logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13032
„Belweder na kółkach” Szymona Hołowni wyruszył w Polskę wyborczą spod siedziby prezydenckiej w Warszawie przed tygodniem. Dziś po południu, po przejechaniu ponad 2 tys. km, kamper zatrzymał się w Gdyni. W spotkaniu z mieszkańcami miasta z marzeń na skwerze Kościuszki kandydatowi na prezydenta RP towarzyszyła małżonka Urszula Brzezińska-Hołownia, pilot myśliwca MiG-29 w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim.
– Mamy ogromny sentyment do tego miejsca. Kilka lat temu byłam tutaj ze znajomymi na pokazach Red Bulla, a zaraz potem wróciłam do Warszawy na jedną z pierwszych randek z Szymonem. Morze to siła. Czujemy, że to jest również nasze miejsce na ziemi. Mam wrażenie, że kiedyś zrealizujemy nasze marzenie i zamieszkamy nad polskim morzem – zapowiedziała żona Szymona Hołowni. – Dziękujemy za zaproszenie. Sprawdzimy, jak przedstawiają się ceny nieruchomości i pewnie damy radę – dodał kandydat na prezydenta. Wątkiem osobistym wprowadził słuchaczy w sferę marzeń o naszym wspólnym domu. – Jesteśmy w miejscu, które każe mi przypomnieć sobie, ile to już razy słyszałem w życiu: „ E tam, można sobie pomarzyć”. Jesteśmy w Gdyni, w mieście, które powstało z marzeń, w miejscu zbudowanym sercem, które się nie poddało, zbudowanym głową, która wiedziała, jak walczyć, żeby wygrać. Przyjechałem dziś tutaj, żeby powiedzieć wszystkim mówiącym „ma być tak, jak zawsze było”, że wcale nie musi tak być. Naprawdę nie musi być tak, jak było, naprawdę może być tak, jak być powinno – przekonywał Hołownia, wymieniając dziesiątki miast miejscowości, które odwiedził w ostatnim tygodniu, i w których spotkał wielu ludzi pełnych nadziei na zmianę i setki wolontariuszy, którzy jeszcze pół roku temu nie pomyśleliby, że mogą jakkolwiek zaangażować się w politykę.
– Znów uwierzyli, że polityka to nie ganianie za piłeczką rzuconą przez kogoś w Sejmie, że to szkoła, droga, zysk lub strata w firmie. Uwierzyli, że mają wpływ na Polskę (…) Myśmy te wybory już wygrali. Na naszych oczach, od zera obudziła się taka ilość wspaniałej, czystej obywatelskiej energii, powstało tyle więzi, tyle społecznego dobra, ile nie wygenerowała dotąd żadna partia. Tu żaden senator nie przegryza tętnicy posłowi, nie ma zemsty, nie Polski moherów i tuczących swoje ego poczuciem moralnej wyższości elit. Są ludzie (…) W państwie, które nie umie dać siły obywatelom, obywatel musi stać się politykiem, by powiedzieć milionom takich jak on: „chodźcie, znowu zbudujemy Gdynię”. Wymusimy opamiętanie na opętanych konfliktem politykach, rozliczymy Sasinów i Dudów, ale nie będziemy się mścić na ich wyborcach, będziemy z nimi budować to, co tamci im obiecali, ale zrobili, bo kłamali. Ja nie zamierzam wami rządzić, zamierzam rządzić z wami, pokazać wam, jak potraficie rządzić się sami. Chcę, uwalniając prezydenta, by nie musiał dzwonić do nikogo i pytać, co myśli, uwolnić wreszcie Polaków – powiedział Szymon Hołownia. Kandydat zadeklarował, że będzie prezydentem, który posprząta bałagan w siłach zbrojnych, obroni samorząd przed rządem, zawalczy o gotową na XXI wiek szkołę, pokaże Polakom, jak zarobić na zielonej transformacji, przygotuje i wdroży kompleksowy program ochrony zdrowia. – A jak partie nie będą chciały tego zrobić, to zrobimy to co teraz: zmontujemy obywatelską presję i wymusimy to na nich (…) Chcę być prezydentem, który przywróci nam poczucie, że Rzeczpospolita to nie coś, lecz ktoś. To ktoś bliski, ktoś, kto codziennie cię wspiera. Człowiek, jego ból, radość, smutek, plany, marzenia, nadzieje, rozmowa – to jest moja lewicowość i prawicowość. To jest mój konserwatyzm i to jest mój liberalizm. To jest mój żywioł: słuchanie, inspirowanie, rozwiązywanie problemów człowieka po człowieku. To jest coś, czym zajmuję się od lat. To od lat całe moje życie. Dlatego będę prezydentem, który obok twardych negocjacji rozwiązań systemowych z partiami nadal będzie na ulicach Żagania, Janowa i Godziszowa patrzył ludziom w oczy i powtarzał im tak długo, aż w to uwierzą, że Orlen czy TVP naprawdę nie muszą być co cztery lata politycznym łupem, że prokurator i sąd powinny być Polaków, a nie Ziobry, że możemy znowu siedzieć przy stole z Francją i Niemcami, a nie wypinać się na cały świat i łudzić się, że Donald Trump każdego ranka budzi się i pyta Melanię: „Czy już sprawdzałaś, co w mojej umiłowanej Polsce? Co słychać dziś nad Wisłą?” – mówił Szymon Hołownia, zachęcając słuchaczy, by 28 czerwca wybrali prezydenta, który prezydenturę – nie tylko kampanię – spędzi z ludźmi: prezydenta ludzi. „Głową i sercem!” – usłyszał w odpowiedzi hasło swojej kampanii skandowane przez gdynian zebranych na skwerze Kościuszki. 13.06.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Badam fasady kamienic, by poprzez nie uchwycić jeden z wymiarów miejskiej tożsamości (...) Kamienice mają zasadniczy wkład w domenę miejskiej prywatności: magazynują i ochraniają codzienne życia swoich mieszczan. Ale mają też publiczną twarz – fasady. Od ponad dwóch dekad specjalizuję się w badaniu fasad, patrząc na nie pod szczególnym kątem: studiuję fasadę jako przedstawicielkę pewnej rodziny artefaktów, która według mnie ma szczególny, choć niedoceniany wpływ na odbiór całej ulicy, dzielnicy, a nawet miasta” – podkreśla Monika Zawadzka, architektka i antropolożka kulturowa, badaczka fenomenu miasta typu europejskiego, edukatorka, projektantka, autorka obrazów i tekstów.
Prace mieszkanki gdańskich Aniołków od piątku możemy podziwiać w Kolonii Artystów przy al. Grunwaldzkiej 51 we Wrzeszczu. Wystawa „Monika Zawadzka. Fasady” przemieszcza w przestrzeń galeryjną wielkowymiarowe obiekty, jakimi są fasady, reprezentowane poprzez formy pochwytnych artefaktów. Zaproponowane sposoby przedstawienia uruchamiają odmienny odbiór – w rozpisaniu na warstwy poszczególnych zmysłów – zadając pytania o relację integralności do dystansu obecną w doświadczaniu miejskości. Kwestionując świadomą uwagę oraz klarowność późniejszego przypomnienia, prace operują w polu przestrzennej pamięci, zakorzenienia, zależności osoby od miejsca. Ekspozycja rezonuje z badaniami lokalnych języków architektonicznych Wrzeszcza, dzielnicy, w której centralnym punkcie działa Kolonia Artystów, a monografia badawcza stanowi materiał źródłowy wystawy.
Ekspozycja „Monika Zawadzka. Fasady” czynna jest w godz. 12-20 (w soboty od 16 do 20). Wystawę można podziwiać w Kolonii Artystów (al. Grunwaldzka 51) do 7 lipca. 13.06.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Od dwóch dni w pogodzie nad morzem dominuje mleko. Widok owianych mgiełką tajemnicy stoczniowych żurawi to efekt kontaktu napływającego do nas ciepłego i wilgotnego powietrza z chłodnym podłożem. Na korzyści wizerunkowe wzmożonej kondensacja pary wodnej w nadmorskim krajobrazie możemy liczyć także dzisiejszego wieczoru. 12.06.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Więcej przestrzeni dla pieszych i rowerzystów w Gdańsku” – plan ogłoszony przez władze miasta przed kilkoma tygodniami powoli wchodzi w życie. Pierwsze zmiany w organizacji ruchu zaszły właśnie w Oliwie i we Wrzeszczu. Na razie do końca wakacji. W ten plan wpisuje się oddolna akcja „Otwieramy deptak na ul. Wajdeloty”. Na wniosek restauratorów, poparty przez radnych dzielnicy, popularna wrzeszczańska uliczka w czwartek zmieniła swój charakter na cztery dni. Na odcinku od od ronda im. Güntera Grassa do ul. Grażyny jezdnia ulicy Wajdeloty została zamknięta dla ruchu kołowego na rzecz przestrzeni rekreacyjnej dla pieszych i rowerzystów, a na chodnikach i w zatokach postojowych zrobiło się miejsce dla ogródków gastronomicznych. Możliwość podjęcia większej liczby gości to dla właścicieli lokali szansa na częściowe odrobienie strat spowodowanych pandemią koronawirusa. I rzeczywiście – jak mogliśmy zaobserwować w czwartkowe popołudnie – rozszerzona oferta tutejszych lokali spotkała się z dużym zainteresowaniem. – Obserwacje podjęte w dniach 11-14 czerwca pozwolą na podjęcie decyzji o ewentualnym przedłużeniu tego rozwiązania na sezon wakacyjny lub dłuższy. Mieszkańcy ulic Wajdeloty, Grażyny, Aldony i Konrada Wallenroda wyrażą swoje zdanie na ten temat w ankiecie – informuje Magdalena Kilian z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Okazuje się, że nie wszystkim mieszkańcom Wrzeszcza Dolnego pomysł przypadł gustu. Część z nich wyraziła już swoje zdanie. Ulica została oplakatowana ulotkami z treścią sprzeciwu, pod którym podpisało się ponad 300 osób. Mieszkańcy oraz właściciele małych i średnich przedsiębiorstw uważają, że podporządkowanie ich życia interesom sześciu lokali jest niedopuszczalne. Sprzeciwiają się wykorzystywaniu miejsc parkingowych przez restauratorów, obawiają się, że samochody będą rozjeżdżać ich podwórka, a rosnąca liczba stolików dla gości będzie oznaczać wzrost poziom hałasu. „Zamknięcie ulicy Wajdeloty to również ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia, ponieważ spowoduje ogromne utrudnienia dla przejazdu karatek oraz straży pożarnej. Dojazd i wywóz śmieci jest już obecnie dużym problemem. Zamknięcie ulicy uniemożliwi dojazd pacjentów do przychodni i gabinetów (…) Nie jesteśmy przeciwni rozwojowi naszej ulicy. Przeprowadzona rewitalizacja oraz powstanie nowych punktów usługowych podniosły jej prestiż. Jesteśmy z tego powodu zadowoleni i zależy nam na życiu w harmonii z nowymi najemcami. Jednak ich działalność nie może zakłócać naszego codziennego życia oraz godzić w interesy innych przedsiębiorców” – argumentują przeciwnicy deptaka. 12.06.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Kilkuset wiernych z parafii Zmartwychwstania Pańskiego na gdańskiej Strzyży dziękowało dziś Chrystusowi za ustanowienie Najświętszego Sakramentu i manifestowało swoją wiarę, wsłuchując się w słowa czterech Ewangelii odczytywane przy ołtarzach ustawionych przy sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Zgodnie z zaleceniami archidiecezji gdańskiej procesja Bożego Ciała miała krótszą niż zwykle trasę. Dziękczynny pochód przebył drogę prowadzącą wokół świątyni w jej najbliższym sąsiedztwie. Ze względu na zagrożenie epidemiczne wielu uczestników procesji założyło maseczki chroniące nos i usta, pozostali starali się zachować społeczny dystans. Parafia zrezygnowała w tym roku z tradycji układania kwiatowego dywanu dla Pana Jezusa.
Sypanie kwiatów przez dziewczynki w komunijnych strojach towarzyszyło dziś pochodowi z udziałem wiernych z parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Gdańsku-Brętowie. Procesja Bożego Ciała przeszła ze świątyni ul. Słowackiego i Reymonta. Znacznie skromniejszy charakter miała uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Żukowie. Nie było tu procesji z ludem. Ulicami miasta i sołectw należących do gminy przeszli jedynie kapłani w asyście ministrantów i dzieci sypiących kwiatki. Wierni wychodzili na trasę, aby przyjąć błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Z tradycyjnej, tłumnej procesji zrezygnowała także parafia pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie. Po sumie parafialnej i miniprocesji wokół kościoła ksiądz proboszcz Robert Jahns i wikariusz Krzysztof Gidziński odwiedzali parafian w Leźnie, Czaplach i Lniskach, by błogosławić im w domach – świątyniach. 11.06.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP, Mateusz Ochocki / KFP
Centralne uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej w Gdańsku miały w tym roku wyjątkowy charakter. Z powodu pandemii koronawirusa adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie nie wyszła poza mury bazyliki Mariackiej. Po mszy odprawionej przez arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia procesja Bożego Ciała przeszła do czterech ołtarzy bocznych wewnątrz świątyni. 11.06.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Każda ze 160 tysięcy historycznych cegieł tworzących elewację została ręcznie oczyszczona. Wszystkie wymagały kolorystycznego scalenia. Po wielu latach na wieżę budynku powrócił zegar. Jedno z największych wyzwań stanowiły naprawa i przywrócenie stolarki okiennej. Niektóre z 330 odrestaurowanych okien trzeba było odtworzyć na podstawie zachowanej dokumentacji zdjęciowej. Powoli dobiega końca rozpoczęty w kwietniu ubiegłego roku remont budynku Dyrekcji Stoczni Cesarskiej z 1871 roku, jednego z najważniejszych zabytków na terenach postoczniowych w Gdańsku. To początek rewitalizacji stanowiącej część projektu Młode Miasto. Inwestorem jest firma Stocznia Cesarska Development.
Po zakończeniu remontu planowanym na trzeci kwartał br. budynek o powierzchni użytkowej ok. 4 tys. m kw. utrzyma swoją pierwotną funkcję biurową i zostanie uzupełniony o przestrzeń coworkingową na dotychczas wyłączonych z użytkowania trzecim i czwartym piętrze. Pierwsi najemcy – m.in. biuro projektowe Seatech Engineering oraz Yetiz Interactive, zespół specjalistów z wieloletnim doświadczeniem w budowaniu komunikacji w Internecie – wprowadzą się tu zapewne na przełomie lipca i sierpnia. Układ funkcjonalny tego miejsca sprzyjać ma budowaniu relacji międzyludzkich. – Stocznia to przede wszystkim ludzie. Ludzie tworzyli tę przestrzeń w przeszłości i wierzymy, że tak będzie również w przyszłości. Mamy świadomość rangi tego miejsca. Chcemy nadać mu nowe życie i napisać tu nowe historie, szanując jego dziedzictwo. Budynek Dyrekcji to początek naszych działań, a zarazem zapowiedź efektu, jakiego życzylibyśmy sobie na terenie całej Stoczni Cesarskiej. Zaczynamy ziszczać ideę nowej społeczności – mieszkającej, pracującej i wypoczywającej w tym miejscu – zastępującej dawną społeczność stoczniową, której prawie już nie ma – mówi Gerard Schuurman, dyrektor projektu rewitalizacji Stoczni Cesarskiej.
Efekty prac prowadzonych na zewnątrz widać gołym okiem. Pod okiem specjalistów z zakresu konserwacji zabytków Dyrekcja odzyskała swoją historyczną bryłę. Rozbiórka budynku przy ul. Popiełuszki 175A dobudowanego do zabytku w latach 70. ubiegłego wieku (dawna centrala telefoniczna, w latach 2002-2007 siedziba Kolonii Artystów) pozwoliła odsłonić wschodnią ścianę gmachu dyrekcyjnego. Zabytek został wyposażony w nowoczesne systemy wentylacyjne, grzewcze i przeciwpożarowe. Niebawem rozpocznie się montaż zewnętrznej windy dla niepełnosprawnych. Wewnątrz trwają prace wykończeniowe. Przed wykonawcami są jeszcze m.in. odnowienie historycznych parkietów i drewnianych schodów, a także renowacja zabytkowej posadzki ceramicznej na parterze i drewnianej zabudowy w gabinecie dyrektora znajdującym się na najbardziej reprezentacyjnym, pierwszym piętrze. 10.06.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
„Czytanie Pomorza” to cykl wydarzeń literackich organizowanych od kilku lat przez Nadbałtyckie Centrum Kultury. Spośród nich na plan pierwszy wysuwają się literackie wizje lokalne – wycieczki z pomorskimi ludźmi pióra, którzy wytyczają szlaki odzwierciedlające ich fascynację historią i piśmiennictwem regionu. Oprowadzali nas już m.in. Daniel Odija, Magdalena Grzebałkowska, Krystyna Chwin, Pawła Huelle, Dorota Karaś, Hanna Cygler, Cezary Łazarewicz, Martyna Bunda, Anna Janko, Mieczysław Abramowicz, Wojciech Boros i Andrzej Fac. Każda zaproponowana trasa to nie tylko godne odwiedzenia miejsca, ale także teksty warte poznania i zapamiętania. Teksty i obrazy. W literackich podróżach towarzyszą pisarzom i poetom znani pomorscy fotograficy. Zdjęcia stanowiące pokłosie tych wypraw ilustrują serię publikacji „Czytanie Pomorza. Literacki przewodnik po regionie” (dotychczas ukazały się cztery takie przewodniki). Od dziś obrazy tych twórczych fascynacji Pomorzem możemy podziwiać także na wystawie prezentowanej w Ratuszu Staromiejskim. Autorami fotografii eksponowanych w siedzibie NCK są: Anna Maria Biniecka, Renata Dąbrowska. Łukasz Głowala, Maciej Moskwa i Krzysztof Mystkowski. Prezentacji towarzyszą wspomniane przewodniki oraz mapa (bezpłatna) „Literackie Pomorze na weekend”. 25 czerwca o godzinie 20 na wspólne zwiedzanie ekspozycji i opowieść „O czytaniu fotografii i pracy fotoreportera” zaprasza Renata Dąbrowska, wielokrotna laureatka konkursów fotografii prasowej. Transmisję online z wydarzenia będzie można śledzić na profilu facebookowym NCK. Wystawa „W kadrze: Czytanie Pomorza” czynna jest codziennie w godz. 12-18 (do 30 lipca). Wstęp wolny. 10.06.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Drzwi stoczniowej hali 42A przy ul. Narzędziowców w Gdańsku ponownie są otwarte dla miłośników historii. Budynek znajdujący się na Szlaku Stoczni Cesarskiej (punkt nr 6) – historyczne miejsce pracy Anny Walentynowicz – można zwiedzać codziennie do 27 września w godzinach 10-18. Wstęp wolny. Oprócz uruchomionej tutaj w sierpniu ubiegłego roku wystawy o legendzie Solidarności i współzałożycielce Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża (gdański oddział IPN) oraz możliwości wejścia do jednej z obsługiwanych przez nią suwnic, na gości Stoczni Cesarskiej Development czekają nowe atrakcje.
Z końcem maja w hali 42A otworzyła swoją nową wystawę Morska Fundacja Historyczna. „Stocznia Gdańska w PRL” swoich założeniach jest podobna do wcześniejszej ekspozycji „Historia Stoczni Gdańskiej 1844-2019”, która za sprawą Fundacji gościła w tym miejscu we wrześniu i październiku ubiegłego roku, ale względem niej została poszerzona tematycznie i rozbudowana o nowe elementy. Pierwsza część nowej prezentacji opowiada historię Stoczni Gdańskiej im. Lenina, ale także szerzej dzieje przemysłu okrętowego w Gdańsku, od połowy XIX wieku przez burzliwy wiek XX do czasów obecnych. Część druga, traktująca o życiu w PRL, powstała z zestawienia przedmiotów codziennego użytku pochodzących z okresu poprzedniego ustroju. Wystawa będzie stale rozbudowywana przez następne tygodnie, a obok części stałej pojawiać będą się ekspozycje czasowe. W hali 42A działa także kino stoczniowe. W programie przedpremierowe projekcje filmu dokumentalnego w reżyserii Marka Osiecimskiego pt. „Stoczniowcy. Ludzie z tła”. Obraz przedstawia sylwetki cichych bohaterów – byłych pracowników Stoczni Gdańskiej, którzy nigdy nie byli na pierwszych stronach gazet, mimo że odegrali ważną rolę podczas robotniczych strajków.
Nadchodzący długi weekend to jeszcze więcej stoczniowych atrakcji. Od 11 do 14 czerwca Morska Fundacja Historyczna zaprasza na wycieczki po terenach Stoczni Gdańskiej z profesjonalnym przewodnikiem. Spacery rozpoczynają się przy historycznej bramie nr 2, obok kiosku „Souvenire” na Placu Solidarności o godzinach 10, 12, 14, 16 i 18. Program obejmuje między innymi takie zagadnienia jak historia nowożytnego przemysłu stoczniowego w Gdańsku, architektura przemysłowa z XIX i XX wieku, historia lokalnych ruchów społecznych i strajków, współczesne przekształcenia i wizje zagospodarowania terenów postoczniowych. Wstęp wolny, liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje rezerwacja miejsc, której można dokonać pod numerem telefonu +48 605 871 609 lub drogą mailową, pisząc na adres mfh.gdansk@gmail.com. 10.06.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Cracovia rządziła w Gdańsku. Po sześciu z rzędu porażkach podopieczni Michała Probierza zasłużenie pokonali biało-zielonych, kontrolując przebieg wydarzeń na Energa Stadionie od pierwszej do ostatniej minuty. Trzy punkty zapewniły „Pasom” udział w rozgrywkach grupy mistrzowskiej. Lechia czeka na wyniki innych meczów. Być może losy biało-zielonych zdecydują się dopiero 14 czerwca w Szczecinie.
Lechia Gdańsk – Cracovia 1:3 (0:1). Bramki: Zwoliński (46’) - van Amersfoort (33’, 89’). Malloca (51’ samobójcza).
LECHIA: Kuciak – Fila, Maloca, Nalepa, Mladenović – Mihalik (81’ Arak), Makowski, Kubicki (71’ Gajos), Saief (71’ Ze Gomes) – Zwoliński, Paixao. 9.06.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 13032
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP