kategorii przekład na język polski Kostkę Literacką odebrała Bogusława Sochańska nagrodzona za tłumaczenie „Alfabetu” duńskiej poetki Inger Christensen (Lokator, Kraków 2018). – To jej ją zawdzięczam. Ona już nie żyje od 10 lat. Autorka, poetka niezwykła, u nas dotąd jeszcze nieznana. Jej książka jest mądra, piękna i porażająca, pełna lęku przed zagładą, przed końcem świata, wojną, katastrofą ekologiczną... Napisana już 40 lat temu. A dzisiaj, niestety, znowu aktualna. Ale im więcej lęku w tym tekście, tym więcej miłości do świata. W pewnym momencie pada tam takie zdanie, które pamiętam doskonale: „Nigdy nachylenie globu nie było tak cudowne”. I żałuję dziś, zresztą już od roku, że zmagając się z decyzją przez dwa lata – chociaż nad samym tekstem pracowałam osiem lat – nie napisałam: „Nigdy nachylenie globu nie było tak zachwycające”. Trudno... – wyznała tłumaczka. Olga Drenda, autorka eseju „Wyroby. Pomysłowość wokół nas" (Karakter, Kraków 2018), na długiej liście podziękowań umieścić musiała kolekcjonerów i twórców zwykłych-niezwykłych przedmiotów, których odwiedzała podczas kreatywnych podróży po Polsce. Swoje wystąpienie przed uczestnikami nagrodowej gali zakończyła cytatem z Tytusa, Romka i Atomka: „Jestem tym przyjęciem wzruszony, jakbym wypił słodki kruszon”.
Laureatki otrzymały pamiątkowe statuetki oraz nagrody finansowe w wysokości 50 tys. zł. Kapitule Nagrody Literackiej Gdynia przewodniczyła profesor Agata Bielik-Robson. Do konkursu zgłoszono ponad 430 tytułów. 30.08.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
– Dziś wigilia dwóch niezwykle ważnych rocznic – 39. Porozumień Sierpniowych i 80. wybuchu II wojny światowej. Odebraliśmy w Gdańsku dwie najważniejsze lekcje. To tutaj rozpoczęła się II wojna światowa, ale też tutaj zakończyła się zimna wojna. Dziś, jutro i pojutrze bądźmy razem, bo mamy co świętować – zachęcała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, otwierając w Europejskim Centrum Solidarności cykl trzydniowych wydarzeń. Uroczystości rocznicowe rozpoczęły się w piątkowy wieczór od refleksji nad etyką solidarności. Głos w sprawie wizji Polski solidarnej zabrali publicystka, filozofka i red. naczelna miesięcznika „Znak” dr Dominika Kozłowska, dziennikarz i publicysta Szymon Hołownia oraz historyk, socjolog i antropolog prof. Cezary Obracht-Prondzyński. Tłem wystąpień była książka „Gdańsk jak wspólnota” autorstwa tragicznie zmarłego prezydenta Pawła Adamowicza, który wspólnie z dyrektorem ECS Basilem Kerskim zapoczątkował przyd kilkoma laty cykl „Etyka Solidarności”. Tytuł wydarzenia nawiązuje do słynnego eseju Józefa Tischnera, najważniejszego filozoficznie dokumentu narodzin Solidarności. Motywem przewodnim wykładów i debat jest refleksja nad przyszłością solidarności i wyzwaniami związanymi z solidarnościowym etosem. Zaproszeni goście stają przed zadaniem zdiagnozowania problemów, z którymi konfrontuje nas współczesność. Co powiedzieli w tym roku?
Dominika Kozłowska: To, do czego musimy dziś powrócić, co zostało mocno zaniedbane, to wizja Polski solidarnej. Nie możemy pozwolić na zniekształcanie sensu tego słowa, bo Polska musi być krajem solidarnym. Nie opiekuńczym (…) Nie ma solidarności bez rzeczywistej empatii na los innego, nie ma solidarności bez przekroczenia nieufności, jak dzieli ludzi wywodzących się z różnych klas społecznych, o różnych statusach ekonomicznych czy kulturowych. Solidarność była doświadczeniem przekroczenia takiej nieufności, dlatego mogła stać się elementem uniwersalnej etyki .
Szymon Hołownia: Politycy głośno pokrzykują „my”. My się liczymy. I tu już można powiedzieć: dobrze, oni mówią o wspólnocie. Ale jeżeli nawet oni mówią o wspólnocie, to nie mówią o solidarnej wspólnocie, która jest otwarta, włączająca, bo ma w sobie to „dla niego”, kogoś, kto wychodzi ze swojej strefy komfortu, po to, żeby stworzyć miejsce, w którym może zmieścić się ktoś jeszcze (…) Wspólnota jest tak silna, jak najsłabszy członek tej wspólnoty, musimy nad tym mocno pracować. Ten kraj może wyglądać inaczej, możemy znów być krajem solidarnym, a nie państwem ksenofobów, gdzie straszy się najpierw uchodźcami, a potem homoseksualistami. Ale sami musimy o to zadbać (…) Pisząc po śmierci Pawła Adamowicza teksty o Gdańsku, zwróciłem uwagę na to, co macie w herbie: „Bez zuchwałości i bez lęku”. Boże, przecież to jest gotowy program. To jest właśnie to, czego nam trzeba. Bez zuchwałości i bez lęku... do roboty. To się samo nie zrobi.
Cezary Obracht-Prondzyński: Musimy w ogóle zauważyć, że ktoś obok jest. To jest pierwsza rzecz. Prawdziwa solidarność zaczyna się tam, gdzie uznajemy prawo innego do istnienia jako innego. Jesteśmy solidarni z nim pomimo tego, że jest inny. Ale i to jeszcze jest za mało. Musi być trzecia rzecz, bo te dwie nie wystarczą. Ona zakłada aktywność. Ona zaczyna się od zainteresowania, poznania wiedzy o nim, a na wsparciu, pomocy, dzieleniu się, na tym wspólnym noszeniu krzyża kończy. Bez spełnienia tych trzech warunków nie można mówić o tym, że jest się solidarnym z innymi ludźmi. To jest niezależne od skali (…) Być obywatelem znaczy być razem z innymi. Nie ma innej możliwości. (...) Paradoks polega na tym, że im bardziej potrzebujemy solidarności, choćby w obliczu kataklizmu klimatycznego, tym bardziej skłonni jesteśmy do zachowań niesolidarnych. Jedno jest pewne: świat przyszłości albo będzie solidarny, albo będziemy mieli kłopot. 30.08.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Ludzie Sierpnia ’80, ludzie Solidarności, działacze opozycji antykomunistycznej w latach 1956-89... Ponad 50 z nich odznaczonych zostało dziś w sali BHP Stoczni Gdańskiej krzyżami wolności i solidarności. W imieniu prezydenta RP odznaczenia wręczył laureatom prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek. – Sierpień ’80 – to wy nadaliście temu miesiącowi imię Solidarność. Solidarność zostawiła nam lekcje, które trzeba i dzisiaj odpracowywać. Jedną z tych lekcji jest pamięć o tożsamości i przeszłości. To gdańscy robotnicy, stoczniowcy i portowcy już w połowie sierpnia upomnieli się o pamięć mordowanych dziesięć lat wcześniej ludzi pracy, przeciwko którym władza komunistyczna wysłała czołgi. Tylko dlatego, że chcieli żyć godnie. Dla IPN jest zaszczytem, że może czerpać z tej lekcji. Wyrazem tego są krzyże wolności i solidarności – powiedział podczas ceremonii prezes IPN. Uroczystości towarzyszyła prezentacja najnowszej publikacji IPN zatytułowanej „Encyklopedia Solidarności. Opozycja w PRL 1976–1989” (tom 3). –Trzeci tom „Encyklopedii Solidarności” to monumentalne dzieło zawierające ponad 1000 biogramów, stworzone po to, by ludzie Solidarności nie zostali zapomniani. By nie zapomniani zostali ci, którzy pozostali wierni temu dziedzictwu – podkreślił dr Jarosław Szarek. 30.08.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się proces cywilny o ochronę autorskich praw osobistych przeciwko „Gazecie Polskiej”. Fotoreporterzy Rafał Wojczal i Wojciech Wilczyński domagają się od wydawcy ogólnopolskiego tygodnika opublikowania przeprosin i wpłaty 20 tys. zł na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej. Powodem jest zamieszczenie przez redakcję na okładce pisma z 26 lipca 2017 roku przeróbek ich zdjęć pokazujących katastrofę humanitarną w Iraku i Afganistanie. Fotomontaż opatrzony hasłem „Uchodźcy przynieśli śmiertelne choroby” został wykorzystany przez „GP” jako zapowiedź artykułu traktującego o kryzysie epidemiologicznym, który rzekomo dotknął kraje UE w związku z udzielaniem azylu imigrantom. – Domagamy się przeprosin za to, że zdjęcia zostały wykorzystane w sposób sprzeczny z intencjami ich autorów. Chcieli oni pokazać katastrofę humanitarną, a na okładce „GP” firmowali swoimi nazwiskami rasistowski i radykalny przekaz. Nigdy by się nie zgodzili na takie wykorzystanie ich zdjęć – podkreśla w rozmowie z serwisem internetowym Press Tomasz Ejtminowicz, pełnomocnik fotoreporterów. Na okładce „GP” widać grupę ludzi stojących wokół łóżek z ciałami. Zmontowano ją z trzech zdjęć. Autorem dwóch fotografii jest Rafał Wojczal, który wykonał je w irackim obozie dla uchodźców wewnętrznych w Al-Khazar. Trzecia fotografia została zrobiona w Afganistanie przez Wojciecha Wilczyńskiego podczas przeprowadzania przez polskich żołnierzy akcji pomocy humanitarnej. 30.08.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Piotr Adamowicz, brat zamordowanego w styczniu prezydenta Gdańska, startuje do Sejmu z trzeciego miejsca na liście gdańskiej Koalicji Obywatelskiej. Dziś na Ołowiance pod napisem GDAŃSK oficjalnie ruszyła jego kampania. – Mamy do tego miejsca sentyment. Spotykamy się tutaj zawsze w ważnych dla nas momentach. Dzisiaj również jest taki ważny moment. Chcielibyśmy powiedzieć, że Stowarzyszenie Wszystko dla Gdańska poparło jednogłośnie kandydaturę Piotra Adamowicza na posła RP. Liczymy na to, jesteśmy pewni, że po wyborach 13 października Piotr Adamowicz będzie naszym reprezentantem, reprezentantem Gdańska i Pomorza w Sejmie RP – przekazał zebranym Piotr Grzelak, wiceprezydent miasta i szef stowarzyszenia WdG.
– Dlaczego kandyduję? Z kilku powodów. Nie zabiegałem o tę kandydaturę, nikt z mojej rodziny nie telefonował do centrali partii w Warszawie, żeby mnie umieścić na liście, jednak jakiś czas temu zachęcili mnie starzy znajomi. Mam na myśli m.in. Bogdana Borusewicza, Aleksandra Halla, Aleksandrę Dulkiewicz, Jacka Karnowskiego, Mieczysława Struka i jeszcze kilkanaście innych osób, które rozmawiały ze mną, przekonywały, argumentowały. Dlatego się zdecydowałem (…) To my, mieszkańcy Gdańska i Pomorza, zmienialiśmy historię tego kraju. Tę historię zaczęło pisać na nowo Prawo i Sprawiedliwość. O tym, jaka była i jaka jest nasza historia, to my powinniśmy decydować, mieszkańcy Gdańska, Trójmiasta i Pomorza, a nie ktoś za nas z Wiejskiej czy też Nowogrodzkiej. Takie są dziś realia, dlatego o tym mówię. Postaram się nie zawieść, proszę o głos – być może okaże się przydatny. A jeżeli nie, to nie będzie mnie tam, wrócę do zawodu dziennikarza. Mam kilka rozpoczętych projektów, które musiałem odłożyć na czas późniejszy – zadeklarował Piotr Adamowicz podczas konferencji na Ołowiance, zapowiadając kolejne swoje spotkania z mediami.30.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
To już dziś. W piątkowy wieczór cztery kostki literackie trafią do rąk laureatów XIV Nagrody Literackiej Gdynia, jedna z najważniejszych w kraju. – Przez wielu czytelników uważana jest ona za najważniejszy probierz tego, co w literaturze polskiej najciekawsze – takie głosy do mnie docierają z całej Polski. Za rok świętować będziemy piętnastolecie Nagrody, tymczasem przed nami emocje, związane z wyborem najlepszych książek w czterech kategoriach. Uważam, że właśnie w tym tkwi największa siła tej Nagrody – nie wybieramy jednej książki, ale honorujemy dokonania aż w czterech tak różnych kategoriach – mówi prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
W czwartek uczestnikom festiwalu Miasto Słowa zwyczajowo już towarzyszącego Nagrodzie Literackiej Gdynia zaprezentowali się autorzy nominowani w kategoriach przekład na język polski oraz poezja. Dzień wcześniej Konsulat Kultury gościł uhonorowanych nominacjami eseistów i prozaików. – W kategorii przekład na język polski mieliśmy, jak co roku, do czynienia z bardzo wieloma wybitnymi pozycjami z różnych języków. W końcu wyłoniliśmy ostateczną piątkę: Bogusławę Sochańską za piękny przekład konceptualnego poematu duńskiej pisarki Inger Christensen pt. „Alfabet”; Magdalenę Pytlak, która spolszczyła „Fizykę smutku”, bułgarską powieść Georgiego Gospodinowa opowiadającą losy Europy Wschodniej przez metaforę mitycznego labiryntu; Marcina Szustra za twórcze, a zarazem językowo nienaganne tłumaczenie „Ostępów nocy”, bohemiczno-awangardowego dzieła Djuny Barnes; Filipa Łobodzińskiego za „Tarantulę”, wybitny rezultat translatorski jego życiowej pasji, czyli umiłowania twórczości Boba Dylana; oraz Macieja Świerkockiego za znakomity nowy przekład „Tajnego Agenta” Josepha Conrada, który w opinii naszych translatologów z kapituły zasłużył na pochwałę „bezbłędny” – prezentuje kandydatów profesor Agata Bielik-Robson, przewodnicząca Kapituły NLG. W kategorii poezja nominacje uzyskały następujące tomiki: „Sny uckermärkerów” Małgorzaty Lebdy za frazę jednocześnie czułą i brutalną; „Dni powszednie i święta” Julii Szychowiak za rzadko spotykaną lakoniczność i powściągliwość; „Ikonoklazm” Jana Rojewskiego za poetycki eksperyment wpisania swojego życia w słowo „teraz”, „Cele” Adama Kaczanowskiego – tomik opowiadający o końcu, kresie i wyczerpaniu, ale zakończony wspaniałym  triumfem miłości; oraz nieco inaczej zaangażowane w rytm codzienności wiersze Tomasza Bąka pt. „Utylizacja. Pęta miast”. 29.08.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Ponad 190 wystawców z kilkunastu krajów przyjechało do Gdańska na 20. Międzynarodowe Targi Bursztynu i Biżuterii Ambermart. Impreza otwarta w czwartkowe południe gościć będzie w halach Centrum Wystawienniczo-Kongresowego AmberExpo przy ul. Żaglowej przez trzy najbliższe dni (zakończenie w sobotę o 16). Międzynarodowe Targi Gdańskie spodziewają się odwiedzin kilku tysięcy gości. To wydarzenie dla szerokiej publiczności. Na stoiskach dominują srebrna i złota biżuteria z bursztynem, precjoza i przedmioty użytkowe z bursztynu oraz kamienie kolorowe. Ważnym wyróżnikiem targów jest Galeria Projektantów, w której indywidualni twórcy, artyści oraz studia projektowe eksponują unikatowe kolekcje autorskiej biżuterii. W programie tegorocznej imprezy znalazły się m.in. warsztaty złotniczo-bursztynnicze z mistrzami, pokazy mody Amber in Fashion i konkursy na najciekawszą biżuterię z bursztynem, a wśród atrakcji towarzyszących targom – Internisaż wystawy Baltic Amber w Sali Morskiej Ratusza Głównego Miasta oraz Święto Ulicy Mariackiej (sobota, godz. 17-22).
Targi Ambermart otwierają jesienny sezon wystawienniczy, pozwalając zagranicznym kupcom na uzupełnienie oferty przed grudniowym szczytem handlowym. Po kilku latach azjatyckiej hossy obecna sytuacja rynkowa skłania producentów do powrotu na tradycyjne rynki konsumenckie. Zwrot w kierunku nowoczesnej stylistyki, inspirowanej europejskim DNA wzornictwa widoczny był już podczas siostrzanej imprezy targowej – Amberif, odbywającej się w ostatni weekend marca. Stary Kontynent spodziewa się utrwalenia tego trendu. – Liczymy, że odzew odbiorców, kupców  i kolekcjonerów z Europy pomoże odbudować zainteresowanie współczesnym wzornictwem i wskaże kierunek ewolucji branży, atrakcyjny również dla klientów w Chinach, którzy po okresie intensywnych zakupów popularnych w buddyjskiej tradycji wzorów i motywów dekoracyjnych oraz określonego rodzaju bursztynowego surowca, również zwrócą uwagę na ofertę firm i projektantów, którzy odwołują się  do międzynarodowego stylu – prognozują organizatorzy targów Ambermart. 29.08.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
  • aktualnych propozycji: 12256
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP