logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12676
W Szpitalu Dziecięcym Polanki im. Macieja Płażyńskiego w Gdańsku Oliwie odbyło się uroczyste otwarcie dwóch oddziałów: Pediatrii i Mukowiscydozy oraz Anestezjologii i Intensywnej Terapii. 12.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
„Nie lubisz jazzu, ja wiem. Uwiodę Cię, bo tak, bo tak chcę, tak postanowiłam. Nie od razu – trzeba Tobie czasu, zapragniesz mnie” – śpiewa Renata Irsa w jednym z utworów z najnowszej płyty pt. „Czerwona spódnica”. Drugi album gdyńskiej autorki i wokalistki pop-jazzowej ukaże się w kwietniu. Tytuł „Nie lubię jazzu” to oczywiście uwodzicielska prowokacja. Płyta jest wypełniona różnymi odmianami jazzu, a w tekstach autorstwa Irsy nie brakuje obserwacji i point zabarwionych dowcipem. Od dziś na kanale YouTube i profilu facebookowym artystki posłuchać możemy innego utworu zapowiadającego „Czerwoną spódnicę”. „Pan Mąż” to prezent walentynkowy dla słuchaczy. Z Irsą piosenkę tę śpiewa popularny aktor filmowy i teatralny Mirosław Baka. Autorami zdjęć do sesji ilustrującej utwór są fotoreporterzy agencji KFP – Anna Rezulak i Mateusz Ochocki (makijaż Anna Wasilewska).
Materiał na płytę jest gotowy. Powstał w Custom34 Studio w Gdańsku-Osowej. Kompozycje wyszły spod ręki Renaty Irsy i Artura Jurka, pianisty, aranżera i kompozytora. – Muzykę na płytę napisaliśmy wspólnie z Arturem. Będzie podobnie jak na pierwszym moim albumie „Nie z tej bajki”, czyli różnorodnie zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Wszystko jednak trzyma się jazzu. Posłuchamy delikatnego swingu, ale i mocniejszych dźwięków, subtelny saksofon zagra miejscami niemal z rockową gitarą. Będzie nowocześnie i oldskulowo zarazem. „Czerwona spódnica” to mieszanka gatunków jazzowych i piosenki z polskimi tekstami mojego autorstwa. Klimat zależy od utworu, bo każdy to inne emocje. Będzie radość, miłość, czasem smutek, niekiedy irytacja, a także utwór prowokacyjny „Nie lubię jazzu” ze świetną gitarą hiszpańską Maćka Pysza, artysty na co dzień tworzącego we Francji. Znowu jest u mnie bogato instrumentalnie i dużo przestrzeni dla solowych partii. W piosence „Zapiski na serwetce naprędce” fantastyczne solo na saksofonie gra Darek Herbasz. To jego muzyczna opowieść, a nie mój wokal, prowadzi tę piosenkę. Bardzo zależy mi na tym, żeby w muzyce słychać było prawdziwe instrumenty, prawdziwy warsztat. Kiedy słyszymy kunszt muzyka, to właśnie dlatego, że za tym stoją godziny pracy, lata doświadczeń i próbowania się na scenie w różnych składach muzycznych. Moim zdaniem słychać to na tej płycie. Staram się pisać utwory w taki sposób, aby było w nich dużo przestrzeni dla solistów – mówi Renata Irsa.
Utwór „Pan Mąż” rozpoczyna przygodę słuchaczy z tym krążkiem nieprzypadkowo w Walentynki. Ale to nie jedyny powód, że ujrzy światło dzienne jako pierwszy. Autorka uznała, że będzie znakomitym otwarciem ze względu na obecność Mirosława Baki. – Kiedy pisałam ten utwór – jest w nim partia dla mężczyzny – miałam poczucie, że wymarzonym głosem byłby dla mnie głos Mirosława Baki. Nie znaliśmy się dotychczas. Przed trzema miesiącami skontaktowałam się z nim telefonicznie, wysłałam mu swoją twórczość, wysłałam tekst tej piosenki. Zastałam go w Afryce. Po powrocie oddzwonił i powiedział, że zaśpiewa ze mną. Że podobają mu się moje felietony, tak nazwał teksty utworów, i że powinnam pisać dla teatrów. Niesamowita sprawa, usłyszeć coś takiego od aktora, którego tak wysoko cenię. Spotkaliśmy się w studiu nagrań. Utwór był już gotowy, czekałam tylko na partię wokalną pana Baki. Świetnie nam się pracowało. Piosenka jest dowcipna, było dużo zabawy, wszyscy się uśmialiśmy. Potem była jeszcze wspólna sesja fotograficzna – opowiada nam Renata Irsa. Na jej pierwszej płycie też pojawiła się piosenka z życia małżeńskiego wzięta. Inspiracją tych utworów jest mąż artystki. Renata i Bartosz tworzą szczęśliwą parę od 14 lat. A że czasem, któreś z czegoś się „wystrzela”, to już życie takie... – Ta piosenka tylko pozornie traktuje o konflikcie. Tak naprawdę nasączona jest po brzegi miłością. Przesilenia pomiędzy ludźmi, którzy spędzają ze sobą czas non stop, są rzeczą naturalną. Ważne by się nie obrażać, tylko wysłuchać, wyciągnąć wnioski i ograć tę całą aferę śmiechem. My tak z mężem robimy od 14 lat i jest nam po prostu fajnie razem. Jest szczere zakochanie i szacunek, reszta to bzdury. Choć te przesilenia to nie tak całkiem tylko zła rzecz, jak widać mają też potencjał twórczy, może powstać piosenka – mówi Renata Irsa.
PS W czwartek od godz. 15 Renata Irsa będzie gościem audycji autorskiej Piotra Metza w radiowej Trójce. 11.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dość niespodziewany przebieg miała pierwsza odsłona meczu z potentatem z Kielc. Wybrzeże osłabione brakiem najskuteczniejszego snajpera Mateusza Wróbla (złamana kość śródręcza) prowadziło do przerwy 11:9. Vive raziło częstymi stratami w ataku i nieskutecznością. W bramce gdańszczan bardzo dobrze spisywał się Przemysław Witkowski. W pierwszej części gry skuteczność jego interwencji wynosiła powyżej 50 procent (mecz zakończył ją z 44-procentowym dorobkiem). Po zmianie stron mistrzowie Polski już nie przypominali drużyny, która wyszła na parkiet tuż po 500-kilometrowej podróży autobusem. Kielczanie złapali właściwy dla siebie rytm i od stanu 13:14 w ciągu 13 minut zaaplikowali gospodarzom 9 bramek, nie tracąc ani jednej. Torus Wybrzeże Gdańsk przegrało z PGE Vive Kielce 17:27.
WYBRZEŻE: Witkowski, Chmieliński – Powarzyński 3, Sadowski, Pieczonka, Gądek, Frańczak, Sulej, Papaj 1, Komarzewski 3, Salacz 3, Adamczyk 3, Gajek 2, Janikowski 1, Didyk 1. 11.02.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
XIX-wieczny Dom Młynarza w Pruszczu Gdańskim po wielu latach doczekał się remontu. Prace ul. Wojska Polskiego 44 ruszyły w tym tygodniu. Kiedy zabytkowy budynek sąsiadujący z wciąż czynnym młynem odzyska dawny blask, będzie służyć młodym parom. Janusz Wróbel zapowiada, że do odrestaurowanego Domu Młynarza przeniesie się Urząd Stanu Cywilnego. – Urokliwa ulica i piękny dom tworzą ku temu idealny z klimat – przekonuje burmistrz Pruszcza. Przed kilkoma laty podczas prac dokumentacyjnych konserwatorzy odkryli tutaj fragmenty modernistycznych dekoracji ściennych pochodzących najprawdopodobniej z czasów międzywojnia. Ozdobą wnętrz Domu Młynarza stanowił przez lata neorenesansowy piec kaflowy. Niewykluczone, że w przyszłości też tak będzie. To dobry czas dla pruszczańskich zabytków. Przy ul. Krótkiej 6 zakończył się remont dworku, w którym w latach 1847-1901 mieszkał doktor Hermann Wiedemann uznawany za jednego z ojców współczesnego Pruszcza Gdańskiego. Założył tu szpital, był też wieloletnim dyrektorem cukrowni. Budynek wzniesiony ok. 1800 roku wkrótce zacznie pełnić funkcję centrum kultury i przestrzeni ekspozycyjnej. 11.02.2020 / fot. Daniel Słoboda / KFP
Wróciliśmy tu jako państwo, bo przetrwaliśmy tutaj jako naród – powiedziała dziennikarzom kanydatka Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta RP Małgorzata Kidawa-Błońska podczas wystąpienia na placu Kaszubskim w Gdyni z okazji 100-lecia zaślubin Polski z morzem. Wspólnie z pomorskimi działaczami partii wicemarszałek Sejmu złożyła kwiaty pod pomnikiem Antoniego Abrahama. – Przetrwaliśmy tutaj dzięki ludziom wyjątkowym, którzy codziennie w swojej działalności pamiętali o tym, co jest dla nich ważne, jakich wartości przestrzegają. Jedną z tych osób jest Antoni Abraham, postać wyjątkowa. Polska jest tutaj także dzięki niemu. Kiedy pojechał do Wersalu walczyć o to, żeby Pomorze było w Polsce, udał się tam i przekonywał, wspierał polską delegację. Wrócił potem do Polski razem z armią Hallera i gorąco wspierał to, żeby spełniło się marzenie wielu osób. I tutaj, w Gdyni, małej wiosce, powstał port i wspaniałe miasto. W 1923 roku na uruchomieniu tymczasowego Portu w Gdyni prezydent Stanisław Wojciechowski [pradziadek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – przyp. red.] powiedział o Abrahamie, że to człowiek wyjątkowy, że jest on przedstawicielem ludu kaszubskiego, księciem kaszubskim, który pozwolił trwać i wytrwać przy swej wierze i mowie, i sprawił, że polska bandera powiewa nad morzem. Gdynia ma szczęście do wyjątkowych ludzi, ma szczęście do ludzi kreatywnych, odważnych. Gdynia ma szczęście także teraz, bo ma dobrego gospodarza. Miasto rozwija się wspaniale dzięki temu, że przedstawiciele Pomorza, Kaszubi, trwają przy swojej wierze, przy swoich wartościach. Dlatego dzisiaj, w 100. rocznicę zaślubin Polski z morzem, składamy tutaj kwiaty, abyśmy pamiętali, że Polska będzie taka, jacy my będziemy. Czerpmy przykład z ludzi, którzy robili to najlepiej jak potrafili – powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska. 10.02.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP
– Chce pokłonić się Pomorzu, Kaszubom, ludziom tej ziemi, pokoleniom i grobom tych, którzy o Polskę i polskość tutaj walczyli. W to stulecie, w imieniu całej Rzeczypospolitej, rodaków mieszkających w Polsce i na całym świecie, Bóg wam zapłać za służbę i niezłomną wierność Pomorzu, Polsce, Bałtykowi, Za to wszystko, dzięki czemu możemy być tu dziś razem, stać na polskim Wybrzeżu, możemy trzymać się za ręce, mówiąc: jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Szczęść wam Boże, Kaszubi – mówił dziś w Pucku prezydent RP Andrzej Duda, uczestnicząc w uroczystości odnowienia zaślubin Polski z morzem.
Obchody 100-lecia powrotu Pomorza do Rzeczypospolitej w odświętnie udekorowanym mieście trwają od kilku godzin. – Jesteśmy dumni, że to właśnie tu, w Pucku, odrodziła się Polska Morska – powiedziała burmistrz Hanna Pruchniewska, rozpoczynając dzisiejsze świętowanie. Na ulicach odświętnie udekorowanego miasta są dziś tłumy. Do Pucka przyjechał prezydent RP. O godzinie 10 Andrzej Duda odsłonił na placu przed kościołem pw. św. Apostołów Piotra i Pawła tablicę upamiętniającą wydarzenia sprzed wieku, a następnie złożył wieniec pod tablicą upamiętniającą mieszkańców Pucka wywiezionych i pomordowanych przez Niemców w lasach piaśnickich w 1939 roku. Kolejnym punktem obchodów było odsłonięcie na Starym Rynku tablicy pamiątkowej poświęconej Antoniemu Miotkemu, kaszubskiemu działaczowi niepodległościowemu, współorganizatorowi uroczystości zaślubin Polski z Bałtykiem w 1920 roku, wieloletniemu burmistrzowi Pucka. O godzinie 11 w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła rozpoczęła się msza koncelebrowana pod przewodnictwem metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. W pierwszej ławce zasiedli tuż obok siebie faworyci majowych wyborów prezydenckich – Andrzej Duda i Małgorzata Kidawa-Błońska. Po nabożeństwie goście dzisiejszych uroczystości przeszli w asyście kompanii reprezentacyjnej i orkiestry Marynarki Wojennej do portu rybackiego, gdzie o wczesnym popołudniem miał miejsce akt odnowienia zaślubin Polski z morzem. Na godzinę 14 zaplanowana jest inscenizacja historyczna na terenie dawnej bazy Morskiego Dywizjonu Lotniczego, w miejscu, gdzie sto lat temu doszło do autentycznych zaślubin. 10.02.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Anna Rezulak / KFP, Aleksander Knitter / KFP
Dziś 100. rocznica zaślubin Polski z morzem. Wszystkie nasze drogi wiodą do Pucka. O godzinie 9.30 dotarł tu pociąg specjalny z generałem Józefem Hallerem na pokładzie, oficjalnie inaugurując centralne uroczystości powrotu Pomorza do Rzeczypospolitej. Zabytkowy skład ciągnięty przez parowóz Ol49 z Parowozowni Wolsztyn wyruszył z Gdańska około wpół do ósmej. Generałowi i jego żołnierzom (w tych rolach rekonstruktorzy historii) w podróży towarzyszyli samorządowcy z marszałkiem województwa Mieczysławem Strukiem na czele, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, parlamentarzyści z Pomorza, przedstawiciele Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, dziennikarze. Agencja KFP też była w pociągu specjalnym. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótko w Gdyni, a potem w Redzie, gdzie z licznym udziałem mieszkańców odbyła się uroczystość odsłonięcia na budynku dworcowym tablicy upamiętniającą przejazd generała Józefa Hallera na zaślubinową uroczystość w Pucku przed 100 laty. „Droga do morza wiedzie przez serca Kaszubów” – napisali na banerze powitalnym gospodarze dzisiejszej uroczystości. W Pucku generała i towarzyszącego mu księdza Józefa Wryczę przywitała wierszykiem kilkuletnia mieszkanka w stroju kaszubskim. Tak jak przed wiekiem na dworcu rozległo się gromkie „Vivat Panie Gnerale!”. A potem jeszcze: „My, mieszkańcy Pucka, czekaliśmy na ciebie sto lat”, po czym tłum ruszył w stronę Rynku, gdzie zaplanowano uroczystości z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy. 10.02.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Anna Rezulak / KFP
Przed końcem przyszłego roku powinien zostać oddany do użytku zmodernizowany odcinek ul. Kartuskiej od. ul. Otomińskiej do skrzyżowania z ul. Nowatorów. Inwestycja stanowiąca kontynuację rozbudowy jednej z najdłuższych ulic Gdańska (przedłużenie trasy W-Z) pochłonie ok. 60 mln zł. Połowę tej kwoty miasto wyda jeszcze w tym roku. Kilka dni temu DRMG ogłosiła przetarg na realizację tej inwestycji. Oferty można składać do 5 marca. Równocześnie miasto złożyło wniosek do Ministerstwa Infrastruktury o dofinansowanie rozbudowy ponad 1,2-kilometrowego odcinka Kartuskiej kwotą 14,735 mln zł (połowa wydatków zaplanowanych na ten cel w tym roku). – Trzymajmy kciuki, żeby odpowiedź z ministerstwa była pozytywna. Nie czekamy jednak z założonymi rękoma i kilka dni temu ogłosiliśmy przetarg na realizację tej rozbudowy – mówi prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz.
Projekt „Rozbudowa ul. Kartuskiej w Gdańsku, etap I odcinek od ul. Otomińskiej do Nowatorów” to nie tylko jezdnie, ciągi pieszo-rowerowe, zatoki autobusowe, zjazdy, oświetlenie czy system sterowania ruchem na skrzyżowaniach, ale także modernizacja (lub budowa) kanalizacji deszczowej (z odprowadzeniem do zbiornika retencyjnego przy ul. Maszynowej), sieci wodociągowej, gazowej, telekomunikacyjnej i elektroenergetycznej. Projekt obejmuje m.in. poszerzenie ul. Kartuskiej, rozbudowę i budowę skrzyżowań z drogami poprzecznymi wraz z rozbudową tych dróg w niezbędnym zakresie, budowę dróg serwisowych do obsługi terenów przylegających do ul. Kartuskiej, rozbudowę i budowę ulic poprzecznych w dostosowaniu do nowego układu komunikacyjnego ul. Kartuskiej (ul. Inżynierska, ul. Nowa Inżynierska, ul. Fabryczna oraz drogi zapewniające spójność układu komunikacyjnego). Prace rozpoczną się w pierwszym kwartale tego roku. 10.02.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Jutro 10 Lutego – 100. rocznica zaślubin Polski z morzem. W wielu miastach regionu obchody rocznicowe powrotu Pomorza do Rzeczypospolitej już trwają. W poniedziałek rano z Gdańska wyruszy pociąg specjalny do Pucka, gdzie przed południem rozpoczną się uroczystości centralne z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Skład retro ciągnięty przez zabytkowy parowóz z Wolsztyna był w niedzielę atrakcją festynu na gdańskim dworcu głównym nawiązującego do wydarzeń sprzed 100 lat. Tak jak przed wiekiem, gdy generał Józef Haller przybył do nas z Torunia, by spotkać się z pomorską Polonią, lokalnymi władzami i nową administracją województwa, a następnie ruszyć do Pucka, na peronie (piątym) czekały na niego tłumy. W Hallerczyków wcielili się rekonstruktorzy historii. Na dworcu witały ich transparenty „Gdańsk zawsze Polski” i „Nie ma Kaszeb bez Polonii, a bez Kaszeb Polszczi”. Niektórzy mieszkańcy również zadbali o stroje z epoki. W pociągu specjalnym można było skorzystać z usług zakładu fryzjerskiego, który polecał fryzury i bródki à la Haller. Jedną z atrakcji były wspólne fotografie retro z generałem w sepii. Zdjęcia wykonywał oczywiście fotograf z tamtych czasów. Po godzinie 14 nastąpił punkt kulminacyjny. Podobnie jak 100 lat temu, generał Józef Haller (w tej roli Bartosz Puciłowski) przyjął z rąk pomorskich włodarzy dwie zaślubinowe obrączki z platyny ufundowane przez tutejszą społeczność (jedną obrączkę Haller wrzucił kilka godzin później do Bałtyku podczas uroczystości w Pucku, drugą nosił na palcu aż do śmierci 4 czerwca 1960 roku w Londynie). Pierścienie wręczyli Aleksandra Dulkiewicz prezydent Gdańska i Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. – Panie generale, jako potomkowie tamtych wielkich ludzi, którzy opierali się przez 150 lat okrutnej germanizacji, którzy wierzyli w polskość tych ziem, chcemy ci przekazać obrączki, które otrzymał 100 lat temu od Polonii gdańskiej generał Józef Haller z wygrawerowanym napisem „Gdańsk-Puck 10.02.1920" – powiedział marszałek województwa pomorskiego. Prezydent Dulkiewicz zadeklarowała, że dzisiejszy dzień traktujemy nie tylko jako symbol wydarzeń sprzed stu lat, ale także jako zobowiązanie do codziennego patriotyzmu, do brania odpowiedzialności za siebie i za innych każdego dnia. – Bo tylko w ten sposób, patrząc w pana generała życiorys, możemy uczynić Gdańsk, Pomorze i Rzeczpospolitą Polską lepszym miejscem do życia – powiedziała prezydent Gdańska. 8.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pomposa i Wielki Dur porządkują bibliotekę nutową. Pośród partytur odnajdują rekwizyty, na które każdy może się natknąć w domu lub na podwórku. Co one mogą mieć wspólnego z muzyką? Kolejna odsłona przygód bohaterów spektakli familijnych wystawianych przez Operę Bałtycką z myślą o kilkuletnich widzach (a także ich ich opiekunach) nastąpiła w niedzielne przedpołudnie. Tym razem Pomposa (Magdalena Nanowska) znalazła na scenie oparty o pianino bardzo nietypowy przedmiot. Co robią grabie w operze? Może Wielki Dur (Rafał Sambor) zna odpowiedź? I czy to normalne, że na scenie ogrodnik sadzi kwiaty, a fryzjer jednocześnie śpiewa? Dzieje się w tej Operze, szczególnie gdy skrzynia z nutami omyłkowo zostaje zamieniona z innym rekwizytem. W niedzielę 15 marca (godz. 11) „Pomposa i... latanie”, czyli dlaczego warto zdrowo jeść. 9.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 12676
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP