logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12946
Kto był w pobliżu, mógł posłuchać niezwykłych brzmień historycznych fletów i futujary na żywo, kto nie był, będzie miał szansę wirtualną już za dwa dni. Na rampie Mlecznego Piotra – Przestrzeni Sztuki WL4 w sobotni wieczór zagrała dla przechodniów flecistka traversistka Maja Miro-Wiśniewska. Ponad 40-minutowy koncert pod hasłem „Please, don't stop” (nie możemy się gromadzić...) wypełniła muzyka improwizowana. – O utworach nie można nic powiedzieć, oprócz tego, że zostały zagrane na żywo i przeminęły wraz z pięknym światłem, które tego wieczoru uwydatniało niepowtarzalny klimat przestrzeni dawnej Stoczni Cesarskiej. Ze słonecznego ciepła czerpałam inspirację. Głód gry już bardzo mi doskwiera. Z powodu pandemii sale koncertowe od dwóch miesięcy pozostają zamknięte. Na domiar złego okazało się, że mieszkam w jakiejś dziurze internetowej, więc nawet nie mogę streamować – mówi nam Maja Miro-Wiśniewska, flecistka specjalizująca się w instrumentach historycznych, kompozytorka, psycholog, pedagog związana z Akademią Muzyczną w Gdańsku, szefowa Fundacji Silva Rerum działającej na rzecz instrumentów historycznych. W sobotę pochodząca z Krakowa mieszkanka Pruszcza Gdańskiego czarowała nas dźwiękami fletów poprzecznych – starofrancuskiego, renesansowego i współczesnego, prostego fletu basowego oraz futujary, czyli uwspółcześnionej wersji instrumentu ludowego wykonanej z tworzyw syntetycznych. W użyciu była także maszyneria elektroniczna. Nad jakością zapisu czuwał realizator dźwięku Marek Romanowski (realizacja video Jacek Kiejko). Wirtualna premiera koncertu „Please, don't stop” odbędzie się we wtorek 12 maja o godz. 21. Facebook i YouTube – Maja Miro-Wiśniewska. 10.05.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Z okazji Dnia Europy w sobotę po zmierzchu na fasadzie budynku Rady Miasta Gdańska pojawiła się iluminacja unijnej flagi. Niebieskim światłem okryły się tego wieczoru także pomnik Jana Heweliusza, dźwig stoczniowy przy ul. Narzędziowców oraz napis GDAŃSK na Ołowiance. 9.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kwarantannowe koncerty w oknie Adama Kalinowskiego podbijają serca publiczności. Przechodnie i rowerzyści spontanicznie zatrzymują się przed kamienicą przy ul. Kościuszki 97 we Wrzeszczu, żeby choć chwilę posłuchać muzyki na żywo, biją brawo, wrzucają po kilka złotych do koszyka opuszczonego na lince z pierwszego piętra. Wokalista i gitarzysta zespołu Black Jeans od dwóch miesięcy nie zarabia. Tak jak wszyscy w tej branży. Wiadomo, koronawirus pozamykał sale koncertowe. Jedyne wyjście: otworzyć okno (a wcześniej porozmawiać z mieszkańcami). Artysta, zachęcony ogromną aprobatą otoczenia, zagrał dla sąsiadów i przechodniów już po raz trzeci. W sobotnie popołudnie słuchaliśmy w jego wykonaniu muzyki z płyty Black Jeans zatytułowanej „Pokolenie Y”, ale również utworów z repertuaru takich tuzów jak Guns N' Roses, Nirvana czy Organek. Publiczność była zachwycona. Kolejny normalny koncert pewnie niedługo. 9.05.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dzisiaj jest Dzień Europy. W normalnej sytuacji byłoby to radosne święto. Nie jest nim nie tylko z powodu pandemii kororonawirusa. Przypominali dziś o tym pod fontanną Neptuna na Długim Targu Pomorzanie skupieni wokół ruchów Obywatele RP i Komitet Obrony Demokracji. – Ekipa rządząca robi wszystko, abyśmy przestali być częścią wspaniałej wspólnoty, jaką jest Unia Europejska. Partyjny komisarz zakazuje wypowiedzi sędziom, odmraża zawieszoną przez TSUE Izbę Dyscyplinarną. Pan Jarosław K. i Jarosław G. decydują o terminie wyborów, nie bacząc na zapisy Konstytucji. Władza na każdym kroku pokazuje nam, obywatelom, gest Lichockiej. Chcemy żyć w normalnym, praworządnym, demokratycznym, europejskim kraju – głoszą organizatorzy wydarzenia pod hasłem „Wybieramy demokrację”. W spotkaniu i spacerze pod pomnik króla Jana III Sobieskiego uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Na Targu Drzewnym głos zabrała posłanka Henryka Krzywonos-Strycharska. – Dzisiaj, w Dniu Europy, demonstruję w Gdańsku w obronie demokracji, przedsiębiorców i nas wszystkich, aby wirusowy kryzys nie spowodował końca wolności obywatelskich. 75 lat temu zakończyła się wojna, a 16 lat temu weszliśmy do Unii Europejskiej. Nie zapominajmy, że zjednoczona Europa to jedyna gwarancja pokoju na naszym kontynencie, a wojna, do której doprowadził nacjonalizm, to koniec wszystkich naszych marzeń – przypomina sygnatariuszka porozumień sierpniowych. 9.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdańskie inwestycje kurczą się nie tylko z powodu pandemii koronawirusa. Władze miasta narzekają na współpracę z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Zdaniem wiceprezydenta Piotra Grzelaka, to jeden z najważniejszych powodów spowolnienia procesów inwestycyjnych i planistycznych.
– Wszyscy rozumiemy, jaka jest rola wojewódzkiego konserwatora zabytków i nikt z nas nie podważa tej roli. Wiem, że wojewódzki konserwator zabytków jest osobą zaangażowaną, tego nie można mu odmówić. Ale nie tędy droga. Niekończące się uzgodnienia, zmienność wytycznych konserwatorskich, opóźnienia w realizacji celów publicznych, brak ciągłości organu – mamy uzgodnienia konserwatora zabytków w innym rozdaniu personalnym, które w tej chwili są podważane – uznaniowość i wychodzenie poza swoje kompetencje. Tak po prostu nie może być. Panie konserwatorze, Gdańsk na to nie zasługuje – mówi Piotr Grzelak. O mankamentach współpracy na linii miasto – konserwator opowiadali dziś dziennikarzom także dyrektor Biura Rozwoju Gdańska Edyta Damszel-Turek i zastępca dyrektora Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni Michał Szymański. Konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli miasta odbyła się przy ul. Lastadia, w scenerii zrewitalizowanych budynków dawnego gimnazjum miejskiego oraz bursy. – To przykład adaptacji zabytkowych obiektów z całym poszanowaniem dziedzictwa architektonicznego (…) Nieopodal znajduje się Targ Maślany, na którym chcemy odtworzyć fontannę Wintera upamiętniającą uruchomienie wodociągów miejskich. Tę inwestycję będzie realizowała Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna. Niestety, wszystko się przedłuża, dlatego że nie możemy uzgodnić projektu z wojewódzkim konserwatorem zabytków, który oczekuje przede wszystkim odtworzenia zagospodarowania wokół fontanny, takiego, jakie było pierwotnie. Tylko że trzeba zwrócić uwagę na to, że dzisiaj mamy zupełnie inny układ drogowy i nie ma takiej możliwości, bo musielibyśmy wejść w układ Podwala Przedmiejskiego. Od kilku miesięcy bezskutecznie próbujemy uzyskać od konserwatora szczegółowe wytyczne. Podobnie jest z ul. Ograną. Ogarna jest elementem międzynarodowej trasy rowerowej R10. Chcemy wyremontować jej nawierzchnię. Nie było zgody poprzedniej pani konserwator na woonerf, dzisiaj mamy naprawdę niewielkie oczekiwania związane z kostką, po której dałoby się przejechać rowerem – mówi wiceprezydent Grzelak. Wśród przywołanych podczas konferencji przykładów znalazły się m.in. najbardziej reprezentacyjna ulica w mieście – Długi Targ oraz ul. Szeroka, które również stały się polem sporów konserwatora i władz miasta.
Wiceprezydent Grzelak przekonuje, że nie tylko projekty remontów dróg są zagrożone z uwagi na działania wojewódzkiego konserwatora zabytków. Należy do nich także rewitalizacji Dolnego Miasta. – Konserwator oczekuje, że Opływ Motławy powróci do swojego militarnego charakteru. Odrzuca wszystkie elementy o charakterze rekreacyjnym. Przyzwyczailiśmy się już, że jest to miejsce rekreacji, odtwarzanie obiektu militarnego jest chyba swego rodzaju nieporozumieniem. Rewitalizację prowadzi Biuro Rozwoju Gdańska, które napotyka również na negatywne sytuacje związane ze współpracą z wojewódzkim konserwatorem przy okazji projektów planów zagospodarowania przestrzennego, na które czekamy, żeby realizować inwestycje celów publicznych – mówi wiceprezydent miasta. Według dyrektor Biura Rozwoju Gdańska Edyty Damszel-Turek, łączna kwota inwestycji odsuniętych w czasie z tego właśnie powodu to około 100 mln zł. – Procedury trwają kilka lat. Średnio w Gdańsku – dwa lata. Od roku ta procedura znacznie się wydłuża. Pomimo rozmów i próśb, aby konserwator doprecyzował swoje wytyczne, które otrzymujemy w odmowach uzgodnienia planu miejscowego, niewiele to daje. Obecnie mamy 15 planów miejscowych na etapie braku uzgodnień z konserwatorem. Nie podaje precyzyjnych wytycznych, jak mamy kształtować zabudowę. Miasto czeka na te inwestycje związane m.in. z tramwajem w Nowej Wałowej, z rozwojem Hevelianum czy Kuźnią Wodną w Oliwie. Od nas oczekuje się, żebyśmy bardzo precyzyjni, bo tworzymy prawo miejscowe. Konserwator nie przestrzega tego. Zgodnie z ustawą, ma określić warunki, na podstawie których ma być kształtowana zabudowa. My tego nie dostajemy. Dostajemy bardzo ogólne informacje: obniżyć, zmniejszyć, nawiązać do historycznej zabudowy... Na zmianę planu czekają. inwestycje społeczne, m.in. hospicjum na Aniołkach. Poprzednia pani konserwator wyraziła pozytywną opinię w zakresie umożliwienia realizacji tego typu budynku, obecny konserwator neguje – wnioskuje o to, aby dopuścić zabudowę tylko i wyłącznie w części historyczne – argumentuje dyrektor Edyty Damszel-Turek.
Do sprawy zapewne wrócimy. 8.05.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami będziemy mogli wybrać się na tramwajową przejażdżkę do pętli Stogi Plaża. Jedna z najważniejszych gdańskich inwestycji komunikacyjnych ostatnich lat, która ucywilizuje stan torowiska w tej nadmorskiej dzielnicy, umożliwiając jej skomunikowanie z resztą miasta nowoczesnymi, niskopodłogowymi tramwajami, powoli dobiega końca. Modernizacja trasy trwa od września 2018 roku.
– Obecnie główny front robót stanowi drugi odcinek inwestycji – ul. Stryjewskiego, na którym koncentrują się prace związane z układaniem bruku na powierzchni ok. 6 tys. m kw, oraz na pętli Pasanil, gdzie prowadzone są prace związane z uzbrojeniem terenu i wykończeniem budynku socjalnego. Na pozostałych odcinkach ekipy budowlane skupiają się na montażu małej architektury. Wykonawca dokłada wszelkich starań, aby tramwaj został uruchomiony przed sezonem wakacyjnym – mówi Agnieszka Zakrzacka, szefowa Biura Komunikacji Społecznej w Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska.
Realizacja przebudowy linii tramwajowej na Stogi została podzielona na trzy odcinki. Pierwszy, obejmował ul. Budzysza, na wysokości od skrzyżowania z ul. Sucharskiego do skrzyżowania z ul. Skiby. Drugi odcinek to ul. Stryjewskiego od skrzyżowania z ul. Skiby do skrzyżowania ul. Nowotnej z ul. Kruczą oraz pętli Pasanil, trzeci to ul. Nowotna od ul. Kruczej do pętli Stogi Plaża. Łącznie na Stogach przebudowanych jest ok. 3,7 km torów tramwajowych i ok. 2,5 km dróg (ze skrzyżowaniami, zjazdami, chodnikami, ścieżkami rowerowymi i ciągami pieszo-rowerowymi). Dodatkowo trzeba było przeprowadzić kompleksową przebudowę infrastruktury podziemnej znajdującej się pod głównymi arteriami dzielnicy. Ta część zadania przysporzyła wykonawcy najwięcej problemów. – W trakcie prac napotykaliśmy na niezinwentaryzowane sieci uzbrojenia, których przebudowa wymagała dodatkowych uzgodnień, co z kolei wstrzymywało realizację robót i niekorzystnie wpływało na harmonogram prac. Często zdarzało się, że stan odkrytej infrastruktury podziemnej był bardzo zły, co wiązało się z koniecznością poszerzenia zakresu robót. Napotykaliśmy również na niewybuchy z okresu II wojny światowej. Wszystkie stwierdzone i udokumentowane przypadki miały miejsce w ciągu ul. Stryjewskiego podczas robót ziemnych pod kanalizację deszczową, ale również przy przebudowie gazociągu i odwiertach pod fundamenty słupów trakcyjnych – dodaje Agnieszka Zakrzacka. 8.05.2020 / fot. Krzysztof Mysytkowski / KFP

ZABYTKOWYM TRAMWAJEM PO ZAMKNIĘTYM TOROWISKU NA STOGACH
Kandydaci są, wyborów 10 maja nie będzie. Tę drugą okoliczność po niedzieli będzie musiał potwierdzić Sąd Najwyższy. Potem marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory korespondencyjne w pierwszym możliwym terminie. Czy do głosowania dojdzie przed końcem czerwca i czy prezydenta RP wybierać będziemy spośród obecnie rywalizujących kandydatów, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że kampania trwa, a to oznacza, że w sobotę i niedzielę prawdopodobnie będzie nas obowiązywać cisza wyborcza. 7.05.2020 / fot. KFP
„Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana”. Teraz będzie także wracać do życia, opuszczając miejsce odosobnienia. Przymusowa kwarantanna książek zwracanych przez czytelników, a przede wszystkim przygotowanie miejsc izolacji, to jeden ważniejszych problemów, z jakim zmagają się bibliotekarze, tworząc swoją nową, postpandemiczną rzeczywistość. Od 4 maja biblioteki mogą wznawiać działalność. Większość z nich na swoje jutrzejsze święto – Dzień Bibliotekarza i Bibliotek inaugurujący Tydzień Bibliotek (8-15 maja) zaprasza czytelników do świata wirtualnego. Przygotowania do ponownego spotkania w prawdziwej bibliotece trwają – na nowe, bezpieczne otwarcie musimy jeszcze trochę poczekać. Termin wznowienia działalności wkrótce ma ogłosić największa tego typu instytucja w regionie pomorskim – Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku. Na pewno stanie się to w maju. Niewykluczone, że oczekiwana data będzie wspólna dla gdańskich instytucji kultury. „Poinformujemy także Państwa o nowych zasadach funkcjonowania bibliotek, udostępniania zbiorów i przyjmowania zwrotów, a także o zmianach dotyczących przebywania w przestrzeni biblioteki. Przedstawione procedury oparte będą na rekomendacjach Ministerstwa Rozwoju opracowanych w konsultacji z Głównym Inspektoratem Sanitarnym z dnia 28.04.2020, rekomendacjach Biblioteki Narodowej oraz wytycznych ze strony organów prowadzących bibliotekę. W trosce o czytelników oraz pracowników pragniemy jak najlepiej przygotować się do bezpiecznego funkcjonowania” – czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej WiMBP.
W dniu święta bibliotekarzy zwykle życzymy im satysfakcji z codziennej pracy, zadowolonych czytelników i regałów pełnych książek. Tym razem warto zacząć od wolnej, przyjaznej przestrzeni pozwalającej na spełnienie marzeń. 7.05.2020 / fot. KFP
W Sejmie ważą się losy wyborów prezydenckich. Najważniejsze decyzje zapadną się jutro. Pod siedzibą parlamentu przeciwko głosowaniu korespondencyjnemu oraz zakazowi zgromadzeń protestują Obywatele RP. Hasło Nie dla „wyborów” i koszulki z napisem KONSTYTUCJA obecne były dziś po południu także w Sopocie, gdzie do wyrażania sprzeciwu wobec plebiscytu pocztowego zachęcali mieszkańców aktywiści skupieniu wokół inicjatywy „Kontra na prawicę”. Protest obywatelski miał formę spaceru. Uczestnicy akcji wyposażeni w plakaty, ulotki i flagi, zachowując odpowiednie odległości między sobą, przeszli Monciakiem spod kościoła św. Jerzego na plac Przyjaciół Sopotu. Jutro również będą spacerować. 6.05.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA złożyło skargę do Komisji Europejskiej na budowę przekopu Mierzei Wiślanej. W październiku ubiegłego roku teren pod przyszły kanał żeglugowy łączący Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską oficjalnie został przekazany wykonawcy. Prace z udziałem ciężkiego sprzętu ruszyły na dobre, mimo że inwestycja nie uzyskała ostatecznej decyzji środowiskowej, a polski rząd nie osiągnął porozumienia z KE. – Budowa przekopu jest nielegalna. Wobec katastrofalnej suszy, kryzysu wywołanego koronawirusem, degradacji przyrody oraz znacznego wzrostu kosztów budowy taka inwestycja staje się jeszcze bardziej nieracjonalna – komentują Greenpeace Polska i EKO-UNIA.
Budowa przekopu Mierzei Wiślanej od początku budzi ogromne zastrzeżenia. Pomimo ekspertyz, które wykazały negatywny wpływ inwestycji na obszary Natura 2000, sprzeciwu wojewódzkich władz samorządowych, braku opłacalności oraz wielu negatywnych opinii naukowców, rząd realizuje kontrowersyjną inwestycję. Na początku 2019 roku Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA oraz marszałek województwa pomorskiego wnieśli odwołanie od tzw. decyzji środowiskowej olsztyńskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która określa warunki realizacji inwestycji. Ostateczną decyzję powinna ogłosić Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Termin wydania decyzji odraczany był już sześciokrotnie. Kolejny został wyznaczony na koniec maja 2020 roku. – Ta inwestycja to kpina z systemu ochrony przyrody w Polsce. To ewidentny brak poszanowania zarówno polskiego, jak i unijnego prawa ochrony środowiska, zlekceważenie głosów sprzeciwu obywateli oraz skrajnie nieodpowiedzialna decyzja gospodarcza wyłącznie o charakterze politycznym. Przekop mierzei, gdyby powstał 60 lat temu, dzisiaj prezentowany byłby jako książkowy przykład arogancji i szkodliwej megalomanii władzy. To, że powstaje teraz, kiedy nie ma żadnych wątpliwości, że człowiek musi zmienić swój stosunek do przyrody, przestać ją niszczyć i zacząć dbać o jej kurczące się zasoby dla dobra przyszłych pokoleń, jest niewyobrażalne – komentuje Magda Figura z Greenpeace. Ministerstwo Żeglugi już teraz informuje o znacznym zwiększeniu kosztów inwestycji – z początkowych 800 mln do 2 mld zł. To jednak prawdopodobnie nie koniec wzrostu kosztów przedsięwzięcia. Ekonomiści wielokrotnie wskazywali na nieopłacalność inwestycji, a prognozy wskazują, że jej koszty nigdy się nie zwrócą. 6.05.2020 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12946
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP