logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12949
Prezydent RP Andrzej Duda wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury ogłosił ogólnopolski program budowy i modernizacji 200 przystanków kolejowych. Siedem z nich ma powstać do 2025 roku w Trójmieście. – W województwie pomorskim tych propozycji jest około dwudziestu. Wystarczy wymienić Czarną Wodę, Malbork, Gdańsk czy Gdynię – Mały Kack. Ministerstwo Infrastruktury wycenia nowe przystanki na około 10 mln zł. Modernizacje kosztować mają od 2 do 5 mln. Oczywiście są to tylko szacunki – poinformował dziennikarzy poseł Kacper Płażyński. Wspólna konferencja prasowa byłego gdańskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości z kolegami partyjnymi sprawującymi obecnie tę funkcję – Andrzejem Skibą i Przemysławem Majewskim odbyła się na wiadukcie Brzeźno – Nowy Port. – Niedaleko stąd jest Letnica, a za nami modernizowane torowisko i miejsce, w którym według planów prezydenta Andrzeja Dudy mógłby się znaleźć nowy przystanek pasażerski. Razem z nowymi przystankami Nowe Szkoty i Gdańsk Zaspa Towarowa mógłby obsługiwać linię pasażerską, która byłaby odpowiedzialna za odbieranie pasażerów w tej części miasta. Letnica, Nowy Port i Brzeźno intensywnie się zabudowują. My, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości z Gdańska, jak najbardziej popieramy plany uruchomienia linii kolejowej na tym odcinku. Popiera je również magistrat, z czego bardzo się cieszymy. I dlatego bardzo liczę na to, że gdańskie władze, nie tracąc czasu, podejmą ważne z punktu widzenia tych inwestycji decyzje, aby po prostu nam nie uciekły. Z tym, że ta linia jest potrzebna, zgadzamy się ponad podziałami – przekazał dziennikarzom Kacper Płażyński. Zdaniem posła PiS, w tej chwili kluczowe znaczenie dla proponowanych inwestycji ma odpowiedź na pytanie, w jaki sposób ta linia miałaby być realizowana, tzn. jakie jednostki miałyby na niej jeździć. Płażyński wystosował w tej sprawie zapytanie do prezydent miasta Aleksandry Dulkiewicz. Poseł prosi prezydent o udzielenie informacji marszałkowi województwa pomorskiego oraz Ministerstwu Infrastruktury na temat rekomendowanego przez miasto taboru. – To nie jest błaha sprawa. Jeżeli zdecydujemy się na tramwaje dwusystemowe, to te przystanki, które mają być budowane od nowa, też muszą być realizowane w nowych technologiach. Prosimy panią prezydent Dulkiewicz, aby określiła, jakie są aspiracje miasta w tym zakresie, po to, aby móc już w tej chwili zacząć prace nad kosztorysami, nad przetargami, nad tym, by w Gdańsku na tym odcinku powstały trzy nowe przystanki, a wkrótce ruszyły pociągi bądź dwusystemowe tramwaje, które mogłyby trafiać aż do zajezdni tramwajowej w Nowym Porcie – powiedział poseł Kacper Płażyński. Zdaniem radnego Andrzeja Skiby (mieszkańca Brzeźna od blisko 30 lat) problemy komunikacyjne w Gdańsku wymagają nowego podejścia. Te nowe realia to także wyzwania polegające na zapewnieniu ludziom z nowych osiedli bezpieczny i szybki dojazd do pracy. – Reaktywacja tej linii to wielka szansa dla mieszkańców Brzeźna, Nowego Portu, a przede wszystkim dla rosnącej liczebnie Letnicy – mówił dziś radny PiS. Przemysław Majewski podkreślał z kolei, że propozycje zaprezentowane przez prezydenta RP i Ministerstwo Infrastruktury są dobitnym przykładem na to, że władza centralna nie sekuje Gdańska. – Nie jest tak, jak zdaje się to prezentować pani prezydent Dulkiewicz, a także wiceprezydenci, szczególnie Piotr Borawski, którzy informują wszem i wobec, że Gdańsk jest pomijany w inwestycjach centralnych. Apelujemy do rządzących Gdańskiem, aby wykorzystali szanse, które się pojawiają – zachęcał radny Majewski. 11.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
We wtorek 12 maja Muzeum Gdańska otwiera po dwumiesięcznej przerwie niemal wszystkie swoje oddziały. W każdym z nich będą obowiązywały limity osób mogących przebywać przy kasach i na salach wystawowych. W poszczególnych pomieszczaniach każdego z oddziałów zostaną wprowadzone urządzenia i rozwiązania mające na celu zmniejszenie ryzyko transmisji Covid-19.
– Otwieramy się dla zwiedzających, ale czynimy to odpowiedzialnie. Przed planowaną wizytą prosimy się o zapoznanie się z regulaminem zwiedzania oddziałów Muzeum Gdańska, dzięki któremu będziemy mogli bezpiecznie obcować z historią miasta. W każdym z muzeów obowiązują różne limity osób mogących jednocześnie przebywać w danym obiekcie. Możliwość zwiedzania to na razie jedyna forma dostępu do kultury. Nie przewidujemy w najbliższym czasie dodatkowej oferty w postaci warsztatów, wykładów czy zajęć edukacyjnych – mówi Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska.
12 maja Muzeum Gdańska udostępni zwiedzającym niemal wszystkie oddziały z wyjątkiem Muzeum Nauki Gdańskiej oraz Kuźni Wodnej w Oliwie. Wartownia nr 1 na Westerplatte zostanie otwarta 18 maja br. Wszystkie oddziały będą czynne tak jak w sezonie zimowym, tj. od godz. 10 do godz. 16, z dniem zamkniętym w poniedziałek i dniem wolnego wstępu we wtorek. W czwartek będzie można zwiedzać dłużej – do 18, a w niedzielę od godziny 11 do godz. 16. Otwarte zostaną również oddziały sezonowe: Twierdza Wisłoujście i Wartownia nr 1 na Westerplatte. Będzie je można odwiedzać przez cały tydzień w godz. 10-16. W celu zmniejszenia ryzyka transmisji Covid-19 ograniczona zostanie liczba osób mogących przebywać jednocześnie przy kasach oraz na salach wystawowych. – Limity podyktowane są powierzchnią sal, a każdy z naszych oddziałów jest pod tym względem inny. W Ratuszu Głównego Miasta przy kasie i na salach będzie mogło przebywać jednocześnie odpowiednio 3 i 90 osób, w Twierdzy Wisłoujście – 3 i 50 osób. Najmniej zwiedzających będzie się mogło znaleźć w Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku – 3 i 10 osób oraz Wartowni nr 1 na Westerplatte – 1 i 4 osoby – dodaje Waldemar Ossowski. Czynne będą również punkty widokowe w Ratuszu Głównego Miasta oraz w Muzeum Bursztynu, ale i tu zostaną zastosowane ograniczenia. Niewielkie grupy chętnych do podziwiania panoramy będą wpuszczane w turach. Ceny biletów wstępu i ich rodzaje pozostają bez zmian. Gdańszczanki i gdańszczanie, którzy nie skorzystali jeszcze w tym roku z Karty Mieszkańca, mogą odwiedzić każdy z oddziałów bezpłatnie.
W każdym oddziale znajdą się urządzenia do dezynfekcji rąk, a także bariery z tworzywa przy kasach. Wprowadzone zostaną rozwiązania minimalizujące kontakt dotykowy. Płatności będą przyjmowane wyłącznie kartami płatniczymi. – Należy pamiętać również o tym, co możemy zrobić sami. W miarę możliwości prosimy o zachowanie minimum 2-metrowego odstępu od pozostałych zwiedzających, a także zwiedzanie w maseczce. Z przyczyn sanitarnych nieczynne będą szatnie i szafki, gdzie można przechować swoje rzeczy. Prosimy również o wyrozumiałość, gdy kasa nie będzie czynna. Pomieszczenia będą dezynfekowane na bieżąco według natężenia ruchu zwiedzających. Taka konieczność może zaistnieć w dowolnej chwili – dodaje Waldemar Ossowski.
Ze szczegółowymi informacjami o zasadach zwiedzania Ratusza Głównego Miasta, Dworu Artusa, Muzeum Bursztynu, Domu Uphagena, Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku, Twierdzy Wisłoujście, czy Wartowni nr 1 na Westerplatte można zapoznać się na stronie internetowej Muzeum Gdańska w zakładce „Zaplanuj wizytę” oraz sekcji „Warto wiedzieć”. 11.05.2020 / fot. KFP
11 maja 1936 roku do Gdyni przypłynął MS Batory. Sześc dni później na słynnym polskim transatlantyku nastąpiło uroczyste poświęcenie bandery. Dwuśrubowy motorowiec zbudowany we włoskiej stoczni Monfalcone do wybuchu II wojny światowej pływał jako statek pasażersko-drobnicowy na trasie Gdynia – Kopenhaga – Nowy Jork – Halifax. Przebudowany i wyczarterowany przez Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe S.A. brytyjskiemu Ministryof Shipping, od grudnia 1939 roku pełnił służbę jako transportowiec wojska, a od sierpnia 1942 roku, po modernizacji w stoczni Glasgow – jako transportowiec desantowy. Do uzbrojenia Batorego należały m.in. działo 152 mm, 2 działa przeciwlotnicze 76 mm, 2 działa przeciwlotnicze 40 mm, 6 dział przeciwlotniczych 20 mm, 4 wyrzutnie niekierowanych przeciwlotniczych pocisków rakietowych (po 12 rakiet), a ponadto 12 kutrów desantowych typu LCP(R), 12 szturmowych kutrów desantowych typu LCP(S) oraz kuter desantowy typu LCM(3). W 59 wojennych podróżach statek przewiózł ok. 120 tys. żołnierzy i cywilów. Pływał w konwojach po Morzu Śródziemnym, Czerwonym i Północnym, po wodach Afryki zachodniej, Oceanie Atlantyckim i Spokojnym. Jego pasażerami byli m.in. żołnierze 2 Korpusu Polskiego i Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, a także francuskie, amerykańskie i kanadyjskie oddziały desantowe. Do najcenniejszych ładunków przewożonych na pokładzie Batorego w okresie działań wojennych należały angielskie rezerwy złota, papiery wartościowe oraz 36 skrzyń z wawelskimi arrasami i innymi precjozami ewakuowanymi z Polski w 1940 r. do Kanady.
Po wojnie statek oddany w zarząd armatorowi Lamport & Holt Line Ltd miał swój niespełna roczny epizod pod brytyjską banderą. Przewoził brytyjskich żołnierzy z Bliskiego Wschodu. Do Gdynia-Ameryka Linii Żeglugowych S.A. powrócił 2 kwietnia 1946. Jeszcze w tym samym miesiącu został skierowany do rekonwersji na statek pasażerski. Przebudowa w stoczni Mercantile Marine Engineering & Graving Docks Co. S.A. w Antwerpii przedłużyła się z czterech do dwunastu miesięcy. Powodem opóźnienia prac był groźny pożar, który wybuchł 26 lipca w radiokabinie statku. Niewiele brakowało, by ogień zniszczył całego Batorego. Szczęśliwie 5 kwietnia transatlantyk wyruszył z Antwerpii przez Southampton do Nowego Jorku. Do Gdyni dotarł 30 kwietnia. W swojej morskiej karierze odbył 222 rejsy liniowe przewożąc ponad 270 tysięcy pasażerów. Po uwzględnieniu 75 rejsów wycieczkowych oraz operacji konwojowych w latach 1939-46 mógł poszczycić się 420 tys. pasażerów. Pływał do roku 1969. Ostatnią przystanią Batorego była stocznia złomowa Yau Wing Metal Junk w Hongkongu. Królewski żywot transatlantyk zakończył czerwcu 1971 r. 11.05.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Kto był w pobliżu, mógł posłuchać niezwykłych brzmień historycznych fletów i futujary na żywo, kto nie był, będzie miał szansę wirtualną już za dwa dni. Na rampie Mlecznego Piotra – Przestrzeni Sztuki WL4 w sobotni wieczór zagrała dla przechodniów flecistka traversistka Maja Miro-Wiśniewska. Ponad 40-minutowy koncert pod hasłem „Please, don't stop” (nie możemy się gromadzić...) wypełniła muzyka improwizowana. – O utworach nie można nic powiedzieć, oprócz tego, że zostały zagrane na żywo i przeminęły wraz z pięknym światłem, które tego wieczoru uwydatniało niepowtarzalny klimat przestrzeni dawnej Stoczni Cesarskiej. Ze słonecznego ciepła czerpałam inspirację. Głód gry już bardzo mi doskwiera. Z powodu pandemii sale koncertowe od dwóch miesięcy pozostają zamknięte. Na domiar złego okazało się, że mieszkam w jakiejś dziurze internetowej, więc nawet nie mogę streamować – mówi nam Maja Miro-Wiśniewska, flecistka specjalizująca się w instrumentach historycznych, kompozytorka, psycholog, pedagog związana z Akademią Muzyczną w Gdańsku, szefowa Fundacji Silva Rerum działającej na rzecz instrumentów historycznych. W sobotę pochodząca z Krakowa mieszkanka Pruszcza Gdańskiego czarowała nas dźwiękami fletów poprzecznych – starofrancuskiego, renesansowego i współczesnego, prostego fletu basowego oraz futujary, czyli uwspółcześnionej wersji instrumentu ludowego wykonanej z tworzyw syntetycznych. W użyciu była także maszyneria elektroniczna. Nad jakością zapisu czuwał realizator dźwięku Marek Romanowski (realizacja video Jacek Kiejko). Wirtualna premiera koncertu „Please, don't stop” odbędzie się we wtorek 12 maja o godz. 21. Facebook i YouTube – Maja Miro-Wiśniewska. 10.05.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Z okazji Dnia Europy w sobotę po zmierzchu na fasadzie budynku Rady Miasta Gdańska pojawiła się iluminacja unijnej flagi. Niebieskim światłem okryły się tego wieczoru także pomnik Jana Heweliusza, dźwig stoczniowy przy ul. Narzędziowców oraz napis GDAŃSK na Ołowiance. 9.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kwarantannowe koncerty w oknie Adama Kalinowskiego podbijają serca publiczności. Przechodnie i rowerzyści spontanicznie zatrzymują się przed kamienicą przy ul. Kościuszki 97 we Wrzeszczu, żeby choć chwilę posłuchać muzyki na żywo, biją brawo, wrzucają po kilka złotych do koszyka opuszczonego na lince z pierwszego piętra. Wokalista i gitarzysta zespołu Black Jeans od dwóch miesięcy nie zarabia. Tak jak wszyscy w tej branży. Wiadomo, koronawirus pozamykał sale koncertowe. Jedyne wyjście: otworzyć okno (a wcześniej porozmawiać z mieszkańcami). Artysta, zachęcony ogromną aprobatą otoczenia, zagrał dla sąsiadów i przechodniów już po raz trzeci. W sobotnie popołudnie słuchaliśmy w jego wykonaniu muzyki z płyty Black Jeans zatytułowanej „Pokolenie Y”, ale również utworów z repertuaru takich tuzów jak Guns N' Roses, Nirvana czy Organek. Publiczność była zachwycona. Kolejny normalny koncert pewnie niedługo. 9.05.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dzisiaj jest Dzień Europy. W normalnej sytuacji byłoby to radosne święto. Nie jest nim nie tylko z powodu pandemii kororonawirusa. Przypominali dziś o tym pod fontanną Neptuna na Długim Targu Pomorzanie skupieni wokół ruchów Obywatele RP i Komitet Obrony Demokracji. – Ekipa rządząca robi wszystko, abyśmy przestali być częścią wspaniałej wspólnoty, jaką jest Unia Europejska. Partyjny komisarz zakazuje wypowiedzi sędziom, odmraża zawieszoną przez TSUE Izbę Dyscyplinarną. Pan Jarosław K. i Jarosław G. decydują o terminie wyborów, nie bacząc na zapisy Konstytucji. Władza na każdym kroku pokazuje nam, obywatelom, gest Lichockiej. Chcemy żyć w normalnym, praworządnym, demokratycznym, europejskim kraju – głoszą organizatorzy wydarzenia pod hasłem „Wybieramy demokrację”. W spotkaniu i spacerze pod pomnik króla Jana III Sobieskiego uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Na Targu Drzewnym głos zabrała posłanka Henryka Krzywonos-Strycharska. – Dzisiaj, w Dniu Europy, demonstruję w Gdańsku w obronie demokracji, przedsiębiorców i nas wszystkich, aby wirusowy kryzys nie spowodował końca wolności obywatelskich. 75 lat temu zakończyła się wojna, a 16 lat temu weszliśmy do Unii Europejskiej. Nie zapominajmy, że zjednoczona Europa to jedyna gwarancja pokoju na naszym kontynencie, a wojna, do której doprowadził nacjonalizm, to koniec wszystkich naszych marzeń – przypomina sygnatariuszka porozumień sierpniowych. 9.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdańskie inwestycje kurczą się nie tylko z powodu pandemii koronawirusa. Władze miasta narzekają na współpracę z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Zdaniem wiceprezydenta Piotra Grzelaka, to jeden z najważniejszych powodów spowolnienia procesów inwestycyjnych i planistycznych.
– Wszyscy rozumiemy, jaka jest rola wojewódzkiego konserwatora zabytków i nikt z nas nie podważa tej roli. Wiem, że wojewódzki konserwator zabytków jest osobą zaangażowaną, tego nie można mu odmówić. Ale nie tędy droga. Niekończące się uzgodnienia, zmienność wytycznych konserwatorskich, opóźnienia w realizacji celów publicznych, brak ciągłości organu – mamy uzgodnienia konserwatora zabytków w innym rozdaniu personalnym, które w tej chwili są podważane – uznaniowość i wychodzenie poza swoje kompetencje. Tak po prostu nie może być. Panie konserwatorze, Gdańsk na to nie zasługuje – mówi Piotr Grzelak. O mankamentach współpracy na linii miasto – konserwator opowiadali dziś dziennikarzom także dyrektor Biura Rozwoju Gdańska Edyta Damszel-Turek i zastępca dyrektora Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni Michał Szymański. Konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli miasta odbyła się przy ul. Lastadia, w scenerii zrewitalizowanych budynków dawnego gimnazjum miejskiego oraz bursy. – To przykład adaptacji zabytkowych obiektów z całym poszanowaniem dziedzictwa architektonicznego (…) Nieopodal znajduje się Targ Maślany, na którym chcemy odtworzyć fontannę Wintera upamiętniającą uruchomienie wodociągów miejskich. Tę inwestycję będzie realizowała Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna. Niestety, wszystko się przedłuża, dlatego że nie możemy uzgodnić projektu z wojewódzkim konserwatorem zabytków, który oczekuje przede wszystkim odtworzenia zagospodarowania wokół fontanny, takiego, jakie było pierwotnie. Tylko że trzeba zwrócić uwagę na to, że dzisiaj mamy zupełnie inny układ drogowy i nie ma takiej możliwości, bo musielibyśmy wejść w układ Podwala Przedmiejskiego. Od kilku miesięcy bezskutecznie próbujemy uzyskać od konserwatora szczegółowe wytyczne. Podobnie jest z ul. Ograną. Ogarna jest elementem międzynarodowej trasy rowerowej R10. Chcemy wyremontować jej nawierzchnię. Nie było zgody poprzedniej pani konserwator na woonerf, dzisiaj mamy naprawdę niewielkie oczekiwania związane z kostką, po której dałoby się przejechać rowerem – mówi wiceprezydent Grzelak. Wśród przywołanych podczas konferencji przykładów znalazły się m.in. najbardziej reprezentacyjna ulica w mieście – Długi Targ oraz ul. Szeroka, które również stały się polem sporów konserwatora i władz miasta.
Wiceprezydent Grzelak przekonuje, że nie tylko projekty remontów dróg są zagrożone z uwagi na działania wojewódzkiego konserwatora zabytków. Należy do nich także rewitalizacji Dolnego Miasta. – Konserwator oczekuje, że Opływ Motławy powróci do swojego militarnego charakteru. Odrzuca wszystkie elementy o charakterze rekreacyjnym. Przyzwyczailiśmy się już, że jest to miejsce rekreacji, odtwarzanie obiektu militarnego jest chyba swego rodzaju nieporozumieniem. Rewitalizację prowadzi Biuro Rozwoju Gdańska, które napotyka również na negatywne sytuacje związane ze współpracą z wojewódzkim konserwatorem przy okazji projektów planów zagospodarowania przestrzennego, na które czekamy, żeby realizować inwestycje celów publicznych – mówi wiceprezydent miasta. Według dyrektor Biura Rozwoju Gdańska Edyty Damszel-Turek, łączna kwota inwestycji odsuniętych w czasie z tego właśnie powodu to około 100 mln zł. – Procedury trwają kilka lat. Średnio w Gdańsku – dwa lata. Od roku ta procedura znacznie się wydłuża. Pomimo rozmów i próśb, aby konserwator doprecyzował swoje wytyczne, które otrzymujemy w odmowach uzgodnienia planu miejscowego, niewiele to daje. Obecnie mamy 15 planów miejscowych na etapie braku uzgodnień z konserwatorem. Nie podaje precyzyjnych wytycznych, jak mamy kształtować zabudowę. Miasto czeka na te inwestycje związane m.in. z tramwajem w Nowej Wałowej, z rozwojem Hevelianum czy Kuźnią Wodną w Oliwie. Od nas oczekuje się, żebyśmy bardzo precyzyjni, bo tworzymy prawo miejscowe. Konserwator nie przestrzega tego. Zgodnie z ustawą, ma określić warunki, na podstawie których ma być kształtowana zabudowa. My tego nie dostajemy. Dostajemy bardzo ogólne informacje: obniżyć, zmniejszyć, nawiązać do historycznej zabudowy... Na zmianę planu czekają. inwestycje społeczne, m.in. hospicjum na Aniołkach. Poprzednia pani konserwator wyraziła pozytywną opinię w zakresie umożliwienia realizacji tego typu budynku, obecny konserwator neguje – wnioskuje o to, aby dopuścić zabudowę tylko i wyłącznie w części historyczne – argumentuje dyrektor Edyty Damszel-Turek.
Do sprawy zapewne wrócimy. 8.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami będziemy mogli wybrać się na tramwajową przejażdżkę do pętli Stogi Plaża. Jedna z najważniejszych gdańskich inwestycji komunikacyjnych ostatnich lat, która ucywilizuje stan torowiska w tej nadmorskiej dzielnicy, umożliwiając jej skomunikowanie z resztą miasta nowoczesnymi, niskopodłogowymi tramwajami, powoli dobiega końca. Modernizacja trasy trwa od września 2018 roku.
– Obecnie główny front robót stanowi drugi odcinek inwestycji – ul. Stryjewskiego, na którym koncentrują się prace związane z układaniem bruku na powierzchni ok. 6 tys. m kw, oraz na pętli Pasanil, gdzie prowadzone są prace związane z uzbrojeniem terenu i wykończeniem budynku socjalnego. Na pozostałych odcinkach ekipy budowlane skupiają się na montażu małej architektury. Wykonawca dokłada wszelkich starań, aby tramwaj został uruchomiony przed sezonem wakacyjnym – mówi Agnieszka Zakrzacka, szefowa Biura Komunikacji Społecznej w Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska.
Realizacja przebudowy linii tramwajowej na Stogi została podzielona na trzy odcinki. Pierwszy, obejmował ul. Budzysza, na wysokości od skrzyżowania z ul. Sucharskiego do skrzyżowania z ul. Skiby. Drugi odcinek to ul. Stryjewskiego od skrzyżowania z ul. Skiby do skrzyżowania ul. Nowotnej z ul. Kruczą oraz pętli Pasanil, trzeci to ul. Nowotna od ul. Kruczej do pętli Stogi Plaża. Łącznie na Stogach przebudowanych jest ok. 3,7 km torów tramwajowych i ok. 2,5 km dróg (ze skrzyżowaniami, zjazdami, chodnikami, ścieżkami rowerowymi i ciągami pieszo-rowerowymi). Dodatkowo trzeba było przeprowadzić kompleksową przebudowę infrastruktury podziemnej znajdującej się pod głównymi arteriami dzielnicy. Ta część zadania przysporzyła wykonawcy najwięcej problemów. – W trakcie prac napotykaliśmy na niezinwentaryzowane sieci uzbrojenia, których przebudowa wymagała dodatkowych uzgodnień, co z kolei wstrzymywało realizację robót i niekorzystnie wpływało na harmonogram prac. Często zdarzało się, że stan odkrytej infrastruktury podziemnej był bardzo zły, co wiązało się z koniecznością poszerzenia zakresu robót. Napotykaliśmy również na niewybuchy z okresu II wojny światowej. Wszystkie stwierdzone i udokumentowane przypadki miały miejsce w ciągu ul. Stryjewskiego podczas robót ziemnych pod kanalizację deszczową, ale również przy przebudowie gazociągu i odwiertach pod fundamenty słupów trakcyjnych – dodaje Agnieszka Zakrzacka. 8.05.2020 / fot. Krzysztof Mysytkowski / KFP

ZABYTKOWYM TRAMWAJEM PO ZAMKNIĘTYM TOROWISKU NA STOGACH
Kandydaci są, wyborów 10 maja nie będzie. Tę drugą okoliczność po niedzieli będzie musiał potwierdzić Sąd Najwyższy. Potem marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory korespondencyjne w pierwszym możliwym terminie. Czy do głosowania dojdzie przed końcem czerwca i czy prezydenta RP wybierać będziemy spośród obecnie rywalizujących kandydatów, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że kampania trwa, a to oznacza, że w sobotę i niedzielę prawdopodobnie będzie nas obowiązywać cisza wyborcza. 7.05.2020 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12949
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP